W kwietniu były spadki i powrót do statystyk z lutego – jak widać, święta i rozpoczęty weekend majowy nie sprzyjają czytnikom. :-)

Liczba wizyt nieco poniżej 200 tysięcy, a odsłon – 500 tysięcy. W kwietniu w porównaniu z marcem było mniej artykułów, bo „tylko” 56.
TOP 10 artykułów z kwietnia:
- Aktualizacja Kindle Touch 5.1.0 – jest wreszcie obracanie ekranu i wygodne czytanie PDF! – no, tej aktualizacji wielu z nas wyczekiwało
- Czytniki z podświetlaniem? Jest już prototyp nowego Kindle
- Świecący Nook – idealny do łóżka? – i żywiołowa dyskusja pod artykułem.
- PKP wchodzi w XXI wiek. Kto pierwszy pokaże bilet na czytniku?
- Czytnik książek z 1935 roku i inne wizje, w tym jedna, która się spełniła
- [Prima Aprilis] Do dzisiaj Świat Czytników, od jutra Świat Onyxa! – gdyby nie ta konserwacja e-booków, może nawet parę osób by się nabrało…
- Tryb Landscape będzie w Kindle Touch jeszcze w kwietniu. Nareszcie!
- Kindle DX – jak korzystam z niego po pół roku? Czy warto go jeszcze kupić, czy może Onyx M92?
- Grzegorz Hajdarowicz nie rozumie
- „Gazeta Wyborcza” na Kindle, uwagi prenumeratora



Zwiększona ilość wejść w kwietniu była spowodowany tym, ze kupiłem pod koniec marca czytnik, po czym przeczytałem wszystkie wpisy od początku istnienia bloga:)
To chyba nie wszystko przeczytałeś, bo w kwietniu było właśnie mniej. ;-)
To w takim razie beze mnie to by dopiero było kiepsko:) A przeczytałem calutkie archiwum:).
Podpinam się pod Twoje zasługi :) Ja też swojego Kindla nabyłem pod koniec kwietnia i od tego czasu jestem tu codziennie :)
Ja podobnie, przeczytałam chyba całego bloga zanim jeszcze kupiłam Kindle. :) Baaardzo mi się przydały umieszczone tu informacje. Teraz to już wchodzę codziennie :)
Ja jakoś 3/4 bloga przeczytałem przed zakupem czytnika, potem resztę i od teraz wchodzę tu codziennie. Nawet założyłem z kolegą własnego bloga: http://ebookacja.blogspot.com/
„W kwietniu były spadki i powrót do statystyk z lutego – jak widać, święta i rozpoczęty weekend majowy nie sprzyjają czytnikom. :-)”
Ależ sprzyjają, bo w końcu można było je wykorzystać do oporu. Jak już to nie sprzyjały Światu Czytników ;) w końcu mieliśmy czas na nadrobienie zaległości, które chomikowaliśmy w okresie zimowym :P
nakupiło się książek na promocjach, teraz trzeba to przeczytać:D
Wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazują na to, że tematyka e-czytników ma przed sobą dobry okres :)
Nie wiem czy ma to wpływ na wejścia na stronę ale ja śledzę info i promocje poprzez RSS, Facebook i Google+.
Jeśli to nie wystarczy to zobowiązuję się do fizycznego odwiedzania strony Świata Czytników. Dzięki Tobie jestem szczęśliwym posiadaczem K3 3G oraz moja małżonka (nie wspomnę o kilku w dalszej rodzinie i znajomych, których zaraziłem e-czytaniem). Pozdrawiam i życzę aby serwery miały co przetwarzać.
Słuchajcie,
wystrzegajcie się jak ognia firmy BezKartek.pl.
Nie ma pewności czy nie mają oni tam kartek, ale szacunku dla klienta i przede wszystkim zdrowego rozsądku nie mają na pewno!
Książki na Kindle wysłać można tylko raz (tak, jest tak to opisane w instrukcji i tak faktycznie jest) (sic!), potem guzik znika! Ponieważ książki nie dotarły, zadzwoniłem tam.
To co mi zaproponowano urąga wszelkim standardom, Pan, który nie chciał się przedstawić zaproponował mi, bym poczekał najmniej do poniedziałku, bo „kolegi nie ma, bo my się teraz przygotowujemy do targów”. Na moje uwagi co do śmieszności takiego rozwiązania zaczął mi grozić, że nie wiem kim on jest (więc najpewniej mu mogę jak rozumiem). Ponieważ w tej sytuacji nie odważyłem się takiemu typowi podać swojego telefonu, jak proponował, więc rzucił słuchawką, po czym rozłączał już dalej telefony.
Dodając, że ich „zabawkowe” wydawnictwa są pdfami z zabezpieczeniem hasłem, które trzeba sobie wstukać za każdym razem, nie zdziwi chyba nikogo, że proponuję unikać wielkich księgarzy z powiatowego miasteczka o raczej mizernej tradycji księgarskiej.
Ot, takie moje doświadczenia podsumowujące początek maja, by być w zgodzie z tematyką posta…
LOL, też kiedyś u nich kupiłem parę książek, nie znałem jeszcze blogu Świat Kindle ani nie było wtyczek do Calibre. Kupiłem więc pdfy, bo przecież kindle czyta pdf.
Mi co prawda skonwertowali, ale dostałem plik bez polskich znaków. W wyniku reklamacji dostałem ponownie wygenerowany ale tak, że szkoda słów… Olałem ten sklep, co i tobie radzę. Żal tylko bezsensownie wydanych pieniędzy.
Mają być na targach książki? Może ich odwiedzę i narobię wstydu…
PS. Do zdjęcia hasła i przycięcia marginesów użyj tego:
http://www.pdfill.com/pdf_tools_free.html
Dzięki za odpowiedź i wsparcie.
W międzyczasie dotarłem do szefa BezKartek. Pierwsza rozmowa nie dawała widoków na rozwiązanie tej sprawy. Ale pan ten oddzwonił, w czasie, na który się umówiliśmy, i tym razem przeprosił, rozumiem, że jednak albo ktoś się przyznał do swojego zachowania, albo rozmowy są nagrywane czy cuś. Zaproponował mi także gratyfikację przy przyszłych zakupach, ale to była sprawa o zasadę, a nie o te 4,99. Cieszy tylko, że wreszcie w trakcie drugiej rozmowy odniosłem wrażenie, że zostało to należycie zrozumiane po tamtej stronie, bo w czasie pierwszej było kilka niemiłych sugestii pod moim adresem.
Pomiędzy rozmowami dostałem z Amazona swoje pliki wysłane przez BezKartek i wyglądają na prawidłowo zakodowane. Oczywiście dzięki za linka.
Wydaje się, że cały problem polega na błędnym odbieraniu przez księgarzy klienta na e-booka jako potencjalnego złodzieja — stąd ta agresja, choć oczywiście brak wychowania, czy szkolenia zakupione u domorosłych guru od wszystkiego (a nawet tu na Świecie widziałem klika pozycji i pochwał dla takich person) też robi swoje — a to błąd, bo jeśli ktoś nie zrobił rzeczy najprostszej i nie ukradł z sieci, a włożył ten wysiłek w posłużenie się kartą, czy tymi innymi przelewami lub paypalami, to ostatnią rzeczą, o której myśli, jest kradzież i należy uszanować te decyzję, i podtrzymać ten zapał. Tak proste, a zarazem tak trudne do przyjęcia (przy okazji, to nie moja myśl, a Marcina Beme z Audioteki przeczytajcie sobie zresztą sami:
http://www.creamteam.biz/blog/index.php/2012/nie-o-tym-nie-o-tym-byla-mowa/ ).
Ponieważ dziś kontaktowałem się także z Amazonem w sprawie dopłaty z mojej strony, z ciekawości zapytałem, czy ich klienci są uczciwi i sami ochoczo zgłaszają niedopłaty, odpowiedź była twierdząca. Jasne, po co być nieuczciwym, kiedy nie ma potrzeby, bo ktoś traktuje cię jak dorosłego, a nie ćwoka z wygwizdowa. Szacunek rodzi szacunek.