Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

„Pierwsza książka mojego dziecka” i chyba pierwszy EPUB z samymi obrazkami…

Fundacja „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom” przygotowała bezpłatną publikację „Pierwsza książka mojego dziecka”, która trafiła do 80 tysięcy młodych mam w całej Polsce. Przygotowano też plik EPUB. Dość kuriozalny i kompletnie bezużyteczny.

Najpierw o samym projekcie:

W grudniu 2013 r. do ponad 90% szpitali położniczych w całym kraju trafi 72,5 tysiąca pakietów pn. „Pierwsza Książka Mojego Dziecka”, które będą przekazywane bezpłatnie świeżo upieczonym mamom. Pakiet, złożony z książki oraz z DVD z filmem edukacyjnym i kołysankami, opracowała Fundacja „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”, by zachęcić młodych rodziców do czytania dziecku od urodzenia. Głośne czytanie wpływa pozytywnie na rozwój językowy, psychiczny i umysłowy dziecka. Projekt objęty jest Honorowym Patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i sfinansowany z jego środków. Partnerem projektu jest Narodowe Centrum Kultury.

Tak wygląda jego reklama:

A tak opis:

Na cały projekt poszła dotacja ministerialna w wysokości bagatela – 1,6 mln złotych. Z tego sfinansowano przygotowanie książki oraz produkcję 80 tysięcy egzemplarzy wraz z płytami DVD.

W serwisie Radia Tok FM przeczytać możemy o kontrowersjach związanych z tym projektem. Wykładowcy ASP, psycholodzy, ilustratorzy i wydawcy protestują przeciwko niskiej według nich jakości rysunków w książce i kiepskiemu wykorzystaniu publicznych pieniędzy. Debatę na temat szkodliwości estetycznej takich rysunków nazwano „Wanienką z kolumnadką”, nawiązując do tytułu książki Filipa Springera.

Nie jestem w stanie ocenić, kto tam ma rację – ilustracje faktycznie są proste, ale może dzieciom się podobają. Na pewno każdy z nas może ściągnąć ze strony projektu wersję elektroniczną książki. Do tego organizatorzy akcji zachęcają wszystkich, którzy nie załapali się na limitowaną edycję papierową.

Są dostępne dwie wersje PDF oraz – uwaga – EPUB. Ucieszyłem się, że twórcy akcji pamiętają o posiadaczach czytników i innych urządzeń mobilnych. Rychło mina mi zrzedła, jak zobaczyłem ten plik. Składa się on w całości z obrazków! Nie ma w nim ani jednego słowa tekstu. Po prostu – zdjęcia stron z formatu PDF, przeniesiono do formatu EPUB.

Wiadomo, że zaletą formatów czytnikowych jest dostosowanie treści książki do ekranu, na którym czytamy. W tym momencie jeśli zmniejszymy ekran – wtedy zmniejsza się po prostu cała strona. Przykład z przeglądarki programu Calibre.

Sprawia to, że plik EPUB jest praktycznie bezużyteczny i nie daje żadnej przewagi nad PDF, który działać będzie tak samo.

Pytanie rzecz jasna, czy dałoby się przygotować taką – wypełnioną obrazkami – książkę w wersji na czytniki. Uważam, że by się dało – należałoby ją jednak ponownie złożyć i wybrać np. część ilustracji, które będą wyglądały sensownie w formie liniowej, jaką ma EPUB.

Można też było – z uwagi na użytkowników tabletów wykorzystać możliwości formatu EPUB3 i przygotować książkę interaktywną, której wspólne czytanie i eksplorowanie byłoby zabawą i dla dzieci i dla rodziców. Niestety – ktoś kto tworzył wersję elektroniczną poszedł po linii najmniejszego oporu.

Na tym nie koniec. Otworzyłem PDF – i odkryłem rzecz jeszcze gorszą. Otóż pliki PDF są również w całości obrazkami. Tekstu nie można zaznaczyć, ani skopiować, nie przeczytają go np. czytniki ekranowe dla osób niewidomych, nie zadziała tryb reflow.

Absurdalnie brzmi tutaj fragment wstępu, gdzie wspomina się o niewidomej dziewczynce, której bardzo pomogło głośne czytanie. Oto publikuje się książkę, która dla niewidomych jest… niedostępna!

Pojedyncze strony PDF powinny być dość czytelne na tabletach 8-10 cali, bo nie ma tam zbyt wiele tekstu – ale takie zaniedbanie dostępności jest po prostu skandaliczne.

Wielka szkoda, bo cenię fundację pani Ireny Koźmińskiej za to, że od kilkunastu lat propaguje czytelnictwo wśród dzieci i młodzieży. Założenia całej akcji też mi się bardzo podobają. Ale w tak ważnych społecznie projektach nie powinno się dopuszczać niedoróbek. A niedoróbką właśnie jest wersja elektroniczna „Pierwszej książki mojego dziecka”.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

38 odpowiedzi na „„Pierwsza książka mojego dziecka” i chyba pierwszy EPUB z samymi obrazkami…

  1. agg pisze:

    Wiem, że są tacy, którym się podoba, ale dla mnie ta książka jest jedną wielką niedoróbką i sposób przygotowania wersji elektronicznej tylko to potwierdza. Inna sprawa, czy książka, która z założenia ma być przeznaczona do czytania najmniejszym dzieciom, potrzebuje wersji elektronicznej do innych celów niż promocyjne. Moim dzieciom (lat 7 i 4,5) czytam już niektóre książki z czytnika, ale nie wyobrażam sobie czytania z czytnika czy tabletu dzieciom dopiero zaczynającym poznawać książki.

    0
    • inkognit pisze:

      myślę że taka książka na czytnik ma wielki sens – dzieci uczą się przez naśladowanie, przez obserwowanie i powielanie tego co robią rodzice, równocześnie dzieci czują się dobrze jeżeli są traktowane „na równi z dorosłymi”
      i teraz sytuacja – tata/mama czyta sobie właśnie jakąś książkę na czytniku – przychodzi/doraczkowuje dziecię i pyta co robisz/gagu ga ?
      i bez problemu odpowiada takowy rodzic (a może po prostu kuzyn, wuje, przyszywany wujek) że czyta książkę i mogę Ci też poczytać – zmienienie książki w czytniku trwa 5 sek. bez potrzeby wstawania, szukania, niszczenia tej magicznej chwili gdy dziecię zostaje dopuszczone do wielkiego świata KSIĄŻKI ….
      ot tak mi się nasunęło…
      i jako przyszywany wujek, miałem podobną sytuację , nie mam nic prawdziwie dziecięcego ale załe szczęście że mam na mym czytniku Hobbita … ;-)

      0
      • 8 o'clock pisze:

        Na wypadek … mam na czytniku wiersze i książki dla dzieci, ale książka dla dziecka to jednak pięknie ilustrowana książka do ręki.

        Nawiasem mówiąc, przypadkiem kupiłam wczoraj ilustrowaną „Zaczarowaną dorożkę”, bardziej z braku laku. Już to „ogromne wrażenie”, o jakim dzisiaj czytam na stronie Fundacji, to gruba przesada.

        0
        • agg pisze:

          Poza tym z założenia „Pierwsza książka mojego dziecka” powinna być skierowana do dzieci kilku – kilkunastomiesięcznych, a taki czytelnik chce przede wszystkim książkę dostać do ręki, poobracać, ugryźć, nosić ze sobą wszędzie itd. Na prawdziwą lekturę czas przychodzi nieco później. Natomiast dla nieco starszych dzieci, dodatkowe książki na czytniku czy tablecie, jako uzupełnienie papierowych jak najbardziej się sprawdzają. Natomiast, niestety niezależnie od formy, czy papierowa czy elektroniczna, „Pierwsza książka mojego dziecka” jako publikacja sponsorowana przez Ministerstwo KULTURY budzi mój zdecydowany sprzeciw.

          0
          • 8 o'clock pisze:

            Literatura dziecięca na czytniku to w sumie jest dla mnie, zwłaszcza po tym, jak okazało się w samochodzie w korku, że nie pamiętam w całości żadnego wiersza:)

            0
      • yacoob pisze:

        Dasz potem takiemu dziecku książkę pod choinkę, a ono będzie się przez kilka tygodni głowiło, gdzie tam się wkłada baterię….

        0
        • asymon pisze:

          Czytanie „do snu” na czytniku doskonale się u mnie sprawdziło, ale to dla starszej córki, jej kilkunastomiesięczny brat nie jest zainteresowany słuchaniem, ewentualnie żuje czasem jakąś kartonowąLokomotywę”. A to niby on jest „targetem” tej książeczki.

          Wieczorem, przy przygaszonym świetle, nie muszę wysilać oczu, korzystam z ekranu Paperwhite. Ale widzę też potencjał tabletu, do kolorowych książek z obrazkami – jak znalazł.

          Zresztą czcionka w tej książeczce to też jakieś nieporozumienie. Mała, chuda i niewidoczna.

          0
      • mikeyoski pisze:

        Chyba nie posiadasz dzieci :) Im mniejsze dziecko, tym bardziej zwraca uwagę na obrazki. Chce widzieć to co się czyta. Czytnik w tym momencie po prostu się nie nadaje. Nieważne, to na czym się czyta, ważne, że się czyta. Doskonale to widzę na przykładzie mojej córki. Ją kundelek w ogóle nie interesuje, bo nie ma w nim żadnych obrazków. Książka musi być interesująca nie tylko przez samą treść ale i przez sposób jej zaprezentowania.
        Zresztą bardzo Cię proszę daj na chwilkę takiem małemu dziecku, które jeszcze raczkuje, czytnik. Albo wyląduje na podłodze, albo będzie pogryziony, albo coś gorszego się z nim niedobrego stanie.

        Jak dla mnie czytnik dla małego dziecka to pomyłka i duża. W późniejszym okresie jak najbardziej, ale dziecko musi trochę dorosnąć.

        0
  2. Artur pisze:

    Po linii najmniejszego oporu! ;)

    0
  3. faure pisze:

    To jest MIŚ (jeden z wielu). MIŚ na miarę naszych czasów !

    0
    • Cyber Killer pisze:

      Publiczne pieniądze? No to wiadomo jak się to musiało skończyć – gigantyczna cena wykonania oraz marny efekt końcowy. To Polska właśnie, zdecydowanie Miś na miarę naszych czasów :-P.

      0
  4. Wolałbym by Fundacja wznowiła serię z bajkami (tą wydaną kiedyś przez Politykę) najlepiej w ebooku :)

    0
  5. KonradK pisze:

    Ministerstwo mogłoby jeszcze dorzucić 100 tysięcy złotych na przygotowanie kolorowanki w EPUB i byłby komplet.

    0
    • Krzysiospk pisze:

      Czemu tak mało, za milion to by dopiero był rozmach.
      Niestety tak to się właśnie odbywa.
      Komuno wróć. Publiczne pieniądze, czyli niczyje można marnować bez opamiętania.
      A co do samych rysunków w tej książce, to skoro jest dla najmłodszych dzieci, które jeszcze same nie potrafią czytać, to po co tam w ogóle obrazki skoro czytał będzie rodzic a dziecko będzie wyłącznie słuchało.
      Dodatkowo płyta DVD to już ewidentny dowód na sztuczne zwiększenie kosztów projektu. Bo w końcu jaki jest jego cel, mamy czytać czy gapić się w telewizor?
      Nie zapomnijmy jeszcze o wydatkach na reklamy TV.
      Ciekawe ilu się z tego „społecznego” projekty nachapało.
      Miś, miś, miś – lepiej bym tego nie ujął.

      0
  6. 8 o'clock pisze:

    Akurat wczoraj chodziłam po księgarniach szukając ładnych książek dla dziecka. Ładnych, tzn. ciekawych treściowo i ładnie wydanych, z pięknymi kolorowymi ilustracjami.
    Półki zawalone są przez jakieś „bzdety” dla dzieci. Dominują brzydkie (kiczowate) ilustracje. Z książek, o które pytałam, dostałam tylko jedną (ostatni egzemplarz). Część pozostałych mogę zamówić (co znaczy, że dobre książki dla dzieci są chętnie wykupywane). Brakuje klasyki dla dzieci albo jest wydawana „śmieciowo” (np. Astrid Lindgren). Ładniejsze książki dla dzieci są bardzo drogie, np. ok. 45-50 zł., już nie pamiętam za jakie tytuły, ale nie były to w każdym razie piękne duże książki (jak np. świetnie wydana przed laty „Księga Dżungli”, ilustrowana przez Wilkonia, warta swojej ceny).

    Reasumując, nie tak łatwo kupić naprawdę ładną książkę dla dziecka. Fundacja zamiast pouczać rodziców dofinansowałaby lepiej jakieś naprawdę ładne wydanie/-a wartościowych książek. I to nie e-book dla małego dziecka. (Ilustracje jego nie zachwycają, ale przynajmniej nie przyprawiają o ból zębów, tak jak np. ta cała seria o zagubionej kotce czy smutnym piesku.) Na stronie internetowej Fundacji jest bałagan, rekomendacja, wybór „najlepszych” książek dyskusyjny, a link którejś książki do Zielonej Sowy kończy się …php.

    0
    • mo pisze:

      8 o’clock , pięknie wydanych, wartościowych książek dla dzieci naprawdę dużo, trzeba tylko wiedzieć, jak szukać. Astrid Lindgren rewelacyjnie wydają Zakamarki (wszystkoi tego wydawnictwa można brać w ciemno), podobnie Dwie Siostry, Literatura ma fajną ofertę, Hokus Pokus.
      Książka wydana przez Fundację to według mnie skandal – bo ksiązka dla dziecka byla jaka może być, ot, taka marketowa, byle tanio wyszło…

      0
      • 8 o'clock pisze:

        To znaczy jak szukać? Z reguły w księgarni, zwłaszcza, że tylko Dwie Siostry pokazują więcej niż okładkę na stronie internetowej.
        Np. „Pożyczalskich” wyd. przez DS zamówię przez internet (zastanawiam się tylko, gdzie). Astrid Lindgren nie zachwyciła mnie w Zakamarkach, może chodzi o tytuły, wydanie i ilustracje musiałabym obejrzeć dokładniej. Dla uzupełnienia poprzedniego postu, „Chusta babci” leży wyeksponowana w księgarni Empiku. Nie kupiłam. Hokus Pokus bardziej mnie zainteresowało (Wilkoń i Ekiert), zastanowię się, dzięki :)

        0
      • 8 o'clock pisze:

        Jeszcze „Auto” z grubymi stronami, ilustrowane przez Jana Bajtlika. (Już w domu zobaczyłam, że to także wyd. Dwie Siostry).

        Piękne ilustracje dla dziecka to podstawa. W ogóle ładnie wydana książka.

        0
    • asymon pisze:

      Ależ proszę cię… komentarzach do przytoczonego przez Roberta artykułu na tokfm.pl jest na przykład link do: http://www.polskailustracjadladzieci.pl/

      Fakt, np. Dwie Siostry się cenią, ale rok remu wyszedłem z majowych Targów Książki może nie obładowany, ale obciążony książkami dla dzieci. Bywają rabaty 40-60%

      Jest cała seria klasyki wydawana przez wyd. Buchmann, z niesamowitymi ilustracjami np. Roberta Ingpena do Alicji w krainie czarów, choć np. moja żona uważa że są „creepy” :-)

      Media rodzina wydała serię baśni z całego świata, choć np. afrykańskie są nieźle odjechane, to polskie, wydane w zbiorze Cudowna studzienka są niezłe, a ilustracje świetne.

      Ale najlepsza jest chyba seria zeszytów w twardych oprawach Książki dla małych i dużych”, dostępna w kioskach, deAgostini to wydaje. Doskonale napisane z pięknymi ilustracjami, nie prenumeruję, więc wybieram te tomy, które mi pasują.

      I na koniec, bardzo żałuję, że nie ma polskiego wydania Baśni Puszkina, z kolorowymi ilustracjami, które pamiętam z dzieciństwa, drukowane w Moskwie :-)

      0
      • Marek pisze:

        Może i ta seria zeszystów w twardych oprawach jest dobra, ale ilustracje są po prostu brzydkie.

        0
      • 8 o'clock pisze:

        Przecież nie twierdzę, że nie ma ładnych książek dla dzieci, bo jak najbardziej są. Napisałam, że są trudno dostępne. Wczoraj z listą książek wybrałam się do dwóch dużych księgarni i z listy dostałam tylko jedną książkę. Na półkach przeważają byle jakie książki. Wydanie i ilustracje najlepiej oglądam trzymając książkę w ręku, także wyłącznie sam internet to dla mnie za mało. „Książki dla małych i dużych” mnie akurat nie interesują, ale, poza listą, widziałam w księgarni kilka ciekawych wydań (np. „W 80 dni dookoła świata”), z tym, że to już kwestia doboru do wieku itd. Baśni Puszkina nie znam.

        0
        • agg pisze:

          Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale teraz to już chyba w większości dużych miast są małe księgarnie specjalizujące się w książkach dla dzieci, prowadzone przez pasjonatów, umiejących dobrać asortyment i doradzić. Empik jest niestety fatalny, jeśli chodzi o ekspozycję książek dla dzieci. Jeśli jeszcze szukasz konkretnej pozycji, to może po dużych bólach znajdziesz, ale wymaga to przejrzenia wszystkich półek, bo książki są poukładane bez ładu i składu. To prawda, że nie każde wydawnictwo prezentuje podglądy książek, ale jest dużo blogów poświęconych książkom dla dzieci, gdzie najczęściej można zobaczyć przykładowe ilustracje. Są dwa fora na portalu gazeta.pl poświęcone książkom dla dzieci, w tym jedno to tak naprawdę lista książek polecanych dla dzieci w różnym wieku. Ja wybieram na podstawie tego, co znajdę w sieci i potem kupuję w jednej z tanich księgarni internetowych. Jest mnóstwo świetnych książek dla dzieci. Tylko rzeczywiście trzeba włożyć nieco wysiłku w ich znalezienie. Wizyta w pierwszej z brzegu księgarni może skończyć się niepowodzeniem.

          0
          • 8 o'clock pisze:

            W moim mieście chyba nie ma, ale się zainteresuję.

            0
          • 8 o'clock pisze:

            Widzisz, mam znajomych, którzy kolekcjonują rzeczy, których nie ma w normalnej sprzedaży, i dlatego oni właśnie wiedzą jak szukać, wkładają nieco wysiłku itp.

            A mnie chodzi właśnie o to, żeby w kupowanie dobrej książki dla dzieci włożyć jak najmniej wysiłku.
            W końcu nie szukam wybranych książek dla dzieci w markecie, tylko w największych księgarniach sieciowych.
            To mi się wydaje bardziej oczywistym rozwiązaniem niż dziesiąta Akcja i Fundacja.

            0
  7. MonikaS. pisze:

    Dla mnie największym koszmarem jest okładka. Ilustracje – bez szału: nie jest to poziom aż tak niski, jak w zatrważającej liczbie książek dla dzieci (kiczowate, słodkopierdzące, wygenerowane komputerowo paskudztwa), ale kapcie nikomu nie spadną. To to mnie najbardziej drażni, to poziom tekstów… Oprócz kilku klasyków (np. Lokomotywa), cała reszta to mieszanka grafomanii i częstochowskich rymów – straszne…

    Czytałam ostatnio książkę Filipa Springera i muszę przyznać, że akcja „Wanienka z kolumnadką” ma bardzo dużo racji. Jeśli dzieci od najmłodszych lat karmione są czymś takim, to potem trudno się dziwić, że choróbsko toczące polskie blokowiska („pasteloza”) czy każdy fragment powierzchni oblepiony paskudnymi, pstrokatymi plakatami od Sasa do Lasa nie wzbudza powszechnego niesmaku.

    0
  8. ybenn pisze:

    To i tak lepsze niż portal dla bezdomnych za 50 mln.

    Hmm, to mi przypomina, że „Polska – kraj absurdów” chyba nie ukaże się w wersji ebook.

    0
  9. Ag pisze:

    Najbardziej rozwala mnie wagon z fortepianami zrobiony metodą CTRL-C, CTRL-V… Albo sutko-pępek na stronie 9 plus dziewczynka z misiem pokazująca na nie wiadomo co. Albo wystarczy sobie włączyć wersję „horyzontalną” PDF-a i zobaczyć, jak sąsiadujące ze sobą strony się gryzą.

    Zastanawiam się, po co w ogóle robiono EPUB. Ta książka w wersji papierowej rozdawana była młodym mamom, zapewne po to, by zachęcić do czytania te mamy, które same by o tym nie pomyślały. A tak jak już dostały jakąś książeczkę do ręki, to poczytają – skoro nie trzeba niczego szukać ani kupować.

    Rodzice, którzy sami sami szukają lektur dla dziecka, czy to papierowych czy elektronicznych, w życiu po coś takiego nie sięgną, zwłaszcza że to nie są oryginalne treści, tylko wiersze Tuwima czy Papuzińskiej, które spokojnie można znaleźć w ładniejszych i większych zbiorach bajek/wierszy.

    Nawet gdyby ten EPUB był dobrze przygotowany, to nie wiem, do kogo byłby skierowany. Rodzice, którzy mają czytniki to ludzie, którzy już dużo czytają i na 99% będą czytać dziecku tak czy siak, nie potrzebują zachęty. Nie wiem też, po co jakaś kampania reklamowa, jedyny sens widzę w chodzeniu po oddziałach położniczych i zachęcaniu tak bezpośrednio rodziców.

    A brzydkie książki powodują brzydkie przyzwyczajenia. Jakby ktoś chciał książeczkę z takimi ilustracjami, rozkładem tekstów itp. to by sobie poszedł do najbliższego supermarketu i kupił. Poza tym ten wstęp jest strasznie przytłaczający jak dla mnie – otwieramy książkę i zamiast bajki dla dziecka dostajemy wykład.

    0
  10. jaraduga pisze:

    Tu jest przykład że epub może być czytelny http://bybooks.eu/wp-content/uploads/2012/02/1329340835127572351.epub można powiększyć czcionkę. Miałem to na Touch’u i jedyny mankament to zmiana stron jak dziecko chcę dotknąć obrazka.

    0
    • Cpt.Nemo pisze:

      Piękne rysunki. Ciekawe ile kosztowało wykonanie tej książki?

      0
    • Ar't pisze:

      No fajnie ale ADE3 (dla PC) obrazki mi wyświetla w kawałeczkach poobcinane.
      A w calibre to lepiej nie mówić.
      Dopiero po rozpakowaniu i wyświetleniu poszczególnych stron na FF/chrome jest fajnie (ale czy tak super pięknie – na kolana nie powala).

      Więc w sumie tu mamy odpowiedź czemu ten epub (będący przedmiotem arta) jest zrobiony z obrazków. Kompatybilność.
      Choć mogli by dodać tekst w jakimś ukrytym divie, czy coś :) – ale że w pdf tekstów nie ma to już obciach :).

      0
  11. Natalia pisze:

    A ja uwazam, ze ta ksiazka jest genialna! Dostalam ja w styczniu, kiedy Zuzia skonczyla miesiac zaczelam ja czytac, jest tam kilka wierszykow, ktore uwielbia! Jak tylko widzi strone z nimi to az sie trzesie! Do tego nauczylam sie ich na pamiec, wiec gdziekolwiek jestesmy to jej je opowiadam i smieje sie w glos! Kwestia podejscia do dziecka i checi- zajmijcie sie tym a nie narzekamiem! Mama 7-miesiecznej Zuzi

    0
  12. Anne pisze:

    A nasz synus jest nia zachwycony. Uwielbia bobo i zawarte w niej wierszyki. Szkoda, ze nie mozna jej nigdzie kupic

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.