Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Wydawnictwo O’Reilly zamyka swoją księgarnię! Przyszłość należy do abonamentu?

To było spore zaskoczenie. Gdy dziś rano dostałem maila, że wydawnictwo   O’Reilly zamyka swoją księgarnię, nie wiedziałem jak na to zareagować. Oto parę przemyśleń i wniosków.

Zacznijmy od tego, dlaczego o tym piszę. O’Reilly Media od ponad 30 lat wydaje książki i organizuje konferencje na tematy informatyczne. To oni wydają kultowe serie podręczników ze zwierzętami na okładkach, w Polsce publikowane głównie przez Helion, choć także PWN.

Na temat O’Reilly pisałem już we wrześniu 2010, w drugim artykule na tym blogu. W maju 2011 ponownie postawiłem ich działalność jako wzór dla polskich wydawców. Bo już wtedy mieli multiformat, sprzedawali pakiety papier+ e-book, no i nigdy nie wprowadzili DRM. Podobnie jak polskie księgarnie mieli też wysyłkę na Kindle (z której zrezygnowali w wyniku sporu z Amazonem), a także Dropboxa oraz Dysk Google.

Teraz jednak firma, chyba bez wcześniejszej zapowiedzi, zamyka sklep. W mailu poinformowali mnie, że półka z książkami nie zniknie, mogę wciąż je pobrać, albo wysłać do chmury. A jeśli wyjdzie zaktualizowana wersja e-booka, ten pojawi się na półce.

Wciąż dostępne są darmowe e-booki z O’Reilly, o których kiedyś pisałem. Tam pliki nie trafiają na naszą półkę, a są po prostu do pobrania w kilku formatach, gdy podamy maila.

Co w zamian?

Księgarnia – nie, subskrypcja – tak!

Zamknięcie księgarni nie oznacza zaprzestania wydawania książek. O’Reilly odsyła w takim przypadku do Amazona i innych sieci detalicznych.

Tyle, że dotąd kupując ich e-booka w Kindle Store miałem informację, że za 5 dolarów mogę sobie dokupić wszystkie inne formaty – teraz nie będzie już takiej możliwości. EPUB może sobie każdy zrobić (książki O’Reilly również w Amazonie nie mają DRM), to PDFa nie dostaniemy.

Tak samo posiadacze papierowych książek mogli za 5 dolarów dokupić e-booka i to bez specjalnych formalności. Ta możliwość też została zamknięta.

Dlaczego O’Reilly zamyka księgarnię? Chcą się w całości skupić na abonamencie Safari. Jest to dostęp do całej oferty książek w aplikacji Safari. Zresztą nie tylko książek, ale również nagrań video oraz interaktywnych tutoriali.

Kosztuje to 39 dolarów miesięcznie, albo 399 dolarów rocznie. Niemało, ale w kontekście zarobków ludzi w branży IT – nawet w Polsce ok. 1400 zł rocznie to nie jest kwota zaporowa. Gdybym był dzisiaj programistą i potrzebował dostępu do najnowszych podręczników na każdy temat – bez wahania bym taką subskrypcję wykupił.

W branży technologicznej O’Reilly nie jest jedyne – swoje usługi abonamentowe uruchomiły także Packt Publishing, albo SitePoint.

Co ciekawe, w mailu, który dostałem O’Reilly zachęca do subskrypcji Safari – jeśli wytrzymamy w niej 30 dni, dostaniemy kartę prezentową do Amazonu na 100 dolarów, czyli w zasadzie dwa miesiące subskrypcji się zwrócą. Raczej nie będę się zapisywał (a powyższy link nie jest afiliacyjny), ale może komuś się przyda. :)

Safari ma też 10-dniowy okres próbny. Kiedyś go testowałem i pamiętam że można było pobrać fragmenty PDF, ale EPUB i MOBI nie było. Jeśli to się nie zmieniło – dla posiadaczy czytników oznacza to krok wstecz.

Podsumowanie

O’Reilly zawsze wyczuwało zmiany trendów i potrafiło im przewodzić. Dość powiedzieć, że to na ich konferencji w roku 2003 ukuto termin „Web 2.0” – potem przez lata bezlitośnie eksploatowany w różnych kontekstach.

Przejście ze sprzedaży pojedynczych utworów w kierunku abonamentu to trend właściwie w każdej branży, która sprzedawała wcześniej pojedyncze utwory/produkty:

  • Oprogramowanie – Adobe Cloud, Office 365
  • Filmy – Netflix, Showmax, Amazon Video
  • Muzyka – Spotify, Tidal, Amazon Music
  • Edukacja – Lynda.com, Kelby One
  • Książki – Amazon Unlimited, a w Polsce przede wszystkim Legimi

Warto wspomnieć, że polski odpowiednik O’Reilly’ego czyli Helion od paru lat rozwija po cichu usługę NASBI – jest to wypożyczalnia kierowana głównie do firm czy instytucji akademickich.

Wady abonamentów są oczywiste – mamy dostęp dopóki płacimy, niemniej zalety też są poważne – jeśli korzystamy bardzo intensywnie, wtedy wszystko opłaci nam się bardziej niż gdybyśmy kupowali pojedyncze utwory.

W przypadku O’Reilly postęp technologii sprawia, że dziś na niewiele przydadzą się starsze publikacje – potrzebujemy podręczników uwzględniających najnowsze wersje oprogramowania. Subskrypcja gwarantuje nam, że będziemy wciąż „na czasie”. No, a wydawnictwu gwarantuje stały przypływ środków, bez konieczności promowania pojedynczych tytułów. Bardzo więc możliwe, że rezygnacja z własnej księgarni jest krokiem bardzo logicznym, choć niekoniecznie korzystnym dla klientów.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

33 odpowiedzi na „Wydawnictwo O’Reilly zamyka swoją księgarnię! Przyszłość należy do abonamentu?

  1. Przemek pisze:

    Dla książek technicznych, gdzie treści „szybko” się przedawniają, abonament ma sens (np. Packtbooks też promuje swój abonament 30$ i dodatkowo co miesiąc ponoć jedną książkę można zatrzymać na stałe.)

    1
    • Konrad pisze:

      Z tym szybkim przedawnianiem się to lekka przesada. Jak coś się przedawnia po roku, to znak, ze od początku było g… warte. Dla mnie do dzisiaj 3- lub 5-letnie książki techniczne są wciąż jak najbardziej pożyteczne.

      7
      • Doman pisze:

        Ogólnie jak najbardziej się zgadzam. Ale niektóre gałęzie IT wydają się gonić za nowymi technologiami niczym kilkuletnie dzieci za nową zabawką.

        http://geek-and-poke.com/geekandpoke/2014/11/8/frameworks

        3
      • Maciek pisze:

        Żadna przesada. Jasne, kupując książke traktującą o algorytmach (Cormen?), Systemach Operacyjnych (Tanenbaum) możemy śmiało powiedzieć że taka książka się nie zestarzeje.

        Ale oprócz zagadanien takich jak powyżej są jeszcze książki adresowane do przestawienia konkretnego frameworka (Angular, ReactJS), biblioteki (OpenGL?) czy języka (JavaSctipt?). I te rozwiązania zmieniają się dość często – co szczególnie widać choćby po świecie JavaScriptu.

        3
        • Doman pisze:

          Nawet w Cormenie niektóre rzeczy się zmieniają między wydaniami, np. wyleciał rozdział o sortowaniu zoptymalizowanym pod pamięci taśmowe :) Ale fakt, że nawet z pierwszego wydania sprzed 27 lat większość dalej jest przydatna, w końcu wiele opisywanych algorytmów wymyślono już w latach 50 czy 60.

          0
  2. kudl4t4 pisze:

    No wlasnie, szkoda mi bylo wydawac na Safari bo nie mozna sobie tego czytac na e-book’ach. Ewentualnie wymagaloby to zakupu e-book’a z Androidem i mozliwoscia zainstalowania apki.

    0
  3. Konrad pisze:

    A ja zgłaszam zdanie odrębne, nadmieniając, ze bezpośrednio u wydawcy zakupiłem przez lata ok. 20 książek oraz kilka kursów wideo (wszystko w dużych promocjach).

    Książki z O’Reilly maja często ponad 1000 stron i przerobienie ich z przykładami zajmuje kilka miesięcy, a nierzadko pol roku. Kupowanie całej książki dla jednego rozdziału nie ma sensu, gdyż można skorzystać z różnorodnych darmowych i przede wszystkim szybszych sposobów pomocy online. A zatem biorąc pod uwagę obecny koszt rocznego abonamentu ($400), są to pieniądze, których nigdy bym nie wydal na książki w ciągu roku, gdyż zwyczajnie nie zdążyłbym ich przeczytać (zakładając, ze w cenie obecnego abonamentu miesięcznego do tej pory bylem w stanie kupić 2 książki w promocji).

    Ponadto, książki techniczne najczęściej czytałem na dużym ekranie w formacie PDF, gdyż zawijające się linijki wstawek kodu lub skomplikowane diagramy są na Kindlu są bardzo denerwujące. A zdaje się, ze format PDF tez się oddala, a szkoda, bo zapewniał on szybkie wyszukiwanie przez Ctrl+F.

    Podsumowując, z mojego punktu widzenia tj. aktywnego użytkownika, nowe zmiany to same minusy i niewątpliwie tracą klienta.

    10
    • Robert Drózd pisze:

      Zgadzam się. Nie wspomniałem tego w artykule, ale mam kupionych też kilkanaście e-booków od nich, głównie jak mieli promocje na -50%, ceny były całkiem konkurencyjne.

      Ciekawe swoją drogą czy Ebookpoint będzie nadal sprzedawał ich e-booki w oryginale, bo od ponad roku to robi.

      2
      • Konrad pisze:

        A to ciekawe, nie wiedziałem o Ebookpoint, choć mam u nich najwyższą półkę. Jak to wypadało w porównaniu do oryginalnego wydawcy, pliki były jakoś przerabiane w Polsce czy oryginalne?

        W czym O’Reilly był nie do przebicia to automatyczna i częsta aktualizacja książek w wyniku poprawy błędów. Dlatego preferowałem kupować bezpośrednio u nich.

        1
      • aki pisze:

        Co ciekawe w ore zmienili wszystko. Księgarnia z książkami drukowanymi tez u nich poleciała. I stało się to szybko, list do partnerów przyszedł dziś rano. Swoją drogą nie wiem, czy Ebookpoint będzie dalej sprzedawał ich książki w oryginale. Postaramy się, żeby tak było ;) na razie sprzedaje.

        0
  4. wee pisze:

    Wiedziałem, że to kiedyś nastąpi (w Biblii pisali)
    ale miałem nadzieję, że jeszcze nie dziś.
    Trzeba będzie nie tylko się ograniczać do papierowych książek ale i do zakresu wiedzy. Szkoda.

    po(d)stępu sie nie da zwalczyć, można go tylko przeczekać

    1
  5. Paweł pisze:

    Ja akurat uważam, że abonamenty to super sprawa, ale to zależy też od ceny książek i tematyki też i związanych z tym potrzeb. Sam korzystam regularnie z abonamentów zagranicznych, bo bardzo dużo czytam i to głównie po angielsku. Korzystam głównie z Bookmate i Scribd (z tych dwóch stale). Akurat interesuje mnie taka tematyka, że jest tam masa książek na jej temat, a bardzo często są one dość drogie – nawet kilkaset złotych niektóre. Poza tym bardzo często bywa, że potrzebuję z danej książki tylko jednego rozdziału do kilku. Abonamenty mnie tu ratują. Wstyd się przyznać, ale z Legimi nie korzystam, ale to właśnie dlatego, że czytam głównie książki z tematyki, która jest prawie nieobecna na naszym rynku wydawniczym i książki na jej temat można na palcach jednej ręki zliczyć chyba. Bookmate kosztuje mniej niż 30zł miesięcznie i można pobierać całą biblioteczkę na smartfona. Do tego mam Kindle, na którego kupuję sporo książek polskich i zagranicznych w promocjach albo jak są niedrogie i mając przy sobie Kindla i telefon mam wszystko co czytam na urządzeniach w kieszeni. Marzę o Kindle Unlimited w Polsce, bo wiele pozycji, które chciałbym kupić , jest dostępnych w tej ofercie i bym sporo zaoszczędził, bo na prawdę sporo kupuję poza abonamentami jeszcze. Mój Kindle już prawie zapchany całkowicie jest.

    0
    • Konrad pisze:

      Subskrypcja ma sens, jeśli ktoś potrzebuje wielu drobnych rzeczy na raz.

      W zeszłym roku siedziałem nad jedną techniczną książką (1600 stron) przez 4 miesiące. Miałbym teraz zapłacić za taka usługę (4 x $40)?

      Książkę kupiłem w promocji za $20.

      5
  6. Maciek pisze:

    Jako (były) pracownik dużej firmy IT/Fin-tech miałem okazję używać Safari. I powiem tak: zaglądnąłem kilka razy do niego na zasadzie „koniecznie muszę przeczytać ten jeden rozdział”. W większości przypadków czytałem raczej całe książki. Książki techniczne to nie beletrystyka i nie potrafię ich czytać „masowo” bo zazwyczaj jeśli się czegoś uczę, to wymaga to ode mnie podejścia typu: czytanie + ćwiczenia. Zakładając jeszcze pracę – nie jestem w stanie przeczytać i „przerobić” więcej niż 1-2 rozdziałów w tygodniu.

    Ja jakoś na safari się dzisiaj nie zdecyduję. Pomimo dobrych zarobków uważam, że to dla mnie zbyt wiele. Kupuję rocznie kilka książek IT, ale część udaje mi się kupować na super przecenach, więc nie wydaję więcej niż $100, maksymalnie $150 rocznie. A i tak jest to chyba dość dużo.

    Dla mnie Safari było świetne do zapoznania się z książką. Kilka z nich kupiłem potem dla siebie (ebooki). Zaletą jest również ogromna liczba tytułów i jeśli dobrze pamiętam – nie tylko od O’Reilly.

    7
    • Konrad pisze:

      U mnie podobnie. Cena $400/rok jest z kosmosu i nie chodzi mi wcale o jej odniesienie do wielkości zarobków – to nie ma żadnego znaczenia. Po prostu nie da się rocznie przeczytać książek „za taka kwotę”, gdyż brakuje na to czasu.

      5
  7. W. pisze:

    Ktoś może się orientuje, czy książki bez DRM kupione w Kindle Store (przyjmijmy, że te od O’Reilly dalej tam takie będą) też mają limit ilości zaznaczeń? Bo czasem może jeszcze bym coś kupił tego wydawnictwa, jak będzie dobre, ale chciałbym móc popracować z taką książką.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      A to nie jest przypadkiem ograniczenie wbudowane w format MOBI? Nie podam konkretnego przykładu, ale chyba ktoś pisał o tym że przy normalnych plikach z polskich księgarni czasami po zaznaczeniu 10% treści jest komunikat.

      0
      • W. pisze:

        Nie wiem, ale przy książkach z Kindle Store dochodziłem do limitu zaznaczeń, a przy tych innych jeszcze mi się nie zdarzyło. Może są 2 różne limity (zależnie od DRM), a może wielkość limitu zależy od wersji mobi?

        0
      • W. pisze:

        Poszukałem w sieci i prawdopodobnie limit wycinków (bo o to ściślej mi chodzi) jest ustawiany w metadanych książki. Zapewne jednak z nowszym formatem KFX to i tak nigdy nic nie wiadomo, a przynajmniej ja przestałem to śledzić. Zawsze lepiej mieć chociaż EPUB bez DRM. W przypadku polskich książek w MOBI obecność limitu wycinków brała się chyba stąd, że twórcy nie wiedzieli, co czynią, co zresztą bardzo dziwne nie jest. ;)

        0
  8. Błażej pisze:

    W artykule napisane jest, że koszt to $39, niestety trzeba pamiętać, że do tego dochodzi jeszcze VAT, także kwota miesięczna zamyka się w ~$48

    0
  9. maria pisze:

    No to kicha! Z jednego z najbardziej otwartych wydawnictw zmieniają się w jednego z najbardziej zamkniętych. :-(

    Już kiedyś o tym pisałam. Godzimy się na brak własności (brak dziedziczenia czy możliwości darowania lub odsprzedania) więc to postępuje. Zaczęło się od gier komputerowych, przeszło na multimedia a teraz dochodzi do książek. Za kilka lat okaże się że po 10 latach płacenia po 100zł miesięcznie (40 netflix, 20 spotify, 40 książki) za dostęp do kultury nie mamy nic. Po naszych rodzicach został książki, winyle a co zostanie po nas? Kolejne pokolenie będzie od nowa płacić w dużej mierze za te same książki i tę samą muzykę…
    A jeszcze doszły aplikacje. Czy ktoś z was się zastanawiał co by było gdyby Google zrezygnował z Androida i zlikwidował AppStore? Nawet jeśli sam system będzie nadal rozwijany (bo to OpenSource) to sklepu niet. Były apki – nie ma apek. Trzba kupić od nowa od kogoś innego :-)

    Futuryści już dawno przewidzieli że w końcu powszechnie zapanuje system abonamentowy na wszystko bo on jest w interesie korporacji.

    PS. Argument o korzyściach dla klienta bo treść jest zawsze aktualna jest z (cenzura) wzięty. Jeśli książka na dany temat (np. nowy szybko rozwijany język programowania) tak szybko się zmieia że stara po roku jest nieaktualna to nowa już w momencie wydania jest nieaktualna a aktualna wiedza jest tylko w sieci. W naszej firmie mamy kilkasety pozycji technicznych kupionych w latach 1990-2010. Od około 2010 roku praktycznie przestaliśmy kupować nowe pozycje bo przestało to mieć sens. Znacznie lepsza i bardziej aktualna wiedza jest na StackOverflow, Technecie czy różnych branżowych wiki.

    5
    • Konrad pisze:

      Dlatego jeżeli czegoś nie mogę mieć na własność, to nie kupuje, nie korzystam. A w życiu jedyną rzeczą jaka miałem na abonament to internet z kablówki.

      1
  10. Nb pisze:

    Szczerze mówiąc jak otrzymałem tego maila to się zacząłem zastanawiać, czy to nie 1 kwietnia…

    Jak dla mnie najważniejszy wniosek jest taki, że O’Reilly ma gdzieś pojedynczego dewelopera (czy też administratora albo innego specjalistę IT). Nie wiem oczywiście, jak to wygląda w przypadku innych ludzi, natomiast sam nie kupuję więcej niż 10 książek ‚zawodowych’ w skali roku, a dopiero od tego pułapu Safari zaczyna się opłacać (pomijam już to, że Informit czy O’Reilly non stop mają promocje typu 40/50/60%). I tu nawet nie chodzi o cenę – ile nowych technologii i nowych projektów w ciągu roku ‚przerabia’ zwykły programista? Na ile nowych rzeczy znajdzie czas, żeby się dokształcić we własnym zakresie? W przypadku firm, które mają wiele zespołów i wiele technologii Safari pewnie ma sens. Dla mnie raczej nie.

    Do tego brak PDF i możliwości otworzenia książki na dowolnym urządzeniu/systemie operacyjnym. Na aplikację Safari wielu ludzi narzeka z tego co widzę, aplikacja na Androida ma nędzne 3 gwiazdki. Ja osobiście sporo książek ‚technicznych’ czytam na Kindlu – nie kupuję raczej książek z dużymi blokami kodu, więc z reguły jest ok. Mógłbym na Amazonie kupywać, szczególnie, że DRM nie ma – dzięki za info, ciekawe jak długo ;-). Ale PDF też jest przydatny – w pracy z reguły czytnika nie mam, i czasami jednak coś kopiuje z książki do IDE…

    Do tego brak okresu przejściowego… z tego co widziałem nawet autorzy nie wiedzieli o tym. Bez sensu…

    Cóż, szkoda, to nie jest pożądany kierunek. Akurat większość książek mam z Informita, ale z O’Reilly też się trochę nazbierało i kilka kolejnych było na wishliście – teraz nici z tego. :/

    2
  11. Grzegorz pisze:

    Kupiłem subskrypcję Safari Online w promocji za połowę ceny ($199).
    Dla mnie sprawa opłacalna. W pracy (bazy danych, data science, szkolenia i wykłady) korzystam z wielu źródeł jednocześnie. Dodatkowo dostępne są kolekcje video: kursy oraz (szczególnie cenne dla mnie) zapisy wszystkich sesji z konferencji typu Strata+Hadoop World (czasem grubo ponad 120 godzin oglądania na jedną edycję).
    Dwie wady: brak formatu PDF oraz brak czytnika offline dla Windows.
    IMHO trzeba się przyzwyczajać do modelu abonamentowego – niedługo większość dostawców treści (jakiejkolwiek) będzie tak działać. Pewnie daje to bardziej stabilny strumień przychodu.

    0
    • Konrad pisze:

      „Pewnie daje to bardziej stabilny strumień przychodu.” – czyli więcej kasy wyciągniętej z kieszeni ludzi, chwalebne. Ja się nie będę do tego przyzwyczajał tylko temu sprzeciwiał.

      Ponadto, mam na swoim dysku materiały zakupione ponad 10 lat temu. Nie wyobrażam sobie płacenia komukolwiek miesięcznego haraczu tylko po to, żebym mógł sobie owe materiały przeglądać. A miałem autentycznie taką potrzebę kilka tygodni temu.

      A Pan rozumiem będzie jechał na abonamencie już do końca życia?

      1
      • Grzegorz pisze:

        Nie twierdzę, że model abonamentowy będzie pasował każdemu. Ale na dzień dzisiejszy zapewnia mi najbardziej opłacalny dla mnie dostęp. Jeśli w przyszłości pojawi się coś korzystniejszego – pewnie zdecyduję się na zmianę.
        Korporacja wybiera wariant korzystny dla siebie, ja wybieram korzystny dla mnie. Pan wybrał wariant najbardziej opłacalny dla Pana. I to się liczy – mamy wybór. Oby jak najszerszy.

        0
        • Konrad pisze:

          Ja niestety obawiam się, ze w przyszłości będzie już tylko abonament, nawet na zwykle pozycje na Amazonie. Czyli plac nam niewolniku do końca życia.

          A wybór niestety się zmniejsza, bo wersji PDF do nowo-zakupionych książek już nie będzie.

          Dodatkowo, wg polskiego prawa ebooki można pożyczać rodzinie. Z dostępem za pomocą Safari raczej już się tego nie da zrobić bez podawania innym swojego hasła.

          0
  12. Konrad pisze:

    Po pierwszej fali krytyki wczoraj pojawiło się sieci nowe oświadczenie wydawcy:

    https://www.oreilly.com/ideas/the-mission-of-spreading-the-knowledge-of-innovators-continues

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.