Napisałem w styczniu o inicjatywie Łukasza Supergana. Na swoim blogu opublikował on książkę „Pustka wielkich cisz”, poświęconą samotnej wędrówce Łukiem Karpat. Zachęcał też do wsparcia następnej wyprawy.
Dziś Łukasz wrzucił podsumowanie tej zbiórki – i tego, jak „finansowanie społecznościowe” przydaje się w takich przypadkach. Warto poczytać.
Dla mnie szczególnie miły jest następujący wykres. Przedstawia on wpłaty w kolejnych miesiącach – od lipca 2013 do maja 2014.
Lokalną górkę mamy w styczniu 2014 – wtedy, gdy pojawiła się wersja książki Łukasza na czytniki oraz mój artykuł na jej temat.
Oto komentarz autora:
Wrzesień i październik 2013 to druga połowa Łuku Karpat i moment, kiedy większość osób które usłyszały o wyprawie i chciały ją wesprzeć już to zrobiły. Wyprawa skończyła się i część darczyńców mogły stanowić osoby bardziej zaciekawione samą książką niż wsparciem jakiejś przyszłej wyprawy.
Sytuacja odmieniła się w grudniu, gdy ogłosiłem plan zimowego przejścia Słowacji. Prawdziwa eksplozja wpłat nastąpiła jednak w styczniu. W ciągu zaledwie 3 dni otrzymałem ponad 100 wpłat. Dlaczego tak się stało?
Fenomen ten zawdzięczam jednemu człowiekowi. Był nim Robert Drózd, autor bloga „Świat Czytników”, który napisał na swojej stronie o tej książce, zapraszając swoich czytelników do wsparcia mojej kolejnej wyprawy. Na swoim blogu Robert opisuje interesujące publikacje na czytniki typu Kindle itp. pojawiające się na rynku. Jego strona jest jedną z z najpopularniejszych o tej tematyce, a czytają go osoby szukające opisywanych przez autora nowości wydawniczych. Efekt? Wystarczył jeden artykuł Roberta o mojej akcji, by informacja ta dotarła do kilkudziesięciu tysięcy ludzi, odwiedzających co miesiąc Jego stronę. Na efekt nie musiałem długo czekać. Wystarczyły 3 dni abym nie tylko przestał się tym martwić za co zrobię kolejną wyprawę, ale nawet mógł uzupełnić sprzęt na nią.
Zasługa to oczywiście nie moja – książka na tyle Was zaciekawiła, że ponad 100 osób zdecydowało się na wsparcie pomysłu Łukasza.
Bardzo się więc cieszę, że artykuł na Świecie Czytników i Wasze wsparcie pomogły w zrealizowaniu 850 kilometrowej wyprawy. :-)




Dzięki twojemu wpisowi usłyszałem o nowej grupie fajnie zakręconych ludzi, jestem już trochę stary, zużyty i przywalony obowiązkami, ale chętnie im pokibicuję z fotela.
Ciekawe, cy teraz też zaobserwują wzrost ;) bo ja poprzedni wpis jakoś przeoczyłam…