Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Powróci podatkowa dyskryminacja e-booków? Minister kultury chce zerowego VAT na książki… drukowane!

Obecna pandemia i trudna sytuacja rynku wydawniczego sprawia, że szykują się być może zmiany stawki VAT na książki. Ale wyłącznie drukowane.

Minister kultury Piotr Gliński ogłosił dzisiaj, że rząd „na prośbę środowiska wydawców, księgarzy” wystąpi do Unii Europejskiej o zgodę na obniżenie stawki VAT na książki drukowane do 0%.

W tym momencie 5% to jest najniższa możliwa stawka dopuszczona przez regulacje unijne. Rząd chce, aby stworzyć wyjątek:

Wydaje się, że te szczególne okoliczności związane z pandemią są argumentem, który może przeważyć szalę i dlatego występujemy do Unii Europejskiej z prośbą i postulatem o obniżenie stawki VAT-owskiej na książki drukowane do stawki zerowej”.

Co więcej:

To jest oczywiście spowodowane tym, że chcemy, żeby książka była bardziej dostępna, żeby instytucje i ludzie kultury, którzy także muszą żyć w sensie finansowym, biznesowym mogli ten trudny czas, w lepszej kondycji, przeżyć. Chcielibyśmy, aby ta stawka była utrzymana także i po pandemii.

Minister Gliński dodał też, że książka w czasie epidemii jest też artykułem pierwszej potrzeby.

Postulat ministra wsparła m.in. prezes Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Anna Nasiłowska, a także dyrektor Biblioteki Narodowej Tomasz Makowski. Cytowany przez RMF24 Makowski zwrócił uwagę, że „każde działanie, które pozwala przybliżyć lub obniżyć cenę książki to jest krok w bardzo dobrym kierunku”.

A co z e-bookami, które w sytuacji, gdy zamknięte zostały księgarnie i biblioteki są zdecydowanie najłatwiej dostępną formą książki? Na ich temat cisza. Jakby w ogóle nie istniały.

Podsumowanie

Obniżenie stawki z 5% na 0% nie byłoby taką rewolucją jak zejście z 23% na 5%, co nastąpiło w listopadzie 2019. Jak dobrze wiecie – i jak przekonywałem w mojej analizie – ceny e-booków w dół nie poszły, bo przecież one są i tak tanie. Zmieniła się opłacalność e-booków dla wydawców, co już według mnie powoli widać, bo są chyba bardziej chętni do ich publikowania.

Dodatkowo obecna sytuacja (o czym pisałem dwa tygodnie temu) sprawia, że wersja elektroniczna coraz częściej jest wydawana przed papierem.

Co mnie niepokoi, to zapowiedź powrotu do odmiennego traktowania książek ze względu na format. Znów i wydawcy i rynek i czytelnicy dostają komunikat, że wersja drukowana jest tą ważniejszą, o nią należy dbać.

PS. Przy okazji, Biblioteka Narodowa ogłosiła dzisiaj wyniki corocznych badań czytelnictwa. W roku 2019 przeczytanie co najmniej jednej książki zadeklarowało 39% Polaków. Tak, wciąż jesteśmy jako czytelnicy w mniejszości. Z e-booków korzysta 6% czytelników, z audiobooków – 3%. Ważne stwierdzenie z podsumowania: „e-booki i audiobooki nie konkurują z tradycyjnymi książkami papierowymi, lecz stanowią ich uzupełnienie.”

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

40 odpowiedzi na „Powróci podatkowa dyskryminacja e-booków? Minister kultury chce zerowego VAT na książki… drukowane!

  1. Darth Artorius pisze:

    Trudno co robić ! Poza przymusowym zakupem książek nie wydanych elektronicznie (seria Warhammer) albo o tematyce militarnej z ilustracjami – reszta u mnie to ebooki. Na papier miejsca brak, do księgarni chodzić się nie chce.

    Ebooki nie są uzupełnieniem. Są ważnym.elementem nowoczesnej kultury. Tylko ich okładki czyli czytniki muszą urosnąć do 8-10 cali za rozsądną cenę. I „nabrać kolorów”.

    12
    • h. pisze:

      Po co 10″? Ja bym chciał 5-5.5″ z malutkimi ramkami i bateria na 300-400 stron…

      3
      • Solomon Kane pisze:

        Były już czytniki 5 cali i 4.3 cala. PB mini i Trekstor. Nie kontynuowano tej linii. Widać 6 cali mieści się w większości kieszeni i torebek.

        2
        • asymon pisze:

          Do tej pory żałuję że nie kupiłem sobie 5-calowego pocketboka. Były jeszcze Kobo Mini, ale to takie yeti.

          Trekstora miałem już w rękach, kosztował chyba że 150zł, ale się nie zdecydowałem

          1
          • Darth Artorius pisze:

            Mam PB Mini i przyznam że z upływem lat robi się..biedny. Obsługa powolna, przyciski reagują coraz słabiej. Ekran w porównaniu z Kindlami mniej wyraźny. Brak podświetlenia. No ale tego i Kindle 7,8 nie mają.
            Próbowałem go nosić do pracy na dyżury emisyjne ale wymagał jednak światła a nie wszędzie da się uzyskać prawidłowe oświetlenie. Bardziej jednak rzuca się w oczy słabszy ekran (wydaje mi się że po kupieniu był lepszy).
            Też żałuję że nie mam Trekstora w kolekcji :).
            Był jeszcze jakiś Kruger & Maatz chyba.

            0
          • Doman pisze:

            Znam osobe, ktora kupiła trekstora właśnie z ciekawości (bo jak za 150 to można zaryzykować) i dzięki niemu wciągnęła się w e-czytanie. Oglądałem chwilkę i wyglądało, że da się używać, choć nieco gorszy kontrast niż na kindle.

            1
  2. KobiecaLogiczka pisze:

    Jak ktosia chce czytac, na papierze czy na czytniku, to 5% czy 0% nie robi dla niej roznicy.

    2
    • rudy102 pisze:

      5% przy większej liczbie książek to dużo, o ile ktoś żyje oderwany od rzeczywistości w jakiejś bańce.

      3
      • xmaxym pisze:

        nie ma co panikować. E-książki generalnie mają niższą cenę a i promocje są liczne i czasem wystarczy poczekać kilka dni by ksiązkę upolować w naprawdę niższej cenie, nie tylko 5%. Kwestia oczywiście pozostaje opłacalności wydania ze względu na sam VAT dla wydawcy. Ale to inna para kaloszy.

        2
      • zipper pisze:

        za te 5% bym sobie życie na nowo ułożył

        15
    • Doman pisze:

      Mam wrażenie, że niektórzy nie zdają sobie sprawy z celowości tej ustawy. To raczej nie jest po to, żeby książki były tańsze i zwiększyć czytelnictwo, tylko zmniejszyć falę bankructw księgarni i wydawnictw. Są już dane GUS-u za marzec i słupek w kategorii „prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach” pokazuje 78,6% (względem marca 2019). Gorzej wypadają tylko samochody i odzież.

      1
      • asymon pisze:

        Obniżmy VAT na samochody i odzież.

        0
      • Robert Drózd pisze:

        Well, ja o tym wiem. Ale księgarnie, do których ludzie nie chodzą nie poradzą sobie nawet z VAT -5%. wiem od księgarń e-bookowych, że są mocno teraz naciskane przez wydawców w sprawie promocji. W sytuacji w której VAT mamy taki sam, wydawcy jest wszystko jedno, czy sprzeda e-booka czy papier (przynajmniej niektórzy zaczynają wreszcie to rozumieć).

        0
      • asia pisze:

        Mam wrazenie ze niektorzy nie rozumieja jak dziala VAT dla firm – jest neutralny. VAT ktory przedsiebiorstwo zaplaci jest zwracane (automatycznie przy sprzedazy lub na wniosek do skarbowki).

        1
        • Doman pisze:

          No ale to co piszesz to mowa o VAT po stronie zakupów. jak firma zamówi prenumeratę gazety, to jej z grubsza wszystko jedno czy z VAT 0, 5 czy 8%. Co innego VAT za rzeczy sprzedane. Tutaj teoretycznie płatnikiem jest kupujący, firma go „tylko” odprowadza, no ale wiadomo, że dla kupującego indywidualnego liczy się cena brutto i to ona kształtuje popyt itd.
          No i, jak zauważył ktoś wyżej, jeżeli „surowce” są objęte inną stawka niż „produkt końcowy” to owa wartość dodana może nawet wyjść ujemna.

          0
          • asia pisze:

            Absolutnie nie. Pisze o VAT zarowno po stronie zakupow jak i sprzedazy – tyle ze dla firmy. Obie operacje sa VATowo neutralne. Dla kupujacego bedacego firma nie liczy sie kwota brutto, bo VAT sobie odliczy i w calosci zostanie mu zwrocony. Dla sprzedajacego bedacego firma nie liczy sie kwota brutto, bo na koncie zostaje tylko netto a VAT odprowadza do urzedu (zwykle po prostu sie „anihiluje” odliczajac ten z kupna od tego ze sprzedazy a jesli zostaje roznica – zwrot z urzedu). To zupelnie nie dziala jak piszesz.

            0
            • szmaly pisze:

              Teoretycznie tak… Ale jak ktoś sprzedaje swoje wyroby i obniży mu się stawkę VAT, to on pewnie podniesie cenę netto i wyjdzie podobna cena brutto.
              Zauważ, że w wynikach promocje i i ceny towaru są równe dla cen brutto, nie netto, bo sprzedawane są konsumentom, których vat ani ziębi ani parzy. Interesuje ich ile realnie zniknie im z konta. Dlatego cena na promocji jest, strzelam 9.99 brutto, a nie 9.99 plus VAT.
              Więc pomimo tego, że vat firm nie interesuje jego stawką jest dla nich istotna. Faktycznie operują pewnie w większości cenami netto, ale VAT jest istotny przy ustalaniu ceny końcowej dla konsumenta.

              2
  3. Vittoria pisze:

    To tak naprawdę nie będzie zauważalna różnica w cenie, żeby kogokolwiek przekonać do kupna książki… Ważniejsze byłoby promowanie czytania, jako atrakcyjnej formy rozrywki. Chociaż zauważam, że powoli coś się dzieje w tym temacie, np. w czasie wywiadów dziennikarze czasem zadają pytanie o to, co ktoś ostatnio czytał lub jakie są ulubione książki.

    1
    • keiran pisze:

      To nie chodzi atrakcyjność cenową. Chodzi o to, że jeśli sprzedajesz towary opodatkowane niską stawką VAT, to biorąc pod uwagę, że większość kosztów masz na stawce 23%, możesz liczyć na duże zwroty VAT.

      5
  4. Robert pisze:

    Jeżeli już powołujemy się na pandemię, logiczne byłoby obniżenie vat na ebooki, a nie na książki papierowe do których zakupu konieczny jest fizyczny kontakt sprzyjający rozprzestrzenianiu się koronawirusa

    17
    • Sholay pisze:

      No właśnie pandemia na sprzedaż e-booków nie ma wpływu.

      Na papierowe ma, więc rząd chce pomóc księgarniom „fizycznym”. Inna sprawa, że ta pomoc jest nieznaczna.

      &

      0
  5. Aprzyokazji pisze:

    Poprzednia obniżka VAT na ebooki nic nie dała, ceny ebooków ani drgnęły. Śmiem twierdzić, że ostatnio jest nawet drożej.
    Poluję aktualnie na około 50 ebooków, mam alerty i prawie nigdy nic do mnie nie przychodzi. Przykład „Narrenturm” Sapkowskiego. Widzę w historii, że kiedyś był do złapania po 20 zł, teraz a po obniżce VATu cześciej jest za 33 zł raz spadł do 23.30 zł, raz do 25 zł (chwilę przed obniżką VAT był po 23,20 zł).
    Ludzie zostali zrobienie w konia, de facto zmniejszono podatek, a podniesiono ceny ebooków i wyszli na zero. (jeżeli ktoś nie płacił VATu to teraz jest stratny o podwyżki cen o 5%).

    4
  6. Grześ pisze:

    A mnie się wydaje, że ta dyskusja jest bezprzedmiotowa, a ten komunikat to tylko polityczny marketing, na zasadzie: „Myśmy chcieli dobrze, ale ci bezduszni unijni urzędnicy nam nie pozwolili…” A choćby nawet UE zgodziła się na obniżenie stawki VAT do 0 to i tak nie specjalnie wpłynie to na ceny książek, a tym bardziej na poziom czytelnictwa.
    Ale niestety muszę zgodzić się ze zdaniem Roberta: „Znów i wydawcy i rynek i czytelnicy dostają komunikat, że wersja drukowana jest tą ważniejszą, o nią należy dbać”.

    5
  7. ja pisze:

    chyba nie rozumiesz po co ta propozycja.

    Stacjonarnych księgarni jest tysiące w Polsce, a sklepów z e-book ile? 10? Chodzi o to, żeby ludzie chcieli tradycyjne towary kupować.

    Inna inszość, że jak zwykle na tej obniżce upasą się grubi, którzy ludzi zrobili w uja przy obniżce VAT 23->5 ebooków.

    4
  8. Gregrex pisze:

    Książki są tanie, kto ma kupić pół litra i tak kupi, niezależnie czy książka będzie za 20zł czy za 24zł, wyłączenia, stawki obniżone itp powodują patologie i wyłudzenia typu tworzenie pakietów dwóch produktów żeby zastosować niższy VAT.
    Ebooki są przykładem że obniżka VAT nie ma sensu – forsę przeżarli „biedni” wydawcy, bez sensu była walka o niższy podatek!

    3
    • asymon pisze:

      Ale to oni (wydawcy) walczyli i oni swoje wywalczyli… Chodziłeś palić opony czy staniki pod jakieś ministerstwo?

      Ja nic nie robiłem bo w sumie wszystko mi jedno, czy wydawcy piją teraz droższe alkohole za tę różnicę 18pp, mam co czytać na razie. Liczyłem na Vesper, ale nie ma McMurtry’ego po polsku w ebooku, to kupiłem w amazon.com.

      2
      • ja pisze:

        poczytaj sobie archiwum chociażby tej strony. walczyli tacy ludzie jak Robert a na koniec odwrócili kota ogonem i postawili się równo w szeregu z wydawcami.
        Po prostu politycznie zostali wykorzystani. Bo trzeba sobie odpowiedzieć na pytani – kto zyskał na obniżce VAT.

        Nota bene – to samo tyczy się teraz obniżki 23%->22%. Każdy, kto się chwilę zastanowi wie, że ruch 22->23 był jednokierunkowy. NIE MA SZANS na powrót do 22. Obniżka do 22 spowoduje 5% wyrwy w dochodach z VAT. I tak to wygląda.

        2
        • Robert Drózd pisze:

          A znajdziesz w tym archiwum z ostatnich 5 lat, że obiecywałem: będzie niższy VAT i będą niższe ceny? :)

          Co do stawki podstawowej zgoda – podejrzewam że już w przyszłym roku będziemy mieli ruch w kierunku Węgier, które mają maksymalną unijną stawkę 27%.

          4
          • Ja pisze:

            Robert nie kompromituj tego portalu wypowiedziami o Węgrzech czy innych bzdur o dyktaturze rodem prosto z gazety wyborczej. Wake up. Tak dobrych danych gospodarczych Polska nie miała od lat. Minimalne bezrobocie, bardzo duże programy społeczne. Daj spokój z jakimiś wynurzeniami 27%.
            Co do twoich publikacji.

            Jakie było twoje stanowisko od początku dotyczące stawki 23% na ebooki? Później poszukam artykuł w którym niestety politycznie zacząłeś bronić wydawców ze co jak co ale cena detaliczna musi zostać na tym poziomie co jest mimo obniżki VAT do 8%. Już raz z tobą na ten temat wymieniałem zdanie.

            2
            • Cyfranek pisze:

              nie kompromituj sekcji komentarzy tego bloga propagandą sukcesu. Od tego są inne dobrze opłacane media. A propos bezrobocia – niski poziom w naszym kraju jest m.in. efektem tego, że młodzi ludzie gremialnie uciekli do innych krajów UE. Poza oficjalnymi liczbami, warto też znać procesy, które za nimi stoją.

              6
              • Ja pisze:

                Nie ja zacząłem politykować tutaj.
                Kolejny portal tematyczny który musi wrzucić politykę bo autor ma taki mindset i uważa to za jedynie słuszne.
                Przykro patrzeć, ale ta tendencja rozwaliła większość portali. Autorzy nie wytrzymali rzeczywistości w której żyją i użyli swoje zasoby do promowania ich świata.

                Wracając do tematu – Robert pisze nieuczciwie na temat VAT.

                1
              • Doman pisze:

                Pisząc na niektóre tematy nie sposób uciec od polityki. I taką kwestią jest np. VAT, ustawa o cenie książki itp. No te przepisy uchwalają politycy i nic z tym nie zrobisz. Ale na litość…
                Reagujesz na słowo Węgry gorzej niż niektórzy na jakiekolwiek wspomnienie o Agorze czy powiązanym biznesie. A fakty są takie, że 1. Węgry mają najwyższą stawkę VAT w Unii. 2. Jeszcze zanim Orban doszedł do władzy już były w topce wyprzedzając Polskę (ich 25 vs nasze 22) i wysoki VAT to był jeden ze sposobów łatania dziury budżetowej, którą pozostawili węgierscy socjaliści. 3. Poniesienie VAT to jeden z najprostszych sposobów na zastrzyk pieniędzy do budżetu: łatwa zmiana, w jednej ustawie, ciężko zepsuć, UE się nie ma jak przyczepić nierównego traktowania (w przeciwieństwie do podatków marketowych i tym podobnych), względnie łatwy do przełknięcia dla wyborców (bo nie widać go na pierwszy rzut oka). Dlatego zdecydował się na ten krok Tusk i dlatego chodzą słuchy, że i Morawiecki się przymierza. I nie ma tu żadnej propagandy.

                4
          • ja pisze:

            okazuje się że jest bardzo prosto – w prawym górnym rogu wpisujemy hasło „VAT” w wyszukiwarce i mamy chronologicznie twoje wpisy nt VAT. Od nakłaniania ludzi do tego aby domagali się od swoich polityków obniżki VAT (bo Unia, bo przepisy, bo raacjonalnosc, itd) po wpisy mówiące o tym, że biedni wydawcy w końcu odetchną bo książki są tanie więc im się należy.
            Straciło państwo, stracili konsumenci, zyskały miśki.

            5
            • asymon pisze:

              No to skoro już pan umie korzystać z wyszukiwarki, to w grudniu 2021 będzie mógł napisać:
              1) „haha, miałem rację, VAT nie wzrósł” lub
              2) „przepraszam, miał pan rację, mamy w kraju VAT jak u Orbana”.

              2
    • Aprzyokazji pisze:

      Ta, jak się czyta jedną na miesiąc, to może są tanie. Ale jak na „mega promocjach” popłynie 74 zł na 3 ebooki – które starczą na 1 miesiąc – to jakoś człowiek czuję się usatysfakcjonowany.
      Jaka z tego wychodzi kwota rocznie, to lepiej nie mówić. I przy tym ile trzeba się naczekać, aby łaskawie promocja 50% się pojawiła (a potem okazuje się, że to jest tylko 5 zł różnicy, bo non-stop jest promocja 30% of 50 zł „ceny okładkowej”).
      Nie wspominając o tym, że niektóre książki od 5 lat w sprzedaży, a cena…. rośnie! (np Droga Królów Sandersona).
      PS. Na wódkę nie wydaję, więc nie mam porównania.

      3
      • Doman pisze:

        Zazdroszczę, bo sam pamiętam czasy, gdy wychodziła mi średnia powyżej 1 na miesiąc (aczkolwiek wtedy duża część była z biblioteki), ale musisz sobie zdawać sprawę, że z takim czytelnictwem jesteś na granicy błędu statystycznego :(

        0
  9. Dumeras pisze:

    No nie wiem, widać jestem zbyt pesymistycznie nastawiony do świata.
    Nigdy nie zakładałem, że obniżenie stawki vat na ebooki spowoduje, to że w księgarniach będzie taniej. To nie takie proste.
    Dla mnie w całej tej batalii o ZRÓWNANIE vatu na książki papierowe i ebooki (na szczęście zrobili w dół) chodziło o to, żeby chociaż od strony księgowej wydawcy nie mogli powiedzieć, że ebook im się nie opłaca, więc nie wydają.

    1
    • Sholay pisze:

      Przeklęci wydawcy. Siedzą i knują jakby tu ebooków nie wydawać.
      A przecież ebook i papier kosztuje wydawcę tyle samo, albo i więcej. W każdym razie taka jest oficalna linia na tym blogu ;)

      &

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.