Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Ustawa o książce: potyczki w podkomisji i dyskusje w internecie

ustawa-ksiazka-podkomisja

Kilka wiadomości z frontu walki o ustawę o stałej cenie na książki.

Przypomnijmy, bo artykułów o tym było już sporo – chodzi o ustawę o stałej cenie na nowości – na razie w papierze, ale pewnie po paru latach objęłaby e-booki, dlatego zajmuję się ją na blogu.

Potyczki

Dzisiaj odbyło się drugie już posiedzenie nadzwyczajnej podkomisji do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o książce, powołanej przez sejmową Komisję Kultury. Poprzednie miało miejsce w sierpniu.

Nagranie z prawie trzygodzinnego posiedzenia jest na stronach Sejmu, na stronach wyborcza.biz znajdziemy też krótką relację.

Część posłów miała chyba nadzieję, że ustawę uda się dzisiaj szybko przepchnąć przez podkomisję, tak aby została uchwalona w komisji i trafiła pod obrady Sejmu już w tym tygodniu.

Zapobiegło temu Biuro Analiz Sejmowych, które znalazło w ustawie sporo błędów legislacyjnych. Począwszy od nazwy – „ustawa o książce” jest zbyt ogólna, lepsza była pierwotna „ustawa o jednolitej cenie książki”. Albo, że ustawa używa wielu określeń, których nie definiuje, na przykład nie wiadomo czym jest właściwie „książka”.

Rafał Grupiński (PO) zaproponował, że skoro nawet podstawowe rzeczy budzą wątpliwości, to warto by ustawę zwrócić wnioskodawcom, czyli klubowi PSL i Polskiej Izbie Książki. Jednak z tym wnioskiem reszta komisji się nie zgodziła i na spotkaniu omówiono kolejne punkty, wprowadzając do nich poprawki.

Przez ponad dwie godziny nie udało się zrobić wszystkiego. Kolejne spotkanie podkomisji jej przewodnicząca, Ewa Czeszejko-Sochacka (też PO), chciała zorganizować już w czwartek, tutaj zaoponowali sejmowi urzędnicy, że oni przecież nie tylko tą jedną ustawą się zajmują i nie zdążą. Ostatecznie stanęło na 22 września.

Tyle potyczki. Czy dojdzie do bitwy – czyli debaty sejmowej nad ustawą? Wciąż uważam, że to mało prawdopodobne w tej kadencji. W październiku, Sejm będzie miał tylko jeszcze jedno posiedzenie i tam pewnie będzie sporo się działo. W przypadku nieuchwalenia ustawy w danej kadencji – cały proces powtarzany jest w nowej.

Dyskusje

W ostatnich tygodniach pojawiło się sporo głosów na temat ustawy:

  • Przed pierwszym spotkaniem w podkomisji, Ewa Czeszejko-Sochacka zachęciła do dyskusji na Facebooku. Sporo w niej wypowiedzi pisarzy – m.in. Zygmunt Miłoszewski, Magdalena Parys, Vincent Severski czy Małgorzata Gutowska-Adamczyk, ale i zwykłych czytelników, którzy boją się jednego – że książki będą droższe.
  • Temat dał wiatr w żagle portalowi lubimyczytac.pl. Najpierw wywiad z Piotrem Podsiedlikiem z grupy wydawniczej Publicat, który jest przeciwny ustawie, choć wcześniej ją poparł. Następnie dwie polemiki ze strony zwolenników: Sonia Draga: Gdzie jest korzyść dla czytelnika? oraz Maciej Makowski (Prószyński): Czytelnik jest najważniejszy. Głos zwolennika ustawy o książce.
  • Bardzo obszerna analiza ustawy o książce pojawiła się też dzisiaj na eKomercyjnie.pl – jej autorem jest Marcin A. Dobkowski, szef wydawnictwa Genius Creations i współwłaściciel księgarni madbooks.pl. Dobkowski analizuje skutki ustawy dla księgarni internetowych, stacjonarnych, hurtowników, autorów i wydawców. Warto się z nią zapoznać.

Na tym etapie już nie będę niczego cytował, odnoszę wrażenie, że mielone są wciąż te same argumenty i żadna ze stron nie daje się przekonać. Dodatkowo zwolennicy ustawy prowadzą mocne uderzenie PR-owe, weźmy choćby taki jednoznacznie pozytywny artykuł, Będą niższe ceny wyjściowe książek, opublikowany wczoraj na gazeta.pl.

Sam też – jakkolwiek widzę sporo absurdów tej ustawy – nie wypowiadam się jednoznacznie przeciw niej, ale tym bardziej jestem daleki od jej poparcia. W tej postaci ustawa jest próbą obrony interesów branży wydawniczej, ubraną w argumenty za rozwojem czytelnictwa. Inna sprawa, że w krótkim okresie mogłaby być całkiem pozytywna dla promocji e-czytania – oczywiście do czasu, gdy nie obejmie także książek elektronicznych.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

64 odpowiedzi na „Ustawa o książce: potyczki w podkomisji i dyskusje w internecie

  1. w pisze:

    Osobiście nie jestem pewien czy ta ustawa przyniesie pożądane efekty, ale patrząc jak funkcjonuje „wolny rynek” w Polsce, nie mam nic przeciwko odgórnym regulacjom

    0
    • Krzysztof Kopeć pisze:

      Ta ustawa wyrżnie wszystkie pozostałe księgarnie, bo rynek zdominuje Empik – który wcale nie będzie musiał jej przestrzegać. Po za tym moim zdaniem on zostanie przejęty przez amazon, który tylko czeka aż to zostanie uchwalone.

      0
      • Robert Drózd pisze:

        Nie bardzo widzę jaki interes miałby Amazon w kupowaniu Empiku – przecież nie zależy im na sklepach stacjonarnych, a w internecie Empik nie jest aż takim hegemonem. Już bardziej Merlina, który zresztą akurat jest (znowu) na sprzedaż.

        0
        • Krzysztof Kopeć pisze:

          Zakup Empiku pozwoliłby upiec kilka pieczeni przy jednym ogniu. To jest sklep internetowy – ale oprócz tego sieć stacjonarnych w świetnych lokalizacjach, które na siebie zapewne zarabiają i są jednocześnie punktami odbioru osobistego.

          To ostatnie sprawia, że jako jedyny mógłby zaoferować darmową wysyłkę i to wtedy, gdyby w ogóle kwalifikował się do tej ustawy.

          Merlin chociaż też ma miejsca, gdzie można zamówienia odebrać to jest ich mniej i też mają mniejszą ofertę dla przypadkowych osób.

          0
          • nnd_newbie pisze:

            „To ostatnie sprawia, że jako jedyny mógłby zaoferować darmową wysyłkę…”

            Darmową wysyłkę poprzez utrzymywanie sieci kosztownych sklepów detalicznych w średnich i dużych miastach z odbiorem osobistym w tychże salonach? To nie jest darmowa wysyłka. I od kiedy Amazon działa w ten sposób? Prędzej Pocztę Polską kupi (sarkazm) albo lokalnego kuriera, który mu tą usługę zapewni: dostawę pod drzwi na terenie całej Polski.

            0
            • Krzysztof Kopeć pisze:

              Rzecz nie w tym, czy te sklepy są kosztowne – tylko czy są, lub czy mogą się stać rentowne.

              Sklep internetowy funkcjonujący obok sieci lokali, to jest taka nasza specyfika – jeśli pozwoli to zarobić i jeszcze zdominować rynek (bo zawsze będzie można powiedzieć, że ze sprzedaży innych rzeczy czerpie się więcej zysków) obchodząc ustawę, to dlaczego amazon miałby tego nie robić? Chodzi wyłącznie o pieniądze.

              0
    • dps pisze:

      Bo w Polsce nie istnieje „wolny rynek” tylko właśnie sterowana odgórnie fasada wolnego rynku. Traktuje się ludzi (w tym przypadku czytelników) jak bydło, które musi słuchać swojego pana bo albo dla bezpieczeństwa (patrz: ograniczenie „śmieciowego” jedzenia w szkołach), albo dla wybranych grup (księgarze) tworzy się prawo, które z konkurencją wolnorynkową nie ma nic wspólnego.

      0
      • as pisze:

        rzeczywiście np. reklamy outdoorowe są faktycznie tak sterowane odgórnie że mamy jeden wielki syf w miastach albo deweloperzy też chyba nie narzekają na mnogość odgórnych regulacji, patrząc z jaką swobodą psują miasta

        0
    • michal pisze:

      nie wiem po co w ogóle wprowadzać taką ustawę??

      nie jestem liberałem-ortodoksem, za to mam oczy i widzę, że przynajmniej w branżach, na których się znam mieszanie się państwa i próby siłowania się z rynkiem prowadzą tylko do patologii.
      wprowadza się sztuczne przepisy / ograniczenia co powoduje tylko zwiększoną kreatywność jak te ograniczenia obejść. oczywiście trzeba jeszcze zatrudnić z naszych podatków cały departament urzędników, którzy się będą tym zajmowali.
      w efekcie klient dostaje droższy towar, choć koszt tego jest ukryty.
      sztandarowym przykładem był program „mieszkanie dla młodych”. nie powstało przez to ani jedno mieszkanie więcej. deweloperzy kombinowali za to jak „podzielić” za duże mieszkanie (nie łapiące się na program) na dwa, jedno było z dopłatą MDM drugie nie, a potem było przebijanie ścian między lokalami… albo cena mieszkania „obniżona” a do tego obowiązkowy garaż za 100 tys zł. W efekcie mieszkanie kosztowało łącznie tyle samo, tylko że częściowo płaciliśmy za to wszyscy my podatnicy za pośrednictwem budżetu, ale dodatkowo trzeba było jeszcze utrzymać armię urzędników. najbardziej zyskali deweloperzy, bo nakręcało to koniunkturę bez specjalnego wysiłku z ich strony.

      0
  2. Krzysztof Kopeć pisze:

    Ciekawe jakie kwiatki wyjdą przy opisie „książki”…

    0
  3. KonradK pisze:

    „Inna sprawa, że w krótkim okresie mogłaby być całkiem pozytywna dla promocji e-czytania – oczywiście do czasu, gdy nie obejmie także książek elektronicznych.”

    I uatrakcyjnić na stałe korzystanie z warezów, których nie jest w stanie objąć.

    0
  4. asymon pisze:

    Nie dziwię się, że Biuro Analiz cofnęło treść ustawy, czytałem którąś z wersji dostępnych na stronach PIK i sprawiała wrażenie pisanej na kolanie, a właściwie przeklejanej na szybko, pewnie z materiałów otrzymanych od lobbystów. Kiedyś wklejałem w komentarzach, jakieś urwane zdania, niegramatyczne sformułowania, błędy ewidentnie wynikające z pośpiechu.

    Osoby cieszące się, że ustawa o książce nie obejmuje ebooków przestrzegam, że przed końcem kadencji dzieją się cuda. Wszyscy pamiętamy aferę z „lub czasopisma”, ale kilka dni temu w magiczny sposób zmieniła się treść jednej z ustaw i nikt nic nie wie:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18707899,cuda-przy-ustawie-o-rewitalizacji.html

    0
  5. Mike pisze:

    Ja mam pytanie, może ktoś mi na nie odpowie jakoś sensownie – mianowicie dużo ludzi zastanawia się czy w dalszym czasie te ustawy nie dotkną ebooków… z tym, że jak wiadomo są one dostępne wyłącznie w dystrybucji internetowej. I teraz hipotetycznie, że dotknie to ebooków: przecież chyba nikt nie będzie mógł zakazać wydawania książek w formacie elektronicznym w języku polskim i dystrybuowania ich w postaci elektronicznej w sklepie internetowym, który nie jest zlokalizowany siedzibą w Polsce prawda?

    Co oznacz, że w 99% Polacy sobie poradzą z tym przenosząc swoje księgarnie za granicę i sami będą wydawać ebooki w języku polskim w porozumieniu z macierzystym wydawcą zagranicznym i z pominięciem polskich wydawców?

    Chyba że jestem w błędzie ale wydaje mi się że rynku internetowego, gdzie fizycznie żadna paczka nie będzie przekraczała granicy kraju nie da się opanować jakąkolwiek „ceną minimalną” ?

    0
    • Borygo pisze:

      Księgarnie same w sobie nie mają możliwości wydawania książek. One tylko sprzedają to co wydawnictwa wydają. Jeśli chodzi o książki elektroniczne to umieszczenie sprzedaży za granicą nic nie da, ponieważ i tak trzeba będzie kupić je od wydawcy. Za to bardzo ładnie rozwinie się rynek piracki. Ktoś kupi jeden egzemplarz książki, udostępni w sieci i wydawnictwo z zyskami może się pożegnać.
      Pewnym rozwiązaniem tego problemu mogło by być przeniesienie się autorów do wydawnictw zagranicznych, ale ci są najprawdopodobniej związani długimi umowami o wyłączność. Wydawnictwa zapewne nie były by zainteresowane „uwolnieniem” autorów.
      Zastanawia mnie tylko jedno. Dziś mamy wolność w zakresie ustalania cen książek. Dlaczego Wydawnictwa które popierają ustawę nie wprowadzą tego rozwiązania w zakresie swojej polityki cenowej. Przecież to one wydają określoną pozycję i jako monopolista mogą wszystkim sprzedawać ją w takiej cenie jak im pasuje. Nikt ich nie zmusza do stosowania obniżek czy rabatów. I niech ustawią sobie ceną jak im pasuje 50, 60, 70 pln. Bardzo proszę. Będą mieli większe zyski i znikomą sprzedaż.

      0
      • lenka pisze:

        Polityka cenowa wydawnictw zależy od polityki cenowej molochów – większość wydawnictw chce przede wszystkim sprzedać empikowi, bo ten nierzadko generuje najwyższą sprzedaż jako indywidualny podmiot i ma swoje wytyczne co do zakupów – stała (znaczna) marża od ceny okładkowej, która pozwala im sprzedawać taniej niż innym.W akcji uczestniczą największe wydawnictwa, które mają największy udział w rynku, stąd uzależnienie w dużej mierze od molochów dyktujących warunki daje się im najbardziej we znaki – i to jest główna przyczyna powstania ustawy.

        0
    • mm pisze:

      Ebooki to chyba nadal za mały rynek w Polsce żeby się tak opłacało cudować.
      Do niedawna VAT od Ebooka płaciło się w takiej wysokości w jakiej obowiązywała w kraju rejestracji księgarni. Czyli np. polska księgarnia płaciła 23% a zarejestrowana w Luksemburgu czy na Cyprze tylko 15%. Mimo to nie jest mi znany przypadek żeby polskie ebooki były sprzedawane przez spółki zarejestrowane w krajach o niższym vacie. Obecnie to bez znaczenia bo VAT jest liczony tak jak w kraju odbiorcy a nie sprzedającego.

      0
  6. para pisze:

    nie bardzo widzę w tym zysk wydawców
    przecież każdy z nich ma jakieś ważne długoterminowe umowy rabatowe a żaden dystrybutor nie zgodzi się na zmianę rabatu
    załóżmy taką sytuację:

    obecna średnia cena książki ~40 zł
    rabat dystrybutora ~ 50% od ceny okładkowej
    cena dla dystrybutora ~20 zł

    nowa średnia cena książki ~30 zł – wg mnie to minimum żeby sprzedaż drgnęła
    rabat 50%
    cena dla dystrybutora ~15 zł

    wydawca traci w nowych warunkach 25%, czy o tyle wzrośnie sprzedaż przy nowej niższej cenie? mam wątpliwości

    0
    • Jakec pisze:

      Im się wydaje, że wzrośnie sprzedaż, bo nawet w Pcimiu Dolnym będzie można kupić każdą nową książkę – teraz nie można, bo mała księgarnia nie jest w stanie konkurować cenowo z dużą i klient jedzie po tańszą książkę do sąsiedniego miasta do dużej księgarni…

      0
      • para pisze:

        mieszkam może nie w Pcimiu ale w miasteczku niewiele większym i mogę kupić każdą nową książkę w małej księgarni, która nawet jeśli jej nie ma to za 2 dni sprowadzi, w cenie jak empik w sąsiednim mieście (czyt. okładkowej), to nie jest problem,
        po ustawie ta księgarnia wciąż nie będzie mieć mojej książki bo jest za mała,
        nic się nie zmienia

        0
    • Borygo pisze:

      „nowa średnia cena książki ~30”

      Oni nie po to przepychają tą ustawę by obniżać ceny. Nowa cena książki moim zdaniem będzie oscylowała w okolicy 50, 60 pln i więcej.

      0
      • Robert Drózd pisze:

        Ale aż takimi idiotami to oni nie są. :) Sądzę, że cena mogłaby spaść o jakieś 10% do obecnych okładkowych (np. nowość nie po 44,90 a po 39,90 zł), ale jak ktoś kupuje w dyskontach, to zapłaci więcej.

        0
  7. sdf pisze:

    Na Boże Narodzenie Amazon szykuje czytniki i tablety po 50 dolarów.

    0
  8. xxx pisze:

    Mnie po przesłuchaniu niemal całej relacji z posiedzenia podkomisji uderzyło, że nie ma tam argumentów na poparcie tezy, iż pani przewodnicząca czyta więcej niż jedną książkę na życie, niestety.

    0
  9. Jerzy29 pisze:

    Jestem bardzo ciekaw: ile książek w tym roku kupili posłowie tej komisji.

    0
  10. Robert m pisze:

    Piszę z punktu widzenia pracownika „sredniej” wielkosci wydawcy ktory na co dzien uczestniczy w ksztaltowaniu cen i
    polityki wydawniczej. Moim zdaniem ustawa ma duże szanse aby obnizyc ceny.
    Podobnie jak stalo sie w Niemczech czy Francji.
    Jeden z powodow… duze rabaty w sieciach detalicznych uderzają w rentowność wydawcow.
    Klasyczna promocja – 25% w empiku czy matrasie to dodatkowe 15% lub wiecej rabatu dla wydawcy.
    W praktyce duża czesc nakladu sprzedawana jest z rabatem na poziomie nawet 60-65% procent!
    Aby utrzymac rentownosc na ksiazce Wydawca podnosi wiec cene detaliczna do takiego poziomu aby
    zrownowazyc sobie rabat ktory musi oddac sieci detalicznej czyli np. matrasowi.
    Bez takich promocji ciezko promowac nowosci czy handlowac w wiekszej skali. Sieci detaliczne
    wymuszaja promocje ze wzgledu na konkurencje glownie ze strony ksiegarni internetowych.
    Ksiegarnie te sprzedaja ksiazki, w tym nowosci ze stałym rabatem 25-35%.
    W tym wypadku taki rabat nie kosztuje wydawce – jest to koszt marży księgarni internetowej ktora zwykle jest małą firma i ma niskie koszty. Nie musi miec lokalu handlowego, wielu pracownikow etc.
    Wydawaloby sie ze wystarczy przeniesc sprzedaz do internetu… ale sprzedaz w internecie to maks 20-25% calego rynku. A ebooki to tylko kilka % rynku, i prosze nie pisac ze za 3-4 lata nie bedzie książek drukowanych…. Aby dzialac powazny wydawca nie moze zamykac sie na sieci detaliczne i musi akceptowac oczkiwania dodatkowych rabatow od dystrybutorow.
    i koło sie zamyka… dystrybutor naciska, wydawca chce sprzedac i podnosi ceny itd.
    Stala cena ma szanse zatrzymac to błędne koło.
    Duzym beneficjentem ustawy beda tez male, niezalezne, lokalne ksiegarnie ktorych rola jest znacznie wieksza niz
    tylko sprzedaz ksiazek… Ostatnio zbankrutowalo
    przynajmniej kilkaset ksiegarnii (do czego przyczynil sie rowniez bezplatny podrecznik) – taka ksiegarnia
    nie ma duzych opcji konkurencji z duza siecia detaliczna – ale moze serwowac dobra kawe i miec pracownikow z pasja.
    Nie da jedank rabatu 30% – takiego jak w sklepie internetowym ani w dużej sieci detalicznej – nie ma takich mozliwosci negocjacyjnych.
    Gdy bedzie stala cena ksiazki klient kupi ksiazke tam gdzie jest mu wygodniej albo gdzie bedzie lepiej obsluzony….
    A ebooki to zupelnie inny temat, inne warunki, inny rynke….

    0
    • Borygo pisze:

      „W praktyce duża czesc nakladu sprzedawana jest z rabatem na poziomie nawet 60-65% procent!”

      To może taką dygresję
      Kupując paliwo na stacji sieciowej uczestniczę w ich programie lojalnościowym. Zbieram punkty i co jakiś czas mogę sobie wybrać prezent. Wiesz ile wart jest ten „prezent”? Około 1% tego co wydałem na paliwo. Taki „rabat” daje mi sieć. W innych sieciach jest podobna wielkość rabatów.
      Pewien producent spożywki daje maksymalny rabat ok 3% od cen cennikowych (a nie ma ich niskich). Myślisz, że przepadł na rynku bo nie daje rabatów? Nie. Ma się dobrze i ma duży udział w tym rynku.

      Jeśli wielkość rabatu jest problemem to go zmniejszcie. Zapewniam, że nie będzie tak, że duże sklepy będą zamawiały tylko tanie książki. Będą zamawiały, to co ludzie będą chcieli kupować. Po co im tania książka której nikt nie chce kupić? Nie będzie tak, że jak ja nie dam dużego rabatu to kupią sobie od innego wydawcy. Ja chcę kupić to co czytam, a nie to co oni mają w niższej cenie. I żeby nie wiem ile dali mi rabatu to nie kupię książki kucharskiej, jeśli czytam fantastykę. Oczywiście cena książki nie może też być za duża, gdyż w taki sposób czytelnictwa nie rozwiniemy. A mogę się założyć o skrzynkę napoju wysokoprocentowego, że maksymalnie po pół roku obowiązywania ustawy (nie od samego początku, bo przecież trzeba pokazać, że jesteśmy dobrzy), ceny książek poszybują do góry. Dlaczego poszybują? A kto im zabroni? Rynek i prawo popytu i podaży? Przecież będzie ustawa znosząca coś takiego.

      0
      • lenka pisze:

        I tu pojawia się kwestia tego, że to moloch generuje sprzedaż – jeżeli nie dasz molochowi, to niektóre książki przepadną w zalewie tego, co na rynku, tu nie wydawca robi łaskę empikow, że mu oferuje książki, ale empik daje mu przywilej zaprezentowania ich u siebie – nie sprzedasz empikowi, który z tego co pamiętam z forum MAGa w niektórych przypadkach generuje mu ok. 25% sprzedaży?Inna sprawa, że ma on (empik) często wyłączność na 2 tygodnie przed oficjalną premierą – tego ustawa o stałej cenie książki molochowi nie zabroni i nadal mniejsze podmioty będą w czarnej d.

        0
        • Nika pisze:

          To, gdzie wydawca chce ulokować książki to już jego prywatna sprawa i nie ma co u zrzucać winy na empik, to chyba dobrze że zapewnia sprzedaż, a klientom duży wybór. A co do tej tymczasowej wyłączności to praktyka nie tylko empiku, poza tym z tego co wiem to często sami wydawcy wychodzą z taką inicjatywą, z resztą to zawsze jest czasowe, więc nie ma co narzekać. :)

          0
          • lenka pisze:

            Nie dyskutujemy o chęciach i winie, tylko o sensie ustawy w odniesieniu do realiów rynku, a że jednym z jej celów ma być podobno ocalenie mniejszych księgarni, nie sposób nie odnieść się do empiku jako przykładu molochów i tego, co sprawia, że te nadal będą miały ogromną przewagę.

            0
            • Agacz pisze:

              Przecież jeśli ceny wszędzie będą takie same, to ludzie zaczną chodzić do małych, osiedlowych księgarni. Nawet z czystej wygodny ludzie będą je wybierali zamiast latać do galerii i szukać promocji.

              0
              • Borygo pisze:

                Taaak. Jasne. Już widzę te tłumy pędzące do małych księgarń po wprowadzeniu ustawy. Ludzie którzy od skończenia szkoły średniej książki nie widzieli, będą się zapisywać w komitetach kolejkowych po nowe książki. Przepraszam za sarkazm, ale nie mogłem się powstrzymać.

                0
        • Błażej pisze:

          W dużej części argumentów za ustawę Empik jest pokazywany jako ten zły, który zmusza księgarnie do rabatów i ergo podnoszenia cen. Tylko że, z tego co kojarzę, Empik popiera ustawę.

          0
          • lenka pisze:

            Bo empik nadal będzie miał przewagę konkurencyjną w postaci wielkości zamówienia i możliwości promocji tytułów, a to przekłada się na silniejszą pozycję w negocjacjach cen z wydawcą – paradoksalnie stała cena, nawet przy założeniu, że będzie niższa od obecnej może przynieść molochowi większy zysk – przypominam, że moloch sprzedaje, a nie kupuje po cenie okładkowej.

            0
    • YuukiSaya pisze:

      Obawiam się, że to wciąż myślenie życzeniowe. Bo taka sieć szybko powie, że dalej żąda rabatu 50%, bo musi w ten sposób zrekompensować sobie koszty magazynowania egzemplarzy, które nie znajdą nabywców po cenie okładkowej. Lub wezmą po 2 egzemplarze na sklep dla wystawki, a resztę po roku. Oczekiwania wydawców wobec tej ustawy nie mają żadnego pokrycia w mechanizmach rynkowych i zachowaniu ludzi jako kupujących. Ale jak sprzedaż po wejściu ustawy zleci na łeb na szyję (przypominam Izrael), to oczywiście winni będą piraci? I kto jeszcze? Dlaczego nie przyszło wam do głowy, jaki interes mają empik i matras w popieraniu ustawy? Każdy zdrowo myślący człowiek widzi, że „coś tu nie bangla”.

      0
      • Borygo pisze:

        Sieć zawsze będzie chciała więcej rabatu. Nawet jak im dasz 99% to powiedzą, że to za mało i będą chcieli więcej. Dlatego rozwiązaniem jest polityka rabatowa na poziomie 10% dla wszystkich i dodatkowo do 5% rabatu ze względu na wysokość obrotu. I poza te ramy nie wychodzimy. Różnica w cenie będzie na tyle mała by nie opłaciło się specjalnie biegać po książkę do supermarketu i książki będą w podobnych cenach. Zyskają na tym mniejsze księgarnie a i supermarket nie straci.

        0
    • nnd_newbie pisze:

      „Sieci detaliczne wymuszaja promocje ze wzgledu na konkurencje glownie ze strony ksiegarni internetowych. Ksiegarnie te sprzedaja ksiazki, w tym nowosci ze stałym rabatem 25-35%.”

      Czyli utrzymuje Pan, że sieci detaliczne nie mogą dać ceny z internetu własnymi siłami (większe koszty), dlatego wymusza na was rabat. Więc wprowadzacie ustawę, żeby cena z internetu wzrosła, dzięki temu sieci detaliczne będą mogły dać taką samą bez rabatu wydawcy.

      Gdzie tu korzyść dla czytelnika skoro ceny w sieciach detalicznych zostaną bez zmian, ceny w internecie wzrosną do tego samego poziomu, a jedyni którzy skorzystają to wydawcy, bo nie będą musieli dawać rabatu.

      „Wydawaloby sie ze wystarczy przeniesc sprzedaz do internetu… ale sprzedaz w internecie to maks 20-25% calego rynku.”
      Dlaczego wydawałoby się? Może przenieśmy całą sprzedaż do Internetu i promujmy tam zakupy skoro w Internecie można utrzymać niską cenę książki. To będzie prawdziwy zysk dla czytelnika, a i wydawca zachowa swoje rabaty. A sieci detaliczne niech walczą o klienta kanapami, bajglami i kawą, a nie niską ceną ksiązki.

      0
      • asymon pisze:

        Gdzie tu korzyść dla czytelnika skoro ceny w sieciach detalicznych zostaną bez zmian, ceny w internecie wzrosną do tego samego poziomu, a jedyni którzy skorzystają to wydawcy, bo nie będą musieli dawać rabatu.

        Ale dlaczego wydawcy nie będą dawać rabatu sieciom? Będą oczywiście, po prostu marże sieci będą większe, a marże małych sklepów mniejsze, bo wydawca będzie musiał sobie „odbić” te 50-60% upustu dla dużych i mniejszym odbiorcom zaproponuje rabat odpowiednio mniejszy. A czy cena okładkowa spadnie? Śmiem wątpić, bo jak napisałem, rabat dla dużych sieci będzie wciąż ustalany od ceny okładkowej.

        Ustawa (tu jest jej treść) mówi tylko o cenie końcowej dla klienta-czytelnika, co więcej dopuszcza możliwość „rozbicia” premiery na dwa wydania, z dwoma ISBN i różnymi cenami. Czyli mogę sobie np. wyobrazić, że „gorąca” premiera w księgarniach kosztuje 39,90 a w jednej z dużych sieci 29,90 i wszystko jest OK, bo z punktu widzenia ustawy to dwie zupełnie różne książki. I co wybierze klient?

        Teraz też niektóre rzeczy można kupić premierowo tylko w jednym miejscu, np. biografia Michaela Jordana przed świętami Bożego Narodzenia była dostępna tylko w jednym miejscu, reszta sklepów sprzedawała chyba od 8 stycznia. I co, miałem bratu pod choinkę włożyć liścik „Przykro mi, ale dostaniesz swój prezent za dwa tygodnie”?

        0
        • asymon pisze:

          Art. 6, pkt. 3: Wydawca lub importer mogą ustalić różne ceny książki w poszczególnych jej standardach edytorskich, w szczególności wydania w twardej lub miękkiej oprawie.

          Art. 6, pkt. 4: Wydawca lub importer mogą ustalić cenę inną niż jednolita cena dla prenumeratorów czasopism w przypadku sprzedaży książki wydanej przez wydawcę danej gazety lub czasopisma.

          Art. 8, pkt.1: Do stosowania ceny jest obowiązany sprzedawca końcowy.

          0
          • nnd_newbie pisze:

            Dalej sobie liczę i mi to nie wychodzi. Jeśli średnia cena za książkę spadnie to (bez zwiększenia sprzedaży) zysk sprzedawców, dystrybutora i wydawcy spadnie. Śmiem wątpić, że wydawcy na to pójdą, a wątpię, żeby sprzedaż wzrosła, bo zacytuję p. Piotra Podsiedlika z Publicat S.A:
            „Spadające nakłady są głównie wynikiem zmieniającego się świata (Internet i nowe technologie). Coraz popularniejsze e-booki wpływają na mniejsze nakłady książki papierowej. To zjawisko ogólnoświatowe.”

            Zatem cena średnia (i jedyna obowiązująca) pozostanie taka sama lub będzie wyższa. Co oznacza, że tam gdzie było taniej (Internet) będzie drożej, a tam gdzie było drożej (małe księgarnie) będzie taniej.

            Zatem beneficjentami tej ustawy są małe księgarnie i wydawcy (bo mogą teraz dowolnie ustalać ceny), a uderza w księgarnie internetowe i klienta końcowego, bo odbiera mu najtańsze źródło książek.

            Ratujemy jednych, kosztem innych. W jaki sposób zlikwidowanie najniższych cen na rzecz uśrednionych i jednolitych ma zwiększyć sprzedaż książek?

            0
            • Kaczus pisze:

              Ja jestem przekonany, ze straty beda jeszcze większe (choć niektórym się wydaje, ze się zwiększą, ale jak było z akcyzą na alkohol i papierowy?). Ja nie musze czytac nowości, więc sobie poczekam rok, az cena spadnie, dodatkowo – przez ten rok, może ktos kupi, i mi pożyczy książkę i ją przeczytam, więc mozliwe wręcz, że nie kupię jej wcale. Więc liczenie, że zwiększy się sprzedaż jest ułudne. Ułudą jest to, że jesli chce kupić książkę, to koniecznie szukam jej w najniższej cenie – nie – szukam jej w cenie akceptowalnej i pierwsze miejsce, gdzie taką znajdę, tam kupuję.

              0
        • zipper pisze:

          o, też poruszasz ciekawy temat, bo gadanie o tym, że książka będzie bardziej dostępna po tej ustawie jest śmieszne – nie ma w niej ani słowa o zakazie zawierania umów na wyłączność.

          jak sieci nie będą musiały już walczyć cenowo, to będą walczyć na ekskluziwy.

          0
    • mm pisze:

      To może lobbujcie za ustawą powodującą, że każdy hurtownik dostanie w wydawnictwie taką samą cenę i jakieś rozsądne maksymalne terminy płatności etc. Wtedy małe firmy rodzinne z niewielkimi kosztami mogą zacząć walkę cenową z molochami które mają dużo większe koszty. A ja będę szukał tańszych alternatyw od sieciówek.
      W obecnej wersji gdy cena ma być wszędzie taka sama to po co mam chodzić do małej księgarni? Przecież nie ma fizycznej możliwości żeby w małej księgarni był większy wybór tytułów niż w dużej sieciówce. A do tego sieciówki mają zwykle dużo lepszą lokalizację itp. A jeżeli chodzi o jakieś bardzo popularne tytuły to pewnie i tak będą nimi zawalone supermarkety. Więc przy okazji innych zakupów będzie można kupić książkę bo i tak wszędzie ta sama cena – tak jak teraz gazetę…

      0
  11. xxx pisze:

    Z normalną literaturą nie będzie problemu. Po roku książki trafią do normalnego obrotu. Dużo gorzej sprawa wygląda z podręcznikami – jak przekonać nauczycieli, by używali tylko podręczników wydanych więcej niż rok wcześniej?

    A z drugiej strony, skoro jest to ustawa o jednolitej cenie książki, mająca w zamyśle promować czytanie, to dlaczego nie wprowadzi zgodnie z nazwą jednolitej ceny, np. 4,99 zł, na wszystkie wydawane książki, niech będzie, że nawet na dłuższy okres – 5 lat?

    0
    • lenka pisze:

      Z normalną literaturą będzie problem – prawdopodobnie wydłużą się znowu terminy płatności, co sprawi, że mniejsze wydawnictwa, które nie bazują na faktoringu, będą miały znowu wydłużony czas zwrotu z „inwestycji”, mniejszą płynność, a tym samym ograniczoną możliwość działania na rynku – i mam wrażenie, że eliminacja tej konkurencji jest jednym z powodów powstania ustawy – Prószyński non stop skarży się, że przez takich drobniaków wydających literaturę śmieciową cierpi przede wszystkim czytelnik (sic!), jak i wydawcy, którzy prezentują literaturę na poziomie – cokolwiek ten poziom oznacza (czy jeżeli uwielbiam harlequiny, a na rynku ich nie będzie , to kupię w zastępstwie Johna Steinbecka? Hehehe – nomen omen pod zakładką Literatura światowa na stronie Prószyńskiego jest odnośnik Romans).

      0
      • zipper pisze:

        dokładnie, główna oś sprzęgająca w tym lobbyingu wydawców z Empikami.

        Empik tą ustawą chce ukręcić łeb sklepom internetowym, Prószyński i reszta dużych wydawnictw – małym graczom, którzy im podbierają klientów.

        0
  12. teodor pisze:

    Czytam sobie „Gdzie jest korzyść dla czytelnika?” i tak się zastanawiam: niby wszystko gra i koliduje :), ale… gdyby tak podstawić w miejsce książki chleb? Albo dowolny artykuł spożywczy, czy przemysłowy? I wszystkie argumenty biorą w łeb…

    0
  13. Lag pisze:

    Link do filmu nie działa.

    0
  14. winter pisze:

    Moja wiara w to, że taka ustawa mogłaby w jakikolwiek sposób pomóc czytelnictwu, jest minimalna. W to, że doprowadzi do obniżenia cen – mniejsza niż żadna.
    Natomiast moja wiara w kreatywność Rodaków jest wielka. Ciekawe, jakie formy omijania ustawy zostaną wynalezione?

    0
    • Anna pisze:

      Zdaje się, że już sama ustawa rozwiązuje ten problem – egzemplarze uszkodzone można sprzedawać taniej (a nie wiem, czy stopień uszkodzenia zostały określony).

      0
      • asymon pisze:

        Nie został, cały Artykuł 11 to lista wyjątków: instytucji które mogą kupować taniej, a co do uszkodzeń:

        Książki używane, wybrakowane, wadliwe lub uszkodzone mogą być sprzedawane po cenach innych niż określona cena, pod warunkiem poinformowania nabywcy końcowego o wadach danego egzemplarza.

        0
        • pani Eliza pisze:

          O, to obstawiam, że powstaną całe sektory półek z książkami zakurzonymi, ze zgiętą stroną lub po rysowaną okładką. Od koloru, do wyboru. ;-)

          0
  15. robertp pisze:

    Według mnie ustawa nie zadziała.
    Np. Amazon.de kupi książki od wydawcy i będzie sprzedawał taniej z wysyłką do PL za niską cenę, albo za darmo jak się kupi więcej.

    0
    • rthrth pisze:

      to wprowadzi się cło! i kazdy kto kupi bedzie musiał zaplacic odpowiednio.

      albo zaproponowac by kazdy kto kupuje nowości płacil niższą opłatę, ale jak książka juz się stanie starsza to dopłaci różnice lub odda książke do punktu skupu starszych ksiażek.
      ;D

      0
  16. zipper pisze:

    Ustawa o ratowaniu Empików jak na razie nie rokuje na wprowadzenie w tej kadencji. I dobrze.

    A to posiedzenie pokazuje jak wielkim bublem jest projekt na obecnym etapie.

    0
  17. rthrth pisze:

    Skoro to taka dobra ustawa to zrobmy publikacje open source.
    moze przetlumaczyc czesc darmowych ksiazek i wydac je w formie na czytniki
    moze nakazac by wszystkie lektury byly albo darmowe, albo darmowe i na czytniki
    może postarac sie zrobic cło na ksiazki. jesli ksiazka nie wyjdzie w cenie nizszej niz, to wydawca musi zaplacic wiecej, albo drozsze ksiazki niz nie moga byc w obiegu. jak by tak nie bylo nowoci przez powiedzmy 10 lat czytelnicy by spokojnie przestali czytac cokolwiek i problem by zniknał

    0
  18. Piotrek pisze:

    Robercie,
    proszę nie zajmuj się ją (tą ustawą) więcej ale nie przestawaj nią się zajmować ;)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.