Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Pięć rad dotyczących zakupu czytnika, których nie warto słuchać

Popularność czytników w Polsce nie spada – i coraz więcej osób zastanawia się nad zakupem.

Nie wszyscy oczywiście trafiają od razu na Świat Czytników i wcześniej krążą po różnych forach czy grupach facebookowych, zadając pytania. W odpowiedzi dostają rozmaite rady, zazwyczaj dawane w dobrej intencji, ale niekoniecznie trafne.

W artykule zebrałem pięć porad, które może nie zawsze są błędne, ale nad którymi warto się zastanowić, zanim kupimy na ich podstawie czytnik.

1. „Droższy znaczy lepszy”

Czasami dostaję pytania: proszę mi coś polecić, ale nie najtańszego, bo chcę, aby czytnik posłużył dłużej.

Ale czy droższy czytnik jest wytrzymalszy? Nie sądzę. Oszczędzanie na materiałach w elektronice użytkowej ma dzisiaj miejsce w praktycznie każdym segmencie. Niemniej przy normalnym korzystaniu praktycznie każdy czytnik powinien parę lat posłużyć.

Tańsze czytniki bywają porzucane przez producenta i nie dostają aktualizacji, choć nie zawsze jest to bardzo ważna rzecz. Bo od braku aktualizacji oprogramowania nie przestaną nam się otwierać e-booki. Jeśli jednak zamierzamy korzystać z funkcji internetowych, upewnijmy się, że producent wstawia choćby aktualizacje awaryjne, gdy np. zmienią się certyfikaty zabezpieczeń popularnych serwisów. Tu pamiętamy, że swego czasu Amazon zaktualizował nawet Kindle 1, czyli czytnik z roku 2007…

Odrębną sprawą są czytniki z systemem Android, należy się zastanowić nad konsekwencjami korzystania przez nie ze starszych wersji systemu np. 4.2. Czy nie będzie to sprawiać, że uruchomienie jakichkolwiek aplikacji (które nie zostały dla nich zaprojektowane) stanie się coraz trudniejsze?

Moja rekomendacja: nie warto dziś kupować czytników najtańszych i bez ekranu dotykowego. Warto też dopłacić do ekranu z oświetleniem. To są zdecydowane różnice w komforcie obsługi i czytania. Ale to czy chcemy dopłacać za ekran o wysokiej rozdzielczości, z regulacją barwy, albo takimi funkcjami jak audiobooki – to już kwestia naszych potrzeb.

Z drugiej strony jakikolwiek czytnik z e-papierem jest lepszy niż jego brak. Jeśli naprawdę mamy bardzo mało środków, a tutaj za sto pięćdziesiąt złotych kupimy używany podstawowy czytnik starszej generacji – warto spróbować.

2. „Większy/mniejszy znaczy lepszy”

Do niedawna nie mieliśmy za bardzo wyboru. Najbardziej dostępne czytniki miały ekran o rozmiarze 6 cali. Większe były albo przestarzałe, albo zbyt drogie.

Dzisiaj mamy już na rynku kilka czytników 6,8-7″ (Kobo Libra, Kindle Oasis 2/3), mamy kilka ośmiocalowych (InkBook Explore, PocketBook Inkpad 3), a także dziesięciocalowych (InkPad X, Onyx Boox Note). Ceny rosną proporcjonalnie do powierzchni ekranu, ale w przypadku rozmiarów 7-8″ bywają promocje i to są modele już w zasięgu przeciętnego czytelnika.

Oto ktoś zakupił InkPada i twierdzi, że już nie może żyć bez tego większego ekranu. Ktoś inny mówi że oglądał i że sześć cali mu w zupełności wystarczy. Faktem jest, że większe ekrany mieszczą znacznie więcej tekstu, ale czy wygoda uzasadnia wyższą cenę, no i utratę mobilności? Jak radzić sobie przy takich dylematach? Najlepiej oczywiście byłoby potestować osobiście kilka czytników i ocenić. Nie zawsze mamy taką możliwość

Moja rekomendacja jest taka:

  • Jeśli nie wiesz, jaki rozmiar czytnika wybrać, na początku kup sześciocalowy. Wystarczy w zupełności do powieści, jeśli czytasz inną literaturę, ocenisz czy wtedy czy ma sens kupno większego.
  • Wyjątek bym zrobił, gdy na pewno wiesz, że będziesz czytać dużo plików PDF/DJVU. Wtedy warto iść w kierunku co najmniej 8 cali, choć tutaj 10 cali wydaje mi się bardziej optymalne (patrz test InkPada). To jednak już wydatek na tyle duży, że warto mieć pewność, że takiego ekranu potrzebujemy.

3. „Tylko nie firma X!”

Ktoś pyta w sieci o rekomendację czytnika. Dostaje w odpowiedzi np. konkretny model Kindle, PocketBook czy inkBOOK. Ktoś natychmiast ripostuje: tylko nie ta firma! Oni są źli, te czytniki są beznadziejne, nie mają takiej a takiej funkcji, a w ogóle to się psują!

Zarzuty różnią się w zależności od producenta. Amazonowi zarzuca się całą masę rzeczy, począwszy od tego, że Kindle to taki „iPhone wśród czytników”, że nie obsługuje epubów i nie ma języka polskiego, że w ogóle Amazon to wielka i zła korporacja. Producentów pozostałych czytników trudno oskarżyć o bycie wielkimi korporacjami, dlatego też pojawiają się zarzuty dotyczące stabilności oprogramowania czy choćby awaryjności.

Część stereotypów jest prawdziwa, bo wynika z różnic między platformami – i jeśli dla kogoś brak polskiego menu na Kindle jest wadą, to owszem, nie powinien go kupować. Część jest jednak mocno nieweryfikowalna i może wynikać z osobistego kiepskiego doświadczenia.  Ale to, że akurat tobie dana firma nie odpowiada, nie znaczy że jej czytnik nie będzie pasował komu innemu.

Moim zdaniem nie ma też żadnych przesłanek za tym, że jakaś marka jest bardziej awaryjna od innej. Bo ktoś narzeka na fejsie? Bądźmy poważni. Oczywiście różnią się np. warunki gwarancji – na przykład Amazon daje nam ten komfort, że w przypadku uszkodzenia ekranu w ciągu roku zwykle wymieniają czytnik. Spośród innych firm w takich przypadkach wymianę dostaniemy od PB – ale tylko przez pierwsze 30 dni po zakupie. Z drugiej strony inne firmy niż Amazon mają zwykle dłuższe okresy gwarancyjne: dwa lub trzy lata.

Z drugiej strony nie warto słuchać porad „tylko firma X!”, dopóki nie upewnimy się, że będziemy korzystać z czytnika w taki sam sposób, np. czytali podobne rodzaje książek.

Moja rekomendacja: zwracaj uwagę na różnice między markami czytników. Każda z czterech najważniejszych marek na polskim rynku ma swoje charakterystyczne cechy.

4. „Amerykański portal radzi”

Niedawno na pewną grupę facebookową pewna osoba wrzuciła link do artykułu na temat wyboru Kindle na amerykańskim portalu T3. I trochę obruszyła się, gdy podlinkowałem w komentarzu mój przewodnik, który swoją drogą jedynie w roku 2019 przeczytano 100 tysięcy razy.

Nie żeby poradniki na amerykańskich portalach były błędne, choć akurat ten w T3 był po prostu okazją do zawieszenia paru linków partnerskich. Ale nie każdy wybór idealny w Stanach będzie optymalny w Polsce.

Na przykład jeśli kupimy czytnik w Stanach – Kindle i Kobo mają z perspektywy tamtejszego użytkownika podobne funkcje. Zawartość sklepów Kindle i Kobo jest podobna. Są słowniki, można korzystać z bibliotek. W Polsce jednak Kindle ma taką przewagę, że jest na niego wysyłka bezprzewodowa z polskich księgarń. Jest też lepsza obsługa PDF i możliwość wgrania słowników. Tego wszystkiego Kobo nie ma.

Jeśli jednak chcemy skorzystać z biblioteki, która współpracuje z Legimi, trzeba sięgnąć po inkBOOKa lub PocketBooka. Te z kolei marki nie są praktycznie znane w Stanach, podczas gdy dla nas niedostępne są takie usługi jak Kindle Unlimited czy Overdrive.

Moja rekomendacja: korzystaj, jeśli możesz, z testów i recenzji w polskich serwisach. Jest kilka blogów o czytnikach, również jakość artykułów w portalach technologicznych się poprawia. Jeśli zaglądasz na zagraniczne portale, pomyśl przez chwilę, z jakiej perspektywy testowane są tam czytniki.

5. „Więcej funkcji to lepiej”

Wiele osób wybiera czytnik podobnie jak inne kategorie urządzeń na których się nie znamy. Oto kilka modeli pralki albo zmywarki do naczyń. Który wybierzemy? Ano pewnie taki, który ma więcej funkcji w podobnej cenie. W pralce przyda nam się pewnie większy wyświetlacz, program prania odzieży sportowej, czy „błyskawiczna wełna”.

Otóż taki proces wyboru w przypadku czytnika nie ma większego sensu, bo liczy się podstawowa funkcja, czyli czytanie paru rodzajów plików.

Śmieszą mnie na przykład wyliczenia producentów, ile to formatów czyta dany czytnik. W polskich księgarniach kupimy książki w trzech formatach: EPUB, MOBI, PDF (patrz przewodnik). Z bibliotek cyfrowych ściągniemy czasami DJVU. I reszta formatów w zasadzie nas nie interesuje. Nawet jeśli trafi nam się książka jako DOC, można ją szybko przekonwertować na format czytnikowy, zresztą po konwersji będzie zapewne na czytniku wyglądać lepiej.

Z drugiej strony nie warto wpadać w pułapkę odwrotną. Wiele osób mówi, że chce czytnika „bez bajerów”, nie definiując właściwie, co za te bajery uważa.

Ja na przykład:

  • nie potrzebuję w czytniku możliwości odtwarzania audiobooków (mam od tego telefon)
  • łącze USB-C uważam za uciążliwe (bo mam większość ładowarek na micro USB)
  • bardzo rzadko czytam w wannie, tak więc nie potrzebuję wodoodporności.

Ale ktoś inny:

  • może nie nosić ze sobą zawsze smartfona (więc chętnie wgra audiobooka na czytnik)
  • może przerzucić się w domu na urządzenia ładowane przez USB-C (smartfon, laptop itd.)
  • może nałogowo czytać w wannie

Wtedy te cechy, które ja uważam za bajery będą dla tej osoby bardzo przydatne.

I jeszcze jedno. Jeśli mamy doświadczenia z jednym tylko czytnikiem, możemy nie mieć świadomości, że jakaś funkcja może nam się przydać. Opowiadał mi ktoś, kto przerzucił się bodaj z Prestigio na Kindle, że najważniejszy okazał się dla niego słownik, choć wcale o tym nie myślał kupując nowy czytnik. Ot, stary niedomagał, więc wziął nowy. Dlatego warto przeglądać testy innych czytników nawet jeśli akurat nie planujemy zakupu.

Podsumowanie

Czasami tęsknię trochę za czasami, gdy wszystko było prostsze, ten blog nosił nazwę „Świat Kindle”, a jedynym czytnikiem godnym polecenia był Kindle Keyboard. Teraz mamy znacznie większy wybór, każdy producent oferuje kilka modeli, za tym idzie paraliż decyzyjny u wielu osób.

Staram się tutaj te dylematy rozwiązywać, a dla trzech marek przygotowałem nawet szczegółowe przewodniki: jaki model Kindle, jaki model inkBOOKa, jaki model PocketBook.

Na szczęście to nie jest jakaś kwestia życiowa, nad którą trzeba zastanawiać się wiecznie. Czytnik to nie mieszkanie, ani samochód, konsekwencje nawet mniej optymalnego wyboru nie będą bardzo uciążliwe. Najwyżej za parę lat kupimy inny. Dlatego tego wyboru nie trzeba się bać, ani nie warto go odwlekać – szczególnie jeśli dotąd e-booków nie czytaliśmy.

A jaka była najważniejsza rada, która pomogła Wam zakupić czytnik? Albo, czy były jakieś rady, których Wy posłuchaliście i potem stwierdziliście, że były błędne?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kupno Kindle, Rynek czytników. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

91 odpowiedzi na „Pięć rad dotyczących zakupu czytnika, których nie warto słuchać

  1. Michał pisze:

    Fajny artykuł, który można podsumować, że ważny jest tak na prawdę „zdrowy rozsądek” :)

    8
  2. s. pisze:

    2 lata temu ze względu na finanse kupiłam zabytkowy Kindle 4 touch w bardzo dobrym stanie, bateria trzyma ze 2 tyg. To mój pierwszy czytnik i nie wiedząc czy mi podpasuje zdecydowałam się na taki krok – jest ok. Po roku z ciekawości zhakowałam go i wgrałam język polski. Działa. Wszystko wgrywam po kablu. Jedynie brak mi podświetlenia (w środkach komunikacji) ale pewnie dopóki nie padnie to nie kupię nowego. Moim zdaniem bardzo dobry zakup. Największą motywacją do kupna była wygoda czytania – płaski matowy ekran, możliwość podparcia byle gdzie lub trzymania w jednej ręce bez nadwyrężania palców – rzeczywiście w porównaniu z książką tradycyjną czyta się super.

    9
  3. washka pisze:

    Za mnie zasadniczo decyzję o zmianie podjął sklep albo można powiedzieć sam Kindle, który stwierdził, że już się nie włączy. To była, któraś z niepodświetlanych wersji. Za namową zainwestowałam w podświetlanego peperwhite i to był zdecydowanie strzał w dziesiątkę. Regulowane podświetlenie i czcionka to zdecydowanie to co chyba w tych czytnikach cenie sobie najbardziej.

    Co do rad, których nie warto słuchać – jeśli się nie miało z czymś do czynienia to po prostu lepiej się nie wypowiadać i też nie generalizować. To, że jeden Kindle mi się zepsuł to nie znaczy, że ooo cała marka jest zła. Zdarza się najlepszym.

    4
  4. Dominika pisze:

    A ja nie kupię więcej Kindla, gdyż dla mnie czytnik jest jedynie na podróże, więc choć miałam II to śmigał jak nowy (5 lat go mam), po czym przeniosłam się do Kanady i chciałam mienić konto na kanadyjskie, no i bam, Amazon który zapewniał , gdy kupowałam czytnik, że będzie wspierał bez ograniczeń czasowych swój produkt, przestał to robić i teraz już nie mogę się zalogować ponownie, co za tym idzie nie mogę również korzystać z książek które na amazonie kupiłam. Zraziłam się niesamowicie tak niskim zagraniem z ich strony.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Ale zablokowali Ci logowanie tylko do Kindle czy całe konto?

      Jeśli to pierwsze, upewnij się, czy masz nowe oprogramowanie, bo jeśli to czytnik sprzed 5 lat, to bez aktualizacji logowanie może nie być możliwe.
      https://swiatczytnikow.pl/aktualizacje-oprogramowania-kindle-pytania-i-odpowiedzi/

      2
      • Dominika pisze:

        Niestety, naprawdę przestali wspierać model I i II Paperwhite. Jesli ktoś ma te modele na chodzie to lepiej by własnie nie wylogowywał się, bo juz sie nie zaloguje i nie aktualizował o programowania na nowe. 3 godz. męczyłam się z ludźmi z ala pomocy, co nic nie dało, a narobiło większych szkód bo moje książki poznikały z konta niemieckiego (wcześniej w Niemczech mieszkałam) i znalazły się na amerykańskim koncie, nie wiadomo z jakiego powodu, a pomoc techniczna, jest tak kiepska że szkoda mowić, albo już wiedzieli że i tak mi nie pomogą , bo dość szybko zaczęli mi proponowac $25 upustu na nowego kindla.
        kilka artykułów :
        https://www.mobileread.com/forums/showpost.php?p=3473047&postcount=17
        https://www.theverge.com/2017/2/11/14585798/amazon-first-second-generation-kindles-registration-support
        https://blog.the-ebook-reader.com/2017/02/10/amazon-no-longer-allows-registering-1st-and-2nd-gen-kindles/

        1
        • Robert Drózd pisze:

          Artykuły do których linkujesz dotyczą zakończenia rejestracji dla Kindle 1 i Kindle 2 czyli modeli z 2007 i 2009.

          Paperwhite 2 to według nomenklatury Amazonu generacja 6: https://swiatczytnikow.pl/czym-roznia-sie-kolejne-cztery-generacje-kindle-paperwhite/ i wprawdzie ten model nie dostał ostatnio najnowszego softu 5.12.3 (jest 5.12.2), ale nic mi nie wiadomo, aby wpłynęło to na możliwość rejestracji, o ile masz oczywiście wersję 5.12.2. Jeśli masz wątpliwości – załóż nowe konto i spróbuj się zalogować.

          Tutaj pewnie zawinił Amazon przy przenoszeniu kont i zostawienie Cię bez dostępu do książek jest faktycznie nieciekawe. A jesteś w stanie te książki zobacyzć np. w aplikacji Amazonu na telefon/tablet?

          0
          • Dominika pisze:

            przeczytaj wszystkie, które podesłałam, dodatkowo na innych grupach można spotkać więcej osób które mają czytniki I i II paperwhite i stało im się to samo co u mnie. Dodatkowo powiem ci, że mój mąż pracuje z chłopakiem co jeszcze pół roku temu dla amazona pracował i potwierdził że amazon zmienił politykę i przestają wspierać starsze modele właśnie w dość chamski sposób.

            0
          • Dominika pisze:

            przeczytaj wszystkie, które podesłałam, dodatkowo na innych grupach można spotkać więcej osób które mają czytniki I i II paperwhite i stało im się to samo co u mnie. Dodatkowo powiem ci, że mój mąż pracuje z chłopakiem co jeszcze pół roku temu dla amazona pracował (jesteśmy programistami) i potwierdził że amazon zmienił politykę i przestają wspierać starsze modele właśnie w dość chamski sposób.
            Co do książek, to znalazłam je na koncie amerykańskim, musiałam poświęcić swój czas i przedrzeć się przez kilka domen amazona.
            Co do nowego konta to się nie da założyć. Próbowaliśmy nawet go z hakować, ale też już się pozabezpieczali. Jeszcze w weekend coś pokombinować

            0
            • asymon pisze:

              Jaką masz wersję oprogramowania? Tu jest instrukcja, jak sprawdzić. Ewentualnie sprawdź numer seryjny czytnika i określ model według listy na mobileread.

              Jeśli będziesz pobierała aktualizację softu z tej strony, pamiętaj że:
              Paperwhite to 5 generacja
              Paperwhite 2 to 6 generacja
              Paperwhite 3 to 7 generacja
              Paperwhite 4 to 10 generacja.
              I tak, wiem że to bardzo nieintuicyjne i bez sensu. A jeszcze na pierwszej stronie do której linkuję jest odnośnik do „Which Kindle E-reader Do I Have?”.

              Post na mobileread, który cytujesz opisuje problem z Kindle 2, nie Paperwhite 2. To stary czytnik, starszy niż Kindle Keyboard, określany jako Kindle 3. W pierwszym poście wątku, który cytujesz, użytkownik q2jc30 podaje numer seryjny czytnika, zaczynający się od B003.

              Na 100% rejestrowałem Paperwhite 2 w sierpniu 2019 roku. Zero problemów.

              0
              • asymon pisze:

                Co do kraju: nie wiem co miałaś ustawione i co ci support poustawiał, ale istotny jest kraj, który masz podany w ustawieniach konta amazon – zakładka „Preferences”, potem „Country/Region Settings”.

                – jeśli masz Niemcy, kupujesz w amazon.de
                – jeśli masz Polskę, kupujesz w amazon.com
                – jeśli masz Kanadę, pewnie w amazon.ca

                Jeśli podałaś człowiekowi z supportu jakiś polski adres, mógł przenieść twoje książki do amazon.com. Strzelam, nie wiem jak było, ale tak to wygląda. Niestety nie wiem, jak wygląda własnoręczne przenoszenie już zakupionych tytułów między sklepami de/ca/com.

                Kiedyś Robert pisał o czymś podobnym, ale twoja sytuacja nie do końca jest taka sama.

                0
              • Dominika pisze:

                może i rok temu jeszcze działa, pytanie czy ktoś próbował rejestrować II w styczniu po nowym roku. Co do wersji to mam najnowszą, tak samo jak inf. o kraju też już przerabiałam. Nie jesteśmy laikami, jeśli uważasz że programista nie wie jak działają systemy, to chyba dziwnych programistów w swoim życiu poznałeś i proszę (choć wiem że chcesz pomóc), nie pisz o tak podstawowych rzeczach, bo nie będę reagowała.

                1
              • asymon pisze:

                Niestety, naprawdę przestali wspierać model I i II Paperwhite. Jesli ktoś ma te modele na chodzie to lepiej by własnie nie wylogowywał się, bo juz sie nie zaloguje i nie aktualizował o programowania na nowe.

                To nie jest prawda.

                Powtórzę: post z Mobileread który cytujesz jest w wątku z lutego 2017 i dotyczy Kindle 2.

                Tu jest cały wątek, nie chce mi się tłumaczyć, sorry, przeczytasz albo nie. Nie ma to nic wspólnego z twoimi problemami z PW2. Nie siej paniki.

                1
            • Robert Drózd pisze:

              Nie mam w tym momencie pod ręką Paperwhite II (rejestrowałem go na inne konto kogoś z rodziny parę miesięcy temu), więc niestety tego nie zweryfikuję.

              Ale mam Paperwhite I, który ma jeszcze starszą wersję oprogramowania. Zrobiłem mu przed chwilą reset, podłączyłem do WIFI, wybrałem rejestrację i po podaniu danych widzę… pusty ekran, brak reakcji na cokolwiek.

              Zrestartowałem go jednak (poprzez przyciśnięcie dłuższe przycisku zasilania) i po ponownym uruchomieniu okazał się być zarejestrowany. Mogę bez problemu ściągać książki z chmury.

              3
            • GK pisze:

              Przed chwilą zresetowałem PW2 do ustawień fabrycznych i zarejestrowałem. Nie było żadnego problemu. Oprogramowanie w wersji 5.11.2

              1
              • Dominika pisze:

                ja mam wersje nowszą 5.12.2
                jedyne co nam przychodzi jeszcze do głowy to to że może jest problem iż robimy to tutaj w Kanadzie, okaże się w czerwcu czy Niemczech bedzie ponownie działało wszystko poprawnie

                0
    • Konrad pisze:

      Cześć Dominika!

      Czy możnaby się Tobą (jako mieszkanką Kanady) skontaktować? Zostawię poniżej swój adres email, mam nadzieję, że Pan Robert przepuści ten lekko towarzyski aczkolwiek całkowicie niewinny post :-)

      Miłego dnia!

      konradarp(małpa)o2.pl

      0
    • Marek pisze:

      > nie mogę również korzystać z książek

      Ściągnij je ręcznie, zdejmij zabezpieczenia i wgraj po kablu. (tak, wiem, mega słabe, ale przynajmniej odzyskasz książki, za które zapłaciłaś)

      0
  5. MJ pisze:

    Moim pierwszym czytnikiem był Kindle DX, zapewne jeden z pierwszych, jakie przyleciały do Polski, ponieważ kupowałam w przedsprzedaży. Niedługo potem dokupiłam Kindle Keyboard, ze względu na lepszą „mobilność”. Oba służyły mi wiele lat, aż wzrok się pogorszył i potrzebny okazał się podświetlany ekran. Kupiłam Paperwhite III i chociaż używałam, nie polubiłam go ani trochę – przerzucanie stron na ekranie dotykowym zupełnie mi nie podeszło – chociaż, paradoksalnie, nie przeszkadza mi na iPadzie. Gdy tylko Oasis wypuścił nowe modele, dzięki czemu te starsze dostały ceny dostępne dla „normalnych” ludzi, natychmiast kupiłam takiego i ponownie przy zmianie stron klikam sobie klawiszkiem, cała szczęśliwa. Paperwhite leży na dnie szafy ;-) Ekran dotykowy, który większość sobie ceni, dla mnie okazał się dyskwalifikujący. Czyli dobrze jest wiedzieć nie tylko czego potrzebujemy, ale też czego zdecydowanie nie chcemy.

    2
    • yacoob pisze:

      To ciekawe, co piszesz – ja po kilkuletnim korzystaniu z Keyboarda (2010-2017) po jego wyeksploatowaniu przerzuciłem się na Paperwhite III i niby jest ok, ale jakoś ‚brak mu duszy’…. Być może właśnie te przyciski? Niby taki drobiazg….
      Może przy następnej okazji spróbuję z Oasis lub Voyage (jeśli ten jeszcze będzie w sprzedaży).

      1
      • Robert Drózd pisze:

        Ja korzystałem w ostatnich latach z czytników z przyciskami (Voyage, Oasis i kilka modeli PB) i też uważam, że najwięcej duszy miał Keyboard. Rozumiem to tak, że było się tam najbliżej tekstu. Wyjaśnienie jest bardzo proste – Keyboard nie miał na ekranie dodatkowych warstw dotykowej i oświetlenia, to niby ułamki milimetra, ale jednak teraz tekst jest bardziej oddalony od czytelnika.

        2
      • olmeca pisze:

        Możesz liczyć na kolejne sprzątanie magazynów i może wtedy znów jakieś sztuki voyage pojawią się na rynku. Bardzo bym na to nie liczył i zostaje tylko zakupy używanych.
        Jak dla mnie jest to najlepszy kindle jaki posiadałem – mały, zgrabny i z przyciskami.

        2
    • Milena pisze:

      O, ma tak samo! Mój zabytkowy Kindle classic jest najlepszy, bo ma klawisze do przerzucania stron! Mamie kupiłam dotykowy i jest dla mnie niewygodny. Więc nie zmieniam na nowszy póki nie przestanie działać zupełnie. Na razie jest OK :-)

      3
  6. Brunhilda pisze:

    Dobre podsumowanie przed ewentualnym zakupem.
    Rozsądnym zakupem.
    To paradoks że najlepszy czytnik można kupić stosunkowo tanio jako używany.
    Mam na myśli Voyage.
    Kompaktowy format, nowoczesne funkcje i nieosiągalna dla innych czytników wyrazistość czcionki to coś o czym myśli każdy czytający dużo na czytniku.

    3
    • asymon pisze:

      A ja kupiłem refurba (po polsku odnowieńca) w komputroniku i jednak nie rozumiem, czym się wszyscy zachwycają. Nie widzę specjalnej różnicy w jakości i kontraście między KV, PW3 i O2.

      Choć to może być już problem słabego wzroku w moim wieku… Ale serio, jak się objawia ta nieosiągalna wyrazistość? Powinienem to widzieć zawsze, czy na jakichś konkretnych plikach to widać lepiej, np. pdf?

      0
      • Boy pisze:

        Ja „przerabiałem” wszystkie czytniki amazon oprócz najnowszego Oasis.
        I też mam podobne spostrzeżenie że KV był najlepszym czytnikiem.
        Czy widać dramatyczną różnicę ?
        I tak i nie.
        Zależy kto na co zwróci uwagę.
        I jak „ostre” kryterium przyłoży.

        1
  7. Jo Anna pisze:

    Mogę dodać, że nie warto brać pod uwagę gratisów w postaci setek darmowych e-booków do czytnika.

    10
  8. Jarosław_D pisze:

    Świetny tekst. W sumie ja swój pierwszy czytnik kupiłem dzięki tej stronie, natomiast mając mocno ograniczony budżet kupiłem równie mocno krytykowany wówczas Trekstore Pyrus. Czytnik bez podświetlenia, dotykowego ekranu, i wolno działające, ale z jedną ważną opcją można było czytać na nim książki. Sprawdziłem, że czytniki mi odpowiadają i drugi kupiłem już Pocketbook Touch Lux 2, który służy mi do dzisiaj. No i rzeczywiście niektóre funkcje dla jednego są niezbędne a dla drugiego zbędne. Ja tak mam z dotykowym ekranem, kttóry dla mnie mógłby nie istnieć a wielu nie widzi możliwości zakupu czytnika bez dotyku.

    6
    • Rem pisze:

      U mnie zadziałał podobny schemat(jeśli tak to nożna nazwać) – najpierw Manta, później PB touch lux 3

      1
    • aztec pisze:

      O, ja też zacząłem od Trekstora Pyrrusa kupionego w Empiku tak „na próbę”. Tylko gdy już się przekonałem, że e-booki są dla mnie, to obrałem ścieżkę Kindle — wpierw PW2, potem PW3.

      Nie tęsknię za przyciskami zmiany stron z Trekstora, bo zalety dotyku są większe (choć mieć wybór przyciski/dotyk pewnie bym wolał mieć). Na pewno jedną z najważniejszych funkcji czytnika jest dla mnie podświetlenie, bo czytam głównie podróżując codziennie do pracy i z powrotem. Ostatnio czytałem papierową książkę i zadaszenia peronów w pochmurny dzień utrudniały mi lekturę.

      0
      • olmeca pisze:

        To jestem kolejnym czytelnikiem, który został naznaczony na początku Trekstorem z Empiku. Następny był PW2 przywieziony z US, a teraz jest Voyage i raczej na nim zakończę – ma wszystko co chciałbym w czytniku mieć.

        0
  9. Bartek pisze:

    Super artykuł
    A ja ciągle czytam na Kindle 4 Touch, który nie chce się zepsuć (tfu tfu). Jedyne czego mi w nim brakuje, to podświetlenia. Ale to za mało, żeby kupować nowy

    1
  10. Cyber Killer pisze:

    W interesie każdego czytelnika, a szczególnie czytelnika lubiącego zachodni rynek selfpublishing, jest bojkotowanie Amazonu. Który swoimi praktykami, a konkretnie wymuszaniem na autorach żeby sprzedawali tylko w Amazonie swoje książki jako exclusive, żeby mogli dostać się do listy promowanych w Kindle Select, powoduje że wiele całych serii (i to tych lepszych, które się świetnie czytało, a nie wprawki pisarskie dzieci z podstawówki) poznikało z innych sklepów przyjaznych międzynarodowym zakupom (np ze Smashwords).

    3
  11. AnnaMaria pisze:

    Mnie czytnik kupił mąż z przekonaniem, że im większy ekran tym lepiej – co się nie sprawdziło. Także ja mam Pocketbooka, a on i córka Kindle i ja osobiście zdecydowanie wolałabym Kindle – wielkość ekranu nie ma dla mnie znaczenia, a z kolei duuuużo szybciej i bardziej intuicyjnie korzysta się z Kindle. Gdybym miała wybierać, wybrałabym prawie 2x tańszego Paperwhite’a.

    2
    • klucha pisze:

      Anno, bo miałaś pierwsze doświadczenia z Kindle i stąd Twoje takie preferencje. Ja, natomiast, od razu wybrałem z większym ekranem, co było strzałem w 10. Moja siostra ma paperwhite’a, nerwicy dostawałem z obsługą oraz tak malutko tekstu na ekranie.
      W związku z powyższym znowu czytam znacznie szybciej, obsługa szybciej na moim urządzeniu w porównaniu do Kindle.
      No cóż, pewne preferencje zależą od przyzwyczajeń. W komentarzach możemy przeczytać tych, co w starych, wręcz zabytkowych, urządzeniach widzą… duszę. Tak jak widzę w swoim starym zestawie stereo, choć jest… kiepskie.

      0
  12. Bla pisze:

    Z mojej strony jedna uwaga odnośnie „tylko nie firma X”. Poza jakością i gwarancją zwróciłbym tu uwagę na jedną ważną rzecz. Jakość i aktualizacje oprogramowania…

    Osobiście jestem zdegustowany podejściem Onyx’a. Kupiłem ich 13 calowy czytnik za 3 tys. zł. Oprogramowanie niedorobione, czytnik pod kontrolą Androida 4, co uniemożliwia zainstalowanie jakichkolwiek aplikacji.
    Czy doczekałem się jakichś aktualizacji tego „flagowego” czytnika? A skąd… Za chwilę wypuścili kolejny, świeższy model, a o tym zapomnieli, chociaż w zasadzie też był nowym produktem. Jeśli u nich cykl życia produktu ogranicza się do roku albo i mniej, gdzie być może będą łaskawi wypuścić jakąś jedną aktualizację z poprawkami bugów, to ja dziękuję. Więcej się nie nabiorę. Nie za takie pieniądze.

    13
    • Gregrex pisze:

      Kupiłem kiedyś Onyx Lynx – radość trwała 2 czy 3 m-ce kiedy siadł a dystrybutor/gwarant, firma Arta-tech się wypięła że oni już nie realizują gwarancji i został mi kawał szmelcu za 800zł. Dlatego mimo że Robert pisze – nie mówcie „tylko nie ta firma” to jednak ja mówię – tylko nie ta firma, nie Arta-tech Wrocław i ich produkty (obecnie ink-Booki)- Januszex pełną gębą. Współczuję zakupu.

      3
    • Wojtek pisze:

      „cykl życia produktu ogranicza się do roku”

      Tak dobrze to jest tylko u niektórych producentów. W przypadku niektórych dystrybutorów (wiadomo o kogo chodzi) zainteresowanie produktem kończy się 2 tygodnie po sprzedaży, a czasem nawet wcześniej.

      Jeśli uznamy, że wyznacznikiem zainteresowania jest opracowywanie aktualizacji, to często mniej poważni producenci wcale się nie interesują sprzedanymi produktami.

      0
  13. Darth Artorius pisze:

    Dotykowy ekran łatwiej się brudzi od palców.

    Zauważyłem że mój PW3 nie widzi plików Mobi wgranych po kablu. To jakiś błąd softu ?

    0
  14. Doman pisze:

    To ja podkreślę to co Robert, czyli podświetlenie. Coś co uważałem za zbędny bajer (przecież nie czytam pod kołdrą po ciemku) okazało się ważną funkcją. Nawet tam gdzie jest dość światła by jako tako czytać papier dodatkowe doświetlenie (nie trzeba przecież na maksa) znacznie zwiększa wygodę czytania. Z kolei dotyk imho nie jest aż taki ważny do samego czytania. No ale nie za często korzystam ze słowników, prawie nie robię podkreśleń ani notatek. W przeciwnym wypadku pewnie miałbym inne zdanie.

    7
  15. Wojtek pisze:

    Ludzie, zwariowałem! Kody do Woblinka rozdaję!

    lffnljk,
    spgetrvb,
    fwbojyjs,
    lgxjqrdo,
    hntriypf

    2
  16. turetam pisze:

    Ja zaczynałem od Kindle Classic (4), którego dostałem w prezencie i przez długi czas był wystarczający. Potem jednak zatęskniłem za podświetleniem oraz za wygodą korzystania ze słownika, jaką dają czytniki dotykowe (czytam czasami po angielsku). I tak stałem się posiadaczem Kindle Paperwhite 3. Dodam, że na początku nie do końca szczęśliwym, ponieważ irytowała mnie niewyraźna czcionka (myślałem, że to wada mojego egzemplarza, ale niestety nie). Jakiś czas potem aktualizacja oprogramowania przyniosła opcję pogrubiania tekstu (co prawda tylko w książkach, a już nie w gazetach czy czasopismach, ale jakoś to przeżyję) i od tej pory niczego mi nie brakuje:). Oby służył jak najdłużej.

    0
  17. Majka pisze:

    Moim pierwszym czytnikiem był Kindle Keyboard, kupiony za namową kumpla. Zepsuł się dość szybko, bo po ok. 3 latach. Na szczęście wtedy już czekał na mnie kupiony na promocji PW3, którym cieszę się od dobrych kilku lat. Dla mnie najważniejsza w nim była lepsza rozdzielczość ekranu i światełko. Zmiana stron jest mi obojętna, ekran i tak musi być czysty :)

    Najbardziej do mnie trafia rada nr5, czyli sprawdź i pomyśl, czego TY potrzebujesz, bo każdy z nas jest inny i może mieć inny styl korzystania z czytnika.

    Ciut czekam, aż mi padnie PW3, bo wtedy kupię PW4, z ekranem na poziomie obudowy. Przestaną mi włazić pod plastik kocie kłaczki! (O, i to przykład na moją, specyficzną potrzebę ;) ).
    A po drodze zakochałam się w Voyage, koleżanka dała pomacać i był cudny :D

    2
  18. WojtekTM pisze:

    Od dawna chciałem zapytać, ale tematy wątków mi nie pasowały ;)

    Wiem że wybór czytnika to wybór ekosystemu, ale czy na innych niż Kindle czytnikach można czytać książki z Amazona zabezpieczone DRM (przez KindleReader)?

    Np. niby Onyx ma Androida, ale jak napisał wcześniej Bla jest to wersja 4. i jest problem z instalacją aplikacji. Fajnie byłoby mieć większy ekran, a Amazon uparcie trzyma się 6″. Wygląda na to że powinienem mieć Kindla do Amazonu i coś innego do PDFów :(

    0
    • bq pisze:

      Chyba nie mozna, bo musialbyc miec soft amazonu. Dlatego ja z wszystkich kupionych w amazonie ksiazek sciagam DRM i sa moje, a nie Amazonu. Nie zamierzam na razie przechodzic z kindla na co innego, ale kto wie co bedzie za 2 lata.

      0
    • Robert Drózd pisze:

      Na czytnikach z Androidem, które dotąd testowałem (inkbook i onyx) dawało się odpalić aplikację Kindle, ale nie wiadomo jak długo będzie to możliwe, ponadto wyraźnie brakuje wydajności żeby działały płynnie (jak się otworzy książkę, już jest OK, gorzej z nawigacją itd.). Możesz próbować zdejmować DRM z amazonowych książek.

      0
    • Eczytanie pisze:

      Na Onyxach (na pewno Nova, Note i Max 2, Poke Pro) jest już wersja 6.0 (Note, Nova, Max 2), a na ostatnich nawet Android 9, więc nie ma problemu z instalacją aplikacji. Aplikacja Kindle for Android działała na Onyx Boox Nova Pro, całkiem przyzwoicie, choć się spodziewać, że apka stworzona z myślą o tabletach i smartfonach, będzie na czytniku działała tak samo dobrze. W Onyxach jest opcja „optymalizacji”, nie jest to może złoty środek, ale pozwala czasem zredukować niektóre niedoskonałości działania na czytniku aplikacji mobilnej. Poniżej link do części recenzji Onyx Boox Nova Pro, gdzie jest trochę o aplikacji Kindle.
      Aplikacja Kindle na Onyx Boox Nova Pro

      0
      • WojtekTM pisze:

        Dzięki za wszystkie wyjaśnienia. Jest tak jak myślałem, Amazon utrudnia jak może (choć z drugiej strony go rozumiem). Jeśli chodzi o DRM to tak jak napisałeś Robercie: mogę próbować, ale coraz rzadziej się udaje.

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Jeśli Twoją podstawą ma być czytanie książek z Amazonu, to Kindle ma też różne dodatkowe funkcje, które działają dla tych książek (Page Flip, X-Ray, Word Wise), ma dobre słowniki itd. Zdjęcie DRM da Ci możliwość czytania poza ekosystemem Amazonu, ale jednocześnie parę rzeczy zabierze.

          Inna sprawa, że może warto poszukać innych źródeł tych e-booków (wydawcy, albo np. sklep Kobo Store, który powinien mieć e-booki z Adobe DRM – tego akurat rozumie większość innych czytników)

          0
          • Robik pisze:

            Z Kobo Store bym uważał. Poza Adobe DRM możesz trafić ich własny DRM w plikach kepub. Na szczęście szanse są raczej niewielkie.

            0
  19. piotr pisze:

    Od pięciu lat czytam na PW3, ale marzy mi się Oasis, szczególnie dla fizycznych klawiszy. Jak typujecie – kiedy można spodziewać się promocji w najbliższym czasie? Czekam na cenę z rabatem 50 EUR…

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Na pewno na Prime Day w lipcu, a poza tym ciężko cokolwiek przewidywać. „Normalne” promocje obejmują zawsze Paperwhite i często Kindle 10.

      0
  20. Sholay pisze:

    Bardzo trafne uwagi i to nie tylko w odniesieniu do czytników.

    Na marginesie, to chętnie bym poznał kogoś, kto nie nosi przy sobie smartfona, ale czytnik zawsze. Znając internety, zaraz okaże się, że tacy ekstrawaganci to tutaj większość ;)

    &

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Jako naczelny czytnikowiec przyznam, że nie ja. ;-)

      Jak wychodzę na chwilę do sklepu i wiem że nie będzie dłuższych chwil na czytanie, to czytnika nie biorę. W razie, jeśli jakieś parę wolnych minut się pojawi (np. oczekiwanie w kolejce), to sięgam po telefon np. w celu… powtórki podkreśleń zrobionych wcześniej na Kindle (w aplikacji webowej Readwise).

      1
      • Darth Artorius pisze:

        Do „brania na chwilę” nadaje sie PocketBook Mini 5 cali albo jakiś starszy Trekstor 4.3 cala. Tylko światła nie mają. No i nowych nie dostaniesz.
        Nie robią już także smartfonów z e-papierem.

        0
    • Athame pisze:

      Nie wiem czy od razu ekstrawagancja, ale czytnik noszę niemal cały czas przy sobie, a smartfon robi za telefon domowy. Mam też znajomych, którzy telefonu używają wyłącznie w domu, a czytnik czasem zabierają „na spacer”.

      1
  21. Ania pisze:

    Miałam dotychczas trzy czytniki. Najpierw dostałam na urodziny Pocketbooka Touch Lux 2, ale niestety mi upadł i już „nie wstał”, ale od początku działał bardzo wolno. Przede wszystkim wolno się włączał, jednak ogółem lubił sobie pomulić. Potem miałam InkBooka Obsidiana i tego gagatka nawet lubiłam. A przynajmniej tak mi się wydawało, dopóki nie kupiłam Kindle Paperwhite 3. Najlepszy zakup z możliwych. Czytam głównie po angielsku i bazuję na bibliotece Amazona, więc wybór był dosyć oczywisty. Jedyne co, to szkoda, że Unlimited funkcjonuje tylko w Stanach. Dwie koleżanki kupiły KP3 z mojego polecenia, bo też głównie korzystają z Amazona do zakupu ebooków. Innym natomiast odradziłam, gdy dowiedziałam się, że korzystają głównie z Legimi. Znam wariatów, którzy mają dwa czytniki, Kindle’a do Amazona i osobny pod Legimi, ale dla mnie to już przeginka.

    1
    • Darth Artorius pisze:

      Wcale nie przeginka. Robert ma ze 20 czytników. Ja mam 4 (jeden zepsuty).

      0
      • Ania pisze:

        Ja mam łącznie trzy ( w tym dwa zepsute), ale tak do codziennego użytku wydaje mi się za dużo, żeby mieć dwa na raz, w tym jeden pod Amazona, drugi pod Legimi. Znając mnie, skończyło by się na noszeniu wszędzie obu, bo zwykle czytam kilka książek na raz i trudno stwierdzić, na co mnie najdzie. Co innego, gdy jest się takim Robertem, który testuje czytniki i pomaga innym podjąć dobrą decyzję przy zakupie ;) Wg mnie, jeśli ktoś chce korzystać i z Amazona, i z Legimi, to najrozsądniej kupić po prostu czytnik z Androidem i mieć wszystko w jednym miejscu. Oczywiście kosztem innych rzeczy, bo jednak Amazon ładował mi się całkiem wolno na InkBooku, choć był z podobnej półki cenowej co KP3.

        2
  22. Tomek Primke pisze:

    „nie warto dziś kupować czytników najtańszych i bez ekranu dotykowego”

    Dla mnie akurat brak ekranu dotykowego byłby atutem. Podczas czytania korzystam wyłącznie z przycisków, a gdyby się dało, to cały ten dotyk wyłączyłbym w diabły.

    „Jeśli nie wiesz, jaki rozmiar czytnika wybrać, na początku kup sześciocalowy.”

    Do kitu z taką radą – gdybym kupił 6in, byłbym wściekły, jak osa, bo wydałbym pieniądze na nic. Lepiej jest przejść się po sklepach i wypróbować różne czytniki przed zakupem.

    „korzystaj, jeśli możesz, z testów i recenzji w polskich serwisach.”

    Lepiej tak: korzystaj z testów i recenzji w tych serwisach, które działają na rynku, który Cię interesuje.

    Mnie np. w ogóle nie interesują ebooki w Polsce…

    „Śmieszą mnie na przykład wyliczenia producentów, ile to formatów czyta dany czytnik. W polskich księgarniach kupimy książki w trzech formatach: EPUB, MOBI, PDF”

    A mnie nie śmieszą. Nie każdy przecież celuje w rynek polski.

    2
    • Su pisze:

      Niestety, ekran dotykowy przeszkadza jedynie osobom które nie umieją się nim posługiwać, co skutkuje nieoczekiwanymi reakcjami czytnika.
      Dla większości ekran dotykowy to usprawnienie pracy czytnika – umożliwia szybki dostęp do różnych funkcji czytnika: regulacja oświetlenia, zmiana wielkości czcionki, ale też i funkcji związanych z czytaniem książki – zaznaczenie fragmentu czy szybki dostęp do konkretnej książki.
      Wiem co mówię, moim pierwszym czytnikiem był kindle classic tylko na przyciski i naprawdę dużo czasu można zmarnować na klikanie.

      Jeżeli chodzi o ekran to sześciocalowy jest standardem- jest nie za duży i nie za mały jeżeli chodzi o ilość tekstu na stronie. Natomiast większy wyświetlacz to większa waga i gabaryty czytnika a to już zniechęca.
      Czytnik powinien być lekki, lżejszy niż książka, mobilny, żeby można go zabrać do torebki lub do kieszeni.
      Dla kogoś kto zaczyna czytanie na czytniku i czyta tylko powieści myślę że 6 cali wystarczy. A później to każdy sam zdecyduje czy i jaki czytnik kupi w drugiej kolejności.
      Jeżeli chodzi o chodzenie po sklepach i testowanie – w jakim zakresie człowiek jest w stanie w sklepie przetestować czytnik?
      Ja czytam testy czytników między innym na tym blogu i nie byłabym w stanie tego wszystkiego sprawdzić w sklepie …

      Smieszy mnie, że ktoś, kogo nie interesuje polski rynek ebooków, ebooki w Polsce i formaty ebooków w polskich księgarniach czyta polskiego bloga na ten temat i w tym miejscu wypisuje swoje komentarze.

      8
      • mjm pisze:

        „Smieszy mnie, że ktoś, kogo nie interesuje polski rynek ebooków, ebooki w Polsce i formaty ebooków w polskich księgarniach czyta polskiego bloga na ten temat i w tym miejscu wypisuje swoje komentarze.”

        Chyba zabrakło tylko, żeby po angielsku czy w jakimś innym języku obcym napisał, że ten artykuł jest bez sensu, bo jest po polsku. :-D

        3
      • Doman pisze:

        Ale już złośliwości na bok. Pytam poważnie ludzi znających rynek zagraniczny (ja tylko od święta kupię coś cyfrowo na Amazonie). Czy rzeczywiście za granią jakieś egzotyczne formaty się spotyka, poza tymi, które opisał Robert w artykule? Bo mi się kojarzą głównie z kolekcjami pirackich skanów które powstawały w zamierzchłych czasach, gdy najlepsze czytniki na świecie produkowało Sony :)

        0
        • Cyber Killer pisze:

          Z tego co widziałem to poza Amazonem króluje epub, niestety na ogół z DRM, choć nie zawsze, ale trzeba pisać na formularzach kontaktowych do księgarni, bo zwykle nie podają tej informacji wprost. Czasem dodatkowo są też inne formaty, np te na czytniki Sony.

          Większym problemem jest to, że nie chcą sprzedawać do Polski, bo nasze dolary śmierdzą wódką czy coś.

          0
        • mjm pisze:

          Na pewno w Rosji sprzedaje się więcej formatów – obok epub, mobi i pdf są rówież txt i rtf, a chyba najpopularniejszy to fb2 .

          2
      • bart pisze:

        „Jeżeli chodzi o ekran to sześciocalowy jest standardem- jest nie za duży i nie za mały jeżeli chodzi o ilość tekstu na stronie.”

        ja mam z tym inny problem. W Kindlach brakuje mi większego wyboru w wielkości czcionki (wiem że można to dostosować w css ale kto ma czas by przeprobić i testować kilkaset książek?). Czasem pierwsza wielkość z lewej jest za mała a druga za duża, i mi to psuje rytm w którym czytam.

        2
  23. Pan Cycek pisze:

    Co do pkt 1 – zgadzam się w pełni.Ale dodałbym jeszcze kategorie – nowszy/starszy model.
    Od lat obserwuje analogiczny rynek tabletów i stwierdzam, że progress w wydajności,technologii, nowych funkcjach niestety nie idzie w parzę z jakością wykonania, (ani kosztami produkcji).A czasami jest odwrotnie proporcjonalny.
    Dyktatura marketingu, zlobotomizowany/wytresowany target w obrębie marki i własnego środowiska (mody) – łyknie i tak wszystko…
    Wystarczy porównać jakość wykonania, użytych materiałów i trwałość np. solidnych tabletów Tab S2, czy Ipadów (jeszcze za życia Jobsa) z tymi dzisiejszymi szklanymi cudami z polerką na wysoki połysk w manierze świecących rameczek a la Esthétique folklorique chinoise, których wykonanie z założenia ma na celu zminimalizowanie cyklu przydatności do użytku i szybki zakup nowego urządzenia. Ergonomia nie ma żadnego znaczenia.
    Rzecz ma się podobnie z czytnikami.Choćby porównując budowę, rodzaj i jakość użytych materiałów starego i nowego Kindle Paperwhite. Kto kiedykolwiek rozbierał oba czytniki – wie o co chodzi…

    1
  24. Maria pisze:

    Nie warto przejmować się argumentami, że Kindle jest zamkniętym ekosystemem i jak się kupuje poza Amazonem to nie ma zalet.
    Tak najwięcej zalet Kindle pokaże w przypadku mieszkania w stanach i kupowania na Amazonie, ale i w Polsce w wielu aspektach przewyższa konkurencję.
    Koronny argument przeciw to brak obsługi formatu epub. Tak Kindle nie obsługuje tego formatu. Ale obsługuje format mobi (i jego nowsze odmiany). Nie ma w Polsce ani jednej księgarni która by oferowała format epub a nie oferowała mobi, więc to nie jest problem.
    Za to Kindle oferuje coś czego część konkurencji w ogóle nie ma a część ma w ograniczonej formie:
    – Bezprzewodowa wysyłka z większości polskich księgarni. Kupuje i po chwili masz na czytniku bez użycia PC i kabla.
    – Bezprzewodowa wysyłka plików z PC (zarówno książek jak i dokumentów wraz z konwersją w locie). Mam np. dokument Worda (*.doc) klikam prawym przyciskiem wybieram ‚Send to Kindle’ i po chwili mam go na czytniku sformatowanego do czytania. Nie muszę już drukować dokumentacji ani psuć oczu gapiąc się w monitor.
    – Najlepsze dostępne słowniki.
    – Szybkość działania (czas wybudzenia, czas załadowania po raz pierwszy nowej książki)

    2
    • Su pisze:

      Rzeczywiście możliwość przesyłania plików via mail i trzymania ich w chmurze to fajna sprawa, ale nie zawsze to wyglądało kolorowo. Pamiętam kilka lat temu wyrzucałam wszystkie pliki z chmury, bo Amazon konwertował je tak, że treść była niewyjustowana, pomimo wcześniejszej obróbki w Calibre.
      Wszystkie książki (a mam ich sporo) wgrywałam po kablu. Po jakimś czasie zmienili to i wtedy również straciłam mnóstwo czasu na wysłanie tego wszystkiego znowu do chmury. Ich konwertowanie plików wordowskich też pozostawia wiele do życzenia.
      No i większość książek wysyłanych na chmurę niestety nie ma okładki.

      Dla mnie jedyną rzeczą której inni producenci nie mają a która mnie trzyma przy Kindlu jest My clippings.
      Wprawdzie Pocketbook wprowadził ostatnio możliwość zaznaczania fragmentów książki które lądują w zakładce bodajże „notatki” i pozostają tam pomimo skasowania książki, ale nie są zgrupowane w jednym pliku.

      2
      • Maria pisze:

        Nie rozumiem Twoich zarzutów. Ta funkcja nie służy (chyba) do wysyłania całej biblioteczki na czytnik – wtedy rzeczywiście lepiej użyć kabla. Ale jak co dzień lub kilka dni mam jakiś dokument do przeczytania tov zamiast czytać go na komputerze mogę go sobie wygodnie wysłać na czytnik. Nie ma znaczenia gdzie jest czytnik (prac/dom) i skąd wysyłam. Po wzięciu czytnika znajdę na nim nowy dokument. To niesamowita wygoda.

        Drugie może i ważniejsze to możliwość wgrywania w ten sposób książek dzieciom lub dziadkom niezależnie od tego czy są przy nas czy gdzieś daleko. Nie musza znać żadnego programu, nie muszą nawet mieć komputera. Dziecko na wakacjach dzwoni i mówi że mu się książki skończyły i chce taką a taką. Nie ma problemu wgrywam mu zdalnie. Rodzice nie mają komputera i o nic nie musza się troszczyć. Jedyne co muszą wiedzieć to jak naładować czytnik. W takich sytuacjach takie drobiazgi jak brak okładki albo nie idealne formatowanie dokumentów przestają mieć znaczenie.

        1
        • Su pisze:

          „Ta funkcja nie służy (chyba) do wysyłania całej biblioteczki na czytnik – wtedy rzeczywiście lepiej użyć kabla.”

          Pliki, które Pani przesyła nie lądują wprost na czytniku. Wysyła je Pani do chmury na serwerze Amazonu, a stamtąd dopiero automatycznie są przekazywane na czytnik.
          Oznacza to, że po skasowaniu z czytnika plik wraca do chmury i jest tam przechowywany – można go pobrać ponownie. Skasować go można jedynie po zalogowaniu się na komputerze do konta na Amazonie. Z poziomu czytnika nie można tego zrobić.
          Natomiast jeżeli wgrywa się pliki po kablu – pomijamy serwery Amazona, ale po skasowaniu pliku z czytnika nie mamy już do niego dostępu.

          Proszę sobie wyobrazić, że chmura służy do przechowywania plików i jeżeli ktoś mieści się w limicie danych chmury i ma takie życzenie, to tak, jest to świetny sposób i miejsce na przechowywanie i bezpośredni dostęp do całej swojej biblioteczki.

          „W takich sytuacjach takie drobiazgi jak brak okładki albo nie idealne formatowanie dokumentów przestają mieć znaczenie.”

          Kupując książkę papierową dostajemy określony rodzaj i wielkość czcionki, natomiast czytnik daje możliwość dostosowania treści wyświetlanej na czytniku do swoich potrzeb i wymagań.

          Proszę sobie wyobrazić, że są osoby, którym lepiej się czyta, kiedy tekst jest wyjustowany, inni nawet wgrywają sobie ulubione czcionki, jeszcze inni potrzebują takich czy innych marginesów itd.

          Podsumowując
          1. do czytania dokumentów używamy tableta, a nie zaśmiecamy chmury
          2. do chmury przesyłamy dokumenty które chcemy przechowywać lub które będziemy czytać jakiś czas
          3.polecam przechowywanie w chmurze biblioteczki, bo kopię książki na komputerze czy pendrivie możemy stracić a i księgarnie internetowe czasem są zamykane.

          3
  25. Robik pisze:

    Sensowne podejście do wyboru czytnika. Od siebie mogę dodać że często nie wiesz co tak naprawdę będziesz używał przy pierwszym czytniku, więc spróbuj pożyczyć i przetestować… ;-). Mój pierwszy czytnik to był PocketBook który kupiłem właściwe z lenistwa. Miałem dość przerabiania książek na audiobooki i jak zobaczyłem że ma funkcję czytania to go kupiłem. Porażka… Ekran szary niczym papier toaletowy w PRL’u nie zachęcał do czytania, a lektor okazał się beznadziejny w porównaniu z głosami w expresivo. Po miesiącu się go pozbyłem. Drugi czytnik to już bardziej przemyślana decyzja. Określone wymagania, czyli ekran, ekran i jeszcze raz ekran z podświetleniem. Obsługa przynajmniej podstawowych formatów. Obejrzane kilka modeli i zakup. Czytnik używany praktycznie codziennie od ponad 5 lat. Z niespodzianek, nie planowałem używania usługi Pocket a teraz nie wyobrażam sobie jak można bez niej funkcjonować… Dodatkowo producent nie utrudnia grzebania w sofcie więc można mocno zmodyfikować czytnik do swoich potrzeb.

    1
  26. Adam pisze:

    Tak, bardzo dobre podsumowanie i „głos rozsądku”, dziękuję ! Ja kupiłem w okolicach roku 2012 Kobo Glo i wspaniale działa do dzisiaj. Mam tylko, również czytając Twoje recenzje, wątpliwości czy chęci kupienia nowego czytnika bo… może ma lepszy (na pewno są teraz dostępne większe) wyświetlacz i mniej męczy wzrok (chociaż nie zauważam, żeby akurat czytnik sprawiał szczególne zmęczenie, już raczej wiek lub za dużo godzin przez komputerem i dodatkowo stukając w komórkę). Czy masz jakieś podpowiedzi dla takich właśnie użytkowników, kuszonych nowymi modelami ? Ja swojego Kobo bardzo lubię za wszystko: za kieszonkowość, za światełko, za dotyk, za możliwość szybkiego zrobienia zakładki więc ew. wymiana na inny musiałaby dać coś realnie lepszego. Jest coś takiego ?

    2
  27. Akiko pisze:

    A ja nie cierpiałam Keyboarda, usiłowałam polubić ale nijak mi nie wychodziło, w końcu oddałam koleżance. Ostatnio usłyszałam że jestem „Imeldą Marcos czytników”, ciekawe dlaczego /sarkazm/ największy sentyment mam do Cybooka Opusa, nadal mam i działa ale bez światła i wolny procesorek, szkoda. W zeszłym tygodniu kupiłam Oasisa 3 i podoba mi się. A dzisiaj w dobre ręce oddałam kolejny czytnik, starego Paperwhite 2013. Zostały mi jeszcze 4 w domu, Opus i Oasis zostają, biały Paperwhite chwilowo jeszcze też ale Kobo H20 2014 oddam.

    0
  28. Turin Turambar pisze:

    Moim pierwszym i w zasadzie jedynym czytnikiem jest podstawowy Kindle 7 generacji (Touch 2014) zakupiony w 2015 roku (o proszę, będzie już 5 lat :p). Na początek mojej przygody z tego typu urządzeniami chciałem coś przede wszystkim taniego, ale też dobrego. Od razu zdecydowałem się na produkt od Amazonu (znana marka), kwestią do rozstrzygnięcie zostało jaki model. I tak oto natrafiłem w sieci na stronę Roberta :) Poczytałem artykuły, przeglądnąłem oferty polskich sklepów i znalazłem ofertę w jednym z elektromarketów za wersję z reklamami za 280zł. Nawet jakby się nie sprawdził, to fortuna to nie jest. Ani przez chwilę nie pożałowałem tego zakupu. Z czasem mogę stwierdzić, że jedyną opcją jakiej mi brakuje jest podświetlenie obrazu, ale nie widzę sensu, aby kupować nowy czytnik tylko z tego powodu. Poczekam aż ten padnie i wtedy już na pewno zakupię wersję podświetlaną. Zapewne będzie to znowu Kindle, bo czemu zmieniać coś, z czego jest się zadowolonym. Co do funkcji czytników to jedynymi, z których korzystam jest przesyłanie/pobieranie ebooków oraz ich otwieranie, więc w tym temacie trudno mi się wypowiedzieć, czy czegoś brakuje ;)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.