Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Plotka: Kindle Paperwhite 4 z regulacją barwy?

W ubiegłym roku pojawiło się kilka plotek na temat czwartej generacji Kindle Paperwhite. Czytnika nie zobaczyliśmy. Teraz plotka kolejna.

Jak donosi serwis GoodEReader, Kindle Paperwhite IV ukaże się w lecie. Jego główną nową funkcją będzie system regulacji barwy oświetlenia.

Czytnik ma mieć aż 17 diod LED (Paperwhite ma ich obecnie 4, a nowy Oasis 12), z czego 10 będzie barwy białej, a 7 w innych kolorach. Amazon nie był ponoć zadowolony z dotychczasowych rozwiązań regulacji barwy, bo prowadziły one do dominacji koloru pomarańczowego. Rozwiązanie z PW4 ma być lepsze.

Inne szczegóły na temat nowego Paperwhite nie są znane. Amazon ma też zrezygnować z Voyage, tak że znów dostępne będą trzy modele – podstawowy (obecnie Kindle 8), Paperwhite oraz Oasis. Sądzę, że podobnie jak w K8 i Oasis dodadzą łącze Bluetooth i aplikację Audible.

Czy w to warto wierzyć? Autor GoodEReadera już nieraz sprzedawał plotki wyssane z palca i nigdzie niepotwierdzone – np. dwa lata temu przekonywał, że za chwilę wyjdzie Voyage 2.  Niemniej ten kierunek rozwoju wydaje mi się logiczny. Dziś już każdy liczący się producent czytników ma model z regulacją barwy – poza Amazonem.

A rozwiązanie problemu standardowej barwy oświetlenia bardzo się przyda, bo różne serie Paperwhite mają czasami bardzo różne kolory, od zimnawego, do niemal żółtego. Są osoby, które z tego powodu nawet wymieniały czytniki. Wprowadzenie jakiejkolwiek regulacji w Paperwhite 4 wprowadziłoby więcej wygody i pewności przy zakupie.

Korzystając z okazji – jakich funkcji oczekiwalibyście w czwartej generacji Paperwhite?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kupno Kindle i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

81 odpowiedzi na „Plotka: Kindle Paperwhite 4 z regulacją barwy?

  1. Wiktor pisze:

    Skoro tak, to czy opłaca się kupować jeszcze PW3? (mojego poprzedniego pies zjadł ;-;)
    Przy okazji czy spodziewasz się jeszcze jakiejś promocji niedługo na PW3?

    0
    • Tomek pisze:

      Bo zamiast uczyć go aportować na spacerze, siedziałeś z nosem w czytniku, no to się odgryzł ;D

      14
    • Robert Drózd pisze:

      Dopóki nie wiemy, co będzie miał PW4, to ciężko powiedzieć, ale sądzę, że jeśli nowy czytnik miałby się pojawić po wakacjach, a teraz potrzebujesz czytnika na wakacje, to nie ma co czekać. I promocje pewnie jakieś jeszcze będą.

      1
    • TRD pisze:

      Twojego zjadł pies, mojego Paperwhite 1 zjadła roczna córka… I teraz kupić P3 i rozczarować się bo za miesiąc będzie P4, kupić P1/P2 używkę i sprzedać jak wyjdzie P4 czy po prostu czekać.
      Czytnik został zjedzony tydzień temu, trochę mi się już ręce trzęsą… Ma ktoś na zbyciu P1 w dobrym stanie/cenie? Pytam na serio.

      1
  2. Jakub pisze:

    Stąd może tak ostra wyprzedaż na Wielkanoc. I teraz armia jeleni – ze mną na czele – będzie musiała kombinować, jakby tu kupić czwóreczkę i co u licha zrobić z trójką.

    0
  3. Bociek pisze:

    PW III spełnia moje oczekiwania, a jako że jestem daltonistą z wyboru, nie przywiązuje absolutnie żadnej uwagi na barwy oświetlenia i nawet nie wiem, do której kategorii należałoby przypisać barwę w moim czytniku. Nie czytałem dotąd na wyższym poziomie, niż 12. Bluetooth i audible mi niepotrzebne, bo audiobooków nie słucham. W zasadzie do szczęścia wystarczyłaby mi jeszcze mocniejsza bateria i poprawa parametrów technicznych, żeby indeksacja ebooków przebiegała szybciej.

    6
    • h. pisze:

      ja bym chcial zeby byl lzejszy i mniejszy (mniejsza ramka wokol ekranu), sam ekran tez mogliby odrobine sciac tak do 5.5″. nie pogardzilbym tez przyciskami.

      2
      • Dzamb pisze:

        Jest w tym trochę sprzecznych założeń. mniejsza ramka mniejszy ekran a do tego przyciski, i jeszcze pewnie zostawić taką samą baterię. Miejsca wewnątrz już teraz nie ma za wiele.

        2
  4. Tomek pisze:

    Zanim kupiłem e-czytnik, czytałem e-booki na tablecie, często wieczorami, przy zgaszonym świetle. Musiałem wybierać określony schemat podświetlenia w aplikacji do czytania aby nie „waliło po oczach” i ustawiać jasność ekranu. Odkąd mam PW3, nie mam problemu z męczeniem oczu. Ustawiam sobie podświetlenie na 14 i czytam przy wyłączonym świetle w pokoju, czcionkę sobie na amber bold tylko ustawiam aby była grubsza i jest git. Nie mam potrzeby kupowania czytnika ze zmianą barwy. Tak naprawdę to jeśli producenci by chcieli, mogliby zrobić i 16mln kolorów podświetlenia tylko po co? Podobno, wg zasad ergonomii, najczytelniejszy jest czarny tekst na żółtym tle. Od ponad miesiąca, próbuję się przekonać do trybu nocnego w Windows 10 i póki co, nie widzę jakiegoś większego wpływu na moje oczy choć bynajmniej nie mam „jarzącego po oczach” monitora ;)

    1
    • Anna pisze:

      U mnie właściwie już wystarcza ustawienie 5 albo 6 w ciemności :) Też bardzo lubię pogrubioną czcionkę, ale ustawiam sobie pogrubione Bookerly. Regulacja barwy może być w sumie fajna, ale mam nadzieję, ze aktualny Kundelek jeszcze długo będzie „szczekał”, bo jestem z niego bardzo zadowolona :) Tylko dzisiaj mnie zaniepokoił mocniej, bo nie chciał odpowiadać na dotyk, trzeba go było dopiero restartować, ale mam nadzieję, że to była tylko przelotna niedyspozycja.

      0
    • Mateusz pisze:

      Do trybu nocnego w windows polecam f.lux

      4
    • pioterg666 pisze:

      Na 14 w nocy? :O Ja tyle w pochmurny dzień nie nastawiam, w nocy to tak 5-7 maks. 14 wali po oczach bardziej niż tablet :)

      0
      • Tomek pisze:

        Każdy z nas ma inny wzrok, akurat ja okularów nie noszę bo nie mam wady wzroku i bynajmniej mój PW3 nie wali mi po oczach na tym ustawieniu, serio. Może Kindle Kindlowi nierówny jeśli chodzi i podświetlenie, tego nie wiesz. Nie mam dwóch aby sprawdzić.

        1
  5. violino pisze:

    Brałabym 4 generację, gdyby miała tabletowy ekran, jak Voyage. To jedyna rzecz, którą w trójce bym zmieniła.

    6
  6. platfoos pisze:

    A czy zapowiadany InkBOOK może być alternatywą dla PW4 ?
    Co z rozdzielczością, ppi ?

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Raczej alternatywą dla InkPada 3 / Oasis 2. Cena też, jak sądzę, będzie wyższa.

      Konkurencją dla potencjalnego PW4 jest np. PocketBook Touch HD2.

      1
  7. Jędrzej pisze:

    Jak mogę sobie pomarzyć, to jakaś norma wodoodporności, przyciski fizyczne do zmiany stron i tryb nocny, czyli białe na czarnym :)

    4
    • Bociek pisze:

      Pamiętaj, że rozmawiamy o PW, a nie czytniku premium.

      1
      • Robert Drózd pisze:

        Akurat wodoodporność nie jest już jakąś ogromną cechą premium, której nie można dodać, a tryb nocny (czyli ułatawienia dostępności) to kwestia oprogramowania.

        Jedynie na przyciski w PW bym nie liczył.

        0
    • Shakuahi pisze:

      Może coś jest na rzeczy, dziś mi się śniło, że mi kindla zalało, napęczniał cały, woda w środku chlupała ale działał. ;)

      0
  8. Krzysztof pisze:

    Czego oczekuję po PW4 ?
    8 ” ??? w wersji np. XL ????
    miałbym dwa czytniki: 6″ i 8″

    3
  9. Math pisze:

    Ja marzę o czytniku z malutkim pilotem. Często czytam książki leżąc w łóżku na boku. Czytnik jest oparty o poduszkę z boku a ręce nam pod kołdrą. Idealnym rozwiązaniem byłby mały pilot do przewracania stron.

    11
  10. asymon pisze:

    Z ostatniej chwili: Jakub Ćwiek ma problemy z siedzeniem:

    http://smakksiazki.pl/lipcu-czwarta-tym-roku-ksiazka-remigiusza-mroza-jakub-cwiek-remku-zalal-wkurw/

    tl,dr, ale musiałem się podzielić…

    2
    • Dumeras pisze:

      Może i długie, ale dobrze się czyta i ciekawy głos, jeśli ktoś chce w temacie podyskutować.

      3
    • Shakuahi pisze:

      Ja trochę nie rozumiem tej fali niechęci do Mroza. Polecono mi go, próbowałam, załkałam cicho nad poziomem i na tym się skończyła moja przygoda z tym autorem. Nie czuję potrzeby krytykowania go na każdym kroku. Gratulacje za tempo i sprzedaż, a że jakość jest jaka jest… cóż, tak samo jak jest wielu muzyków, którzy są popularni chociaż jakość ich twórczości pozostawia wiele do życzenia, tak samo są i pisarze. I filmowcy. Lipa, ale cóż zrobić. Mi się wydaje, że czytam dobre i ambitne książki, przy których Mróz to poziom ulotki domestosa, ale jest wielu takich, przy których moje lektury są… śmiechu warte.
      Co do listu Ćwieka trudno się z nim nie zgodzić, ale też trudno jest mi uwierzyć w jego czyste intencje – pewnie to naiwne z mojej strony, ale jakby chciał przemówić do jego sumienia to musiał to robić w blasku fleszy? Jeśli Mróz pisze o życiu w sieci a Ćwiek potem krytykuje to w sieci właśnie to aż się prosi o wplecenie tego w akcję marketingową.
      Napisałabym, że nikt o zdrowych zmysłach nie robiłby z Mroza autorytetu w sprawach, o których pisze, ale kogo ja oszukuję, mój współpracownik ostatnio stwierdził, że kobiety są głupie bo… obejrzał serial, w którym się głupio zachowywały. Zaś o tempora, o mores.

      3
      • Bociek pisze:

        Czytałem artykuł Ćwieka dot. Mroza na LC. Nie wiem, czy to ten sam, a obecnie nie mogę tego sprawdzić. W każdym razie twórczość Mroza z pewnością nie zalicza się do szczególnie wartościowej literatury i ja sam go nie czytam, ale z dwojga złego lepiej już jak ktoś sięgnie po Mroza, niż po serial obyczajowy w TV. Gusta są różne, a Mróz akurat trafił w gust sporej rzeczy czytelników i niech sobie dla nich pisze. Nie ma co mu robić z tego tytułu wyrzutów. Fajnie się pośmiać z szaleńczego tempa, ale umoralniać i odwoływać do sumienia pisarza IMHO nie ma po co. No bo niby dlaczego?

        3
        • Shakuahi pisze:

          Wyobrażam sobie, że można by napisać fajny artykuł o odpowiedzialności społecznej pisarzy, zastanowić się nad czymś takim jak sensitive readers (czyli ludźmi, którzy czytają książkę przed jej wydaniem pod kątem tego, czy kogoś ona nie urazi), czy może też warto by było książki sprawdzać pod innym kątem (właściwa reprezentacja problemów społecznych), chętnie bym przeczytała taki artykuł. Ale nie jako list otwarty do konkretnego pisarza tylko jako dogłębna analiza – czy ktoś to robi, czy ktoś to robi dobrze, kto robi źle. Bo nie oszukujmy się, nie jest tak, że wszyscy polscy pisarze robią niesamowity research i tylko Mróz, huncwot jeden pupą w garniaku na ten research się wypina i jeszcze ma z tego grubą kasę. Na pewno znalazłoby się wielu innych pisarzy, których książki są przepełnione szkodliwymi informacjami (jejku, chociażby Musierowicz ostatnio, popularna wśród młodzieży a też szeroko krytykowana za treści, które zwłaszcza dla młodego człowieka mogą być szkodliwe).

          1
          • Robert Drózd pisze:

            O, a skrótowo napiszesz, co w nowych książkach Musierowicz jest szkodliwe? Bo wiem, że jest wciąż mocno polecana.

            0
            • Shakuahi pisze:

              Hmm nie jestem najlepszą osobą do tego, bo nigdy nie byłam bardzo zaznajomiona z twórczością Musierowicz, słyszałam tylko strzępy – że w McDusi jedna bohaterka jest krytykowana za tuszę i sympatię do frytek a drugą bohater szarpie i grozi, że ją walnie. Bohaterki, które kiedyś były sympatyczne, stały się chamskie. Inna bohaterka trafiając na osobę nieprzytomną nie decyduje się na sztuczne oddychanie (nie dlatego, że nie umie, ale dlatego, że to jest ble) i postanawia tej nieprzytomnej osobie wlać alkohol do ust żeby ją obudzić. Jest sporo recenzji krytykujących kilka najnowszych jej pozycji, głównie za kilka takich bardzo rażących błędów (dla mnie ten alkohol właśnie był bardzo na nie) i zrobienie z niegdyś fajnych postaci osoby niesympatyczne.
              Polecam poczytanie recenzji, gdzie są konkretne cytaty, czasami całe akapity, które jako tako dają obraz tego, co tam się dzieje.

              0
          • Dziad z lasu pisze:

            „[…] zastanowić się nad czymś takim jak sensitive readers (czyli ludźmi, którzy czytają książkę przed jej wydaniem pod kątem tego, czy kogoś ona nie urazi), czy może też warto by było książki sprawdzać pod innym kątem (właściwa reprezentacja problemów społecznych) […]”

            Ciekawe kto będzie oceniał, czy komisja oceniająca właściwość reprezentacji problemów społecznych, ocenia je prawomyślnie, a także kto sprawdzi oceniających oceniających. No i  jakaż to jest właściwa reprezentacja problemów społecznych, kto o tym zdecyduje i dlaczego właśnie on?
            I tak nam pięknie rosną totalniacy, co to by chcieli wszystkich pod jeden strychulec… I tak się, małymi kroczkami, zabija dyskusję, co i raz powiększając katalog spraw, których się nie porusza. A potem mamy społeczeństwo homogeniczne, nieodporne na jakiekolwiek zagrożenia, i brak elementarnej wolności.

            Strzeż nas, Panie, przed takimi „pochylaczami z troską”, bo wiedzą, co czynią (nie mogę jakoś uwierzyć, że są po prostu aż tak głupi).

            4
            • Shakuahi pisze:

              Żeby była jasność – napisałam, że chętnie bym przeczytała artykuł zastanawiający się nad tym, nie, że popieram sama takie rozwiązania. ;)

              0
              • anda pisze:

                Jeden z odcinków podcastu czytuczytu był poświęcony właśnie idei sensitive readers – więc można posłuchać. Nie jest to bardzo wnikliwa analiza zjawiska, ale główne tematy zostały zarysowane.

                2
            • Shakuahi pisze:

              Jeszcze tak gwoli wyjaśnienia, bo przeczytałam jeszcze raz swoją wypowiedź i doszłam do wniosku, że troszkę ją zbytnio skróciłam – z tego co kojarzę, to ci sensitivity readers to nie do końca są jednak cenzorzy, oni raczej (oczywiście jeśli robią swoją pracę dobrze) mają pomóc autorowi opisać daną grupę społeczną, z którą autor niewiele ma do czynienia. Czyli gdyby na przykład pan Mróz po hasztagu chciał napisać książkę hmm… o rodzicach dzieci niepełnosprawnych, to zakładając, że sam takim rodzicem nie jest (nie wiem), chcąc skorzystać z usług takiego wrażliwego czytelnika, nie szukałby cenzora od wszystkiego, tylko takiego rodzica dziecka niepełnosprawnego, który to rodzic przeczytałby jego książkę przed wydaniem i stwierdziłby, że nie, my, rodzice dzieci niepełnosprawnych tak nie robimy. W bardziej klasycznym podejściu byłoby to danie katolikowi książki o katoliku żeby ten sprawdził czy katolicy się tak zachowują. Na mój chłopski rozum z jednej strony jest to spoko idea, bo w pewnym stopniu może autora uchronić przed stereotypowym podejściem do danej grupy społecznej, z drugiej jednak pozostaje pytanie na ile taki jeden czytelnik jest wiarygodny w ocenianiu co charakteryzuje daną grupę a co nie? To chyba by się odnosiło tylko do takich największych stereotypów. A może takimi rzeczami powinien się zająć redaktor?

              1
              • asymon pisze:

                Ech, wrzuciłem tylko ból d@pki jednego słabego pisarza o sukces innego słabego pisarza, a tu taka ciekawa dyskusja się wywiązała… Nie znałem określenia sensitive readers.

                5
          • temp pisze:

            …”sensitive readers (czyli ludźmi, którzy czytają książkę przed jej wydaniem pod kątem tego, czy kogoś ona nie urazi)” — jaka jest odległość między wspomnianymi a kiedyś funkcjonującymi cenzorami? Różnią się tylko kolorem nadzorców.
            Stary jestem, ale jeszcze nie beznadziejnie (tak przynajmniej się widzę).

            3
            • asia pisze:

              to samo robią recenzenci i sztab ludzi przed publikacją książki. zawsze są to sugestie a nie cenzura. chodzi o to, żeby podsunąć autorowi jakie są możliwe odczytania jego tekstu, być może niezamierzone przez niego. jeśli są zbieżne z jego planem – zostają, jeśli nie – ma szansę zmienić tak, aby przekaz rozumiany przez czytelników był zbieżny z zamierzonym.

              1
    • KatKo pisze:

      > robisz research zbyt płytki, po łebkach
      > „W Twoim wieku, po wymagających studiach prawniczych”
      o ironio.

      1
    • Prawnuk Dostojewskiego pisze:

      Czy myslicie, ze za 100 lat ludzie nadal beda czytali Mroza?

      0
  11. mbiela pisze:

    Ćwiek napisał smutną prawdę. Osobiście nic Mroza nie czytałem, głównie z powodu tempa wydawniczego, ale od strony technicznej Ćwiek ma rację. Zresztą, widać, że włożył w research do tego tekstu sporo czasu i sił i jego tekst czytało mi się lepiej niż niektóre bestsellerowe książki..

    6
  12. ThimGrim pisze:

    Święty Amazonie i Bezosie przenajświętczy, spraw, by nowy Kindle miał więcej cali i by audio wróciło do domu amazońskiego. Albo choć jedno z tych dwóch.
    Ciebie prosimy…

    Amen

    3
  13. teodor pisze:

    Co ja bym chciał oprócz regulacji barwy podświetlenia? Wodoodporność, ale przede wszystkim fotoogniwo na górnej ramce doładowujące akumulator. Tyle, że to wszystko nie w PW4, a w nowym Voyage ;)

    5
  14. Łukasz pisze:

    Chciałbym by dodali ładowanie bezprzewodowe Qi i kabel po obu stronach USB-C. No i rozmiar 10.3″ z 300ppi i stylusem dla studentów do notatek i rysunku, matematycznego zapisu.

    3
    • Robert Drózd pisze:

      I to wszystko wciąż za 139,99 EUR, w przecenie nawet 109,99 ? :)

      A USB-C bardzo bym nie chciał, kolejny kabelek do kolekcji.

      1
      • _Michal_ pisze:

        Kolejny? Jak teraz wszystko na USB C z kompami włącznie.

        2
        • Athame pisze:

          Mam względnie współczesny komputer (nie potrzebuję wymieniać), a USB C nie mam bez przejściówek. Poza tym oczywiste, że kolejny kabelek, bo wciąż wiele urządzeń ma stare, sprawdzone microUSB.

          1
  15. OMCh pisze:

    Ja tam nie mam takich problemów. Jak chcę zmienić barwę światła, to włączam lub wyłączam część oświetlenia w pokoju, albo w dzień – siadam bliżej okna. Fantastyczny Kindle DX daje takie możliwości, i to czytanie starych książek w dużym formacie, palce lizać. „Literaturę”, czyli łatwiznę – czytuję na malutkim Sony PRS-350, jadąc w tramwaju. ;)))))

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Ja o tym pisałem nieraz, że problem barwy światła dotyczy głównie tych którzy czytają w ciemności (korzystając wyłącznie z oświetlenia czytnika), albo tych którzy za mocno je ustawiają, bo przy doświetlaniu ta barwa jest słabo widoczna, a przy dobrym oświetleniu zewnętrznym ekran czytnika przyjmuje barwę tegoż oświetlenia. :)

      0
  16. sHumel pisze:

    panie Robercie.
    myślę że pana obowiązkiem jest uświadomienie młodym…zdolnym, że czytanie w ciemności jest tak samo nieszkodliwe jak (zbyt) głośne słuchanie MP3.
    mając 70 lat, bez okularów, spędzając nawet do 10 godzin przed ekranem nota 2 lub 4, (5 jajek dziennie robi swoje), ale nigdy w ciemności!
    gdy przychodzi zmierzch, oczy same domagają się światła.
    niestety, przy czytniku jest jeszcze gorzej, ale jest to inkBook. ale nawet wspaniałej elicie z ich wspaniałym Kindle radził bym nie ryzykować.
    Głupi Stachu z Wielunia

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Hmm, ja o tym dość często wspominam przy testach czytników, tam gdzie jest mowa o oświetleniu. Ale to trochę tak, jakby na forum fanów muzyki powiedzieć, że chodzenie na koncerty może psuć słuch.

      2
      • en pisze:

        Ten mit został już obalony.
        Czytanie po ciemku NIE psuje wzroku.
        Nie wiem czy tu wolno wrzucać linki ale wystarczy pogooglować.
        Wzrok się może od tego męczyć ale nie psuć.

        0
        • asymon pisze:

          Jeśli Robert będzie miał coś przeciwko, to usunie, ale zwykle puszcza. Możesz podać link do konkretnych badań, np. na pubmedzie?

          0
        • Robert Drózd pisze:

          A nie jest prawdą, że zmęczenie w dłuższym okresie –> psucie?

          Linki podaj, jeśli nie są reklamowe, to nie usuwam.

          0
  17. Alcybiades pisze:

    Prosze pana! Prosze pana!
    Zaszla u mnie wielka zmiana!
    Czytnik ja chce z przyciskami!
    Bym mogl klikac w nie palcami!

    4
  18. Alcybiades pisze:

    Bo.gdy na Nooku czytalem
    Do nich sie rzy zwyczajalem
    A kundelek nie ma ich
    No, co zrobic, trudno zyc

    1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.