Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Trekstor Pyrus – uzupełnienie recenzji po 3 miesiącach

Na początku listopada 2012 opublikowałem recenzję czytnika Trekstor Pyrus autorstwa Jarosława Drożdżewskiego. Teraz dostałem jej uzupełnienie. Na samym końcu mój komentarz.

Od mojej recenzji „Pyrka” minęło już trochę czasu, a dokładniej ponad trzy miesiące. Są to też moje pierwsze miesiące z czytnikiem w ogóle. Im dłużej się używa jakiegoś sprzętu, tym więcej się o nim, jak i o całej e-bookowej tematyce wie, pojawiają się inne spostrzeżenia. Coś, co kiedyś drażniło, dziś nie ma znaczenia, a w to miejsce uwidaczniają się inne, zdecydowanie poważniejsze wady. W związku z tym postanowiłem napisać erratę do tamtej recenzji. Zapraszam do czytania.

Drugie wrażenie

Już nie tak pozytywne, jak zaraz po zakupie. Owszem, nadal spełnia swoją podstawową rolę, czyli można na nim czytać, ale… no właśnie pojawia się sporo tych „ale”. Pierwsze z nich to wygląd. Patrząc z perspektywy czasu, „Pyrek”, jest po prostu brzydki. Porównując go z innymi czytnikami sprawia wrażenie bardzo topornego i tandetnego. Sytuację ratuje założona na niego okładka, która dodaje mu trochę blasku. Szkoda, tylko że jest tak trudno dostępna. Do okładki jeszcze wrócę w dwóch zdaniach w dalszej części.

Najważniejsza sprawa to cena. Cena, która trzy miesiące wydawała się bardzo dobra, bardzo szybko stała się mało konkurencyjna. A to wszystko za sprawą wprowadzenia do sprzedaży przez ten sam sklep (Empik), Pocketbooka 611 w cenie niewiele wyższej od „Pyrka”. Model z wbudowanym WiFi kosztuje zaledwie 70zl więcej, nie mówiąc już o czytniku Kindle Classic. Co ciekawe ten pierwszy pojawił się zaledwie po kilku tygodniach od premiery Pyrusa… Cóż, można się było wstrzymać trochę z zakupem.

Jakość wykonania

Ogromny plus, który docenia się bardziej, z każdym kolejnym dniem używania to przyciski do przewracania stron, umieszczone po obydwu stronach. Świetne i praktyczne rozwiązanie. Podczas każdego seansu z e-ksiązką jest tak, że korzystam z każdego z nich. Nie muszę się zastanawiać jak chwycić czytnik, abym mógł przełączyć stronę. Za to ogromny plus, a zarazem podpowiedź dla pozostałych producentów czytników. Diabeł podobno tkwi w szczegółach.

Ponieważ nic w przyrodzie nie ginie, to musi być tez minus. Ten jest w tym czytniku ogromny, dla niektórych pewnie dyskwalifikujący, a mianowicie pozostałe przyciski.Te są tragiczne, ciekaw jestem ilu z Was udało się za pierwszym razem skorzystać z funkcji „Home”? Mnie nie udaje się to praktycznie nigdy, wymaganym minimum są co najmniej dwie próby. Pozostałe trzy klawisze też pracują topornie, trzeba utrafić go pod odpowiednim kątem, aby zadziałał. Baaardzo męczące. Nie można się, za to czepiać, „strzałek”, które działają w miarę solidnie.

Na gumowej obudowie pozostają ślady palców, które trudno zetrzeć, ale tego można się było spodziewać. Jeszcze jedna kwestia, gniazdo ładowania. Nie wiem, czy to problem „Pyrków” ogólnie, czy coś jest z moim egzemplarzem, ale bardzo ciężko podłącza się przewód usb. Ten w pewnym momencie blokuje się i trzeba go mocniej docisnąć, aby umieścić w gnieździe. Miejmy nadzieję, że po dłuższym używaniu, nie ulegnie ono uszkodzeniu.

Oprogramowanie i korzystanie z urządzenia

I tu zaczynają się najbardziej strome schody. Najchętniej „spuściłbym zasłonę milczenia” na tą kwestię, ale nie mogę. Oprogramowanie w Trekstorze to TRAGEDIA. Poczynając od przełączania stron, a kończąc na wczytywaniu książek.

Normą jest to, że po wciśnięciu przycisku „następna strona” czytnik w żaden sposób nie reaguje. Czekamy, czekamy… cierpliwie czekamy i nic się nie dzieje. Podenerwowani wciskamy, więc jeszcze raz i… trafia nas szlag. Czytnik przerzuca dwie strony od razu. Cierpliwie, więc wracamy do poprzedniej i za jakiś czas całą operację powtarzamy na nowo. Przyznacie, że można się zdenerwować? Co ciekawe, zaobserwowałem, że dzieje się tak najczęściej, gdy używamy przycisków umieszczonych po lewej stronie.

Sytuacje pogarsza fakt, że nie można zainstalować aktualizacji oprogramowania. Błąd ten był już wielokrotnie opisywany także nie będę się nad nim rozpisywał. Pokrótce. Aktualizacja pobrana ze strony producenta, po pobraniu do komputera nie chce zainstalować się na czytniku. Interweniowałem w tej sprawie w Empiku, ale moja mailowa korespondencja nie przynosi żadnych rezultatów. Ostatnia odpowiedź pracownika sklepu, mówiła o tym, żeby zainstalować Trekstor Suite i za jego pomocą przeprowadzić aktualizację. Tragikomedia całej sytuacji polega na tym, że tego oprogramowania również w żaden sposób nie idzie zainstalować… Ani Empik ani producent nie zrobili chyba nic, aby pomóc swoim klientom, co z pewnością będzie przez wszystkich zapamiętane przy następnych zakupach czytników.

Wiele też czytałem o pracy czytników podczas mrozów, mamy zimę  (co prawda nie jakąś ekstremalną, ale jednak), korzystam z „Pyrka”, codziennie w drodze do i z pracy i nie zaobserwowałem wielkich problemów. Przy bardzo niskiej temperaturze pracuje nieco wolniej, ale nie jest to zmiana ogromna. Wydaje się, więc, że dodatkowe zabezpieczenie chroniące przed temperaturami nie jest potrzebne.

Zaletą jest też to, że czytnik zapamiętuje ustawienia czcionki dla poszczególnych książek. E-booki w różnych sklepach są różne, raz korzysta się z czcionki najmniejszej, raz np. średniej. Wygodne rozwiązanie, że po wybraniu odpowiedniej pozostaje ona taka, jaką sobie zażyczymy. Wśród opinii użytkowników, można zauważyć, że ci, którzy korzystali z czytników innych producentów narzekają na brak możliwości powrotu do ostatniej czytanej strony po wyłączeniu urządzenia. Rzeczywiście w Pyrusie, po wyłączeniu i włączeniu zostajemy przekierowani do menu głównego, z którego to, dopiero możemy włączyć książkę, którą czytamy (tu już wyświetli się nam strona, na której zakończyliśmy czytanie).

„Ghosting”, o którym pisałem w poprzedniej recenzji udało się wyeliminować poprzez odświeżanie, co stronę. Ważne jest to, że nie zauważyłem wielkiego wpływu na żywotność baterii.

Nieco zaczęło mi, natomiast przeszkadzać to, że trzeba zgrywać książki „po kablu”. Funkcja WiFi i zgrywanie bezpośrednio na czytnik ze sklepu, czy z e-maila jest zdecydowanie wygodniejsza. Jest też druga strona tego, że Pyrus jest taki ubogi, a mianowicie to, że nic nas nie rozprasza podczas lektury. Nie mamy tu możliwości wejścia do sieci, nie można zagrać w żadną grę itp. Korzystając z Trekstora mamy czystą przyjemność czytania. Nic więcej. Mi to odpowiada.

Pyrus z różnego rodzaju plikami radzi sobie bardzo znośnie. Co prawda zdarzyło mi się, że nie chciał otworzyć pliku EPUB (przekonwertowanego przez Calibre’a), a z PDF-em sobie radził. Nie zdarza się to często i zrzucam tutaj winę na generowanie pliku przez program, a nie sam na czytnik. Bez problemu, natomiast obsługuję format MOBI.

W Trekstorze wykorzystano kilka prostych i ciekawych rozwiązań poprawiających jakość czytania. Dostępny jest choćby zegar, który wbrew pozorom często się przydaje. Jest też miejsce na wyświetlanie liczby stron, które już przeczytaliśmy i ich liczbę ogólną. Często można się spotkać z twierdzeniem, że na czytnikach czytamy to, czego wstydzimy się czytać w formie papierowej (i coś w tym jest). Pół żartem pisząc, przy Pyrusie jest to nieco utrudnione, bowiem w lewym górnym rogu wyświetla nam się zawsze tytuł strony. Przy wścibskich współtowarzyszach podróży komunikacją miejską, nie ukryjemy, ze czytamy właśnie np. soft porno, czyli „50 twarzy Greya” :)

Bateria

Tutaj pozytywne zaskoczenie. Pomimo tego, że od mojego pierwszego włączenia minęło już ponad trzy miesiące to „Pyrek” ładowany był zaledwie raz. Nie liczę krótkich doładowań, które mają miejsce podczas przerzucania z komputera na czytnik książek. Jest to o tyle ważne, że z czytnika korzystam codziennie, po kilka godzin. Naprawdę wynik imponujący, na który wpływ ma na pewno fakt, że nie posiada dodatkowych „instrumentów” jak wspomniane wyżej gry, czy dostęp do Internetu. Taka żywotność pozwala nam zapomnieć o ładowarce, nawet kiedy wybieramy się na bardzo długie wakacje. Brawo!

Akcesoria

Tak, jak już wspomniałem na początku tekstu, bardzo udana jest dedykowana okładka do tego urządzenia. Nie wiem, dlaczego Empik nie stara się, aby była ona bardziej dostępna dla kupujących? Tam, gdzie w salonach są jeszcze wystawione Pyrusy, nie widać niestety żadnego egzemplarza okładki do kupienia. A szkoda, bo spełnia ona swoje role znakomicie. Chroni czytnik przed przypadkowym uszkodzeniem, a także przed niską temperaturą. Zdecydowanie poprawia jego wygląd, korygując większość wad wizualnych. Minus jest taki, że nieznacznie, ale jednak się wyciera, pozostawiając świecące ślady. Jest to szczególnie widoczne w miejscach, gdzie umieszczone są magnesy przytrzymujące okładkę po złożeniu. Poza tym, jest ona naprawdę udana i polecam wszystkim, posiadającym „Pyrka”, aby mimo trudności ze zdobyciem podjęli próbę zakupu. Warto, w przeciwieństwie do ogólnodostępnych, neoprenowych pokrowców.

Podsumowując

Czytnik spełnił swoją rolę, a mianowicie pozwolił mi sprawdzić, czy e-czytanie jest dla mnie. Pomimo początkowych obaw, przekonałem się, że ma ono wiele zalet, poczynając od wygody, a kończąc na cenach książek, które przy częstych promocjach można nabyć, nie nadwyrężając zbytnio swojego budżetu.

A samo urządzenie? Cóż, nieco rozczarowało. Nadal jest to budżetowy, skromny czytnik, mający służyć nam tylko do pochłaniania kolejnych lektur. Jego oprogramowanie sprawia jednak, że często zamiast skupiać się nad samym czytaniem denerwujemy się jego pracą. Dopóki ktoś nie popracuje nad poprawką, którą można zainstalować (!), dopóty czytnik ten będzie przeznaczony tylko dla najmniej wymagających użytkowników. Przy obecnej cenie, choćby Pocketbooka, myślę, że nie powinno być problemu z podjęciem decyzji, które urządzenie wybrać. Trekstor Pyrus, jest już chyba traktowany po macoszemu nawet przez sprzedawcę i producenta. Być może wpływ na to miał spór o wykorzystanie e-papieru w tym czytniku?

Nie będę Wam odradzał, jego zakupu, ale ja, gdybym miał zakupić teraz czytnik, to raczej nie byłby, to „Pyrek”. Zapewne, gdyby jego oprogramowanie było lepsze, to i moja ocena byłaby wyższa. Wdzięczny jednak jestem mu za jedno. Za to, że dzięki niemu zapoznałem się z e-bookami i, że dzięki niemu, kupując kolejny czytnik, będę już wiedział, na co zwracać baczną uwagę. Pyrus, to kolokwialnie rzecz ujmując, takie e-czytnikowe przedszkole. Po przejściu pewnego etapu, czas na wyprawę do szkoły. Tą może być…. W wolne miejsce wpiszcie sobie każdy inny, bogatszy model czytnika. Pamiętajcie tylko o jednym. Musi być koniecznie z e-papierem. W moim wypadku, myślę, że będzie to tak chwalony przez czytelników Kindle.

PS. Tych, którzy mimo wszystko się nie zrazili zapraszam do wyprawy po salonach. W niektórych Empikach, można je jeszcze zakupić. Niestety, opcja taka nie jest dostępna przez stronę internetową.

No i komentarz Roberta

Gdy czytałem tę recenzję, nie dało się nie zauważyć, że Pyrus ma sporo zalet. O czym Jarosław nie wspomniał, a co mi się podobało gdy oglądałem ten czytnik to funkcjonalna strona startowa – na górze ostatnio czytana książka (choć faktycznie lepiej żeby po włączeniu po prostu się włączała) oraz inne ostatnio czytane książki i dwie nowości.

Co jednak z tego, skoro ze zwykłym czytaniem jest czasami problem, a to przez niewłaściwie działające klawisze zmiany stron. Powtórzę na co zwracałem uwagę przy komentowaniu testu czytników w PC Formacie. Tabelka z listami funkcji nie powie nam nigdy tego, co da używanie czytnika na co dzień – otwieranie książek, zmiana stron, czytelność tekstu. A tu czytniki różnią się bardzo mocno, mimo ekranów w tej samej technologii.

Jeśli mamy problemy z wyborem modelu, a znajomi z czytników korzystają – pożyczmy chociaż na jeden dzień. Po przeczytaniu połowy książki będziemy wiedzieć, czy to urządzenie jest dla nas.

Aha, Trekstor ma szczęście do wielu recenzji, a na swoim blogu opisał go też Cyfranek. Powtarza się, cytuję: „horror” z aktualizacją oprogramowania. Sporo też uwag na temat zmiany stron (ekran miga trochę inaczej niż na innych czytnikach), albo jakości czcionek. Jest też rozwiązanie problemów z okładką – otóż pasują te z małego Kindle. :)

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

53 odpowiedzi na „Trekstor Pyrus – uzupełnienie recenzji po 3 miesiącach

  1. domurst pisze:

    W gazetce Tesco znalazłem ofertę (od 17.01.) na czytnik Prestigio PER3464 za 299zł. W sieci jest nieznacznie droższy, ale dochodzi przesyłka i brak możliwości fizycznego „zmacania”. Szukam czegoś dla dziewczyny i pytanie czy ten sprzęt jest cokolwiek warty czy też lepiej dorzucić stówkę za kindle’a?

    0
    • ichi pisze:

      Bierz kindla. W tej cenie nie ma sensu aż tak oszczędzać. Na kindlu się nie zawiedziesz.

      0
      • faure pisze:

        Pełna zgoda.

        0
      • janusz pisze:

        Dobrze prawisz! Mając 300 zł na czytnik zaprawdę, naprawdę powiadam dorzucić jeszcze trochę i brać Kindle.

        0
      • mikeyoski pisze:

        Nie zawiedziesz się na Kindlu? Hmm, nie zawiedziesz się jak uda się trafić na dobry model. Niedawno kupiłem kindla (drugiego już) z krzywo zamontowanym ekranem. Wymiana na nowy. I co? Tym razem ekran porysowany. Wymiana na nowy. Z nowym niby wszystko w porządku, ale jeden z przycisków wydaje irytujący dźwięk. Na razie daruję sobie kontakt z Amazonem, bo się boję co by było nie tak z następnym. Naprawdę zraziłem się do Kindla, zwłaszcza, że poprzedni też musiał być wymieniony na nowy.

        0
        • ja pisze:

          To co wyżej opisujesz to zwykły zbieg okoliczności.
          Kupiłem już około 7-8 urządzeń Kindle (różne typy dla siebie, żony i rodziny), prawie każdy z kolegów i koleżanek w pracy ma (mocno reklamowanego min. przeze mnie ;] ) Kindla i nikt z nas nie natknął się na wadliwy egzemplarz.
          Co więcej – obsługa klienta oferowana przez Amazon jest rewelacyjna – odpukać – podczas trwania okresu gwarancyjnego urządzenie jest od reki wymieniane na nowe!
          Oprogramowanie jest funkcjonalne, z aktualizacjami niema problemów, możliwość wgrywania książek przez email/WiFi to cudo, jakość wykonania urządzenia jest grubo ponad przeciętna.
          Warto wspomnieć, ze większość znanych mi posiadaczy Kindle ma je sporo ponad rok i prócz kilku rysek nie widać po nich żadnych śladów eksploatacji! (A są dość ostro eksploatowane ;] ). Bateria trzyma tyle ile powinna, plastik nie trzeszczy, przyciski działają itp.
          Tl;dr: jest Kindle i sa inne czytniki ;]
          pozdr

          0
          • mikeyoski pisze:

            Ja to wszystko wiem – nie musisz się tak produkować – już rok mija odkąd mam szarego classica w domu :) Co do oprogamowania, to nie wszystko jest takie super – chodzi mi o debilny sposób wł/wył. wifi – do momentu aktualizacji oprogramowania było to znacznie przyjemniejsze niż teraz z tym trybem samolotowym którego włączenie wymaga trochę zachodu. Wiem doskonale jak działa serwis. Trochę czasu na czacie z konsultantami spędziłem. Potrafiłem wykłócić się o swoje. Jednakże nic tego nie zmieni, że kupiłem dwa kindle i oba były wadliwe. Nawet replacementy były wadliwe. W domu w sumie miałem 5 kundli z czego tak na dobrą sprawę mogę powiedzieć, że na 100% tylko 1 jest sprawny. Więc z tą jakością wcale nie jest tak cudownie. Całe szczęście, że mają taki serwis jaki mają

            0
      • domurst pisze:

        Jednego Kindle’a już mam, pytanie było raczej z gatunku „czy niższa cena rekompensuje ewentualne mankamenty”

        0
    • Robert Drózd pisze:

      Tego modelu nie oglądałem – ale firma Prestigio firmuje różne czytniki, w oparciu o podzespoły innych producentów. Z tych wątków
      http://forum.eksiazki.org/prestigio-f180/prestigio-per3464b-t12361.html
      http://forum.eksiazki.org/jaki-czytnik-wybrac-f177/prestigio-per3464bc-t12505.html
      wynika, że nie jest to nic lepszego od Trekstora, choć jest dość dziwne spostrzeżenie, którego nie było przy Pyrusie:
      „strona przekłada się ok. 3sek. – w dodatku przekłada się szybciej lub wolniej w zależności od ilości treści na stronie”

      0
    • Zalewski pisze:

      Cokolwiek to nawet Trekstor warty. ;)
      Jeśli masz gwarancję, że prezent będzie trafiony, to nie ma co oszczędzać i polecam zdecydować się na Kindle.
      Dodatkowo wybór ten da Ci (czy też Twojej dziewczynie) pewną wartość dodaną, bo Kindle to taki iPhone wśród czytników. ;)

      0
      • Vim88 pisze:

        Jest iPhonem wśród czytników tzn. ludzie kupują dla szpanu większe numerki, bo mniejsze przestają być użyteczne z chwilą pojawienia się nowszego modelu?

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Raczej – jest jedynym modelem, który niektórzy rozważają. :)

          A zmiana na wyższy model, no to chyba czasami jest taka racjonalizacja, że nowy Kindle jest jakiś lepszy, ale nie jest to powszechne – np. wiele osób uważa Keyboard za wciąż najlepszy model Kindle i go używać będzie aż do naturalnego końca…

          0
          • pioterg666 pisze:

            „aż do naturalnego końca” :-D pięknie i poetycko to ująłeś ;-)
            Zgadzam się w 100% – nie odczuwam potrzeby zmiany na wyższy model, mojego Classica (ani też nie znam nikogo takiego). Jasne, że fajnie jakby miał oświetlenie jak PW, ale nie ma. Za to jest zdecydowanie najlżejszy ze wszystkich modeli.

            0
          • Vim88 pisze:

            Żeby nie było: nie uważam, iż należy wymieniać Kindla, gdy się pojawi nowszy model – raczej widzę iPhone jako synonim negatywnego zjawiska, iż ważniejszy jest szpan od rzeczywistej wartości użytkowej danego modelu telefonu/czytnika/tabletu. Inna rzecz, iż w czytnikach tego raczej się nie obserwuje.

            0
          • faure pisze:

            Ja tak uważam na przykład. :) KKeyboard z 3G jest urządzeniem b. dobrym, spełnia oczekiwania. Nie czuje potrzeby wymiany na inny model. Jesli wogóle rozwazałbym kupno następnego Kindle, to chyba tylko Paperwhite coś atrakcyjnego oferuje – podświetlenie. No ale nie ma nieograniczonego dostępu do sieci przez 3G.

            0
        • Zalewski pisze:

          Kindle jest iPhonem wsród czytników, tzn. że decydując się na jego zakup możesz oczekiwać produktu najwyższej jakości. Plus trochę punktów do lansu gratis. ;)
          A z tekstem o utracie użyteczności wcześniejszych modeli wraz z pojawieniem się nowych, nawet nie chce mi się polemizować…

          0
          • pioterg666 pisze:

            „Kindle jest iPhonem wsród czytników, tzn. że decydując się na jego zakup możesz oczekiwać produktu najwyższej jakości.” ***
            *** – tylko że w rozsądnej cenie, adekwatnej do jakości ;-)

            0
          • mikeyoski pisze:

            Przepraszam, ale jaki plus do jakiego lansu? Kupujesz sprzęt, żeby się nim pochwalić?

            A co do jakości kindla to już swoje napisałem. Pewnie miałem pecha i to wielokrotnego :)

            0
            • pioterg666 pisze:

              To z lansem to raczej w formie żartu, przynajmniej mam taką nadzieję.. ;) Ciężko się lansować sprzętem, który w 99% używa się w domu (to moja ‚statystyka’). Ewentualnie w okładce, która zakrywa nazwę, jak w przypadku ‚słynnych’ Bluecosto.. :)

              0
              • mikeyoski pisze:

                Ja tam ostatnio więcej czytam w autobusie niż w domu :)

                0
              • Zalewski pisze:

                Nie bez przyczyny po wzmiankach o lansie stawiałem stosowną emotikonę… I powtarzam jeszcze raz, dla jasności – przyrównując Kindle do iPhone’a miałem na myśli gwarancję jakości. Bo tę otrzymuje się niezależnie od wszystkiego. No, może poza pechem. ;)

                A wspomniany lans, do którego tak niektórzy się przyczepili, jest wartością dodaną. Tym większą, im większe dla danej osoby ma znaczenie taki lans.
                Ba, czasem bywa tak, że to nie użytkownik danego sprzętu jest lansiarzem (lanserem?), ale inni, którzy na dany „gadżet” nie mogą sobie pozwolić (co jest najczęstszą przyczyną hejterstwa jakiegoś produktu), za takiego go uważają i tak go nazywają.

                Dlaczego dopuszczamy do tego, że jakiś sprzęt potrafi tak poróżnić ludzi?

                0
  2. faure pisze:

    Nie wiem ile ten Trekstor Pyrus kosztował, ale wiem że gdyby mój czytnik mulił przy zmianie stron, jak to robi ten opisany wyżej, to bym zwariował. Czytanie na e-czytniku powinno być jak najbardziej naturalne i płynne. W zasadzie sprzetu nie powinno sie podczas czytania zauważać. Dlatego nie warto chyba żałować paru złotych więcej, dla własnego zadowolenia i spokoju.
    Nie podzielam opinii, że dodatki, w postaci odtwarzacza mp3, czy internetu rozpraszają. Miło jest podczas podróży otworzyć książkę na czytniku i jednoczesnie podłączyć do tego samego sprzetu słuchawki i słuchać muzyki, jak to robię na swoim Kindlu3, sprzyja to skupieniu na tekscie i pozwala wyłączyć sie z otoczenia. Odpada konieczność posiadania dodatkowego sprzetu, pamiętania o nim itd. Miło jest móc przejrzeć pocztę czy na jakieś forum za pomocą funkcjonującego w całej Polsce i Europie (darmowego w sumie) połączenia przez 3G. Te dodatkowe funkcje sprawiają, że sprzęt jawi sie jako coś b. dobrze zaprojektowanego, przyjaznego, całościowego.

    0
  3. Cyfranek pisze:

    Fajne uzupełnienie „pierwszych wrażeń” sprzed paru miesięcy. Myślę, że coraz częściej recenzje sprzętu powinny mieć coś więcej niż opis pierwszego kontaktu. Trochę temu przeszkadza krótki żywot niektórych urządzeń na rynku, ale i są takie, które można kupić przez parę lat. Pierwszy kontakt jest ważny, ale z czytnikami spędzamy nawet po kilka godzin dziennie i wtedy co innego może być ważne niż podczas otwierania pudełka czy nawet wnikliwej analizy przez parę pierwszych dni.
    Dobrze, że znalazło się miejsce dla takiej recenzji!

    0
  4. Trekstor jest słaby. Problem polega na tym, że takie rzeczy powinny być porównywane – a ja mam akurat taką sytuację, ze mogę porównać go do Kindla. No i porównanie wypada KATASTROFALNIE dla Trekstora. Kindla mogę mieć (przy odrobinie zachodu) za 69$, czyli mniej niż 300 zł. Czyli właściwie taniej niż Trekstora. No i mam za te pieniądze czytnik który zwyczajnie działa, daje mi tysiąc możliwości wszelkiego rodzaju dzięki wifi i w ogóle jest OK. Trekstor się regularnie wiesza – moja druga, lepsza połowa, która z niego korzysta już się nawet do tego przyzwyczaiła. I co najśmieszniejsze jest to DRUGI Trekstor, bo pierwszy został oddany następonego dnia po zakupie, gdyż w ogóle odmówił współpracy.
    Widać, że jest to urządzenie niedopracowane, szczególnie gdy się je na bieżąco porównuje – a u mnie w domu wieczorową porą działają obok siebie Trekstor i Kindle.

    Już niedługo. Moja Pani niebawem odłoży Trekstora do szuflady, bo dostanie Kindla – sprowadzę przez znajomych, z USA, za 69$, z reklamami. Będzie mnie to kosztować 220 zł plus piwo. Opłaca się. A co do Trekstora? No cóż – właściwie podstawowym pytaniem powinno być – PO CO?

    0
  5. mikeyoski pisze:

    Bawiłem się tym trekstorem w empiku. Książka ładowała się ponad 20s! Nie wiem czy to reguła, czy ten sprzęt wystawowy tak ma, ale to jakiś koszmar

    0
    • Cyfranek pisze:

      Włączyłem przed chwilą Pyrusa, otworzyłem pierwszą z brzegu książkę. Trwało to około 5 sekund. Może ta, otwierana przez Ciebie, to był PDF? Wtedy otwieranie mogło chwilę potrwać.

      0
      • mikeyoski pisze:

        Nie wiem co to było – jakieś takie przykładowe książki, które były w urządzeniu wystawowym. Nie wnikałem co to było. Trwało to zdecydowanie za dużo.

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Pierwsze otwarcie książki zajmuje zwykle dłużej. Ale po jednym pliku nie wyrokowałbym – Kindle ma tak z PDF-ami że raz na godzinę wczytanie strony zajmuje kilkanaście sekund, ale potem każda strona zmienia się natychmiast.

          0
  6. kinieczek pisze:

    Wszystko ładnie pięknie, ale tekst powinien przejść jakąkolwiek korektę (chyba, że już przeszedł, ale tragiczną). Przecinki, ąę bez sensu. Jakoś artykułu wygląda jak jakość recenzowanego produktu ;)

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Przeszedł i faktycznie sporo przecinków poszło pod nóż, ale możliwe że powinienem zrobić drugą turę. :) Swoją drogą pewien znajomy startować miał z usługą korekty dla blogerów. Może warto się ustawić w kolejce, choć pierwsze miejsce zrobię oczywiście dla Antywebu.

      0
  7. Vim88 pisze:

    Czytając tą recenzje człowiek naprawdę jest wdzięczny, iż jednak postanowił dorzucić te 100 PLN i zamówić Kindla:). Choć zazdroszczę baterii która tak długo trzyma, to jakby miał takie problemy z softem, to pewnie szybko sprezentowałbym czytnik bratu.

    0
    • mikeyoski pisze:

      A czy naładowanie baterii to jakiś wielki problem? Zostawiasz na noc i tyle. Żeby tak smartfony/tablety potrafiły choć te kilka dni wytrzymać bez ładowania :)

      0
      • Vim88 pisze:

        Problemu dużego nie ma:) – zwłaszcza że swego Kindla ładuję w sumie raz na 1-2 tygodnie. Po prostu zdarzało mi się, iż Kindle rozładowywało mi się w środku ciekawej ksiązki;p.

        I akurat mój smartfon wytrzymuje koło tygodnia, więc też nie powinienem narzekać.

        0
  8. Eczytacz pisze:

    Na mnie Pyrus zrobił lepsze wrażenie od Pocketbook 611.

    0
    • Jarosław Drożdżewski pisze:

      Możesz rozwinąć myśl? Ciekawi mnie bardzo, bo pierwsze wrażenie Pocketbook, zrobił lepsze.

      0
      • Robert Drózd pisze:

        Jak mówimy o wrażeniu, to mi się podobał bardziej niż Onyx czy Pocketbook, przede wszystkim przez lepszą organizację ekranu startowego. No, ale te klawisze…

        0
  9. Karolina pisze:

    Bardzo fajne uzupełnienie :) Doszłam do wniosku, że spotkało mnie szczęście- aktualizacje zainstalowałam (po ok 5 próbach) co poprawiło nieco jakość czytania- mianowicie lekkie przyspieszenie wczytywania „cięższych” ebook’ów, płynniejsze „przewracanie” stron (choć przed aktualizacją nie było strasznych problemów, jednak od czasu do czasu coś Pyrkowi nie odpowiadało i lekko się zwieszał )
    Ogólnie ja do dziś jestem zadowolona (czytnik zakupiony na początku października 2012), bo wszystko działa sprawnie- jak już wspomniałam na początku- chyba miałam szczęście przy zakupie tego konkretnego egzemplarza ;)

    0
    • Cyfranek pisze:

      No ja też nie mogę powiedzieć, żeby mój był felerny. Czy możesz podać, w jakich warunkach udało Ci się wgrać aktualizację? System, antywirus, firewall, faza księżyca, pogoda… :)
      Czy coś specjalnie zmieniłaś za tym czwartym razem? Ile to trwało?

      0
  10. Alabama pisze:

    … no i ta nazwa … Tekstor, nawet zdrobnienie jest przaśne … „wrzucę to sobie na Tekstorka”. Wbrew pozorom nazwa też powinna kuśśśśić.

    0
  11. Sergiusz pisze:

    Szkoda, że nie wspomniałeś o najważniejszym. A mianowicie – czytnik ma zupełnie niepotrzebne 4 GB. Płacimy za pamięć, która nie ma absolutnie żadnego sensu. Przy 10 ebookach włącza się dużo wolniej, przy 100 ebookach lub więcej włącza się pół godziny i nie ma sensu posiadanie w pamięci takiej biblioteki. Zwłaszcza, że jak już się uruchomi, to przy przeglądaniu biblioteki bardzo się zawiesza. No i przeglądanie tak dużej biblioteki z jego menu trochę zajmuje (oraz sortowanie to jakiś kosmos, a po otwarciu pliku nazwa nagle się zmienia).

    Nie chce mi się pisać nawet o formacie PDF, bo to nie ma w ogóle sensu w tym czytniku. W menu brakuje bardzo wielu podstawowych opcji, jak choćby zoom in. Poza tym ustawienia marginesów i czcionki w PDF to jakaś kpina. Jeśli chodzi o jego szybkość: ja rozumiem, że to niższa półka, ale za 300 zł jednak oczekuję, aby czytnik w XXI wieku działał chociaż na poziomie starego Sony Ericssona, a on po prostu działa gorzej, niż Amiga. To mnie trochę zniesmacza.

    Powód tego zakupu to mój niski budżet, jest to poza tym mój pierwszy czytnik, ale ta cena nie jest aż tak niska… W każdym razie jak już książka się załaduje i działa, to czytnik spełnia świetnie swoją rolę i bardzo mi się podoba czytanie na nim. Jest wygodny, jego wygląd nie ma dla mnie znaczenia (no, chyba, że byłby różowy i okrągły, to miałbym pewne zastrzeżenia). Ma duży ekran i wygodne przyciski. Trzeba go ładować może raz na miesiąc (i nie przesadzam). Poza tym nie wiem, w czym wam przeszkadza odświeżanie co stronę, to przecież żaden minus. Także ma swoje wady, ale jak odpowiednio z niego korzystać (ebooki trzymać na laptopie), to ma też swoje zalety.

    Jeśli ktoś poradził sobie z problemem ilości ebooków i z wolnym włączaniem się/ładowaniem to proszę o informację. Pozdrawiam.

    0
    • Jarosław Drożdżewski pisze:

      Wiesz…nie wspomniałem, o zupełnie o tym zapomniałem, na na chwilę obecną nie mam wielkiej biblioteki ładuje mi się bardzo długo. Tak samo zbędne jest wejście na kartę pamięci, z której raczej nikt nie skorzysta nigdy.

      „Jeśli ktoś poradził sobie z problemem ilości ebooków i z wolnym włączaniem się/ładowaniem to proszę o informację. Pozdrawiam.”

      Chyba nie da się z tym sobie poradzić. Im więcej masz książek tym dłużej się ładuje. Jedyna opcja to usunięcie zbędnych ebooków. W sumie czyta się jedną książkę na raz, więc resztę można mieć na wirtualnych półkach bądź na dysku.

      Co do ceny to nie zgodzę się z Tobą. Cena jak na czytnik z e-papierem jest naprawdę fajna, tylko są też dostępne za podobną inne czytniki. Ja kupiłem, bo był to pierwszy czytnik i nie wiedziałem czy się przekonam. Postanowiłem, że przeznaczam góra 300zl i tylko „Pyrek” się nadawał. Następny będzie Kindle, gdyby zaszłą potrzeba zmiany.

      0
    • P.K pisze:

      Ja sobie poradziłam, choć na początku to strasznie denerwowało.

      Po coś jest to 4 GB.
      Na dzień dzisiejszy na czytniku, mam trochę ponad 100 książek (i nie nie otwiera sie w pół godziny a co najwyżej kilka minut, chodź osobiście nie musiałam nigdy długo czekać.)
      A co do PDF
      Mi tam odpowiada a jedynie trzeba usunąć marginesy w opcjach i jest dobrze :)

      0
  12. Andrzej Żelazek pisze:

    Nabyłem podobny czytnik Trekstor E-book reader 4ink na serwisie aukcyjnym na prezent gwiazdkowy. Ma wbudowane 2GB pamięci, po za tym to samo co pyrus. Cena 179 + przesyłka. Obdarowana osoba przeczytała już kilka książek, a i ja też 1 w międzyczasie przeczytałem(+- 700 stron). Wrażenia:
    Bateria mogła by trzymać dłużej – starcza średnio na przeczytanie 1 ksiązki.
    Ekran (tu nie mam doświadczenia z innymi e-papierami) wrażliwy na uderzenia – chwila nieuwagi + dziecko + ciężki klocek = uszkodzone pixele(o ile można o takowych mówić). Widoczna plamka, nie przeszkadza w czytaniu.
    Podsumowując – pomimo tych do tej pory zauważalnych dla mnie wad stosunek jakości i możliwości do ceny rewelacyjny. Nie potrzebuję dostępu do internetu, wczytywanie biblioteki, książki dla mnie akceptowalne.
    Pozdrawiam

    0
  13. P.K pisze:

    Dostałam Pyrusa na początku Grudnia.
    Mi tam pasuje, chodź wymieniałam na inny, ponieważ strasznie się zwieszał.
    Odkąd przestałam tam wkładać Kartę MicroSD jest okej, chodź także zauważyłam problemy ze zmienianiem stron.
    Jednak ostatnio zauważyłam, że coraz częściej go ładuje.
    W tym momencie, także się ładuje, choć robiłam to kilka dni temu.
    Nie wiem, czy oddawać go do reklamacji, czy może jest to związane z moim czytaniem książek (nie licząc szkoły i nauki, prawie cały czas czytam, czasami na lekcjach lub podczas powrotu do domu.)
    Byłabym wdzięczna za odpowiedź, bo zaczynam się obawiać.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.