Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

„Przygody dobrego wojaka Szwejka” i „Wehikuł czasu” w Wolnych Lekturach! Kolejny rok z Dniem Domeny Publicznej

Zaczął się kolejny rok i kolejne klasyczne dzieła przeszły do domeny publicznej!

Przypomnę, że według obecnego prawa autorskiego – po 70 latach od śmierci autora (i ew. współtwórców, np. tłumaczy)  wygasają tzw. majątkowe prawa autorskie. Oznacza to, że książki autorów zmarłych w 1946 roku i wcześniej można dziś rozpowszechniać bez żadnych ograniczeń.

W serwisie Wolne Lektury pojawiły się ostatnio dwie bardzo popularne powieści:

Tradycyjnie, jak to w Wolnych Lekturach mamy możliwość czytania online, albo bezpłatnego pobrania formatów EPUB, MOBI, PDF, FB2 i TXT.

Powody wejścia obu utworów do domeny publicznej są różne:

  • Hašek zmarł, jak wiadomo jeszcze w 1923 roku – ale polski tłumacz dopiero 29 października 1946.
  • Z kolei Wells zmarł 13 sierpnia 1946, choć sam „Wehikuł” powstał jeszcze w 1899 – i tu dla odmiany polski tłumacz zmarł wcześniej.

Oba przekłady są klasyczne i dobrze znane. W przypadku Szwejka – parę lat temu wyszedł nowy przekład Antoniego Kroha, pod tytułem Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej. Akurat jest w Woblinku w promocji -40%, więc można sobie porównać. :-)

Swoją drogą, liczymy też na publikację kolejnych przekładów Hulki-Laskowskiego, jak pisał wczoraj w komentarzu quiris:

Tak patrzę z ciekawości i okazuje się, że przeszły do domeny publicznej takie perełki Pawła Hulki-Laskowskiego jak:
1) Fabryka Absolutu Karela Čapka – sprzedawana w ebooku, ale nic nie stroi na przeszkodzie, żeby to było np. na Wolnych Lekturach
2) Babunia Boženy Němcovej – najpopularniejsza w Czechach książka – 350 wydań (sic!)

Natomiast nie doczekamy się szybko np. „Wojny światów” Wellsa – bo tutaj najpopularniejsze polskie tłumaczenie Henryka Józefowicza wyszło w 1958, a jego autor zmarł chyba w 1991. A zatem jego przekład wejdzie do domeny publicznej już w 2062 roku – chyba że do tego czasu Disney przelobbuje wydłużenie okresu ochronnego do 100 lat…

Inne nowości z Wolnych Lektur

Spośród ostatnio dodanych publikacji w Wolnych Lekturach warto wymienić:

Ossendowski w Wikiźródłach

Rok temu pisałem o przejściu do domeny publicznej dzieł Ferdynanda Ossendowskiego. W Wolnych Lekturach znajdziemy wciąż tylko jego najbardziej znaną powieść Zwierzęta, ludzie, bogowie.

Tutaj jednak dobrym uzupełnieniem są Wikiźródła, gdzie jest już znacznie więcej jego powieści – choćby „Biały Kapitan”, „Niewolnicy słońca”, albo słynny „Lenin”. Wciąż trwa sprawdzanie ich skanów przez wolontariuszy (pamiętajcie – każdy może dołączyć), ale część już się nadaje do czytania. Przypominam, że większość tekstów pobierzemy jako EPUB, MOBI i PDF.

Na Wikiskrybów można liczyć, sądzę, że w serwisie Wikiźródła będą się pojawiały kolejne „uwolnione” utwory.

Dzień Domeny Publicznej 2017

I na koniec informacja o corocznych obchodach Dnia Domeny Publicznej. Organizatorzy obchodów świętują powiększanie się zbioru powszechnie dostępnej wiedzy i kultury.

Główne obchody tym razem będą w Krakowie, w Pałacu Erazma Ciołka, gdzie 20 stycznia o 16.00 rozpoczną się sesje wykładowe – można się z nich dowiedzieć o różnych tematach związanych z domeną publiczną.

Odbędą się też warsztaty na temat:

  • wykorzystania Twittera do promocji domeny publicznej (Marcin Wilkowski – Warszawa 17.01 i Kraków 20.01)
  • przygotowywania umów prawno-autorskich (Krzysztof Siewicz – Kraków 20.01)

Szczegółowe informacje i zapisy na stronie domenapubliczna.org.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

17 odpowiedzi na „„Przygody dobrego wojaka Szwejka” i „Wehikuł czasu” w Wolnych Lekturach! Kolejny rok z Dniem Domeny Publicznej

  1. GT pisze:

    Ciekawe czy gdyby powstał społeczny portal xxxtłumacz, takie tłumaczenie zbiorowe, to czy byłoby to zgodne z prawem? Inna kwestia to jakość takiego tłumaczenia :-)

    0
  2. mafer pisze:

    Lord Jim jest teraz w Wolnych Lekturach w dwóch przekładach:
    Anieli Zagórskiej
    http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/lord-jim-zagorska/
    i Emilii Węsławskiej
    http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/lord-jim/
    Żeby sprawdzić nazwisko tłumacza, trzeba otworzyć książkę i przejść na sam jej koniec do stopki redakcyjnej. Dlaczego Wolne Lektury nie podają nazwiska tłumacza na stronie publikacji? To utrudnienie – nie tylko w przypadku, gdy dostępne są dwa tłumaczenia.
    Na szczęście działa wyszukiwanie tłumaczy – gdy np. w pole wyszukiwarki wpiszemy „Antoni Lange” (ale uwaga – nie zaznaczając przy tym na liście podpowiedzi „Antoni Lange autor”), to dostaniemy elegancko uporządkowane wyniki wyszukiwania z sekcjami „Znalezieni autorzy” i „Znalezieni tłumacze”.
    Serwis Wolnych Lektur jest solidny i dopracowany – najwyraźniej przyjęto założenie, żeby nie podawać nazwiska tłumacza na stronie opisu książki. Nie rozumiem tego – może warto lobbować za jego zmianą…

    5
    • Robert Drózd pisze:

      O, dzięki za zwrócenie uwagi na ten drugi przekład, przegladałem tylko stronę ostatnio dodanych i nie zauważyłem.

      Co do tłumacza – bardzo słuszna uwaga, zresztą z tym mają problem wszystkie księgarnie, trzeba zgadywać np. kto tłumaczył Dostojewskiego czy innych klasyków. Podejrzewam, że w przypadku WL jest to konsekwencja tego, że na początku mieli głównie polskich autorów i o tłumaczu zapomnieli w projekcie.

      1
  3. nagelfar pisze:

    WIELKIE dzięki za cynk o Szwejku – miodzio :D

    0
  4. udalov pisze:

    „Wojna światów” jest dostępna za marne 9,99 na solarisnet.pl

    8
  5. mafer pisze:

    A propos Boženy Němcovej – jest o niej wzmianka u Haška:
    „Szwejk wybrał się więc na poszukiwanie oleju poświęconego przez biskupa. Poszukiwanie takiej rzeczy jest daleko trudniejsze od szukania żywej wody w baśniach Bożeny Niemcowej” :-)

    2
    • OMCh pisze:

      Bardzo się cieszę, że jest jeszcze na świecie ktoś, kto tak dobrze Szwejka zna. Za dawnych czasów znałem go „prawie na pamięć”, ale cóż – starość nie radość, co nie znaczy, że i tak jestem w stanie „z zamkniętymi oczami” znaleźć dowolny wątek tego dzieła. I z nieustającym zdumieniem udaje mi się dostrzec coraz częściej analogie z wątków dzieła do sytuacji z życia, co może być jednak oznaką mojej zmiany w starego pierdołę …. ;)

      0
  6. ttt pisze:

    Trzeba czytać w oryginale, „Wojna światów” w oryginale najwyraźniej jest już uwolniona :)

    1
  7. Przemek pisze:

    O ile żyją spadkobiercy, to jak najbardziej nie powinno być żadnego limitu. Czy jak zbudujemy dom, namalujemy obraz to po 100 latach od naszej śmierci państwo może bezpłatnie zabrać potomkom?

    1
    • Bociek pisze:

      Popełniasz częsty błąd polegający na utożsamianiu prawa majątkowego na rzeczy niematerialnej z prawem własności rzeczy fizycznej. To pierwsze pozbawione jest substratu materialnego i stąd rozróżnienie w zakresie ochrony prawnej.

      4
    • rudy102 pisze:

      Nie może zabrać tak samo jak nie zabiera rękopisów ani wydrukowanych egzemplarzy książek po 70 latach od kopnięcia w kalendarz pisarza. Teraz widzisz różnicę? :)
      Za to takie niezabrane obrazy możesz sobie np. do woli kopiować i na tych kopiach zarabiać.
      Skoro jesteś zwolennikiem podobnych rozwiązań to powinieneś się cieszyć z tego irracjonalnie długiego okresu ochronnego zapewnianego przez państwo a nie narzekać na nie.

      2
      • Tomek pisze:

        Tylko kto by mi pożyczył na wzór do skopiowania np. taką Damę z łasiczką gdyby potomek „kopnął w kalendarz”…? :DDD
        P.S. No wiem wiem, teraz to już własność państwa ;)

        Dzięki za cynk Robert! Ja dopiero w zasadzie zaczynam ogarniać te wszystkie strony z eBookami więc czym prędzej dodałem do ulubionych ;) Trzeba mi było prawie „czterech krzyżyków” aby w końcu zabrać się za książkę o Szwejku :D

        0
    • Dumeras pisze:

      Tylko, że na tak długim okresie ochronnym zyskują i zarabiają praktycznie tylko wielkie korporacje pokroju disneya. Po takim okresie rozdrobnienie spadkobierców jest na tyle duże, że często nic z dziełem nie można zrobić. Tylko dla najbardziej znanych utworów, które były mega hitami za życia autora coś sensownego się robi, bo się opłaci. Na przykład prawami do postaci Sherlocka Holmesa zarządzała specjalnie powołana przez spadkobierców firma. Dla mniej znanych dzieł, którymi wielkie korpo nie są zainteresowane, taki długi okres ochronny powoduje śmierć utworu, zapomnienie. Do tego dochodzą kłopoty z dziełami osieroconymi, gdzie choćby przez zawirowania wojenne nie można określić spadkobierców, lub ich nie ma. Z automatu nie przejdą do domeny publicznej.
      Polecam taki krótki artykuł:
      http://prawokultury.pl/newsy/zapomniane-dziela-trudno-dostepne-ksiazki-z-polowy/
      Biorąc pod uwagę, że obecne zapisy ochronne są tworzone tylko i wyłącznie pod ochronę Miszki Miki, byłbym skory w dyskusji przyjąć stanowisko, że takowego nie powinno być, lub powinien wygasać po śmierci autora. W ramach kompromisu zgodził bym się o przedłużenie okresu dla współmałżonka / dzieci. Dłuższe ochronki dla wartości intelektualnej kłócą się dla mnie z szeroką pojętą wolnością.

      0
      • Athame pisze:

        Ochrona do śmierci autora jest w mojej opinii najbardziej racjonalna. Ewentualnie z przedłużeniem o max. 3 lata na poczet współmałżonka(-i).

        0
  8. Bartosz pisze:

    dzięki za info, Szwejk sciągnięty i wtrakcie czytania (na Kindle).

    Jakość pliku mobi bardzo dobra. Jest spis treści, dobre formatowanie itp.
    Znalazłem chyba jedną literówkę do tej pory.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.