Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Uczniowie z dysleksją czytają szybciej e-booki, tyle że na… iPodzie!

Jako „wyznawcy świętego czytnika” często szukamy w sieci dowodów na wyjątkowość naszych urządzeń, a wspierają nas w tym autorzy serwisów informacyjnych. Tyle, że nie zawsze warto im bezkrytycznie wierzyć.

W serwisie Nauka w Polsce prowadzonym przez PAP czytamy, że e-booki ułatwiają dyslektykom czytanie:

Coraz popularniejsze czytniki książek elektronicznych mogą pomóc osobom cierpiącym na dysleksję czytać szybciej i z większym zrozumieniem, dzięki temu, że można ustawić je tak, by wyświetlały jedynie kilka słów w linijce – informują badacze za pośrednictwem pisma „PLOS ONE”.

O co chodzi? Osoby z dysleksją mają często trudności w koncentracji na literach wewnątrz wyrazu i na wyrazach w wierszu, jeśli jest ich dużo. Kiedy odpowiednio ustawimy parametry tekstu w czytniku – wtedy możemy zmniejszyć liczbę czynników rozpraszających. I to właśnie udowodnili niedawno naukowcy ze Smithsonian Institute.

Czytamy dalej:

W przypadku osób z zaburzeniami uwagi wzrokowej korzystanie z czytnika wyświetlającego od dwóch do trzech słów w linijce wyraźnie poprawiło szybkość czytania i zrozumienie tekstu w porównaniu z czytaniem tekstów rozmieszczonych w tradycyjnej formie na papierze. Odwrotna sytuacja miała miejsce w przypadku uczniów, u których zaburzenia uwagi wzrokowej nie występowały.

Czyli osoby z dysleksją czytały w ten sposób szybciej niż normalnie – a osoby bez dysleksji całkiem na odwrót.

Wnioski z badania takie, że czytniki są czymś więcej niż tylko technologicznym gadżetem. Ach, naprawdę? Ale zaraz – od dwóch do trzech słów w wierszu? Co to był za czytnik?

Mało komu chciało się chyba zajrzeć do pełnego tekstu badania, które znajdziemy na stronach PLOS One i które nosi tytuł E-Readers Are More Effective than Paper for Some with Dyslexia. 

„E-Readers” – czyli pewnie czytniki. A okazuje się, że nie. W badaniu udział wzięło 103 uczniów szkół średnich z dysleksją i do dyspozycji mieli teksty na papierze oraz na …ekranie iPoda Touch o wielkości 3,6″. Pod krótkimi tekstami były pytania sprawdzające zrozumienie.

Tak wyglądały obie wersje:

W szczegóły nie będę wnikał, bo i sam ich nie zrozumiałem do końca. Natomiast jasne jest jedno. Badanie zostało przeprowadzone w danych warunkach i udowodniło, że serwowanie dyslektykom tekstu w wąskiej kolumnie poprawia dla nich czytelność. Czy da się to przenieść na czytniki? I tak i nie – spokojnie mogę na Kindle ustawić duże marginesy i większą czcionkę i wtedy też będę miał podobny efekt. Ale czy to tak samo zadziała na e-papierze? To należałoby zbadać osobno – i tyle.

Choć oczywiście wnioski są zgodne ze zdrowym rozsądkiem – bo jeśli ustawimy sobie tekst, tak jak chcemy, łatwiej nam się na nim skoncentrować i w efekcie czyta się lepiej…

Zwróciłem Waszą uwagę na to akurat badanie, bo podobne informacje co jakiś czas przelatują przez media. W jednym badaniu wychodzi, że np. papier czyta się dokładniej niż e-booka. W drugim – odwrotnie. W jednym, że czytanie z tabletu i czytnika jest równie skuteczne. W innym – że tablet (albo czytnik) wygrywa. Bardzo dużo zależy od przyjętych warunków badania, kryteriów szybkości i zrozumiałości, typu tekstu, wreszcie doboru próby. A czasami po prostu dziennikarz nie do końca przeczyta o co w badaniu chodziło – nie krytykuję tutaj PAP, bo błąd z e-readerami powtarza się także na wielu anglojęzycznych serwisach. Pomylili się nawet autorzy Popular Science, ilustrując swój artykuł zdjęciem Kindle…

Jeśli więc chcemy się na jakieś badanie powołać – najpierw dowiedzmy się czego ono właściwie dotyczyło.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

12 odpowiedzi na „Uczniowie z dysleksją czytają szybciej e-booki, tyle że na… iPodzie!

  1. AS pisze:

    Problem leży w samym rozumieniu pojęcia e-reader. Dla większości osób stykających się z tym aspektem, e-reader to każde urządzenie elektroniczne zdolne do wyświetlania tekstu. W każdym razie przenośne urządzenie. Dla wielu osób nie ma znaczenia, jakim ekranem dysponuje czytnik. Dopiero przy bliższym poznaniu można tę różnicę zauważyć. Tak naprawdę najlepszym sposobem na dostrzeżenie różnicy pomiędzy prawdziwym czytnikiem ebooków, a całą resztą, jest jego osobiste sprawdzenie.

    0
  2. piottr-p42 pisze:

    Prochu to ci „badacze” nie wymyślili. Dziecięciem będąc zaczynającym pobieranie nauk, właśnie podobną metodą uczyli nas czytać. Mieliśmy kartonowe ramki zasłaniające sporą część tekstu, z wyciętym prostokątnym okienkiem. W okienku tym widać było jeden wyraz i kawałek następnego, nasze zadanie polegało na przeczytaniu wyrazu i przesunięciu ramki dalej, i pomyśleć że nie trzeba było do tego elektroniki za parę stówek :)

    0
  3. Górnik pisze:

    Badania wykonane na 103 osobach mają niską rzetelność. Użycie jednego czytnika w badaniach to też potraktowanie całego badania jako popularnonaukowego, a nie naukowego. Trochę się dziwię, że naukowcy ze Smithsonian Institute (który raczej powinien być rzetelnym źródłem informacji) wykonali tak słabe badania i je opublikowali.
    Dopóki nie pojawi się badanie na, co najmniej, 200 osobach i czterech zmiennych (na przykład trzech czytnikach plus grupa kontrolna czytająca z papieru) to raczej można to traktować jako ciekawostkę, a nie badanie, które cokolwiek udowadnia.
    Może trochę za dużo wymagam, ale gdyby zrobili badanie na ludziach bez dysleksji, to bym się nie czepiał. Rozumiem, że badając ludzi z dysleksją coś chcieli osiągnąć, a tym badaniem nie osiągnęli nic. Ewentualnie można to uznać za „eksperyment wyznaczający ramy innego, większego badania”.

    0
    • Ocelot pisze:

      Abstrahując od statystycznej wartości próbki badawczej (103 osoby), nie rozumiem zarzutu na temat użycia w badaniu tylko jednego rodzaju czytnika. Badanie pokazało, że dla osób mających problem z czytaniem (tutaj dyslektycy) e-reader ma tą zaletę w porównaniu do tradycyjnej książki, że można dopasować sobie rozmiar i ilość tekstu do własnych upodobań.
      Nie ma tu zupełnie znaczenia jakiego e-readera użyli. Badano sposób formatowania tekstu na jego zrozumienie a nie samą wygodę czytania. Tak samo można ustawić sobie tekst na ekranie komputera, smartphone’a, tabletu i czytnika. W przypadku książki pozostaje tylko jak wspomniał piottr-p42, maskowanie.

      0
    • Dumeras pisze:

      Co prawda, nie sprawdzałem jak jest w tym przypadku, ale dość często takie padania są elementem pracy zaliczeniowej, dyplomowej, stąd mniejsze próby.
      Nie umniejsza to samemu badaniu, zależy jakie były założenia wyjściowe.

      0
  4. ewa pisze:

    Czytanie na kindlu daje efekt podobny. Sprawdziłam na własnej 9 letniej córce. Czytając tradycyjną książkę okropnie duka, co chwila przerywa i prosi o wytłmaczenie tekstu. Ta sama powieść na kindu, z mocno powiększonymi literami, jest czytana płynnie i ze zrozumieniem.

    0
  5. domil pisze:

    Pierwszy czytnik kupiłam dla córki – dyslektyczki. Bo wcześniej wybierając dla niej książki musiałam kierować się przede wszystkim wielkością czcionki i odstępem między liniami – treść była ważna dopiero w drugiej kolejności…
    Teraz, po kilku miesiącach, mogą potwierdzić – e-czytnik może być ratunkiem dla wielu dyslektyków.

    0
  6. UejniGretzky pisze:

    Od lat o tym mówię ludziom, a oni pukają się w czoło. Nie cierpiałem czytać od małego bo mi literki zawsze tańczyły w dyskotece :D Jako tako było z książkami drukowanymi specjalnie dla uwago pląsających. Ale tego było tyle co kot napłakał. Nie ważne że mnie książka interesowała, aż mnie skręcało. Mimo wszystko czytałem. Powoli szlag mnie trafiał że taką cienką książkę czytam tak długo, i tak ciężko, dosłownie jak krew z nosa. Zero przyjemności… Często dawałem za wygraną. A teraz nawet jak czytam dwa razy ten sam fragment to tylko żeby się poonanizować tekstem ;-) A zaczęło się oczywiście od pirackich :P książek (bo legalnych prawie nie było) w docach , pdf-ach itp. Wiadomo na kompie. Ale zmieniło to wszystko. Czytanie w komputerze … i tak lepsze niż te tańcujące robaczki.
    Teraz mam dwa e-iki, można kupić ebooki, i czytam tak samo szybko jak koledzy którzy nie posiadali nigdy tej zdolności wprowadzania zdań z książek w ruch ;-) A co najważniejsze, kręci mnie to.
    Na drugiego e-inka szarpnąłem się nie tyle z gadżeciarstwa co z zachwytu. Cholera w tym się lepiej czyta nie wiem dlaczego, biorę. Okazało się że to przez czcionkę Caecilia i już wiadomo o jaki czytnik chodzi :D I tutaj dodam że czcionki tworzone specjalnie dla dyslektyków (np. OpenDyslexic) mi nie pomagają. Mam wrażenie jak bym miał nonstop załzawione oczy podczas czytania tekstu z tego typu fontem, szybko się oczy męczą. W takim razie nie jestem dyslektykiem, huraaaaaaaaaaaa. W takim razie co ja mam? Może to jednak lenistwo tudzież gadżeciarstwo :D

    0
    • Książki pisze:

      To chyba zasługa sposobu wyświetlania a nie samego urządzenia… Skoro pozytywnie nakręca Cię do czytania czytnik, to ciesz się tym i nie zastanawiaj czy to gadżeciarstwo itp.

      0
    • PuszkaPandora pisze:

      To mogą być również problemy ortoptyczne z oczami. Już tłumaczę, wiele osób w tym głównie dzieciaki i młodzież szkolna ma problemy z oczami: nie składają prawidłowo obrazu z obu oczu, problemy z określaniem dali/bliży, ukryty zez, albo nieprawidłowa ruchomość gałki ocznej. Objawy często mylone powszechnie jako dysleksja, albo ktoś nie wie, że źle widzi bo widział tak całe życie. Często dzieci w podstawówce mają problemy z patrzeniem daleko na tablicę i potem blisko na zeszyt, później boli głowa, problemy z czytaniem i problem zostaje do późnej starości. Proponuje umówić się na badanie do ortoptyka, mi dobrze dobrali okulary. Syn praktycznie nie ruszał gałkami ocznymi na boki tylko kręcił głową i czytał głównie jednym okiem a córcia chodzi na ćwiczenia bo zezuje. Dlatego polecam, widziałem efekty. Przy czytaniu komfort oczyskom się bardzo przyda.

      0
  7. Dumeras pisze:

    I chyba to jest największa bolączka współczesnych niusów w necie. Byle szybko, byle być pierwszym, albo przynajmniej za pierwszym tylko chwilkę.
    Na weryfikacje brak czasu, ba nawet na przeczytanie tego co się umieszcza brak czasu.
    I takich kwiatków w necie jest całe mnóstwo.

    0
  8. Rafał pisze:

    Myślę, że przyda się tutaj mój komentarz.
    O tym, że mam dysleksję wiem od 8 klasy podstawówki. Obecnie mam 33 lata. Do tej pory nie było takiej siły, abym z własnej nieprzymuszonej woli przeczytał jakąś książkę fabularną. Powiem więcej, nie przeczytałem ani jednej lektury do końca. Najgorszą traumą było dla mnie przeczytanie czegokolwiek na głos. Około 4 lat temu zainteresowałem się dysleksją bliżej i okazało się, że to wcale nie jest ułomność, choroba, czy dysfunkcja.
    Problemy z czytaniem przy dysleksji to raczej efekt uboczny dużo szybszego i odmiennego procesu myślowego niż w przypadku „normalnych” ludzi.
    Niestety długoletnia niechęć do czytania czegokolwiek wzbraniała mnie przed poszukaniem skutecznego rozwiązania mojego problemu z wolnym czytaniem. Dopiero jakieś czas temu znajomy mimochodem wspomniał o jakiejś czcionce ułatwiającej czytanie dzieciom. Zainstalowałem ją 3 miesiące temu i…. życie stało się inne.
    Nawet nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, co daje mi zastosowanie tej, mogącej dla Was wyglądać śmiesznie, czcionki. Obecnie nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niej. Instaluję ją wszędzie, gdzie się tylko da.
    Jedynym jej mankamentem, jest szerokość, co sprawia, że często wiersze zawijają się w brzydki sposób, przez co, na wyświetlaczu telefonu jest troszkę nieporęczna. Ale tylko dzięki niej po 33 latach życia w otwartej niechęci do książek, jestem w stanie wreszcie zacząć czerpać przyjemność z czytania.

    Dwa dni temu dostałem Kindle Paperwhite II (zakupiony przez serwis alledrogo, a nie, jak poleca autor bloga, bezpośrednio, ale chciałem mieć go szybko). Jest to prezent dla żony, która pochłania książki w zawrotnym tempie. Po tych dwóch dniach testowania stwierdzam, że szybko będę musiał nabyć drugi dla siebie.

    Tylko dla czego nie da się na tej wersji Kindle zainstalować OpenDyslexic na stałe?

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.