Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Magazyn Pismo w wersji na czytniki – również w cenie prenumeraty papierowej

Pismo. Magazyn Opinii – to nowy miesięcznik, który wystartował w styczniu 2018 i zdobył już pewną popularność. Od paru miesięcy możemy go też przeczytać na naszych czytnikach.

Zacznijmy od tego, co o sobie mówią:

„Pismo. Magazyn opinii” to miesięcznik, który łączy w sobie fakt, literaturę, obraz oraz humor. Poruszamy w nim istotne tematy społeczne, ekonomiczne, naukowe, technologiczne, kulturalne i polityczne.

Dlatego znajdziecie tu treści merytoryczne, wnikliwe i rzetelne. A to wszystko w nowoczesnej i zwracającej uwagę formie. Chcemy, by nasze „Pismo” angażowało czytelnika zarówno atrakcyjną ilustracją, jak i przykuwającym uwagę zdjęciem. I żeby zapraszało do rozmów o rzeczach ważnych.

Co ważne, jak twierdzi redakcja, jest to przedsięwzięcie pro publico bono, a to w praktyce oznacza, że w piśmie… nie ma reklam!

Magazyn zbiera faktycznie różne gatunkowo treści, przykładowo w numerze czerwcowym mamy:

  • Opowiadanie Zośki Papużanki i fragment Dzienników Józefa Hena
  • Trzy reportaże (Michał Szczęch, Kalina Błażejewska, Tomasz Ulanowski)
  • Eseje o polskich Mundialach (Stefan Szczepłek), Iranie (Ludwika Włodek), albo analizę problemów Facebooka (Dominik Batorski).
  • Współczesną poezję, komiks i fotoreportaż.

Mnie oczywiście najbardziej interesuje na tym blogu wersja na czytniki.

Zakup prenumeraty

Na stronie prenumeraty znajdziemy kilka ofert na wydanie papierowe oraz cyfrowe, z tym że kupując papier, dostaniemy też wersję elektroniczną.

Jak widzimy, ceny są niemal identyczne. Jeden numer pisma papierowego (i dostęp miesięczny) to 12,99 zł – z kolei za dostęp cyfrowy płacimy 9,99 zł. Oszczędność jest zauważalna dopiero przy zakupie prenumeraty półrocznej.

To pokazuje dobitnie, że wydawcy zależy na tym, abyśmy kupowali papier. Jednocześnie nawet osoby, którym zależy tylko na papierze, dostają też wersję cyfrową – i może do niej się przekonają.

Ja przewrotnie nabyłem jednak wydanie cyfrowe. Warto zauważyć, że nie kupujemy pojedynczego numeru, a 30-dniowy dostęp do serwisu.

A to oznacza, że przez 30 dni możemy korzystać zarówno ze strony Pisma, jak i pobierać numery archiwalne. Wszystkie dotychczasowe numery (poza pierwszym) mają wersje na czytniki.

Nie ma niestety funkcji automatycznej wysyłki na Kindle i tu Pismo ustępuje w tym momencie innym magazynom, które zdecydowały się na samodzielną sprzedaż (choćby Polityce czy Newsweekowi).

„Pismo” na czytniku

Wersja na czytnik, zarówno EPUB i MOBI jest przygotowana bardzo porządnie, mamy „książkowy” spis treści, osadzoną czcionkę (można oczywiście z niej zrezygnować), wyróżnienie akapitów czy nagłówków.

Twórcy wersji mobilnej starali się, aby przypominała ona papier. Tak wygląda początek jednego z artykułów na Kindle Oasis 1.

I dla porównania – strona z wersji papierowej oraz PDF:

W wersji na czytniki zachowano nawet wyróżnienie istotnych fragmentów, które w wydaniu papierowym znalazły się na marginesie.

Tutaj widzimy jednak wadę wersji na czytniki. Brak podziału wyrazów sprawia, że dziury między wyjustowanymi wyrazami w wąskich kolumnach są ogromne, szczególnie jeśli korzystamy z większej czcionki. Stąd mój jedyny postulat – należy dodać podział wyrazów.

Wspomniałem wyżej, że w każdym numerze znajdziemy komiks czy fotoreportaż.

Komiks wygląda nawet czytelnie.

Fotoreportaż już mniej, albo i wcale, gdy akurat zaprezentowano ciemne zdjęcie o niskim kontraście.

To faktycznie są treści, które najlepiej przeglądać albo w papierze, albo na kolorowym ekranie. Niemniej brawo dla redakcji za przygotowanie wszystkiego. W takiej „Polityce” z fotoreportażu zostaje zwykle tylko pierwsze zdjęcie, choć to jest być może ograniczenie gazetkowego formatu Kindle.

Aha, nowy numer w wersji MOBI ma błąd – otóż w środku dziennika Józefa Hena wrzucony został… wiersz, który powinien być dalej. Wiedzą o tym i to poprawią. Wersja EPUB jest poprawna.

Podsumowanie

Ogromnie mnie cieszy, że nowy magazyn, chcący rywalizować o naszą uwagę i o nasze portfele pamięta też o e-czytelnikach.

Można oczywiście narzekać, że nie kupimy Pisma u dystrybutorów, np. w Nexto czy Publio, ale rozumiem dobrze, że wydawca nie chce oddawać im marży.

To jest zresztą ogólny trend – swoje platformy sprzedażowe mają m.in. Gazeta Wyborcza, Polityka, Newsweek – i nawet jeśli formaty czytnikowe kupimy gdzie indziej, zwykle najbardziej opłaca się to u wydawcy.

Podoba mi się też możliwość dostępu do całej treści i archiwów na określony czas, również dla prenumeratorów wersji papierowej. Dlatego jeśli kupujecie „Pismo” w papierze – zachęcam do przenosin na prenumeratę online – dostaniecie też wersję na czytnik.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

27 odpowiedzi na „Magazyn Pismo w wersji na czytniki – również w cenie prenumeraty papierowej

  1. Dioskur pisze:

    „jest to przedsięwzięcie pro publico bono” – to dlaczego jest płatne? Taki „gratis za 10 złotych”? :>

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Bo drukarnia i korekta za dobre słowo nie pracuje? Zresztą nie widzę w takim układzie powodu, aby nie płacić też autorom za ich pracę.

      8
  2. Athame pisze:

    Wersja na czytnik, zarówno EPUB i MOBI jest przygotowana bardzo porządnie…

    I na czytniku Kindle brak dzielenia wyrazów…

    Szczególnie „porządnie” wygląda to na screenie z fragmentem na marginesie (w trzecim wierszu).

    0
    • Robert Drózd pisze:

      W porównaniu z takim Newsweekiem, który swego czasu gubił śródtytuły w tekście, albo z Gazetą Prawną, która ich nie wyróżnia, albo Parkietem, który ilustracje umieszcza czasami w losowych miejscach – to tak, Pismo zostało przygotowane porządnie.

      6
      • Athame pisze:

        No i tego właśnie nie lubię…

        Mamy tu ewidentnie niedopatrzenie, a Ty próbujesz tłumaczyć, że inni robią to jeszcze gorzej.

        Tutaj razi to tym bardziej, że cała reszta wydaje się w porządku. No dobra – jeszcze obrazki prezentujące „czarne na czarnym” trzeba rozjaśnić (ew. wyostrzyć kontrast), bo obecnie nie ma z nich żadnego użytku.

        1
    • Bociek pisze:

      Ekhm… nie wszyscy lubią dzielenie wyrazów. Ja np. preferuję wyjustowany tekst.

      1
      • Athame pisze:

        Przecież jedno drugiego nie wyklucza.

        1
      • asymon pisze:

        W książkach papierowych masz dzielenie wyrazów i wyjustowany tekst :-D

        Najgorzej wygląda tekst wyrównany do lewej z podziałem, da się tak na Pocketbooku ustawić.

        1
      • Bociek pisze:

        W takim razie wstawcie sobie słowo „tylko” przed słowa „wyjustowany tekst”. Mam na myśli oczywiście wyjustowanie do obu marginesów jednocześnie i brak podziału wyrazów. Jakoś lepiej mi się wtedy czyta.

        2
  3. Klara pisze:

    Jak to „książkowy spis treści”? To oznacza, że nie jest złożona jak gazeta (np. Wyborcza) i przeskakiwanie między artykułami wymaga wejścia za każdym razem w spis treści? Newsweek tak składają i nie da się tego normalnie przeglądać. Nie wiem, kto czyta prasę po kolei artykuł po artykule. Straszna udręka.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      „przeskakiwanie między artykułami wymaga wejścia za każdym razem w spis treści” – a funkcję PageFlip znasz?

      Zwróć uwagę, że to nie jest Polityka czy GW gdzie może być nawet sto krótkich tekstów – artykuły są dłuższe i jest ich łącznie koło 20.

      „Gazetkowy” format MOBI ma tę wadę, że to jest „stare” MOBI, więc tam o podziale wyrazów czy jakichkolwiek zmianach typograficznych można zapomnieć.

      3
    • W. pisze:

      Format periodykowy na Kindle to już na dzisiaj jest żenada pod względem formatowania – ewidentnie jego rozwój został porzucony. Sam np. Politykę cyfrową przerabiam sobie z EPUB na MOBI książkowy z dzieleniem wyrazów (odrobinkę trzeba wykomentować z XML-a). Ma to taką dodatkową zaletę, że można robić zakładki (w periodykowym – tylko zaznaczenia) do wybranych artykułów. Zatem najpierw robię wstępny przegląd artykułów i zakładki do tych, które mnie interesują i chcę kiedyś przeczytać, a potem już mam dość fajną nawigację po tych zakładkach.

      0
  4. Therion7777 pisze:

    Uwielbiam Pismo :-)

    1
  5. buszujacy pisze:

    Ja ściągam sobie epuby, dorzucam dzielenie wyrazów, konwertuję i daję na Kindla. I jest to moim zdaniem najładniej złożona rzecz na czytnik, jaką do tej pory widziałem.

    4
  6. zipper pisze:

    Pismo jest nawet spoko, ale Przekrój toto nie jest.

    0
  7. sylwek pisze:

    Jakie jest to pismo? Nie jest za bardzo lewicujące ani prawicujące? Bo nie lubie jak jest za duży odchył polityczny.

    0
  8. Ewelina pisze:

    Mam pytanie troszkę z innej beczki.
    Chcę kupić czytnik, najbardziej przekonuje mnie jednak Kindle, ale tez chciałabym móc korzystać z Legimi.
    Czy na dzień dzisiejszy w tej formie jak wyglada to teraz wybrałby Pan Kindle, żeby także korzystać z Legimi, czy lepiej skłonić sie ku innemu czytnikowi? Odpowiada mi usługa Legimi, bo chce czytać książki, które niekoniecznie chce kupić, ale nie za bardzo przemawiają do mnie ich czytniki. Dziękuję bardzo.

    0
    • szeroki pisze:

      Przez moment się zastanawiałem co to za model „Pan Kindle” :-)

      6
    • Athame pisze:

      Odpowiem niepytany.

      Zrób sobie listę powiedzmy 20 książek ostatnio przeczytanych i ok. 10, które planujesz przeczytać (może to być też proporcja 10:5, ale wtedy wynik sprawdzianu będzie mniej pewny). Potem wejdź na stronę Legimi i wyszukaj wszystkie te tytuły. Jeśli w większości będę dostępne w Legimi na Kindle (sama sobie określ limit – dla mnie sensowne jest przyjąć dostępność 25/30) to możesz spokojnie pójść w kierunku Kindle Paperwhite i Legimi. Jeśli zaś braków będzie więcej to zrezygnuj albo z Kindle, albo z Legimi.

      3
    • Robert Drózd pisze:

      Pytanie, co poza Legimi. Czy te kilka książek z Legimi to będą podstawowe lektury. Bo jeśli tak – najlepiej moim zdaniem wypada PocketBook. Ja z Legimi korzystam na PocketBooku, choć głównie przez to, że nie musze wykupywać abonamentu „pełnego” czyli bez limitu, a wystarcza mi Legimi 1000. No, ale 90% książek jednak kupuję i czytam na Kindle.

      0
  9. Ewelina pisze:

    Super. Dziękuje. Tak właśnie zrobię. Gorzej jeśli wyjdzie mi wynik nie po mojej myśli, bo uparłam się na Kindle😉

    0
    • asymon pisze:

      Trochę uzupełniając komentarz Athame – Legimi na Kindle to właściwie pięć sensownych wydawnictw: Czarne, Literackie, Prószyński, Albatros i MAG. Może jeszcze Marginesy i Filia. Inne na Kindle są niedostępne i niestety oferta się nie powiększa.

      Ja wytrzymałem pół roku na takiej „diecie”, zachciało się też czegoś innego.

      0
  10. Anna pisze:

    Ja co jakiś czas zastanawiam się nad Legimi w różnych formach, ale chyba nie bardzo by mi się opłacało-mnóstwo książek czeka w kolejce do czytania- i papierowych, i elektronicznych, na miesiąc są kupowane może średnio ze 2 albo 3 ebooki w promocjach (na ogół po kilkanaście złotych, część z Amazona i tak, niektóre darmowe-legalne). Więc mimo wszystko, jak na moją książkową „konsumpcję”, nawet tani pakiet byłyby dosyć nieopłacalny. Ale zapewne zależy od potrzeb i szybkości czytania/miesiąc ;)

    0
  11. Rozyk pisze:

    Anna, można jeszcze skorzystać z kodu do Legimi z biblioteki (darmowy), ale nie działa na Kindle. Ja kupiłem najtańszego inkbooka specjalnie do Legimi i nie żałuję, bo dużo nowości sobie czytam i nie muszę kupować. A Kindla mam do pozostałych swoich ebooków, bo od czasu do czasu coś kupuję w promocjach.

    0
    • Anna pisze:

      Wiem, że można, ale posiadam Kundelka, więc czytać musiałabym albo na pożyczonym z biblioteki czytniku albo na telefonie, a nie wiem, czy by mi się chciało (przy mnogości innych rzeczy do czytania) :) Zamierzam kiedyś przetestować, ale jak będę mieć już luźniej z pracą ;) A drugi czytnik własny chyba też by mi się nie opłacał :/

      0
  12. phelcq pisze:

    A mi najbardziej podoba się, że jest profesjonalna wersja audio. W pierwszym numerze była półprofesjonalna, ale potem sięgnęli po dobrych lektorów. To są długie formy i czasem lepiej się ich słucha, np. przy zmywaniu czy w podróży ;)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania i polityką prywatności

Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.