Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Tablet reMarkable – kolejne filmy promocyjne, wciąż brak testów ostatecznej wersji

Nie ma chyba tygodnia, kiedy nie dostaję maila, albo komentarza z pytaniem czy widziałem już reMarkable, czyli rzekomo rewolucyjny tablet z e-papierem i ekranem 10,3″. 

O całym projekcie pisałem już niemal 7 miesięcy temu – na początku grudnia 2016. Wciąż trwa przedsprzedaż tabletu i jest on bardzo mocno promowany. Chyba większość użytkowników Facebooka, zainteresowanych e-czytaniem napotkało gdzieś ich reklamę…

Tydzień temu firma opublikowała trzy filmy promocyjne, pokazujące różne funkcje reMarkable.

Szkicowanie:

Robienie notatek:

Synchronizacja przez Dropboxa oraz czytanie, wyszukiwanie i zaznaczanie:

Nie będę ich szczegółowo komentował – bo choć wyglądają obiecująco, trudno powiedzieć, na ile są podrasowane.

Zastanawiałem się, kiedy te urządzenia obejrzy wreszcie ktoś niezależny od producenta.

W maju prototypy reMarkable mieli w rękach wybrani dziennikarze ze Stanów. Na co zwracali uwagę?

  • The Verge: wciąż jest zauważalne opóźnienie przy pisaniu. Testowany prototyp miał opóźnienie 65-70 ms, firma chce zejść do 55 ms. Ekran jest wykonany nie ze szkła, ale z materiału, który w dotyku jest bardziej zbliżony do papieru.
  • Trusted Reviews: tablet wydaje się być kombinacją iPada Pro (z rysikiem) oraz Kindle. O dziwo, wzorem Apple stylus to dodatkowe 79 dolarów.
  • Cnet: tablet ma kilka przycisków do zmiany stron, ale przede wszystkim jest to urządzenie do rysowania. Stylus jest pasywny, nie wymaga więc ładowania (podobnie jak w tabletach Wacom)

W materiale Cnet jako jedynym znajdziemy krótki film niepochodzący z samej firmy i muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem responsywności. Rysunek przy szybkim poruszaniu stylusa pojawia się w zasadzie natychmiast i nie mamy przełączania się ekranu do trybu A2 (2 kolory), który i w starszych czytnikach zapewniał szybką reakcję.

W przedsprzedaży tablet (razem ze stylusem i etui) kosztuje $479 (co jest ceną promocyjną) i zamawiając teraz, dostaniemy go w październiku. Przesyłka, także do Polski,  jest darmowa, jednak zgodnie z warunkami, ponosimy ew. koszty cła (prawdopodobnie 3,7%) i VAT (23%). Prawdopodobnie dojdzie jeszcze prowizja agencji celnej za rozliczenie podatkowe. Ostateczne koszty trzeba liczyć w granicach 2500 zł.

Jeśli chodzi o mnie – podtrzymuję rekomendację z artykułu z grudnia. Tablet wydaje się być bardziej realny niż wiele jego poprzedników, ale jest jeszcze sporo niewiadomych. Poczekajmy na pierwsze wrażenia rzeczywistych użytkowników. A może jednak ktoś z Was skusił się i zamówił? :-)

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

17 odpowiedzi na „Tablet reMarkable – kolejne filmy promocyjne, wciąż brak testów ostatecznej wersji

  1. Athame pisze:

    Tak, tak: skusiłem się i zamówiłem w czasach gdy kosztowało mnie to niecałe 1100 zł – wcześniej niż popełniłeś pierwszy artykuł o tym hmyy… cyfrowym szkicowniku.

    Gotowego urządzenia nie widziałem, ale ekran Canvas mam na niezależnych zdjęciach zrobionych w e-ink corp. Wacom potwierdza swój wkład w ten projekt, więc uznałem że ryzyko „utopienia kasy” jest ograniczone.

    5
  2. Ertew pisze:

    Ten tablet poza ekranem E-ink musi zawierać digitizer pojemnościowy (dotyk) i EMR (ponieważ pióro ma białą nylonową końcówkę). Jeśli wsadzili do tego klasyczny digitizer Wacom’a to nie trzeba kupować oryginalnego rysika, któryś z produktów Wacom’a musi pasować. Ja obstawiam na standard stosowany w Tablet-PC i Samsung Note.
    Wady: pobór prądu porównywalny z digitizerem (dotykiem) na podczerwień, więc czas pracy nie będzie rewelacyjnie długi.

    A ekran wygląda mi na trym A2, z tym że w trybie zakreślania zaciemniana jest połowa pikseli, dlatego wygląda dość ładnie.

    1
    • Athame pisze:

      1) rysik jest całkowicie pasywny – w ostateczności zadziała też patyk;
      2) pobór prądu jest znośny – tydzień powinien wytrzymać przy rysowaniu 1,5 godziny dziennie, a może nawet dłużej (kwestia softu);
      3) to nie jest tryb A2, a specjalny sterownik, który odświeża tylko wybrany fragment ekranu, przez co sprzęt ma do obsłużenia tylko kilkadziesiąt punktów, zamiast ponad miliona.

      PS. Podobny ekran (bez środkowej warstwy) wykorzystał Onyx w modelu e-Note.
      PS2. Wadą jest zużywający się rysik – twórcy dodają 10 wkładów, ale na dzień dzisiejszy trudno ocenić na jak długo to wystarczy…

      0
      • Ertew pisze:

        1. Pasywny rysik nie odczyta pochylenia i siły nacisku. Nie i już. ipad ma rysik aktywny pojemnosciowy z akumulatorem. Surface ma to samo, chyba na baterie. Wacom też ma rysik aktywny ale indukcyjny (EMR), kióry działa bez baterii. To digitizer zasila rysik.
        Jeśli Wacom dostarczył digitizer to nie ma innej opcji, innych rysików.
        2. Wszystko kwestia pojemności akumulatora. Tutaj czas pracy będzie liczony w dziesiątkach godzin, nie w tysiącach stron.
        3. Tryb A2 też nie odświeża całego ekranu – nadpisuje cały ekran ale każdy piksel da się zapalić, zgasić albo nie ruszać. Tutaj bardzo udoskonalili technologię ale dalej obstawiam tryb A2.
        4. Zużywający sie rysik z wymiennymi końcówkami to też specjalność Wacom’a.

        1
        • Doman pisze:

          Ja tak tylko pro-forma wtrącę, że już stare dobre ekrany oporowe potrafiły odczytać poziom nacisku, więc co do zasady punkt 1. nie jest do końca prawdziwy.

          0
        • Athame pisze:

          Ad 2: Czas działania Kindle to też tylko kilkadziesiąt godzin. Przy tym urządzeniu nie powinno być specjalnie gorzej, bo ze względu na specyficzne działanie drivera ekranu narzut dla wyświetlania obrazu jest podobny lub nawet niższy niż w czytnikach 6″. Reszta podzespołów to standard dla czytników. Szacunkowe czasy pochodzą właśnie od kilku dziennikarzy, którzy mieli prototyp 5 gen. do „testów” – źródło średnio wiarygodne, ale podawane wartości pracy bez ładowania są realne.

          Ad 1/4: Jeśli chodzi o EMR to możesz mieć rację, niemniej w materiałach jakie dostaję od ponad roku, twórcy pisali, że do rysowania mogę użyć nawet patyczek po lodach. Oczywiście wspominali też, że zadziałają nieoryginalne rysiki i mam nadzieję, że nie chodziło o jeden czy dwa wybrane drogie modele Wacoma. A zużywająca się końcówka to skandal – wiesz może czy do tych rysików Wacoma da się włożyć trwały wkład (zapewniający takie same możliwości jak oryginał)?

          Ad 3: Tryb A2 działa inaczej – wciąż „skanowana” jest cała powierzchnia i akcja podejmowana jest dla każdej kapsułki e-inku (może to być pominiecie zmiany danej kapsułki, ale i tak dopiero po sprawdzeniu jej wartości). Szybkość odświeżania w tym trybie wynika z przyjmowania 1-bitowego określenia koloru (czarne/białe) zamiast 4-bitowego, przez co w tym samym czasie można obsłużyć 4 razy więcej punktów, oczywiście kosztem poziomów szarości.
          Mechanizm do którego dążą twórcy reMarkable opiera się na podejmowaniu akcji tylko dla wybranego fragmentu ekranu, ale wciąż z użyciem 16 poziomów szarości. W opracowaniu tej technologii także „maczał palce” Wacom, więc może jest to jakaś mutacja mechanizmów działania tabletów graficznych.

          0
          • a-czytelnik pisze:

            Jeśli ma być fizyczny kontakt i poczucie szorstkiej powierzchni papieru, to coś się raczej musi zużywać – albo rysik, albo powierzchnia tableta.

            Do piórek Wacom ludzie wkładają przycięty i obrobiony nylonowy „drut” (grubszą żyłkę) odpowiedniej grubości jako tańszy element zastępczy. Niektórzy eksperymentowali też z makaronem spaghetti, różny jest stopień pędu do taniości :-) Można też naklejać folię ochronną, co przedłuży trwałość końcówki rysika za cenę gładkiej powierzchni i braku odczuć typowych dla tableta graficznego.

            1
            • Athame pisze:

              Chętnie pozbyłbym się „odczucia szorstkości” na rzecz trwałego rysika niewymagającego wymiany wkładu…

              0
          • Ertew pisze:

            Końcówka do rysika: poszukaj pod hasłem „Wacom nib”, łatwo znaleźć zamienniki. W wersji zrób-to-sam, tak jak pisze a-czytelnik, sprawdzi się cokolwiek o odpowiedniej średnicy, długości, jednym końcu płaskim i drugim zaokrąglonym. Żyłki i pręty z tworzyw sztucznych są dobre. Nitka makaronu jest rewelacyjna ale bardzo łatwo ją złamać. Ja mam Tablet-PC z gładkim ekranem (teoretycznie nic się nie powinno zużywać). Przy matowej powierzchni to końcówka musi się zużywać, bo zużytą powierzchnię do rysowania ciężko wymienić.

            W kwestii samej technologii ekranu, Wacom sprzedaje dwa produkty: tablety graficzne ‚gołe’ oraz z wbudowanym ekranem LCD. Wacom na pewno dorzucił swoje 3 grosze do projektu ekranu, tak by nie zakłócał on digitizera umieszczonego po spodem. Pytanie co oni jeszcze kombinują i czy za kilka lat nie ujrzymy podobnego produktu z logo Wacom’a i portem USB umożliwiającym podłączenie jako klasyczny tablet graficzny. Nie zdziwił bym się gdyby taki mieli układ z reMarkable. Od lat dostępne są notatniki typu tablet przykryty kartkami papieru, a pióro ma końcówkę z tuszem jak długopis. Narysowane elementy można w kilku kliknięciach zdigitalizować jako zestaw krzywych – jak skan notatek ale dużo łatwiej edytować. Zastąpienie papieru E-inkiem będzie milowym krokiem na przód, podobnie jak zestaw książek -> czytnik.

            1
            • Athame pisze:

              Problem ze znalezieniem zamiennika może wynikać z faktu, że rysik do rM ma wkłady innej wielkości niż inne rysiki Wacoma.

              Skoro jest to, jak sugerujesz, rysik aktywny zasilany z digitizera (własnego zasilania nie ma), to jak może być realizowane wykrywanie kąta nachylenia po włożeniu do rysika makaronu?

              Twórcy rM napisali soft (lub raczej dostosowali istniejący) i zaprojektowali ekran Canvas. Wykonanie tego ekranu to już praca firm eInk corp. i Wacom. rM dostało zaniżone koszty na półprodukty w zamian za zrezygnowanie z patentów na rzecz powyższych marek. Inaczej cena tego urządzenia musiałaby być określona na poziomie ok. $3000, żeby producent miał jakikolwiek zysk.

              0
              • Doman pisze:

                Mam wrażenie, że wchodzę w rozmowę z ludźmi o rząd wielkości bardziej zorientowanymi w temacie i mogę się zbłaźnić, ale co mi tam. Elektroniczne żyroskopy i akcelerometry stosowane np. w smartfonach mają wymiary kilku milimetrów, więc może coś takiego jest po prostu w rysiku wbudowane?

                0
              • a-czytelnik pisze:

                Końcówka rysika (oryginalna, czy makaronowa) nie bierze udziału w wykrywaniu kąta nachylenia.

                Kąt jest mierzony najprawdopodobniej przez pomiar pola elektromagnetycznego generowanego (zakłócanego) przez anteny umieszczone we właściwym rysiku (w korpusie). Wystarczą dwie anteny w różnych miejscach rysika (pewnie w pionie) i można na podstawie różnicy w sygnale określić kąt (i kierunek) nachylenia.

                Poczucie szorstkości jest istotne dla artystów pracujących z tego typu urządzeniami, jeśli wolisz gładkość to oczywiście wolny wybór :-)

                Oryginalne końcówki rysika można kupić za kilka złotych, czyli poniżej procenta ceny tableta graficznego (i omawianego czytnika). Nie jest to raczej sytuacja maszynki do golenia i droższych od niej ostrzy. Płacąc sporą sumę za narzędzie pracy (tablet/czytnik) nie zawsze oszczędzanie na materiałach eksploatacyjnych będzie słusznym kierunkiem, najważniejsze że jest tu wybór i nie ma np. blokowania wkładów z atramentem firm trzecich ;-)

                0
          • Dziad z lasu pisze:

            Athame: „[…] do rysowania mogę użyć nawet patyczek po lodach.”
            Nie, nie możesz. Możesz użyć PATYCZKA, ale nie „patyczek”, bo to bełkot. Szanuj dopełniacz.

            3
  3. Athame pisze:

    Prototyp 8 generacji gotowy. Ostatni z planowanych – teraz zaczyna się produkcja finalnych urządzeń. Aktualnie trwają prace nad wsparciem dla Dropboxa, dysku Google’a i rozpoznawania pisma odręcznego (niestety tylko język angielski). Poważną wadą w obecnym oprogramowaniu jest brak jakiegokolwiek wsparcia dla słowników. Lobbuję w tej kwestii, ale to ciężki temat i z pewnością nie do zrealizowania w pierwszej finalnej wersji systemu Codex (a nawet nie priorytetowy) – szkoda…

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.