Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Czy przedsprzedaż e-booków ma sens?

Coraz popularniejsze w polskich księgarniach z e-bookami są przedsprzedaże. Co one właściwie dają i czy warto brać w nich udział? 

Mówiąc o przedsprzedaży mam na myśli sytuację, w której za e-booka płacimy dziś, ale nie dostajemy pliku – pojawi się on dopiero w dniu premiery. Czasami za tydzień lub dwa, choć bywają i dłuższe okresy oczekiwania.

Nie należy tego mylić z przedpremierą – gdy w danej księgarni kupujemy książkę i od razu dostajemy plik. Zwykle taka księgarnia ma wyłączność na dystrybucję wersji elektronicznej przez jakiś czas, np. do dnia oficjalnej premiery.

Wiele przedsprzedaży jest łączonych z promocjami: kto kupi wcześniej, ten kupi taniej. Czasami przecenione są inne książki danego autora.

Są też księgarnie, które standardowo wystawiają na sprzedaż wszystkie zapowiedzi, choćby po to, aby swoją ofertę pokazać w porównywarkach i przyciągnąć zainteresowanych.

Za każdym razem, gdy widzę kolejną ofertę przedsprzedaży, zastanawiam się, jak skuteczna jest ta forma promowania nowych książek. Warto się nad tym zastanowić.

Jakie są więc zalety przedsprzedaży?

1. Wczesny dostęp

To świetna rzecz – obudzić się i mieć już na czytniku nową powieść Ulubionego Autora. Aż szkoda, że premiery są zwykle w środy i trzeba zwykle iść do pracy.

Warunek jest taki, że mamy Kindle lub PocketBooka i kupujemy w księgarni, która ma automatyczną wysyłkę na nasz czytnik.

To chyba najlepsza rzecz w przedsprzedażach. O ile będzie działać, bo zdarzało się, że dzień następował, książka pojawiała się w innych księgarniach, a ta która prowadziła przedsprzedaż wciąż nie miała pliku… To jednak chyba nieliczne przypadki.

2. Niższa (?) cena

Zazwyczaj w przedsprzedaży kupimy książkę taniej niż w dniu premiery. Jest to prawdą na pewno w księgarni, która przedsprzedaż organizuje. I sprawdzi się w sytuacjach, gdy mamy do czynienia z nieco mniej znanym autorem i tytułem.

Ale w przypadku najbardziej popularnych twórców – weźmy choćby Mroza – w dniu premiery wszystkie księgarnie zabijają się promocjami. I bardzo trudno jest, aby cena z przedsprzedaży była korzystniejsza.

Dlatego oszczędność nie powinna być głównym argumentem za tym, by kupować w przedsprzedaży. Oszczędzimy niewiele, albo wcale.

3. Nie trzeba pamiętać

Inna sprawa to oszczędność czasu i naszej uwagi. Widzimy, że książka jest w przedsprzedaży, kupujemy ją i mamy spokój – nie trzeba pamiętać o kupnie po premierze. To również sensowna strategia, jeśli wiemy, że książka jest z wydawnictwa, na które jego księgarnia ma wyłączność (np. Znak czy Helion). Nie ma sensu czekać aż dołączą inne księgarnie, bo nie dołączą.

Pozostaje jednak pytanie, czy jeśli nie mamy czasu, aby zwrócić uwagę na premierę książki, czy będziemy mieli czas, aby ją przeczytać.

Podsumowanie

Co więc sądzić o przedsprzedażach? Osobiście kupiłem kiedyś A Dance With Dragons G.R.R. Martina w Amazonie, bo wiedziałem, że nie nie znajdę tego tytułu nigdzie taniej – tu wydawca ustalił taką samą cenę premiery na wszystkich platformach.

Jednak w przypadku polskich księgarni zwykle czekam na premierę, nie tylko dlatego, że liczę na lepszą cenę. Rzadko mam potrzebę, aby nowy tytuł zacząć czytać natychmiast. No, ale ja jestem przypadkiem nietypowym, bo i tak codziennie przeglądam ofertę księgarni, więc żadna poważniejsza okazja raczej mi nie umknie. Inna sprawa, że lista książek do przeczytania rośnie i rośnie.

Zdarzało mi się jednak kupować e-booki w przedpremierach – gdy miała je tylko jedna księgarnia i wiedziałem, że trzeba poczekać z tydzień na pozostałe. Aczkolwiek cena musiała być sensowna, bo jeśli fakt wyłączności każe księgarni żądać kwot wyższych niż za papier – dziękuję, poczekam.

Ciekaw jestem Waszej opinii. Uważacie, że warto jest kupować e-booki w przedsprzedaży? Sami tak robicie?

Czy kupujesz e-booki w przedsprzedażach?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

39 odpowiedzi na „Czy przedsprzedaż e-booków ma sens?

  1. Tomek pisze:

    Nie kupuję e-booków w przedsprzedażach. Jakiś czas temu wpadła mi w oko ciekawa książka (nie pamiętam jaka, bo ostatecznie jej nie kupiłem) która w przedsprzedaży miała całkiem przyzwoitą cenę, jednak gdy nadszedł dzień premiery to w tej samej księgarni mogłem kupić ją kilka złotych taniej. Jak widać niektórzy chyba nie do końca rozumieją o co w tym chodzi ;)

    6
    • Pitt pisze:

      Musiała być strasznie ciekawa skoro tak szybko o niej zapomniałeś :D

      3
      • Tomek pisze:

        Ano, tytuł sugerował coś ciekawego, ale treść i spis treści okazały się niespecjalne. Poza tym mam tak, że rzadko kiedy pamiętam tytuł czy autora nawet aktualnie czytanej książki, ale pamiętam treść niemal każdej, którą przeczytałem :P

        6
  2. soulafein83 pisze:

    Aktualnie kupiłem w przedsprzedaży Ogień i Krew – Martina. W sumie i tak nie wysyłam od razu tylko zgrywam Epuba i przerabiam programem EpubQTools na mobi, żeby mieć zawsze lepszą jakość.
    A kupiłem, w sumie chyba dlatego, że było takiej, miałem kaprys w oczekiwaniu na Wichry Zimy :)

    0
  3. Asen pisze:

    Aktualnie mamy przedsprzedaż książki: George R.R. Martin / Ogień i krew. Część 1. Dwa sklepy Wirtualo i Voblik przedsprzedają ebooki po 39 zł (dostawa równo ze światową premierą 21.11.2018)
    O ile w wersji papierowej kupowanie w przedsprzedaży ma sens, bo zakupiona książka zostanie przysłana dokładnie w datę premiery, czyli 21.11. To przy ebooku nie rozumiem tej atrakcji. Kupię sobie premierowo 21.11 i 3-5 min później zacznę czytać.
    Poza tym super cena to to nie jest, bo w Ceneo sklepy za papierową wersję proponują od 38 zł + przesyłka.

    5
    • Dark1624 pisze:

      Po premierze ceny mają w zwyczaju iść w górę. Przedsprzedaż zwykle ma troszkę niższą cenę.

      0
    • TRD pisze:

      „O ile w wersji papierowej kupowanie w przedsprzedaży ma sens, bo zakupiona książka zostanie przysłana dokładnie w datę premiery, czyli 21.11. ”

      To chyba działa trochę inaczej. Książka zostanie do nas wysłana 21.11 a nie wyląduje w naszej skrzynce 21.11. Jeśli działałoby to tak, że towar jest wysyłany przed premierą to i przed premierą miałby szansę trafić do klienta (zbyt szybkie dostarczenie przez pocztę/kuriera) więc z punktu widzenia marketingowego mało realne.

      1
      • asymon pisze:

        Ręki nie dam sobie uciąć, ale jeśli dobrze pamiętam, zamawiałem papierowy „Sezon Burz” w przedsprzedaży i rano, jeszcze przed pracą, wyciągnąłem książkę z paczkomatu.

        To zależy też trochę od dystrybucji, da się, ale nie każdemu się zechce, ma środki, umiejętności.

        0
      • A.Mason pisze:

        @TRD – to zależy od księgarni. Większość z nich książki ma przed datą premiery (choćby dlatego, że książki muszą być już w dniu premiery wyłożone na półkach), więc wysłanie ich tak, żeby przyszły w dniu premiery nie jest problemem, szczególnie jeśli jest to robione przez kuriera.

        0
  4. Fretka pisze:

    Przedsprzedaż ma znaczenie dla wydawcy:
    1. Książka jest widoczna wcześniej więc jest to pewien element kampanii marketingowej jako sposób na wyróżnienie się spośród natłoku nowości – skoro sporo premier jest w co którąś środę, to jak książka pojawi się do zamówienia wcześniej to zgarnie dla siebie ciut atencji w mniej zatłoczonym okresie.
    2. Przedsprzedaż wszelaka jest bardzo ważnym wskaźnikiem popularności książki, autora, cyklu, marki i jeśli czytelnicy kupują w przedsprzedaży sporo danego tytułu, to jest to wyraźny sygnał „wydać jeszcze!”. Niestety, rynek książkowy mocno się zmienił i teraz liczy się przede wszystkim sprzedanie jak najwięcej tuż po premierze – a najlepiej przed. Potem to już tylko ogon.
    Ebooki tylko powtarzają schematy powszechne wśród wydań analogowych.

    7
    • Robert Drózd pisze:

      Masz oczywiście rację, że jest to element marketingowy, po prostu o książce mówi się wcześniej i nakręca wokół niej szum.

      Przedsprzedaż papierowa jednak różni się od e-bookowej, bo w przypadku papieru książka faktycznie może być wysłana wcześniej, aby dotrzeć w dniu premiery, no i w przypadku popularności da się zaplanować dodruk. Przy e-bookach liczy się tylko to pierwsze.

      Problem z naciskiem na szybką sprzedaż po premierze niestety jest coraz większy, choć e-booków trochę mniej dotyczy, bo przy jakichś promocjach okolicznościowych sprzedaż staroci da się ożywić chyba lepiej niż w przypadku papieru.

      1
      • Fretka pisze:

        Jasne, ebooki się nie wyczerpują, ale chyba niewielu tytułom grozi wyprzedanie papieru na pniu. A z papierem trzeba przede wszystkim zaplanować nakład następnej książki – taki Twardoch (gdzieś tu w komentarzach wspomniany) raczej będzie miał nakłady wzrastające – zaraz po premierze odbierałam zamówienie w Bonito i półki z książkami do odbioru były wręcz różowe, tyle się tego sprzedało. Tydzień później już nie. A nie każdy rozumie różnicę między książką papierową a ebookiem, a też sprzedaż ebooków nie jest tak duża, by stosować inne mechanizmy niż w przypadku papieru. A na pewno nie w Polsce.

        1
      • A.Mason pisze:

        Wydaje mi się, że jeszcze większe znaczenie ma przedsprzedaż dla księgarni niż dla wydawcy.

        Dla mnie kupowanie w przedsprzedaży miało sens bo należę do tej grupy czytelników, którzy kupują książki także pod wpływem impulsu. Jeśli dana książka mnie zaciekawiła na tyle, żeby ją chcieć, a mam akurat pieniądze, to najczęściej chcę ją mieć na już (nawet jeśli jest to posiadanie wirtualne-przedsprzedażowe). Jak to się mówi: teraz albo nigdy!

        0
  5. Magdalena pisze:

    Jeśli zamierzam kupić jakąś książkę po angielsku, klikam na przedsprzedaż w Amazonie. Wtedy ebook pojawi się na moim kindlu tuż po premierze, a równolegle moja kredytówka zostanie obciążona. W ten sposób dostałam w czwartek rano nową książkę Aaronovitcha.

    Po polsku wychodzi mniej książek, które „muszę” natychmiast przeczytać. Zazwyczaj jestem gotowa poczekać kilka dni, aż pojawią się na legimi.

    1
  6. bq pisze:

    Nie warto. Ostatnio zrobilem tak pol roku temu (ksiazka papierowa). W swojej dzialce opublikowal ja autorytet – kupilem za £21 w kwietniu, cena okladkowa £30. W pazdzierniku dostalem dzielo, mial byc Rolls Royce, jest skrzyzowanie mercedesa z hulajnoga. Cena na brytyjskim amazonie juz jest w granicach £16+ – a tomiszcze jest naprawde wielkie – i spada. Krytycznych recenzji pojawia sie tez coraz wiecej.
    Z innej beczki. Czy „Krolestwo” Twardocha zniknelo z legimi? – ja jeszcze zdazylem wgrac w abonamencie, ale nie widze na innych urzadzeniach – a to przeciez nowosc.

    0
  7. Jagum pisze:

    Kilka razy mi się zdarzyło, ale to tylko w przypadku, kiedy księgarnia deklarowała dostęp do pliku wcześniej niż inni, wtedy nawet cena miała drugorzędne znaczenie. Poza taką sytuacją uważam że wcześniejsze kupowanie nie ma sensu – z reguły w dniu premiery książkę znajdzie się gdzieś taniej, niż była oferowana w przedsprzedaży.

    Myślę jednak, że gdyby księgarnia dawała gwarancję najniższej ceny (i po premierze ‚wyrównywała’ nadpłatę względem konkurencji, jeśliby taka wystąpiła), to brałbym w ciemno :D.

    Ostatnio zderzyłem się z dziwnym przypadkiem, gdzie jeden sprzedawca – w tym przypadku Empik – ma ebooka na wyłączność do 24 grudnia – czyli przez prawie dwa miesiące od premiery :o (mowa o biografii Kuby Wojewódzkiego). Pozostało kupić i nie marudzić :/.

    1
    • Fretka pisze:

      Obecnie Empik świętuje jakiś jubileusz i z tej okazji dosłownie zamiótł wyłącznościami. Niektóre są krótsze, niektóre dłuższe, ale co ciekawe, czasem ebooki się nie kwalifikują – zbiór opowiadań Jadowskiej w ramach wyłączności w papierze jest wyłącznie w empiku i księgarni SQN, ale ebook śmiga wszędzie. A biografią Wojewódzkiego reklamują przede wszystkim swój abonament na audiobooki – bo też jest wyłącznie u nich.

      Jakie szczęście, że większości książek nie muszę czytać od razu i mogę poczekać, aż przestaną być wyłącznie w empiku. Kupowanie tam jest dla mnie wspieraniem monopolizacji rynku książkowego (pamiętajmy, że to bardzo aktywny członek lobby na rzecz stałej ceny!), zresztą ceny mają okładkowe i mi się to nie opłaca.

      6
      • asymon pisze:

        „Wzlot i upadek D.O.D.O.” Stephensona jest do kupienia wyłącznie w empiku i na stronie wydawnictwa MAG. Reszta sklepów poczeka do 10 stycznia, nawet Świat Książki, który jest jakoś z MAGiem powiązany jeśli chodzi o dystrybucję.

        Oczywiście chodzi o papier, kiedy ebook, nie wiadomo, pewnie w styczniu.

        0
  8. Rudzielec pisze:

    Kupiłam kilka w przedsprzedaży na Amazonie- płatność dopiero w dniu premiery i gwarancja, że ostateczna cena będzie najniższą z okresu od kupienia do ukazania się książki. No ale angielskojęzyczne kupuję tylko u nich, więc to jednak trochę inna sytuacja.
    W naszych księgarniach nie kupuję wcześniej, bo się nie opłaca. Kasę trzeba wyłożyć od razu, a cena będzie taka sama, albo i wyższa, niż w innych księgarniach w dniu premiery- dla mnie zero korzyści (zapomnieć nie zapomnę, a i kupić spokojnie zdążę).

    7
  9. Wojtek pisze:

    Woblink: fobevocp, kwjxolek

    3
  10. Zgnilek pisze:

    Przedsprzedaz to taka nocna kolejka przez sklepem Jablkowca.

    1
  11. MagdaZet pisze:

    Idąc za linkiem Roberta do „A Dance With Dragons”, trafiłam na to:
    A Storm of Swords (A Song Of Ice And Fire Book 3) Kindle Edition – Kindle $0.00
    https://www.amazon.com/gp/product/B004P1JEWU/ref=series_rw_dp_sw
    Może ktoś będzie zainteresowany :)

    13
  12. Borygo pisze:

    Ja bardzo chętnie kupię w przedsprzedaży swojego ulubionego autora, ale pod jednym warunkiem. Ebook ma się pojawić w dniu premiery u mnie na czytniku. Niestety ostatnio pomimo obietnic sklepu, musiałem czekać kilka dni, aż łaskawie ręcznie wyślą plik. W tym sklepie już nic nigdy nie kupię, nawet gdyby rozdawali za darmo.

    3
  13. asymon pisze:

    Będzie w listopadzie piąty tom serii Meekhan Roberta Wegnera, jest przedsprzedaż na stronie wydawnictwa, ale tylko papier, ewentualnie jakieś koszuleczki, torebeczki, szkoda że majtek nie ma. Ani ebooków.

    11
  14. Strych pisze:

    Martin rzeczywiście kisztuje 0€. Dziękuję

    4
  15. adamb pisze:

    Przedsprzedaże przebija nexto premium.

    5
  16. Bociek pisze:

    No proszę, mój post dot. streszczenia poprzednich tomów Opowieści z meekhańskiego pogranicza miał być gorzkim żartem, a tu okazuje się, że faktycznie jest streszczenie. Plus dla wydawnictwa.

    1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.