Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Marcin M. skaczący po książkach, czyli suplement do „felietonowej afery”

Jak wspominałem dziś wcześniej, nowa książka Marcina Mellera, Między wariatami, ukazała się dzisiaj w formie elektronicznej.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie sposób promocji. Mianowicie autor postanowił wystąpić w filmie, w którym… ilustruje swój prześmiewczy felieton sprzed tygodnia na temat bezużyteczności czytników.

Widzimy więc Marcina Mellera wąchającego książkę, przesypującego w niej piasek, w końcu wchodzącego na stertę książek, żeby wymienić żarówkę. A na końcu… okazuje się, że i tak czyta na czytniku. No, autoironii to nie można mu odmówić. :-)

Przy okazji w dziale Kultura portalu gazeta.pl pojawił się artykuł Bo to jest bracie wojna, który próbuje to wszystko dogłębnie analizować. Wojna? Myślałem że my tutaj książki czytamy…

Nie wiem jak Was, ale mnie już trochę ta „afera” zmęczyła. Tym bardziej, że ktoś mnie nawet zaczął podejrzewać, że wszystko było zaplanowane od początku. ;-) Nie, nie było, a przynajmniej ja nie miałem w tym udziału.

Inna sprawa, ze gdy w ubiegłym tygodniu dowiedziałem się o nowej książce pana Mellera, nie miałem wątpliwości, że coś jeszcze wymyśli i wykorzysta to promocyjnie…  Tylko, czy naprawdę od takiego szumu wzrośnie sprzedaż?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki, Mój Kindle i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

51 odpowiedzi na „Marcin M. skaczący po książkach, czyli suplement do „felietonowej afery”

  1. Moda na sukces, odcinek 35345342 ;-)

    0
  2. robi pisze:

    Pytanie, czy ten artykuł o bezużyteczności czytników był przypadkowy ,czy też był elementem strategii marketingowej :-) ?

    0
    • OuNiS pisze:

      Jestem pewien, że było to zamierzone. Nie wierzę w takie zbiegi okoliczności. Najpierw intrygujący i kontrowersyjny (dla ebookowców) tekst, a potem „za ciosem” publikacja książki w formie ebooka. Nawet banner w publio odnosi sie to tego tekstu M. i poniekąd do dyskusji w świecie czytników…

      0
  3. czytacz_ebokow pisze:

    Szkoda prądu/papieru na człowieka. Celebryta nawet jak kichnie to nie jest to przypadkowe bo z kieszeni wypadnie mu „przypadkowo” drogi środek na katar.

    Szkoda o nim pisać i czytać.

    0
    • krzyszp pisze:

      A czy nie lepiej cala sprawe potraktowac z przymruzeniem oka?
      Przeciez ten pan napisal jasno i wyraznie w kolejnym felietonie, ze nie bylo jego zamiarem wszczynac swietej wojny – kazdy czasem wciela sie w role adwokata diabla :)
      Wiecej luzu drodzy Panstwo zycze ;)

      Ps. Przepraszam za brak polskich znakow diakrytycznych…

      0
      • W. pisze:

        Przymrużenie oka skończyło się, gdy pan M. wyciągnął przenośną kasę fiskalną z zamiarem użycia. Ta rozpaczliwa autopromocja niewiele różni się od postępowania różnych pseudoartystek pokazujących tu i ówdzie kawałek d.

        0
    • Blue pisze:

      Zamiast się cieszyć, że pewnie przekaz dotrze gdzieś dalej i w jakiś sposób spopularyzuje czytniki, to narzekasz :P. Gadaj zdrów.

      0
  4. Kuba pisze:

    Panie Marcinie, jako wyznawca czytnika proszę Go w coś ubrać – zima idzie ;)

    0
  5. Iboy pisze:

    Oj słabe to, słabe. Pana Mellera dażyłem sympatią do dziś. Robercie, warto wspomnieć że pan Marcin poza kiepskiej jakości promocją próbuje wcisnąć odgrzewany kotlet w cyfrowej postaci. Smacznego. :-\

    0
  6. Marek Bohdziewicz pisze:

    No i autoreklama, na plecach czytnika zadziałała. Kupiłem książkę Marcina w Publio i nie mogę się oderwać, więc teraz do niej wracam. Polecam z całego serca

    0
    • Robert Drózd pisze:

      No i teraz kolejny autor będzie musiał spalić kilka czytników, żebym tylko poświęcił mu trzy artykuły. ;-)

      0
  7. Adam Jarecki pisze:

    Ten cały content marketing zaczyna mnie już męczyć.

    0
  8. Doman pisze:

    Marketing – pewnie, ale przynajmniej z dystansem. Ironia felietonowa wyszła słabo, ale jest poprawa.

    0
  9. Art pisze:

    Jak już skakać po książkach, to po 40tce i w trampkach.

    Będąc młodą lekarką wykonałam regresję do dzieciństwa pacjenta:
    http://www.youtube.com/watch?v=QBOM70hqlUY

    Panie Marcinie, luzik :)

    0
  10. piotr pisze:

    Interesujące.

    0
  11. Krzysztof pisze:

    To jednak sympatyczne, że ktoś zamiast obrażać się na cały świat potrafi choć trochę obrócić sytuację w żart. Mnie to osobiście ani grzeje, ani ziębi, bo czytnika nie posiadam, książki czytam w papierze, na komputerze i na tablecie, a wspomnianego tytułu kupić nie zamierzam.

    0
  12. TomekR pisze:

    Kiedyś wypowiedziałem się na tym forum na temat fanatyzmu i „fanbojstwa” niektórych posiadaczy Kindle’a. Ostre riposty potwierdziły tylko moją tezę. Teraz „afera Marcina M.” utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że dla wielu osób czytnik to rzecz za którą niemalże warto umrzeć …
    No cóż, czytnik to mój najlepszy zakup w ostatnich kilku latach, czytam dzięki niemu więcej (nie o ilość mi chodzi a o różnorodność literatury). Nie rozstałem się z papierowymi książkami, sądzę że proporcje w moim przypadku kształtują się mniej więcej 75-25% na korzyść e-booków.
    Pomimo najszczerszych chęci nie mogę zrozumieć niektórych „dyskutantów” tak dalece dotkniętych felietonem (!!!) Marcina Mellera.
    Ja wyciągnąłem pewne wnioski – zostaję czytelnikiem ŚCz ale rezygnuję z czytania komentarzy, za dużo dobrej literatury czeka w kolejce do przeczytania…

    0
  13. Dumeras pisze:

    Tak w sumie, ciągle narzeka się na spadek czytelnictwa, że książka nie jest w stanie teraz konkurować z grami (niestety nie planszowymi) a jak pojawia się jakaś akcja promocyjna książki, mniej lub bardziej kontrowersyjna, to wychodzi, że jeszcze gorzej jest.
    Niech będzie głośno i niech książki mają budżet promocyjny jak najnowsze filmy i gry.
    No i co z tego, że zazwyczaj jest to papka dla mas, ale jak masy lubią, to niech masy czytają.
    Może i by mi się to nie podobało, ale po całej „da vinci” mani, „pottero” mani i teraz „greya” mani znam osoby na co dzień nie czytające, które poszły za tłumem, przeczytały i do tego dorzuciły jeszcze jakąś inną pozycję „w klimacie”, jakby nie patrzeć, czytelnictwo skoczyło, że hoho. Niech 1% z tych osób „zarazi” się czytelnictwem, to tylko trzymać kciuki, żeby te „książko manie” napędzane grubymi milionami na promocje szły w miliardy fanów ;-)

    0
    • Winetoo pisze:

      Niezależnie od tego, czy to było starannie zaplanowane przez Mellera jako akcja promocyjna, czy po prostu tak wyszło, najważniejsze że o książkach i czytaniu jest głośno. Każda taka „wojenka” jest pozytywna bo po pierwsze sprawia, że ktoś sobie pomyśli a może warto ten czytnik przetestować, a więc podnosi świadomość społeczeństwa. A po drugie i ważniejsze sprawia, że ktoś inny sobie pomyśli że może warto coś przeczytać. Im głośniej o książkach i czytaniu (niezależnie od formy) tym lepiej.

      A co do samego filmiku to Pan Meller ma u mnie plusa – nie każdy potrafi podejść do siebie z takim dystansem niezależnie od tego czy zrobił to by zarobić czy dla kawału.

      0
    • asymon pisze:

      E tam, przeczytałem pierwszy wpis MM i jest OK, nie wiem skąd te pretensje o ciężki dowcip i nietrafioną ironię. Zainteresowała mnie ta gruzińska książka antykucharska, szkoda że nigdzie nie jest dostępna.

      Inna sprawa, że zwykle za promocję czytania biorą się osoby, hm, niezbyt kompetentne, np. była kiedyś kampania: cytasz – zaliczasz. :-) Nie wiem zresztą, jak to ma działać? Człowiek, który od czasu „Antka Muzykanta” nie miał w rękach książki zacznie czytać, bo zobaczył billboard, czy piętnastosekundową reklamówkę w telewizji? Zalajkował stronę na fejsbuku? To jest rozsądne wydawanie publicznych pieniędzy? Czy ktoś weryfikuje skuteczność takich akcji?

      A od Pottera uprzejmie proszę się odstosunkować, bo to dobre książki są. Piszę to choć mam ponad 30 lat a serię przeczytałem niedawno. Literacko Rowling jest o lata świetlne przed Brownem, na temat EL James się nie wypowiadam, bo jeszcze nie czytałem. Chyba kupię właśnie wydanie papierowe i będę ostentacyjnie czytał w komunikacji miejskiej.

      0
      • Robert Drózd pisze:

        Mnie Potter wkurzał przez pierwsze dwa tomy, ale potem wciągnął i przytrzymał aż do końca. :-) Chociaż powiedzmy jasno, że nie będzie to moja ulubiona seria.

        Z tymi akcjami jest problem taki, że można co najwyżej zmierzyć ich zasięg – ile osób obejrzało film, zalajkowało post itd – ale niczego więcej.

        0
        • asymon pisze:

          Potter to prawdopodobnie najładniejszy literacki język angielski z jakim się zetknąłem. Też się nie załapałem wiekowo na „potteromanię”, ale rozumiem. Podejrzewam, że gdybym miał 10-12 lat, wystawałbym o północy na premierach :-)

          0
        • Aki pisze:

          A ja lubię pierwszy, drugi i trzeci (ten najbardziej) tom Pottera, czwarty średnio, piąty okropna nuda, to samo szósty a siódmy to nie wiem what she was smoking. Kupiłam wszystkie na pottermore mimo że mam na papierze. Fajnie było czytać te tomiszcza na cienkim Kindlu.

          Co do pięknego literackiego angielskiego najlepsze są kryminały Agathy Christie.

          0
  14. Tomkyf pisze:

    Mimo wszystko cała sprawa wywołuje u mnie kawał szczerego uśmiechu. Kolejny odcinek serialu znów zaserwował mi humor na cały dzień. I wcale nie sarkastycznie :). Naprawdę fajnie jest być po jednej ze stron jeśli z przymrużeniem oka podchodzimy do sprawy. Dlatego pozytywnie pobudzony robiąc sobie ciepłą poranną latte nie mogę się doczekać aby na moment przed wyjściem do pracy usiąść w ciepłym fotelu i pogłaskać Kindla z podziękowaniem za ogrom treści jaki niesie w sobie :). Hmmm… nigdy nie pogłaskałem żadnej papierowej książki :)

    0
  15. mo pisze:

    Uśmiałam się. Szczerze. Facet ma jednak dystans do siebie ;) ;) ;)

    0
    • maland pisze:

      hmm mnie osobiscie nic tam nie smieszylo, troche to wygladalo jakby robione bylo na sile, zeby tylko zatrzec niesmak wywolany felietonem.

      0
  16. mg pisze:

    załatwił nas bez mydła (i wazeliny)… (już stwierdziłem, że to palant, a tu proszę… reklama…)

    0
  17. wojtekm pisze:

    ja wiem, że to głupio chwalić się ignorancją, ale przed artykułem na Twoim blogu to nie miałem w ogóle pojęcia o istnieniu tego pana. Więc jest to jakaś forma promocji

    0
  18. ech pisze:

    Meller w gazecie, Meller na „Świecie czytników”, Meller tu i tam… strach konserwę otworzyć.

    0
  19. maćk pisze:

    „Wojna? Myślałem że my tutaj książki czytamy…”

    Ważne słowa Robercie. Można by ich interpretacje znacząco rozszerzyć…

    Swoją drogą promocja się p. Marcinowi udała. Co by nie powiedzieć – cel marketingowy osiągnięty. Mówi się o nim, o książce. I jestem przekonany że uda mu się sprzedać dodatkowych „kilka” egzemplarzy w mobi czy epub :)

    0
  20. qasx pisze:

    Książka Mellera mnie nie interesuje, cieszę się jednak, że wreszcie jest dostępny materiał wideo konfrontowalny z wiecznymi zapachowcami z telewizji.

    0
  21. reg5 pisze:

    Teraz mamy rozdroże.
    Jeśli ksiażki papierowe beda istnieć i elektroniczne bedzie ok
    jeśli wydawcy zmienią prawo znikna ksiazki papierowe. Staniemy sie powoli gettem elektronicznym. za 20 lat nie bedzie nowych ksiazek po za nakladami kolekcjonerskimi. Znikna tez drukarki i xero.

    0
    • LPG pisze:

      Spokojnie, rynek nie znosi próżni. Już teraz można mówić o wysypie usług druku na żądanie, np pojedyncze egzemplarze fotoksiążek. Nie widzę powodu, dla którego to by się nie przyjęło przy literaturze. W sumie, to chyba jest legalne, wydrukować sobie na własny użytek ebooka?

      0
  22. slawek pisze:

    Obawiam się, że niezależnie od zgrabnego przeprowadzenia tej promocji, książki kupować nie warto. Niedawno zabrałem się za jego książkę o Gruzji (nie pamiętam tytułu, jakieś obce słowo) i przerwałem w połowie – facet niemiłosiernie przynudza. Gorzej niż Martyna Wojciechowska, bo ona chociaż plecie trzy po trzy to przynajmniej z werwą, a ten smędzi i smędzi i smędzi….

    0
  23. LPG pisze:

    no i wyszło szydło – po prostu reklama. Daliśmy się zrobić jak dzieci normalnie.
    Swoją drogą, wszystkim zainteresowanym zalecam wstrzymanie się od zakupu – nie od dziś wiadomo, że takie odgrzewane pozycje dość szybko są przeceniane i można je zwyczajnie kupić w naszej ulubionej cenie ;-]

    0
  24. mmena pisze:

    Duży plus za dystans do siebie. Nawet jeśli wszystko było ukartowane.
    Film świetny. Dodałabym tam jeszcze pranie na tarze.

    0
  25. kz pisze:

    Swoją drogą to chyba dobry znak, że promocja była oparta o interakcję z użytkownikami czytników – znaczy się trochę ich jest i warto tu zamieszać :)

    0
  26. niby pisze:

    Nic nie rozumiem z tej „reklamy”. Ewentualnie tyle, że Marin Meller lubi wąchać, sypać i wkręcać…

    0
  27. Rumburak pisze:

    „Tania książka” już szykuje miejsce na półce z książkami za 5zł. Nie wiem kto czyta te książki skoro czytelnictwo spada, nawet książek świetnych autorów.

    0
  28. Kniaź Myszkin pisze:

    Gość się po prostu ośmieszył i teraz próbuje odkupić swoje winy.

    0
  29. Quetz pisze:

    To znaczy tylko tyle, że Pan Meller załatwił sobie darmową promocję w grupie odbiorców jakimi są posiadacze czytników. A Ty Robercie dałeś się wkręcić i tyle.
    Z drugiej strony znaczy to tylko i wyłącznie, że czytniki i ich użytkownicy są postrzegani jako target, którym OPŁACA się zajmować, co tylko takie zachowanie Pana Mellera potwierdza, chociaż wprost pozornie mówi co innego.

    0
  30. Kefir pisze:

    czy możecie z łaski swojej nie dawać tutaj plejerek z autoplay, to jest strasznie niefajne wobec użytkowników, kiedy nagle coś bez naszej wiedzy zaczyna drzeć się z głośników.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.