Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Test Kindle Oasis 2017 – część II – codzienne korzystanie, trzymanie, klawisze, słownik, przeglądarka, bateria

Oto druga część dużego testu Kindle Oasis 2 – nowego czytnika Amazonu, pierwszego z ekranem 7 cali.

Od pierwszej części minęły dwa miesiące. Teraz opowiem o codziennym korzystaniu z czytnika i postaram się doradzić Wam, czy warto go kupić.

Aha, w styczniu osobno opisałem działanie Audible – funkcja pojawiła się na czytnikach „8 generacji” czyli pierwszym Oasis oraz Kindle 8. Dlatego temat audiobooków tutaj ominę. Osobno jeszcze opiszę temat wodoszczelności (tak… jeszcze go nie zanurzałem).

Jak kupić Kindle Oasis 2?

Zaraz po premierze przygotowałem artykuł z cenami w europejskich Amazonach.

Nadal niestety nie kupimy nowego czytnika w amazon.de – czyli sklepie, który zwykle polecam. On rzecz jasna tam jest, ale dostarczony być może wyłącznie na terenie Niemiec. To jest jakaś opcja, jeśli mieszkamy przy granicy i możemy skorzystać np. z bliskiego punktu odbioru.

W tym momencie najtaniej wypada zamówienie z włoskiego Amazonu. Najtańsza wersja 8 GB kosztuje 249,99 EUR, z przesyłką zapłacimy 257,98 EUR, czyli ok. 1080 zł.

Wgrywanie książek na czytnik

Każdy test opisujący codzienne korzystanie warto zacząć od tego, jak książki wgrywamy na czytnik. Czynność prozaiczna, ale powtarzana nieraz kilka razy w tygodniu.

W przypadku kolejnego czytnika z rodziny Kindle nie muszę wgrywać żadnych książek, bo bezpośrednio po pierwszym uruchomieniu widzę je w zakładce „All”. Jest tam ponad 3000 pozycji, jakie mam w chmurze, wystarczy dotknąć te, które chcę pobrać na czytnik.

Między czytnikami synchronizują się też miejsce, w którym ostatnio czytałem oraz podkreślenia. Z tego powodu od 3-4 lat niemal wszystkie książki wrzucam na Kindle bezprzewodowo, co niedawno opisywałem dokładniej.

Kindle w biblioteczce ma do dyspozycji dwa widoki – lista tytułów oraz okładek. Preferuję tę pierwszą, gdyż mieści się po prostu więcej pozycji.

No i wygląda lepiej. Gdy przełączymy na okładki – zobaczymy je tylko dla książek z Kindle Store. Te nasze, szczególnie w nowym formacie MOBI okładek nie mają.

 

Jest to niezwykle denerwujący bug wszystkich Kindle (i obiekt drwin posiadaczy czytników innych marek), szczególnie, że np. w aplikacji dla iPada okładki są.

Ile pamięci potrzebujemy?

Ten temat poruszałem w artykule: 8 czy 32 GB.

Ja kupiłem wersję 32 GB, ściągnąłem kilkaset książek i całą swoją biblioteczkę Audible (8 książek). Tak wygląda podsumowanie zawartości czytnika w funkcji Storage Management.

Zaledwie 3,1 GB i wolne 24 GB.  Sądzę, że minie dużo czasu, zanim zacznę mieć problemy z miejscem. Szybciej wyjdzie już chyba wersja Oasis 3.

Samą funkcję zarządzania pamięcią opisywałem dokładniej w listopadzie. Z możliwości usuwania plików nieotwieranych np. od roku skorzystałem już parę razy na starszych Kindle. Tutaj chyba nigdy nie będzie takiej potrzeby – chyba że czytnik zacznie mi zwalniać. Użytkownik HarryT z forum MobileRead zrobił eksperyment na swoim Oasis, wgrywając (partiami) kilka tysięcy książek – nic mu nie zwalnia.

Trzymanie czytnika

Niesymetryczny kształt Kindle Oasis ma na celu jak najlepsze dostosowanie do wygodnego trzymania w dłoni. Boczna część z klawiszami jest grubsza i ułatwia uchwyt, jednocześnie przenosi punkt ciężkości urządzenia w kierunku naszej ręki, tak że nie czujemy ciężaru.

Oasis 2 jest oczywiście zauważalnie cięższy od „jedynki” bez okładki – ale nie straćmy perspektywy: waży 194 g, czyli wciąż mniej niż Paperwhite (206 g) czy Keyboard (246 g). Niemal tyle samo ważył Kindle 7.

Tylna część czytnika jest w całości wykonana z metalu.

I może faktycznie wygląda to jak „premium” dla amerykańskich klientów Amazonu wylegujących się na plaży, ale z perspektywy zimnej Polski to już niekoniecznie.

Przede wszystkim – jeśli coś jest metalowe, to będzie zimne, no i jeśli jest kilka stopni, czytnik będzie nieprzyjemnie zimny. O ile zawsze czytnik przy lekturze „znikał” – tutaj chłód pod palcami będzie przypominał o urządzeniu dostarczającym tekst. Ponadto – tył jest metalowy i gładki, a co za tym idzie – będzie się wyślizgiwał z dłoni.

Plastik na „pleckach” dotychczasowych Kindle nie wyglądał może zawsze zbyt elegancko (i zawsze zbierał odciski palców), ale zwykle trzymał się dobrze dłoni. A że można zrobić tył czytnika, który będzie i wyglądał fajnie i dobrze się trzymał świadczy choćby niedawno testowany PocketBook Touch HD.

To jest w dużej części kwestia subiektywna. Czytnik dotąd wypadł mi z ręki tylko gdy czytałem przed snem i przysypiałem. :-) Z tego powodu w łóżku preferuję Oasis 1 – leciutki i trzyma się dobrze dłoni.

Generalnie – o ile asymetryczny kształt Oasis 1 uważałem w swoim teście za rewelację, to jego następca jest pod tym względem tylko „w porządku”.

Jedną zaletą metalowych plecków jest brak jakichkolwiek rys po paru miesiącach używania. Czytnik wydaje się też bardzo sztywny, co sprawia, że może być bardziej odporny na uderzenia czy upadki. Czy tak jest – tego nie wiem.

Podobnie jak Oasis 1, nowy czytnik Amazonu możemy trzymać w lewej, albo w prawej dłoni. Po zmianie rąk następuje automatyczne odwrócenie ekranu, które trwa niewiele więcej niż zmiana jednej strony – czyli w zasadzie natychmiast.

Nie ma możliwości zablokowania automatycznego obrotu – ale nie jest ona potrzebna. Nawet gdy czytamy leżąc, trzymając czytnik w górze czy z boku, nie zdarzy się to, co znamy z telefonów czy tabletów, że ekran się nieoczekiwanie przekręci. Powód jest prosty – zmiana orientacji ekranu następuje nie co 90, a co 180 stopni, a takie przypadkowe przekręcenie urządzenia jest znacznie trudniejsze.

Okładka, czyli jej brak

Oasis 2 w przeciwieństwie do swojego poprzednika sprzedawany jest bez okładki w zestawie. To obniża cenę, choć tylko pozornie – bo jeśli kupimy okładkę oryginalną, płacimy ostatecznie więcej. Jak wspominałem w artykule o swoich pierwszych wrażeniach, kupiłem i jedno i drugie.

Należy podkreślić (bo fakt, niektórzy recenzenci piszą głupoty), że oficjalna okładka do Oasis 2 nie zawierała już dodatkowej baterii.

Ale z oficjalną okładką mamy taki problem, że jest już niedostępna, bo wycofano ją w listopadzie 2017 ze względu na różne narzekania klientów. Ja też narzekałem, ale swojej zdecydowałem się jednak nie odsyłać, bo nie widziałem sensownych zamienników.

Teraz się wreszcie pojawiły i na podstawie recenzji mogę polecić okładkę Fintie za 15,99 EUR z niemieckiego Amazonu – linkuję do wersji, która jest wysyłana do Polski, ale nie dotyczy jej darmowa dostawa – bo kupujemy prosto od producenta. Pewnie ją zamówię i przetestuję dokładniej.

Różnica w stosunku do okładki oryginalnej jest też taka, że ta Fintie chroni całe „plecki” urządzenia, podczas gdy oryginalna pozostawiała tę część niechronioną.

Klawisze i zmiana stron

Przyciski zmiany stron mają zauważalny skok, a ich wciśnięcie jest słyszalne – mamy wyraźne kliknięcie. Kontrastuje to z Oasis 1, gdzie klawisze wciskały się bardziej miękko. Jeśli ktoś ma bardzo wrażliwy słuch, może to przeszkadzać. Czy będzie to przeszkadzało w nocy osobie śpiącej po drugiej stronie łóżka? Nie sądzę, jeśli ktoś ma tak wrażliwy sen, to i oddychanie będzie przeszkadzać.

Najlepiej trzymać czytnik tak, że kciuk mamy na przycisku zmieniającym strony.

Kolejność działania przycisków możemy zmienić w ustawieniach.

 

Decydujemy wtedy, który przycisk przenosi nas do przodu, a który do tyłu.  Umożliwia to zmianę sposobu trzymania czytnika na taką, w której klawisz zmieniający strony będziemy mieli najbliżej.

Aha – gdy odwrócimy ekran, kolejność jest taka sama – czyli np. do przodu przenosi nas zawsze górny przycisk.

Oczywiście wciąż można zmieniać strony przez „tabletowe” przesunięcie po ekranie, albo dotknięcie po lewej (do tyłu), lub pośrodku i po prawej (do przodu). Działa to identycznie jak w Paperwhite i innych dotykowych czytnikach Amazonu.

Warto wspomnieć tutaj o cesze urządzeń Kindle z ekranem pojemnościowym (czyli Paperwhite, Voyage i Oasis) – czyli sporej odporności na przypadkowe dotknięcia ekranu. Załóżmy że na ekran spadł mi paproch. Jestem go w stanie z tego ekranu zabrać i nawet jeśli na chwilkę go dotknę, strona się nie zmieni. Nawet gdy ekran czymś zamazałem i przetarłem… nie sprawiło to że strona się zmieniła.

Jednocześnie reakcja ekranu przy zaznaczaniu, korzystaniu z menu czy klawiatury jest wzorowa. Jeśli muszę, to jestem w stanie na Kindle pisać tak szybko jak na tablecie (choć oczywiście nie ma funkcji przyspieszających pisanie, jak Swiftly). W przypadku innych czytników różnie to bywało.

W aktualizacji z grudnia 2017 doszła przydatna dla wielu osób funkcja wyłączania dotyku podczas czytania, która będzie zapobiegać przypadkowej zmianie stron.

Opcję „Disable Touchscreen” znajdziemy w menu podczas czytania:

Po jej wybraniu pojawi się komunikat z prośbą o potwierdzenie.

Mamy tu też wyjaśnienie, jak działanie dotyku przywrócić – wystarczy uśpić czytnik przy pomocy przycisku na krawędzi obudowy, a następnie włączyć go ponownie.  Jest to o tyle ważne, że w trybie bez dotyku, poza zmianą stron nic innego nie będziemy w stanie zrobić.

Funkcje czytnika: słownik i Wikipedia

Zakładam, ze artykuł niniejszy czytają już osoby, którym czytniki Kindle nie są obce, dlatego nie będę omawiał wszystkich funkcji czytnika, które niemal w każdym modelu są takie same. Zwrócę tylko uwagę na kilka spraw.

Oasis ma dwurdzeniowy procesor i.MX7 Dual o zegarze (wg różnych źródeł) 1-1,2 GHz.

To jest ten procesor, który według zapowiedzi z lipca 2015 miał poszerzyć możliwości czytników. Można się było na pewno spodziewać lepszej płynności obsługi i tak jest w rzeczywistości. 

O prędkości zmiany stron pisałem w pierwszej części testu, zobaczycie tam też film, porównujący ją z Oasis. Na ogół strony zmieniają się w zasadzie od razu.

Tak natomiast działa słownik.

A tak sprawdzanie słów w polskiej Wikipedii.

Na pojawienie się definicji słownikowej czekamy około sekundy, w przypadku Wikipedii zależy to chyba od łącza, ale też zwykle 1-2 sekund.

Nie mamy więc sytuacji, którą mogli zauważać szczególnie posiadacze Paperwhite II i Voyage, że odpalenie słownika mogło zająć nawet 6 sekund lub dłużej, a wynikało choćby z liczby sprawdzonych słów.

To opóźnienie wynika prawdopodobnie z ilości sprawdzonych słów, które lądują w bazie Vocabulary Builder, czyli aplikacji, która umożliwia powtórki sprawdzonych słówek. W moim przypadku przechowuje ona ponad 1600 słów, które sprawdziłem od czasów Kindle Paperwhite II. Mogę podejrzeć i definicje i przykłady użycia z książek, w których je sprawdzałem.

Tu przykład dla pozycji po polsku.

Po rosyjsku – korzystam z dostępnego na koncie ABBYY Lingvo Comprehensive Russian-English Dictionary, bo nie ma niestety słownika rosyjsko-polskiego dla Kindle.

A tu po angielsku:

Można zauważyć, że ze słowem „insurmountable” mam regularnie problemy i sprawdzałem je w różnych książkach. Czytnik mógłby więc proponować mi częściej jego powtórki. Nic z tego. Co mi się w oprogramowaniu Kindle nie podoba, to że funkcję dodano w 2012 i od tego czasu nie uległa jakiejkolwiek zmianie! Nie ma nawet możliwości filtrowania słówek wg języka. Głupio obok siebie widzieć słowa polskie, angielskie, niemieckie i rosyjskie.

Tyle tylko, że na nowym Oasis „nie zamula”, co przy ponad 1600 słowach zdarzało się na starszych czytnikach. Jeśli chcemy powtarzać słówka, pozostaje ewentualnie eksport słówek do programu Anki, co omawiałem ponad rok temu.

Tematykę korzystania ze słownika, dostępność słowników itd. omówiłem w dwóch artykułach:

Co jest pewną ciekawostką, parę miesięcy temu na koncie Kindle pojawiły się takie słowniki, jak Chol English-Tamil Dictionary albo Texlang Marathi Shabdabhandar. Ale zainteresuje to chyba tylko mieszkańców Indii. :)

Wyszukiwanie

Chcę też zwrócić uwagę na wyszukiwanie. Kindle jako jedyna marka czytników indeksuje zawartość całego urządzenia. Gdy z poziomu ekranu głównego wpiszemy jakąś frazę, widzimy wyniki z różnych miejsc.

Przykładowo – czytałem książkę Bierut. Kiedy partia była bogiem Piotra Lipińskiego i chciałem sprawdzić, w których jeszcze książkach na czytniku pojawia się postać Bieruta.

Wpisuję „Bierut” w wyszukiwarkę i oto mam książki (jedna), wyniki z Kindle Store (to nazwisko nosi wybitny projektant), ale i link „Text in Books (23)”.

Klikam – i oto wyniki wśród książek na czytniku, uszeregowane wg liczby trafień.

 

W dalszej kolejności przechodzimy do przeglądania listy wyników w danej książce. Taka funkcja uświadamia mi, że mam sporo tytułów w których wspomina się Bieruta, nawet takie, których dotąd nie zacząłem czytać, jak Komunizm po polsku, albo Russia at War. Mogę szybko przejrzeć, co na dany temat mieli do powiedzenia różni autorzy.

Nawiasem mówiąc ta ostatnia to wznowienie głośnej pozycji w 1964, kupiłem ją w aktualnej promocji (za $3,68) i widzę jak straszliwie ignorowano tam tematy polskie – np. nazwiska większości polskich polityków są z literówkami!

Czytnik przeszuka tylko te pozycje, które fizycznie zaindeksował, czyli nie łączy się w tym celu z chmurą. To jest jakiś argument za tym, aby trzymać na czytniku większość książek.

Wadą, którą omawiałem ostatnio przy aktualizacji jest brak możliwości wpisania wszystkich polskich liter i brak wyszukiwania fragmentów – w tym przypadku czytnik znajdzie wystąpienia słowa „Bierut”, ale „Bieruta” czy „Bierutowice” już nie.

Sklepy

My sobie swawolnie wgrywamy na Kindle książki z polskich księgarni, ale dla Amazonu czytnik jest w dużej części platformą sprzedażową – bo z jego poziomu można dokonywać błyskawicznych zakupów.

W głównym menu widzimy wprawdzie nadal tylko jedną ikonkę „Store” – ale czytnik ma wbudowane dwie aplikacje sklepowe. Pierwsza to tradycyjny Kindle Store – z e-bookami, druga to Audible z audiobookami.

Gdy zajrzymy na stronę konkretnej książki zauważymy kolejne różnice.

W przypadku e-booka możemy pobrać wersję próbną (Try a Sample) – przy audiobooku nie można posłuchać darmowego fragmentu.

Za to przy audiobookach Amazon promuje usilnie swoją usługę subskrypcji, w której w ramach miesięcznej opłaty możemy mieć jeden lub więcej tytułów.

Audiobooków dotąd z poziomu Kindle nie kupowałem (zaś subskrypcji Audible nie mam), e-booki zdarza mi się dość często. Szczególnie gdy pobiorę wcześniej na czytnik wersję próbną – wtedy zakupu pełnej mogę dokonać nie wychodząc z książki. Jest to bardzo wygodne i tym samym platformie sprzedażowej giganta z Seatle ulegam.

Przeglądarka

Funkcja przeglądarki internetowej nazywa się w Kindle od zawsze „Experimental Browser” i jest to wyraźny sygnał Amazonu, aby nie spodziewać się po niej fajerwerków.

I rzeczywiście – w 2013 roku pisałem dlaczego żaden czytnik nie nadaje się do przeglądania internetu – od tego czasu  nic się nie zmieniło. Przeglądarka działa niemal identycznie jak na Kindle Touch z 2011 roku, czyli pierwszym czytniku Amazonu, z obsługą dotykową. Wprawdzie lepszy procesor dał jej wyraźnego kopa, ale nadal nie radzi sobie bardziej skomplikowanych serwisach

Wszedłem sobie na Onet – strona główna załadowała się całkiem zgrabnie – tyle że w wersji desktopowej, a nie mobilnej, no i… potem przez jakieś dwie minuty ładowały się reklamy.

A przecież nie zainstalujemy tutaj adblocka.

Modne są dzisiaj strony responsywne, czyli dostosowujące się do wielkości ekranu urządzenia. Ładnie to działa na tabletach czy telefonach, ale w przypadku Kindle działa to słabo. Nie na każdej stronie ekran zostanie zmniejszony. Przykład dla popularnego Antywebu – na Kindle strona główna (pomijając rozsypujące się menu) wygląda jak na komputerze stacjonarnym.

Jeśli przychodzi nam czytać artykuł – jest już znacznie lepiej, tutaj często dostosowanie ekranu działa, a jeśli nie – z menu możemy wybrać tryb artykułowy, który wyciąga treść i prezentuje na ekranie.

Przykład z artykułu o bezprzewodowej wysyłce na Kindle.

Tutaj jednak mam wciąż uwagi. Przede wszystkim, czemu rozmiar tekstu jest taki duży i… nie mogę go zmienić? I czemu klawisze z boku ekranu są bezużyteczne i nie będą przewijały tekstu? Ten sam problem był przy Voyage czy Oasis 1.

Najwyraźniej Amazon przy rozwijaniu oprogramowania swoich czytników o „eksperymentalnej przeglądarce” już dawno zapomniał.

Podsumowując – przeglądarka podobnie jak na innych czytnikach nadaje się tylko do awaryjnego sprawdzenia jakiegoś drobiazgu. Ja korzystam z niej najczęściej, gdy w książce widzę odnośnik do jakiegoś materiału w sieci – wtedy mogę go podejrzeć bez sięgania po inne urządzenie.

Przypomnę tutaj gościnny artykuł Pawła Fronczaka, Jak Guy Kawasaki odkrył przede mną dotykowy e-papier – to jest kwintesencja korzystania z przeglądarki na czytniku i nie liczmy na więcej. 

Bateria

W porównaniu do innych modeli Kindle, czytnik Oasis 2017 zaskakująco szybko się ładuje – zwykle wystarczy około godzina. To pozwala przypuszczać, że umieszczony w nim akumulator ma mniejszą pojemność. I faktycznie tak jest. Nowego Oasis w tym momencie ładuję średnio raz na tydzień, korzystając z niego średnio 1-3 godziny dziennie. Cały czas jest włączone WIFI i oświetlenie na ok. 10/12.

To zauważalnie mniej niż w przypadku Paperwhite czy Voyage, chyba trochę mniej niż w przypadku Oasis 1 (z okładką, bo bez okładki bateria tam znikała w oczach).

W komentarzu pod jednym z artykułów pojawiło się pytanie – czemu te czytniki poszły w złym kierunku, skoro starocie sprzed 5-6 lat trzymały tak długo? Niestety, w tym przypadku mamy większy ekran, dwurdzeniowy procesor, więcej diod oświetlających – to musi brać więcej prądu. Gdybyśmy wyłączyli oświetlenie i WIFI, pewnie byłby z powrotem miesiąc.

Odwołam się jeszcze do plotek z 2015 o rewolucyjnym procesorze i.MX 7. Pisałem wtedy:

IMX 7 jest też trzy razy efektywniejszy jeśli chodzi o zużycie energii w porównaniu do swojego poprzednika IMX 6 (stosowanego w dzisiejszych czytnikach). To by oznaczało mniejsze baterie, niższą wagę czytników, a jednocześnie jeszcze dłuższy okres działania bez ładowania.

To, że w Oasis mniejszą baterię zainstalowano niż w Paperwhite widać – ale tej trzy razy większej efektywności nie widać…

Czytnik ostrzega o kończącej się baterii odpowiednio wcześnie. Od pojawienia się komunikatu mamy jeszcze co najmniej godzinę czytania.

Z tym, że samo przypominanie jest dość denerwujące, bo powraca nie tylko przy wybudzeniu czytnika, ale w zasadzie co kilka stron.

Podstawowe pytanie, to czy jest to wada czytnika decydująca o jego wyborze. Jeśli przyzwyczailiśmy się do tych paru tygodni na Classicu (w trybie samolotowym), potrzeba częstszego pamiętania o ładowaniu może być bolesna. Ale też nie jest tak, że podłączać czytnik musimy co dwa-trzy dni. Jak mi czytnik zaczyna płakać, wpinam go w ładowarkę biurkową i tyle. Będąc w podróży noszę zwykle ze sobą miniaturowego powerbanka do telefonu (mam go od czasu, gdy zakupiłem telefon z niewymienną baterią), ale Kindle nigdy nie musiałem jeszcze doładowywać. Wydaje mi się więc, że uciążliwość tej słabszej baterii nie jest aż tak odczuwalna.

O czym jeszcze warto pamiętać, że po ściągnięciu nowych książek czytnik zajmuje się ich indeksowaniem, co jest bardzo prądożerne. W praktyce po wgraniu np. 100 książek bateria może zejść w jeden dzień. To akurat normalne zachowanie i nie należy w takiej sytuacji panikować.

Podsumowanie części drugiej

Nie mam żadnych wątpliwości. Kindle Oasis 2 stał się w tym momencie moim głównym czytnikiem i to na niego wysyłam zakupione e-booki, jak i prasę. Jest bardzo szybki, wygodny w obsłudze, ma wciąż bardzo dobry ekran i regularne oświetlenie. Nie zmienia to faktu, że wciąż czasami korzystam z „jedynki”, która jest bardziej poręczna.

Czy zatem warto kupić Kindle Oasis 2?

Przyczyną, dla której większość z Was rozważy nabycie Oasis 2 jest po prostu większy ekran. I rzeczywiście, 30% więcej miejsca robi różnicę. Gdy przesiadam się z powrotem na Oasis 1, czy Paperwhite od razu odczuwam, że tekstu jest mniej. Porównując ilość miejsca na ekranie czytnika i w typowych książkach papierowych nie mam już wrażenia, że na czytniku przed oczami mam go znacznie mniej.

Jednocześnie producent zadbał o to, aby czytnik pozostał lekki i mobilny i faktycznie – dalej się go dobrze trzyma. Ale oczywiście różnica jest. Ciężej będzie go już włożyć do kieszeni, czy zmieścić do torebki. Nie mam wątpliwości, ze 7 cali to jest rozmiar „graniczny” – nie da się już zrobić większego czytnika, nie poświęcając mobilności. 8 cali – co wiem na przykładzie InkPada – to już inna kategoria urządzeń.

Jak na czytnik, który ma wieńczyć linię produktową Amazonu, możemy mieć do Oasis sporo uwag. Mi najbardziej przeszkadza śliska obudowa, słabsza bateria już mniej – bo rozumiem zależność między większymi rozmiarami i zużyciem prądu. Niektórym może przeszkadzać mniejsze nasycenie czerni – o czym pisałem w pierwszej części. Dla mnie bez bezpośredniego porównania rzecz jest niezauważalna.

Nie polecę Oasis 2 jako pierwszego czytnika, przede wszystkim ze względu na jego koszt. Sądzę, że 90% radości z e-czytania będziemy mieli kupując Kindle Paperwhite (a właśnie trwa promocja). Jeśli jednak szukamy większego czytnika, a chcemy pozostać w systemie Amazonu – nie powinniśmy tego zakupu żałować.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kupno Kindle i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

105 odpowiedzi na „Test Kindle Oasis 2017 – część II – codzienne korzystanie, trzymanie, klawisze, słownik, przeglądarka, bateria

  1. Piotrek pisze:

    Warto podkreślić, że etui w Oasis 2 nie pełni funkcji powerbanka, tylko dlatego o tym wspominam bo recenzent na Spidersweb może wprowadzić w błąd swą recenzją.

    2
    • Robert Drózd pisze:

      Faktycznie, sprawa niby oczywista, ale warto to podkreślić. :)

      1
      • Piotrek pisze:

        Mnie też wydawało się to oczywiste, zresztą była o tym mowa na samym początku i tutaj, aż wyskakuje gość obeznany z kindlami i narzeka w swojej recenzji, że nie może dokupić oryginalnego etui bo to by rozwiązało problem ze słabą baterią.
        Tak apropo recenzji, to z kolei napotkałem się na taką, gdzie recenzentka wychwalała nowość w Oasisie – justowanie tekstu, dzięki czemu książka wygląda jak drukowana. Chyba zacznę pisać recenzje, w sumie nie trzeba wiedzieć o czym się pisze.

        8
  2. Mika pisze:

    Cóż, jak sobie zablokowałam telefon to właśnie z kindlowej przeglądarki pisałam do taty o pomoc, więc jakkolwiek byłaby toporna – cieszę się że jednak jest :P

    4
  3. krzyszp pisze:

    „Oasis 2 jest oczywiście zauważalnie cięższy od „jedynki” bez okładki – ale nie straćmy perspektywy: waży 194 g, czyli wciąż mniej niż Paperwhite (206 g) czy Keyboard (246 g). Niemal tyle samo ważył Kindle 7.”

    No, dla mnie różnica pomiędzy 194 a 246g jest zauważalna…

    3
  4. Polkus pisze:

    Raz na zawsze powinien Amazon uporządkować sprawę tych okładek przy wysyłce bezprzewodowej(mailowej w moim przypadku), to jakaś kpina w obecnych czasach. Stare mobi, nowe, hybrydowe, te przechodzą, te niekoniecznie, inne zaś tylko w takim formacie i tylko po kablu, głowa zaczyna boleć.

    Przy okazji tylko polecę komuś, kto ma np.możliwość zamówienia sobie dostawy do kogoś na terenie Stanów, a później przerzucenia czytnika do nas, zamówienie Oasisa właśnie na amerykańskim Amazonie. Mi kilka dni temu wyszło 1080zl za 32GB wifi z reklamami, których zdjęcie przez czat supportu zajęło mi minutę.

    1
    • asymon pisze:

      Ale z punktu Amazonu to JEST uporządkowane: nie ma i nie będzie okładek dla zewnętrznych książek w chmurze. Jeśli ktoś będzie kombinował (ECT), to uszczelni się i skomplikuje system tak, żeby jednak nie było.

      Deal with it.

      5
      • Polkus pisze:

        Jeżeli Amazon uważałby taką sytuację za uporządkowaną i nie miał zamiaru nic z tym zrobić, to ja nazwałbym to, delikatnie powiem, za nieporozumienie i głupotę marketingową mającą bezpośredni przekład na niezbyt przychylny odbiór firmy i tego faktu przez użytkownika. Ekosystem ebookowo-czytnikowy nie kończy się na Amazonie z Kindlem i zakupionymi tam ebookami, ale są w nim także także tacy użytkownicy, jak ja, którzy nie mają, przy obecnym przynajmniej stanie, zamiaru niczego ebookowego zakupować u nich i korzystają z ofert innych sprzedawców książek. Od biedy jeszcze mógłbym starać się zrozumieć taki tok myślenia, gdyby dostarczali treść w rodzaju kilkudziesięciotysięcznej bazy polskich kniżek na zasadzie jakiejś subskrypcji(Prime,czy Unlimited, już nie pamiętam, jak to dla książek angielskojęzycznych nazywają) , ale, jak wiemy, na razie są to marzenia ściętej głowy i nic nie zapowiada zmian.

        Na koniec tylko spróbuj wyobrazić sobie np. pracę w Windowsie, kiedy Microsoft odgórnie uniemożliwia wyświetlanie zamiast standardowych ikon, ich graficznych odpowiedników w takich na przykład obrazkach, czy pdfach. Też będzie oczywiście możliwa, ale o wiele szybciej, łatwiej, czy przyjemniej dla oka, jest pracować na wizualnej formie, niż na gołych nazwach.

        0
        • Monika pisze:

          Taka jest polityka Amazonu: zamknięty ekosystem, pod pełną kontrolą. Właśnie dlatego nie używam Kindla, ale mnóstwu osób to nie przeszkadza i dlatego też Amazon może tak prowadzić biznes. Take it or leave it.

          4
        • Athame pisze:

          Amazon uporządkował tę kwestię raz na zawsze niecałe (chyba) 2 lata temu. Książki (e-booki) to jest to co sam sprzedaje i takie materiały mają okładki, numerację stron i inne udogodnienia. Reszta to są prywatne dokumenty, odpowiednik własnego wydruku – do tego raczej nikt okładki nie przygotowuje.

          Jak komuś nie pasuje to są dwa wyjścia – modyfikuje system (np. ja) lub przechodzi do konkurencji (np. Monika).

          9
          • Polkus pisze:

            Napisałem już wcześniej, co sądzę o nazywaniu czegoś takiego uporządkowaniem, kpina i żart. Przygotowanie czegoś takiego od strony programistycznej (czyt. automatyczna zamiana przez soft okładki z pliku, czy pierwszej strony na okładkę widoczną w czytniku) nie stanowi zapewne żadnego problemu i wyzwania, najważniejsze są chęci po stronie Amazonu, wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom klientów, a nie przeciw nim, a tych, jak widać brakuje, innymi słowy mają cię głęboko w anusie.
            Sugerowanie zaś modyfikacji sprzętu, co wiąże się z utratą gwarancji, czy zmiany czytnika, nazwałbym w tym miejscu co najmniej niestosownymi. Chcesz się bawić w swoje jailbreaki, twoja sprawa, ja jednak wolę, ażeby firma ta rozwijała swoje produkty i usługi w taki sposób, który będzie wywoływał uśmiech zadowolenia na twarzy odbiorcy, a nie zgrzytanie zębów.

            3
            • Piotrek pisze:

              Wiesz co, Twoje zachowanie skojarzyło mi się z człowiekiem, który wchodzi do warzywniaka i awanturuje się, że nie może kupić pączka. Kindle jest częścią ekosystemu Amazonu i o tym wiadomo od początku.

              11
            • asymon pisze:

              Polscy eczytelnicy to jednak nisza. Na Zachodzie króluje DRM: albo kupujesz kindla i jesteś na smyczy amazońskiego DRM, albo Kobo/Nooka i męczysz się z Adobe. Te zbiory się nie przenikają, to wybór albo-albo. Nie ma tam sklepów sprzedających pliki ze znakiem wodnym, to chyba polski wynalazek, bo na początku „polskiej ery ebookowej”, powiedzmy że przełom 2011/2012, nie dało się sprzedawać ebooków z najpopularniejszym ówcześnie DRM (Adobe) posiadaczom najpopularniejszego czytnika (Kindle).

              Ale zgodzę się, Amazon mógłby nie ułatwiać, ale też nie przeszkadzać. A w którymś momencie (firmware 5.8.5) ktoś tam ewidentnie podjął decyzję „blokujemy możliwość wyświetlania miniaturek” Because FY.

              Amazon nie ma żadnego interesu w tym, żebyśmy kupowali ebooki w Nexto czy Virtualo i „zachęca” żeby może jednak skusić się na angielską wersję.

              3
            • Athame pisze:

              Sugerowanie zaś modyfikacji sprzętu, co wiąże się z utratą gwarancji…

              Kłamstwo. Mój współlokator wprost napisał do konsultanta, że uszkodził czytnik wgrywając mody, a ten odpisał, że to nie problem i wymieni na nowy.

              …czy zmiany czytnika, nazwałbym w tym miejscu co najmniej niestosownymi.

              Tu się zgadzam. Jakbym nie potrafił przywrócić sobie okładek, to pewnie bym się irytował, ale raczej nie zamienił czytnika na model innego producenta.

              Chcesz się bawić w swoje jailbreaki, twoja sprawa, ja jednak wolę, ażeby firma ta rozwijała swoje produkty i usługi w taki sposób, który będzie wywoływał uśmiech zadowolenia na twarzy odbiorcy, a nie zgrzytanie zębów.

              A udziałowcy Amazona chcą widzieć odpowiednie cyferki i wykresy. Na Twoich książkach z polskich księgarni (lub z chomikuja) Amazon nie zarabia, a utrzymywanie chmury nie jest darmowe.

              Poza tym quiris przygotował świetny skrypt ECT, który rozwiązuje ten problem. Jak nie umiesz napisać lepszego, to chyba utrata synchronizacji pomiędzy różnymi urządzeniami nie jest straszną niedogodnością.

              4
          • sanrid_01 pisze:

            A można wiedzieć o jakiej konkurencji mowa?

            0
            • GregV5 pisze:

              Na przykład Kobo, też jest powiązany z własną księgarnią, ale ebooki z polskich (Publio, Virtualo, Nexto, Woblink etc.) są wyświetlane poprawnie, czyli z okładkami.

              1
              • Athame pisze:

                Na Kindle też okładki się wyświetlają, jeśli wgrywasz pliki po kablu.

                3
              • Anna pisze:

                U mnie różnie bywa, ale ostatnio często okładka wyświetla się w książkach wysłanych do mnie za pomocą kindlomaila, np. w „Ottonie I Wielkim” czy „Conanie Barbarzyńcy”.

                0
              • Athame pisze:

                Pewnie są w formacie MOBI 6 – tam okładka wyświetla się zawsze (o ile istniej w pliku).

                0
              • Anna pisze:

                Pewnie tak, ale piszę to w tym sensie, że przecież z tymi okładkami na Kundelku też nie jest tak źle. Owszem, część się nie wyświetla, ale w praktyce można coraz częściej widzieć okładki pozaamazonowych książek z polskich księgarni, i to niekoniecznie tylko tych ebooków przesłanych przez kabel.

                0
              • Anik pisze:

                Właśnie dzięki takim Amazonomaniakom na całym świecie, jak wielu tutaj, czują się jak monopolista i robią co chcą.
                Nie chcą waszych zmian, blokują je, i co im zrobicie? :P

                Ja mam Kobo. Ma swoje wady, jak każdy sprzęt. Ale ma masę patchy i nikt z nimi nie walczy. Co więcej, wiele z nich już jest niepotrzebnych, bo są już zaimplementowane w kolejnych wersjach oficjalnego softu.

                Sami sobie na to zapracowaliście, to teraz nie płaczcie :P

                3
        • Doman pisze:

          Microsoft zaspał gruszki w popiele i nie ma liczącego się własnego sklepu z oprogramowaniem czy treściami. Ale jeżeli uda się porządnie wypromować Windows Store to pewnie nie będziesz musiał sobie sytuacji różnych szykan dla aplikacji spoza sklepu wyobrażać, zobaczysz ją na własne oczy :D

          0
  5. Bociek pisze:

    Literówka: W komentarzy pod jednym z artykułów.

    Nie planowałem wprawdzie nigdy zakupu Oasis 2 (nie ten budżet), ale po przeczytaniu drugiej części recenzji jeszcze mniej chciałbym ten czytnik nabyć. Relatywnie słaba bateria mnie odstrasza, a przedwczesnej i natarczywe komunikaty o słabej baterii są zupełnie nie do przyjęcia.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Dzięki, poprawiłem. Co do tego komunikatu, nie wiem czy to nie zostało zmienione globalnie, po prostu rzadko na niego trafiam. Z dwojga złego lepszy przedwczesny komunikat o słabej baterii niż brak możliwości czytania i komunikat „naładuj baterię”.

      0
  6. pss pisze:

    Mały komentarz dotyczący okładek Fintie.
    Jest z nimi jeden problem. Zamknięcie okładki często powoduje przypadkowe naciśnięcie jednego z przycisków. Niby są specjalne wgłębienia od wewnętrznej strony, ale niezbyt dokładne.
    Zdarza się, że po ponownym uruchomieniu czytnika otwarta jest strona wcześniejsza lub późniejsza .

    6
  7. Igor pisze:

    Dzięki za recenzję. Kusił mnie większy ekran, bo wydaje mi się, że wtedy kod w książkach nie rozlewałby się tak bardzo, ale metalowa obudowa + problemy z okładką + zauważalnie głośne przyciski na razie mnie od tego pomysłu odwiodły. Poczekam na Oasis 3.

    2
  8. Piotrek pisze:

    Też myślałem, że Oasis 2 nie dla mnie, że za duży, że kwadratowy, że bateria, a jednak chyba ten czytnik najbardziej mi pasuje. Wielkość, o dziwo, wcale nie przeszkadza, a jest atutem. Dzięki szerszej ramce lepiej mi się go trzyma, z Voyage miałem problem a i przyciski ciśnieniowe mi nie podeszły. Jeśli będę nawet musiał go ładować raz na tydzień to i tak niezły kompromis.
    Największy minus to zastosowany metal i oryginalna okładka, która nie siedzi specjalnie mocno.

    1
  9. sanrid_01 pisze:

    Cześć,
    w kontekście przedmiotowej recenzji, czy ktoś ma doświadczenie z Kobo Aura One i może podzielić się wrażeniami dot. wielkości ekranu, oświetlenia, baterii etc.?

    0
  10. Agnieszka pisze:

    Potrzebuję pomocy 😀 jak sprawdzić, gdzie w Oasis 2 włączyć 3g? W device info mam wersję 3g ale mi nie działa. Czytnik kupowany jako używany w Amazonie. I albo jestem ślepa, albo będę reklamować, że nie działa. Do tej pory nie zwróciłam na to uwagi, bo używałam go w domu z wifi.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      3G włącza się samo, tylko wtedy gdy nie jesteś w zasięgu WIFI – nie ma takiej możliwości jak w telefonie, że włączasz obie sieci niezależnie.

      0
      • Agnieszka pisze:

        A wystarczy sam zasięg Wi-Fi czy muszę być jeszcze do tego Wi-Fi zalogowana? Bo jak nie jestem zalogowana, to po prostu nie mam internetu i nie mogę pobierać książek.

        0
        • Athame pisze:

          Wystarczy sam zasięg.

          0
          • Anik pisze:

            Genialne XD
            Królestwo dla tego, kto w Wawie znajdzie miejsce bez jakiegokolwiek fifirifi => 3G bezużyteczne XDD

            [ostatnio nawet na cmentarzu widziałam znaczek
            miejskiego wi-fi]

            padłam xd

            1
            • Doman pisze:

              Co chcesz, widziałem kiedyś firmę, która zajmowała się grawerowaniem na płytach nagrobkowych QR-kodów prowadzących do multimedialnej biografii „mieszkańca”. Ale chyba wypadli z biznesu – polska klientela okazała się zbyt konserwatywna na to.

              2
              • Anik pisze:

                Też o tym słyszałam. Nie widzę tu nic złego.

                Natomiast chodziło mi o to, że przy wszechobecnym wi-fi w kundlach nigdy nie uda się skorzystać z 3G, czyli często z jakiegokolwiek neta, bo nie do każdego neta można się zalogować, ale już sama jego obecność blokuje 3G.
                Czyli to taki w 95% bezużyteczny gadżet.

                0
              • Robert Drózd pisze:

                Mój PW1 łączył się zawsze z 3G jeśli nie był połączony z WIFI. To czy jakaś sieć jest w zasięgu nie ma tu nic do rzeczy. Nawet w domu jeśli każemy Kindle zapomnieć sieć domową, to powinien połączyć się z WIFI.

                1
              • Athame pisze:

                Spróbuj z jakimś nowym modelem z aktualną wersją oprogramowania. Skończyły się dobre czasy.

                0
          • Yaga pisze:

            Yyy, to faktycznie genialne :D

            Czyli w sumie nie wiem, czy mi to 3G działa, czy nie, bo wszędzie jest wifi ;)

            1
  11. Konrad pisze:

    Jednak nie dla mnie. Kwestia baterii nie do przejścia. Marzy mi się PW IV z ekranem równym z ramką jak voyage i delikatnie mniejsze ramki.

    0
  12. Tomek pisze:

    Co do braku wyświetlania okładek książek kupionych poza Amazonem – wgrywane po kablu przez Calibre zawsze się ładują i są wyświetlane na Kindlu.
    Jedyny minus – nie ma ich w chmurze…

    0
    • Athame pisze:

      Nie dość, że po kablu, to jeszcze w calibre – dziękuję, postoję.

      PS. Minusów jest znacznie więcej, poczynając od rozmiarów plików.

      1
      • bezuchow pisze:

        A można spytać o te inne jeszcze minusy? Nie chcę bronić Calibre, ale dość się z nim polubiłem i nie widzę na razie alternatywy.

        1
        • Bociek pisze:

          Zdaje się, że w kodzie coś bruździ i przez to czytnikom zdarza się coś źle wyświetlać. Zagadnienie raczej dla informatyków ;)

          0
          • Athame pisze:

            Brudzi też w samym czytniku. Tworzy 4 nowe pliki, dopisuje się do bazy SQL. Nie chciałbym tu niczego wyróżniać – wystarczy mi, że pliki z calibre wyglądają gorzej niż te z chmury (czasami nieakceptowalnie, jak składacz pofantazjuje z CSS-em – chmura to prostuje), a jednocześnie są większe (trafiłem na przypadki że nawet 8-krotnie, choć częściej to od 1,5 do 3 razy). Po prostu w przypadku Kindle, calibre więcej szkodzi niż pomaga.

            A okładki można mieć przy użyciu ECT, kosztem synchronizacji pomiędzy różnymi urządzeniami. Dla kogoś kto ma tylko jeden czytnik (lub używa tylko jednego) to żaden koszt.

            2
            • Piotrek pisze:

              A ECT nie przestało działać przy nowszych wersjach oprogramowania?

              0
              • Athame pisze:

                Działa, ale wymaga dodatkowego przełącznika (wszystko jest w opisie na stronie quirisa). Cała jego filozofia działania ogranicza się do zmiany identyfikatora PDOC na EBOK, przez co traci się synchronizację (dla Kindle to po prostu inna książka), ale możne już wygenerować okładkę.

                2
            • bezuchow pisze:

              Szczerze mówiąc nie zauważyłem nigdy, aby pliki z Calibre „wyglądały gorzej” niż te z chmury. Czy nie jest tak, że widzę po prostu kupiony plik i wygląda on tak, jak został przygotowany przez wydawcę, czy sklep? Czy „gorszy wygląd” objawia w jakiś konkretny sposób? W tej chwili poza brakiem synchronizacji z chmurą – która jest realną niedogodnością – reszta zastrzeżeń wydaje się w praktyce nieistotna, przynajmniej dla mnie. Wolę mieć okładki. A może czegoś nie dostrzegam?

              1
      • Bezwindowsowiec pisze:

        Wszystkie swoje ksiazki wgrywam po kablu, moj dwuletni czytnik byl online tylko przez 10 sekund.

        Tak, cenie sobie prywatnosc. Dziekuje, juz siedze.

        4
    • szeroki pisze:

      Ja temat okładek rozwiązałem sobie raz, a dobrze.
      Przełączyłem widok na listę książek, bez okładek
      i już nic mnie nie denerwuje :-)

      13
  13. Wojciech pisze:

    Jak dla mnie przeglądarka nadaje się tylko do tego aby będąc w jakimś McDonaldzie móc kliknąć, że zgadzamy się na warunki darmowego wi-fi.

    2
  14. musek pisze:

    A mój podstawowy Kindle z 2012 roku ciągle robi mi na złość i nie chce się zepsuć! Tym samym, nie mając wyraźnego powodu, moralnie nie jestem w stanie się przekonać, że warto go zmieniać na coś nowego. Działa dalej świetnie i uwielbiam go używać. :)
    No cóż, może kiedyś jednak „odstawi łyżkę” i będzie realny powód, żeby kupić coś nowszego.

    4
    • Athame pisze:

      To i ja się pochwalę, że Voyage działa u mnie stabilnie (mimo ryzykownych modów), ale już traci na parametrach i jeśli tempo się utrzyma to zepsuje mi się za max. 3 lata (pamięć flash, co praktycznie oznacza konieczność wymiany całego czytnika).

      0
  15. Aga pisze:

    Mam Paperwhite 2 i Oasis 2. Widzę sporą różnicę na korzyść Oasis. Czytnik jest odczuwalnie lżejszy, ekran 7 cali jest znacznie przyjemniejszy w lekturze. Bateria mnie zaskoczyła. Trzyma bardzo porządnie – choć pewnie dlatego, że światełka włączam na minimum i prawie przez cały czas mam Airplane Mode. Kupiłam czytnik w połowie grudnia, sporo na nim czytałam, a rozładował się dopiero w końcu stycznia.

    2
    • Athame pisze:

      No patrz! A w każdej wiadomości o Oasis 2 jaka do mnie dotarła pomiędzy grudniem, a tydzień temu była fraza: „bateria mocno rozczarowuje”. Dosłownie wszyscy pisali, że to największa wada Oasis 2 w porównaniu do poprzednich modeli Kindle.

      0
      • Sęcz pisze:

        Ja niestety również widzę sporą różnicę na niekorzyść Oasis.
        Trzyma ok tygodnia (już po indeksowaniu treści), w porównaniu z PW2, który trzymał ok 5-6 tygodni.
        Nieco mnie dziwi umieszczenie baterii o pojemości 1000 mAh w czytniku premium.
        Wolałbym chyba pojemniejszą baterię i wzrost wagi o kilkanaście gramów ;)

        1
        • wrc pisze:

          Rozumiem, że przez 5-6 tygodni nie masz dostępu do gniazdka a teraz musisz chodzić co tydzień do sąsiadów? A laptopa lub smartfona jak często w tym czasie ładujesz?
          Przepraszam na sarkazm ale na jednym ładowaniu przeczytasz książkę, co więcej trzeba?

          2
          • Sęcz pisze:

            W żadnym wypadku nie narzekam na Oasis.
            Sarkazm wybaczony
            Dziwi mnie tok rozumowania Amazonu przy wypuszczaniu czytnika Premium.
            – Większy ekran
            – Mocniejszy procek
            – Dodatkowa obsługa Bluetooth
            – Więcej diod
            – Mniejsza pojemność baterii

            2
            • wrc pisze:

              Pewnie ocenili, że szerokość „uchwytu” nie może być większa niż x cm i w tym zmieściła się tylko taka bateria. Z jednej strony szkoda, a z drugiej udało się utrzymać dość przyzwoity czas 1 tygodnia (na wypad w góry powinno wystarczyć).

              0
          • artaks pisze:

            Dla mnie to akurat jedna z najbardziej irytujących rzeczy: zabieram się za czytanie, siadam wygodnie na kanapie i nagle „Battery is very low” no i musze gdzieś z tym kabelkiem kombinować. A teraz mam to mieć 4 razy częściej, dziękuję ; )

            1
      • Robert Drózd pisze:

        Mniej więcej to pisałem – jakby korzystać oszczędnie ze światełka i wyłączać net, to bateria będzie trzymać dłużej, porównywalnie do innych czytników, z których w ten sposób korzystaliśmy.

        1
        • artaks pisze:

          Ale nie o to chyba chodzi w czytniku typu premium? ; )

          1
        • Misiek pisze:

          Nie będzie. Wytrzymuje tydzień przeciętnego użytkowania na Airplane mode. Światełko, ma się rozumieć, również nie non stop na 24.

          1
          • Anik pisze:

            No nie ma to jak kupić jeden z najdroższych czytników i nie korzystać z jego funkcji, bo… bateria :DD

            A swoją drogą, to technologia baterii od dawna już jest przestarzała i stoi w miejscu. Jest to najsłabszy punkt większości współczesnych urządzeń :/

            0
  16. wrc pisze:

    Nie przesadzajmy, że rozczarowuje. To raczej przyzwyczajenie do czegoś co było świetne ale teraz jest dobre.
    Zauważam taką tendencję to gloryfikowania starych noki, że trzymały tydzień bez ładowania i to było super… ale to, że chcemy teraz oglądać filmy, przeglądać sieć, słuchać muzyki jako wartość dodaną nikt już nie zauważa. Brakuje nam ekstremalnie długo działającej baterii.
    W tym przypadku jest podobnie. Podobnie jak Aga miałem PW2 i przesiadłem się KO2. No i jest super. Czytnik nie jest ciężki, mieści się kieszeni kurtki (no w spodniach nie ale PW2 też mi się nie mieścił), ma większy ekran (wydawało mi się, że to fanaberia – ale różnica jest), bateria trzyma nie miesiąc ale tydzień (1-2h dziennie, oświetlenie 8, Wi-Fi włączane jak jest potrzeba – nowa książka, synchronizacja). Często czytam w łóżku, więc czytając ładuję baterię (kabel 2 m), lub podłączam na noc.

    Konkluzja jest taka, że częstotliwość ładowania nie przeszkadza w normalnym użytkowaniu.
    Mając PW3, Voyage pewnie bym się nie przesiadał. Inna sprawa, że KO2 dostałem w prezencie.

    1
  17. Tomm pisze:

    Hmm problem z tym czytnikiem mam taki ze dawniej kupno Kindle to nie byl znaczacy wydatek, mozna bylo skupic sie na tresci i nie przejmowac sprzetem na bardzo, teraz wydajac 300$ na czytnik robi sie z tego inwestycja..
    Na pewno do duzego ekranu mozna sie przyzwyczaic ale ja cenie mozliwosc wlozenia Kindle to tylnej kieszenie spodni.
    Na obecna chwile najlepszy czytnik dla mnie to Classic a zaraz po nim moj obecny Voyage.

    0
  18. Radek G pisze:

    Po recenzji mam jeszcze więcej wątpliwości czy kupić Oasis 2 czy Kobo Aura One, dla mnie 6 cali to po prostu za mało, nigdy nie miałem Kindla i chciałem spróbować, ale teraz się dowiaduję, że nawet okładek z polskich księgarń nie wyświetli, to trochę kpina w czytniku za 1100 zł. czy korzystał ktoś z Aura One i mógłby mi podpowiedzieć.?

    0
    • Milosz pisze:

      Posiadam Kobo Aura One od roku. Czytnik znakomity. Jedyna uciążliwość w używaniu tego czytnika to fakt, że trzeba konwertować pliki epub do kepub, aby w pełni wykorzystać możliwości czytnika (ustawienie wielkości interlinii, marginesów, nasycenia). Nie zawsze edycja wyświetlania tekstu jest możliwa dla epub. Konwersji można dokonać w Calibre albo Kepubify (tego drugiego nie używałem).

      Kobo aura one pozwala też zmieniać barwę diód – od zimnej do ciepłej – bardzo fajna funkcja. Czytnik ma 7,8 cala i to było dla mnie kryterium decydujące o zakupie. Nigdy nie chciałbym czytać już na 6 calach.

      1
      • sanrid pisze:

        To jest niepokojące co piszesz o konwersji. A jak jest z odczytem formatu mobi? Też są jakieś problemy?

        0
        • Athame pisze:

          Od MOBI na Kobo trzymaj się z daleka. Zwykły ePub może być, ale dopiero kePub odblokowuje dodatkowe opcje.

          2
        • Anik pisze:

          Ja bym brała Kobo A1.
          Przy odpowiednich wtyczkach do Calibre nawet nie zauważasz konwersji. Wszystko dzieje się w locie.
          Chyba, że świadomie chcesz poprawić epuba.

          2
          • sanrid_01 pisze:

            A czy możesz proszę opisać jak wygląda ten proces konwersji przy użyciu Calibre? Załóżmy, że kupiłem e-booka w Publio i co dalej?

            0
            • Robert Drózd pisze:

              Wspominałem trochę o tym w teście Kobo: http://swiatczytnikow.pl/test-kobo-glo-hd-jak-wypada-najwiekszy-konkurent-kindle-paperwhite-iii/ – dodajesz do Calibre plik i w zależności od tego którą wtyczkę do Kobo masz, to albo konwertujesz EPUB->KEPUB, albo korzystasz z Calibre do przegrywania plików na czytnik i wtyczka robi konwersje w momencie przenoszenia plików.

              1
              • sanrid_01 pisze:

                No to chyba rozwiązuje kwestie Kobo vs Kindle – brak wysyłki przez wifi, konieczność ściągnięcia na kompa i jeszcze konwertowania, w szczególności jeśli chodzi o prasę, to chyba jednak krok w tył w porównaniu do Kindle’a i chyba więcej zachodu niż raz w tyg. podłączenie do kontaktu.

                0
      • lipek pisze:

        Na kepub wcale nie trzeba konwertować. Dla mnie dodaje on tylko statystyki, możliwość bodajże powiększania obrazków, zostawia nagłówek z tytułem (niepotrzebnie) i pewnie coś tam z formatowaniem tekstu zmienia. Ja używam Calibre do konwersji epub, mobi, azw3 na epub, wywalam oryginalne czcionki, poprawiam lub usuwam ostylowanie, itp. Dla mnie pliki wyglądają bardzo dobrze. Oczywiście książki techniczne lub pdf-y to potencjalne kłopoty. Oczywiście używam patchy które się stosunkowo łatwo wgrywa. Bateria w KAO to w porównaniu do KA H2O słaba, jedna książka zamiast 2,5. Idzie się przyzwyczaić.

        1
  19. Jachu pisze:

    Ja przesiadłem się z pierwszego Paperwhite i jestem bardzo zadowolony. Na początku gdy czytałem bardzo dużo, to ładowałem go co 5 dni, teraz ok. co 7 dni. Nie uważam tego za wadę, można się przyzwyczaić. To co zrobiło na mnie wrażenie w porównaniu z 1PW to jakość tekstu. Świetnie też się teraz czyta leżąc w wannie, już nie muszę wkładać kindle w specjalną, foliową skarpetę ;) Duży + to 7 cali i większa liczba tekstu na stronie. Dodam jeszcze, że używam O2 właśnie z okładką Finite i jak twierdzi moja żona, dla niej w takim zestawieniu jest ciężki, o czym warto pamiętać, mi to jednak nie przeszkadza.

    1
  20. TatOR pisze:

    Z perspektywy ponad miesięcznego użytkowania oraz przeczytania 5 książek mogę powiedzieć że do baterii można się przyzwyczaić… Nie oszukujmy się: czasy Kindle 1 już nie wrócą :)
    W odróżnieniu od autora bardzo cenię wodoodporność czytnika – bez stresu mogę go wieźć motocyklem, nosić w mokrej torbie itp. Jako okularnik doceniam także 7 calowy ekran.
    Mogę i przyczepię się tylko do okładki. Nie mam oryginalnej ale FINITE i powiem tylko tyle że doopy nie urywa. Bardzo pogrubia urządzenie oraz zwiększa wagę. Z bólem mogę to znieść. Nie mogę tylko wybaczyć okładce (?) że czytnik nie zawsze od razu się usypia. Niekiedy muszę mocno trzasnąć aby czytnik się wygasił albo powtórzyć zamykanie okładki.

    2
  21. wujo444 pisze:

    Niby softowo Kindle nigdy nie stały jakoś wysoko, ale widać, że od premieru PW1 w 2012 to tak naprawdę dodano parę „ficzerów” ale nieszczególnie dopracowano te nie kluczowe jak okładki, wyszukiwanie, przeglądarka. Amazon powinien w końcu przebudować os.

    Ogólnie uważam że Oasis 2 poszedł w dobrą stronę będąc produktem dużo bardziej premium niż poprzednik, oferując większy ekran i wodoodporność. Bateria rzeczywiście na minus, ale z drugiej strony, to nadal dużo lepiej niż komórki i częstsze ładowanie nie powinno wpływać na użytkowanie. Za to uważam, że najwyższa pora zaprzyjaźnić się z USB-C.

    A właśnie, co do wodoodporności – to brak o niej jednego słowa w teście, a myślę że zainteresowałoby to wiele osób.

    2
    • Anik pisze:

      „Osobno jeszcze opiszę temat wodoszczelności (tak… jeszcze go nie zanurzałem).”

      A może by tak czytać uważnie? ;)

      1
      • wujo444 pisze:

        Mea culpa. Dotarłem do „temat audiobooków ominę” i ominąłem resztę paragrafu, a później przeszukałem stronę pod hasłem „wodoodp” a tu gąska :P

        1
    • Athame pisze:

      Czytnik jest wodoodporny. Co więcej można napisać?

      1
      • Dumeras pisze:

        No, chociażby jak się zachowa gdy się pływa kraulem a jak żabką, czy wtedy zmieniają się strony, czy zdarzają się przypadkowe podkreślenia, jak z zasięgiem sieci, a może na głębokości 1m wolniej się strony przerzuca, jak dotyk reaguje w ulewnym deszczu, itp.
        :-P

        4
      • asymon pisze:

        No ja chciałbym zobaczyć filmik z testu, ile faktycznie czytnik wytrzyma pod wodą, tzn. na ile wiarygodne są deklaracje producenta.

        Ryzyko właściwie żadne, przecież Amazon od ręki wymieni „topielca” i Robert będzie miał nowy jeszcze przed wrzuceniem filmiku.

        Dla kogoś, kto czyta w wannie i zdarza się przy tym zasnąć, może to być jedna z najważniejszych rzeczy.

        3
      • wujo444 pisze:

        Wodoodpornośc wodoodporności nierówna. W zależności od klasy zmienia się jak długo i na jakiej głębokości wytrzyma dany sprzęt. Warto czytać dokładnie bo producenci chętnie pomijają detale.

        1
  22. Rafał pisze:

    „Ale oczywiście różnica jest. Ciężej będzie go już włożyć do kieszeni, czy zmieścić do torebki. Nie mam wątpliwości, ze 7 cali to jest rozmiar „graniczny””
    Nieprawda, mam 7calowego Kobo i taki rozmiar jest idealny. 6 cali jest mniejszy, a i tak go do kieszeni nie zmieścisz

    1
  23. Ania pisze:

    mam pytanie z innej beczki – co to za książka, której fragment widać na czytniku i chyba tytuł rozdziału: Guru sekty i jego słodki pluszowy miś ? zaciekawił mnie ten fragment :)

    1
  24. TRD pisze:

    @Sęcz

    Dzięki, miałem pytać dokładnie o to samo :)

    TRD

    0
  25. Sanrid pisze:

    A jak jest z ułożeniem czytnika płasko na stole, tj. czytamy nie trzymając czytnika w ręce ale z ułożonym na „pleckach”? Czy Oasis leży płasko czy się kolebie?

    0
  26. Elio pisze:

    Wciąż nie można kupić Polska trzeci świat :/

    0
  27. Tomek pisze:

    Zastanawiam się nad zakupem oasis 2 w wersji 3g. O ile się nie mylę oficialnie mogę taki czytnik zamówić tylko w amazon.it. To dalej aktualne? Jeśli tak, to czy są jakieś plotki o tym aby to miało ulec zmianie?

    0
  28. Borsuk Pruski pisze:

    Mam kindla pw3 od kilku dni. Wyczytałem przez ” send to kindle” około 50 książek i na wszystkich mam okładki. Soft jest najnowszy… Coś robię źle? Acha na jednej pozycji nie bylo okładki to ją przekonwertowałem w callibre mobi na mobi. I poszło. Przepraszam za potencjalne literówki ale kiepsko piszę na telefonie.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Jeśli masz okładki, to prawdopodobnie oznacza, że wysyłasz książki w „starym” formacie MOBI. Wszystko jest OK, ale nie ma wtedy np. podziału wyrazów czy osadzenia czcionki wydawcy, tak więc coś za coś.

      0
  29. Misiek pisze:

    Dla poszukujących wiecęj informacji, nie tylko na temat Oasis 2, ale ebooków w ogóle, warto zajrzeć na nowy blog Athame https://ebooktech.pl

    Roberta, jeśli uzna ten komentarz za niestetosowny, proszę o usunięcie. :)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.