Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Uwspółcześniona Biblia Gdańska – jest już pełne wydanie z odnośnikami i rocznym planem czytania

Niemal dwa lata temu pisałem Wam o wydaniu Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej na czytniki. Pojawił się wtedy Nowy Testament oraz księgi Psalmów i Przysłów. Teraz dostępne jest już pełne wydanie, z całym Starym Testamentem.

Przypomnę, że UBG to rewizja słynnej Biblii Gdańskiej – protestanckiego przekładu, mającego dla polskich protestantów równie wielkie znaczenie jak Biblia Wujka dla katolików. Tak czytam w informacji od wydawcy:

Jest to przekład o wielkim znaczeniu historycznym (pierwsze wydanie Biblii Gdańskiej zostało opublikowane w roku 1632), a jednocześnie bardzo przystępny dla współczesnego Czytelnika. Przystępność ta jest owocem trwającej prawie 20 lat i zakończonej w 2017 roku gruntownej edycji klasycznego tekstu Biblii Gdańskiej, mającej na celu dostosowanie go do zmian słownictwa oraz pisowni, jakie zaszły w języku polskim, przy jednoczesnym zachowaniu treści oryginału.

Nowy Testament był bezpłatnie do pobrania z wielu księgarni, a także ze strony wydawcy – Fundacji Wrota Nadziei.  Teraz przyszedł czas na pełne wydanie Biblii – oczywiście w protestanckim kanonie, czyli ze Starym Testamentem obejmującym wyłącznie księgi hebrajskie.

Wersja elektroniczna UBG została opracowana przez Logos Media, od której otrzymałem pliki do przeglądu.

Wydanie „pełne”

Biblia. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu – taką oficjalną nazwę nosi pełne e-bookowe wydanie Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.

Kupimy je w kilku księgarniach, kosztuje obecnie 13-19 zł, niższa cena jest na dłużej w Ebookpoint, załapało się też do letniej promocji Virtualo.

To potężna księga – na Kindle 78 tysięcy lokacji, a w papierze ponad 2400 stron.

W Biblii, która jako zbiór wielu ksiąg jest bardzo obszerna, bardzo ważna jest nawigacja. Tu zostało to rozwiązane dość dobrze.

W spisie treści widzimy wszystkie księgi oraz kilka dodatkowych rozdziałów.

Gdy zaś przejdziemy do konkretnej księgi – na początku jest lista rozdziałów. 

Na przykładzie Księgi Rodzaju zobaczmy jak wygląda tekst.

Zgodnie z protestancką tradycją każdy werset mamy w osobnym akapicie. Są liczni przeciwnicy takiego podejścia, preferujący nowoczesny układ akapity, ale ja je bardzo lubię, bo pozwala skupić się na treści.

Tekst jest rzeczywiście dość współczesny – porównując z omawianą tu Biblią Warszawską, wydaną w latach 70. odnoszę wrażenie, że tamto wydanie brzmi bardziej archaicznie.

Zauważyliście pewnie mnóstwo przypisów. Znajdują się w nich fragmenty powiązane.

Po przejściu do samego przypisu (na Kindle „Go to footnotes”) widzimy że wszystkie odnośniki biblijne są linkami do określonego miejsca.

Można powiedzieć, że choć raz funkcja Kindle, którą uważam za bardzo przydatną, czyli wyświetlanie przypisów na dole strony zmusza nas do podwójnego kliknięcia. Oto dwa pierwsze fragmenty powiązane – z księgi Hioba oraz Psalmów.

Tak liczne odnośniki sprawiają, że Biblia, zgodnie z inną protestancką tradycją „tłumaczy sama siebie”. Można też używać tego wydania do modlitwy metodą „lectio divina”, która zakłada skrutację, czyli podążanie za powiązanymi odnośnikami.

Na końcu e-booka znajdziemy roczny plan czytania Biblii.

Zacytujmy jeszcze raz wydawcę:

Dzięki Planowi czytania Biblii, stanowiącemu część ebooka, przeczytasz całe Pismo Święte w rok! Plan ten nie jest oparty na prostym podziale kolejnych ksiąg na równe części do systematycznego czytania, a na równoczesnej lekturze ksiąg Starego i Nowego Testamentu. W ten sposób teksty z obu części Biblii wzajemnie się uzupełniają. Fragmenty opisujące poszczególne wydarzenia zostały – w większości przypadków – umieszczone w porządku chronologicznym, a ich zapowiedzi zawarte w księgach prorockich zostały zestawione z opisem wydarzeń w księgach historycznych. Do fragmentów Biblii przeznaczonych na dany dzień przechodzi się – podobnie, jak do miejsc paralelnych – korzystając z aktywnych linków.

Nawet jeśli nie będziemy mieli tyle samozaparcia, aby czytać przez kolejne 365 dni, można traktować go jako zachętę do sięgnięcia danego dnia po jakiś fragment.

Wersja polsko-angielska

Biblia polsko-angielska to w zasadzie dwa przekłady w jednym. Do UBG dodano tłumaczenie World English Bible, które jest też uwspółcześnieniem starszego przekładu, mianowicie American Standard Version z 1901, ten zaś bierze swoje początki od rewizji słynnej Biblii Króla Jakuba.

Tekst polskiego przekładu wygląda identycznie jak na powyższych ilustracjach, ale dodatkowo każdy numer wersetu linkuje do wydania angielskiego. Są też przypisy, natomiast nie ma wspomnianego wyżej rocznego planu czytania.

Dobry pomysł, jeśli przy okazji lektury Biblii chcielibyśmy poznawać obcy język.

Co ciekawe – oba wydania kosztują w zasadzie tyle samo, obecnie w Virtualo i Ebookpoint po ok. 13 zł.

Aktualizacja z 31 lipca: Ebookpoint dodał też zestaw obu wydań za 24,99 zł: znajdziecie go na stronie produktu – trzeba przewinąć do bloczka „Kup w zestawie”.

Będzie też wydanie darmowe

Jeśli z jakiegoś powodu nie możemy sobie pozwolić na zakup, 21 sierpnia na stronie jezus.pl pojawi się specjalne, bezpłatne wydanie UBG.

Tekst samego przekładu będzie oczywiście identyczny, nie będzie za to wersetów powiązanych oraz rocznego planu czytania.

Jeśli szukamy jedynie Nowego Testamenty z księgami Psalmów i Przysłów – przypominam, że on jest i będzie bezpłatny.

Podsumowanie

Bardzo mnie cieszy kolejne wartościowe wydanie Biblii na czytniki. Przypominam, że dostępne już są m.in.:

Logos Media zapowiada kolejne wydania – ja nie mogę się doczekać Biblii Ekumenicznej, której ostatnie księgi zostały wydane parę miesięcy temu i szykuje się też wydanie zbiorcze. Może wyjdzie też e-book?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

44 odpowiedzi na „Uwspółcześniona Biblia Gdańska – jest już pełne wydanie z odnośnikami i rocznym planem czytania

  1. Pytanie tylko czy uwspółcześniona Biblia Gdańska to dalej Biblia Gdańska?

    3
  2. Marek Bohdziewicz pisze:

    Ciekawie będzie, jak wyjdzie na Kindla Biblia Jerozolimska – aż się prosi o jej zlinkowanie

    0
  3. Athame pisze:

    Dobra, dobra… teraz konkretne pytanie: która Biblia (najlepiej protestancka, bez katolickich herezji) najwierniejsza jest oryginalnym tekstom hebrajskim i greckim? Oczywiście chodzi mi o taką po polsku. Obstawiam, że „Biblia Warszawska”, ale jeśli jest inaczej, to proszę o wyprowadzenie mnie z błędu…

    4
    • Paweł pisze:

      Widzę, że mamy podobny problem :D Jestem neopoganinem i szukam jakiegoś wiernego przekładu Biblii, neutralnego wyznaniowo. Czytam swobodnie po angielsku i lektura w tym języku, nawet skomplikowanych i starawych tekstów nie jest dla mnie problemem, tylko teraz które spośród pierdyliona tłumaczeń będzie w miarę neutralne też jeśli chodzi o komentarze, i też preferuję raczej protestanckie wersje, ale nie wiem, która najlepsza. Mam Kindla i na Amazonie tego masa. Mam obecnie World English Bible, a to wydanie z tego co się orientuje jest polecane i nie jest ukierunkowane mocno na jedno wyznanie.

      3
      • Marek pisze:

        BG jest najbardziej wierna, stąd taka radość, że to właśnie tłumaczenie zostało uwspółcześnione. Biblia Warszawska jest jednym z najgorszych tłumaczeń (porównajcie choćby Ks. Przypowieści). UBG jest wersją dosłowną (vs literacką) Biblii, stąd tekst stara się być jak najbliższy oryginałowi, bez zbędnej interpretacji. Bibliści się tutaj różnią postawą, niektórzy uważają, że tak stary tekst trzeba zinterpretować do dzisiejszych czasów (literacka wersja), inni, że nie (dosłowna wersja). BG i UBG jest przedstawicielem dosłownego tłumaczenia. Jeśli ktoś jednak wolałby tłumaczenie bardziej literackie, to już lepsze niż BW są tłumaczenia Biblii Tysiąclecia (nie biorąc pod uwagę ks. deuterokanonicznych) czy tłumaczenie Zaremby. Ostatnia różnica to źródło tłumaczeń BG, czyli sam czysty Texus Receptus, gdzie inne tłumaczenia np. BW, BT itd. mieszają manuskrypty TR z Aleksandryjskimi odkrytymi w XIX wieku. Mocno różnice widać choćby np. w 1 Jan 5:7-8 czy Rzym 8:1 i wielu innych fragmentach. UBG i BG to odpowiednik angielskiego KJV. Sam osobiście bardzo się cieszę, że UBG jest dostępne, tym bardziej w formie ebooka. Oby więcej tak dobrych i dostępnych tłumaczeń Biblii.

        0
  4. @Athame – komentarze masz jak czytelnik nie Biblii ale pism Crowleya czy innego satanisty. Niech Bóg Ci wybaczy ….

    5
    • Athame pisze:

      Nie przesadzaj… pisma Aleistera znam tylko z okładek, a w Bibliach katolickich widziałem różne komentarze, czy zwykłe przekłamania wypaczające sens danych fragmentów. Po prostu przekładom protestanckim wierzę, a katolickie są wg mnie zmanipulowane.

      3
      • Robert Drózd pisze:

        Po pierwsze bardzo proszę o niewszczynanie dyskusji światopoglądowych.

        Po drugie – http://psnt.pl/ – tu masz porównanie praktycznie wszystkich polskich przekładów NT w różnych newralgicznych miejscach. Jest też oryginał grecki, możesz sobie porównać.

        7
  5. gjon pisze:

    Dla katolików poszukujących współczesnego, bardzo dobrego tłumaczenia w wersji online i jako apka na komórki/tablety, polecam http://pismoswiete.pl

    Ze znajomymi protestantami sprawdzamy co jakiś czas tłumaczenia np. z UBG i edycji św. Pawła i są one bardzo zbliżone, co dodaje siły i radości, że można chociaż w tym miejscu odnaleźć zrozumienie i poczucie wspólnoty.

    3
  6. Athame pisze:

    „Tu zostało to rozwiązane dość dobrze.”
    To zdanie sugeruje, że mogłoby być lepiej. Co ewentualnie byś dodał/zmienił?

    1
    • Robert Drózd pisze:

      W sumie to ciężko powiedzieć. Nie wiem czy w strukturze NCX najniższym poziomem nie powinien być rozdział księgi – wtedy przynajmniej na Kindle przez PageFlip możnaby skakać między rozdziałami – przydatne, jak czegoś szukamy w konkretnej księdze, ale nie pamiętamy, gdzie to było. Takie rozwiązanie miała Biblia Romaniuka w wydaniu ST/NT. Ale już łączone miało podobną nawigację jak UBG.

      0
      • Athame pisze:

        A indeks jest sensownym pomysłem, czy można bez żalu odpuścić?

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Ale masz na myśli ten z szybkim wyszukiwaniem wersetu? Jeśli to w nowych firmware dobrze działa, myślę, że warto.

          0
          • Athame pisze:

            Drobny detal dotyczy tego, że indeks w formacie KF8 nie działa (chyba że od ostatniego FW, ale nie sądzę). Zrobienie KFX nie wchodzi w grę (niewspierany język polski). Pozostaje MOBI 6/7, co w tym przypadku w niczym nie przeszkadza (chyba).

            Przymierzam się od dłuższego już czasu do zrobienia sobie (ostudziłeś mój zapał do upublicznienia jakiś czas temu) wersji wszechkanonicznej (protestancka, katolicka, prawosławna, ale też kościół etiopski i syryjski). Najchętniej kompilacja z przekładów dosłownych, ale jeśli to nienajlepszy pomysł to jestem gotowy zmienić zamiar pod wpływem sensownej argumentacji.

            Z góry odrzucam dodatkowe komentarze i kontrowersyjne (podważane przez jakikolwiek odłam chrześcijaństwa, ale tylko w obrębie wspólnie uznawanych ksiąg – bez apokryfów) interpretacje.

            Poza problemem wyboru odpowiednich źródeł (myślę że BG lub BW może stać się główną bazą), pozostał mi do rozwiązania problem nawigacji – może popełnisz drobny artykuł o tym jakie rozwiązanie byłoby najwygodniejsze dla stałego czytelnika (wydaje mi się, że można tak ciebie określić).

            0
  7. Monika pisze:

    Każde tłumaczenie jest „zmanipulowane” – piszę to jako tłumacz. Większość znanych mi tłumaczeń protestanckich i katolickich jest uczciwych, bywają różnice jakości jeśli chodzi o kwestie lingwistyczne. Pisać, że w kwestii wierności tekstu wierzy tylko jednym albo drugim może tylko ktoś niezbyt obeznany z problemami przekładu. W uproszczeniu można powiedzieć, że protestanckie i katolickie tłumaczenia Biblii różni perspektywa teologiczna, a nie uczciwość tłumaczy. Dlatego przy braku przygotowania intelektualnego lepiej czytać przekład w duchu bardziej znanej (lub bliższej) nam teologii. Natomiast by podważyć uczciwość tłumaczenia trzeba nie tylko znać język oryginału, ale też mieć sporą znajomość kontekstu kulturowego itd. Inaczej autor takiej opinii stawia się w mało pochlebnym świetle.

    6
    • Athame pisze:

      Niczego nie podważam w sensie stricte naukowym. Po prostu intuicyjnie wyczuwam, że moralną winę za obie schizmy ponosi kościół rzymskokatolicki (nawet jeśli faktyczne powody mają podłoże polityczne). Skoro w kanonach występują różnice to uznawanie przewagi jednego nad drugim, bez głębokich studiów tekstów źródłowych, jest pochodną uszczegółowienia wiary.

      0
  8. ak pisze:

    Oczywiście warto niezapominać o Przekładzie Nowego Świata przetłumaczonego na ponad 130 języków. Dostępne formaty – online, ePub i PDF, a także część języków (w tym j. polski) w formacie audio.

    https://www.jw.org/pl/publikacje/biblia/bi12/ksi%C4%99gi-biblijne/

    0
      • ak pisze:

        Nie uważam, żeby Wikipedia była wiarogodnym źródłem wiedzy.

        „Za podstawę do tłumaczenia Pism Hebrajskich użyto tekstu Biblia Hebraica Rudolfa Kittela, w wydaniach z lat 1951-1955. Przy rewidowaniu angielskiego Przekładu Nowego Świata z roku 1984 skorzystano między innymi z opublikowanej w roku 1977 Biblia Hebraica Stuttgartensia. Ponadto wzięto pod uwagę Zwoje znad Morza Martwego oraz szereg wcześniejszych przekładów na inne języki. Chrześcijańskie Pisma Greckie tłumaczono przede wszystkim na podstawie greckiego tekstu krytycznego opublikowanego w roku 1881 przez Westcotta i Horta, niemniej uwzględniono też inne teksty krytyczne oraz wiele dawnych przekładów na różne języki.”

        Imię Boże zostało użyte w miejscach, gdzie pojawiało się oryginalnie w dostępnych najstarszych tekstach i manuskryptach. Podobnie z resztą było w innych przekładach t.j. Biblia Tysiąclecia wydanie I i II, gdzie imię Boże zostało użyte ponad 6700 razy. Niestety w kolejnych wydaniach zostało stopniowo usuwane.

        W podanym artykule na Wikipedii znajdziemy również informację: „Przekład Nowego Świata został uwzględniony w obszernej analizie współczesnych przekładów Biblii na język polski, opublikowanych po roku 1945. W niektórych miejscach został oceniony lepiej od najbardziej znanych polskich przekładów Biblii, choćby tak renomowanego i rozpowszechnionego jak Biblia Tysiąclecia”.

        Przekład jest łatwy w zrozumieniu i napisany współczesnym językiem. Zawiera wiele pomocnych narzędzi, jak chociażby mapy, żywą paginę, czy odnośniki do innych wersetów. No i wydanie go w tak wielu językach jest niemałym osiągnięciem. Poza tym każdy przekłąd spotyka się z czyjąś krytyką – https://pl.wikipedia.org/wiki/Uwsp%C3%B3%C5%82cze%C5%9Bniona_Biblia_gda%C5%84ska#Krytyka

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Ta analiza to PSNT.pl którą linkowałem wcześniej. Ale jako wikipedysta mogę powiedzieć, że ten akapit to piekny przykład wydmuszki – akurat uwzględnienie tego przekładu przez serwis, który uwzględnia wszystkie (!) nie jest żadnym wyróżnieniem.

          EDIT, aha, tutaj chodzi o pracę Pieli, który nb. jest filologiem, a nie biblistą i pokazuje często lepsze rozwiązania językowe.

          0
        • asymon pisze:

          Wybiórczo traktujesz wyrwane z kontekstu akapity z wiki, którą zresztą dyskredytujesz w pierwszym zdaniu…

          1
  9. Athame pisze:

    Co myślisz o Nowej Biblii Gdańskiej? Odróżnia się od innych polskich wydań. Na stronie, do której dałeś link jest „zjechana jak bura s…”, ale w innych źródłach uchodzi za najlepszy przekład (w kanonie protestanckim).

    Udostępniona jest na wolnej licencji, więc jakbym użył jej jako bazy, to całość (po dodaniu wszystkich tekstów uznawanych przez kościoły chrześcijańskie, a przez protestantów uznane za apokryfy) prawdopodobnie mógłbym udostępnić publicznie Księgę, bez naruszania jakichkolwiek praw autorskich.

    3
  10. quiris pisze:

    Wszystkim myślącym, że Nowy Testament to rzetelne źródło historyczne oraz że dzisiejsze tłumaczenia są polską wersją oryginalnych tekstów źródłowych powstałych na początku naszej ery polecam choćby lekturę „Przeinaczanie Jezusa: kto i dlaczego zmieniał Biblię” Barta D. Ehrmana…

    4
    • Robert Drózd pisze:

      Czytałem i nie uważam aby to cokolwiek podważało – po prostu w nieco sensacyjnych ramach autor pokazuje na czym polega krytyka tekstu biblijnego – prawie wszystkie dzisiejsze przekłady NT są na podstawie wydania Nestle/Alanda, uznawanego przez cały świat naukowy i zawierającego też warianty, o których Ehrman pisze.

      0
      • Athame pisze:

        Mały quiz: kto z pary Nestle / Aland był znanym okultystą?
        a) Nestle;
        b) Aland;
        c) obaj;
        d) żaden;

        0
        • Robert Drózd pisze:

          A nie Westcott i Hort? :)

          0
          • Athame pisze:

            Co do tych nie ma żadnych wątpliwości, natomiast jeśli chodzi o dwóch wyżej to np. wikipedia nie podaje rzetelnych informacji, a ogólnie ciężko znaleźć jakieś poważne dane po polsku.

            Poza tym opracowanie Nestle/Alanda jest obecnie podważane (jako niezbyt staranne), a z polskich przekładów najlepszym jest BG. Nie wiem jak to się ma do UBG.

            0
  11. Athame pisze:

    Robercie, czy możesz odnieść się do mojego pytania nt. Nowej Biblii Gdańskiej? Wydaje mi się, że już drugi raz o to pytam i drugi raz nie mogę doczekać się odpowiedzi…

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Sorry, że dopiero teraz – musiałem się przyjrzeć NBG.

      Porównaj sobie błogosławieństwa z Mt 5: http://bit.ly/2vmXiMN

      O ile UBG to rzeczywiście aktualizacja Biblii Gdańskiej, to NBG wydaje mi się jakimś zupełnie nowym przekładem, którego twórcy sobie poszli mocno w dowolność. Pierwszzy przykład „Błogosławieni/Szczęśliwi ubodzy w duchu” – nie da się inaczej w zasadzie przetłumaczyć, bo tak jest w greckim oryginale.

      A NBG walnęło „Bogaci żebrzący u Ducha” – na pewno nie bogaci, na pewno nie żebrzący. To jest wg mnie jakaś daleko idąca parafraza. Innym przykładem, który też mocno odbił od oryginału jest PNŚ: „Szczęśliwi, którzy są świadomi swej potrzeby duchowej” – to jest dobry przykład manipulacji dokonywanej przez autorów tego przekładu.

      1
      • Athame pisze:

        A co myślisz o Mk, 8:34? Wg mnie tłumaczenie z NBG jest logiczne, a występujące wszędzie(?) indziej logicznie sprzeczne.

        I jeszcze drobny szczegół: co myślisz o idei pozostawienia tetragramu w wersji oryginalnej, bez silenia się na ułomne tłumaczenia (istniej przynajmniej 20 różnych w języku angielskim i praktycznie po 3-7 w każdym innym na jakie Biblia była tłumaczona)?

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Nie widzę specjalnej różnicy przy Mk 8,34. Chodzi o to: prosili vs wzywali?

          Co do pisowni, no to jest kwestia jaką tradycję się przyjmuje. Do mnie przemawia to, że jeśli Żydzi nie wymawiali JHWH tylko Adonai, to polskich przekładach można wstawić PAN, w angielskich LORD.

          0
          • Athame pisze:

            Różnica jest kolosalna. Czy na pewno spojrzałeś na Mk, 8,34?

            0
            • Robert Drózd pisze:

              A racja, sprawdziłem Mt nie Mk :)

              No i tutaj też pojechali według własnego uznania. „αἴρω” można tłumaczyć przez „zabierze”, ale nie „usunie”.

              Zresztą dokładnie ten sam zwrot jest Mk 15,21 – i tu już NBG przetłumaczyło jako „ponieść”. Tak się nie robi.

              0
  12. Athame pisze:

    Podrążyłem trochę temat i w przybliżeniu wiem tyle co jeszcze dwa tygodnie temu. O ile w przypadku NT sprawa jest prosta (GB lub NBG), o tyle ze ST jest problem. Tłumaczenie z jakich języków jest właściwsze – z hebrajskiego i aramejskiego czy z greki? Do czasów odkrycia zwojów znad Morza Martwego, wersja grecka (Septuaginta) była starsza (hebrajskie odpisy znane jako „tekst masorecki” pochodzą z ok. XI wieku). Odkrycia te jednak wskazują, że Masoreci staranniej przepisywali treść. Czy któreś ze współczesnych wydań po polsku korzysta z odkryć w Qumran? Najlepiej przekład dosłowny, bo taki wydaje mi się co najwyżej minimalnie zmanipulowany.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Biblia Tysiąclecia i Paulistów była miejscami poprawiana zgodnie z odkryciami Qumran, choć chyba raczej w tych sytuacjach gdzie Qumran było zgodne z Septuagintą. W ostatnich latach coraz bardziej docenia się Septuagintę, zresztą niedawno wyszedł nawet przekład całego ST z greki właśnie.

      Z tekstem masoreckim jest taki problem, że czasami np. u proroków jest praktycznie niezrozumiały i tłumacze zgadują, o co może chodzić. Na postawie Septuaginty łatwiej jest przetłumaczyć.

      Co do przekładu dosłownego – jest cała seria Vocatio (Biblia hebrajska i wspomniana grecka), straszliwie droga, ale innego wyjścia nie ma, jak chcesz studiować. Ja nie kupowałem tego, bo hebrajski zakończyłem po I semetrze – jednak dla mnie za trudne.

      1
      • Athame pisze:

        Dopytam o przekład dosłowny: ten dotyczący NT jest zrozumiały (jeśli chodzi o pochodzenie), natomiast ten dotyczący ST to powstał na jakiej bazie?

        Jak w punktu widzenia chrześcijan bliskich nam geograficznie postrzegany jest kanon etiopski? Np. księga Henocha, do której odwołuje się wiele wersów zarówno w ST, jak i NT, a mimo to nie trafiła do kanonu katolickiego, czy nawet prawosławnego.

        0
        • Robert Drózd pisze:

          No chyba napisałem – bazą jest zawsze tekst masorecki, poprawiany wg Qumran i Septuaginty. A księga Henocha – no według każdego większego kościoła to apokryf. Zwróć uwagę, że różne kościoły mają różne pojęcia natchnienia/kanonu itd. więc jeśli coś się znajduje w kanonie etiopskim, nie musi to oznaczać nobilitacji.

          W tradycji katolickiej jest sporo nawiązań do Didache, której autentyczność nie podlega wątpliwości, ale nikt dlużej nie zastanawiał się nad włączeniem jej do kanonu.

          0
  13. Athame pisze:

    Pogubiłem się więc dopytam wprost: czy przekład dosłowny dostępny na stronach https://biblia.apologetyka.com to przekład opracowania Westcott/Hort, UBS4 variants (1881) z kodami Stronga (widocznego jako pierwszy od góry) czy oparty na tekstach masoreckich, poprawianych wg Qumran i Septuaginty?

    0
    • HerC pisze:

      Jak już wyżej wspomniała Monika, każde tłumaczenie będzie w jakiś sposób poddane własnej interpretacji. Wskazana jest więc znajomość języka w jakim napisano tekst plus ówczesnych realiów. A chyba jako takiego oryginału nie ma. Są tylko kopie i odpisy.
      Zastanawiałem się też nad tłumaczeniami z hebrajskiego. Skoro zapisuje się tam tylko samogłoski to… taki mały quiz:
      Napisano SN, co znaczy;
      a) SyN
      b) SeN
      c) SiaNo
      d) ….?

      0
      • asymon pisze:

        j tm, d s zrzmc, t wnk z kntkst.

        0
      • Robert Drózd pisze:

        Trochę nie do końca, bo:
        – w tekście masoreckim (i wydaniach Biblii Hebr.) są już zapisane samogłoski – choć np. na podstawie Septuaginty naukowcy czasami coś poprawiają, bo stwierdzają że masoreci musieli się pomylić.
        – w alfabecie hebrajskim jest trochę spółgłosek „niemych”, które sugerują obecność danej samogłoski. Chyba dzięki temu we współczesnym hebrajskim samogłosek nadal nie ma, a jakoś sobie mieszkańcy Izraela radzą. :-)

        1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.