Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

„Zajdlowy” BookRage uzbierał 100 tysięcy!

To się dzieje naprawdę. Można w Polsce sprzedać e-booki autora sprzed 30 lat i w ciągu niecałych dwóch tygodni zebrać 100 tysięcy złotych.

Szczegółowo o najnowszym BookRage z książkami Janusza A. Zajdla pisałem zaraz po starcie. Przewidywałem wtedy, że zostanie pobity rekord sprzedaży, który wynosił zdaje się koło dwóch tysięcy pakietów.

Ale nie sądziłem, że będzie aż tak dobrze. Do dzisiaj sprzedano już ponad 4200 pakietów i co najważniejsze – zebrano ponad 100 tysięcy złotych!

Z tego 63 tysiące (po odjęciu podatków) pójdą do żony i córki Zajdla. Po 18 tysięcy zgarniają Fundacja Nowoczesna Polska oraz sami organizatorzy akcji. Nieźle, jak na jedną stronę i 12 dni akcji.

Nie wiem jakie są stawki autorskie na rynku wydawniczym, ale parę osób (np. Wojciech Orliński) twierdziło, że spadkobiercy nie mieliby szans na takie pieniądze ze wznowień papierowych.

Oczywiście – to jest pojedynczy strzał. Wcześniejsze akcje BookRage, też oparte o wznowienia, przyciągały mniejszą liczbę zainteresowanych. Niewielu autorów cieszy się takim kultowym statusem, aby na ich książki wydawane po latach rzuciło się tak dużo ludzi.

Różne są też przyczyny udziału w akcji. Niektórzy – sądzę że jednak większość – chcą po prostu przeczytać te książki w wersji elektronicznej. Innych zachęciła cena „co łaska” – ale zwróćmy uwagę, że średnia wpłata wciąż utrzymuje się na poziomie dwudziestu paru złotych. Niektórzy chcieli wspomóc samą ideę – a także i spadkobierców Autora.

Zresztą zobaczmy, jak jest w rzeczywistości:

Wziąłeś/Wzięłaś udział w BookRage?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Ciekawi mnie, co by było, gdyby w ten sposób w e-bookach zadebiutowali Sapkowski, Lem, czy Nienacki… Wybrano inne drogi – sądzę, że ich książki w wersji elektronicznej się nawet nieźle sprzedają, ale 4 tysięcy sztuk to pewnie nie osiągnęły. Tak czy inaczej – przy kolejnych akcjach, BookRage będzie miało bardzo konkretne argumenty…

Pytanie, jaka będzie teraz przyszłość BookRage. Może twórcy pójdą za ciosem i stwierdzą, że na dobre chcą się zaangażować w wydawanie i sprzedaż e-booków. Tę drogę wytycza obecnie Humble Bundle – obok akcji „płać ile chcesz” pojawiła się zakładka „Humble Bundle Store” z grami po 10 dolarów… Nie widzę tu jakiegoś konfliktu interesów. Teraz pełny pakiet będzie można kupić za niecałe 30 złotych – w przyszłości cena e-booka będzie ustalona i pewnie wyższa. W ten sposób polski rynek e-booków może zyskać nowego i mocnego gracza.

A na koniec trzy nowości:

  1. Na stronie pobierania plików zobaczymy datę ich ostatniej aktualizacji – bo po zgłoszeniach czytelników pliki są poprawiane.
  2. Można dopłacić do swojego zamówienia – jeśli np. zapłaciliśmy 15 zł i chcemy dobić do kwoty średniej aby otrzymać zbiór „Relacja z pierwszej ręki”.
  3. Od paru dni można też pakiet BookRage kupić na prezent. Kupujemy normalnie – a potem na stronie pakietu wybieramy komu go wręczyć. W tym momencie sami stracimy do niego dostęp. Sprytne!

Przypomnę, że akcja kończy się 23 grudnia.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

78 odpowiedzi na „„Zajdlowy” BookRage uzbierał 100 tysięcy!

  1. Robert Drózd pisze:

    Ups. Zmieniłem tytuł ankiety i się skasowało ok. 20 głosów. Poproszę o zagłosowanie ponownie. :)

    0
  2. marcin pisze:

    Mam nadzieję, że popularność Book Rage będzie teraz tylko rosnąć. Duży fejm w internecie na pewno się do tego przyczyni.

    0
  3. Zauważ, że średnia cena pakietu to 23 zł, a jest to 5 książek, plus opcjonalnie szósty tytuł, więc to ok 4 zł za książkę (średnio). Obawiam się, że w tradycyjnym modelu wydawniczym tego typu cena za e-booka nie byłaby możliwa do ustalenia.
    Jestem gorącym orędownikiem tej akcji, od jej pierwszej edycji, żeby nie było nieporozumień, a to, co na pisałem nie jest krytyką. Musimy mieć jednak świadomość, że tak atrakcyjna cena – w tym wypadku mamy jednego autora, więc bardzo określony produkt – może być magnesem dla dużo większej grupy odbiorców, niż w przypadku zestawów mieszanych. Zwłaszcza, ze tym razem zaoferowano książki trudno dostępne na rynku.
    Jedno jest pewne, przy takim podziale wpływów, autor, bądź jego spadkobiercy zarabiają o wiele więcej, niż w przypadku innych form sprzedaży, co także jest wielkim plusem podobnych akcji. To chyba element, który może przeważyć w dyskusji o popularności akcji typu BookRage.

    0
    • marcin pisze:

      To jest tylko dowód na to, że tradycyjny rynek wydawniczy jest przestarzały i powinien przestać istnieć.

      Zwłaszcza, kiedy mówimy o wydawaniu ebooków, gdzie poza kasą na promocję wydawnictwo zdaje się nie mieć żadnej roli.

      Oby takie pakiety jak humble bundle czy bookrage uświadomiły ludziom, że dzięki temu autorzy (czy ich spadkobiercy)zarabiają znacznie więcej, niż w tradycyjnym modelu, gdzie nachapać się może tylko wydawca.

      0
      • asymon pisze:

        Zwłaszcza, kiedy mówimy o wydawaniu ebooków, gdzie poza kasą na promocję wydawnictwo zdaje się nie mieć żadnej roli.

        Hehe, dobrze, że wtrąciłeś to „zdaje się” :-)

        0
      • Ausir pisze:

        „Zwłaszcza, kiedy mówimy o wydawaniu ebooków, gdzie poza kasą na promocję wydawnictwo zdaje się nie mieć żadnej roli.”

        A choćby redakcja i korekta?

        0
        • marcin pisze:

          Dlaczego autor nie miałby być w stanie samemu pokryć tych kosztów?

          Przy sumach, które są wydawane na promocję to są grosze. To tak, jakby napisać że przy produkcji filmowej montaż stanowi znaczny udział w koszcie wydawniczym.

          Self-publishing czy indie publishing będzie się rozwijać i nawet więksi autorzy zaczną korzystać z tej drogi. Tak samo jak rozkwitł indie gaming – bo bez wydawcy masz nie tylko większy udział w zyskach, ale też po prostu większą wolność twórczą.

          Panowie z Bookrage jakoś sobie radzą. Zapewne z czasem przyjdzie czas na pakiety „debiutów”, jak również się zdarza w Humble Bundle już od jakiegoś czasu.

          0
          • Ausir pisze:

            W tym wypadku to właśnie BookRage pełni rolę wydawcy, więc zajmuje się promocją, korektą i redakcją.

            0
            • marcin pisze:

              Tak, i nie jest potrzebna do tego ogromna machina wydawnicza, udowadniając, że mała firma także może się tym zajmować i to przy bardziej rozsądnym podziale zysków, gdzie większość idzie jednak do autora.

              Tak jak niezależne, małe studia są w stanie tworzyć gry komputerowe (twór znacznie bardziej skomplikowany technicznie), tak samo małe firmy byłyby w stanie wydawać ebooki, przy podziale 60% dla autora, 40% dla firmy, lub coś w ten deseń.

              W sytuacji, kiedy odpada większosć kosztów produkcji i dystrybucji istnienie molocha wydawniczego jest niczym nieuzasadnione.

              Największym autorom obecny, przestarzały model może i odpowiada, ale dla mniejszych i średnich? Może im odpowiadać, jeżeli otrzymywanie 80 groszy od każdego sprzedanego egzemplarza (znam takie przypadki) ich zadowala.

              0
            • marcin pisze:

              Dodam jeszcze, że dla mnie samo zdanie, że przy tradycyjnym modelu wydawniczym spadkobiercy Zajdla nie mogliby liczyć na żadną zbliżoną kwotę, do tej uzbieranej przez Book Rage, szerzej nieznaną, małą firmę, która nie dysponuje ogromnymi środkami, jest ostatecznym dowodem na to, że ten model na rynku ebooków po prostu NIE DZIAŁA.

              Sprzedaż produktów cyfrowych i analogowych rządzą się innymi prawami.

              0
              • Tomash pisze:

                „Sprzedaż produktów cyfrowych i analogowych rządzą się innymi prawami.”

                Może, ale w BookRage uważamy naszą działalność nie za konkurencyjną lecz komplementarną do tradycyjnych wydawnictw (które płacą autorom zaliczki i generalnie biorą na siebie ryzyki wydania książki).

                0
              • marcin pisze:

                Na razie może i komplementarną. Ale na rynku muzycznym czy na rynku gier komputerowych cyfrowa dystrybucja już tradycyjną po prostu… wyparła, zepchnęła na margines.

                Książki zapewne będą się opierać najdłużej, ale i to się kiedyś zmieni.

                PS. Ryzyko wydania cyfrowej książki też jest znacznie mniejsze, niż wydanie jej w papierze. Koszty niższe, ryzyko też niższe, a jakoś domyślam się, że autorzy dostają taki sam odsetek zysków zarówno przy sprzedaniu e-wydania jak i tradycyjnego.

                0
              • Doman pisze:

                W muzyce wyparła, ale czy to lepiej dla muzyków wcale nie jest pewne. Orliński w książce „Internet. Czas się bać” (cały czas w promocji na Publio) podaje następującą statystykę: W złotym okresie Beatlesi za dochody z letniego hitu mogli sobie kupić po Rols Roysie z szoferem. Daft Punk za sprzedaż na ajtiunasach tegorocznego hicioru może sobie kupić po fiacie Panda. Mimo, że w czasach Beatlesów najwyższy próg podatkowy był zdaje się ponad 80%. Jasne, porównanie nie uwzględnia wielu czynników, ale daje do myślenia.

                0
              • marcin pisze:

                Doman, jestem pewny, że Beyonce rozpacza równie mocno nad tym faktem kupując kolejne wysadzane diamentami smoczki dla swoich dzieci…

                Daft Punk to wielcy artyści, ale na pewno nie takiego pokroju jak Beatelsi, sorki :P

                0
              • Doman pisze:

                Nie chce nic ujmować chłopakom z Liverpoolu, ale w początkach beatlesomanii, we wczesnych 60 ich muzyka aż taka genialna nie była, ot wpadające w ucho piosenki o miłości. A mimo tego (i pazernych wytwórni) w pierwszym roku popularności zarobili 6 milionów funtów (kalkulator inflacji twierdzi, że na dzisiejsze to 110 milionów GPB). I nie chodzi tu oczywiście o użalanie się nad gwiazdami niewiedzącymi na co swoje miliony wydawać. Ale skoro zespół okupujący 1 miejsca w wielu krajach zbiera kasę na Fiata, to ile dostanie taki mniej znany choć również grający dobrą muzykę.

                0
        • Michał pisze:

          Też zawsze tak uważałem, ale przy natłoku błędów interpunkcyjnych i literówek jakie ma choćby najnowsza powieść Murakamiego w wydaniu MUZY, to jakoś tracę wiarę w ten argument.

          0
  4. Przemek pisze:

    Ja tym razem nie wezmę udziału w bookrage, poprzednio za 1zł wspierałem, ale nie czytałem w sumie, to żeby wesprzeć „kupowałem”.
    Teraz jednak autor dla mnie ceniony i minimum 30zł, po 5zł za książkę (papiorowi autorzy dostają około 2-3zł od egzemplarza) i to jeżeli bym wybrał tylko dla spadkobierców, no ale tym razem i fundację trzeba by wesprzeć, bo super książki. No ale póki co spłukany… :(
    Swoją drogą, sukces bookrage pokazuje, że chomikuj nie szkodzi (tam od dawna te książki dostępne)

    0
    • Tomash pisze:

      „chomikuj nie szkodzi (tam od dawna te książki dostępne)”

      Ale twórcy z „dystrybucji” na chomiku nie mają ani grosza.

      0
      • marcin pisze:

        Kolega chyba chciał przez to przekazać, że obecność książki na warezach nie ma dużego wpływu na zainteresowanie klientów, jeżeli oferta jest ciekawa.

        Wielu wydawców utrzymuje do dzisiaj, że nie wypuszczą ebooka, bo „jak puścimy to zaraz będzie na chomiku i już nikt nie kupi”.

        0
  5. Paweł pisze:

    Też kupiłem, choć Zajdla wcześniej nigdy nie czytałem. Ale leżałbym i kwiczał jakby w BookRage wydano wszystkie opowiadania Dicka jak to kiedyś zrobił Prószyński i Sp ( chyba). Ciekawe ile by ludzi kupiło.

    0
    • Ausir pisze:

      Na to szans raczej nie ma – w przypadku takiego Dicka musielibyśmy negocjować to z agentem spadkobierców autora oraz z tłumaczami, co znacznie wszystko komplikuje.

      0
      • olo pisze:

        Dlaczego z tłumaczami??,oni nie powinni mieć żadnych praw autorskich ponieważ nic nie stworzyli a co najwyżej wykonali swoją prace za którą dostali wypłatę. To tak jakby hydraulik brał 1zl za każde spuszczenie wody. Problemem jedynie może być gdy tłumacz ma umowę od sprzedanej sztuki i wtedy powinien dostać kasę

        0
        • W polskim (zresztą nie tylko) prawie autorskim istnieje takie zjawisko jak zależne prawa autorskie.

          Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.

          I prawa tłumacza są właśnie prawami zależnymi i podlegają takiej samej ochronie jak prawa oryginalnego twórcy. Z tym, że w tym przypadku, żeby wydać książkę w takim modelu to trzeba uzyskać zgodę od spadkobierców autora, od tłumacza i być może jeszcze od wydawnictwa, które wydało te opowiadania w Polsce.

          W takim układzie negocjowanie wydania książek w takim modelu jest naprawdę skomplikowaną operacją.

          Oczywiście istnieje jeszcze możliwość, żeby dogadać się ze spadkobiercami autora i samemu zrobić tłumaczenie, ale to jest jeszcze mniej prawdopodobne.

          0
        • Robert Drózd pisze:

          Bo tłumacz też wykonuje pracę twórczą. Jeśli jego tłumaczenie będzie bardzo dobre i będzie się dobrze sprzedawało, to ma prawo na tym zarabiać.

          0
        • zdzich pisze:

          Dobry tłumacz musi mieć porównywalny warsztat literacki do pisarza, inaczej każde tłumaczenie literatury pięknej jest kalekie. Przy poezji to już w zasadzie nowe wiersze zainspirowane oryginalnymi. Co innego instrukcje kuchenek i telewizorów.

          0
        • mikeyoski pisze:

          Aaa to Barańczak nic nie stworzył tłumacząc Szekspira? Ciekawe :)
          Tłumaczenie to nie jest wcale takie hop siup, jak Ci się wydaje. Biblia jest tego przykładem. A tak bardziej przyziemnie to np. Władca pierścieni doczekał się kilku tłumaczeń i różnie to wyszło. Tłumaczenie bardzo często wymaga sporej wiedzy lingwistycznej i fachowej, czy wręcz talentu (tutaj kłania się tłumaczenie poezji)

          0
        • olo pisze:

          Nadal nie jestem przekonany, dla mnie są tłumacze znający się na swojej robocie którzy tłumaczą bardzo dobrze przez co mogą żądać większe stawki za swoją pracę i słaby tłumacz który tłumaczy za 50% stawki a i tak należy się zastanowić czy powierzyć mu prace, ale to nie powinno mieć nic wspólnego z prawami autorskimi, jedynie co to za swoją pracę powinien dostać wynagrodzenie. Wiem że takie jest prawo ( które jest ułomne ) ale sorry tłumacze , nie tworzycie dzieła a jedynie go tłumaczycie na j.polski i możecie zrobić to źle albo bardzo dobrze , co nie znaczy że tłumacz nie jest ważny w procesie wydawniczym. Jeżeli tłumacz wykonywał by prace twórczą, to na okładce zamiast autora powinno być nazwisko tłumacza, a pod spodem napisane że książka powstała na podstawie książki autora xx. Co do poezji to już wyższa szkoła jazdy.

          Wiem także że aby dobrze przetłumaczyć to tłumacz musi wykonać kawał ciężkiej roboty popartą dużą wiedzą o autorze i jego twórczości oraz posiadać duży warsztat językowy.

          Oczywiste jest że aby obniżyć koszta wydawnictwo podpisuje z tłumaczem umowę od sprzedanej sztuki i tutaj każde wydanie powinno skutkować dodatkową kasą oraz zgodą tłumacza na odsprzedanie praw i żadne wydawnictwo nie robi łaski bo należy się kasa za dobrą pracę.

          0
  6. Tomash pisze:

    Jestem autentycznie wzruszony, zaskoczony i wbity w krzesło.
    Po małym „wywiadzie środowiskowym” wśród znajomych spodziewaliśmy się bardzo dobrej sprzedaży tego pakietu, może nawet na miarę rekordu ustanowionego przez pierwszy pakiet, ale to jest absolutna rewelacja. Gdyby ktoś mi dwa tygodnie temu powiedział że klienci — bo te liczby to klientów zasługa, nie nasza — przebiją tamten rekord ponad dwukrotnie to bym wykonał wymowne gesty dłonią w okolicach czoła.

    Duża w tym zasługa Robera i pisania o BookRage na Świecieczytników :)

    0
    • Kot i jego Ania pisze:

      Dla mnie najbardziej atrakcyjna była cena pakietu („co łaska”) i całkowita dowolność w podziale kwoty, rewelacyjny pomysł. Zajdla znam od dawna, ale książki kupiłam bo spodobała mi się akcja, a jej podsumowanie powoduje opad szczeny:) Pokazaliście, że da się małym kosztem wydać książkę, poszukaliście ciekawych kanałów promocyjnych i pozwoliliście podzielić wpływy wedle życzenia nabywcy – „Wydawca” w pojęciu przeciętnego czytacza to taki bezduszny twór i Wam to pojęcie udało się ukatrupić. Dlatego dzisiaj robię dopłatę na bonus i leci ona w całości do Was. A „wydafcy” niech się od Was uczą marketingu.

      0
      • qui pisze:

        Podpisuję się pod tym.
        Dopłata (mimo pierwotnej ceny przewyższającej średnią) poszła na rzecz BookRage.
        Możliwość sprezentowania pakietu – super!

        0
  7. Tereza pisze:

    Tka wiadomość automatycznie zmieni „newsa” pt. „Piraci zabierają wydawcom książek 250 mln zł rocznie” na minimum „1 miliard”.

    Na wiadomym portalu na hasło „Janusz Zajdel” wyświetla się 50 stron .
    Pewien Pan z pewnego wydawnictwa donosi na „ebookowych piratów” do prokuratury i  obraża uczestników, bez wyjątku pisząc do wszystkich „witajcie złodzieje”.
    A okazuję się że można inaczej ;)

    0
  8. Przemek pisze:

    Z tym chomikuj, chodzi mi o to, że mówienie o piractwie przynoszącym straty jest mocno naciągane, żeby nie powiedzieć, ze to bzdury są.
    O stratach z piractwa będzie można mówić, gdy wejdzie ustawa, która nakaże bibliotekom płacić za wypożyczone książki (ponoć planuje się od kilkunastu do kilkudziesięciu groszy za wypożyczoną książkę, pewnie za biblioteki będzie płacił budżet z podatku który teraz już płacimy za płyty dvd, bilety do kina, reklamy), wtedy faktycznie będzie różnica pomiędzy pomaszerowaniem do biblioteki i wypożyczeniem za darmo a ściągnięciem za darmo z sieci..

    0
  9. Tomek pisze:

    Nienackiego biore w ciemno – 50 PLN, kto następny?

    0
  10. YuukiSaya pisze:

    Gratulacje dla:
    – spadkobierców za podjęcie ryzyka
    – organizatorów za wkład pracy
    – wszystkich, którzy te parę złociszy wysupłali i pakiet zakupili.

    BookRage, jak to napisał Robert w poście ogłaszającym akcję, wypełnił wielką dziurę w rynku ebooków i za to należą wam się brawa i pokłony. Sama sobie zrobiłam najfajniejszy prezent imieninowo-świąteczny :D

    I zgadzam się z przedmówcami odnośnie piractwa – jakoś niespecjalnie miało wpływ na sukces pakietu, co? Przyznać się, ile osób, które zapłaciły, miało wcześniej „zachomikowane” pliki? Bo te z pakietu podstawowego były, Google i szło znaleźć. A jednak rekord pobity. Czyli dobra książka obroni się w czasach internetu i strasznych piratów.

    Organizatorom jeszcze raz gratuluję i życzę sukcesów na przyszłość!

    0
    • SuŁeK pisze:

      Przyłączyć się wypada do tych gratulacji.
      Niemniej nie popadam w taki hurra optymizm.
      Cieszy wynik i sam do akcji sie oczywiście właczyłem (swoją drogą fajny pomysł z suwaczkami kwotowymi, ale po podziale wartości total, wychodzi na to że większość wpłacających pozostawiła te suwaczki tak jak sugerowało samo bookrage :) ja tez! )

      Natomiast wybór autora gwarantował sukces sam w sobie (mimo ze też nie spodziewałem się aż takiej kwoty). Więc pisanie że tez w ebookach można, itp. nie do końca mi tu pasuje.
      OK – rodzina dostała dużo i słuszne to i fajne zarazem, wydawcy się nie „nachapali” ale jakby to był mniej znany autor sukcesu by nie było co widać przy innych akcjach. No i najważniejsze – target. Gdyby to była sława, ale pisząca do „gimbusów” kto z nieletnich wyłożyłby choćby 5 zł? Nie uważam się lepszym dlatego że jestem dorosły, ale na pewno jestem bardziej świadomym konsumentem. Rozumiem wartość pieniądza, pracy włożonej w jego zdobycie, trudu napisania dobrej książki itd. Więc argumenty z chomikowaniem uważam za trochę chybione.. Nie można porównywać gruszki do jabłka i na tej podstawie wyciągać wnioski…
      Uwaga to ogólna, nie do przedpiścy ! :)

      0
      • YuukiSaya pisze:

        Panie, zdziwiłbyś się odnośnie gimbusów, bo z moich obserwacji wynika, że dzisiejsze nastolatki są bardziej skłonne płacić za dobra cyfrowe. Wynika to chyba z dwóch zjawisk:
        – wychowali się jak internet rządził pełną gębą, mp3 znają lepiej niż kasetę magnetofonową, więc dla nich nośnik jest czymś mniej istotnym niż treść – płacenie za „zbiór bitów” nie wygląda im tak dziko jak starszym,
        – mimo wszystko coraz z nich dostaje spore kieszonkowe (a niektórzy więcej niż stażyści w firmach za pełnoetatową pracę) i ich STAĆ.

        Oczywiście, nie wszyscy, nie wszędzie, ale trend jest zauważalny. 10 lat temu ówcześni nastolatkowie pukali się w czółka na dźwięk „kup piosenkę w mp3”, dzisiaj jest to raczej na fali. Także mój optymizm ma pewne podstawy.

        0
  11. Piotrek pisze:

    a może by tak spróbować przypomnieć Wiktora Żwikiewicza http://j.mp/J5wODu ? Kiedyś znany, potem zapomniany: http://j.mp/J5wSTW http://j.mp/J5wVis http://j.mp/J5wYuH Chociaż ostatnio coś się w tym kierunku dzieje: http://j.mp/J5xlp7 http://j.mp/J5xqcm Bez wersji ebookowej niestety.

    0
    • Cyprian pisze:

      Jestem jak najbardziej za. Można też pomyśleć o starszych utworach Lema, na pewno znalazłyby dużo chętnych.

      0
    • BaRiBaL pisze:

      Przeczytać znów „Delirium w Tharsys” w wydaniu ebookowym.. wyzwanie. Ciężko mi to szło w papierze w latach 80tych ale się przemogłem i ZTCP nie było źle. Może byłem zbyt młody.
      Za to choćby „Imago” i kilka innych połknąłem, jak wiele w tamtych czasach, jednym tchem.
      Żwikiewicz, Trepka, Snerg, Boruń, Kurta, Oramus, Jabłoński, Inglot i inni… W ebookach wezmę ich wszystkich :)

      0
  12. mbiela pisze:

    Nienacki na kolejną edycję BookRage :-)

    0
  13. Wojciech pisze:

    Humble BookRage Store – czekam!

    0
  14. asymon pisze:

    Tak mi do głowy przyszło, może zakończenie „akcji Zajdel” byłoby dobrym momentem na AskMeAnything z twórcami?

    0
  15. Arcturus pisze:

    Dzięki za przypomnienie o akcji, bo odłożyłem zakup na później, a zostałem wciągnięty w przedświąteczne tsunami i wyleciało z głowy :)
    Mam do Zajdla duży sentyment i ciekaw jestem weryfikacji wspomnień z rzeczywistością. Na pisemnej maturze wybrałem temat (jakoś tak…): „Człowiek wyprostowany i człowiek złamany w literaturze polskiej” i w wypracowaniu wspomniałem o Zajdlu właśnie – o społeczeństwie, któremu kosmici narzucają swoją władzę, ale później już sami ludzie trzymają się za mordy bez udziału najeźdźców. Polonista, który sprawdzał moją pracę, później pytał mnie, co to jest soc-fiction (użyłem tego określenia) :D
    I pomyśleć, że zaledwie 20 lat temu matura z polskiego to była praca na 7-8 stron papieru kancelaryjnego, a KAŻDY błąd ortograficzny lub interpunkcyjny obniżał ocenę o 1 w dół…

    PS. A idea akcji jest zacna i wstyd byłoby jej nie wesprzeć!

    0
    • YuukiSaya pisze:

      Nie uwierzysz, ale nowa matura nie ma nawet 10 lat, więc to wcale nie takie odległe czasy, gdy na polskich trzeba było się rozpisać i popisać znajomością wielu utworów literackich.

      0
  16. MirZa pisze:

    Skoro rzucamy propozycje dla kolejnych bookrage, to może warto przypomnieć twórczość obecnie raczej zapomnianych Andrzeja Trepki i Krzysztofa Borunia. Najchętniej w ebooku zobaczyłbym posiadaną kiedyś w papierze trylogię: Zagubiona przyszłość, Proxima, Kosmiczni bracia. I być może coś jeszcze na dokładkę – bo poza wspomnianymi – pozostałej twórczości nie miałem przyjemności poznać.

    0
    • Anna pisze:

      Solaris wznowił trylogię w serii „Archiwum Polskiej Fantastyki”.

      0
      • MirZa pisze:

        Zajrzałem zaciekawiony na stronę wydawcy – no tak – książka papierowa, ciekawe czy różni się od wydania, które leży u mnie na półce.
        Przypomnę, że pisałem o wydaniu ebooka, a nie książki ;)

        0
      • asymon pisze:

        Solaris wydał nie tylko trylogię, sporo dobrych rzeczy przypominają: http://www.sedenko.pl/?p=5605
        Szkoda, że nie wydają ebooków, zdaje się, celowo.

        Borunia wieki temu czytałem „Małe zielone ludziki”, skuszony okładką, ale chyba nie dałem rady dokończyć, było dość dziwne.

        0
        • Doman pisze:

          Wydaje mi się, że celowo, bo wykalkulowali, że im się to nie opłaca. Ta seria jest mocno niszowa, wydana pewnie w 3-cyfrowym nakładzie na granicy opłacalności. Jak e-booka kupi 30 osób to się pewnie nie zwróci praca włożona w jego przygotowanie.

          0
  17. Jak pisze:

    A może w ten sposób wydano by książki jednego z najlepszych polskich pisarzy sci-fi Adama Wiśniewskiego-Snerga? Powieść „Robot” od dawna jest przecież uważana za jedną z najlepszych w tym gatunku. Warto też wspomnieć, że główny bohater powieści „Limes Inferior” Zajdla jest wzorowany na biografii Snerga.

    0
  18. Asterion pisze:

    Cieszę się, zwłaszcza że na Polconie 2012 Pani Jadwiga mówiła, że z pieniędzmi ciężko

    0
  19. g pisze:

    Nienacki – TAK!!

    0
  20. bidji pisze:

    Nienacki! :-)

    0
  21. e tam pisze:

    Nienacycki!

    0
  22. rudy102 pisze:

    Kupię ostatniego dnia, ale pewnie i tak zostanę zjechany, bo mam zamiar dać rodzinie pana Zajdla całe okrąglutkie zero. Jestem zdecydowanym zwolennikiem takich inicjatyw jak te podejmowane przez Fundację Nowoczesna Polska i przeciwnikiem praw autorskich w obecnej formie. Moim zdaniem płacenie tej Fundacji oraz rodzinie wyklucza się wzajemnie, bo albo popieramy postulowane przez FNP wpisanie do Konstytucji wolności korzystania z dóbr kultury, albo popieramy obowiązujące ograniczenia powodujące konieczność płacenia za książkę spadkobiercom praw nawet kilkadziesiąt lat po śmierci autora.

    0
    • martyna pisze:

      Konstytucja chroni też własność, na której konstrukcji oparte są autorskie prawa majątkowe.

      0
    • Tomash pisze:

      Wolność korzystania z dóbr kultury nie kłóci się z możliwością zapłacenia autorowi lub wdowie po nim za owe dobra. Możliwość określenia kwoty i suwaki w BookRage są właśnie po to, żeby każdy mógł sam zdecydować.

      0
  23. Łukasz O pisze:

    Może na stronie bookrage warto dodać lepszy opis kto ile dostaje pieniędzy. Na ten moment wyglądało by to mniej więcej tak:

    Dla spadkobierców 57 000 PLN
    Dla Fundacji 16 400 PLN
    Dla BookRage 16 400 PLN
    Dla Urzędu Skarbowego 19 800 PLN

    I kto tu jest teraz najbardziej zadowolony? ;)

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Dobry pomysł. :)

      0
      • Tomash pisze:

        To i tak nie da pełnego obrazu bo potem jeszcze wchodzi podatek dochodowy, różny w zależności od opodatkowanego (osoba fizyczna rozlicza się jak za umowę o dzieło z przekazaniem praw, czyli realny PIT-4 na poziomie 9% od całej kwoty, ale już przedsiębiorca na liniowym — w tym ja — od dochodu płaci 19%).

        Ale nie mamy problemu z płaceniem podatków. W Polsce się wychowaliśmy, z polskiej infrastruktury i systemu korzystamy — w Rzeczpospolitej płacimy podatki.

        0
    • Tereza pisze:

      „…I kto tu jest teraz najbardziej zadowolony?…

      „…My naród!…” – Niewątpliwie zrobiliśmy świetny prezent pod choinkę spadkobiercom – gratulacje dla organizatorów

      0
    • AJ pisze:

      Czyli cząstka zapłaconej przeze mnie kwoty wróci do mnie. Doskonale!

      0
  24. Borys pisze:

    Nienacki jak Nienacki. Ale… Niziurski. Którego w formacie ebookowym nie ma chyba na razie w ogóle. To byłoby coś! I jeszcze Ożogowska i Bahdaj do kompletu. Kupowałbym.

    0
  25. T pisze:

    Kurczę, przegapiłem taką fajną sprawę. :(( Jest jeszcze jakaś szansa aby wpłacić parę groszy?

    0
  26. Jedrek pisze:

    Gratulacje dla BookRage! Niestety też przegapiłem akcję, ale chętnie dołożę się następnym razem.

    0
  27. PJ pisze:

    Czy wiecie może jak dostać te książki? Bardzo mi zależy, ale z tego co rozumiem już na wskazywanym BookRage nie mogę ich dostać, a chętnie zapłacę, tylko gdzie i komu.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Niestety jedyną możliwością kupna tych książek była wspomniana akcja BookRage. Od pewnego czasu zapowiadają uruchomienie sklepu, gdzie być może Zajdel będzie, ale jak na razie nie wiadomo kiedy to się stanie.

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.