Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

E-papier ma się lepiej niż kiedykolwiek, czyli nowe urządzenia: PineNote, TopJoy Butterfly oraz Reinkstone R1

W sprzedaży pojawia się coraz więcej nowych urządzeń z papierem elektronicznym. Technologia skazywana przez lata na wymarcie ma się najwyraźniej bardzo dobrze.

Interesuję się czytnikami od kilkunastu lat i praktycznie zawsze słychać było głosy, że to technologia przejściowa, bo przecież są tablety, telefony, sprzęt, na którym można *również* czytać, wobec tego po co ten cały e-papier?

Oczywiście wielu takich proroków zmienia zdanie, dopiero gdy sami poczytają. A wyświetlacze e-papierowe zyskują nowe pola zastosowań, choćby jako notatniki.

Oto trzy nowe urządzenia, w których papier elektroniczny odgrywa decydującą rolę.

PineNote

PineNote to „czytniko-notes”, opracowany przez grupę PINE64, najbardziej znaną z linuksowego, otwartego smartfona PinePhone oraz laptopa Pinebook Pro, czyli alternatywy dla popularnych Chromebooków.

Kiedyś miałem artykuł o tytule: Czytnik – sprzęt dla miłośnika książek czy dla hackera? PineNote to zdecydowanie sprzęt dla hackerów, czy też ludzi, którzy chcą ze swojego sprzętu wycisnąć jak najwięcej.

Podstawą urządzenia jest Quartz64 – jednoukładowy komputer z czterordzeniowym procesorem Rockchip RK3566, 4 GB RAM oraz 128 GB pamięci wewnętrznej. Czyni go to (według słów producenta) najpotężniejszym urządzeniem z ekranem e-papierowym na rynku. PineNote ma też dwa mikrofony, dwa głośniki i złącze USB-C. Można będzie do niego dokupić klawiaturę PinePhone, magnetyczną okładkę i rysik.

Ekran E-Ink o wielkości 10,3″ ma rozdzielczość 1404×1872 (227 ppi) – podobnie jak testowany przeze mnie InkPad X. Ma też oświetlenie z regulacją barwy. Pod spodem jest panel dotykowy WACOM.

PineNote działać będzie pod kontrolą systemu Ubuntu Touch – co jednoznacznie świadczy o ambicjach twórców – ma być to de facto przyzwoity przenośny komputer z ekranem e-papierowym.

PineNote będzie do kupienia jeszcze w tym roku za 399 dolarów. Na razie nie ma żadnych filmów pokazujących jego działanie. Nie mam jednak wątpliwości, że znajdzie swoich nabywców, bo i twórcy mają już pewną renomę.

TopJoy Butterfly

TopJoy Butterfly reklamowany jest jako „Ultimate Color E-Reader”. Jego producent zbiera akurat zamówienia zamówienia na Kickstarterze i ma już 450 tysięcy dolarów od ponad 1600 osób.

Czytnik dostępny ma być w dwóch rozmiarach 6″ i 7,8″. Oba z ekranem czarno-białym o rozdzielczości 300 ppi i warstwie kolorowej z 150 ppi.

Ciekawa jest technologia ekranu. DES Color (Display Electronic Slurry) to wyświetlacz konkurencyjny do E-Ink Kaleido (znanego choćby z testowanego PB InkPad Color), a producent podkreśla nie tylko lepszą rozdzielczość kolorowej warstwy, ale i lepsze nasycenie barw.

Czterordzeniowy procesor Cortex A55, 2 GB RAM i 32 GB na pliki mają zapewnić dobrą wydajność. Producent podkreśla też czas na baterii – do 70 dni w wyższym modelu – i to mimo tego, że czytnik ma działać pod kontrolą Androida 11. Wiele szczegółów jest tutaj niejasnych – twórcy deklarują, że będzie można instalować aplikację, ale nie odpowiadają wprost czy na czytniku będzie np. Google Play.

Mały Butterfly kosztuje w przedsprzedaży 169 dolarów, duży 259 dolarów. W październiku rozpocznie się produkcja, a wysyłka zapowiadana jest na listopad.

Reinkstone R1

Reinkstone R1 nie jest promowany jako czytnik, ale tablet z kolorowym e-papierem w technologii DES. W przedsprzedaży na Kickstarterze był dostępny za 329 dolarów. Tu kampania już się skończyła, ponad 2400 osób wpłaciło ponad milion dolarów.

Co go charakteryzuje to:

  • Ekran 10,1″ o wysokiej rozdzielczości e-papieru czarno-białej 2232 x 1680 (280 ppi), ale i wyższej kolorowej (140 ppi).
  • Procesor Cortex A55 (taki sam jak w TopJoy), 4 GB RAM i 64 GB na pliki.
  • Duża bateria 4500 mAH, która według producenta ma zapewnić 100 dni w uśpieniu i 300 godzin pracy.
  • System Android 11

Na YT znajdziemy recenzję Reinkstone przygotowaną przez Goodereader:

Responsywność (z rysikiem) wydaje się niezła, chociaż już zmiana stron w książce ma pewne opóźnienia. Zauważalny jest ghosting, a odświeżanie ekranu jest trochę dziwne. No i zauważymy błędy w oprogramowaniu – np. autor wybiera zielony kolor rysowania, a dostaje czerwony. Technologia wydaje się jednak obiecująca.

Bardzo ciekawą funkcją jest możliwość całkowitego wyłączenia warstwy kolorowej – tak że zostaje ostry e-papier w odcieniach szarości.

Podsumowanie

Czy warto inwestować w te rozwiązania? Pamiętajmy, że piętą achillesową wielu tych urządzeń jest oprogramowanie. Pamiętamy liczne uwagi, jakie Bernard miał do reMarkable. A osadzenie na czytniku jakiegoś systemu, niezależnie czy to Ubuntu czy nowy Android sprawi, że będzie idealny w obsłudze.

Jest jeszcze sprawa zastosowania takiego sprzętu. Można zauważyć trzy ścieżki rozwoju:

  1. Tradycyjny czytnik, co najwyżej służący do czytania większej gamy tekstów. Tą drogą idzie np. PocketBook. Niby ich duże czytniki mają aplikacje do notowania, ale nie są jakoś promowane.
  2. E-papierowy notes – to jest coś, w jakim kierunku poszło reMarkable – no a relatywny sukces tego projektu inspiruje najwyraźniej innych producentów.
  3. Urządzenie uniwersalne – odpowiednik tabletu czy nawet komputera – do tej pory wiązało się to z różnymi kompromisami, np. dotyczącymi wydajności, ale na szybkość działania PineNote już raczej nikt narzekał nie będzie.

Inna kwestia jest taka czy dany sprzęt będzie „pojedynczym strzałem”, czy też zdobędzie dostateczną popularność, aby producentowi opłacał się jego rozwój, choćby przygotowanie aktualizacji oprogramowania. W innym przypadku możemy zostać z niedopracowanym czytnikiem, który lepiej lub gorzej realizuje postulaty ze zbiórki, ale nie ma nadziei, że coś zostanie poprawione.

Na pewno jednak te wszystkie nowe konstrukcje są sygnałem, że papier elektroniczny ma się dobrze, może najlepiej w historii. Już mało kto opowiada, że wszystko załatwi tablet lub telefon. Powraca się do urządzeń dedykowanych. A e-papier do czytania i notowania jest wciąż najlepszym rozwiązaniem.

A którym z powyższych urządzeń bylibyście najbardziej zainteresowani?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

49 odpowiedzi na „E-papier ma się lepiej niż kiedykolwiek, czyli nowe urządzenia: PineNote, TopJoy Butterfly oraz Reinkstone R1

  1. dada91 pisze:

    Coraz więcej 10 calowych notesów. Ja bym chciał zobaczyć coś do 8 cali z małymi czterema ramkami, w taki design chyba nikt jeszcze nie poszedł.

    5
    • Paweł S pisze:

      Oczywiscie że poszedł…Onyx Boox Poke 3 lub poke 2 mają cieńsze ramki niż którykolwiek inny czytnik.Oczywiście jest jeszcze sporo miejsca na odchudzenie ale i tak tu jest postęp.Ciekawe czemu nikt na tym blogu/stronie nie pisze o poke boox 2/3

      1
      • marmez pisze:

        Dzięki za informację, muszę z ciekawości poczytać o tych Onyksach. Może dałoby się na nich notować grę go, albo grać przez przeglądarkę…

        0
  2. solificato pisze:

    Twórcy PineNote sami ostrzegają, ze jest to produkt dla early adopterów. Pierwsze wersje praktycznie nie będą miały oprogramowania. Chodzi o stworzenie społeczności.

    0
  3. Sylwia pisze:

    Ja najbardziej bym była zainteresowana e-papierowym monitorem. Dasung właśnie robi coś takiego i pod koniec roku ma wejść do sprzedaży. Wygląda naprawdę obiecująco, tylko niestety jak to zwykle bywa z nowościami, największą wadą jest cena.

    1
    • Robert Drózd pisze:

      13-calowy monitor Dasunga jest w sprzedaży w Stanach od roku i w Amazonie jest trochę recenzji: https://www.amazon.com/Dasung-Paperlike-Front-Light-Touch-Monitor/dp/B07SKS6CS7 – większość jednak bez entuzjazmu, sporo opinii, że dobre jako drugi monitor, nie główny, no i wymaga sporo regulacji pod swoje zastosowania. Są też jednak ludzie, którzy uważają, że e-papierowy ekran zmienił ich życie i uwolnił od np. bólu głowy/oczu.

      2
      • Sylwia pisze:

        Tak, tak, wiem, ale 13 cali to zdecydowanie za mało. O wiele ciekawszy wydaje się ten 25 calowy. Tylko niestety 2k USD.

        0
        • Robert Drózd pisze:

          I taniej nie będzie, dopóki nie stanieją ekrany. :-(

          0
          • Sylwia pisze:

            Niestety wiem, że na razie ta technologia jest droga, bo jest nowa (pzrynajmniej jeżeli chodzi o te większe przekątne). Ale mam nadzieję, że moze za jakieś 5-10 lat się to trochę „ucywilizuje”.

            0
            • asymon pisze:

              Technologia e-ink nie jest taka nowa, tylko niszowa i dlatego wielcy nie mają powodu by w nią inwestować.

              Spójrz na monitory LCD, jakieś 12 lat temu 17 calowy średniej klasy monitor 1280×1024 kosztował zwykle >1000 zł. Obecnie za 600 zł da się kupić zakrzywionego Samsunga FullHD 27″, a za ten tysiąc np. LG o rozdzielczości 2560 x 1440 (5 min szukania na Allegro).

              Ekrany e-ink zyskały przez ten czas światełko i rozdzielczość 300 ppi, ale 6-calowy czytnik kosztuje tyle co 167 ppi 10 lat temu. A ceny większych ekranów (>10″) są kosmiczne w porównaniu do analogicznego rozwoju LCD.

              Dlaczego nie mamy na rynku czytników 10″ w cenie ~600 zł? Po prostu żaden Samsung czy Dell nie wszedł w tę technologię, a Bezos woli sprzedawać książki a zyski z Amazonu palić w paliwie rakietowym. Szkoda tej liquavisty, bo mirasol mnie wizualnie nie zachęca (a cenowo w ogóle).

              2
              • Sylwia pisze:

                Ok, wiem, że technologia e-ink nie jest taka nowa, ale duże wyświetlacze e-ink to jednak mimo wszystko nowość. Bo o ile te 10-calowe czy 13-calowe jeszcze się spotyka, o tyle wyświetlaczy powyżej 20 cali raczej nie uświadczysz. Chyba ten monitor Dasunga to jedno z pierwszych zastosowań większych wyświetlaczy e-ink.

                0
              • Athame pisze:

                Z liquavistą sprawa nie jest czysta. Marka co prawda została zlikwidowana, witryna sprzedana innemu podmiotowi, ale sama technologia elektrozwilżania może być rozwijana np. przez Lab126.

                Osobiście jeszcze nie stawiam na niej krzyżyka. Problem leży w tym, że wysokiej jakości kolorowe e-papiery mają tą samą wadę, co wysokiej jakości wyświetlacze LCD – ogromną konsumpcję energii, w porównaniu do np. e-ink Carta, czy nawet Kaleido (tu dystans jest tylko odrobinę mniejszy).

                1
              • asymon pisze:

                Kindle DX w sprzedaży pojawił się w 2009 roku… Fakt, że rozdzielczość miał szpetną. Tyle że, jeszcze raz, to było 12 lat temu.

                Dla jasności: uważam że do czytania Oasis 2/3 to czytnik idealny, powtarzam IDEALNY sprzętowo. Wszystko co w nim złe zepsute zostało przez inżynierów Amazonu programowo i można to naprawić, ale dobrze wiemy że tak się nie stanie z powodu decyzji biznesowych.

                Jeśli chodzi o dodatkowy monitor e-ink, to od dłuższego czasu marzy mi się zakup wyświetlacza np. 10″ waveshare (albo trochę mniejszy, bywają w Botlandzie) ale ciągle wypierają go ważniejsze rzeczy, bo mam świadomość że to tylko do zabawy a praktyczne zastosowania są niewielkie.

                0
              • Sylwia pisze:

                Mi się marzy większy monitor do programowania. Jak się siedzi te 8h przed komputerem, to jednak oczy się męczą. A monitor LCD do aplikacji, a e-ink do kodu brzmi nieźle. No tylko nie w cenie wyższej niż wartość mojego samochodu :D

                A co do Kindle’a DX, to powtarzam, nie miał on ponad 20 cali. Technologia powyżej 20 cali, jest dość nowa.

                4
              • Sylwia pisze:

                W temacie czy da się programować na e-inku:
                https://youtu.be/N6ILGrjaTpg

                Jak dla mnie wygląda to naprawdę obiecująco.

                1
            • nnd pisze:

              Epapier jest niszowy bo jest niszowy. Znalazł swoją niszę w czytnikach ebooków i notatnikach bo do tego się nadaje. Samsung i inne firmy nie dlatego nie wszedł w epapier bo jest złośliwy tylko dlatego że epapier się nie nadaje na monitory. Stąd w monitorach królowały lub królują CRT, OLEDy, LCD, IPS, plazma i inne które zdążyły powstać, spopularyzować się i zgasnąć, a e-papier gdzie był tam został. Kierunek monitorów to 120Hz i 100% pokrycia kolorów sRGB. Eapier ze swoim odświeżaniem nadaje się na drugi monitor do pisania dla programistów czy dziennikarzy. Czyli na niszę. I taka nisza już powstała: monitory Dasunga. Obstawiam, że wiele taniej nie będzie, na pewno nie ceny masowe. Bo czytelnicy e-booków, robiący notatki na e-papierze i programiści zainteresowani e-papierem to nie masowy klient.

              2
      • niewymuszone piękno pisze:

        @ asymon:
        Co konkretnie masz na myśli pisząc o wszystkim, co zostało zepsute w modelach Oasis? Chętnie poznam Twoją opinię w tej kwestii, bo robię aktualnie listę argumentów za i przeciw zakupowi Oasis 3.

        0
        • Athame pisze:

          Odpowiem niepytany – chodzi o nierówne traktowanie książek ze sklepu Amazona i książek spoza tego sklepu. Objawia się to np. brakiem okładek w bibliotece dla książek wgrywanych przez chmurę, problemami z okładkami czytanej książki na wygaszaczy, brakiem rozbudowanego PageFlip, wyświetlającego 9 stron na jednym ekranie, brakiem możliwości przełączenie justowanie i wyrównania do lewej, barakiem wyboru czy w książce powinno być dzielenie wyrazów, czy nie powinno go być.

          Skoro chmura optymalizuje pliki, to mogłaby nie zmieniać typu z książki z EBOK na PDOC (źródło wszelkich problemów z okładkami) i ogólnie na czytnik wysyłać plik AZW8 (KFX), a nie AZW3.

          1
          • niewymuszone piękno pisze:

            Rozumiem. Dziękuję za odniesienie się do mojego pytania. Rozumiem jednak, że ta lista zarzutów odnosi się do oferty czytników Amazona in toto (a w zasadzie do systemu usług dotyczących bezprzewodowego przesyłu ebooków na te urządzenia) a nie li tylko do modelu Oasis.

            0
            • Athame pisze:

              Owszem – Oasis jako czytnik jest sprzętem bardzo dobrym. Działa sprawnie, stabilnie, bez lagów. Jest też poręczny, wygodny do trzymania jedną ręką. Dobry kompromis pomiędzy urządzeniem mobilnym, a stacjonarnym. Większe czytniki to już ewidentnie urządzenia stacjonarne.

              To co ma robić, robi dobrze. Oświetlenie działa bardziej niż zadowalająco. Bez kombinacji Kindle ma najlepsze czcionki takie jak Bookerly, czy Ember – najlepsze do odbioru na ekranach e-ink.

              Dla mnie to nie jest, jak dla asymona, czytnik idealny, ale to co chciałbym zmienić, niekoniecznie jest problemem dla innych. Uważam, że akumulatorek mógłby być wydajniejszy, podobny przynajmniej do standardów, do których przyzwyczaiły nas poprzednie modele. Poza tym sprzętowo jest bez zarzutu.

              2
        • asymon pisze:

          To nie chodzi o model Oasis konkretnie, a ogólnie oprogramowanie wszystkich czytników marki Kindle. O kłody pod nogi rzucane osobom czytającym książki kupione poza Amazonem. Doskonale rozumiem motywację pracowników Bezosa, ale jednak strasznie dużo roboczogodzin w to idzie, które można zagospodarować znacznie lepiej.

          1) Okładki w trybie „grid view” się nie wyświetlają. Zostało to celowo zepsute aktualizacją po tym, jak autor programu ExtractCoverThumbs poprawił „błąd”. Niedługo potem amazon wypuścił łatkę która to „naprawiała”.

          2) Brak polskiego interfejsu zupełnie mi nie przeszkadza, chciałbym mieć za to polską klawiaturę, bo czytam też ebooki po polsku i czasem muszę kombinować z szukaniem np. nie znajdę zwrotu „łażący żółw”.

          3) O nowym interfejsie nie chcę już pisać, parę rzeczy mi się nie podoba, ale parę zmian zapowiedziano, więc poczekam do końca roku. Nie potrzebuję ekranu Home, a soft 5.3.17 go wymusza, ale może będzie na nim mniej reklam.

          Jedyną rzeczą unikalną dla Oasis jest oczywiście bateria, ale nie jest aż tak źle, jak ludzie w necie piszą. Jak kopiowałem pliki przez USB, to nie było problemu, czytnik doładował się chwilę i było OK. Ale od niedawna zacząłem wysyłać więcej książek do chmury, bo mam plan robić sobie statystyki przeczytanych rzeczy. No i muszę go podpiąć do prądu, częściej niż raz w tygodniu.

          Faktem jest, że zalety (większy ekran, szybkość działania, słowniki) rekompensują to z nawiązką, ale pamiętajmy, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów. Najgorsze jest to, że sprawa okładek to nie jest jakiś błąd czy dziura, zablokowanie tego wymagało konkretnej pracy specjalistów.

          2
          • niewymuszone piękno pisze:

            Ogromne dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Głosy na temat zaskakująco rozczarowującej żywotności baterii – jak na model premium, który pod tym względem ustępuje tym z niższej półki – były mi znane i m.in. z tego względu nie jestem skłonny do kupienia Oasisa po jego standardowej cenie (ach gdzie te promocje?). Natomiast o opisanym przez Ciebie celowym działaniu firmy, by uprzykrzyć życie klientom czytającym ebooki nabyte poza Amazonem (tudzież sformatowane pod swój gust) nie wiedziałem. To nie wróży dobrze na przyszłość, bo każe spodziewać się podobnych kroków w przyszłej polityce firmy.

            0
            • asymon pisze:

              Można sobie przygotować plik w Calibre i wysłać przez kabel, wtedy okładka jest. Ale zacząłem wysyłać pliki do chmury (z powodów które podałem) i cyk – zaczęło przeszkadzać ;-)

              Co do baterii, to jest niestety do pewnego stopnia ograniczenie sprzętowe, Oasis jest bardzo cienki w porównaniu do innych czytników i wyprofilowany tak, że w grubszej, trzymanej w dłoni części mieści się cała płyta główna i bateria, więc ona po prostu nie może być tak samo pojemna.

              W sieci są zdjęcia rozebranego na części 6-calowego Oasis, w 2 i 3 jest podobnie. Osoby wrażliwe są proszone o zamknięcie oczu na stronie 10.

              1
    • marmez pisze:

      Były już takie, tylko bardzo drogie. Ok 3000zł i więcej. Pierwszy lepszy jaki mi w wyszukiwarce wyskoczył: EINK-DISP-103-EU – monitor e-Paper 10,3″ z HDMI. https://gadzetomania.pl/61163,monitor-na-hdmi-z-e-papierem-waveshare-eink-disp-103-praca-z-komputerem-jak-czytanie-ksiazki

      Widziałem też na TY adaptacje do jakiegoś laptopa. Do pracy w słońcu na pewno fajne, tylko szkoda, że u nas tam mało można pracować w słońcu ;)

      PS jeszcze kolejne: https://www.naczytniku.pl/nowe-monitory-e-ink-waveshare-konkurencja-dla-dasunga/

      0
    • Tony pisze:

      Onyx również pod koniec rogu ma wypuścić swój monitor

      2
      • Sylwia pisze:

        Właśnie się dowiedziałam: https://youtu.be/-AkijareCZc

        1
        • asymon pisze:

          Dobra, to teraz trzeba poczekać 10 lat, żeby ceny spadły, bo 3 tys. za monitor nie dam. Zresztą polski dystrybutor zażyczy sobie pewnie 4, jeśli w ogóle będzie miał w ofercie.

          Swoją drogą, jak rozwiązać podświetlenie składni na 16 odcieniach e-ink?

          1
          • W. pisze:

            Da się żyć bez podświetlania składni, ew. tylko z kursywą i pogrubieniem. Przy okazji, przypomina mi to debilizm w formatowaniu ebooków epub i mobi (np. z O’Reilly), gdy kod jest z kolorkami i jest to na czytniku słabo czytelne.

            0
          • Robert Drózd pisze:

            Też się zastanawiałem, czy faktycznie do klepania kodu takie monitory się nadają, skoro ten kod jednak jest mniej czytelny niż w kolorze. Znajomi admini/sysopi używają e-inków bardziej do terminala.

            A co do kosztów, obawiam się, że monitory pozostaną niszowe tak długo, że koszty nie spadną. No chyba że wejdzie jakiś duży konkurent einku i wymusi obniżkę cen ekranów. Skoro teraz co chwile słyszymy o zastosowaniu ekranów e-papierowych np. do pokazywania rozkładów komunikacji miejskiej (były w Trójmieście, teraz wprowadzi to Warszawa), produkcja komponentów będzie rosnąć.

            0
            • asymon pisze:

              Ale do czytania podręcznika jak najbardziej, znacznie szybsze wyszukiwanie czy skakanie między rozdziałami niż na czytniku, a i stronę z dokumentacją czy stackoverflow można sobie otworzyć. Na szczęście nie wszystko jest jeszcze w tutorialach na YT.

              Jako trzeci ekran byłoby jak znalazł, patrzyłem na monitory USB, ale wybór jest mały, Asus i jakieś chińczyki typu Blitzwolf, chyba jeszcze mniejsza nisza.

              1
              • Athame pisze:

                Trzeci ekran? Serio?

                U mnie to mógłby być w 80% jedyny ekran. Do tworzenia e-booków, czy pisania kodu, nic więcej nie potrzeba. Te 20% zostawiam na elementy, w których kolor jest istotny. Ale do tego mam wyświetlacz w laptopie (nie używam stacjonarek) i zewnętrzny monitor nie musiałby wyświetlać kolorów (poza odcieniami szarości).

                Tylko cena się nie zgadza i rozmiar trochę zbyt mały (dla mnie wystarczy 30″). Oczywiście oczekiwałbym jakości obrazu przynajmniej takiej, jak w Voyage.

                0
            • Sylwia pisze:

              Akurat na co dzień korzystam z IDE, które prawie nie ma podświetlania składni, więc myślę, że to by mi raczej szczególnie nie przeszkadzało (chociaż może się mylę). Bardziej mnie martwi, że znalazłam gdzieś informacje, że ten monitor nie będzie kompatybilny z Linuxem, a nie bardzo mi się uśmiecha przerzucanie się na Apple’a.

              Co do niszowości, to jednak czytniki też są dość niszowe (wciąż więcej ludzi czyta papierowe książki), a jednak od czasu wprowadzenia pierwszego Kindle’a trochę się zmieniło w cenach, więc może i tu jest nadzieja. Przyznam, że przy około 2k PLN to ja bym już się poważnie zastanawiała czy kupować.

              0
  4. Zenek73 pisze:

    W Warszawie są też chyba rozkłady jazdy w paru miejscach na eink :)
    No i telefon Mudita Pure.
    Wiem że to nie czytniki – ale taka ciekawostka. To świetna technologia.

    1
  5. KB pisze:

    Mi się podoba koncepcja Lenovo zastosowana w notebookach Thinkpad Plus, czyli umieszczenie dodatkowego ekranu e-ink na wierzchu laptopa. Pierwsza generacja miała ekran e-ink 10 cali, a druga ma mieć (w Polsce chyba jeszcze nie ma) 13 cali. Skoro i tak nosze laptopa do pracy to czemu go nie połączyć z wygodnym notesem i czytnikiem.

    1
  6. Czytamsobie pisze:

    Na chwilę obecną tego typu rozwiązania są bardziej promowane na rynku biznesowym (czyt. „idealne narzędzie każdego biznesmena”) niż konsumenckim. Głównie chyba właśnie ze względu na cenę. Na rynku europejskim e-notatniki raczej słabo się sprzedają, nie tylko w związku z kosztem, ale także samą technologią. Tablety nadal radzą sobie lepiej i są bardziej responsywne, chociaż, jak widać na powyższych przykładach, zaczyna się to zmieniać. Ale tablety też odchodzą do lamusa (broni się jeszcze Apple). Jeżeli „flaki” takich e-notatników zaczną być sensowne, duże ekrany tańsze, to może ta elektronika okaże się kuszącym zamiennikiem tabletu.
    Soft zbudowany na Linuxie wydaje się być lepszy, gdyż na słabszym sprzęcie „godniej” się starzeje. Niestety Android wygrywa aplikacjami. A w przypadku tego drugiego, wielu producentów nie potrafi rozwiązać kwestii przyzwoitego działania innych apek, niż te stockowe. A na Linuxowych – może nawet ich nie być. Frustracja jest zrozumiała – skoro wszystko mam na jednym koncie, dlaczego mam nagle przerzucać całość na inne platformy, tylko dlatego, że e-notatnik kiepsko sobie radzi z moją ulubioną apką lub serwisem (nawet tym od MS).
    Przed producentami jeszcze długa droga. Sam czekałem na sensowny smartfon z e-ink, ale poza kombinacjami typu Hisense (brak Google Store, dostępne dwa języki – chiński i angielski, brak oficjalnej dystrybucji w Europie, chociaż na Allegro można kupić) widać jak bardzo nasz rynek nie jest gotowy.

    Co do Ubutnu Touch… Jest to sensowny linuxowy OS, gdyż posiada sporą grupę fanów, głównie deweloperów i fascynatów tworzących społeczność gotową do wykrywania i pozbywania się bugów, rozwoju systemu i tworzenia nowych „relków” na kolejne urządzenia, głównie starsze smartfony. Niestety UT nadal ma kilka bolączek, które raczej wymagają zaangażowania w to środowisko. A typowy konsument ma to w… i chce, żeby po prostu działało i „samo” się naprawiało. Dodatkowo UI nie każdemu musi przypaść do gustu. W przypadku systemu PineNote’a nadal mówimy o fazie „early development”.

    Czy zdecydowałbym się na zakup e-notatnika? Może. Ale nie w tej cenie. Obecnie, biorąc pod uwagę fakt, iż pracuję z komputerem non-stop, staram się ograniczać ilość sprzętu, który mam prywatnie (zrezygnowałem ze smartfona i kupiłem zwykły klasyczny tel. komórkowy). Mam tablet służbowy, ale newsy, prasę i e-booki czytam na „kundelku”. Gdyby posiadał on klienta poczty, kalendarz i RSS (tak, wiem, od tego ostatniego mam calibre), to tablet bym odstawił zupełnie. Mało notuję odręcznie, więc wielki ekran byłby zbędny. I tu znowu pojawia się kwestia czegoś w rodzaju phabletów z e-ink, które, jak już mówiłem, nadal kuleją u nas na rynku.

    1
    • Athame pisze:

      Gdyby posiadał on klienta poczty, kalendarz i RSS…

      To wszystko jest możliwe po JB. Osobiście pocztę wolę zostawić sobie na komputerze, a kalendarza nie używam, choć jest dostępny bardzo dobry „gotowiec“, tak czytnika RSS (też gotowiec) swego czasu używałem na Kindle’u codziennie.

      Wszystko to można też osiągnąć bez JB. Jest np. Reabble, które działa przez przeglądarkę.

      Na innych czytnikach, szczególnie tych z Androidem, można to mieć bez kombinacji.

      Staram się nie wynosić pracy z domu, dlatego na czytniku – jedynym urządzeniu, które noszę przy sobie, nie instaluję narzędzi komunikacyjnych. Dla jasności – smartfona przy wychodzeniu zostawiam w domu. Nie jest mi potrzebny ani przy spacerach po lesie, ani w trakcie spotkań ze znajomymi.

      Tablet wg mnie to urządzenie do niczego, a już w szczególności, gdy ktoś ma w miarę współczesny smartfon.

      1
      • Czytamsobie pisze:

        Dzięki za sugestie. :) Kindle używam od niedawna (wcześniej miałem inkBooka) i przyznam, że jeszcze porządnie nie testowałem dosyć podstawowej (niestety) przeglądarki. Jeżeli chodzi o klienta RSS, to zastanawiam się, czy jednak nie łatwiej będzie odnieść się do propozycji Roberta, czyli podpięcia konta mailowego pod calibre i ustawienia wysyłki newsów w ten sposób (obecnie – synchro po kablu).
        Czasami, gdy znajdę gdzieś newsa w sieci, którego chcę szybko i łatwo wysłać (ale nie interesuje mnie subskrypcja źródła, a wtyczki do Kindle też nie mam), wybieram serwis outline, a później zrzut do pdf i w razie konieczności przetwarzam przez k2pdfopt i wysyłam mailem.

        Strona do poczty mailowej – niestety na przeglądarce Kindle nie jest wspierana.

        Podcasty (z których korzystam codziennie) – brak wsparcia.

        Unikam JB. Kiedyś się w takie rzeczy bawiłem, ale od paru lat raczej lecę na oficjalnych rozwiązaniach. Kwestie bezpieczeństwa oraz kompatybilności.

        0
        • Athame pisze:

          Bez JB te usługi działają (lub częściej nie działają) przez przeglądarkę, która jest daleka od doskonałości. Po JB można mieć dobrze dopasowane, proste, ale w pełni funkcjonalne aplikacje.

          JB nie obniża bezpieczeństwa w żadnym stopniu. Pozwala za to odblokować dużo elementów opracowanych przez Amazona, a domyślnie niedostępnych. Jedną z takich aplikacji jest kterm, obecny przynajmniej w FW 5.13.6 i 5.13.7, z inną niż systemowa, trochę toporną, ale funkcjonalną, klawiaturą.

          Bez JB można też przygotować sobie e-booka w formacie AZW2, który będzie leżał wśród innych e-booków, a po uruchomieniu będzie miał przyciski do uruchomienia np. klienta poczty, czy czytnika RSS. Z JB można mieć nad tym większą kontrolę, ale w obu przypadkach to nie są rozwiązania łatwo dostępne (nie znam „gotowców”).

          Dostępne za to są mało przydatne aplikacje (na 99% działają bez JB – wszystkie potrzebne pliki leżą na partycji dostępnej dla użytkownika), takie jak szachy, saper, sudoku, leafpad (edytor tekstu), czy kalkulator. Osobiście nie potrzebuję ich na czytniku i świadomie unikam.

          1
        • Athame pisze:

          Zweryfikowałem i jednak bez JB żadna z tych aplikacji nie zadziała. A dokładniej nie zainstaluje się poprawnie. Do samego działania JB nie jest potrzebny.

          1
      • Zenek73 pisze:

        Ale jak można wychodzić bez telefonu z domu? Chyba że masz jakąś stara nokie. Coś się stanie, nagła trzeba gdzieś zadzwonić, bliscy pilnie potrzebują pomocy… I co wtedy? Czasami może być to sprawa życia lub śmierci. Ja nie ruszam się nigdzi bez telefonu. Owszem niestety jest to smartfon, but jednak sporo funkcjonalności (zakup biletów, płatności) mam na smartfonie ale często myślę o jakiejś starej Nokii z baterią na tydzień. Z drugiej strony pewnie dało by się mocno przyciąć funkcje smartfona ale myślę że dwa dni pracy to byłby maks :)

        0
        • Czytamsobie pisze:

          Akurat klasyczne telefony nie muszą być stare. :) Na stronie Nokii znajdziesz „telefony z funkcjami podstawowymi”. Polecam zapoznać się z modelami, ale kupować na alledrogo albo w wybranych elektro-marketach, bo są tam tańsze. Jeżeli chcesz mimo wszystko mieć 4g (bo nawet takie są), to sprawdź na polskim Amazonie, bo mieli promocję niedawno na model 225 (kupiłem dla wujka i jest zadowolony).

          0
        • Athame pisze:

          Ale jak można wychodzić bez telefonu z domu?
          Normalnie – zakładam buty wyjściowe, jak jest zimno to jeszcze kurtkę i wychodzę.

          Chyba że masz jakąś stara nokie.
          Mam tylko stary smartfon do korporacji na literkę „A”, który robi za telefon domowy, a u młodego za konsolkę do grania.

          Coś się stanie, nagła trzeba gdzieś zadzwonić, bliscy pilnie potrzebują pomocy… I co wtedy?
          To samo co w czasach mojej młodości, kiedy smartfony nie istniały, a opłaty za telefon komórkowy były liczone w setkach ówczesnych złotych miesięcznie (czyli uwzględniając inflację, dziś byłyby to tysiące złotych). Po prostu jak wychodzę w celach towarzysko-rozrywkowych lub wyciszenia się na łonie natury, to nie chcę by cokolwiek mnie rozpraszało i absorbowało. I nie ma bliskich, którzy mieszkają sami lub tylko ze mną – jakby potrzebowali pomocy, kiedy mnie nie ma przez kilka godzin, to znajdą ją bez większych problemów.

          Czasami może być to sprawa życia lub śmierci.
          Przesadzasz. Nie ma takich spraw życia i śmierci, do których byłaby konieczna moja obecność. Ludzie w moim otoczeniu nie należą do gatunku niepełnosprytnych i nie są przewlekle chorzy i/lub pozostawieni sami sobie.

          Ja nie ruszam się nigdzie bez telefonu.
          A ja praktycznie nigdzie nie chodzę z telefonem. Chyba, że planuję użyć go w roli aparatu fotograficznego, ale to bardzo rzadko. Dla mnie wyjście z domu to okazja do odcięcia się od technologii, którą jest przytłoczony na co dzień. Zabieranie za sobą smartfona, który jest namiastką komputera, byłoby przeciwskuteczne. A prostego telefonu nie mam, ze względu na znikomy potencjał przydatności (brak takich sytuacji, kiedy byłby niezbędny).

          0
  7. szeny pisze:

    Dziękuję, że podsyłasz informacji i trzymasz ręke na pulsie byśmy my nie musieli ;-)
    e-ink nie jest do wszystkiego, ale bądzmy szczerzy, wyświetlacze obecne też nie są

    0
  8. Ghhh pisze:

    Kupiłbym pilne note

    0
  9. Piotrek pisze:

    A dlaczego autor nie wspomni o urządzeniach onyx boox? Są to urządzenia dojrzale, od dawna w sprzedaży

    1

Skomentuj Marmez Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.