Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Last Minute: Kindle Paperwhite III za ok. 520 zł, Kindle 8 za ok. 260 zł!

Powieść „Zmorojewo” za darmo przez miesiąc – pionierska akcja Naszej Księgarni

Zmorojewo - baner

Nasza Księgarnia udostępniła do ściągnięcia za darmo powieść „Zmorojewo” Jakuba Żulczyka. To jest jakiś przełom w myśleniu mainstreamowych wydawców i autorów.

„Zmorojewo” Jakuba Żulczyka to powieść fantastyczno-przygodowa z początku 2011, więc jeszcze całkiem świeża nowość, która miała sporo pozytywnych recenzji.

Książkę w formacie EPUB (oraz MOBI – aktualizacja 6.03) można pobrać:

Akcja trwa do 27 marca. A tu fragment opisu książki ze strony wydawcy:

Nieopodal Zmorojewa rozpoczęła się wojna. Nie była głośna; nie rozbrzmiewały wystrzały, krzyk żołnierzy, huk spadających bomb. Nikt nie zakłócał spokoju lasu. Zapadał zmrok. Nad lasem rozlała się krwista czerwień zachodu słońca. Purpura oblewała korony drzew, spływała po ich pniach, ściekała na krzaki, paprocie i poszycie. Wojny nie było widać, ani słychać, co nie zmieniało faktu, że zaczęła się właśnie w tym momencie.

Zmorojewo, zaginione miasto, jest w największym niebezpieczeństwie od początku swojego istnienia. Leszy wysłał dwoje agentów – Strzępowatego i Gangrenę – aby przygotowali złu drogę do naszego świata…

Tymczasem Tytus Grójecki, fanatyk horrorów, gier komputerowych i zjawisk nadprzyrodzonych, wiedzie zwyczajne życie. Właśnie wyrusza na Warmię, aby odwiedzić rodzinę. Początkowo nie sądzi, by zabita dechami wieś Głuszyce oferowała jakiekolwiek atrakcje. Do czasu kiedy na forum internetowym poświęconym nadnaturalnym wydarzeniom trafia na intrygującą informację. Nieopodal Głuszyc znajduje się opuszczone miasto, a dwójka eksplorujących je „łowców tajemnic” zaginęła bez wieści…

Ten typ promocji znany jest od dawna z Darmochy w Kindle Store. Wypuścić książkę przez jakiś czas za darmo, a ona napędzi sprzedaż innych tytułów tego autora, albo – jeszcze lepiej – kolejnych części w cyklu. Jak ktoś złapie haczyk, to zapłaci za części kolejne.

A „Zmorojewo” jest właśnie pierwszą częścią cyklu przygód Tytusa Grójeckiego – w tym roku wyszła  „Świątynia” – tę już trzeba kupić. :-)

Tak autor wyjaśnia przyczyny akcji:

Zacytujmy jeszcze fragment notki prasowej:

Nasza Księgarnia jest wydawcą z dziewięćdziesięcioletnią tradycją, ale nie obawia się nowości. Zabiegamy o propagowanie czytelnictwa oraz promujemy rodzimych autorów. Stąd decyzja, by od 27 lutego do 27 marca zaoferować naszym czytelnikom, a także klientom portali, które biorą udział w tym przedsięwzięciu, wersję elektroniczną „Zmorojewa” Jakuba Żulczyka za darmo.

Wielu wydawców boryka się z problemem nielegalnych kopii swoich książek. Chcieliśmy pokazać, że inne rozwiązania też są możliwe. Przy okazji przeprowadzamy pewien eksperyment: udostępnienie darmowego e-booka powinno pokazać, jakie jest zainteresowanie polskiego czytelnika taką formą.

Gratuluję Naszej Księgarni i Jakubowi Żulczykowi tego odważnego kroku. Jestem przekonany, że nie będą tego żałowali i pokażą, że inne formy dystrybucji są rzeczywiście możliwe.

Mam natomiast trochę uwag krytycznych do samego wykonania akcji.

  • Video odpalane natychmiast po wejściu na stronę książki. Potwornie denerwuje, tym bardziej że jest na samym dole strony.
  • Dlaczego tylko EPUB? Strona wprowadza w błąd, że „Format EPUB jest obsługiwany przez (…) Amazon Kindle”… Oczywiście konwersja przy pomocy Calibre przebiega bez problemu. W Virtualo druga część cyklu („Świątynia”) jest jako MOBI, dlaczego nie może być i pierwsza…? Chyba warto byłoby wrzucić też PDF – dla tych, którzy wciąż czytają na ekranie komputera.
  • O akcji głośno było już w zeszłym tygodniu, gdy… żadnej książki nie można było  jeszcze pobrać. Moim zdaniem takie falstarty nie mają sensu. Czy ktoś zakładał, że czytelnicy będą czekali do północy 27 lutego, przebierając nogami i nerwowo wciskając F5?
  • Spory potencjał wiralowy całej akcji jest trochę zmarnowany. Gdzie społeczności, gdzie Facebook, ta strona nie ma nawet przycisku „lubię to”.

Aktualizacja z 6.03: wczoraj do ściągnięcia udostępniono też wersję MOBI. A video od pewnego czasu już nie startuje automatycznie.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

22 odpowiedzi na „Powieść „Zmorojewo” za darmo przez miesiąc – pionierska akcja Naszej Księgarni

  1. eRajwa pisze:

    nic tylko przyklasnąć :)

    0
  2. smiertelny pisze:

    Ja – tak, jak wcześniej pisałem – pyknąłem z Virtualo, i żadnych wideł tam nie było.. :P

    0
  3. smolikjr pisze:

    Bardzo miły gest, a zarazem dobry pomysł na marketing nowej serii;)
    Niemniej jednak mam nadzieję ,że takie akcje autorów i wydawnictw zmienią rynek ebooków.

    0
  4. Marek pisze:

    Za darmo, ale bez MOBI. Jak chcą zobaczyć, ilu jest chętnych, to niech dadzą MOBI. Nie każdy chce się bawić w przerabianki.

    0
  5. Czytelnik pisze:

    Super sprawa, ściągam i niedługo zacznę czytać :). Świetny pomysł by zachęcić mnie do kupna drugiej części. (tylko ja w oknie komentarza mam polskie znaki jakieś dziwnie większe? Jakieś krzywe te literki tutaj :P)

    0
  6. KonradK pisze:

    A mi się nie podoba ten fragment opisu. Na przemian czas przeszły i teraźniejszy. Paskudny styl.
    Jeśli tak ma wyglądać powieść, to nie cieszę się na promocję.
    Wiem – bydlęciem niewdzięcznym jestem; narzekam na darmochę.

    0
  7. osu pisze:

    no fajne fajne szkoda tylko, że nikt nie pomyślał o wersji mobi :/. No ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.

    0
  8. sopran pisze:

    Może i są niedociągnięcia, ale Kuba Żulczyk potrafi pokazać, że darmowa dystrybucja mu niestraszna, że nie boli się iż zbiednieje. Podobnie wypowiedział się Coelho. W dobie ACTA bezcenne.

    0
  9. Tomek W pisze:

    Ten Tytus to Grójecki, czy Górnicki? Czepiam się wiem… ;)

    0
  10. :) pisze:

    + za pomysł i akcję
    – za brak formatu .mobi

    0
  11. W Nexto również dostępne za darmo (bez Adobe DRM) – http://www.nexto.pl/ebooki/zmorojewo_p30494.xml

    0
  12. Tzigi pisze:

    Cóż, czytałam Zmorojewo już jakiś czas temu w wersji papierowej, więc z mojego punktu widzenia szkoda, że za darmo jest pierwsza, a nie druga część (ale rozumiem, że to by było nielogiczne :P ). Poza tym mi się video nie włączyło samo przy wejściu na stronę księgarni (tylko grzecznie załadowało i czekało na przyciśnięcie „play”), więc chyba przeczytali uwagi albo sami wpadli na to, że to zły pomysł :)

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Tak, chyba przeczytali uwagi, bo video się już nie uruchamia, a wśród czytników, które wg nich czytają EPUB nie ma już Kindle. :)

      0
  13. Jurek pisze:

    Mam pytanie jak skutecznie przekonwertować „Zmorojewo” epub do formatu mobi? Calibre po konwersji likwiduje spis treści z oryginalnego epub.

    0
  14. jacekf1 pisze:

    Hej,
    wlasnie sciagnalem ksiazke z NK na epub, wrocilem do naszego Świata Czytnikow – gratuluje i pozdrawiam i dziekuje za taka kopalnie wiedzy w jednym miejscu Robercie!! – jako neofita kundelkowy od kilku dni:-)
    Poczytalem, ale Calibra powiedziala mi ze 3 godziny na maka bedzie wchodzic – jakis fake pewnie chwilowy, wiec grzebnalem,
    i uzylem tego
    http://www.convertfiles.com/convert/ebook/EPUB-to-MOBI.html

    w kilka sekund popraby epub zaminil sie w mobi, wyslalem mailem via amazon na kundelka i czytam sobie (…takie sobie.. ale czytam…:-))
    pozdrawiam serdecznie
    jf

    0
  15. porta pisze:

    Nareszcie coś drgnęło. Potrzeba nam tanich, naprawdę tanich książek i ebookow też.

    0
  16. quest pisze:

    Świetny pomysł z tą akcją! Nigdy wcześniej o autorze nie słyszałem, a książkę pobrałem z czystej ciekawości (w ramach promocji z zmorojewo.nk.com.pl). I to był strzał w dziesiątkę. Znowu na jakieś 4 dni wróciła dziecięca ciekawość, a w głowie gromadziły się myśli „rany, co będzie dalej”? Zupełnie jak za czasów szkoły podstawowej, gdy po południu boiska pustoszały, a całe osiedla dzieci zasiadały przed ekranem telewizora, aby obejrzeć kolejny odcinek DragonBalla. ;-) Książkę zacząłem czytać chyba w sobotę wieczorem, a skończyłem we wtorek wieczorem. Pracuję od 14 do 22 i poświęciłem każdy wolny kawałek czasu, aby poznać zakończenie. Czytałem nawet w momencie, gdy monter rozkuwał ściankę w kiblu i latał z wiadrami gruzu. To dobra książka i oceniam ją na 4+. Ktoś może zapytać dlaczego tak „nisko”? Bo do mojej ulubionej – „Kłamstwa Locke’a Lamory” Scotta Lyncha – się nie umywa ;-) ale wciąż jest to najlepsza powieść jaką przeczytałem od 2011 roku (a mamy marzec 2012).

    A teraz krytyka. Uwaga, piszę również o zawartości książki. Zaczynamy? OK? No to startttt.. Czy tylko mnie „uwierały” odniesienia do współczesnej kultury masowej? Czy te wzmianki o Hannie Montanie i kiczowatych serialach na Polsacie były konieczne? Po pewnym czasie już się nawet do tego przyzwyczaiłem (np. wymazałem z pamięci wszystkie fatalne wstawki oprócz tych dwóch), ale z początku wywołało to reakcję „WTF? Co tu robi Polsat?”. Napotykanie na takie odwołania było jak próba kopnięcia zbyt ciężkiego kamienia. Mam nadzieję, że w następnej cześć Anka nie będzie słuchała Justina Biebera.

    I rzecz znacznie ważniejsza, według mnie nielogiczna. Skąd u licha autor wyciągnął tę odwzajemnioną miłość Anki i Tytusa? Przecież dziewczyna wyraźnie 2-3 razy mówiła, że nie będzie „jego dziewczyną” i żadne wpadnięcie do dymiącej dziury w podłodze nie powinno tego zmienić. Czytałem ten tekst i do głowy przychodziła mi relacja Arnolda Schwarzeneggera, który tłumaczył jak reżyser próbował wcisnąć sceny seksu do Terminatora, bo to takie amerykańskie i seks musi być. Ale seksu kogo z czym? Kobiety z robotem? Tutaj nasuwa mi się podoba myśl. Miłości? Jakiej? Dwójki dzieci, których zjednoczyła obawa przed zjedzeniem się nawzajem? To było drugi i najpoważniejszy zgrzyt, jednak już nie do wyprostowania. Pomimo tego autorowi należą się gratulacje za piękne rozwinięcie fabuły. Chociaż ta miłość była czystą fikcją (fikcją w fikcji :-), to to co się potem działo było już bardzo fajne i dobrze zakończone (a wynikało właśnie z tego błędu).

    Wróćmy do pochwał! Książka jest bardzo fajna i zdecydowanie będę ją każdemu polecał. Zastanawiało mnie co z drugą częścią i odkryłem „Świątynię”. To co jeszcze bardziej mnie ucieszyło, to cena! Tylko 20 złotych za ePUB wobec 36 złotych za drukowaną książkę (nk.com.pl/swiatynia/1399/ksiazka.html), a więc taniocha! Gdybym miał dopłacić te 16 złotych + koszty wysyłki, pewnie bym się nie zdecydował, ale tak biorę w ciemno! Mam nadzieję, że druga część będzie równie dobra co pierwsza. Kurde, niebywałe! Za 20 złotych mam dwie książki! Rewelka! :-) Gratulacje dla Jakuba Żulczyka za dobrą powieść i podziękowania dla wydawnictwa Nasza Księgarnia za świetny pomysł na promocję (książki, autora, czytelnictwa! :-)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.