Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Spritz i inni – czy będziemy czytali słowo po słowie?

Głośno jest od niedawna o aplikacji Spritz, która ma zmienić nasze czytanie. Jej twórcy zakładają – może lepiej użyć słowa „marzą”, że w ciągu kilku lat, 15% tekstów na świecie będzie czytanych właśnie w ten sposób.

Sama podstawa działania Spritza nie jest nowa – nosi ona nazwę „Rapid Serial Visual Presentation” i znana jest od lat 70. ubiegłego wieku.

Założenie jest takie: normalnie przy czytaniu to my przesuwamy wzrok, na co tracimy czas i ulegamy rozproszeniom. Teraz tekst pojawia się przed naszymi oczami – a my patrzymy w jeden punkt i słowa same wpadają do głowy.

W oparciu o tę koncepcję powstało już sporo programów, takich jak ZapReader lub Dictator. Jest nawet wtyczka do Firefoxa, która umożliwia takie czytanie tekstów internetowych.

Czym odróżniać ma się Spritz? Choćby tym, że długie wyrazy dzieli, a dla każdego wyrazu określa optymalne miejsce, w którym będzie najłatwiej go rozpoznać.

Znający angielski mogą sobie uruchomić demonstrację na stronie programu. Możemy tam sobie ustawić szybkość czytania. Zaczynamy od 250 słów na minutę (zwykle czytamy podobno 220, przynajmniej po angielsku), można jednak włączyć dwa razy tyle i więcej – aż do poziomu w którym trudno wręcz zarejestrować szybko pojawiające się słowa.

Rozwiązanie proponowane przez Spritz może kusić, bo sprawia ono, że wielkość „czytnika” zmniejsza się znacząco. Potrafię sobie wyobrazić okularki w rodzaju Google Glass, które te pojedyncze słowa rzucają nam prosto na siatkówkę oka. :-)

Aplikacja ma być wbudowana w telefony Samsunga, a twórcy planują jej szeroką integrację z różnymi sprzętami, choćby nową generacją zegarków.

Osobiście mam jednak bardzo duże wątpliwości – i dotyczą one przede wszystkim obciążenia psychicznego. Spritz pozwala może szybciej czytać, ale po paru minutach czułem się niekomfortowo. Bo jesteśmy zmuszani do czytania w zadanej prędkości, nie ma mowy o zastanowieniu się czy chwilowej przerwie. To da się poprawić jeśli czytelnik będzie miał stałą kontrolę nad szybkością tekstu i w każdej chwili będzie mógł go zatrzymać. Gdy kiedyś jeszcze czytałem na telefonie, była tam opcja automatycznego przewijania tekstu. Kilka razy próbowałem z niej korzystać, bo przecież jaka to wygoda, ale… denerwował mnie brak kontroli.

Twórcy aplikacji są tych dylematów świadomi. Zresztą nawet w FAQ na stronie Spritza czytamy – fakt, że masz Ferrari i możesz uzyskać nim 300 km na godzinę, nie oznacza, że masz tak jeździć po mieście… Dlatego szybkość czytania musi być dostosowania do potrzeb.

Inna sprawa, że uczyłem się kiedyś technik szybkiego czytania, które pozwalają objąć wzrokiem cały wiersz, czy nawet cały akapit i stronę. Wydają mi się wciąż bardziej efektywne – bo wtedy korzystamy z całego kontekstu – wiadomo, że w artykułach prasowych czasami wystarczy przeczytać pierwsze zdanie akapitu i wiemy o co chodzi.

Korzystając ze Spritza czułbym się jak robocik, któremu urządzenie wtłacza tekst do głowy linijka po linijce. Ciekaw jestem co Wy sądzicie. Czy takie rozwiązania będą kiedyś w stanie zastąpić „tradycyjne” czytniki?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rynek czytników i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

52 odpowiedzi na „Spritz i inni – czy będziemy czytali słowo po słowie?

  1. sabishi pisze:

    Ciekawa koncepcja, wytrzymałam 600wpm, ale trochę było to irytujące. Pytanie czy na prawdę czytając szybko odczuwamy potrzebę czytania jeszcze szybciej? Osobiście przerzuciłam się jakiś czas temu na czytanie książek na czytniku po angielsku właśnie dlatego, że za szybko czytam po polsku i nie zastanawiam się nad tym co czytam.

    0
  2. ichi pisze:

    Czytanie powinno byś przyjemnością, a nie wyścigiem.
    A, co jak przegapię jakieś słowo? Wzrok mi na chwilę ucieknie? Czegoś nie zrozumiem? Będę chciał skorzystać ze słownika? Spodoba mi się jakiś fragment i będę miał ochotę przeczytać go jeszcze raz? Czasem mi się to zdarza ;).
    Wtedy stopowanie i cofanie takiego tekstu będzie kłopotliwe.
    No i jeszcze raz… po co się spieszyć?

    0
  3. zipper pisze:

    Nie widzę w tym sensu. Nie czyta się po słowie, a całymi zdaniami. Poza tym, w trakcie lektury poziom koncentracji jest różny i to ja sam decyduję o tempie czytania, a nie narzuca mi tego z góry program.

    Słaby pomysł, mnie kompletnie nie przekonuje. Czytanie ma być przyjemne, a nie szybkie.

    Wyświetlajace się pojedynczo słowa kojarzą mi się raczej z przekazami propagandowymi i podprogowymi, gdzie to tekst rządzi mną a nie odwrotnie.

    0
    • mincel82 pisze:

      Weź pod uwagę że są ludzie którzy umieją czytać szybko i ze zrozumieniem… czytanie nadal jest dla nich przyjemnością, ale robią to znacznie szybciej niż ‚przeciętny zjadacz książek’…
      Ja nie czytam szybko, ale samo czytanie sprawia mi dużo przyjemności… przyznam że było by super umieć czytać szybko i ze zrozumieniem.

      0
  4. YuukiSaya pisze:

    Do czytania książek absolutnie nie. Mrugniesz i już nie zobaczysz, kto zabił, bo nazwisko akurat ci umknie. Do krótszych tekstów, z którymi z różnych powodów się ‚zapoznajemy’ – czemu nie. Ale też nie do wszystkich. Prasówka itp. Ogólnie jestem na nie.

    0
  5. Jagum pisze:

    Nie widzę takiego rozwiązania u siebie… Często czytam w autobusie, zdarza mi się co jakiś czas wyglądać na chwilę za okno, przerywając tym samym lekturę… Gdybym używał Spritza, zgubiłbym już kilka zdań… Oczywiście można wprowadzić śledzenie wzroku, ale jak napisałeś, nie jest to zawsze wygodne…
    Po drugie, ja czytam dla przyjemności, nie dla jakichś rankingów najlepszych czytelników…
    Po każdym rozdziale czy jakimś ważnym momencie w akcji książki lubię sobie oderwać się na chwilę i przemyśleć to, co właśnie przeczytałem. Z programem nie miałbym takiej możliwości, musiałbym pędzić po kolejnych słowach.
    Pomysł mógłby się sprawdzić w jakichś reklamach tekstowych, widząc migający obraz automatycznie zwracamy na niego uwagę, więc wyświetlane słowa nie dość że nas przyciągną, przekażą też szybko informacje.

    0
  6. RobertP pisze:

    Przypomina mi to czytanie przez syntezator, jednostajne, monotonne tempo, nawet pomimo coraz lepszej wymowy po prostu męczy.
    Nie robiłem badań, ale podejrzewam, że opis fechtunku czytam szybciej niż opis przyrody lub komnaty.

    0
    • zipper pisze:

      Dokładnie. To zależy w zasadzie od warsztatu autora, ale dobry pisarz napisze tak scenę walki/akcji, że będziesz ją podświadomie czytał szybciej, niż resztę tekstu, co buduje cały dynamizm sceny.

      Z jednostajnym tempem to raczej nie ma racji bytu.

      0
    • Robert Drózd pisze:

      No właśnie, miałem podobne skojarzenie – czytniki ekranowe. To czasami oczywiście jedyne rozwiązanie np. dla niewidomych, którzy mają nastawioną często szybkość czytania bardzo dużą, ale nikt nie będzie przekonywał, że taki syntezator jest lepszy od zwykłego czytania.

      0
  7. loko pisze:

    „I know kung-fu”

    0
  8. Kot i jego Ania pisze:

    Każdy ma inny rytm czytania, ba nawet każdą książkę czyta się inaczej. To by było jakieś upiorne staccato, mechaniczne słowo po słowie, bez melodii, jednostajnie. Nie wyobrażam sobie tego poza – jak napisano wyżej – celami marketingowymi. Po drugie, czytanie zdaniami jest naturalne – takim systemem pisał również autor.

    0
  9. Pietia pisze:

    Czytam zdaniami, a jeśli się spieszę (tzn. nie czytam dla przyjemności) – akapitami. Przy Spritzu i podobnych wynalazkach efektywne tempo czytania ze zrozumieniem spada mi bardzo mocno. ..

    0
  10. Matías pisze:

    Cóż. Czasy Johnego Mnemonica nadchodzą nieubłaganie. Czytanie może sie w ten sposób nie przyjąć, ale nauka języków czy zapamietywanie dużej ilości danych… Kto wie??

    0
  11. Mateusz pisze:

    Ostatnio natknąłem się na kurs szybkiego czytania, który opiera się właśnie na takim sposobie czytania:

    0
  12. Magdalaena pisze:

    Co za koszmar – już przy pierwszej prędkości program był denerwujący. Nie dało się popatrzeć na cały tekst ani czytać we własnym tempie.
    BTW zupełnie nie wiem, po co miałabym czytać szybciej. Jeśli chodzi o beletrystykę, to raczej mam problem, bo książki za szybko się kończą i marzę o powieściach, które mogłabym czytać z wypiekami na twarzy przez kilka dni, jak w dzieciństwie.
    A jeśli chodzi o trudne fachowe teksty, to i tak świadomie spowalniam czytanie, robię notatki, czasami podkreślam, żeby zrozumieć, o co chodzi, a nie tylko przelecieć tekst wzrokiem.

    0
  13. Maja pisze:

    Toż to całkowicie bez sensu jest…

    0
  14. Amadeuszx pisze:

    Na podobnym programie czytałem Pielgrzyma. Jako zapoznanie się z treścią: całkiem fajne rozwiązanie. Szybko poszła książka, jednak poziom zrozumienia tekstu nie był dla mnie zadowalający, przy spowolnieniu tempa robiło się nudno i pojawiały się problemy ze skupieniem.
    Próbowałem czytać też inną książkę, ale była tak napisana i pojawiało się trochę nowych terminów, że nawet przy niedużej prędkości nie dałem rady jej tą metodą czytać.
    Moim zdaniem to rozwiązanie jest bardzo dobre dla krótkich prostych tekstów np. artykuły na onecie, ale do książek lub tekstów technicznych to się nie nadaje.

    0
  15. zdzislaw pisze:

    nie nastawialem sie do „wynalazku” przychylnie…
    przy pierwszej i kolejnej predkosci pojawila sie irytacja, okropny dyskomform i brak, no wlasnie „melodii”, czytanie wymagalo skupienia i ta obawa, ze cos mi umknie. Jednak zauwazylem, ze najbardziej irytuje mnie czekanie na nastepne slowo… zwiekszylem predkosc i o dziwo bylo coraz lepiej. Powyzej 500 stalo sie cos ciekawego – zniknela irytacja czekania na kolejne slowo, tekst stal sie plynny i co mnie szczerze zdziwilo, moglem sie nagle rozluznic (!) i nie skupiac na lowieniu slowek, lecz spokojnie cieszyc trescia – to jakos tak zaczelo dzialac, ze przestalem skupiac sie na czytaniu a zaczalem cieszyc sie trescia… nie wiem jak to wytlumaczyc
    mysle, ze najwazniejsze jest „ustawienie” odpowiedniej szybkosci, przy ktorej nastapi ta „synchronizacja” – ja tego wynalazku nie skreslam, podoba mi sie.

    Z.

    0
  16. ybenn pisze:

    Warto się uczyć szybkiego czytania?
    Nie chciałbym połykać grubego tomiska poezji, chciałbym się delektować. Ale może nie doceniam tej metody.

    0
    • Amadeuszx pisze:

      Uważam, że warto – szybkość czytania dostosowujesz do rodzaju tekstu który czytasz – beletrystyka idzie szybko, poezja i teksty techniczne nie bardzo nadają się do szybkiego czytania.

      0
    • Mateusz "Koovert" Wołczyk pisze:

      Też nie lubię połykać dobrej książki, ale jak mam do przeczytania 5 stron drobnym druczkiem w umowie, albo ustawę, to taka umiejętność przydaje się, i to bardzo.

      0
  17. raaistlin pisze:

    Skoro już przy szybkim czytaniu jesteśmy – może ktoś polecić jakąś książkę, kurs, cokolwiek, co jest naprawdę efektywne? Można się tego samemu nauczyć w domu, czy trzeba koniecznie biegać na jakieś zajęcia do naciągaczy?

    0
    • zipper pisze:

      Jeśli szybkie czytanie przynosiłoby wymierne efekty w zwiększeniu szybkości przyswajania tekstu i wiedzy, to ci panowie i panie nie prowadziliby śmiesznych kursów, tylko byliby milionerami i naukowcami.

      0
      • raaistlin pisze:

        No dobra, ale mimo wszystko prędkość czytania tekstu można trochę poprawić. Ostatnio odnoszę wrażenie, że jest z tym u mnie coraz gorzej. Mam ograniczoną ilość wolnego czasu, a jednocześnie mnóstwo książek, które chcę przeczytać. Nie chcę czytać książki w godzinę, chcę po prostu poprawić szybkość czytania.

        0
        • zipper pisze:

          Myślę, że nie trzeba się na żadne kursy zapisywać, jakiś porządny poradnik by wystarczył. Czytanie to w końcu czynność, którą wykonuje się samemu.

          Może ktoś ci w tym pomoże.

          0
        • baszar pisze:

          Chyba na każdego działa coś innego. Szybkie czytanie przyszło mi samo po jakimś czasie – kwestia ilości przeczytanych literek. Przydaje się do czytania użytkowego – pierwszego przejrzenia tekstu („skimming”) i wyłowienia (ew. podkreślenia czy coś) istotnych informacji do drugiego czytania. Na końcu, jeśli warto – czytam z uwagą, powoli tekst po raz trzeci.
          Można używać wskaźnika aby pomóc skupić wzrok w danym punkcie, przesuwać kartkę, albo po prostu przestać na jakiś czas mrugać i obejmować wzrokiem jak największą część strony – przy maksymalnym skupieniu na rejestracji bodźców wzrokowych.
          Męczące bardzo – w praktyce przydaje się rzadko. A poza tym często muszę się hamować z prędkością czytania aby tekst w pełni zrozumieć.

          Jak poczytałem o metodach szybkiego czytania – reklamowe przechwałki. Można osiągnąć dużą szybkość, ale zrozumienie jest sprawdzanie ankietami, zwykle jednokrotnego wyboru, za zrozumienie tekstu uważa się 50% prawidłowych odpowiedzi (tyle to można trafić na ślepo).

          0
    • ff pisze:

      Kiedyś, bardzo dawno temu,  próbowałem się sam nauczyć . Wpadł mi w ręce jakiś kurs szybkiego czytania, bodajże w Wiedzy i Życiu (referencje w  wikipedii wskazują na rok 1990). Były tam fajne ćwiczenia na poszerzanie pola widzenia, pamięć krótkotrwałą itp. Ale po pewnym czasie mi się to znudziło, bo nie widziałem żadnego praktycznego zastosowania tych umiejętności w moim przypadku. Na dodatek nie wiem, czy to miało jakieś efekty, bo im szybciej czytałem, tym mniej rozumiałem.

      Ponoć są nawet badania „skuteczności” szybkiego czytania. Tym, którzy chcą wydawać pieniądze na takie kursy, polecam najpierw lekturę tego tekstu: http://czajniczek-pana-russella.blogspot.ca/2012/01/jak-szybko-przeczytasz-ten-tekst.html.

      0
  18. Cynthia pisze:

    Czy to zdrowe dla oczu, że się wcale nie ruszają? Nie czułam się komfortowo. Jakby mi ktoś coś wtłaczał do głowy.

    0
    • Mateusz "Koovert" Wołczyk pisze:

      Dokładnie takie samo miałem odczucie. Chyba po części braku możliwości mrugnięcia. Ale muszę przyznać, że czytając normalnie musiałbym się bardzo skupić, żeby mieć takie tempo.

      0
  19. Tereza pisze:

    Test Programu.
    Obiad „by Spritz”
    Schabowy wielkości „kierownica od Kamaza”+średnio wysmażone frytki+zasmażane buraczki z papryką – maszynka do mięsa ( drobne sitko”makowe”) – dwukrotnie przemielić.
    Dodać pół litra zimnego „Lecha”, zmiksować w malakserze.
    Spożycie – wlewamy przez lejek do gardła (alternatywnie – sondą bezpośrednio do żołądka) .
    Smacznego ;).

    0
  20. Rywy pisze:

    Czytam w ten sposób juz miesiąc – na smartfonie. Zwykle w autobusie, czy tramwaju jak mam 15 minut dla siebie. Sprawdza sie swietnie. Jest kontrola nad pauzą i prędkością czytania. Bardzo pomaga wykorzystać każdą chwilę. Normalnie nie ma sensu odpalać czytnika na 10 minut. Czytam z prędkością ok 500 slów na minutę. Warto!

    0
    • YuukiSaya pisze:

      Własnie na 10 minut warto odpalić czytnik, a jak teraz temperatury zrobiły się znośne, to można lekturę spokojnie zacząć na przystanku. Nawet sekundy nie tracisz.

      0
      • SuŁeK pisze:

        Właśnie sam(/a) sobie przeczysz – tracisz dwa razy więcej sekund niż Twój przedpiścia. Podczas gdy Ty będziesz kończyć pierwszą książkę czytając w 10 minutowych przerwach, on w tym samym czasie będzie kończył drugą. Gdy Ty 50tą, on 100.

        0
        • YuukiSaya pisze:

          Czytanie to nie wyścig, jedna pozycja w ciągu roku w niczym nie ustępuje słynnym 54. To ma być czas dla mnie na zatopienie się w lekturze, a po moich wielokrotnych próbach z podobnymi systemami – sorry, ale to nie dla mnie. Szybko, ale bezpłciowo. I jeszcze na LCD albo TFT…

          0
          • SuŁeK pisze:

            Może kwestia niedobrania prędkości? Zgadzam się że czytanie ma cieszyć a nie być wyścigiem, ale nie rozumiem dlaczego szybciej ma oznaczać bezpłciowo? Kwestia przyzwyczajenia/dobrania/prędkości/poćwiczenia i czyta się z większym zrozumieniem i przyswojeniem. Po prostu inaczej, co nie znaczy że gorzej..

            Zgodzę się też że LCD odpada, ale… to kwestia czasu gdy coś takiego będą miały czytniki…

            0
      • Robert Drózd pisze:

        To zależy ile czasu czytnik się odpala. ;-) Przy niektórych markach to może być kilkadziesiąt sekund…

        0
        • YuukiSaya pisze:

          Dlatego włączam go wychodząc z domu i na przystanku mam już na bank chodzący. Albo zwyczajnie sięgam do torebki, włączam, docieram na przystanek i – proszę, gotowy do czytania :D Przezorny zawsze ubezpieczony :D

          0
        • Doman pisze:

          Co fakt to fakt. Dla mnie ważnym sygnałem do zmiany telefonu był fakt, że Kindle 4 Adroid (jak zapomniałem zabrać czytnika z domu) odpalał mi się 2 przystanki tramwajem.

          0
  21. SuŁeK pisze:

    Hmmm.. Ciężko odnieść się do wpisu. Z jednej strony jest to opis programu i jego ułomności przez to w pełni zgadzam się z ogólną oceną Roberta.
    Z drugiej jednak strony jest to bardzo wąskie spojrzenie na temat (czyli de facto to co robi program ;P)
    Do rzeczy – bez urazy ale z komentarzy wychodzi cholerne ograniczenie. To że komuś nie smakuje rzodkiewka nie znaczy że w nie zje jej ze smakiem w świetnie przyrządzonej surówce! Najczęściej z niezrozumienia tematu rodzi się wrogość do niego :>
    1) zdzisław wspomniał że znalazł optymalną prędkość dla siebie – to jest clue do tego programu – mnie męczą ślamazary na drodze innych irytuje to że ich wyprzedzam. Trzeba znaleźć swoje optimum!
    2) piszecie że często unosicie głowę czy odwracacie wzrok – już teraz kamery nowych samsungów śledzą czy patrzy się na telefon czy nie – co za problem by w niedalekiej przyszłości wykorzystać tą funkcję chociażby w czytnikach po ‚pauzowania’ tekstu?
    3) powrót do już przeczytanego tekstu – ja to widzę trochę jak przesuwający się z góry w dół rząd wyrazów i np. podświetlane to jedno konkretne słowo (takie bardziej karaoke :P). Chcesz wrócić – przesuń palcem dotykowy ekran z góry w dół.. jak w telefonie.
    4) Szybkie czytanie NAPRAWDĘ DZIAŁA. I nie chodzi o domorosłe przeglądnięcie kursu w internecie i krytykę, że nie wychodzi. To tak jak gdyby spojrzeć na rysunek złożeniowy silnika i dziwić się że nie można go zbudować. Przeszedłem kurs szybkiego czytania z profesjonalistami i… nie korzystam z tego :) Zbyt duży nawyk czytania tradycyjnie. Wiem za to że osiągnąłem podczas tego kursu znaczy postęp (ponad 700 słów na minutę) ale też wiem o wiele ważniejszą rzecz – poślę na taki kurs swoje dzieci. By nie uczyły się durnych nawyków od małego. Na kursie z nami „staruszkami” był chłopak z 5 klasy podstawówki. Płynnie przeszedł do czytania ponad 1500 słów/minutę… ze zrozumieniem tekstu ponad 90%! Niewiele osób ma takie zrozumie czytając tradycyjnie. A testy na zrozumienie były naprawdę trudne.
    Tak tak – nie chodzi o to by szybko czytać ale i rozumieć! Zresztą szybkie czytanie to zupełnie inny temat.
    5) Sam widzę kilka minusów metody – najważniejszy – ZERO ćwiczenia mięśni oka. Gałka w jednej pozycji, skupiona w jednym punkcie – toż to masakra. To jakby zamieszkać w samochodzie, wszystko robić w formie a’la McDrive i później się dziwić że pod głową znajduje się kilkaset kg masy ciała…

    0
    • SuŁeK pisze:

      Zapomniałem o najważniejszym. Dla tych co nie znają zasady szybkiego czytania – tradycyjne czytanie, to (bez względu czy głośno czy w myślach) czytanie ośrodkiem mowy i powtarzanie – nawet nieme – sobie wyrazów. Szybkie czytanie to czytanie ośrodkiem wzroku – stąd różnica w prędkości. Nie gorsze zrozumienie tekstu, czy oszukiwanie siebie, ale po prostu efektywniejsze czytanie.
      Tutaj chylę czoła dla aplikacji Spritz – uczy nas LEPSZEGO czytania. To najłatwiejsze, domowe i skuteczne ćwiczenie na czytanie wzrokiem nie ustami. Natomiast to jak potem każdy z nasz to wykorzysta to inna bajka. Niektórzy nie wyzbędą się wyćwiczonego przez lata nawyku, inni zaczną pochłaniać jeszcze więcej książek.

      0
    • mikeyoski pisze:

      A bawiłeś się może tą samsungową ciekawostką? Tak, to jedynie ciekawostka, którą można się pobawić 5 minut, wyłączyć i zapomnieć. Działa to zwyczajnie słabo, czasem wręcz denerwująco

      A co do powrotu do wcześniej czytanego tekstu. Chyba sobie nie wyobrażam tego. Lubię sobie, czytając beletrystykę, powrócić kilka stron wcześniej. A tutaj co? Mam sobie tak przesuwać kilkaset czy kilka tysięcy słów, żeby wrócić do interesującego mnie fragmentu? Masochistą nie jestem.

      0
  22. Mateusz "Koovert" Wołczyk pisze:

    Czekam na czytnik e-ink z odświeżaniem 10Hz i większym.
    Przyjemniej normalnie, czytanie na czas nie jest przyjemne. Jak czytam dla siebie, nie skupiam się aż tak bardzo i nie chcę też czytać tak szybko. A jak pędzę swoim maksymalnym ~600-650 słów na minutę, to zazwyczaj albo jest to tekst, w którym wpadam na cięższe fragmenty, które spowalniają, albo muszę do jakiegoś fragmentu wrócić. Jedno i drugie eliminuje korzyści tego rozwiązania: więcej czasu stracę wracając niż zaoszczędzę na prędkości. Poza tym działa to tylko na świecącym ekranie, przy którym zbyt rzadkie mruganie i tak jest szkodliwe dla oczu.
    Ciekawe, ale nie przemówiło do mnie.

    0
  23. Krzysztof pisze:

    Wspomniałbym jeszcze o dwóch aspektach, na które nikt z komentujących nie zwrócił uwagi. Po pierwsze – bardzo dużo negatywnych uwag odnosiło się do braku kontroli nad tekstem i niemożności ogarnięcia wzrokiem większej całości tekstu. Ale przecież taka sama sytuacja ma miejsce gdy słuchamy audiobooka. Słuchając audiobooka godzimy się z tymi utrudnieniami a mimo to wiele osób korzysta z tej formy „czytelnictwa”. Wiadomo, że nie wszystkie książki nadają się do konwersji na formę dźwiękową ale część się nadaje i spełnia swoją rolę. Poza tym ja osobiście nie odbieram faktu, że muszę być skoncentrowany na dźwięku non stop „bo mi ucieknie nazwa zabójcy” jakoś specjalnie stresujący. Słuchanie jest po prostu naturalne. Być może tak samo stanie się ze Spritzem po jakimś czasie, po nabraniu wprawy (tym bardziej sugeruje to doświadczenie zdzisława).
    Druga sprawa – dzięki wyświetlaniu pojedynczego słowa a nie całego zdania możemy albo zmniejszyć ekran albo – co dla mnie akurat ważniejsze – zwiększyć czcionkę. Dzięki temu na komórce mógłbym „czytać” z odległości 70 cm a na monitorze z odległości 150 cm. Ponieważ mam wadę wzroku coraz trudniej jest mi skupiać wzrok na tekście gdy jest on blisko. Zapewne wielu czytelników ma ten problem. Dzięki odsunięciu się od ekranu problem znika – można więc czytać nie męcząc się i nie pogarszając swojego wzroku. Na ile jest to prawdziwa możliwość to nie wiem – mam nadzieję, że się przekonamy szybko. Czekam już miesiąc na premierę i jak na razie się spóźniają.

    0
  24. Maciej pisze:

    Ostatnio czytając „Lalkę” często przystawałem w czytaniu w miejscach które Wokulski odwiedzał, wyobrażałem sobie wnętrza pokoi czy też inne „lokacje”. Z metodą Spritz kojarzy mi się tylko jedno – taśmociąg. To nic dla mnie.

    0
  25. Arek pisze:

    Przyznam szczerze że jest to dobre narzędzie do pracy… Mogę bardzo szybko przeczytać tekst przed spotkaniem z klientem – informacje o firmie, struktura firmy itp. gdzie 100% przyswojenie informacji nie jest potrzebne a daje tylko pewien ogląd sytuacji. Co do faktu czytania z prędkościami 1000 wpm i więcej, czym się chwalą, to już widzę pozwy zbiorowe w USA – syndrom suchego oka gwarantowany.

    0
  26. Pan Zupa pisze:

    Ja do szybkiego czytania podchodzilem juz kilka razy. Mialem rozne ksiazki, kursy interneteowe oraz aplikacje SpeedReader PL 2.0.

    Udalo mi sie podniesc z jakis 220 wpm do 350. Generalnie slabo, ale to i tak 30% szybciej przy podobnym poziomie zrozumienia. Zamiast ksiazek i kursow polecam program o ktorym wspomnialem, mo on wiele roznych cwiczen „na galki oczne” oraz metody czytania (przeskakiwanie po wyrazach w zdaniu, cale zadania, akpity itp). Niestety szybkie czytanie wymaga wiele samozaparcia i znajomosci jezyka. Duzo czytam po angielsku i w tym jezyku niestety trudniej mi szybko rozumiec tekst. Gdy wolniej czytam po angielsku to niestety predkosc czytania po polsku tez cierpi.

    Pare razy udalo mi sie dojsc do „synchornizacji” o której pisał Zdzislaw. Przelatywalem tekst bez wysilku z predkoscią 450 – 600 i to bylo niesamowite uczycie. Tak jakby treść mi sie sama w glowie pojawiala bez wysilku zwiazanego z normalnym czytaniem.

    Osobiście uważam, ze porównanie szybkiego czytania do jazdy samochodem jest wlasciwe. Trzeba umieć dostosować prędkość do warunków (trudność tekstu) i celu w jakim sie poruszamy. Inaczej będę jechać spiesząc się na spotkanie, a inaczej jadąc przełęczą podziwiając widoki.

    Odnoszę wrażenie, że większość osób negatywnie się tutaj wypowiadających to czytelnicy beletrystyki lub nawet poezji. Dla was szybkie czytanie pewnie sie nie sprawdzi. Ale jak ktos czyta do pracy lub po prostu chce sie dowiedziec wiecej na dany temat to szybkie czytanie moze okazać się swietnym narzędziem.

    A teraz pytanie: znacie jakies aplikacje na Androida, ewentualnie iOS, gdzie mozna otworzyc ePub lub mobi z ksiązką i odtwarzać tak jak w Spritz?

    0
  27. dona.su pisze:

    dona perfecta it is very a pity to me, I can help nothing to you, but it is assured, that you will find the correct decision

    0
  28. Jan pisze:

    Spritz chyba nie jest darmowy. Ja używam darmowego Dictator na windowsie

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.