Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Kryterium Pottera, czyli jak radzić sobie z promocjami na e-booki?

Kryterium Pottera

Wyobraźmy sobie sytuację, że jak co dnia siadamy do komputera, otwieramy w przeglądarce stronę Świata Czytników i jak co dnia atakuje nas tytuł “Promocje dnia”.

We wpisie lista e-booków w tak bardzo atrakcyjnych cenach, z zachęcającym komentarzem Roberta “Wysoko oceniana, 7,8 na LC”… Co robić? Oczywiście bywa tak, że autora znamy i lubimy, książkę kojarzymy i nie ma problemu, bierzemy i już. Ale mamy swoje lata, jakieś tam preferencje i nie chcemy się nadziać np. na literaturę określaną jako Young Adult, jeśli jesteśmy młodzi już tylko duchem i nie kręci nas kolejna sztampowa dystopia dla nastolatków lub, co gorsza, romans z przystojnym wampirem?

Albo, patrząc z innej strony, mamy siedemnaście lat, interesują nas właśnie wampiry, ale nie trawimy science fiction, a tu wpadło w oko takie “Ślepowidzenie”, bardzo dobrze oceniane, podobno z wampirami (nie ma e-booka po polsku).

Sposób wykorzystuje powszechnie znany fakt, że podobnym ludziom podobają się podobne rzeczy, są oczywiście wyjątki ale okazuje się, że nieistotne statystycznie. Oczywiście każdy z nas uważa, że jest wyjątkowy, ale tak to po prostu działa, jak pisał Chuck Palachniuk “You are not a beautiful or unique snowflake”. Stąd właśnie wzięło się Big Data, hurtownie danych, to po prostu działa, trzeba mieć tylko dostęp do dużej bazy, a LC nam go zapewnia. Tak, trochę to smutne, ale można to wykorzystać do własnych celów :-)

Musimy więc znaleźć ludzi o podobnym guście i zainteresowaniach i sprawdzić, czy podobała im się książka którą chcemy kupić, jest wtedy szansa, że i nam się spodoba. Prosta sprawa? Jeśli mamy do dyspozycji internet i serwis Lubimy Czytać, to banalnie prosta.

Zakładam, że mamy konto na Lubimy Czytać, jeśli nie, dobrze je zrobić i wrzucić trochę książek które czytaliśmy i lubimy lub nie. Im więcej książek w naszej biblioteczce, tym więcej materiału do porównania, a na tym cały sposób się opiera. Zadbajmy więc, żeby było co porównywać.

Mało wspólnych książek? Powodem może być mała biblioteczka na LC.

Mało wspólnych książek? Powodem może być mała biblioteczka na LC.

Otwieramy pierwszych kilka, kilkanaście kont z recenzjami interesującej nas książki, (zwykle wystarczy pierwsza strona) i porównujemy nasze biblioteczki, klikając w link w prawej kolumnie.

lc-porownaj

I teraz są dwie możliwości:

  1. Jeśli wspólnych książek jest dużo, kilka, kilkanaście stron, książka najprawdopodobniej nam się spodoba. Nie jest zbyt istotne, czy osoba oceniła książki tak samo jak my, niektóre oceny mogą się nawet bardzo różnić. Porównujemy coś bardziej ogólnego niż to, czy konkretne książki tak samo nam się podobały lub nie. Istotne są także książki na półce “Chcę przeczytać”, one również sugerują poruszanie się na podobnej orbicie – i to jest największa zaleta tego sposobu: szybkość. W zasadzie wystarczy rzut oka na to, ile stron ma lista wspólnych, przy pięciu i wyżej zwiększa się prawdopodobieństwo , że książka dobrze oceniona przez tę osobę spodoba się i nam.
  2. Jeśli nie mamy żadnych wspólnych książek, albo są tylko książki z cyklu Harry Potter (stąd nazwa), Władca Pierścieni, czy Millenium Stiega Larssona, to prawdopodobnie nasz gust literacki się rozmija z gustem “podglądanej” osoby. Choć niekoniecznie, zwłaszcza jeśli nasza biblioteczka na LC nie jest duża, ja na przykład zacząłem rejestrować swoje lektury od 2010 i wszystkiego co przeczytałem wcześniej nie ma na mojej półce “Przeczytane” – jest to świadoma decyzja.
    lc_przeczytane
    Zaglądamy na półkę “Przeczytane” tej osoby i wybieramy sortowanie według  “Ocena moja”. I znowu wystarczy przejrzenie jednej-dwóch stron, żeby stwierdzić, czy nasz gust jest zbieżny. Jeśli nie kojarzymy najwyżej ocenianych tytułów lub nazwiska autorów budzą naszą niechęć, dodajemy głos „nie” na zakup książki, którą sprawdzamy.

Oczywiście możemy zajrzeć też do „Przeczytanych” osoby o dużej ilości wspólnych książek, ale znajdziemy tam zwykle rzeczy znane i lubiane. Jeśli trafimy na książkę zupełnie nieznaną, zwykle warto dodać ją na półkę „Chcę przeczytać”, tak trafiłem np. na „Trzeci świat” Macieja Guzka.

Jeśli czyjś gust literacki szczególnie przypadnie nam do gustu, możemy dodać tę osobę do znajomych lub obserwowanych. Będzie się wyświetlać na początku listy recenzji, co jeszcze ułatwi i przyspieszy stosowanie kryterium.

Z czasem zapamiętamy użytkowników o podobnym guście, wtedy znajomy awatar to głos "na plus"

Z czasem zapamiętamy użytkowników o podobnym guście, wtedy znajomy awatar to szybki głos „na plus”

Oczywiście zastosowanie ma też kryterium odwrotne – możemy sprawdzić osobę, której interesująca nas książka się nie spodobała – jeśli nasze biblioteczki bardzo się różnią, książki nie skreślamy.

Te dwa proste kroki (porównanie biblioteczek i sprawdzenie najlepiej ocenianych książek na półce Przeczytane), powtórzone dla kilku, kilkunastu osób, dają nam dość konkretną wiedzę na temat książki.

Dodatkową zaletą jest czas – nie musimy googlać interesującego nas tytułu i przebijać przez dziesiątki ziejących grafomanią blogów recenzenckich. Więcej, nie musimy czytać recenzji na LC, zwykle same gwiazdki pozwolą na określenie, które osoby lubią czytać to co my i czy tym osobom książka się podobała, czy nie.

Chciałbym podziękować za możliwość zrobienia „printscreenów” z konta LC zaglądającym na bloga o nickach KBKBKB i Pablos a także Bed, nie wiem czy „e-bookowej”, ale o dobrym (tzn. zbliżonym do mojego) guście literackim.

Na koniec zastrzeżenie – nie jestem w żadem sposób związany z serwisem Lubimy Czytać poza tym, że  od kilku lat używam i, mimo pewnych uwag, chwalę sobie i polecam. Zacząłem jeszcze przed kupnem czytnika, głównie po to, żeby wyszukiwać ciekawe rzeczy do przeczytania. Drugie zastrzeżenie: “kryterium Pottera” jest luźną obserwacją, choć pożyteczną, nie traktujcie go zbyt serio. Oczywiście stosuje się też do papierowych książek, ale zakup e-booka bywa bardziej impulsowy.

I jeszcze komentarz Roberta :-)

Asymon mówił mi już wcześniej o tym kryterium, ale sądziłem, że ogranicza się ono do wejścia na profile ludzi dających wysokie oceny danej książce i sprawdzeniu co recenzują.

Tymczasem, jak się okazuje, serwis LC daje więcej możliwości, np. porównanie bibliotek – jednak nie ma nic za darmo, w tym celu trzeba najpierw samemu nadać trochę ocen, tak aby było co porównywać…  Tydzień temu pisałem o książkowych społecznościach, mógłbym teraz tam dodać, że ważną cechą każdego takiego serwisu jest docenianie konsekwencji – im bardziej się zaangażujemy, tym więcej wyciągniemy, choćby przez takie funkcje.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

27 odpowiedzi na „Kryterium Pottera, czyli jak radzić sobie z promocjami na e-booki?

  1. marta pisze:

    Artykuł trochę trąci reklamą, lecz wierzę na słowo końcowej adnotacji :) ale wracając do tematu; zgodzę się, że można znaleźć tutaj ludzi o podobnym guście literackim i podyskutować. również posiadam profil, oto link http://lubimyczytac.pl/profil/108481/piratepalmer1

    0
    • YuukiSaya pisze:

      Mamy zerową zbieżność gustów.

      Ale podoba mi się pomysł z podawaniem linków do swoich profili, oto mój na Goodreads, gdzie też jest opcja porównania biblioteczek ;) Nawet liczy „kompatybilność” użytkowników ;)

      https://www.goodreads.com/user/show/30127686-yuukisaya

      0
    • Robert Drózd pisze:

      Potwierdzam, że nie jest to reklama, ani efekt współpracy, zresztą do rzeczonego serwisu był tylko jeden link. :-)

      I chyba dodam, że teraz zalogowałem się na swoje konto w LC, żeby pouzupełniać oceny – można to było jednak zrobić lepiej. Liczba kliknięć czasami jest zbyt duża, szkoda też, że nie można dodawać ocen (lub dodawać do list) po prostu z listy tytułów danego autora – nie, trzeba otwierać okienko pisania recenzji, której nie chcę pisać, czekać przy okazji… Chyba się nie przekonam do wrzucania całej mojej bilioteki.

      0
      • R pisze:

        Racja LC jest hołdem dla KLIKOMANI, mogli by to rozwiązać w sposób podobny do Filmwebu, tam jest to zrobiony w fajny prosty i czytelny sposób. A nie pierwszy raz jak się zalogowałem nie miałem pojęcia gdzie się ocenia. Również mnie denerwuje że każde wydanie ma inną oddzielną stronę i oddzielną ocenę (może niektórym jest to potrzebne) ale na pewno nie większości. Z tego samego powodu denerwuje że top książek to tak naprawdę różne wydania Władcy pierścienia i Ojca chrzestnego. Ale mam nadzieję że twórcy strony są świadomi tych niedogodności i pracują nad tym.

        0
        • Dumeras pisze:

          Są świadomi, na forum „z uwagami” jest do główny wątek powtarzający się dość regularnie.
          I nic nie robią, nowa szata graficzna i interfejs jeszcze sprawę pogorszyły :-(
          Mnie najbardziej drażnią różne wydania i podstrony. Nie jestem komputerową bazą danych, żeby odróżniać i sprawdzać numery ISBN książek.
          Po kilku miesiącach wprowadzono małą ikonkę informującą, że daną książkę ma się ale w innym wydaniu. Przy takim tempie prac i podejściu do tematu szybciej znajdzie się konkurencja, niż portal zostanie user friendly :-(
          Ale na razie na polskim rynku jest liderem, reszta mocno w tyle.

          0
          • Rafał pisze:

            Dokładnie tak jest — też to mnie raziło w LC. Teraz chyba jest nieco lepiej ale wcześniej… Jedna książka np. znana z mnóstwem wydań (np. ,,Chłopi”) a stron na nią z kilkanaście… A co gorsza wcześniej kilka wydań miały różne oceny, bo użytkownicy dodawali różne wydania… A przecież to dalej ta sama książka, ten sam tekst — zatem powinna mieć jedną ocenę i jeden zbiór recenzji.

            http://lubimyczytac.pl/profil/98541/nerotex

            0
    • Malli pisze:

      Mi też podoba się pomysł z zamieszczaniem linka do profilu na LC. Ale tak jak kolega Paweł za mną też masz „zerową” zbieżność. ;-)
      Jednak przekrój gustów (czy jak to odmienić?) czytających Świat Czytników jest bardzo szeroki. :-)

      Aha, a link powinien być w nicku. W razie czego: http://lubimyczytac.pl/profil/107775/mallignus

      0
    • Krzysiek Palka pisze:

      @piratepalmer heh, internet jest mały. Kiedyś znałem cię w „sąsiadach” na last.fm (głównie przez Kaczmarskiego) teraz na ŚC. Podbiorę kilka książek z twojego profilu, żeby dodać do swojej coraz dłuższej listy do przeczytania — podobne mamy gusta :)

      0
  2. Magdalaena pisze:

    A czy do LC można hurtem wrzucić swoje oceny książek (np. w postaci pliku csv)?

    0
    • Dumeras pisze:

      Nie jest mi znana taka metoda, jeśli jest to bardzo dokładnie ukryta i dostępna tylko dla administratora systemu :-/
      Podejrzewa, że kłopot z odpowiednim uszeregowaniem komórek byłby i ich nazewnictwem, dlatego odpuścili sobie taką opcję.
      Dodawanie niestety jest bardzo łopatologiczne, dodanie książki na półkę to tylko kilka kliknięć mniej niż dodanie całkiem nowej książki do bazy LC :-/

      0
    • Solea pisze:

      Nie znalazłam takiego sposobu, ale można za pomocą aplikacji w telefonie zeskanować kod kreskowy książki i ta automatycznie zostanie dodana do biblioteczki.

      0
      • Magdalaena pisze:

        To mnie nie urządza – mam w swoim arkuszu (i częściowo w goodreads) kilka tysięcy książek. W tym część oceniona jako not-for-me ze względu na rozczarowanie np. pierwszym tomem cyklu.

        0
  3. Kamila pisze:

    Porównywanie książek w biblioteczkach to bardzo fajna funkcja, niestety na LC nie działa ona tak jak powinna, gdyż różne wydania danej książki traktowane są jako odrębne pozycje. Co w zasadzie wszystko psuje, bo jeśli osoba z którą się porównujemy przeczytała inne wydanie to książka nie zostanie zaliczona do wspólnych. Odrębne wydania mają też często różne oceny i różnią się ilością opinii. Wg mnie to jest jeden z największych minusów i niedociągnięć LC.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      To jest duży problem większości serwisów książkowych – z drugiej strony wydania czasami się między sobą różnią i należałoby je odróżnić.

      Czy np. „Imię róży” Umberto Eco, które ma zdaje się dwa tłumaczenia (jedno niezłe, drugie słabsze), powinno być dwa razy czy raz? Podobnie „Mistrz i Małgorzata”. Co ma zaznaczyć ktoś kto czytał w oryginale?

      No, ale ostatecznie to w końcu tylko zabawa, a nie dylematy PKW. :-)

      0
      • Kamila pisze:

        Wydania oczywiście powinny być osobne, każdy dodaje to które przeczytał, ale wg mnie wszystkie powinny być podpięte pod główny tytuł. Tak to działa na Goodreads. Inaczej takie porównywanie nie ma sensu. W końcu treść książki pozostaje ta sama, niezależnie od tłumaczenia i języka danego wydania.
        Zabawa zabawą, ale porządek powinien być ;)

        0
        • asymon pisze:

          Dodałem trochę rzeczy do katalogu LC i powiem tak: jest tam coś takiego jak książka główna, zwykle najnowsze polskie wydanie papierowe, ale czy porównanie biblioteczek uwzględnia różne wydania, tego na razie nie wiem.

          Na rozbite wydania, typu Władca Pierścieni vs Wyprawa+Dwie wieże+Powrót króla chyba nie ma mocnych. Przeczytałem w zeszłym roku zbiorcze wydanie Ziemiomorza i oczywiście porównywarka nie wyłapie, jeśli ktoś czytał np. tylko trylogię w osobnych tomach wydaną przez gdański Phantom Press. Po to jest pkt. 2 – przeglądanie przeczytanych.

          0
        • Doman pisze:

          „treść książki pozostaje ta sama”

          W przypadku słabego tłumacza nie mamy nawet takiej gwarancji, choćby znany przykład Pana Światła http://tlumok.republika.pl/reszke.htm
          Bywały tez sytuację, że poszczególne wydania książek miały dodane/wycięte całe rozdziały, bądź zmienione zakończenia, ale tu nie umiem podeprzeć się rodzimym przykładem.

          0
          • Usher pisze:

            Podam dwa przykłady zmian wymuszonych przez politykę.

            1. Najpierw niezupełnie rodzimy przykład: „Mistrz i Małgorzata”. Do tej pory po internetach poniewierają się pliki przygotowane na podstawie pierwszego przekładu (1969, na podstawie oryginalnego ocenzurowanego wydania z 1966-1967), choć praktycznie pełne wydanie nastąpiło dość szybko (oryginalne w 1973 r.) i rozszerzony polski przekład ukazywał się w PRL mimo zakazu wydań oryginalnych w ZSRR. W 1990 r. po otwarciu archiwów w ZSRR opublikowano ostateczną wersję książki i podobnie stało się z przekładami.

            2. Teraz przykład rodzimy: Trylogia kosmiczna Borunia i Trepki („Zagubiona przyszłość”, „Proxima” i „Kosmiczni bracia”), podobnie zakręcony. Pierwsze książkowe wydanie „Zagubionej przyszłości” z roku 1954 pod naciskiem partyjnych recenzentów przybrało wydźwięk mocno socrealistyczny, na szczęście przyszły zmiany polityczne i druga edycja z 1957 r. była powrotem do pierwotnej wersji powieści, drukowanej wcześniej w odcinkach w prasie. Mimo to całość miała nadal charakter socrealistyczny, dlatego w kolejnym wydaniu, które ukazało się 30 lat później, u schyłku PRL, autorzy dokonali kolejnych poprawek.
            Wskutek tego mamy dwa kanony:
            – z lat 1957-59, niewznawiany, ceniony przez miłośników klasycznej SF;
            – z lat 1986-89, uznany za wersję ostateczną przez autorów i wznowiony niedawno zgodnie z ich ostatnią wolą.
            Jeśli nie zmieni się prawo autorskie, wydanie z lat 50. na długo pozostanie w drugim obiegu.
            http://www.sedenko.pl/2013/05/10/trylogia-kosmiczna-borunia-i-trepki/

            Są też zmiany wprowadzane z własnej woli przez autorów, i tu znowu dwa ciekawe przykłady:
            – Bez zmiany oryginalnego tytułu, np. Jeffrey Archer „Shell We Tell The President – wyd. 1977 („Czy powiemy prezydentowi”) i wyd. 1986 („Czy powiemy pani prezydent”).
            – Ze zmianą tytułu, np. pierwsze powieści Tess Gerritsen, gdzie zmieniono również postacie i wydźwięk z romansowego („Peggy Sue Got Murdered” wyd. 1994) na kryminalny („Girl missing”, wyd. 2009, wyd. polskie „Ciało”), niekiedy dodając niezbyt szczęśliwie akcenty współczesne (np. bezsensowne odwołanie do serialu „House M.D.” zamiast „Quincy M.J.” ).

            0
  4. Dumeras pisze:

    Najmniej przydatna funkcja na LC dla was?

    Dla mnie jak na razie ichnie „rekomendacje”. Od czasu do czasu tam zajrzę, dla zabawy. Skuteczność 0%. Albo podaje mi tytuły, które już u siebie mam, ale w innym wydaniu (Sapkowskiego i Tolkiena ciągle mi wciska), albo odległe tomy jakiegoś cyklu, np. 5 tom cyklu, a ja ani pierwszego nie czytałem, ani mam go „w chcę przeczytać”. Po co lekturę zaczynać od końca? Mam ocenione 10 razy tyle pozycji, niż wskazane w opisie min. do działania algorytmu rekomendacji, taka sama, czyli zerowa skuteczność, gdy miałem znacznie mniej pozycji.

    0
    • Andrzej pisze:

      U mnie najczęściej wrzuca książki tego samego autora lub inne wydania.
      Nie ma ani jednego autora poza tymi których mam już w przeczytanych. Przeczytałem pierwszy tom Malazańskiej Księgi Poległych (ogrody księżyca) i teraz połowa rekomendacji to dalsze częsci. Do tego jednotomowe wydanie Władcy Pierścieni i kilka pojedynczych tytułów. Te rekomendacje można było inaczej rozwiązać

      0
  5. ren pisze:

    czytam na LC recenzje, ale nawet jak są negatywne, to ja wybieram z nich to, co mi pasuje. Bo przecież to, co komuś się nie podoba, może być własnie dla mnie zachętą, żeby przeczytać

    0
  6. PM pisze:

    Jakiś algorytm polecający książki jest też od lat na Biblionetce. Szczerze powiedziawszy to sprawdzam sobie go raczej dla zabawy, bo zwykle wyrzuca książki autorów, których wysoko oceniałem. Jakiegoś genialnego odkrycia nieznanej perełki nie doświadczyłem.

    A w kontekście serwisu LubimyCzytać: może jest jakiś skrypt żeby automatycznie zaimportować oceny z Biblinetki do LubimyCzytać? Wiesz coś o tym może asymonie? Wprowadzenie ręcznie kilkuset ocen może być zbyt czasochłonne. W tym czasie, a jest go zawsze za mało, można poczytać książkę zamiast klikać oceny ;)

    0
    • asymon pisze:

      Nie mam na to sposobu, raczej nie da się. Jak napisałem, dodaję książki do przeczytanych LC na bieżąco, nie wprowadzam „backlisty”, z dwóch powodów:

      Po pierwsze – subiektywna ocena książki zmienia się z  czasem, nie jestem w stanie stwierdzić, czy książka przeczytana 20 lat temu była „przeciętna”, czy „może być”. Lepiej jest to rozwiązane na goodreads – jest 5-cio punktowa skala, z czego 1 – na „nie”, 2 – neutralne, 3-5 – stopniowane „tak”.

      Po drugie – dodawanie dużej ilości do przeczytanych jest mordęgą, z tym się zgadazam, nie chciało mi się tego robić. A po zmianach layoutu jest jeszcze gorzej.

      Ale jest taki sposób: warto znaleźć kogoś o zbieżnym guście i wyświetlić jego książki, jak na obrazkach z we wpisie. W prawej kolumnie jest „Moja biblioteczka”, można je ocenić, klikając na gwiazdki, wtedy dodadzą się do naszych „Przeczytanych” (nie robię tego, z pierwszego powodu), lub dodać na półkę „Chcę przeczytać” (tak często robię). Powtórzysz to kilka razy i biblioteczka się wypełni.

      0
  7. beesqp pisze:

    Z tego co wiem podobna funkcje ma tez Goodreads, wystarczy przy opisie ksiazki ocenionej przez siebie kliknąć na profil uzytkownika z komentarzy, następnie „compare books” i voila widać czy oceny naszych list książek się pokrywają.
    A, IMHO, obsługa Goodreads jest znacznie wygodniejsza.

    0
  8. eksplor pisze:

    Fajny artykuł przydatny dla typowego, przeciętnego czytelnika – jednak sposób tu podany całkowicie zawodzi w przypadku osoby nietypowej, która, z różnych powodów, stroni od wszelkich portali społecznościowych. No nie znajdę opinii podobnych do mnie na LC, bo jeśli są choć odrobinę podobni, to się tam nie udzielają :P
    Z drugiej strony, przekonałem się wielokrotnie, że bazowanie na opiniach większości, w przypadku książek bywa zawodne. Z reguły – książka wielokrotnie chwalona – niespecjalnie mi się podoba. Dotyczy to przede wszystkim beletrystyki. Najświeższy przykład: w Publio, w trwającej wojnie tytułów przeważa pozycja, po przeczytaniu której mogę tylko powiedzieć, że to grafomania.

    0
    • Usher pisze:

      Sposób nie zawodzi całkowicie, tylko wymaga większego wysiłku. Przykładowo znajdujemy jakąś książkę, którą ostatnio czytaliśmy i się nam spodobała, przeglądamy opinie, po czym wybieramy osobę, która ma podobną do naszej opinię i dostępny profil.
      Istnieje prawdopodobieństwo, że osoba o podobnych zainteresowaniach nie udziela się prawie wcale, ale jednak nie powstrzyma się czasem od sprostowania napisanych przez kogoś innego rzeczy, które wyglądają na ewidentne bzdury, więc ma jednak jakieś książki na półce z przeczytanymi.

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.