Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

PocketBook InkPad X – pierwszy czytnik z ekranem 10,3″ z PocketBooka!

PocketBook ogłosił właśnie swój pierwszy od dawna dziesięciocalowy czytnik: PocketBook InkPad X!

Weterani mogą pamiętać takie modele jak PocketBook 902, 903 czy 912 (wszystkie z ekranem 9,7″) sprzedawane wiele lat temu. Ostatni z nich został wycofany koło 2013 roku. Były całkiem popularne wśród ludzi chcących czytać pliki PDF. Jednak firmie najwyraźniej bardziej opłacały się modele z mniejszym ekranem.

Największym czytnikiem PocketBooka przez ostatnie lata był wprowadzony w 2014 ośmiocalowy InkPad, który doczekał się już trzeciej generacji (patrz mój test).

A teraz mamy InkPada X – czyli InkPada z ekranem o wielkości 10,3 cala. Jest to zatem największy sprzedawany dotąd model tej firmy.

Aktualizacja z 28 listopada 2019: czytnik jest już w sprzedaży. Obecna cena to 1939 zł. Czytnik właśnie otrzymałem i w pierwszej połowie grudnia powinien pojawić się mój test.

Co warto wiedzieć o PocketBook InkPad X:

Najważniejsze dane:

  • Ekran: e-INK Carta Mobius, 10,3″ (26,1 cm) z oświetleniem i regulacją barwy (SMARTlight)
  • Rozdzielczość: 1404 x 1872 (227 ppi)
  • Procesor: 1 GHz (dual core)
  • Pamięć RAM: 1 GB
  • Wbudowana pamięć: 32 GB
  • Obsługiwane formaty: CBR, CBZ, CHM, DJVU, DOC, DOCX, EPUB, EPUB (Adobe DRM), FB2, HTML, MOBI, PDF, PDF (Adobe DRM), PRC, RTF, TCR, TXT
  • Dźwięk: MP3, Text-to-speech
  • Obsługa dźwięku: przez BT albo adapter audio dla USB-C
  • Łącza: WIFI, Bluetooth, USB-C
  • Wymiary: 249,2 х 173,4 х 7,7-4,5 mm
  • Akumulator: 2000 mAh
  • Waga: 300 g
  • Cena sugerowana: 1939 zł.

Na co warto zwrócić uwagę?

Ekran ma dokładnie taką samą rozdzielczość jak InkPad 3, mianowicie 1872×1404. Gęstość pikseli będzie oczywiście mniejsza: 227 ppi, zamiast 300 ppi – ale nadal powinna być wystarczająca. To wciąż więcej niż Touch Lux 4 (212 ppi), nie mówiąc o starszych modelach 10-calowych. Taki Pocketbook Pro 912 miał rozdzielczość 1200 x 824 (150 ppi), podobnie Kindle DX.

Można by więc potraktować InkPada X jak „rozciągniętego” InkPada 3. Ponieważ pikseli na ekranie jest tyle samo, a procesor i pamięć podobne – pod względem wydajności powinno być dobrze.

W informacji prasowej tego nie było, ale dostałem ostateczne potwierdzenie z PocketBooka, że InkPad X będzie miał ekran w technologii Carta Mobius z firmy e-Ink. W odróżnieniu od dotychczasowych ekranów, delikatną warstwę szklaną zastąpiono nietłukącym się plastikiem. Do tej pory miały ją nieliczne czytniki, takie jak Sony DPT-S1, Onyx Boox Max, albo Kobo Forma. To na pewno wielki plus urządzenia.

Bardzo istotną rzeczą jest oświetlenie i regulacja barwy światła, technologia, którą PocketBook nazywa SMARTLight i którą omawiałem testując ośmiocalowego InkPada.

Będzie oczywiście obsługa dźwięku – zarówno muzyki, jak i lektora dla książek. Podobnie jak w PB Touch HD3, będzie można skorzystać ze słuchawek na BT, a te tradycyjne podłączyć przez adapter.

Bardzo przydatną rzeczą, znaną już z Touch HD3 będzie G-Sensor czyli po prostu czujnik obrotu ekranu. Jeśli czytany PDF okaże się jednak zbyt szczegółowy do trybu portretowego, czytnik przekręcamy i (miejmy nadzieję) dokument się dostosuje.

Istotną nowością jest gniazdo USB-C, do tej pory rzadko spotykane w czytnikach. Miał je m.in. testowany przeze mnie inkBOOK Explore. Gdy omawiałem inne czytniki „premium”, takie jak Kindle Oasis 3, albo InkPada Pro – niektórzy z Was narzekali, że producenci trzymają się łącza micro-USB. No to teraz będzie, choć osobiście nie uważam tego za bardzo istotną innowację.

Czytnik waży 300 g, czyli już wyraźnie więcej niż inne modele, ale to już urządzenie bardziej „stacjonarne”. Do fotela i biura, niekoniecznie do czytania w autobusie. Jest to jednocześnie znacznie niższa waga niż przy poprzednikach – PB 912 ważył 565 g.

Kształt czytnika jest nieco inny niż w przypadku InkPada 3 – dół jest bardziej kanciasty, może po to, aby klawisze były bardziej dostępne. I tu jest moja największa wątpliwość. Klawisze pod ekranem są niewielkie – i już przy ośmiocalowym InkPadzie narzekałem, że ciężko do nich dosięgnąć. Jak będzie tutaj? Strony da się zmienić przyciskami wyłącznie trzymając czytnik od dołu – ale czy będzie to wygodne w sytuacji, gdy czytnik jest cięższy?

Tył czytnika jest gumowany, powinien ułatwiać trzymanie.

Aha, jak wynika z informacji prasowej, w przeciwieństwie do ogłoszonego niedawno InkPada 3 Pro, InkPad nie będzie wodoodporny. Ale do wanny chyba lepiej wziąć mniejsze urządzenie.

Zdjęcia i film

Najpierw krótki film reklamowy:

Następnie kilka zdjęć dostarczonych przez producenta.

Jak widać, nowy InkPad X ma się nadawać do czytania komiksów, PDF wielokolumnowych, a także nut.

Testy to oczywiście zweryfikują. Sam korzystam z dziesięciocalowego iPada, gdzie faktycznie nieraz czytam PDF, choć wielokolumnowe (np. Press) trzeba powiększać. Uczę się też grania na keyboardzie i nuty są jak najbardziej czytelne.

Podsumowanie i… cena!

Bardzo mnie cieszy ta premiera, bo niewiele mieliśmy dotąd czytników 10-calowych. Wprawdzie rok temu do Polski wróciła marka Onyx Boox i można było kupić czytnik Onyx Note oraz wersję Pro, brakuje jednak ich niezależnych testów.

Jeśli zaś InkPad X okaże się tak dobry jak InkPad 3 – to w zasadzie rekomendacja będzie oczywista. Mam z firmy potwierdzenie, że nowy czytnik będzie można obejrzeć na Targach Książki w Krakowie, co też zrobię.

A na czytio.pl czyli w sklepie oficjalnego dystrybutora ruszyła już przedsprzedaż InkPada X. Kosztuje w tym momencie 1939 zł, a wysyłka planowana jest w pierwszej połowie listopada [aktualizacja: ostatecznie ruszyła pod koniec listopada].

Czy prawie 2 tysiące złotych za czytnik to dużo? Bez wątpienia. Tutaj za dodatkowe 2,5 cala płacimy dwukrotnie więcej niż za InkPada. Wygoda ma swoją cenę, ale jestem przekonany, że będą czytelnicy, którzy za dobre 10,3 cala są w stanie zapłacić również taką cenę.

Ciekaw jestem co sądzicie o tym nowym modelu PocketBooka. Rozważylibyście jego zakup?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

39 odpowiedzi na „PocketBook InkPad X – pierwszy czytnik z ekranem 10,3″ z PocketBooka!

  1. KecajN pisze:

    Ciągle mam, i czasem nawet próbuję używać, Kindle DX i film w pierwszej chwili zrobił na mnie piorunujące wrażenie, bo jest to spory skok technologiczny. (Ale w końcu minęło już parę lat – swojego DXG dostałem niemal dokładnie 9 lat temu.) Nie spodobały mi się jedynie klawisze – przy takim rozwiązaniu będą jeszcze mniej użyteczne, niż w PBIP3. Te 300g przy tak dużym urządzeniu wydaje się być bardzo przyzwoitym wynikiem (trzeba będzie jednak wziąć do ręki, żeby się przekonać) ale jeśli ktoś myśli o mobilności tego czytnika, to będzie musiała jeszcze dojść okładka. (DXG dość długo używałem w komunikacji miejskiej i bardziej przeszkadzał mi brak oświetlenia niż ciężar i wielkość.) Trochę się jednak rozczarowałem rozdzielczością – myślałem, że w urządzeniach z wyższej półki 300 dpi będzie standardem. W sumie wolę czytać PDFy na 8′ PBIP3 przy 300 dpi niż 9.7′ DXG przy (chyba) 167 dpi. (Fakt, że rozdzielczość nie jest jedynym tego powodem.)
    Ogólnie moje wrażenie jest pozytywne ale w tej chwili bardziej mi zależy na poprawieniu obsługi grafiki w oprogramowaniu Pocketbook’a (wg obietnic z WTK poprawka powinna się pojawić na dniach…) niż na dodatkowej powierzchni wyświetlacza. Myślę, że poczekam na kolejną generację z klawiszami na brzegu obudowy i ekranem 300 dpi.

    2
  2. M. pisze:

    Specyfikacja na pocketbook.ru zdaje się potwierdzać, że nowy X ma ekran plastikowy, a nie szklany, jak poprzednie modele, co powinno zdecydowanie poprawić jego wytrzymałość.

    2
    • M. pisze:

      Ale jeśli chodzi o zakup – za podobną lub niższą cenę można mieć Likebook Alita, z rysikiem Wacom (bazgranie po książkach!) i możliwością instalowania dowolnych aplikacji androidowych (kompletna wersja Legimi z audiobookami, dowolne formaty komiksów, KOReader lub dowolna inna aplikacja do czytania)

      3
    • Robert Drózd pisze:

      Mam wstępne potwierdzenie, że to jednak Mobius. Ale jeszcze będziemy to weryfikować.

      1
    • asymon pisze:

      I cena jakaś normalniejsza, wg przelicznika Google ~1500 zł, zresztą podobnie na Goodereader wychodzi ~1750. Tylko u nas 1939 zł :-)

      Kurczę, jest argument za wycieczką do Peterburka, od 1 października są darmowe wizy.

      1
      • M. pisze:

        Do d. Leningradu to można i bez wizy, promem z Tallina. Ale obawiam się, że w wersji RU możesz mieć problemy z dostępnością Legimi, jak pojawi się na tym modelu.

        0
  3. Paweł Dziel pisze:

    Prawie 2 tysiące złotych za awaryjny czytnik PocketBook to trochę za dużo. Wolałbym dopłacić do Onyx Boox Note Pro (także dziesięciocalowy).

    3
    • Robert Drózd pisze:

      A na jakiej podstawie uważasz, że Onyx jest mniej awaryjny? :)

      Nie słyszałem swoją drogą o jakimś częstym psuciu się PB.

      1
      • Paweł Dziel pisze:

        Korzystam z InkPad 3, testowałem też inne modele PB. Nie jestem zadowolony z tej firmy. Onyx Boox Note Pro ma nieco lepsze parametry – przyznaję jednak, że nigdy nie używałem. Zastanawiam się nad zakupem. Masz złe doświadczenia z czytnikami Onyx?

        2
      • Sylwia pisze:

        Na forach internetowych dotyczących czytników widziałam mnóstwo opinii, że w PB bardzo często psują się ekrany, a producent oczywiście uznaje to za uszkodzenie mechaniczne. Być może o te rodzaje awaryjności chodziło.

        3
        • Paweł Dziel pisze:

          Mam na myśli awaryjność systemu, zacinanie się, problemy z baterią itp. A ekrany PB są rzeczywiście bardzo delikatne. Musiałem zapłacić za naprawę InkPad 3 ponad 500 zł. Czytnik cały czas przechowywałem w etui. Nawet nie wiem, kiedy doszło do uszkodzenia ekranu.

          2
        • Robert Drózd pisze:

          Kiedyś fora zalewały informacje o psujących się Kindle. PB jest prawdopodobnie drugą marką w Polsce, czytniki ma sporo osób, więc i awarie się zdarzają. Nie sądzę, aby było to powszechniejsze niż w przypadku innych marek. No, a jak ktoś musi płacić za naprawę, to jest wkurzony i jego głos słychać.

          1
        • Dom pisze:

          Ekrany psują się DOKŁADNIE tak samo często jak w Kindlach i wszystkich innych bo są dokładnie TE SAME, tego samego producenta (za wyjątkiem badziewi typu manata, trekstor itp.).

          0
          • Robert Drózd pisze:

            Z tego, że ekrany pochodzą od jednego producenta nie wynika wniosek, że psują się w różnych czytnikach tak samo często, bo jest jeszcze kwestia mocowania czy przenoszenia naprężeń z obudowy. Choć nie ma żadnych danych, aby z którymś czytnikiem obecnie były większe problemy.

            0
            • Dom pisze:

              Zgadza się, prawidłowe mocowanie, podłączenie, spasowanie z digitizerem, nawet transport, ale myślę że to wszystko ma marginalny wpływ i przy żadnym producencie nie można powiedzieć że u niego uszkodzenia zdarzają się częściej. Moim zdaniem to jest tylko i wyłącznie sposób użytkowania, ekran sam z siebie nie pada. Wiem co ludzie potrafią wyprawiać ze sprzętem (serwisuję laptopy). Mi nigdy w niczym matryca nie padła (a sporo tego zawsze miałem) i nie padnie bo samo z siebie jest to nie możliwe. Natomiast miałem klientów którzy co tylko wzięli do ręki to zaraz „się psuło”. Niestety to nie są zabawki do rzucania, upuszczania, wyginania itp. (zalewania jeśli nie wodoodporny)

              0
              • Sylwia pisze:

                A ja jako częściowo fizyk z wykształcenia mogę powiedzieć, że naprężenia mają ogromne znaczenie dla wytrzymałości materiałów (polecam doczytać na ten temat).

                I oczywiście, że te urządzenia nie są do rzucania, wyginania czy zalewania, ale w sytuacji kiedy wiem, że jedna marka takie traktowanie mimo wszystko przeżyje, a druga nie, to dla mnie sprawa wyboru jest oczywista.

                0
              • Dom pisze:

                Doczytywać nie muszę, też tak uważam, po prostu nie zrozumiałaś wpisu w całości kontekstu. Też bym nie kupił urządzenia które wiadomo by było że jest delikatne w porównaniu do innego producenta. Ale tego akurat niestety nie wiem :(

                0
              • Sylwia pisze:

                Teoretycznie tego nikt nie wie (poza producentem), ale jak pokazałam przykład mojej koleżanki w innym komentarzu, mnie jej historia przekonuje wystarczająco dobrze, że urządzenia Pocekbooka są delikatne. Ok, jeden czytnik ma prawo się popsuć, bo akurat natrafiła na jakiś feralny, ale kiedy są problemy z dwoma czytnikami (na dwa kupione), to już trudno mi tu uwierzyć w przypadek.

                0
              • Doman pisze:

                Statystycy nie mówią o wierze i przypadkach tylko o p-value :)

                0
              • Sylwia pisze:

                @Doman Nie mam szansy mieć tyle danych, żeby przygotować dobre statystyki. Ale mi wystarczy informacja, że nikomu z moich znajomych, którzy posiadają Kindle nie popsuł się ekran (a jest tych ludzi sporo), natomiast jeżeli chodzi o posiadaczy Pocketbooków, to popsuły się dwa ekrany na pięć czytników. Może nie dla statystyków, ale dla mnie jest to wystarczający powód, żeby unikać tej marki ;)

                Zresztą daleko szukać kolejnych przykładów: nawet na tym blogu ktoś dzisiaj napisał o tym, że mu pękł ekran w TL4 po miesiącu użytkowania. Takich historii jak widać jest więcej.

                0
              • Sylwia pisze:

                Takie statystyki w sumie dałoby się tutaj na blogu zrobić. Gdyby stworzyć sondę, w której czytelnicy bloga podają jakich marek czytniki kiedykolwiek posiadali i czy im się popsuły czy wciąż działają, to można by było stworzyć już całkiem niezłą statystykę ;)

                0
          • Sylwia pisze:

            Wiem, że to tylko pojedynczy przypadek, ale… Mojej koleżance popsuły się już dwa pocketbooki. Pierwszy wypadł jej z rąk i uderzył o nogę fotela (rozlany ekran), drugi trochę zmókł na deszczu (ekran się przyciemnił i z racji tego, że czytnik nie posiada oświetlenia, kontrast jest fatalny, chociaż teoretycznie używać się jeszcze da).
            Jeżeli chodzi o moje czyniki Kindle’a (wymieniałam Classica na PW3 z powodu braku oświetlenia, a nie z powodu popsucia), to spadały już milion razy na podłogę, beton itp. z różnych wysokości (tak, tak, jestem niezdarą), czasem bawi się nimi moje 1,5-roczne dziecko (mocno w czytnik stukając, zwalając na podłogę, a czasem nawet chodząc po czytniku). I nic się nie dzieje. Classic’owi zdarzyło się też kilka razy zmoknąć i także działa bez zarzutu.
            Wiem, że firma produkująca ekrany jest jedna, ale coś wyraźnie jest z tymi pocketbookami nie tak (bazując na relacjach mojej koleżanki, która, co ciekawe, pomimo tych doświadczeń, nadal mówi, że kolejny czytnik kupi również od tej firmy).

            1
    • Dom pisze:

      Gratuluję jasnowidztwa. Nie każdy umie przepowiadać przyszłość.

      0
  4. mb1960 pisze:

    Nie kupię, mam ośmiocalowego InkPada, i kindle DX które też jeszcze działa a i tak najczęściej przerabiam pdf-y na epub przy pomocy ABBY PDF transforme+ i Calibry (justowanie, przenoszenie). Jakby Legimii obsługiwał to bym się zastanowił.

    1
  5. Sert pisze:

    Mam Toucha HD już 3 lata i nic się nie popsuło. Kupiłem w niedawnej promocji Inpada3 i w zupełności mi wystarczy, także do pdf ów. Nawet jeśli będzie kosztować 1500 nie widzę potrzeby żeby go mieć. Myślę, że jednak będzie czytnikiem niszowym mimo jego nowoczesności

    1
  6. Skydive62 pisze:

    Dwa kafle za czytnik to już chyba przesada. Oasis 3 zupełnie wystarczy. Ja używam Tolino eposa za aktualnie 170 euro i też sobie chwalę.

    0
  7. Johnny pisze:

    CBR i CBZ support, ciekawe jakie wrazenia daje czytanie czarnobialych wersji kolorowych komiksow…

    2
  8. Bogdanow pisze:

    Rozważam zakup. Ale wolałbym 10-calowego Kindla – i kupiłbym wtedy bez rozważania!

    5
  9. Grzegorz pisze:

    Martwi słaby procesor. 10 cali to czasem za mało i trzeba stronę trochę powiększyć. Na InkPad 3 nie jest to wygodna operacja. Lepszą drogą poszedł Onyx, który do 13 calowej tafli włożył mocniejszy procesor. Efekt jest, strona powiększa się prawie jak na iPadach.

    3
    • M. pisze:

      Zgadza się, słaby procesor może zabić całą przyjemność czytania. Chociaż PB raczej nie miał z tym problemów, które mają własny O/S oparty na Linuksie, gorsze są Inkbooki z Androidem (i to starym).
      Ja poszedłem w Likebooka, który daje procesory octa-core i nowszego Androida. Tak, żre więcej prądu, ale nie oszukujmy się, czytnik >10 cali to nie jest raczej sprzęt do pociągu, tylko co czytania w domu.

      0
  10. kudl4t4 pisze:

    A coś wiadomo o Onyx Boox Max 3 ?

    0
  11. Piotr pisze:

    Może będą jakieś oferty na black firday? Kto jeszcze sprzedaje ten czytnik oprócz czytio.pl? Czy warto kupić za granicą jeśli tam jest taniej?

    0
  12. Eczytanie pisze:

    W artykule jest chyba omyłka. Producentem ekranów jest nie „firma e-Ink” a „E Ink Holdings”. Odnośnie użycia technologii Mobius, to trochę dziwne jest, że producent czytnika nie wspomina o niej ani na pudełku, ani w instrukcji, w której znajdziemy takie zdanie:

    „Ekran urządzenia ma podstawę z kruchego szkła! Aby nie dopuścić do uszkodzenia, urządzenia nie należy upuszczać, zginąć naciskać”

    0
    • Dom pisze:

      To nie błąd tylko ogólnie przyjęte skrótowe nazywanie firm, rzadko podaje się pełne nazwy, a wręcz mało kto je nawet zna. Np. nigdy nie piszą że Huawei Technologies Co., Ltd. wypuścił nowy smartfon.
      Często się spotykam z info że ekran ma podstawę plastikową (Mobius), więc jest to trochę zagwozdka. Ale myślę że ten zapis co podałeś to jest trochę z rozpędu i przede wszystkim bardzo asekuracyjny. W końcu to ich pierwszy tak duży czytnik. Po za tym E-Ink nie ma w ofercie wyświetlacza w tym rozmiarze na bazie szkła. Ja w każdym razie jestem napalony na ten sprzęt, od pewnego czasu zbieram w necie wszelkie info i pomimo dużego minusa w postaci mułowatości chyba się skuszę. No i cena jak na te parametry trochę za wysoka.

      0
    • Robert Drózd pisze:

      Co do producenta racja, użyłem skrótu myślowego.

      Jeśli chodzi o typ ekranu nie ma omyłki. Dopytywałem w PocketBooku i Czytio, potwierdzili, że to jest Mobius. Zresztą z braku szkła wynika też relatywnie niska waga czytnika. Też się zastanawiałem, czemu nie zrobili z tego „selling point”, ale wydaje mi się, że taki ekran można uszkodzić też w inny sposób, tak więc nie ma sensu sugerować, że jest wytrzymalszy (choć jest).

      W instrukcji pewnie ktoś zrobił po prostu copy-paste.

      0
      • Dom pisze:

        Tak też myślałem, ale super że udało Ci się to potwierdzić. Coraz bardziej się przekonuję do tego nie małego wydatku.

        0

Pozostaw odpowiedź asymon Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.