Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Powakacyjna promocja: Kindle Paperwhite o 30 euro, a Voyage o 40 euro taniej!

Projekt ustawy obniżającej VAT na e-booki już w Sejmie, ale unijnej dyrektywy wciąż nie ma…

Chyba mało kto odnotował, że polski Sejm zajął się w czwartek tematem obniżenia VAT na e-booki!

W czwartek odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług, który zgłosiła grupa posłów klubu Kukiz ’15. Projekt jako „druk 1430” można ściągnąć ze stron Sejmu – link do PDF, chwilowo nie działa.

Wypowiedzi posłów znajdziemy w stenogramie z czwartku (PDF) od strony 94. Możemy też obejrzeć ich nagrania – są na stronie Sejmu – od punktu 15.

Zacznę od obszernego cytatu z wystąpienia posła Stanisława Tyszki z klubu Kukiz 15 – który to był wnioskodawcą ustawy.

Obecnie udział e-książek i e-publikacji w rynku czytelniczym wynosi ok. 3,5%. Ten niski udział wynika oczywiście z zaporowego opodatkowania tych publikacji, który faktycznie stanowi dyskryminację publikacji elektronicznych. My powołujemy się tutaj na zasadę równości opodatkowania. Znaczy książki czasopisma, bez względu na formę ich wydania, powinny być opodatkowane jednakowo. Dlaczego? Dlatego, że czytelnik, kupując książkę, nabywa pewną treść, a nie nośnik, na którym jest ona zapisana. Dochowanie zasady równego opodatkowania VAT zobowiązuje więc ustawodawcę do równego opodatkowania sprzedaży treści bez względu na to, na jakim nośniku jest ona zapisana, czy to fizycznym, on-line czy elektronicznym.

Co do skutków dla budżetu, jeżeli podejdziemy do tego w sposób statyczny, to budżet straciłby ok. 63 mln zł, natomiast jesteśmy przekonani, i tak wskazują wszystkie badania, że w momencie obniżenia opodatkowania wyższa sprzedaż e-książek, e-publikacji zrekompensuje również budżetowi państwa utratę tych dochodów.

Projekt stanął na Komisji Ustawodawczej ze względu na zarzuty dotyczące jego niezgodności z prawem Unii Europejskiej. W związku z tym chciałbym się do tego odnieść, bo spodziewam się, że Platforma Obywatelska będzie podnosiła to zagadnienie, bo jako jedyne ugrupowanie głosowała dotychczas za odrzuceniem tego projektu. Otóż, szanowni państwo, we Francji i we Włoszech obowiązują niższe stawki VAT na książki elektroniczne i publikacje elektroniczne – we Francji jest to 5,5%, we Włoszech 4%. I okazuje się, że można. To znaczy, w Brukseli, w Komisji toczą się prace nad tym, żeby umożliwić opodatkowanie niższymi stawkami książek elektronicznych i publikacji elektronicznych. 1 grudnia zeszłego roku został taki projekt przedstawiony, te prace trwają. Z moich informacji wynika, że są one blokowane tylko przez Czechy, które mają tutaj jakąś swoją taktykę polityczną, natomiast prędzej czy później to się stanie. Ani Francja, ani Włochy nie są w tym momencie pociągane do odpowiedzialności.

W związku z tym chciałbym zachęcić państwa do tego, żeby Polska prowadziła podmiotową, odważną politykę również wobec Unii Europejskiej. Natomiast Ministerstwo Rozwoju, Ministerstwo Finansów chciałbym zachęcić – skoro minister Morawiecki często powtarza, że stawia na nowe technologie – do tego, żebyśmy przestali dyskryminować tych, którzy z tych nowych technologii korzystają. Dziękuję bardzo.

W taki ładny sposób kancelaria Sejmu przedstawiła projekt na Twitterze:

Występujący później posłowie PiS (Łukasz Schreiber) i PO (Włodzimierz Nykiel) zwracali uwagę, że jakkolwiek projekt popierają, to jest sprzeczny z dyrektywą unijną, która dopiero niedługo ma być zmieniona – o czym pisałem w grudniu 2016.

Schreiber:

Niewątpliwie ten przejaw składania przez opozycję tego rodzaju projektów ustaw, o których możemy dyskutować, czyli projektów o niższych podatkach, o zmianie spraw na lepsze, o pomocy nie tylko przedsiębiorcom, którzy prowadzą tę działalność, ale także ludziom, którzy sięgają po te publikacje, to rzecz bardzo dobra. Rzeczą także właściwą jest to, co dotyczy istoty tego problemu, bo sytuacja, w której normalne wydania książkowe, książki są po prostu obłożone VAT-em 5-procentowym, a e-booki 23-procentowym, jest co najmniej niezrozumiała z punktu widzenia konsumentów. Wprowadzenie w związku z tym tego projektu ustawy ma dla mnie też wymiar osobisty, ponieważ sam prowadziłem działalność gospodarczą, m.in. antykwariat i księgarnię, stąd też dobrze rozumiem tę problematykę. I wreszcie, jeżeli gdzieś dokonuje się oszustw, to, można powiedzieć, próbuje się wykorzystywać tę niższą stawkę VAT na książki np. poprzez robienie płyt DVD w formie kilkustronicowej książeczki, a w przypadku e-booków raczej trudno sobie wyobrazić tego rodzaju zastosowanie.

Co do ostatniego zdania nie bardzo mogę się zgodzić, bo od razu łatwo sobie wyobrazić „e-booka”, w którym byłyby osadzone treści multimedialne w postaci filmu i w ten sposób wydawca mógłby ten film sprzedać z niższym VAT. Zresztą z tego właśnie powodu Komisja Europejska robiła swego czasu ankietę na temat VAT na e-booki, aby ustalić w ogóle definicje i zabezpieczyć się przed ew. dziurami.

Jeszcze Schreiber:

Dlatego też chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość chce i będzie dążył do tego, by obniżyć stawkę VAT-u na e-booki i publikacje elektroniczne, ale wtedy, gdy pozwoli na to unijne prawo. W związku z tym, by też nie stwarzać sytuacji pewnej fikcji, niestety jesteśmy zmuszeni w obecnym stanie procedowania złożyć wniosek o odrzucenie w całości projektu w pierwszym
czytaniu.

I Nykiel:

Autorzy projektu zdają sobie z tego sprawę, bo piszą, notabene z prawnego punktu widzenia dość oryginalnie, że przepisy zaprezentowanego 1 grudnia 2016 r. przez Komisję Europejską projektu dyrektywy, zgodnie z którym państwa członkowskie mają prawo do stosowania obniżonej stawki, są właśnie wykonywane przez tę ustawę.

Proszę państwa, tam mamy do czynienia z projektem dyrektywy, bo Unia Europejska zdaje sobie z tego sprawę, że jest to problem, ale w tej chwili to jest tylko projekt dyrektywy. […]

A więc na dziś sytuacja wygląda tak, że dyrektywa niestety nie dopuszcza obniżenia tych stawek. Wkrótce możemy oczekiwać, że ta sytuacja się zmieni. Francja, która rzeczywiście obniżyła te stawki, przegrała proces, gdzie wyraźnie powiedziano, że łamie przepisy Unii Europejskiej. Nie tylko Francja. Luksemburg poniósł podobną porażkę. Zresztą Luksemburg wrócił do stanu zgodnego z prawem. A więc tutaj ta sytuacja wygląda w ten sposób, że jeżeli obniżymy te stawki, to będziemy pozostawali w niezgodzie z prawem Unii Europejskiej. Tak więc projekt jest przedwczesny, a te projektowane zmiany będą mogły być wprowadzone, kiedy pozwoli na to prawo unijne. Taka jest nasza konkluzja.

Oto cytaty wyciągnięte przez twitterowe konto Sejmu. Swoją drogą jestem pod wielkim wrażeniem – one pojawiały się po paru minutach od wystąpień.

W podobnym tonie wypowiadali się przedstawiciele PSL i Nowoczesnej.

Jeszcze poseł Masłowski z klubu Kukiz 15:

Kolejną rzeczą jest to, że oczywiście jeżeli zależy nam na promocji czytelnictwa wśród osób młodych, to właśnie to obniżenie podatku jest jednym z najlepszych pomysłów, bo książki staną się bardziej dostępne, w formie elektronicznej, przez czytniki e-booków, to jest naturalna kolej rzeczy.

Kolejna rzecz, taka moja, jako że jestem informatykiem – wysoki VAT na e-booki, na e-wydawnictwa różne, na e-gazety ogranicza rozwój rynku. Jak mamy budować społeczeństwo informatyczne, oparte na wiedzy, skoro nawet w tak podstawowej sprawie państwo nie potrafi zrezygnować z absurdalnie wysokich podatków?

Czy to nie było przypadkiem pierwsze użycie określenia „czytnik e-booków” w Sejmie? :-)

Po paru pytaniach posłów wypowiedź Pawła Gruzy, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Finansów:

Niestety nie jesteśmy w stanie w tym momencie określić terminu ostatecznej propozycji legislacyjnej na poziomie Unii Europejskiej. Nie wiemy, czy to będzie miesiąc, czy 6 miesięcy. Niemniej jednak jesteśmy optymistami co do zakończenia tych prac jeszcze w tym roku […]

W związku z tym zdaniem Ministerstwa Finansów projekt jest kierunkowo jednoznacznie prawidłowy. Uważamy, że to jest propozycja przedwczesna, która może powodować problemy w naszych negocjacjach w trakcie przeglądu stawek VAT. Jest oczywiście jeszcze warstwa merytoryczna, tj. sformułowanie zakresu przywileju stawki obniżonej musi poczekać na sformułowania wypracowane na poziomie dyrektywy. Dyskusja na temat zakresu stawki obniżonej w tym projekcie nie ma uzasadnienia w tym momencie, w obecnym stanie prawnym wiążącym Polskę.

I na końcu Tyszka:

Dziękuję bardzo posłowi Grzegorzowi Długiemu za pytanie, co spotkało Francję w momencie, kiedy rzeczywiście Trybunał Sprawiedliwości 5 marca 2015 r. orzekł, że francuska stawka obniżona VAT, 5,5%, jest niezgodna z prawem Unii Europejskiej. Otóż nic Francji nie spotkało. Nie ma ani kolejnego wniosku do Trybunału, ani nie ma wniosku o nałożenie kary finansowej.

No i pan poseł chyba nie odrobił pracy domowej, bo faktycznie Francji nic nie spotkało. Ona po prostu… przywróciła stawkę VAT z dniem 1 stycznia 2016 (źródło 1, źródło 2).

W wystąpieniu niewygłoszonym, poseł Ireneusz Zyska (koło Wolni i Solidarni) zwracał uwagę na niespójności w projekcie ustawy:

W projekcie użyto pojęcia: książka on-line, czasopismo on-line, gazeta on-line… Wymienione pojęcia zastosowano w niewłaściwym kontekście. „On-line” oznacza status podmiotu związany z dostępnością w czasie rzeczywistym. E-book nie jest tożsamy z „książką on-line”. O ile czasopisma i gazety są udostępniane on-line w postaci np. do przeglądania za pomocą przeglądarki internetowej, to e-booki czy inne publikacje elektroniczne mogą być dostępne zarówno on-line, jak i off-line po pobraniu z sieci czy zakupie nośnika z odpowiednimi plikami danych cyfrowych – czytniki e-booków nie muszą być podłączone do sieci komputerowej, aby było możliwe przeglądanie zakupionej pozycji. W projekcie nowelizacji dyrektywy UE użyto pojęcia „publikacje dostarczane drogą elektroniczną” i tego się trzymajmy. Mogą być książki, gazety i czasopisma dostarczane drogą elektroniczną.

Można więc powiedzieć, że klub Kukiz 15 wyszedł trochę przed szereg, zgłaszając ustawę w formie, w której na razie nie można jej przyjąć. Będzie wymagała też poprawek.

Według informacji PAP, początkowo został zgłoszony wniosek o odrzucenie projektu w całości – o czym wspominał cytowany wcześniej poseł Schreiber. Ostatecznie marszałek Kuchciński w piątek zdecydował o skierowaniu projektu do dalszych prac w komisji finansów i nie było sprzeciwu posłów.

Fakt wysłania jej do komisji jest bardzo pozytywny – podejrzewam, że ona tam posiedzi „w zamrażarce” jakiś czas, aż Unia wreszcie dyrektywę przygotuje – wtedy będzie gotowa do szybkiego uchwalenia.

Bardzo też mnie cieszy poparcie bez wyjątku wszystkich klubów parlamentarnych dla samej istoty ustawy.

PS. Przy okazji – tak czytam te wystąpienia i jakie to odmienne od tego co zwykle widzimy w telewizji, że można ze sobą rozmawiać w Sejmie i niezależnie od drobnych uszczypliwości, prowadzić merytoryczną dyskusję. Trzymajmy się tego też w komentarzach. :)

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

59 odpowiedzi na „Projekt ustawy obniżającej VAT na e-booki już w Sejmie, ale unijnej dyrektywy wciąż nie ma…

  1. h. pisze:

    ustawe mozna przyjac, liczac ze zanim wyczerpie sie sciezka odwolawcza w instytucjach U€, komisja zdazy uchwalic nowa dyrektywe.

    0
  2. alfa pisze:

    „Kupuje treść, a nie nośnik” to bzdura.
    Po pierwsze, skoro coś *kupuję*, to mogę dowolnie tym rozporządzać. Kupowanie treści zachodzi *tylko* w przypadku umowy o przekazanie praw majątkowych do utworu.
    Po drugie, nieprawdą jest, że czytelnik *nie* kupuje nośnika. Ewidentnie, gdy kupuję w księgarni książkę, gazetę albo płytę CD, to moją własnością staje się właśnie *nośnik*, z którym mogę zrobić co mi się podoba, np. użyć zamiast papieru toaletowego, albo powiesić na drzewku dla odstraszania ptaków.
    Pan poseł nie ma pojęcia, co za bezsensy wygaduje i w ogóle dziw, że wypowiada się w ten sposób jedna z osób organu stanowiącego *prawo*, bo pojęcie sprzedaży jest jednoznacznie *zdefiniowane* także w polskim prawie:
    Kodeks Cywilny. Art. 535 [Pojęcie] Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę.
    RZECZ, panie pośle!

    4
    • teodor pisze:

      To, o czym piszesz świadczy o jednym: prawo nie nadąża za życiem. Traktowanie e-booków jako usługi jest zwyczajnym obejściem istniejących przepisów.

      4
      • alfa pisze:

        Traktowanie e-booków jako usługi nie jest obejściem istniejących przepisów, tylko *poprawnym* ich stosowaniem. Ponieważ dostawca e-booka deklaruje, że wnoszona przez klienta opłata jest za *dostęp* do treści, a nie za *własność* egzemplarza (pliku). Dopóki e-booki nie będą przez *dostawców* traktowane tak samo jak książki (zakaz DRM, swoboda dozwolonego użytku, odstąpienia innej osobie, odsprzedaży itd.), dopóty prawo nie powinno ich traktować jak książek, lecz wlaśnie jak usługi.

        1
        • teodor pisze:

          I o to właśnie mi chodzi. O takie figury retoryczne, jak „opłata za dostęp do treści” :) To wpasowywanie nowych treści (sic!) w stare formy.

          0
          • alfa pisze:

            Nie, to nie żadne wpasowywanie nowych treści, tylko maskowane słowami KANCIARSTWO.

            Opłata za dostęp nie jest zapłatą za własność. Ergo, nie jest to transakcja kupna-sprzedaży książki, lecz USŁUGA, polegająca na umożliwieniu dostępu do treści. A usługi są INACZEJ opodatkowane, co jest logiczne. Sprzedaż samochodu to nie to samo, co wypożyczenie samochodu. Chociaż w obu przypadkach po zapłaceniu ustalonej kwoty mogę skorzystać z samochodu.

            Dopóki dystrybutorzy e-booków nie będą ich oferować na takich samych warunkach, jak sprzedawcy książek, na warunkach kupna-sprzedaży, dopóty będzie to usługa i nie ma powodu, żeby miała jednakowy VAT ze sprzedażą.

            0
            • Amadeuszx pisze:

              Czyli jeśli sprzedam komuś plik txt zawierający treść książki to już jest sprzedaż książki i zasługuje na niższy podatek czy jest to tylko sprzedaż pliku więc powinno być nadal 23% choć już nie usługa?

              0
              • alfa pisze:

                Tylko wtedy, jeśli to rzeczywiście jest sprzedaż, bez ograniczania praw i możliwości, jakie mam kupując książkę w postaci papierowej (podarowanie lub pożyczenie komu zechcę, bez potrzeby uzyskiwania zgody czy też powiadamiania sprzedawcy, odsprzedaż itd.). Wydawcy i dystrybutorzy chcą mieć niższą stawkę VAT na e-booki, ale nie zamierzają przyznać klientom tych samych praw, które mają nabywcy książek. W tym kłopot i dlatego pomysł ustawy w tej postaci niezbyt mnie cieszy. Naprawdę nikt tutaj nie pamięta, jak Amazon *zgodnie z własnym regulaminem*, wykasował ludziom z czytników „Rok 1984”, który sobie legalnie kupili?

                Tak naprawdę, gdyby ustawodawca chciałby uprzywilejować podatkowo transakcje związane z korzystaniem z *utworów*, bez względu na nośnik, sposób i warunki udostępniania klientowi, to niekoniecznie trzeba w tym celu posługiwać się porządkującymi podatki kategoriami sprzedaży i usługi.

                0
            • Jasiu pisze:

              Nooo kolego, jeśli uważasz, że różnica pomiędzy kupnem, a wypożyczeniem auta jest warta porównania do kwestii vatu na książki, to winszuję:)

              0
              • alfa pisze:

                Noo, kolego, jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy wypożyczeniem książki a kupnem książki, to winszuję. Wydawało mi się, że różnica pomiędzy USŁUGĄ korzystania z czegoś, a KUPNEM czegoś, czyli nabyciem prawa WŁASNOŚCI, którym można dowolnie dysponować (np. podarować, sprzedać) nie wymaga objaśniania dorosłym ludziom.

                4
    • zipper pisze:

      Zamiast się zapowietrzać wystarczyło przyjąć, że autorowi tych słów chodziło o to, że w książce najistotniejszą jej częścią jest jej treść, a nie nośnik i w związku z tym nie ma powodu aby różnicować VAT właśnie z uwagi na nośnik / metodę dystrybucji.

      pomijam już przy tym, że prawo cywilne po prostu nie nadążyło do stworzenia definicji rzeczy niematerialnej, tj. oderwanej of fizycznej postaci.

      18
      • alfa pisze:

        Po pierwsze, treścią książki „nabywca” e-booka nie może dysponować TAK SAMO jak treścią kupionej książki. Nie mogę towaru zwrócić, podarować, odsprzedać itd. Różnica pomiędzy papierową książką a e-bookiem polega właśnie na tym, że papierowa książka jest RZECZĄ, ale e-book, WEDŁUG SAMYCH DYSTRYBUTORÓW — jest USŁUGĄ. Dlatego twierdzę, że dopóki SAMI DYSTRYBUTORZY nie zmienią swojego podejścia, to e-book jest i pozostanie usługą i słusznie pozostaje opodatkowany inną stawką.

        > prawo cywilne po prostu nie nadążyło do stworzenia definicji rzeczy niematerialnej, tj. oderwanej of fizycznej postaci.
        Nic podobnego. Ktoś tu wyraźnie nie zna ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Ani utwory, ani prawa do utworów nie są żadnymi rzeczami.

        2
        • asymon pisze:

          Ale dystrybutorzy nie są zainteresowani zmianą stanu rzeczy. Bo gdy zaczeliby sprzedawać towar, pojawiłby się rynek wtórny używanych ebooków w stanie „jak nowy”.

          3
          • alfa pisze:

            Ale dystrybutorzy nie są zainteresowani zmianą stanu rzeczy. Bo gdy zaczęliby sprzedawać towar, pojawiłby się rynek wtórny używanych KSIĄŻEK papierowych. Dla dobra dystrybutorów powinno się zakazać obrotu wtórnego.

            Kupioną książkę papierową mogę swobodnie, bez niczyjej zgody ani nawet powiadamiania, wypożyczyć, podarować, odsprzedać. Czemu miałbym bezkrytycznie przyklaskiwać zrównaniu VAT-u na e-booki z VAT-em na książki, skoro ich wydawcy nie zamierzają mnie traktować tak samo? ONI SAMI nie chcą traktować e-booków na równi z książkami.

            3
            • Doman pisze:

              Nie wiem co chciałeś wyrazić tym komentarzem, ale ewidentnie wyszło słabo bo nie załapałem.

              1
              • Ekspert pisze:

                @ Doman nie martw się. Alfa odjechał totalnie.
                Ale popełnia jeden katastrofalny błąd logiczny. Ebooka nie trzeba wcale traktować jako rzecz, żeby była podstawa do obniżenia VATu. Ebook nadal, zgodnie z literą prawa, może być usługą, tyle że powinien być wyszczególniony w spisie usług opodatkowanych niższą stawką VAT (tak jak jest to w przypadku np. usług związanych z oczyszczaniem i odprowadzaniem ścieków lub usługi taksówek osobowych – funkcjonuje 4% ryczałt).

                0
        • Amadeuszx pisze:

          Czyli nie potrzeba zmian w prawie a wystarczy jedynie zmiana definicji używanych przez sprzedawców aby był obniżony vat, dobrze rozumiem?

          0
    • Dumeras pisze:

      Specjalistą od prawa nie jestem, ale czy po prostu nie wystarczyłoby usługi publikacji dostarczanych w formie elektronicznej potraktować tak jak książkę i jako dobro „wyższego rzędu” i dać stawkę preferencyjną? Przecież książka papierowa normalnie powinna być opodatkowana zwykłym vatem, ale ze względu na swe dobro społeczne jest uprzywilejowane. Więc e-book dalej może być usługą, ale o obniżonej stawce. Chyba jakieś wyszczególnione usługi rolnicze są objęte niższym vatem. Przy zakupie paneli ich montaż też ma preferencyjną stawkę.

      A jak będzie z muzyką, filmem udostępnianym drogą elektroniczną?

      0
  3. Przemek pisze:

    Tak naprawdę już od dawna można stosować 5% na ebooki, wystarczy rozdzielić na fakturze: książka: 5%, usługa e-book: 23%. Ale e-sklepy tego nie chcą, bo by wyszło na jaw, że wydawnictwa z 15-20zł za książkę dostają 3-5zł, a cała reszta to usługa e-book…

    0
    • Robert Drózd pisze:

      I sądzisz, że wydawnictwom by się chciało tak piętrowo rozliczać VAT i walczyć z kontrolą skarbową, która w takiej sytuacji byłaby bardziej niż pewna? Na takie numery to sobie mogą pozwolić sieci fastfood, gdzie jak zamówisz zestaw hamburgera z frytkami i kawą za 25 złotych, to kawa obłożona 23% kosztuje tam złotówkę.

      1
  4. zipper pisze:

    To jest projekt Kukiz’15? To nie ma czym sobie głowy zawracać.

    4
    • Tomasz Miśków pisze:

      Dlaczego? Nie jestem fanem tej formacji politycznej, ale wygląda rozsądnie i najwidoczniej ma poparcie innych ugrupowań.

      2
      • zipper pisze:

        A jaki ostatni projekt jakiejkolwiek partii niebędącej PiS-em PiS potraktowało poważnie?

        8
        • Ekspert pisze:

          Więcej niż Ci się wydaje. Problem w tym, że media się tym nie interesują i takich informacji nie przekazują. Medialna jest naparzanka polityczna, a nie tematy w których wszyscy się ze sobą zgadzają. Zresztą widać to na przykładzie ebooków: mainstreamowe media przemilczały temat.

          3
  5. Eczytanie pisze:

    Ciekaw jestem, czy o takim projekcie wspomniane, w którymś z głównych wydań serwisów informacyjnych. Media epatują tym, co kontrowersyjne i przyciągające uwagę. Wiele jest takich projektów ustaw, które właściwe przechodzą bez sprzeciwu.

    Projekt albo utknie w Komisji albo zostanie odrzucony w II czytaniu, chyba że aktualna większość parlamentarna uzna za stosowne zamanifestować przez przyjęcie ustawy „podmiotowość” Polski w Unii Europejskiej, otwartość na nowe technologie.

    0
  6. krzysiek pisze:

    Jak nie ma dyrektywy, kto®a nie jest wymagana – to tylko zalecenia – to nic z tego nie wyjdzie. Ale ładnie, że się nad tym pochylili.

    0
  7. Doman pisze:

    A ja się jeszcze przyczepię do kawałka o kwotach, bo choć to temat poboczny dla meritum, to chyba ciekawy, bo są cyferki i można policzyć:

    „jeżeli podejdziemy do tego w sposób statyczny, to budżet straciłby ok. 63 mln zł, natomiast jesteśmy przekonani, i tak wskazują wszystkie badania, że w momencie obniżenia opodatkowania wyższa sprzedaż e-książek, e-publikacji zrekompensuje również budżetowi państwa utratę tych dochodów”

    1. Zastanawiające skąd wzięły się owe 63 miliony. To by dawało wartość netto rynku e-booków ok 350 mln złotych, a więc sporo więcej niż w różnych wyliczeniach które widziałem w sieci.

    2. Poseł zakłada, że 4,5-krotne zmniejszenie wpływów spowodowane obniżeniem stawki zrekompensuje większa sprzedaż. Jednak ciężko mi uwierzyć, że obniżenie ceny brutto o te ok 15% spowoduje aż czterokrotny wzrost sprzedaży. Trzeba wprost wziąć na klatę, że to zmiana w interesie społecznym,

    11
    • magneto pisze:

      Pełna zgoda. Zmiana cen nie wpłynie znacząco na sprzedaż. Ci co czytają będą nadal czytać, a Ci co nie czytają – i tych jest większość – nadal będą oglądać ” Trudne sprawy” i „Taniec z gwiazdami”. Cena w tym przypadku niczego nie zmieni. Rozmawiałem z wieloma ludźmi i na pytanie dlaczego nie czytają książek padały najczęściej dwie odpowiedzi. Ci co chcieli się zachować dyplomatycznie mówili, że brak im czasu pozostali nie owijali w bawełnę i mówili, że im się nie chce lub nie lubią. Ani razu nie padło stwierdzenie, że książki są za drogie.

      8
      • Gregrex pisze:

        Kto ma kupić butelkę wódki ten i tak kupi butelkę wódki zamiast e-booka.

        O ile cena książek papierowych może być jeszcze dla części osób barierą (30-50-100zł czyli dla wielu nawet dniówka) to e-booki są dość tanie – większość do kupienia za 10-15-20zł (np. opasłe tomiszcze Daviesa „Boże Igrzysko” w papierze za 70-110zł, w e-booku za 10-30zł).
        Zmiana VATu na e-booki nie wpłynie znacząco na sprzedaż (na ceny pewnie też – zmiane podatku „zje” sklep/wydawca)

        7
        • RA pisze:

          @Gregrex: Nie zgadzam się z twoim rozumowaniem. Książkę nową, nie nowość często można nabyć taniej niż e-booka. Z drugiej ręki nawet jeszcze taniej. Zdarzało mi się kupować na allegro kilogramy książek za grosze. Książki specjalistyczne w antykwariatach, niedostępne gdzie indziej za ułamek ceny. I po przeczytaniu mogłem odsprzedać, często nawet z zarobkiem jak wśród tytułów było coś co miałem, a jest rzadko dostępne.

          Tomiszcze Daviesa „Boże Igrzysko” w papierze widziałem w promocji w Krakowie za 35PLN, a pewnie i taniej się znajdzie. W Empiku była przecena niedawno o 50%. Pamiętaj książkę papierową zawsze można sprzedać, a e-booka nie. W swojej kolekcji mam kilka duplikatów :(

          1
      • steff pisze:

        Tyle, że to tak nie działa prosto, to są kwestie milionów wyborów dziennie i tam już te 5 zł, często działa choćby psychologicznie – zerkam na stoisko na dworcu, niby nie czytam książek, ale patrze 15 zł, to jest kwota która gdzies tam w głowie stonowi dla mnie kwotę na tyle małą, że moge zryzykować, kupić i najwyżej zostawić w pociągu jak mnie nie zainteresuje, ale gdyby było to 20-30 zł, przeszedł bym i nie kupił. Czytanie zaczyna się od małego, czesto słysze jak komuś zależy to kupi książkę, najwyżej z czegoś zrezygnuje w miesiącu – no niby tak jak sie jest młodym singlem, ale jak sie jest rodzicem to idziesz do tej Biedronki, kupujesz mleko modyfikowane za 50 zł, pieluchy za 30 zł, chusteczki itp. i już masz na liczniku 100 zł, a jeszcze nie kupiłes nic na obiad i sniadanie, dochodzisz do działu z książkami i widzisz fajną książkę dla dziecka, ale wówczas juz naprawdę nawet te 15 zł to już dużo…

        2
        • MonikaS pisze:

          Karmienie piersią taniej wychodzi ;-P I lepszej dla matki i dziecka. Swoją drogą trochę smutne, że z automatu dziecko = mleko modyfikowane. Przepraszam za offtop :-)

          3
          • TRD pisze:

            Taaaa… Zwłaszcza u matek z cukrzycą co piersią nie karmią bo pokarmu nie ma… Może taki automat u steff jest jedynym możliwym?

            Sorki za offtop

            0
    • Jureq pisze:

      A jak duży jest rynek e-gazet? To prawdopodobnie też doliczyli.

      2
  8. AdamK pisze:

    Sprawa powinna być prosta, ebook z DRM = 23% VAT bo to jest usługa, nie kupujesz książki ,a tylko możliwość jej przeczytania, ebook bez DRM ( a tylko znak wodny) to już książka i ma mieć taki sam VAT jak książka drukowana.

    5
  9. asymon pisze:

    Mnie dziwi tylko, że posłom znany jest problem „książki z płytą” i nic z tym nie robią. A byłaby dobra okazja dla rządu, żeby zwiększyć przychody z VAT i przy okazji utrzeć nosa tym złym niemieckim wydawcom…

    3
  10. crosser pisze:

    Poratuje ktos kodem do Woblinka? :D

    0
  11. Gemella pisze:

    Podpinam się pod pytanie o kod do Woblinka :)Ktoś poratuje?

    0
  12. teodor pisze:

    My tu gadu gadu o ustawie, a w Publio 25% rabatu dodatkowo do ceny promocyjnej :-)

    1
  13. Ekspert pisze:

    Abstrahując totalnie od sytuacji politycznej i sympatii politycznych każdego z nas, na tym przykładzie można zauważyć jak chorą organizacją jest Unia Europejska. Przeciwko Polsce toczą się dziwne postępowania dotyczące rzekomego zagrożenia demokracji w Polsce (w moim odczuciu oparte nie na faktach, a wyłącznie na przesłankach kreowanych przez antyrządowe partie, media i organizacje, ale tutaj każdy ma prawo mieć swoje zdanie). Natomiast są kraje w których w sposób jawny i oczywisty jest łamane europejskie prawo i co? Nic. Zerowa reakcja. Kpina.

    Dlatego wydaje mi się, że ustawa nie przejdzie, bo pisowski rząd będzie się bał ewentualnych negatywny konsekwencji dla naszego kraju (wtedy na stole będą twarde dowody na to, że olewamy unijne prawo). Ewentualnie projekt trafi do sejmowej „zamrażarki” do czasu aż krawaciarze z Brukseli uporają się ze stosowną dyrektywą (widocznie dla nich napisanie kilkunastu zdań stanowi ogromne wyzwanie).

    4
    • Gregrex pisze:

      Dlatego powstaje Unia dwóch prędkości: część krajów (Niemcy, Francja, Holandia itp) widzi że do sprawnego działania potrzebna jest dalsza i DUŻO WIĘKSZA integracja, by nie rzec zjednoczenie.
      Dla krajów z oszołomami typu Polska byłaby to aneksja przez Niemcy – więc te kraje zostaną na obrzeżach. Lub w ogóle wyłączone – UE się rozpadnie a powstanie nowa mała unia.

      4
    • Cyfranek pisze:

      …toczą się dziwne postępowania dotyczące rzekomego zagrożenia… – no toś właśnie „poabstrahował totalnie” od sytuacji politycznej…

      6
    • Robert Drózd pisze:

      Ale ja mam prośbę o nie ciągnięcie tego dalej. Nieistotne, na ile masz tu rację – Francja przywróciła po wyroku TSUE stawki VAT, więc nie jest tak że robią co chcą, a tylko my się boimy.

      3
  14. rudy102 pisze:

    Wraz z obniżeniem VAT-u powinna być też jasno wskazana możliwość odsprzedaży ebooka.

    0
    • Stondrek pisze:

      Hmmm… ale jak to zrobić?
      Jak zrobić, abyś go sprzedał i nie miał? Od strony technicznej jest to nierealizowalne… w tym największy problem.
      Potrzebna byłaby tu kryptografia i centralny rejestr na miarę waluty elektronicznej bitcoin. Niewykonalne.

      1
      • Jureq pisze:

        Właśnie napisałeś, że potrzebny jest DRM ;)

        Być może DRM o większych możliwościach niż te obecnie stosowane, ale jednak DRM.

        0
        • Dumeras pisze:

          Dlatego lepiej ebooka traktować dalej jako usługę o ograniczonych prawach, ale za to w zauważalnie niższej cenie.

          0
        • Stondrek pisze:

          Abonament Legimi działa na takiej zasadzie, że aplikacja zarządzająca książkami co jakiś czas łączy się z serwerem centralnym i sprawdza aktualność abonamentu (prawo do korzystania z książek).
          To zupełnie inne rozwiązanie niż DRM, ale wymagające:
          1. Centralnego rejestru (użytkowników, a w przypadku książek – książek, a każdy egzemplarz musi mieć unikalny identyfikator).
          2. Kryptografii (bezpieczeństwo jest zapewnione przez szyfrowanie danych)
          3. Kompatybilności (urządzeń).
          4. Dostępu do Internetu (aby sprawdzać aktualne uprawnienia).

          0
  15. Dumeras pisze:

    A mnie w wypowiedzi posła nie pasuje jedno zdanie, które jest podstawą prowadzenia tych prac legislacyjnych:
    „Dlatego, że czytelnik, kupując książkę, nabywa pewną treść, a nie nośnik, na którym jest ona zapisana”.
    Biorąc pod uwagę wypowiedzi zwolenników książek papierowych ich przewagą nad ebookami jest:
    – zapach,
    – szelest papieru,
    – faktura papieru,
    – wygląd na półce,
    Wszystko to cechy całkowicie niezwiązane treścią, tylko nośnikiem i stanowiące o wyższości książki papierowej nad elektroniczną. Wydanie papierowe wnosi wartości dodane, dla mnie wniosek mógłby być prosty. Wydanie papierowe, jako dobro już luksusowe, wprowadzające wartości dodane inne od merytorycznych, powinny być objęte wyższą stawką vat od wersji elektronicznej. Ba, ebook nawet bardziej pasuje jako dobro ogólne, zmniejszające nierówności w dostępie do dóbr kultury. Według obecnych planów szybki internet ma być w każdym domu, w najmniejszej wsi. O księgarni i bibliotece można zapomnieć. Osoby mające kłopot ze wzrokiem mogą dopasować książkę do siebie, choćby przez wielkość i krój czcionki. Osoby niewidzące, przy pomocy elektronicznego lektora, e-książkę mogą odsłuchać.

    To wersja elektroniczna powinna być uprzywilejowana!
    :-D

    3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.