Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Pierwszy, drugi, trzeci i czwarty świat według Amazonu

W drugiej połowie XX wieku politolodzy wymyślili podział naszego globu na kilka światów.

Pierwszym miał być tzw. „Zachód” – demokratyczne państwa Europy oraz Stany Zjednoczone. Drugim – ówczesny blok socjalistyczny. Trzecim – rozwijające się kraje Afryki i Azji, a Czwartym – te kraje najuboższe, które są sceną wojen i zamieszek. W ostatnich latach ten podział stracił na znaczeniu – choćby przez gwałtowny rozwój krajów azjatyckich, ale nadal przejście do „wyższego świata” bywa często niedoścignionym marzeniem.

Jedną z najpaskudniejszych cech życia w PRL było poczucie izolacji w stosunku do reszty świata. Bezwartościowe pieniądze, prawo do paszportu uzależnione od dobrej woli urzędnika, ogromne kłopoty ze sprowadzaniem jakichkolwiek towarów z zagranicy. Dzisiejsi dwudziestolatkowie, którzy ostatnią dekadę spędzili jako obywatele Unii Europejskiej nie są w stanie w takie rzeczy uwierzyć. Przecież wsiadamy w samolot i kilka godzin później jesteśmy w Lizbonie, gdzie o dziwo, piwo w knajpie nie kosztuje o wiele więcej niż w Warszawie.

Jednak dla globalnych korporacji świat jest nadal podzielony i skutki tego podzielenia odczuwamy, gdy chcemy wyznaczone przez nich granice przekroczyć i po prostu coś kupić. Korporacje ograniczają dostęp do produktów i usług.

Zobaczmy jak to robi Amazon – otóż w przypadku dostępności urządzeń i książek Kindle wyróżnia on mniej więcej cztery światy:

  1. Stany Zjednoczone
  2. Kilka krajów europejskich oraz Japonia
  3. Większość krajów świata, w tym Polska
  4. Kilkanaście krajów, w tym do niedawna Rosja

Pierwszy świat – USA

To jest jasne – większość przychodów Amazon ma w swoim rodzimym kraju. Dostęp do sprzętu jest priorytetowy – jeśli Amerykanie zamawiają dużo czytników Kindle to reszta świata musi poczekać.

Tak było właśnie w przypadku pierwszej generacji Kindle Paperwhite:

  • Amerykanie mogli zamawiać od razu – od września 2012, choć wysyłka zaczęła się w październiku 2012 i od razu były duże opóźnienia.
  • Kraje drugiego świata – mogły zamawiać Paperwhite od października 2012, choć na dzień dobry dostali opóźnienie 4-5 tygodni.
  • Kraje trzeciego świata – dostały możliwość zamówienia w styczniu 2013 – i tutaj wysyłka była realizowana od ręki.

Stany mają też priorytet jeśli chodzi o treść. Widzimy to choćby po codziennej promocji Kindle Daily Deal – część tytułów jest dla nas niedostępna, bo dla wydawcy liczy się tylko sprzedawanie w Stanach, albo po prostu nie ma licencji na Europę.

Tak jak kiedyś przemycano do Polski zaawansowaną elektronikę (gdy administracja prezydenta Reagana nałożyła na PRL sankcje w stanie wojennym), tak samo dziś można poudawać, że tak naprawdę nie mieszkamy w Polsce, ale mamy amerykański adres, ba – i nawet IP amerykańskie, dzięki usłudze VPN. Nabiera się na to wiele amerykańskich firm, choć zdarzają się i wpadki. Wtedy jest blokowanie kont i zamykanie przed nosem sezamu z treścią…

Bycie „pierwszym światem” nie oznacza, że amerykańscy klienci zawsze mają drogę usłaną różami. Amazon walczy z kilkoma stanami o to, czy powinien płacić stanowy podatek od sprzedaży (odpowiednik polskiego VAT czy raczej dawnego podatku obrotowego) – i w niektórych rzeczywiście płaci, zwykle w wysokości 5-10%. Ale były też momenty, że mieszkańcy danych stanów nie mogli w Amazonie pewnych rzeczy zamawiać…

O tym, jak relacje z konkretnymi stanami mogą popsuć życie przekonało się wielu uczestników programu partnerskiego Amazonu z Kalifornii – wskutek zmian podatkowych firma po prostu… zamknęła program dla mieszkańców tego stanu. Tak więc mieszkanie w Krzemowej Dolinie ma też swoje wady. :)

Drugi świat – kilka krajów europejskich i Japonia.

To są kraje z własnymi Amazonami i sklepami Kindle. Niemcy, Francja, Hiszpania, Włochy itd.

Kraje europejskie mają do cen czytników wliczony VAT – a więc ceny te na starcie będą wyższe średnio o 20% niż w Stanach, przy porównaniu wersji bez reklam. Amazon nie zdecydował się w Europie na wprowadzenie wersji sponsorowanych Kindle – najwyraźniej stwierdzili, że tutaj wyświetlanie reklam się nie opłaca. Wyjątkiem są Niemcy – gdzie Kindle Classic kosztuje mniej niż w Stanach. Oto zbawczy wpływ konkurencji w postaci niemieckich wydawców i czytnika Tolino.

Drugi świat ma darmową wysyłkę – oto dlaczego czytniki w UK czy Francji są tańsze od zamówionych kurierem (ze Stanów) do Polski.

Podział jaki stosuję w tym artykule jest oczywiście sztuczny – było w historii dystrybucji Kindle tak, że Francja i Niemcy miały… gorzej niż my:

  • Do października 2011 Amazon nie naliczał VAT przy zamówieniu Kindle do Polski, co oznaczało, że nawet wliczając przesyłkę, mieliśmy te czytniki najtaniej na świecie, z wyjątkiem oczywiście Stanów.
  • Kindle Touch miał premierę w „Trzecim świecie” w lutym 2011 – a Niemcy i Francuzi czekali do kwietnia!
  • Do Kindle Cloud Reader czyli aplikacji Amazonu do czytania w chmurze mamy dostęp od roku 2011 – a europejskie Amazony dostały go dopiero niedawno, w maju 2014, z czego cieszyli się np. niemieccy blogerzy.

Trzeci świat – większość krajów świata

Do jednego worka wrzucone są takie państwa jak Polska, Czechy, Białoruś, Ukraina, Belgia czy Holandia. Ale również tak egzotyczne jak Rwanda, Kambodża i Namibia. Są to wszystko kraje bez swojego Amazona, skazane na zamawianie ze Stanów.

Dla trzeciego świata powstała wersja Kindle „international”, która technologicznie w przypadku wersji WIFI niczym się nie różni od wersji dla USA. Jedynie w przypadku modeli z modemem 3G jest różnica w zasięgu – amerykański obejmuje mniej krajów.

Trzeci świat dzieli się jeszcze na dwie grupy:

  • Kraje objęte programem Amazon Global, łapie się tu też Polska – dla produktów takich jak Kindle (ale i Google Nexus – o czym pisałem przy okazji premiery) Amazon bierze na siebie rozliczenia celno-podatkowe i pobiera opłaty, które na rozliczeniu widzimy jako „import fees deposit”.
  • Kraje nieobjęte tym programem – tam nabywca sam płaci podatek i załatwia kwestie importowe. To przykładowo Ukraina albo Islandia.

Dokładne informacje na temat kraju przeczytamy klikając „View country specific information” na stronie produktu Kindle. Przykładowo dla Polski:

Porównajmy z Białorusią.

U naszego wschodniego sąsiada… trzeba książki wrzucać ręcznie przez USB oraz samodzielnie regulować kwestie podatkowo-celne. Widzimy też o prawie 200 tysięcy mniejszą liczbę dostępnych tytułów. Coś za coś – ceny e-booków będą niższe i zbliżone do tych w Stanach, bo na Białorusi nie ma VAT… Mieszkańcy państwa Łukaszenki mają do dyspozycji 150 tysięcy tytułów poniżej 6 dolarów – a my już tylko 110 tysięcy.

Ceny samych czytników w trzecim świecie są zbliżone do tych w drugim, ale doliczyć trzeba koszty przesyłki.

Ciekawa sprawa jest w przypadku Kanady – oni mają własnego Amazona i Kindle Store, ale… czytniki do niedawna musieli zamawiać z Amazon.com – a tam mieli dokładnie takie same prawa jak Polacy, czyli nie mogli zamówić np. Paperwhite przed międzynarodową premierą. Straszliwie na to narzekali na forach dyskusyjnych. Dopiero w połowie stycznia 2014 dostali możliwość zamawiania Paperwhite u siebie.

Dopiero niedawno do trzeciego świata trafiła Rosja. Jeszcze kilka miesięcy temu po wybraniu Rosji pojawiał się następujący komunikat:

To był  najciekawszy przypadek. Bo w Rosji rynek czytników i e-booków rozwija się w bardzo dużym tempie. Dlaczego na Białorusi można było kupić Kindle, a w Rosji nie – nie mam pojęcia. Być może chodzi o tamtejsze podejście do praw autorskich, które skutkuje m.in. wrzuceniem Rosji do innego regionu DVD niż reszty świata…

Czwarty świat – Irak i inni

Jest jeszcze świat czwarty – grupa krajów, do których Amazon po prostu czytników Kindle NIE wysyła. Są tam miejsca opanowane przez wojny i dyktatury, np. Irak, Sudan, Kuba czy Korea Północna.

Mamy jednak dwa poziomy drugiego świata – oto w Iraku nie można kupić ani czytników, ani treści.

Ale w Saharze Zachodniej dostępne są już e-booki.

Są więc kraje, gdzie takie oczywiste rzeczy jak czytnik, albo kupienie e-booka pozostają wciąż niedostępne.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kupno Kindle. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

19 odpowiedzi na „Pierwszy, drugi, trzeci i czwarty świat według Amazonu

  1. tzigi pisze:

    Fragment o VPN-ach przypomniał mi dyskusję, którą kiedyś sobie skopiowałam i zapisałam (dotyczyła dokładnie HBO GO i drugiego albo trzeciego sezonu Gry o Tron):
    „- There is a perfectly legit way around this nonsense though. Sign up for a good paid for VPN/Proxy service in the USA & UK. This way you get a US/UK IP address and you won’t be blocked. There are free options out there but they are usually slow. The cost is really not that much per annum.
    – ….or, find a free us based proxy, sign up to hbo go, let your videos load while you have them paused (for as long as it takes!!!), grab them with lsof (or any other way) and watch them like a boss!
    – if you’re gonna go to that much trouble, you might as well just pirate it the normal way.
    – Where’s the fun in that?
    – It is more efficient and provides a product superior to the official one by having the same or better quality without the DRM.”

    0
  2. Cyfranek pisze:

    Obok RFNu chlubnym wyjątkiem jest jeszcze Japonia. Paperwhite na rynku japońskim w przeliczeniu to ok. 304 PLN a w Stanach ok. 422 PLN. No i ta wersja nie dość, że tańsza, ma 4GB pamięci. Może to efekt wpływu widocznej konkurencji rodzimych czytników Sony i prawie rodzimych Kobo.

    0
    • Tofi pisze:

      „prawie rodzimych Kobo” – oj chyba nie ta strona oceanu. Odnośnie różnic w dostępie do ebooków w UK i Polsce, to ciekawe jak Amazon ustosunkował by się do pytania o takie postępowanie w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka punkt 10.2., To samo pytanie chciał bym zadać jednej z polskich e-księgarni, która blokuje dostęp do dóbr kultury, przecież tym są książki, Polakom za granicą.

      0
      • Cyfranek pisze:

        „oj chyba nie ta strona oceanu” – napisałem tak dlatego, że japoński Rakuten jest właścicielem Kobo i te czytniki są powszechne w tamtejszych sklepach z elektroniką.

        0
      • Dumeras pisze:

        Amazon by się nie ustosunkował dlatego choćby, że w Europie książka w wersji elektronicznej nie jest traktowana jako dobro kulturalne, tylko usługa. Przepisy VAT są ponad EKPC :-(

        0
        • Tofi pisze:

          Przedstawienie teatralne też jest usługą, a należy do dóbr kulturalnych. Tak samo telewizja jest przekazem kultry, ale w tym przypadku jest ona wyłączona pojęciem „decyzji państwa”, a ta z kolei umowami międzynarodowymi w ramach ITU.

          O Rakutenie nie wiedziałem, wiedziałem że można się zalogować do czytnika ich kontem, a także kontami innych partnerów strategicznych, ale nie zagłębiałem się w to bardzo. Dla mnie czytnik ten ma etykietkę z liściem klonowym.
          P.S. Szkoda, że żadna z polskich e-księgarni nie postarała się o bycie partnerem strategicznym, zwłaszcza, że np. Woblink ma kobo w ofercie. Ideałem była by umowa, która nie zabrania sprzedaży plików mobi.

          0
  3. Piotr Ingling pisze:

    Ten trzeci świat jest czasem dopuszczany do drugiego :) Z niektórych państw można kupować e-booki w „sąsiedzkich” Amazonach. Np. z Belgii, Szwajcarii czy Luksemburga można kupować e-booki w Amazon.fr (po zarejestrowaniu Kindle tamże).

    0
    • erkag pisze:

      Może ma to związek z językiem? Najwięcej pozycji po francusku znajduje się na amazon.fr.

      0
    • MonikaS. pisze:

      Mnie na przykład strasznie drażni takie podejście. Mieszkam w Belgii, we Flandrii, mówię po flamandzku (= niderlandzki). Tak samo jak 60% obywateli Belgii. W Szwajcarii jest ledwie 13% frankofonów… Książki po francusku mnie kompletnie nie interesują. Tak jest zresztą z dużą ilością stron internetowych czy usług: mieszka w Belgii, bam! Wyświetlana jest strona po francusku. Szlag mnie już trafia. Tak samo z amazonem. Jak tylko uruchomili Kindle Store na Amazon.fr, to spamowali mnie dobre kilka razy, żebym może się na tego amazona przeniosła ze swoim kontem kindlowym… NIE!!!

      P.S. Tak, mam do sprawy emocjonalny stosunek jak widać :-D

      0
    • Robert Drózd pisze:

      Akurat Szwajcarzy mają chyba najlepiej, bo mogą też zarejestrować się w amazon.de :)

      0
  4. Rynek ebooków w Polsce raczkuje. Nie znam statystyk, ale strzelam, że 90% ebooków, które ludzie czytają pochodzi z nielegalnych źródeł. Dlaczego więc Amazon miałby się bardziej starać o polskiego klienta?
    Np. w Niemczech są tanie słodycze, bo Niemcy dużo tego jedzą. Czy to dyskryminacja ludzi z innych krajów. Nie, po prostu rachunek ekonomiczny.
    A dorabianie filozofii typu 3 świat do tego nie ma sensu.

    0
    • R pisze:

      Nie znam statystyk, ale strzelam że 90% osób, które wymyślają statystyki na poczekaniu zakłamuje realną wartość dostosowując ją do własnych potrzeb.

      0
      • smol pisze:

        Dobrze napisane. Dodatkowo dodam, że Kindla nie da się posiadać z nielegalnego źródła. Możliwe że są to źródła legalne ale przeznaczone na inny rynek co nie znaczy że nielegalne.

        Amazon nie interesuje się Polską nie ze względu na domniemaną nielegalność ale Polska to kraik 3 świata z rezerwuarem taniej siły roboczej. Tutaj nie robi się interesów bo nie warto się z nami liczyć.

        0
      • moje strzały nie są zupełnie bezpodstawne, opieram ja na szacunkowej liczbie piratów, którą znam z innych statystyk

        0
        • chemik pisze:

          Należy pamiętać, że nie wszystko co ludzie ściągają z sieci jest przez nich czytane, podobnie jak nie wszystkie filmy są oglądane i nie wszystkie programy są instalowane…

          Znam osobę, która po kupieniu sobie czytnika ściągnęła z sieci około 3 tyś. ebooków – do dziś z tego przeczytała około 10 pozycji… w między czasie osoba ta zaczęła kupować ebooki

          PS zawsze można znaleźć lub stworzyć dane statystyczne które będą wygodne dla naszego poglądu.

          0
          • To prawda, ale…
            Mój kolega uwielbiał kolekcjonować filmy. Obejrzał z tego jakieś 10%, a ściągnął ich z sieci tysiące. I wtedy przyszła policja i dostało mu się za wszystko, a nie za te 10%, które obejrzał.
            Bo przecież jak wejdę do kina bez biletu i potem przesiedzę cały seans w ubikacji to dalej złamałem prawo. Kradzież to fakt i nie zmienia go (lub zmienia w małym stopniu) fakt wykorzystania kradzieży.

            0
            • chemik pisze:

              Co do mojej wypowiedzi ma Twoja historia z policją, czy ja mówiłem że osoba ta ściągała z nielegalnych źródeł?

              0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.