Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Zmiany w Złotych Myślach – czy pionier e-booków w Polsce przetrwa?

Tak to się zmienia rynek e-booków, że rodzą się nowi potentaci, a starzy… mają problemy. Ostatnio spory kryzys dotknął wydawnictwo Złote Myśli czyli pioniera e-booków w Polsce. Czy uda im się przetrwać i jaki los ich czeka?

Nazwę Złote Myśli kojarzy chyba każdy, kto zetknął się z literaturą na temat rozwoju osobistego. Wydawnictwo powstało w roku 2004. Jeszcze w czasach, gdy o papierze elektronicznym mogłem wyłącznie marzyć, natykałem się na rozsiane po sieci reklamy ich e-booków.

Tak piszą o sobie w profilu biznesowym:

Wydawnictwo skupia się na praktycznych poradnikach z dziedziny literatury motywacyjnej i prowadzącej do szeroko pojętego sukcesu, wydawanych w postaci książek elektronicznych (ebook). Oprócz książek elektronicznych Złote Myśli wydają też książki audio (audiobook), jednak największe przychody spółka osiąga ze sprzedaży ebooków i ich wersji drukowanych.
Poradniki wydawnictwa cechuje prostota, jasność przekazu, dbałość o możliwość jak najszybszego wdrożenia w życie wiedzy zdobytej przez czytelnika.

Zastanawiałem się jakiś czas czy o tym pisać, bo przecież czytelnika to nie obchodzi. Ale podobnie jak przy niedawnym wywiadzie z Woblinkiem, uważam, że warto mieć pewną świadomość na temat rynku.

Wydawnictwo jak żadne inne

Trzeba krótko omówić sposób działania wydawnictwa, gdyż jest on dość nietypowy. Otóż Złote Myśli w ograniczonym stopniu korzystają z dystrybutorów, mają natomiast bardzo rozbudowany program partnerski. To partnerzy wykonują większość działań promocyjnych, a nawet w specyficzny sposób walczą z nielegalnym publikowaniem e-booków. Jeśli spróbujemy na chomiku znaleźć jakąś książkę Złotych Myśli, to… zostaniemy zalani przez darmowe fragmenty, wrzucane tam przez partnerów. Niektórzy nawet sztucznie powiększają rozmiary plików, aby ściągający myślał, że pobiera pełną wersję. Jeśli partner e-booka sprzedał, ZM wypłacały sutą prowizję sięgającą czterdziestu paru procent – poziom, którego nie oferowała prawie żadna inna księgarnia czy wydawnictwo.

Z punktu widzenia użytkowników czytników, ZM zaczęły mieć sensowną ofertę dopiero wiosną 2012, gdy wprowadziły pierwsze książki w multiformacie.

Dziś w katalogu mają już 100 tytułów EPUB/MOBI, w tym większość swoich nowości. Inna sprawa, że ich PDF-y są w miarę przyjazne dla czytników (duża czcionka), a przede wszystkim od dawna nie mają zabezpieczeń innych niż nazwisko kupującego i numer transakcji w treści.

Problemy, ale skąd?

W połowie 2012 autorzy oraz partnerzy współpracujący z ZM zaczęli odczuwać kilkotygodniowe opóźnienia w wypłatach. Wyszło szydło z worka – w komentarzu na jednym z blogów szef ZM przyznał się do problemów z płynnością.

Sprzedaż e-booków spada, co potwierdziło mi w prywatnych rozmowach dwóch autorów. To co w latach 2008-2010 mogło być niezłym strumieniem przychodów, teraz stało się strumyczkiem.

Jak to się stało, że wydawnictwo, które jest pionierem teraz nie nadąża i staje na progu bankructwa?

  • Jakość e-booków. Spośród oferty Złotych Myśli przeczytałem kilkanaście dobrych pozycji, ale są tam też autorzy, których dzieła mogę śmiało określić jako śmieci. Sam w kilka godzin napisałbym coś lepszego. Powód tego jest dość oczywisty. Bartek Popiel opublikował kiedyś na swoim blogu zarobki ze sprzedaży e-booka. Zrobię to dzisiaj! utrzymywało się przez 3 miesiące na pierwszym miejscu listy sprzedaży ZM, sprzedało się 1730 sztuk, za które zarobił łącznie 2758 zł, czyli 1,59 zł za egzemplarz. Partner który zachęcił do kupna e-booka zarabiał… dwa lub trzy razy więcej za ten sam egzemplarz. Dlatego bardziej niż pisanie opłaca się… sprzedawanie.
  • Nielegalna dystrybucja. Przyczyna nadużywana, ale istniejąca. Wielu czytelników książek „jak wzbogacić się szybko przez miesiąc” nie jest zbyt zamożna (dlatego zresztą czytają takie książki), a więc szukają innych niż księgarnie źródeł.
  • Większa konkurencja. Czasy się zmieniają. 5-6 lat temu, gdy w Polsce nie było prawie wcale legalnych e-booków, to co było, sprzedawało się całkiem nieźle. Od mniej więcej dwóch lat zbliżamy się do normalności – tego, że nowości „papierowe” debiutują także w wersji elektronicznej. Nawet jeśli chcę kupić poradnik – to co wybiorę, międzynarodowy bestseller ze znanego wydawnictwa, czy pseudorady kolesia, który znany jest z tego że pisze poradniki?
  • Spadek cen i marż. To efekt konkurencji – więcej księgarni prowadzi do wojny cenowej, e-booki po 9,90 zł są fajne, ale pod warunkiem, że kupi je kilka razy więcej osób. A nie zawsze kupuje.
  • Autorzy idą gdzie indziej. No, a co do autorów, w międzyczasie pojawiły się w Polsce platformy self-publishingowe, gdzie autor może dostać np. 50%. Po co taki Kominek miałby wydawać się w Złotych Myślach, skoro w takim wydaje.pl dostaje znacznie więcej?
  • Stare metody promocji na nowe czasy. To, co w roku 2007 mogło być świeże – dzisiaj nie robi wrażenia. Opatrzył się pewien sposób prezentacji oferty, krzykliwość haseł i oferty narracyjne niekoniecznie już działają.
  • Dopieszczanie partnerów, którzy nic nie robili. Wysokie prowizje partnerów stanowiły główny składnik kosztów Złotych Myśli. Tymczasem wielu z nich… nie angażowało się w aktywną promocję. Raczej zarabiali na pozyskanych już klientach.

Wydawnictwo zdaje sobie z tego sprawę. Próbowali wdrożyć kilka pomysłów, które odwrócą spadkową tendencję.

  • Program vipowski – czyli możliwość czasowego wykupienia dostępu do wszystkich lub wybranych publikacji. Mogło być to coś w rodzaju Safari z O’Reilly – tyle, że było słabo promowane, a i ceny nie zachwycały. Przy okazji promocji za wszystkie interesujące mnie książki ZM zapłaciłem znacznie mniej niż 790 złotych, które chcą za rok – a 49,90 zł za miesiąc i 3 publikacje to też nie jest jakaś rewelacyjna oferta.
  • Pigułki wiedzy – zestawy nagrań wideo stworzonych przez autorów Złotych Myśli z odpowiedziami na wybrane pytania. Pomysł naprawdę bardzo dobry. Ale znowu – 60 złotych jako cena wyjściowa to było zbyt dużo. Niedawno firma się zreflektowała i obniżyła ceny do znacznie bardziej realnego 19,90 – ale to już za późno.
  • Akcje promocyjna takie jak „Książka ma znaczenie”pisałem o niej rok temu. W sumie nie wiem, co tutaj zawiodło – może „wirusowość” akcji nie była taka, jak być powinna?

Nie można więc powiedzieć, że Złote Myśli nic nie robiły, ale żadna z tych prób nie zakończyła się jakimś spektakularnym sukcesem.

Na blogu dla partnerów pod koniec kwietnia pojawił się dość dramatyczny wpis, w którym przedstawiono stan obecny.

Obcięliśmy wszelkie możliwe koszty, aby działać jak najbardziej efektywnie, jednak cały czas jest to niewystarczające. Według naszej analizy składa się na to kilka czynników:

  • wiele publikacji na powtarzające się tematy lub też takie, które wydane były kilka lat temu i nie przystają jakościowo do dzisiejszych realiów
  • nasze działania marketingowe były zbyt rozproszone na wiele tematów, co nie pozwalało na dobrą promocję żadnego z tytułów
  • zaniedbanie przez nas Złotego Programu Partnerskiego
  • zmiany na rynku
    • spadek czytelnictwa
    • presja na obniżenie cen
    • zmniejszające się marże

Firma ma mniej pracowników, mniejsze biuro, prezes przyznał się do tego, że nie bierze wynagrodzenia – i że w ogóle obcięto wszystko do minimum. Co warto podkreślić to transparentność – w sytuacji kryzysowej ZM nie chowa głowy w piasek, o swoich problemach pisze publicznie, od partnerów oczekuje proaktywności.

Plany Złotych Myśli

Co zamierza zrobić wydawnictwo? Otóż… zmniejszyć się i skoncentrować na kilku ważnych kwestiach.

  • Mniejszy nacisk na partnerów, którym obniżono prowizję o połowę. Ci oczywiście masowo protestują, nie zauważając, że 20% jakie daje program partnerski ZM to i tak jedna z najwyższych stawek na rynku.
  • Mniej premier, za to wyższej jakości, mają być to bardziej znaczące tytuły, np. Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie (Randy Gage), albo Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale (Kamila Rowińska).
  • Zaangażowanie w promocję konferencji i seminariów. Czyli de facto przejście do działki edukacyjnej. Na początku tego roku promowali szkolenie T. Harva Ekera, a jesienią organizują dwudniowy kongres National Achievers 2013, z udziałem m.in. Roberta Kiyosakiego.

Czy im się uda? Trudno powiedzieć. Złote Myśli nie dokonały znaczącego zwrotu 3-4 lata temu i teraz będzie to dla nich znacznie trudniejsze. Jeśli przychody spadają i nie ma to np. charakteru sezonowego, to odwrócenie trendu wymaga naprawdę dużego strzału. W tym przypadku mamy redukcję kosztów i założenie, że uda się wyjść na swoje. Firma szuka też chyba nowego inwestora. Co ciekawe, w firmę od 2007 inwestował fundusz MCI Management, właściciel spółki Netpress Digital, czyli do niedawna właściciela Nexto.

Trzymam za Złote Myśli kciuki. Można nie być miłośnikiem literatury na temat samorozwoju, ale nie da się ukryć, że ich potencjalny upadek pozostawi sporą lukę.

Jakie lekcje z tego przypadku mogą wyciągnąć inni uczestnicy rynku e-booków? Ano takie, że w tej branży nie da się okopać na swojej pozycji, trzeba reagować na zmiany na rynku, zanim podtopią fundamenty istnienia. Patrząc na księgarnie, które są dzisiaj liderami nie możemy mieć pewności, że będą nimi za trzy lata. Dla nas, klientów, oznacza to tyle, że na pewno nie będzie nudno…

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

19 odpowiedzi na „Zmiany w Złotych Myślach – czy pionier e-booków w Polsce przetrwa?

  1. nrm pisze:

    Skomentuje to jednym zdaniem: głównie pdfy + merytorycznie słabe pozycje. Nie ma o czym gadać ;)

    0
  2. kjonca pisze:

    „Dla nas, klientów, oznacza to tyle, że na pewno nie będzie nudno…”
    Można jeszcze zapytać: A jak wtedy zachowa się DRM (gdyby był używany przez wydawnictwo)? :|

    0
  3. Sebastian pisze:

    Diagnoza momentami bezwzględna. Z paroma punktami nie sposób się nie zgodzić. Biznesowych aspektów nie komentuje, co do jakości książek to mam takie same wrażenia. Kupiłem tam około 20 pozycji, zaczynałem od papierowych później ebooki i audiobooki, z kilku tytułów byłem naprawdę zadowolony, inne są wyraźnie słabsze albo wtórne. Dodatkowo opisy są jak dla mnie nieprzydatne. Mowa trawa, jakiś marketingowy bełkot złożony wbrew zasadom typografi, ostatnio nastąpiła chyba poprawa ale od dawna nie próbuje czytać więcej niż pierwszy akapit i polegam tylko na darmowym fragmencie.

    Jak dla mnie ewentualny upadek wydawnictwa będzie też poważną antyreklamą dla publikujących tam autorów. Przecież wydawnictwo miało ambicje uczyć jak osiągać sukces, co więcej sami stosowali często metody opisywana w sprzedawanych ebookach, patrz dziwne, poruszające emocje opisy. To oczywiście mocno naciągane wnioski ale czuje, że to będzie dobra pożywka do flekowania autorów w komentarzach i recenzjach. Taka pożywka dla hejterów. Też trzymam kciuki za powodzenie sanacji, w końcu jestem stałym klientem :)

    0
  4. isaak pisze:

    Jako pionierzy nie wykorzystali szansy, powinni byli zainwestować w pełna ofertę rynku a tak sami utworzyli sobie niszę, niestety małą a konkurencja rosła i rośnie.

    0
  5. mart pisze:

    Uważam, że wpisy o rynku są bardzo ciekawe i nie jest tak, że czytelników nie interesuje sytuacja księgarń. Mnie interesuje! I z pewnością jest więcej takich osób. Takie artykuły fajnie uzupełniają ŚC, bo promocje to już stały i świetny punkt, a o nowościach sprzętowych aż tyle się przecież nie napisze. A rynek jest dynamiczny ;)

    0
    • dumeras pisze:

      Zgadzam się, dzięki takim wpisom blog żyje. Inaczej mielibyśmy tylko info o promocjach i od czasu do czasu info o aktualizacji do kindle.

      Więcej wpisów z branży i ze świata czytnikowego! :-)

      0
  6. Dagon pisze:

    Cóż, kiedyś nie było konkurencji to pewnie byli odważni tam kupujący :)
    Wydaje mi się, że spadek czytelnictwa wymieniony przez Wydawnictwo nie ma tu żadnego znaczenia. Co więcej osoby czytające po zakupie czytnika zazwyczaj czytają więcej. Wg mnie problem leży wyłącznie w jakości oferowanych pozycji w stosunku do konkurencyjnych księgarni. Ludzie jednak trochę czytają ale wybór mają obecnie dużo większy. Myślę, że dla większości czytelników poradniki nie stanowią głównego typu literatury.
    Zaczynali na bezrybiu. Gdyby dodatkowo postarali się o inne pozycje to mieliby szansę. Przy obecnej konkurencji i ilości dostępnych pozycji ciężko liczyć na dużą sprzedaż w takiej niszy… Ludzie trochę czytają, ale rzadko więcej niż 15-20 książek rocznie a samych ciekawych nowości pewnie w międzyczasie wychodzi więcej…

    0
  7. wujo444 pisze:

    So it begins…

    Trzeba wziąć pod uwagę, że mamy nadpodaż księgarni. Jest ich za dużo, bardzo rozproszone, o małej ofercie, małej sile i dużym problemem dotarcia do klienta. Rynek już wkrótce zacznie mówić kolejnym graczom „sprawdzam” a wtedy okaże się, kto zostanie z nami na dłużej.

    0
  8. W. pisze:

    Nie dziwi mnie, że wydawnictwo specjalizujące się w książkach, na które szkoda jest ściąć drzewo, rozkwitło chwilowo, gdy ścięcie drzewa przestało być do wydania książki potrzebne. ;)

    0
    • asdf pisze:

      w naszym kraju tego typu osoby zdobyly i zdobywaja sobie liczne kolka adoracji i samo gadanie coachingowe jest bardzo modne oraz zyskowne, zobacz jak wiele osob chodzi na rozne mlm-y, kupuja garnki i posciele i to sie ciagle rozwija, polakow jest duzo wiec i glupich treoche jest tak samo wiec duzo jest ludzi potrzebujacych tych pustych gadek i sa sklonni za to zapalcic chocby po to by nie czus sie samotnie i miec paliwo na jutro nawet jesli to gnojowica na slomiany zapal

      0
    • Doman pisze:

      Jak zarobić krocie w miesiąc? Napisać poczytnego e-booka o zarabianiu kroci :)

      0
  9. Wacek pisze:

    Wydawnictwo, które znam głównie z miliardów wydań typu „Jak osiągnąć sukces w weekend”, etc., etc. i NIEWIARYGODNEJ ilości spamu, jaką zarzucali mi skrzynkę, po zakupie czegokolwiek.

    Jeśli mają problemy, to niech poczytają coś ze swoich „cudownych” przepisów na sukces i wyjdą z kryzysu…

    Ja płakał nie będę… Co najwyżej nie dostanę 2 345 678 maila z Kasią Szafranowską w tytule…

    0
    • HerC pisze:

      Jeśli mają problemy, to niech poczytają coś ze swoich „cudownych” przepisów na sukces i wyjdą z kryzysu…

      Tak, tak. Szewc bez butów chodzi…

      0
    • Robert pisze:

      Widzę, że nie tylko ja dodałem zlotemysli.pl do filtra antyspamowego :-)

      0
  10. Pan Zupa pisze:

    „Patrząc na księgarnie, które są dzisiaj liderami nie możemy mieć pewności, że będą nimi za trzy lata. Dla nas, klientów, oznacza to tyle, że na pewno nie będzie nudno…”

    Dla nas oznacza to, że trzeba robić kopie książek zakupionych, bo pewnego pięknego dnia księgarnia może przestać istnieć i się nie zalogujemy do swojej biblioteczki.

    Co do samych Złotych Myśli, przeczytałem kilka książek u nich zakupionych i nie załuję tego. Problem ZM może polega na tym, że jak przeczytasz dwie ksiażki na temat samorozwoju w dziedzienie: X czy Y to juz każda następna bedzie powtarzała materiał. Trochę zamknięte koło, wszyscy czytają jak się wzgbogacić i piszą książki na ten lub inny temat na bazie innych książek (często anglojęzycznych). Efekt taki, że powstała masa średnich pozycji, których nikt nie chce bo lepiej przeczytać dwa oryginały, niż pięć polskich wersji zainspirowanych oryginałami. Dodatkowo osoby takiej jak Robert Kiyosaki od 15 lat mówią to samo – ile można odcinać kupony?

    Oczywiście są wyjątki i perełki, np. pozycja Bartka Nosiadka i jego pigułka wiedzy. Na tę ostatnią wydałem 60 lub 40 złoty w promocji – nie pamietam – ale rady (na tematy księgowe) z tego kilkunastominutowego filmiku wprowadzone w życie zwróciły się kilkunastokrotnie.

    Podziwiam zespół ZM wlaśnie za to, że znajdują takich świetnych polskich autorów, którzy odnieśni sukces. Za to, że szerzą can do attitude. Szkoda, ze im samy teraz trochę nie idzie.

    0
  11. Robert, dziękuję za dobry, merytoryczny artykuł trafnie podsumowujący sytuację.

    Zgadza się, popełniliśmy sporo błędów, ale jak ktoś sugerował w komentarzach przeczytałem sporo z naszych publikacji i kierując się wskazówkami w nich zawartymi sukcesywnie naprawiamy popełnione błędy i już widać pierwsze efekty tych zmian.

    Pomimo tradycyjnych spadków odwiedzin w okresie wakacyjnym wychodzimy na plus i wygląda na to, że najcięższe chwile są już za nami. Nie ma takiej możliwości, żeby Złote Myśli nie przetrwały. Jestem w 100% odpowiedzialny za tę firmę, a Ci którzy mnie znają wiedzą, że jak sobie coś postanowię, to nigdy się nie poddaję.

    Pozdrawiam wszystkich którzy trzymają za nas kciuki i tych, którzy nas szczerze nienawidzą. Ale tych pierwszych bardziej ;)

    0
  12. Blue pisze:

    „Nawet jeśli chcę kupić poradnik – to co wybiorę, międzynarodowy bestseller ze znanego wydawnictwa, czy pseudorady kolesia, który znany jest z tego że pisze poradniki?”

    Ekhem, nie chcę Cię martwić ale większość tych gości od „znanych wydawnictw” sprzedaje pseudorady, na których sprzedawaniu(w formie kursów/książek itp itd), a nie na ich wykorzystywaniu głównie zarabiają ;). Są znani właśnie z pisania poradników. Z resztą od jakiegoś czasu pisanie takiej tego typu książki to swoista zagrywka marketingowa budująca markę, promująca osobę itd.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Nie zmartwiłeś mnie, bo zdaję sobie z tego sprawę. :-)

      Ale zwykle więcej do powiedzenia ma ktoś kto np. całe życie zajmuje się terapią, coachingiem czy szkoleniami niż amator który dostał na chwilę objawienia, że oto książkę napisze.

      Pamiętam przypadek pewnego kolegi, którego kiedyś miałem okazję poznać (też wydaje książki w ZM), który założył kiedyś Klub Polskich Milionerów – jednocześnie pracując jako akwizytor Sferii. :-))

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.