Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Paradoks wyboru, czyli jak wybieramy czytniki

Problemy z wyborem czytnika bywają podręcznikowe – a ich rozwiązanie też często może być właśnie podręcznikowe.

Zacząłem dzisiaj po obiedzie czytać książkę The Paradox of Choice, którą kupiłem w niedzielnej promocji Kindle Store. Przypomnę, że polskie wydanie ukazało się w maju ubiegłego roku nakładem PWN pod tytułem: Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej, choć e-booka na razie nie ma.

Barry Schwartz pisze o problemie, z którym od pewnego czasu styka się zachodnia cywilizacja. Rzekoma wolność wyboru sprawia, że stajemy się niewolnikami coraz większej oferty. Warto obejrzeć wystąpienie autora na TED – są polskie napisy.

Przykład otwierający książkę – wchodzimy do sklepu ze spodniami i prosimy o jeansy w naszym rozmiarze. Ale jakie – pyta sprzedawca? Slim fit, easy fit, relaxed fit? Takie czy inne wykończenia? Owszem, możemy wziąć pięć par do przymierzalni – ale wcale nie jest powiedziane, że będziemy zadowoleni z wyboru. A kiedyś kupowaliśmy po prostu spodnie.

Bardzo podobna sytuacja dotyczy czytników. Schwartz pisze, że zazwyczaj proces podejmowania decyzji jest następujący:

  1. Określ swój cel – np. chcę po prostu kupować e-booki zamiast papieru, bo nie mam miejsca, chcę czytać PDF, chcę robić podkreślenia, potrzebuję mieć co czytać w drodze do pracy, zależy mi na gwarancji.
  2. Określ ważność każdego z celów – np. ważniejsza jest dla mnie poręczność czytnika niż obsługa PDF. Ale jeszcze ważniejsza wygodna gwarancja w Polsce.
  3. Wybierz opcje – aha, dwa modele Onyxa, dwa Kindle, trzy Pocketbooka.
  4. Określ jak każda z opcji pasuje do Twoich celów – i tu zaczynają się szczegółowe porównania każdego modelu.
  5. Wybierz wygrywającą opcję – i dokonaj zakupu.
  6. Na podstawie swoich doświadczeń podejmij kolejne decyzje.

Przez trzy lata pisania tego bloga spotkałem sporo osób, które przechodziły przez ten cały proces w bardzo rygorystyczny sposób.

Pamiętam np. pewnego Pana, który przygotował sobie wielki arkusz Excela z poszczególnymi funkcjami czytników i przypisanymi do nich wagami – i na tej podstawie mu wyszło, że Onyx A60 będzie lepszy niż Kindle 3 (rzecz się działa w roku 2010). Dopiero rok później kupił Onyxa M90 i… pamiętam jego narzekania na forum eksiazki.org – bo w praktyce okazało się, że poza licznymi zaletami, które widział w specyfikacji – doświadczenie użytkowania dało mu znać o pewnych, istotnych dla niego wadach czytnika.

No właśnie – doświadczenie. Psychologowie odróżniają oczekiwaną użyteczność jakiegoś przedmiotu oraz doświadczoną użyteczność. Tego drugiego nie wyczytamy z opisu produktu, chociaż możemy opierać się na opiniach innych ludzi. Tak zrobiło wiele osób, które po prostu kupiły ten sam czytnik, co ich znajomi. Koleżanka jest zadowolona – a więc i mi się spodoba. To jeden z najpopularniejszych skrótów, na jakie sobie pozwalamy przy takich decyzjach. Oszczędzamy czas i wysiłek na wybór – bo ktoś podjął decyzję za nas. Nawet jeśli nie mamy znajomych korzystających z czytników – zakładamy, że tysiące ludzi nie mogą się mylić – i wybieramy najpopularniejszy model – podobnie jak się to robi z pralkami, telewizorami czy drukarkami. I… większość ludzi jest zadowolona – bo telewizor obraz wyświetla, pralka pierze, a drukarka drukuje. A na czytniku czytamy.

To jednak nie zwalnia nas z późniejszego dysonansu pozakupowego – szczególnie, gdy sobie uświadomimy, że nasze cele były inne niż cele znajomych. Albo gdy dopiero po fakcie zaczniemy czytniki porównywać.

Czytałem opinie osób, które były zadowolone z czytników takich marek jak Oyo, Eclicto czy Vedia. Niczego im nie brakowało, dopóki nie wzięły do ręki Kindle i przekonały się, że strona wcale nie musi się zmieniać dwie sekundy, a książka otwierać dwadzieścia sekund. Czasami lepiej nie wiedzieć, że istnieje lepsza alternatywa.

Co radzi autor „Paradox of Choice”?

  1. Najlepiej ograniczyć sobie dobrowolnie naszą wolność wyboru.
  2. Najlepiej wybrać coś, co będzie „wystarczająco dobre”, a nie koniecznie najlepsze – tym bardziej że bez doświadczenia nie jesteśmy w stanie tego ocenić.
  3. Warto obniżyć sobie wymagania dotyczące decyzji.
  4. Dobrze, aby decyzja była nieodwracalna.
  5. Lepiej nie patrzeć na to co robią inni.

A zatem:

  • Nie wybierajmy spośród dziesiątek czytników, a tylko tych, które np. możemy sprawdzić samodzielnie, np. u znajomych i w sklepach.
  • Czytnik kupujemy na kilka lat, a nie całe życie, potencjalna szkoda w decyzji nie jest ogromna.
  • Nie należy iść ślepo za opiniami innych, choć warto pytać, co zdecydowało o ich właśnie wyborze takiego a nie innego czytnika.

Paradoks wyboru jest jedną z tych przyczyn, dla których faworyzuję tutaj czytniki Amazonu. Na początku dokonałem takiego wyboru dla siebie i uznałem, że choć wcale nie są to urządzenia najlepsze pod każdym względem, to są wystarczająco dobre, aby cieszyć się czytaniem. Czasami kuszą mnie szczegółowe porównania – ale zdaję sobie sprawę, że udowodnienie jakoby czytnik X był o 2% lepszy od czytnika Y nikogo nie uczyni szczęśliwszym – ani mnie, ani moich czytelników. W tym momencie Onyx AfterGlow (koniecznie w zestawie z aplikacją Legimi, bo oryginalnych wciąż nie polubiłem) staje się powoli moim drugim czytnikiem, no ale gdybym musiał wybrać tylko jeden – wybór byłby nadal oczywisty.

Temat jest oczywiście obszerny – można by o nim napisać książkę – i to właśnie zrobił Schwartz.

Mała ankieta na koniec.

Czy jesteś zadowolony/a ze swojego wyboru ostatniego czytnika?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

78 odpowiedzi na „Paradoks wyboru, czyli jak wybieramy czytniki

  1. Jasiek pisze:

    Ja wybrałem iriver story HD bo jeszcze wtedy był problem z mobi w polskich eksięgarniach.
    Dodatkową zaletą był dużo formatów, które czytnik odtwarzał (oprócz epub także pdf, kilka graficznych i w zasadzie cały office). W praktyce korzystam z epub i z pdf ( jest opcja zawijania tekstu, czyli czytamy jak epub i tak samo czcionkę możemy powiększać)

    Myślałem nad zmianą na kindle ale zdałem sobię sprawę, że podświetlenia aż tak nie potrzebuje (a jak tak to mam lampkę) i jako studentowi dobre odtwarzania PDF bardzo się przydaje.

    0
    • Kasia pisze:

      Tez wybrałam story HD, troszkę ponad 2 lata temu i jestem nim zachwycona :). Ladnie sie prezentuje, jest lekki, bezawaryjny i fantastycznie sobie radzi z rożnymi formatami :). Moj wybór padł na niego, ponieważ Polski rynek ebookow dopiero raczkował i nie żałuję :). Powoli czas zastanowić sie nad następnym, ponieważ po tak intensywnym użytkowaniu bateria powoli niedomaga :(. Moj wybór byl niesamowicie prosty, chciałam czytnik „na juz” w sklepie byly dwa, Iriver i sony :).

      0
      • Szubiel pisze:

        Również wybrałem Story HD.
        Posiadałem akurat bon do Empiku na 200zł więc zakup bardzo opłacalny. Oprócz niego dostępny w tym czasie był tylko jakiś Trekstor i jeden z pierwszych modeli Pocketbook’a.

        Boli niestety kilka niedociągnięć:
        – brak aktualizacji
        – bardzo słaba bateria (niewyłączenie czytnika, skutkuje rozładowaniem się jej w ciągu 1-2 dni – problem z oprogramowaniem, procesor cały czas pracuje)
        – nie można otworzyć fragmentów książek
        – klawiatura jest zbędna, jedyne do czego jej używamy to zmiana nazwy urządzenia (nie można robić notatek w książce) oraz wyboru strony na którą chcemy przejść.
        – nie obsługuje przypisów
        – czasami gubi się w książkach, przeskakuje ze strony 20 na 60, potem na 80 etc…
        – przy długich nazwach plików na karcie SD zawiesza się

        Jak tylko pojawi się możliwość będę zamieniał na PW.

        0
        • Kasia pisze:

          Ja na początku nie miałam problemow z bateria, trzymał kolo 5 dni przy bardzo intensywnym czytaniu. Gubienia sie tez nie zaobserwowałam…Klawiatura mi sie bardzo przydaje przy korzystaniu ze słownika. Ale chyba nie ma czytnika idealnego… Przynajmniej przy jakości elektroniki produkowanej w obecnych czasach, koniec gwarancji to niestety koniec żywota… Teraz pewnie będę szukać czytnika posiadającego słownik angielski i może stałby sie cud i miałby fiński… Zna ktoś czytnik z większą ilością słowników? Chwilowo to tylko tablety chyba..:(

          0
  2. Pola pisze:

    Od początku był Kindle (najpierw Touch, teraz Paperwhite). Po drodze tata dostał Classica. Z Kindle’a nie zrezygnuję, spełnia moje wymagania i jestem zadowolona :)
    Choć pewnie z innych czytników też byłabym zadowolona (przeczytałam na Nooku jedną książkę – w porównaniu do mojego Kindle’a – ten sam poziom).

    0
  3. SlaveckM pisze:

    Zacząłem od Kindle. I na Kindle skończę, tym bardziej że mieszkam w strefie wpływów amazon.co.uk. Jeśli zmienię na inny czytnik to będzie to Paperwhite, a mój Classic powędruje do córki, która uwielbia czytać, zwłaszcza na Kindle. Jakoś szczególnie nie zastanawiałem się nad wyborem czytnika. Po prostu w okolicznych sklepach innych nie ma.

    0
  4. adanadhel pisze:

    Ja mam Kindle Keyboard od 2010 roku … w zasadzie nie potrzebuję nic więcej, spisuje się świetnie. Ale ostatnio łypię okiem na Paperwhite 2 … choć sam nie wiem czemu, skoro Keyboard spełnia moje czytnikowe oczekiwania :) Chyba jedyna sprawa to oświetlenie.
    Boję się jednak, bo żonka ma Classica i jest dla mnie trochę za mały, jakoś nie leży w dłoni. Stąd obawa, że Paperwhite który rozmiarem bliższy jest Classic’owi niż Keybord’owi nie podszedłby mi. Takie to rozterki ;)

    0
  5. MK pisze:

    Gdy ponad rok temu kupowałem czytnik, postanowiłem, że będzie to Kindle. Bo inni takie mają, bo nie wiedziałem, że inne, które istnieją, też są dobre, bo spodobało mi się to, co czytałem o gwarancji Amazonu.

    Kindle, no tak, ale jaki? W grę wchodziły wtedy 4 i Touch. Zdaje się, że były już jakieś plotki, że kiedyś będzie podświetlany. Ale czytnik potrzebowałem na już, a nie za pół roku, więc plotkami się nie przejmowałem.

    Podstawową różnicą był ekran dotykowy, oba czytniki miały ten sam kolor, mniej więcej te same możliwości. Właśnie ten dotykowy ekran był wówczas dla mnie największa zagadką – nigdy wcześniej nie obsługiwałem dotykowego urządzenia, ani czytnika, ani tabletu, ani nawet smartfona. Miałem za to w rękach Kindla 3 i obsługa przyciskami była wygodna. Brak przycisków fizycznych w Touchu oznaczał, że jeśli dotykowy ekran będzie dla mnie niewygodny, to pieniądze zostaną wyrzucone w błoto. Z drugiej strony byłem pewien, że robienie notatek na Kindlu 4 będzie znacząco utrudnione, a kupując czytnik, nie wiedziałem, czy będę z tego korzystał. Do tego, za 4 przemawiała cena. Wybrałem, w końcu, Kindla 4.

    Były takie okresy, kiedy żałowałem, że nie mam możliwości normalnego pisania na nim, ale szybko zauważyłem, ze jak zaznaczę sobie tekst, to robienie notatki do niego już nie będzie potrzebne. Gdy wyszedł PW żałowałem też, że nie mam lampki. Ale to też było przejściowe, teraz wiem, że dopóki mój Kindle 4 się nie zepsuje, albo nie będę podróżował pociągiem nocami, to żadnego innego nie potrzebuję ;)

    Okazało się, że decyzja, którą podjąłem, była dobrze przemyślana, a rynek e-booków dobrze oceniony :)

    0
  6. YuukiSaya pisze:

    Obejrzałam filmik i rany, wszystko prawda…

    Kiedy kupowałam swój czytnik nie było ich aż tak dużo, więc po krótkiej analizie potrzeb i możliwości szybko namierzyłam swój wymarzony model, który sprawdza się do dziś. Ale on sprawdza się w moim przypadku, u kogoś innego nie musiałoby być tak rozkosznie. Jednym Kindle, drugim Onyx, trzecim Pocketbook, jednym ze światełkiem (chyba następny model sobie taki sprawię, w autobusach naprawdę słabo świecą), innym z dobrym reflow, jeden potrzebuje podkreśleń, a jego sąsiad chce Dropboxa.

    Chociaż też na spokojnie, kiedyś czytałam dobry tekst o wyborzy mikrofalówki – dwie rodziny, jedna wybrała super prosty model, druga super wypasiony ze wszystkimi funkcjami. Koniec końców obie używały kuchenek do odgrzewania resztek jedzenia. Jaki morał? Życie weryfikuje nasze oczekiwania i plany ;)

    0
  7. Sebastian pisze:

    Osobiście wydaje mi się, że paradoks wyboru jest tylko pozorem. Tak naprawdę problemem jest brak w 100% rzetelnych informacji na temat produktu, marketingowy bełkot, subiektywne opinie innych osób i wymagania nie pasujące do oferty rynku (lub lepiej, oferta rynku nie pasująca do wymagań, co niektóre bardziej zaradne osoby potrafią przekuć na potężny sukces). A część z tych rad, chociaż daje ukojenie i szczęście (bo to chyba również jedno z przesłań podlinkowanego nagrania), może być szkodliwa, bo niczego na dłuższą metę się nie nauczymy.

    Sam przy wyborze czytnika miałem dylemat. Naczytałem się, że to strony powoli się odświeżają, że książki długo wczytują, irytowało mnie odświeżanie strony w modelach, które mogłem sobie obejrzeć na wystawie w sklepie. Ale podjąłem decyzję, że poczekam aż technologia dojrzeje i to był strzał w 10. Kupiłem PW i spełniał moje oczekiwania. Kupiłem classica na prezent, ale zanim powędrował w odpowiednie ręce, przetestowałem go żeby mieć punkt odniesienia i doszedłem do wniosku, że rzeczywiście nie warto było się spieszyć. Nie ma nic gorszego niż świadomość źle wydanych pieniędzy.

    I szkoda, że nie ma ebooka. Chętnie zweryfikowałbym swoje poglądy, ale mam na tyle sporo lektury, że na 99% doczekam wydania elektronicznego. :)

    0
  8. marcin pisze:

    Trudno nie być zadowolonym z kupna Classica za 49 euro z Niemiec ;-)

    0
    • Kama pisze:

      Prawda? To samo chciałam napisać:-) Badalam dopiero rynek i po ukazaniu się tej informacji nie miałam wątpliwości. A jestem bardzo zadwolona z wyboru:) Pozdrawiam!

      0
      • Daga pisze:

        I ja! I ja! Przymierzałam się do kupna czytnika takiego, siakiego. Parę dni spędziłam na stronkach wszelakich, popytałam znajomych… A potem pewna miła oferta na amazon.de przekanała mnie do kundla. I żadnego dysonansu nie mam bo w myśl „wystarczająco dobry” – cena do opinii była zupełnie fajna, a PW nie przekonywał.

        0
  9. Karol pisze:

    Yunkisaya, dobrze prawi. Każdy musi dobrać czytnik do swoich potrzeb i możliwości. Ja wybrałem Onyx Boox M92 i tego wyboru nie żałuje.

    Po pierwsze zależało mi na dużym ekranie, bo mam słaby wzrok
    Polskiej gwarancji bez kombinowania.
    Duży wyborze obsługiwanych formatów.

    Może jest on trochę nie poręczny, 9,7 cala robi swoje, ale i tak w 95 % przypadków czytam w domu, zatem mogę siedzieć, leżeć, jak mi wygodnie.
    Podsumowując mój wybór okazał się strzałem w 10!.
    Można jednak znaleść jeden minus, brak złącza MicroSD. Ale trudno zebrać 4GB ebookow, więc na razie nie zmieniam.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Hmm, w M92 jest chyba gniazdo na „zwykłą” kartę SD?

      0
    • YuukiSaya pisze:

      4 GB ebooków może i niełatwo zebrać… Chyba że częściej będą wychodzić takie „Mikołajki”, gdzie po 100 MB plik… Ja wiem, że grafika, ale pozostaje fakt, że kilka takich sztuk i cały 1 GB pamięci leci ;)

      Poza tym jak ktoś ma ciężkie pdf-y to też może być problem. I mangi też to najlżejszyh plików nie należą… Ostatnio robiłam przeprowadzkę z karty 2 GB na 4 w czytniku…

      Ech, dajcie mi 7 cali ze światełkiem i HD i będę szczęśliwa.

      0
      • tzigi pisze:

        4 GB ebooków niełatwo zebrać? Ha. Ha. Hahaha. Mam pojedyncze ebooki, które tyle ważą. Ale wiem, że jestem nietypowym przypadkiem.

        0
        • Pedro pisze:

          Dziękujemy za cenny komentarz.
          Przedmówcy chodziło raczej o „przeciętnego czytelnika” i „przeciętną książkę”.

          0
        • asymon pisze:

          Ale wiem, że jestem nietypowym przypadkiem.
          tak, to już wiemy :-)

          Żona dostała Pocketbooka 623 i nawet nie rozważałem dokupienia jej karty, wszystko na luzie mieści się w wewnętrznej pamięci czytnika.

          0
  10. Wojciech pisze:

    Gdy kupowałem kilka lat temu Keyboarda (zwanego wtedy po prostu Kindle 3) nawet nie myślałem nad alternatywą – Amazon skutecznie wpoił mi skojarzenie czytnik=Kindle. Wśród znajomych/rodziny służę w zasadzie jako typowy „ewangelista marki”, choć bynajmniej nie jestem fanbojem – nie miałem po prostu okazji wypróbować innych czytników.

    0
  11. tzigi pisze:

    Wpis wpasował się idealnie w dzień dzisiejszy. Właśnie kilka godzin temu Znajomy poprosił mnie o pomoc w wyborze czytnika. Znajomy jest Polakiem, chwilowo mieszka za granicą, pracuje tam w nowoczesnej firmie i często musi czytać pdf-y dotyczące pracy (książki lubi, ale nie jest szczególnym bibliofilem – kiedy mieszkał w Polsce, wystarczyło mu co pewien czas pożyczyć nowego Pilipiuka czy innych autorów z Fabryki Słów). Z czystym sumieniem mogłam mu odradzić zakup Kindle’i – albo za małe (czytaj tu teksty techniczne na ekranie 6 cali i to w pdf-ach wyłącznie z trybem tekstowym na czytniku, który nie utrzymuje poziomu powiększenia od strony do strony), albo z antycznym oprogramowaniem (DX). Najprawdopodobniej kupi sobie Onyxa M92 – i to będzie czytnik, który będzie odpowiadał jego potrzebom.

    Swoją drogą wśród wszystkich moich znajomych bardzo mała część używa Kindle’a i jest z niego zadowolona. Po prostu oni wszyscy potrzebują czytnika do zastosowań „praktycznych” – czy to studenckich, czy naukowych, czy wreszcie – jak Znajomy, który dzisiaj mnie poprosił o pomoc – technicznych. A co jeszcze ciekawsze z mojego KT (którego obecnie z braku laku używa Znajoma do pisania pracy magisterskiej z etnologii i który dla niej jest narzędziem użytecznym, ale niezbyt praktycznym – tak, jak był dla mnie) przez pewien czas korzystała osoba z poprzedniego pokolenia, której zależało na nim jako na podręcznej bibliotece. No i okazało się, że nie zaskoczyło – z braku tytułów, z angielskiego menu, z niewygodnej nawigacji po kolekcjach. Ewidentnie obracam się w towarzystwie, które nie jest targetem Kindle’a.

    0
    • marcin pisze:

      Dla mnie do czytania PDF-ów i tak najlepszy zawsze będzie tablet. Galaxy Tab albo iPad.

      0
      • YuukiSaya pisze:

        Bo ja wiem… Tablet musiałby być duży, co podnosi cenę… iPad z założenia jest drogi, a na pdf-ach lubi sie wykładać – chyba jakiś feler systemowy, bo wcześniej wszystko śmigało. Może iOS 6 jest lepszy, nie wiem, nie będzie dane mi doświadczyć. No i kwestia baterii…

        Duży czytnik może być całkiem dobrym pomysłem, popieram.

        0
        • Sebastian pisze:

          Przyzwoity duży tablet wychodzi taniej niż czytnik. Konkurencja robi swoje. Z dużych czytników do wyboru jest chyba tylko jeden sensowny, właśnie Onyx Boox M92 i co zabawniejsze, w ogóle nie tanieje mimo swojego wieku. A za tą kwotę można nabyć całkiem przyzwoity tablet.

          Ale epapier. To jest właśnie rzecz, dla której warto mieć czytnik…

          0
      • emi pisze:

        Marcinie, może do oglądania PDF-ów tablet będzie najlepszy. Ale nie do czytania.

        0
        • marcin pisze:

          Jeżeli się nie widziało iPada z wyświetlaczem Retina, to można faktycznie takie rzeczy opowiadać. Poza tym tablet ma szereg zalet – znacznie szybsze wczytywanie, przewijanie stron, całkowita dowolność i szybkość w zoomowaniu.

          Dla zastosowań praktycznych czy naukowych jest to zastosowanie idealne. Zwłaszcza, że tablet ma szereg innych praktycznych biznesowych funkcji, a w cenie bardzo zbliżony do zachwalanego tutaj Onyxa (no, może iPad 3 aż tak zbliżony nie jest), który poza czytaniem nie nadaje się już do zbyt wielu rzeczy.

          0
          • marcin pisze:

            Oczywiście wzrok się męczy po pewnym czasei korzystania z tabletu, ale ogrom zalet moim zdaniem przeważa w tym wypadku, zwłaszcza, że większość osób, która potrzebuje takiej zabawki i tak spędza większść dnia przed komputerem.

            0
            • Sebastian pisze:

              Czytnik ładuje raz na kilka tygodni, czytam codziennie. Nie muszę w ogóle o nim pamiętać, po prostu leży w plecaku i czeka aż zacznę z niego korzystać. Nie męczy wzroku (aż tak bardzo – papierowe książki też męczą wzrok), czytanie po prostu jest komfortowe (nie wiem czy to zaleta samego wyświetlacza, czy również idealnie dopasowanych fontów, ale tekst prezentuje się dużo lepiej na epapierze niż LCD). To są zalety, które mnie przekonały.

              Tablet też mam, ale gdy chcę przeczytać coś dłuższego i tak sięgam po czytnik. Tablet to fajna zabaweczka do multimediów, przeglądania Internetu i komunikacji, no i i do grania, ale nie do czytania po kilka godzin za jednym przysiadem.

              0
              • marcin pisze:

                Myślałem, że mówimy o zastosowaniu do pracy. Trudno mi sobie wyobrazić czytanie za jednym przysiadem przez kilka godzin książki W PRACY, chyba że jest się korektorem/redaktorem :P

                A jak używasz tabletu tylko do rozrywki to bardzo dużo ci umyka :P

                Sprawdzenie wykresów, przeczytanie artykułu naukowego, rzut oka na rysunek techniczny, itd. itp. – żaden czytnik nie dorównuje tutaj tabletom.

                Ale jak widać wszystko zależy od indywidualnych preferencji i codziennego zastosowania.

                0
              • Sebastian pisze:

                Też nie mam komfortu siedzenia w pracy i czytania, często doczytuje sam dla siebie, w swoim wolnym czasie. Zresztą hobby też nie rozpieszcza, kilka książek o elektronice w wersji cyfrowej, które mam są właśnie w PDF-ach. Bo chyba przez ten format plików masz skojarzenia z pracą.

                Przy tak krótkich tekstach jak artykuły to równie dobrze można czytać na PC. I tak też robię. Ale do dłuższych tekstów zostaje czytnik. Dla jednego wykresu szkoda odrywać rąk od klawiatury… Ale to znów zależy od specyfiki pracy, może w Twoim przypadku jest rzeczywiście tak jak mówisz. W moim wolę np. dokumentacje czegoś tam (często grubo ponad kilkadziesiąt stron maszynopisu) zrzucić na czytnik jeśli muszę przeczytać ją w całości albo usiąść do książki czysto technicznej. A jak materiał jest krótszy to po prostu czytam z ekranu komputera.

                Jeśli pisząc „zerkanie” miałeś na myśli hipertekst i szybkie przeskakiwanie pomiędzy przypisami, to na czytniku też można to robić. Jak dla mnie tablet w porównaniu do PC nie ma jakiś oczywistych zalet poza możliwością pójścia z materiał na kanapę, wręcz przeciwnie, na PC nawet lepiej mi się korzysta z tego typu materiałów (w sensie nie czytanych od deski do deski), bo wyszukiwanie idzie dużo sprawniej mając pełnowymiarową klawiaturę. Oczywiście jeśli nadal mówimy o pracy, typowo przy biurku.

                0
          • tzigi pisze:

            Widziałam iPada z Retiną, do zalet tego ekranu próbował przekonać mnie człowiek absolutnie zakochany w Ogryzku (każdy nowy produkt tej firmy prawie od razu ląduje u niego na biurku) – i nie widziałam różnicy między tym ekranem, a zwykłym ekranem w laptopie (inna sprawa, że nie jestem w ogóle wyczulona na takie rzeczy jak rozdzielczość). Ale kluczowe (dla mnie) jest co innego: jeśli mam przeczytać 20 stron pdf-a, to świecący ekran jest spoko. Nawet jeśli mam przeczytać 300. Ale jeśli mam przeczytać kilka tysięcy, to już świecący ekran jest zbyt męczący – na einku mogę czytać całymi dniami.

            0
      • Andrzej pisze:

        Do czytania pdf używam właśnie 10 calowego Galaxy Tab-a. Plusem jest to ,że można czytać w kolorze.

        0
    • Sebastian pisze:

      To może pochwal się jeszcze, która wersja Kindla nie zaskoczyła w przypadku starszego pokolenia? Mi właśnie ze względu na nawigację nie podoba się classic. W PW (pewnie przez gesty) wszystko wydaje mi się intuicyjne. Chociaż dla ludzi starszych, którzy w życiu nie mieli styczności z urządzeniami dotykowymi to nadal może być spora bariera.

      0
      • tzigi pisze:

        Napisałam przecież, że KT (Kindle Touch). Najpierw (bezpośrednio po premierze amerykańskiej – a przed międzynarodową) kupiłam KT, używałam go do połowy 2013, kiedy kupiłam sobie Angel Glow, które bardzo sobie chwalę. A co ciekawe ta osoba z poprzedniego pokolenia (dokładnie rzecz biorąc moja Rodzicielka :) ) od kilku lat używa (też odziedziczonego po mnie) Samsung Wave I i jest bardzo dobrze przyzwyczajona do ekranów dotykowych. Problemem okazał się brak większości jej ulubionych książek (i to zarówno w wersji legalnej, jak i nielegalnej – może ma za bardzo niszowe upodobania – a jeśli już jakieś były to w skanach i uznała, że nawet w Landscape mode literki są za małe) oraz nawigacja po kolekcjach – od dawna Mama posługuje się komputerem (w zakresie potrzebnym do pracy biurowej – tj. umie obsługiwać Worda i Firefoxa) i jest przyzwyczajona do folderów. Przeskok myślowy do kolekcji okazał się za duży (mogę to zrozumieć – też ciężko mi się nimi posługiwać).

        0
        • Sebastian pisze:

          Rzeczywiście, umknął mi ten skrót. Co do reszty, to ciężko aby zaskoczyło jeśli nie ma dostępnych treści.

          Kolekcje… Ale to znów tylko podkreśla jak różne priorytety i oczekiwania mają różni ludzi. I znów wychodzi na to, że nie zbyt duża liczba czytników do wyboru jest problemem, tylko wręcz przeciwnie, brakuje urządzeń, które spełniałyby bardziej wyśrubowane kryteria.

          Sam jestem zadowolony ze swojego czytnika ale… właściwie to chciałem coś większego aby wygodnie od czasu do czasu czytać PDF-y i boli mnie brak synchronizacji notatek z oprogramowaniem, którego używam. Może kiedyś, jeśli ten sektor w ogóle nie padnie lub nie okaże się zbyt mało dochodowy aby rozwijać go tak dynamicznie jak inne, wreszcie wyda na świat coś nie idealnego, ale pokrywającego większą ilość wymagań. ;)

          0
  12. Nag pisze:

    Muszę przyznać, że do czytników podchodziłem jak pies do jeża. Jakieś dwa lata temu miałem styczność z Kindle Keyboard i niestety nie zachwycił mnie. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Kolega klika miesięcy temu zakupił dotykowego Nook’a. Oczywiście na początku podchodziłem do tego sceptycznie, jednak poprosiłem go aby wypożyczył mi czytnik abym mógł go przetestować. Muszę powiedzieć, że obsługa dotykowa wyjątkowo mnie oczarowała, głownie ze względu łatwy dostęp do słownika, ot zaznaczenie wyrazu i już można podejrzeć definicję, a dla człowieka który jako student musi czytać po angielsku to rzecz niebywale przydatna (ślęczenie z książką i słownikiem obok nie dość, że czasochłonne to jeszcze potrafi doprowadzić do szału). Wtedy też pojawiła się decyzja o zakupie czytnika. Na początku chciałem zakupić taki sam model Nook’a jednak kiedy dowiedziałem się, że nie ma możliwości zakupu książek z tamtejszej księgarni w naszym kraju to pomysł upadł. Wtedy właśnie z pomocą przyszedł ten oto szacowny blog i po lekturze testów zdecydowałem się nad Kindle Touch. Co prawda został on kupiony przez Allegro, ale na szczęście nie było problemów ze sprzedawcą. Cóż mogę więcej rzec, od tego momentu definitywnie opuściłem sektę „wąchaczy książek” i zakochałem się w e-bookach. Ciężko mi sobie teraz wyobrazić abym mógł tak po prostu zrezygnować z czytnika, zwłaszcza, że przez promocje w rodzimych księgarniach jak i na Amazonie miesięczna liczba książek przeze mnie czytanych znacznie wzrosła (niestety należę też do grupy ludzi którzy uwielbiają książki kolekcjonować; co prawda e-booka nie postawię na półce ale sama świadomość posiadania go na koncie w Amazonie lub bibliotece Calibre wystarcza). Jedyne czego żałuje to tego, że nie odłożyłem większej sumy i nie zakupiłem Paperwhite’a bo niestety ale w komunikacji miejskiej oświetlenie nie sprzyja czytaniu (mógłbym wymienić jeszcze kilka takich miejsc, ale niestety nie ma sensu przedłużać). Ale cóż jak na pierwszy czytnik to jestem w pełni zadowolony. Za jakiś czas może zdecyduję się właśnie na Paperwhite’a, ale wpierw trzeba znowu zaoszczędzić. Podsumowując, czytnik Amazonu ujął mnie przede wszystkim łatwością obsługi i gabarytami. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko podświetlania ekranu. Reszta funkcji (dla mnie przynajmniej) jest tak na prawdę opcjonalna i niekoniecznie przydatna.

    0
  13. Łukasz pisze:

    Ja kupiłem Kindle 3 niedługo po jego wejściu na rynek. Używam do dzisiaj i jestem zadowolony. Ale oceniając moją decyzję z perspektywy czasu uważam, że mogłem wybrać Kindle 3 WiFi, a nie 3G. Z 3G prawie w ogóle nie korzystam. Przez ten cały czas zdarzyły mi się może jedna-dwie sytuacje kryzysowe, w których potrzebowałem 3G, ale różnica w cenie była na tyle duża, że lepiej by było, jakbym sobie odpuścił. A ten paradoks wyboru uważam raczej za jakiś bzdet… W moim przypadku po prostu źle oszacowałem stopień użytkowania funkcji 3G i z tego powodu nie jestem zadowolony aż tak, jak mógłbym faktycznie być.

    0
  14. jabrzoza pisze:

    Określ cel, określ wagę… Czyli użyj rozumu :)

    0
  15. adfvbdf pisze:

    nie ma czytnika ktory dzis dawalby 100% radosci

    1. dobre rownomierne podswietlanie
    2. android
    3. normalny nie chinski wyglad i  jakos
    4. epub i pdf
    5. miceosd

    ostatnio mysle nad onyxem afterglow – ale 600zl za chinczyka poprostu nie moge tyle dac, 350-400 dalbym nawet dzis.

    nook – zatrzymal sie a szkoda bo to byloby cos
    kobo – ciezko kupic, jakas poswiata na ekranie tzw. diamond pattern
    kindle – nie trzyma standardow, szpieguje, jak dzis kupie to za kilka miesiecy bede zly bo juz nowy jest

    0
    • tzigi pisze:

      Swoją drogą to ciekawe – co chińskiego jest w wyglądzie After Glow? Nigdy nie miałam go w rękach, ale porównywałam Kindle Touch z Angel Glow i prawie nie widzę różnicy.

      0
  16. total pisze:

    Do czytania PDF(czasopisma i technika) ,tablet z retiną nie ma sobie równych.
    Literatura , to tylko czytnik .

    0
  17. Zeratul pisze:

    Ja w sumie lubię swojego PW I (ostatnio, gdy wróciłem na chwilkę do Kindle Keyboard, zobaczyłem, jak się już przyzwyczaiłem do funkcji ‚sleep przez zamknięcie etui’ ;), szkoda tylko, że Amazon zrezygnował z fizycznych przycisków…
    Jednak Home, Back czy zmiana stron wciąż byłyby bardzo przydatne (zwłaszcza do obsługi w grubych rękawicach, których nie chce się zdejmować w tramwaju ;) )
    Może w PW III umożliwią 2 warianty sterowania…

    0
  18. Myako pisze:

    Mam Kindle’a Classica, byłam bardzo zadowolona do niedawna (i nie przeszkadzało mi reklamowanie czytnika dwa razy), dopóki Paperwhite nie zrobił się bardziej przystępny. Czytanie w aucie wieczorem albo tuż przed snem gdy druga połowka próbuje spać i przeszkadza jej światło robi się problematyczne. Teraz tylko myślę o tym, kiedy pozbędę się classica i kupię paperwhite’a. Nie myślę jednak nawet o tym, żeby interesować się czytnikami innych firm. Po prostu mi się nie chce. 8-)

    0
  19. MM pisze:

    Jak już wspomnieliście, do PDF najlepszy chyba obecnie Onyx M92 9,7″. Tylko cena odstrasza.

    Warto pamiętać, że ma on swój klon na rynek niemiecki (inne tylko logo na czytniku, ale można nawet wgrać soft z M92) o nazwie Icarus Excel – był ostatnio w ofercie w jednym ze sklepów za 865 zł z przesyłką. Jest polska wersja językowa, choć bez Ivony, która jest dodawana przez polskiego dystrybutora.
    Kupiłem, czyta się doskonale, choć oczywiście brakuje podświetlenia z Kindle PW, no i ciężar też robi swoje, więc raczej do użytku w domu/pracy.

    0
  20. Andrzej Kotarski pisze:

    Nie ma to jak bazowanie na doświadczeniu. Wierny Kindlowi, który nigdy nie zawiódł. Teraz przesiadka na Paperwhite i 101% pozytywnego doświadczenia. Czy są lepsze? Może, ale szkoda życia na tak długie decyzje:)

    0
    • PiotrS pisze:

      Jest lepszy! Kindle Voyage ;-).
      Paperwhite był świetny, ale po dwóch tygodniach używania Voyage’a, nie zamieniłbym go na żaden inny. Ta jakość i przyjemność czytania jest nie do zastąpienia.
      Polecam!

      0
  21. piotr pisze:

    Nie ma idealnego czytnika. Kazdy czytnik ma swoje wady i zalety. Uzywam Kindle 3G Keyboard. Zainstalowalem slownik angielsko-polski BuMato – opisany na tym portalu :-). Lubie w swoim Kindelku funkcje TTS. Troche denerwuje mnie brzmienie lektora, nie jest ono takie jak w Kindle Fire. Moim marzeniem bylo by urzadzenie ktore zastepowalo by czytnik, telefon i tablet z pelnym systemem Android, funkcja TTS na wiele jezykow oraz z mozliwosci uzywania slownikow wielojezycznych.

    0
  22. a pisze:

    Ja tam jestem zadowolony ze swojego Kindla. Gdybym miał teraz kupować kolejny czytnik to sprawa była by prosta: jeżeli w Amazon.de nadal jest Kindle za 49 Euro to go biorę, jeżeli nie to kupuję Kobo Mini/Pocketbook Mini/Touch Basic w zależności od dostępności i zasobu portfela.

    0
  23. jaguarek pisze:

    U mnie w domu: Kindle Touch – pierwszy czytnik – przejął syn, Nook Simple Touch – córka, Pocketbook Touch 623 Lux – z podświetleniem – moja druga połówka. Sam mam Nook ST. Wszyscy są zadowoleni! Staramy się wzajemnie mobilizować do planu 52. Wybierając czytniki starałem się je obejrzeć i wypróbować w sklepie. Udało się to z Kindlem i Pocketbookiem. Nooka kupowałem w ciemno na allegro. Spełnił oczekiwania, to kupiłem drugiego. W cenie 240 zł to była rewelacja. Jeśli znajomi proszą o poradę, to zapraszam ich do siebie na ręczne testowanie i oczywiście polecam tego bloga.

    0
  24. isaak pisze:

    Z wszystkich czytników jakie posiadałem byłem zadowolony, choć nie do końca z pierwszego czytnika Prestigio, nie miałem porównania więc nie wiedziałem jaki to muł… Czytnik w którym się zakochałem to Kindle 5 czyli klasyczny, cudo wspaniały, choć jest to jeden z czytników do których dzisiaj bym nie wrócił. Kolejny Kindle Touch :) no i moja ukochana AURA HD która była najlepszym zakupem ubiegłego roku.

    0
  25. asymon pisze:

    Jakoś nie widzę problemu, dla mnie ten „paradoks” to trochę dorabianie teorii do „oczywistych oczywistości”. Podejrzewam, że mógłbym używać większości dostępnych na rynku czytników z epapierem i byłbym zadowolony, może poza Trekstorem z empiku. Choć nie, nie miałem w łapkach wynalazków wiodących marek, jak Lark, Yarvik czy Manta.

    A propos prezentacji TED: bez problemu można kupić telefon, który nie ma zbyt wielu opcji i służy do dzwonienia. Ale zgodzę się z tezą, że tajemnicą szczęścia są niskie oczekiwania. Niekoniecznie chodzi o jeansy, w moim przypadku sprawdza się zwłaszcza w przypadku książek i filmów, np. „Sezon burz” czy „Hobbit” Jacksona.

    0
  26. KonradK pisze:

    Mi to nie wygląda na paradoks wyboru, tylko na objawy niezwracania uwagi na to, co się kupuje. Nie występujące wcześniej, gdy nie było na co uwagi zwracać (bo był tylko jeden wybór).
    Sytuacja, kiedy ktoś np. wybiera, spośród kilku, czytnik niesprawdzający się w czytaniu PDFów, nie jest gorsza od tej, gdyby kupił taki czytnik jako jedyny dostępny na rynku.
    No, może w drugiej sytuacji czułby się raźniej w większej grupie narzekających na identyczny problem.

    0
    • Jarek pisze:

      Steve Jobs zapytany o badania rynku przed produkcją pierwszego Macintosha zapytał, czy Bell robił badania rynku zanim wynalazł telefon.

      Czytnik to nowa perspektywa! Skąd mam wiedzieć gdzie, co i w jakim formacie będę na nim czytać? Oczywiście większość mogę wcześniej z dużym prawdopodobieństwem założyć, ale nie wszystko się uda. Mogłem nie czytać w komunikacji miejskiej, bo książki były za ciężkie, a ich trzymanie i przewracanie stron niewygodne w lekkim tłumie. Teraz nagle zacząłem, czego się nie spodziewałem, ale znowu brakuje światełka. Skąd mogłem wiedzieć? Do pewnych rzeczy dojdziemy dopiero po zakupie, a wybór trochę utrudnia – pewnie żaden czytnik nie ma „wszystkiego”, a jak już, to jest droższy. Łatwo postawić na złego konia i wybrać np. slot na kartę zamiast wysyłki mailem, a potem żałować. Nawet, jeśli zrobiło się dobry wywiad… Może nawet uda mi się przed zakupem na poważnie sprawdzić trzy czy nawet pięć różnych czytników, ale to ciągle nie są wszystkie, a i tak mogę się w końcu źle zdecydować, bo po dłuższym użytkowaniu ta początkowo interesująca funkcja okaże się zbędna, a innej będzie brakować.
      To zjawisko poparte badanie i nie można całej winy zrzucić na konsumentów, którym się nie chce wybierać. Do tego dochodzi kwestia, że na podejmowanie decyzji trzeba poświęcić trochę czasu i też wcale nie dobrze, jeśli zrobi się go nagle bardzo dużo. Przeciętny człowiek będzie zadowolony z najprostszego Kindla i po co ma to sobie komplikować?

      0
      • KonradK pisze:

        No, ale co to ma do rzeczy?
        Ktoś kupił w 2013 czytnik bez oświetlenia, bo nie uwzględnił, że będzie mu ono przydatne, choć na rynku był już Paperwithe. Wybrał źle.
        Miał szansę wybrać lepiej w 2009, kiedy wybór był mniejszy, ale czytników z oświetleniem nie było na rynku?
        Problem, wynikający ze zwiększania się wyboru, widzę tylko w sytuacjach gdy:
        – po pojawieniu się modelu podstawowego, pojawiają się wersje okrojone (w odwrotnej sytuacji szansa dokonania wyboru satysfakcjonującego wzrasta wraz z wielkością wyboru a nie maleje),
        – pojawiają się urządzenia niezgodne pod jakimś względem (dotyczy sytuacji, gdy kupuje się produkty mające z nimi współpracować, np. w czasach gdy na rynku był tylko Kindle 1, można było kupić futerał do Kindle, bez przejmowania się, dla którego modelu Kindle jest przeznaczony, bez ryzyka niedopasowania).

        0
        • Fochna pisze:

          „Ktoś kupił w 2013 czytnik bez oświetlenia, bo nie uwzględnił, że będzie mu ono przydatne, choć na rynku był już Paperwithe. Wybrał źle.”

          Tego akurat wyboru dokonałam w 2013 r. z pełną świadomością i nadal – mimo że mam już dostanego PW – uważam że zrobiłam dobrze. A to dlatego, że Classic + oryginalna okładka z lampką były tańsze niż sam PW. A gdzie okładka do PW? ;)

          0
          • KonradK pisze:

            No, skoro tak zrobiłaś, z uwzględnieniem potrzeby i dodatkowo jesteś zadowolona, to znaczy, że nie padłaś ofiarą rzeczonego „paradoksu wyboru”. :)

            0
  27. Anna pisze:

    Ech, pamiętam swój pierwszy kontakt z czytnikiem (niestety nie pamiętam, jakiej firmy, był wystawiony jako ciekawostka na Festiwalu Fantastyki w Nidzicy). Podchodziłam do niego jak pies do jeża, kilka prób przejrzenia na nim tekstu utwierdziło mnie w przekonaniu, że tylko papier! Teraz nie wyobrażam sobie życia bez czytnika. Zaczęłam od Keyboarda, kupionego trochę z ciekawości, a trochę do celów zawodowych, po roku pożyczyłam go mamie i szybko okazało się, że będę musiała kupić sobie nowy czytnik (mama, która nigdy nie używała komputera, a telefon komórkowy traktuję jak zło konieczne, zakochała się w ebookach – główną rolę odegrała możliwość powiększenia czcionki i poręczność czytnika). Rok temu nabyłam PW i nie zamieniłabym go na nic innego, spełnia wszystkie moje oczekiwania (tzn. świetnie nadaje się do czytania, czego mi więcej trzeba?), no i ma niesamowite słowniki (co przydaje mi się w pracy). Poza tym w porównaniu z innymi czytnikami zdaje się być pancerny – ostatnio dwie znajome kupiły sobie Onyxy (jedna Angel Glow, druga jakiś bez podświetlenia) i żaden nie przetrwał nawet tygodnia – po lekkim puknięciu w obu pękły ekrany. Tymczasem zarówno Keyboard, jak mój PW i Classic, którego używa narzeczony, zaliczyły już naprawdę wiele upadków (nie żebyśmy nimi rzucali po ścianach, ale niestety to się zdarza, szczególnie, że zabieramy czytniki ze sobą wszędzie) i żadnemu nic się nie stało (Classic ma w jednym miejscu lekko porysowaną obudowę).

    0
  28. csm-101 pisze:

    Rewelacyjny artykuł, który powinienem przeczytać dokładnie rok temu zanim kupiłem Kindle Classic. Czytnik jest na prawdę rewelacyjny, tyle że nie dla mnie. Teraz wiem, że poza perfekcyjnym wykonaniem sprzętu i prostotą jego oprogramowania oczekuję jeszcze czegoś innego. Po roku używania Kindle i przyglądaniu się urządzeniom wypuszczanym przez inne firmy stwierdzam, że urządzenie, którego szukam jeszcze nie powstało… Dlaczego? Otóż ja czytam często ale nie długo (no chyba, że już w łóżku) w różnych porach dnia i w różnych miejscach. Czytam kiedy tylko mam na to wolną chwilę.
    Skoro w ciągu dnia czytam tu tu i tam wynika z tego że potrzebuję czytnika, który będę miał zawsze ze sobą w kieszeni spodni – Pocketbook 515 Mini. Śliczny maluch idealny dla mnie. Czy na pewno idealny? Nie ponieważ wieczorem potrzebuję czegoś z podświetleniem a czytnik 5 – calowy z podświetleniem chyba nie istnieje. Czekam aż ktoś takiego cudaka wypuści na rynek i bez zastanowienia kupuję od ręki.

    0
  29. Art pisze:

    Cóż, Schwartz proponuje w istocie trwanie w iluzji. Odkrywanie prawdy może być bolesne, stąd jednak nie wynika korzyść z satysfakcji życia w błogiej nieświadomości.
    Znamienne, że w wykładzie pokazywał rysunkowe anegdotki, a nie podał przykładu ŻADNEGO badania.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      O badaniach jest w książce – wiadomo że wykłady TED mają charakter „infotainment”, więc musi być lżej.

      Co do trwania w iluzji – może i tak, ale świadomie sobie pewną iluzję kreujemy. Jeśli byłem szczęśliwy z jednym typem spodni czy kawy, czy czas spędzony na wyborze innych rodzajów koniecznie mnie uszczęśliwi? Uogólniając to co pisze Schwartz, każdy rodzaj wolności wyboru niesie ze sobą cenę, którą nie zawsze warto płacić.

      0
      • Art pisze:

        Kwestia celu. Tu został niejako przyjęty z założenia: być szczęśliwym.
        I nie dano żadnego wyboru ;)

        BTW, można być szczęśliwym w swoim świecie nie dając nic światu.
        Cel spełniony. Taki psychopata na przykład – jest przeszczęśliwy.

        0
  30. Kajo pisze:

    Każdy z powyżej komentujących chce publicznie utwierdzić się w swoim wyborze i o tym też mówił Schwartz. Nie ma rzeczy idealnych. Jest gorsze, lepsze, ale tym pojęciom towarzyszy zawsze relatywny kontekst. I na pewno nie miał na myśli nieświadomości w postaci ignorancji (głupoty). Grunt, żeby efekt wyboru sprawiał nam przyjemność, spełniał swoje cele, bo sam wybór zawsze będzie procesem bolesnym bez względu na to, co wybieramy, a i tak najbardziej odpowiadającego nam wyboru nikt za nas nie dokona.

    Poza tym marka ma drugorzędne znaczenie. Są to urządzenia, których elementy składają się z podobnych rozwiązań montowanych w tych samych fabrykach. Poza tym, zawsze można trafić na wadliwą partie lub model. Najważniejsze jest zadowolenie, a Schwartz miał na uwadze przestrogę, aby uwolnić z iluzji idealizmu, perfekcyjnego wyboru urządzenia i dokonywać świadomie wyboru tj. zgodnie ze swoimi potrzebami, które przecież cały czas mogą się zmieniać.

    0
    • Magdalaena pisze:

      Urządzenia mogą być technicznie podobne, ale z tego co wiem, to to tylko kindle zapewnia synchronizację między telefonem, komputerem i czytnikiem.

      0
      • Matylda pisze:

        Być może tylko Kindle zapewnia synchronizację, ale nie każdy tego potrzebuje. I o to chodzi.

        Moim pierwszym czytnikiem był Onyx Boox S60, drugim Kindle Classic. Używam obu, zamiennie. Kindle szybciej otwiera książki i przewraca strony, tekst jest wyraźniejszy. Onyx obsługuje foldery, własne skróty, pokazuje numer strony i postęp czytania (też nr strony) na liście książek.

        0
  31. AG pisze:

    ja mam kobo glo i jestem baardzo zadowolona. Teraz można go kupić już na polskich stronach internetowych :) wystarczy dobrze poszukać :)

    0
  32. BG pisze:

    Moim pierwszym i dotychczas jedynym czytnikiem jest Kindle Touch 3G, mam go jakieś 1,5 roku i jestem bardzo zadowolona. Jeśli mi padnie, to pewnie kupię Paperwhite’a, bo czemu rezygnować z firmy która u mnie się sprawdziła?

    0
  33. 8 o'clock pisze:

    Ech, te problemy! ;-)

    0
  34. Lu pisze:

    A mnie do czytania PDFów bardzo odpowiada Kobo Aura HD. Przy 6,8 cala czytam PDFy (informatyka) bez powiększania. Zależało mi na czymś poręcznym i uniwersalnym, na czym mogę przeczytać zarówno książki techniczne jak i beletrystykę.

    Odnosząc się do dyskusji wywołanej przez Tzigi: jeśli ktoś czytałby niemal wyłącznie PDF, polecałbym jednak 9.7 tablet lub czytnik, w zależności od intensywności owego czytania.

    0
  35. don dona pisze:

    Dona spanish Absolutely with you it agree, it is good idea. i support you

    0
  36. Lucy pisze:

    Ja niestety nie jestem zadowolona, bo tuż po zakupieniu przeze mnie Onyxa AfterGlow wyszła dwójeczka, która już obsługuje androidowe aplikacje… Bardzo mi tego brakuje :) Poza tym, mimo że cieszę się ze światełka, trochę przytłacza mnie konieczność stosunkowo częstego ładowania po przesiadce z X61 :)

    0
  37. Natalie pisze:

    Odpowiedź w ankiecie: NIE
    Dlaczego? – W związku z nauką angielskiego, chcę czytać. Niestety, w Kindle Store jest największy wybór, przez DRM nie mogę ściągnąć na Onyksa. No i słowniki…
    W wakacje czeka mnie zmiana na PW2 :)

    0
    • asymon pisze:

      Google Play, feedbooks, Kobo, nie wiem czy da się wszystkie, ale czasem robią promocje równoległe do amazon.com.

      Smashwords dla selfpublishingu, tony książek w domenie publicznej… Jest wiele nożliwości, bardzo różnych. W ostateczności można zdjąć DRM z plików z amazonu

      EDIT: Jest jeszcze abonamentowy Scribd, ale nie korzystałem.

      0
  38. Magdalaena pisze:

    Dla mnie znamienne było to, że półtora roku temu łatwo wybrałam czytnik (kindle classic) apotem dłuuugo przeglądałam rynek i ceny okładek.

    0
  39. q-ku pisze:

    typowa dyskusja nad wyższością czegoś nad czymś

    czytnik mam do czytania książek, PDFy to rzecz do pracy – na komputerze :-)

    natomiast odradzam psucie oczy czytaniem wielu książek na tabletach itd. Pożałujecie:-)
    Po to jest czytnik z e-inkiem. Ja już mam trzeciego Kundla, ale co kto lubi to kupuje

    0
  40. Małgorzata pisze:

    No cóż, kupiłam Kindle PW2 na podstawie rekomendacji znajomego i lekturze wielu pozytywnych opinii. Niestety, brakuje mi spolszczenia, nie żebym miała problem z angielskim, tylko brak polskiej czcionki ogranicza możliwość wyszukiwania. Jestem też rozczarowana małym wyborem rozmiaru fontów – ten największy jest zbyt wielki, a ten mniejszy – ciut za mały, w efekcie oczy mi się jednak męczą. Mój poprzedni Pocketbook 603 pod tym względem był jednak znacznie lepszy…

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.