Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Polski rynek publikacji elektronicznych – przeczytaj pracę licencjacką w MOBI/EPUB

Praca w Kindle for PC

Dziś publikuję na Świecie Czytników rzecz niezwykłą – jedną z pierwszych prac licencjackich w Polsce poświęconą naszemu rynkowi e-booków i innych publikacji.

Praca nosi tytuł Perspektywy rozwoju polskiego rynku publikacji elektronicznych, została napisana w drugiej połowie roku 2011, a jej autorem jest Mateusz Wołczyk z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Mateusz zgodził się opublikować pracę na licencji Creative Commons BY-NC-SA 3.0, co oznacza że można ją swobodnie rozpowszechniać, pod warunkiem użycia niekomercyjnego.

Do ściągnięcia:

  • Paczka którą przygotował Mateusz: zawiera pliki MOBI, EPUB oraz plik źródłowy ODT (Open Office).
  • [aktualizacja 3.04] Plik MOBI, który trochę poprawiłem (dodałem przypisy i wypunktowania). Ściągamy przez kliknięcie prawym klawiszem i „zapisz element docelowy jako”.

O czym jest praca? Głównym jej celem jest analiza rynku książek w formie elektronicznej w Polsce. Autor przygląda się rynkowi z obu stron – od kupujących i sprzedających i wyciąga wniosek, że w ciągu dwóch lat 10% czytelników będzie korzystało z e-booków.

W pierwszym rozdziale autor omawia różne rodzaje publikacji elektronicznych. W drugim obecny stan rynku w Polsce – czytniki, e-booki i problemy z prawem autorskim. Trzeci rozdział to prognoza rynku w ciągu paru lat. Rozdział czwarty zawiera wyniki badania ankietowego na 400 osobach, które przeprowadził mniej więcej rok temu m.in. wśród klientów księgarni stacjonarnych.

Jakie wnioski? Sam dopiero zacząłem pracę czytać, ale nie zdziwię się, jeśli Mateusz otrzyma teraz propozycje pracy od naszych krajowych dystrybutorów, bo parę spostrzeżeń jest bardzo świeżych.

Losowo wybrany cytat:

Takie prokonsumenckie podejście zaczynają przejawiać niektórzy (acz nieliczni) wydawcy zza granicy. Tom Weldon, zastępca ca dyrektora wydawnictwa Pinguin powiedział, że „Jedyny sposobem walki z piractwem jest wydawanie pozycji elektronicznych w maksymalnej liczbie formatów i w maksymalnej liczbie kanałów, tak aby ich cena utrzymała się na przyzwoitym poziomie. Jeżeli zdecydujemy się na publikacje jedynie w ekskluzywnych i chronionych patentami formatach, zaprzepaścimy wszystko.”[51] Wtóruje mu Paul Biba z TeleRead słowami „Nie powstrzymuje „złodziei”, ale jedynie odrzuca legalnych konsumentów i zwiększa koszty samych eKsiążek.”[52] Tim O’Reilly, właściciel wartego ponad 100 mln $ wydawnictwa, idzie krok dalej, wprost mówiąc to, czego nie przyznają przedstawiciele przemysłu cyfrowej rozrywki: „Ludzie, którzy Ci nie zapłacili, prawdopodobnie i tak by tego nie zrobili. Cieszymy się, gdy ci, których nie stać na nasze książki, nie płacą nam, jeśli tylko wykorzystują tę wiedzę w użyteczny sposób.”[53]

Mateusz Wołczyk. Perspektywy Rozwoju Polskiego Rynku Publikacji Elektronicznych (Kindle Locations 895-904).

W pracy znaleźć można trochę literówek i niespójności, ale to nie zmienia mojej rekomendacji. Zachęcam do pobierania i czytania.

Aktualizacja z 3.04: umieściłem poprawiony plik MOBI, będący efektem sesji poprawkowej Mateusza i jednej z czytelniczek. C.d.n. :-)

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki, Rynek czytników i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

19 odpowiedzi na „Polski rynek publikacji elektronicznych – przeczytaj pracę licencjacką w MOBI/EPUB

  1. Artur pisze:

    Wielkie dzięki za publikację tej pracy. Zabieram się do czytania, na poły prywatnie, na poły zawodowo. Pozdrowienia, Artur R.

    0
  2. Radek pisze:

    „Przykładem tego typu zachowania są na przykład uliczni muzycy” (ze screena)
    … moja polonistka z liceum już by to pokreśliła falką, podpisała „styl” i obniżyła ocenę o połowę… ale to było w XX wieku….

    0
    • Raff pisze:

      Powinieneś dziękować za taką polonistkę. Nauczyła Cię zwracać uwagę na językową poprawność. Sam dziękuję Pani Kalagowej z Sosnowca, że była surowa i nie pobłażała lenistwu w mowie i piśmie.

      0
    • Mateusz pisze:

      @Radek
      Tak, wiem, muzycy nie są zachowaniem. Sęk w tym, że nie piszę aż tak pięknie, żeby być pisarzem. Prócz tego, to „tylko licencjat”, więc nikt mi nie płacił za jego napisanie, a motywacja do profesjonalnej i pełnej skupienia korekty ponad 100 stron litego tekstu jednak nie jest zbyt silna. Stąd nieścisłości i literówki o których napisał Robert. Wybacz szczerość, ale nie chciało mi się spędzać x godzin dla względnie małego przyrostu jakości pracy. Przykro mi. 8-]

      A ogólnie:
      Ankiety były przeprowadzane w księgarniach i… wszędzie gdzie miałem pod ręką arkusz, a widziałem kogoś z książką w ręce (i nie utknął ze mną na chwilę), więc też w autobusach, przystankach, tramwajach. Mam ich też trochę więcej (500 z kawałkiem), ale nie wszystkie wprowadziłem do arkusza, bo brakowało mi czasu, a termin oddania pracy się zbliżał. Jakby ktoś był nimi zainteresowany, to mail do mnie jest podany w pracy.

      Gdyby ktoś trafił na jakąś literówkę, prosiłbym o kontakt, na przykład poprzez ten formularz: http://tinyurl.com/7l6lqaf

      0
      • Czytnik pisze:

        A tu nie chodzi o piękne, ale o poprawne pisanie. Smutne jest, że jedyną motywacją do zrobienia czegoś dobrze i rzetelnie dla młodych ludzi są dziś pieniądze.

        0
        • Mateusz pisze:

          Oj tam, oj tam, aż tak dużo tych błędów tam chyba nie zrobiłem.
          Jakbym pisząc pracę wiedział, że będzie miała szerszą publikę niż ja + najbliższa rodzina + (może) promotor z recenzentem, to pewnie bym się bardziej starał. A po skończeniu, jak napisałem, dokładna korekta 100 stron to zbyt dużo roboty, żeby zrobić to „tak po prostu”. 5-10 stron bym dopieścił, ale 10 razy tyle to ponad moje siły (a właściwie chęci). Przynajmniej 8 godzin pracy przed ekranem (tak szacuję), żeby nieznacznie polepszyć styl, przy zerowym przyroście treści? Uznałem, że się „nie opłaca” i nie miałem na myśli pieniędzy. Po prostu to jeden z czynników, który mógłby wpłynąć na zmianę tej decyzji. Poza tym, nie mam zapędów do bycia Autorem, więc pozapieniężna motywacja w tym zakresie (jak „sława”, rozpoznawalność, renoma, docenienie stylu pisania) nie jest zbyt duża.
          To z czego jestem dumny, czyli treść i wnioski, pozostają takie same. A pisząc pracę właśnie bardziej skupiałem się na treści niż stylu, uznając że to ona zadecyduje o wartości pracy.
          Na koniec, wydaje mi się, że ciężko jest skorygować własny tekst, bo czytając go nie widzi się tego, co tam jest napisane, tylko to, co miało się na myśli.

          0
          • Robert Drózd pisze:

            Zgadzam się. W swojej pracy magisterskiej znalazłem masę błędów dopiero po wydrukowaniu. Poprawiłem je w wersji elektronicznej, żeby mieć wersję w miarę dobrą. Rok temu przygotowywałem ją do publikacji na blogu zawodowym. I co? I znowu znalazłem kilkanaście rzeczy do poprawienia. ;-)

            Dlatego autor, który sam się wydaje powinien obowiązkowo korzystać z zewnętrznej korekty.

            0
          • Natalia pisze:

            Zgadzam się z tym, że bardzo trudno przeprowadzić korektę własnego tekstu, ale to nie sprawia, że przestałam zgrzytać zębami podczas lektury tej pracy. Ilość powtórzeń i błędów na kilku stronach trochę mnie przeraża. Z tego co wiem promotor też czyta pracę i wprowadza poprawki. Czyżby tego też zabrakło?

            Pytanie dodatkowe – w jakim programie stworzono plik odt? Chciałam przerobić dla siebie spis treści, ale Libre Office nie jest zbyt chętny do współpracy w tym względzie…

            0
            • Mateusz pisze:

              Jest aż tak źle? Ajć, przepraszam.
              Czy promotor czyta pracę? „Powinien” jest najlepszą odpowiedzią. Poprawki były, ale głównie dotyczyły przypisów oraz bibliografii, a dokładniej ich stylu i formatowania. Tych odnośnie treści nie było zbyt wiele. Kilkanaście (kilkadziesiąt) prac do sprawdzenia, w dodatku niektóre znacznie dłuższe niż przeciętna… Jakoś nie dziwi mnie, że ta korekta nie była zbyt dokładna.

              A praca pisana była w OpenOffice’ie

              0
              • mruk pisze:

                Ciekawa publikacja, rzeczowa i zawiera dużo cennych informacji i ciekawie prowadzisz argumentacje, ale z ortografii pała. Na razie nie za bardzo nadaje się ona do publikacji, nawet elektronicznej, nawet darmowej.
                Np. co mnie raziło, formy osobowe z by piszemy łącznie: zrobiłby, wymagałoby itd., ale bezosobowe zrobiono by, mozna by, otwarto by – oddzielnie.

                0
  3. Świetna sprawa. Nie podejrzewałem nawet, że ktoś już podjął trud zbadania polskiego e-czytelnictwa. Bardzo jestem ciekaw, co znajdę w środku pracy.

    0
  4. Jak miło się dowiedzieć, że Tim O’Reiley myśli dokładnie to samo na temat piractwa, co powtarzaliśmy od początku działania naszego wydawnictwa :-) „Ludzie, którzy Ci nie zapłacili, prawdopodobnie i tak by tego nie zrobili. Cieszymy się, gdy ci, których nie stać na nasze książki, nie płacą nam, jeśli tylko wykorzystują tę wiedzę w użyteczny sposób.”

    0
  5. Ciekawa publikacja, ja bym rozbił ją na mniejsze kawałki i stworzył z tego Blog,
    w ten sposób byłoby miejsce do komentarzy pod poszczególnymi fragmentami.

    A tak ludzie pobiorą, przeczytają i zapomną …

    0
    • Mateusz pisze:

      Można się przenieść z dyskusją na przykład na forum.eksiazki.org. Stworzyłem już tam nowy wątek, żeby było miejsce na (ewentualne) dyskusje, które nie zaśmiecą Robertowi komentarzy: http://tinyurl.com/cqmy76x

      Owszem, można było zrobić coś takiego, jak Gołębiewski na stronie http://www.no-future-book.pl , ale 1) nie wpadłem na to 2) myślę, że na szybko stworzony temat na forum wystarczy. Tym bardziej, że nie miałbym zamysłu rozwijać takiego serwisu, więc po niedługim czasie by się wypalił, a tak ślad zostanie na żywych stronach. Aczkolwiek pomysł niezły i szkoda, że na niego nie wpadłem wcześniej.

      0
      • Nic nie szkodzi na to by go i teraz zrobić.

        PS
        Swoją drogą – ciekawe, czy można było by w ten sposób pisać pracę licencjacką.
        Na początku Blog z pustymi tematami, później rozwinięcie ich, a na końcu gotowa praca …

        0
        • Mateusz pisze:

          Pewnie tak. Przed oddaniem pracy fragmenty wrzuciłem na w/w forum (np. część odnośnie wyliczeń kosztów e-booka) i zaznaczyłem promotorce, że antyplagiat znajdzie fragmenty w sieci, bo sam je tam umieściłem. Nie było problemu. To było by tylko posunięcie tego bardziej do przodu. Pytanie tylko, kto przyciągnąłby na własną stronę z tworzonym licencjatem osoby skłonne do komentowania i dodawania uwag do zamieszczanych tam treści.

          0
  6. Przeczytałem z dużym zainteresowaniem. Bardzo ciekawa praca. Zaskakująco świeży pomysł z rozdawaniem czytników tak jak z „komórkami” robią operatorzy GSM. Tu czytelnik zobowiązywałby się do kupowania dwóch, trzech tytułów miesięcznie. Coś takiego jak kluby książki, tylko w wersji elektronicznej. Interesujący opis „długich ogonów” w handlu cyfrowym. Błędy językowe – niestety całkiem sporo. Autor – biorąc pod uwagę, że ebook zdobył już pewną popularność – mógłby się pokusić teraz o solidniejszą autokorektę. Nie zachęcam od razu do wydawania pieniędzy na zewnętrzną korektę, ale gruntowne osobiste przejrzenie tekstu i wypuszczeniem poprawionej edycji. Solidniej od strony językowej przygotowany ebook przydałby się w karierze zawodowej. Bo merytorycznie ten pierwszy krok, czyli opublikowana praca, jest bardzo dobry.

    0
    • Mateusz pisze:

      Pomysł sprzedaży czytników jak komórki zaczerpnąłem z książki Gołębiewskiego pt. „E-book kultura szerokopasmowa”, z rozdziału „czytnik za złotówkę”, więc nie mogę sobie rościć do niego praw, a opis „długiego ogona” w dużej części pochodzi z książki o tym samym tytule Chrisa Andersona.
      Dzięki uprzejmości jednej z czytelniczek (Natalii powyżej), która wytknęła mi kilkadziesiąt błędów, za jakiś czas zamienię powyższą wersję na v2.0, po pewnej korekcie językowej. Po raz kolejny przepraszam za wszystkie błędy i niedociągnięcia, równocześnie dziękuję za dobre słowo nt poziomu merytorycznego.

      0
  7. Lech pisze:

    Witam,

    niestety, nijak nie mogę pobrać Twojej pracy. Mógłbyś mi ją wysłać na e-maila?
    Lechlaczkowski@gmail.com

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.