Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Jak można zepsuć Kindle? Oto w jaki sposób Amazon Lab126 testuje wytrzymałość czytników

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

W Amazonie jest specjalne laboratorium, zajmujące się m.in. testowaniem wytrzymałości czytników, aby upewnić się, że będą one gotowe na każdą sytuację.

Na blogu About Amazon ukazał się artykuł, w którym Xijia (Erica) Duan, zatrudniona na stanowisku Senior Hardware Reliability Engineer opisuje, jak to „płacą jej za niszczenie Kindle”.

Amazon nie wypuszcza wielu modeli czytników, ale zanim wejdą do masowej produkcji, testowane są na wypadek uszkodzeń przy codziennym używaniu. Zajmuje się tym specjalny hub projektowy firmy, zlokalizowany w Kalifornii, o nazwie Amazon Lab126.

Najpierw są testy wirtualne – ocena, jak różne siły działające na obudowę wpływają np. na jej naprężenia.

Gdy już są prototypy, wtedy „zaczyna się zabawa” – czyli testy rzeczywiste. Pani Duan wymienia w artykule aż 10 rodzajów testów. M.in.

  • Test upadku, w którym czytnik rzucany jest wielokrotnie pod różnymi kątami i na różne powierzchnie.
  • Test wirowania, w którym Kindle trafia do urządzenia przypominającego suszarkę i obracany jest we wszystkie strony. Tu ponownie – sprawdza się, jak wytrzyma upadki pod różnymi kątami.
  • Test plecaka, w którym sprawdza się jak na czytnik działa ruch, no i naciski ze strony np. książek i innych ciężkich przedmiotów.
  • Test dotyku, w którym urządzenie wielokrotnie dotyka ekranu i sprawdza jego wytrzymałość.
  • Test wykręcania i zginania, w którym sprawdza się, co może się dziać, jeśli czytnik rzucony np. na dno torby zostanie zgięty na jednej krawędzi.
  • Testy chemiczne – na czytnik wylewane są rozmaite płyny w rodzaju napojów, olejków, a nawet kremy przeciwsłoneczne.
  • Testy słoneczne/UV – sprawdzają, jak Kindle wytrzymuje długie wystawienie na działanie słońca i promieni ultrafioletowych.
  • Testy wodne – w przypadku czytników wodoodpornych sprawdzają możliwość zanurzenia w wodzie, a nawet w wannie z bąbelkami.

artykule znajdziemy więcej zdjęć i animacji.

Autorka na końcu przyznaje, że praca sprawia jej sporo satysfakcji, bo dzięki temu klienci dostają lepsze urządzenia, a ona sama jako użytkowniczka Kindle z tego korzysta.

Dla samego producenta jest to oczywiście bardzo opłacalne – bo jeśli projekt takiego czytnika sprawi, że będzie o 10% mniej zgłoszeń gwarancyjnych, oznacza to niebagatelne oszczędności.

Parę tygodni temu przeżyłem chwilę grozy, gdy mój Kindle Scribe (który akurat nie był w etui) wypadł z podstawki na podłogę. Ale to była tylko chwila, bo po sekundzie pomyślałem – e tam, pewnie nic mu nie jest. No i rzeczywiście nie było. Może to szczęście, może to efekt testów w Lab126.

Autor bloga The Ebook Reader zauważył kiedyś, że Scribe ma malutką przerwę pomiędzy przednią ramką z ekranem, a metalową ramką (z tyłu) i zastanawiał się, jaki jest jej sens. Bo niektórzy użytkownicy sądzą wręcz, że to jakaś niedoróbka czy niespasowanie. Dziś stwierdza, że może to właśnie decyzja projektowa, która ma chronić ekran przy upadku.

Czy faktycznie urządzenia Kindle są mniej awaryjne przy codziennym używaniu? Ciężko tu o statystyki, choć jak się popatrzy na narzekania na forach, to o ile kiedyś uszkodzenia Kindle Classic były dość powszechne, dziś rzadko ktoś przychodzi z uszkodzonymi Paperwhite. Jedno jest pewne – producent ma potencjał, aby testować różne scenariusze, no i to robi.

I jeszcze jedno – przypuszczam, że artykuł na blogu Amazonu nie ukazał się przypadkowo i że firma w tym momencie pracuje nad nowymi czytnikami. Zapewne je w tym roku zobaczymy.

Źródło zdjęcia: About Amazon.

Udostępnij na FB Udostępnij na Mastodonie

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kupno Kindle. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

16 odpowiedzi na „Jak można zepsuć Kindle? Oto w jaki sposób Amazon Lab126 testuje wytrzymałość czytników

  1. Sylwia pisze:

    Moje Kindle przeżyły wszystko: deszcz czy inne zalewanie wodą (PW3, który nie jest wodoodporny), piasek na plaży, rzucanie o podłogę (głównie w etui, ale zdarzało się, że etui się otworzyło i czytnik spadł ekranem na podłogę), wciśnięcie pomiędzy rzeczy w sakwach rowerowych, zabawy dzieci (w tym chodzenie po czytniku). I wszystko działa.

    Amazon mi nie płaci za sprawdzanie wytrzymałości, po prostu tak korzystam z czytnika 😅

    6
    • Robert Drózd pisze:

      To ja jeszcze przypomnę historię Kindle Paperwhite, który przez parę tygodni leżał na polu i przetrwał m.in. bronowanie.

      https://swiatczytnikow.pl/o-czytniku-ktory-przetrwal-zbronowanie/

      5
      • Sylwia pisze:

        Tak, tak, pamiętam tę historię jak pierwotnie ją opublikowałeś. W g’woli ścisłości mój 6-letni PW3 ma rysy na obudowie (ale nie na ekranie), co nie jest szczególnie zaskakujące przy takim użytkowaniu 😅 Ale jest całkowicie sprawny, używany codziennie i podejrzewam, że jeszcze trochę posłuży, zwłaszcza, że niedługo moje dziecko powinno nauczyć się czytać, więc pewnie mu go oddam w przyszłości (o ile będzie chciał czytać książki dla przyjemności).

        1
        • prad pisze:

          @Sylwia gdy jedna z moich córek dostała kiedyś na Mikołajki mój stary czytnik (ale z nową, kobiecą okładką!) to okazał się to jeden z prezentów wszech czasów. Życzę tego samego :)

          3
          • Sylwia pisze:

            Właśnie w pewnym momencie zastanawiałam się już czy go nie sprzedać, bo mam tych czytników trochę za dużo w tej chwili (wszystkie i tak są w użyciu, ale do dlatego, że zamiast nosić czytnik po schodach na piętro mam jednego Kindle’a na dole, a drugiego na górze). Ale tak mi go szkoda było, a poza tym pomyślałam, że skoro mój pierworodny zaraz zerówkę zaczyna, to może czytnik się jednak jeszcze przyda.

            1
      • Qazzy pisze:

        Miałem tablet DELLa na Atomie, całkiem fajne urządzonko. I kiedyś bawiło się nim dziecko, na balkonie, na trzecim piętrze. Zapewne domyślacie się co się stało. W każdym razie jak poszedłem do ogródka na parterze to zakładałem że będzie elektrośmieć do wyrzucenia. Co ciekawe, ku mojemu zaskoczeniu, tablet przeżył, nic mu się nie stało. Może zamortyzowała okładka, może to że spadł do ogródka a nie na beton, może to że ziemia byla stosunkowo miękka bo poprzedniego dnia padał deszcz, w każdym razie nie wymagał niczego poza czyszczeniem.
        Za to nie przeżył upadku, gdy jakiś czas później wyśliznął się z wysokości opuszczonej ręki na podłogę.

        1
        • Cthulhu pisze:

          Iphone 4 – przejechał się po schodach betonowych – tył obudowy poszedł w drobny mak, za to ekran pękł po upadku na drewniane panele z wysokości 40cm…

          0
  2. jezter pisze:

    W jednym z czasopism komputerowych z lat dawnych (chyba 'Enter’) opisywali, jak myszki testują. To było w czasach myszek z kulką w środku, więc trwałość miała znaczenie.
    Otóż to przesuwania myszek po stole mieli maszynę zbudowaną z silnika od samochodowych wycieraczek.

    2
  3. Ala pisze:

    Mam w rodzinie użytkowany wciąż 9-letni kindle i tyle co on przeżył upadków to chyba niewiele innych kindli i to razem. Ani ryski i działa jak nowy oprócz baterii. Za to na pocketbooku kot usiadl i od tego pękła obudowa,na szczęście jeszcze potem działał.

    1
  4. Borys pisze:

    Szkoda że nie testują psucia Kindla zdalnie przez producenta poprzez zmienianie interfejsu na gorszy bez dania użytkownikowi żadnego wyboru. :(

    3
  5. Lifter pisze:

    No wiec po 12 latach nieprzerwanej pracy w moim Kindle Classicu spsul sie ten kwadratowy dynks do przesuwania kursora, nie chce przesuwac w gore. Czytnik miala od paru lat moja matka – odmawiala dotad wymiany na cokolwiek innego. Jako, ze naprawa bylaby zapewne drozsza od kupna uzywki (ktora tez nie wiem ile pociagnie) czytnik trafil na emeryture do szuflady, bo nie zasluzyl by go po prostu wywalic. A mama przyzwyczaila sie do osmioletniego Voyagera :), ktory poki co dziala bezawaryjnie, zaliczajac w swej karierze z 10 upadkow – jedyne co ulegalo uszkodzeniu to plastikowe brzegi kolejnych futeralow :).

    1
  6. Jakub pisze:

    W ciągu 10 lat z czytnikami w naszej rodzinie (3 urządzenia eksploatowane jednocześnie) udało nam się dwa razy zepsuć czytnik, raz podczas odpinania pasów bezpieczeństwa w autokarze (tam są pasy tylko biodrowe ze zwijaczem) sprzączką pasa walnęła w ekran (małe pękniecie, czytnik wymieniony na gwarancji) i raz gdy na nim stanąłem (już po gwarancji). Dzieciaki zabierają swoje urządzenia do szkoły, na wycieczki, czasami zostawią podczas upału lub mrozu na noc w samochodzie i nic się nie dzieje. Jak ktoś chce przeżyć dreszczyk emocji, polecam na stronie dystrybutora pocketbooków tekst „zepsuty ekran i co dalej”. Zwłaszcza komentarze. PB chyba też ma swoje laboratorium, w którym testują jak by tu czytnik skonstruować żeby ekran pękał od leżenia na półce.

    3
  7. Justyna pisze:

    Polecano mi Kindle kiedy szukałam czytnika,jako właśnie niezawodny i długowieczny.
    Teraz nie mam pretekstu do zmiany 🤣
    Nie dość że są niezawodne to należę do osób bardzo dbających o wszystko.
    W taki oto sposób już na początku dostał oryginalne „ubarnko” które również nie chce się zniszczyć 😅 i jesteśmy sobie razem od kilku lat.
    Posiadam Kindle paperwhite 3 w cudownym białym kolorze i chyba ciężko będzie mi się z nim rozstać przez kolejne lata.
    Liczę po cichu że Amazon jeszcze wypuści białe wersje, bardzo mi brakuje białych wśród nowszych modeli a skusiła bym się na coś z nieco większym ekranem i wodoodpornością :/

    0
  8. Cthulhu pisze:

    Iphone 4 – przejechał się po schodach betonowych – tył obudowy poszedł w drobny mak, za to ekran pękł po upadku na drewniane panele z wysokości 40cm…

    0
  9. Hh pisze:

    Mnie najbardziej zapadła w pamięć historia gościa, który się cieszył nowym kindlem (3 aka keyboard chyba) i zasnął z nim w garści i jak się obudził to ekran połamany. Normalnie new fear unlocked, to bylo lata temu a wciąż mnie przeraża xD

    1
  10. Marta pisze:

    Nadal w rodzinie mamy ponad 13-letni czytnik, który dostałam najpierw ja, potem oddałam swojej mamie, i która do tej pory korzysta. W międzyczasie dwójka dzieci, kot, pies, różne upadki, zalania.

    A nintendo switch, jak wpadnie do wanny, to przestaje działać ;-)

    1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.