Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Kilkanaście tysięcy e-booków sprzedanych przez jednego lekarza w Escape Magazine

Taki oto telegram dostał w maju 2013 od swojego wydawcy Konrad Kokurewicz, lekarz rodzinny z Wrocławia, który w wydawnictwie Escape Magazine publikuje poradniki dla pacjentów. 

Do dziś sprzedało się ponad blisko 12 tysięcy plików – liczba, która robi spore wrażenie. Bo przecież „hity sezonu” w wersji elektronicznej – i to często mocno promowane – nie przekraczają paru tysięcy.

Istniejące od 13 lat, ale wciąż niewielkie wydawnictwo, e-booki wyłącznie w formacie PDF, ceny wcale nie promocyjne, bo 25 złotych lub więcej.

I okazuje się, że w taki sposób można mieć bestsellery.

escape-kokurewicz

Chodzi konkretnie o trzy tytuły:

Postanowiłem zapytać autora o kulisy jego sukcesu.


Jak to się stało, że zacząłeś pisać e-booki?

W 2007 roku mój Tato mocno skarżył się na uporczywe pieczenie i palenie za mostkiem. Objawy były na tyle dokuczliwe, że wypisałem mu na to leki. Po braniu leków objawy ustępowały, ale po ich odstawieniu w krótkim czasie wracały ze zdwojoną siłą. Mój Tato jest przeciwnikiem brania leków i zaczął mnie dopytywać, czy są one konieczne i czy nie ma na to pieczenie jakiegoś innego sposobu? Tak zaczęła się moja przygoda ze zgłębianiem tematu choroby refluksowej przełyku.

Przez kilka miesięcy gruntowanie studiowałem dostępną w Bibliotece Akademii Medycznej literaturę, anglojęzyczne www, zbierałem myśli i sporządzałem notatki. Siedem lat temu w polskim internecie informacje o zdrowiu i chorobach były bardzo skąpe. O samych refluksie, zgadze, cofaniu się treści pokarmowej wrzało na forach dyskusyjnych, zaś merytorycznych, rzetelnych treści było tyle co nic. Zorientowałem się ponadto, że nie ma żadnej publikacji o chorobie refluksowej przełyku adresowanej do Pacjentów w języku polskim.

Jednocześnie w tamtym okresie dość mocno interesowałem się motywacją i za pośrednictwem serwisu Osiągacz.info prowadzonego przez Sebastiana Schabowskiego dowiedziałem się o Wydawnictwie Złote Myśli. Potem zbieg okoliczności sprawił, że spotkałem na jakiejś konferencji Mateusza Chłodnickiego – Szefa Złotych Myśli. Mateusz bardzo entuzjastycznie opowiadał o przyszłości i książkach elektronicznych. W głowie powstała myśl: przerobię swoje notatki na e-booka o refluksie i wydam go u Mateusza.

Jak pomyślałem tak zrobiłem i wkrótce posłałem swoją książkę do Złotych Myśli. Od Złotych Myśli dostałem odpowiedź negatywną z informacją, że skupiają się wyłącznie na literaturze o tematyce rozwój osobisty, motywacja, sukces itd. Nie byli zainteresowani wydaniem mojego e-booka. Po tej odmowie pomyślałem: nie to nie i postanowiłem znaleźć innego wydawcę. Poszczęściło mi się wyjątkowo, bo trafiłem pod skrzydła Patrycji Kierzkowskiej kierującej Wydawnictwem Escapemagazine.pl no i się zaczęło :)

Która z książek okazała się największym sukcesem? Jak to się dzieje, że można sprzedać kilkanaście tysięcy e-booków?

Największym zainteresowaniem cieszy się ów niechciany poradnik o chorobie refluksowej przełyku. Nie wiem dokładnie jak to się dzieje. Myślę że spora jest tutaj zasługa Wydawcy oraz osób współpracujących w programie partnerskim EscapeMagazine.pl

Od czasu gdy ukazał się poradnik powstało multum ministron go reklamujących. Po wpisaniu w Google słów kluczowych refluks, zgaga itd. nie sposób nie trafić na informację o książce doktora Kokurewicza. Książka ma dobre opinie, bo napisana jest po ludzku, przystępnym językiem i zawarte w niej wskazówki pomagają zwalczyć refluks. Jeśli osoba zdecyduje się na zakup, to w ciągu kilku minut ma ją u siebie na skrzynce pocztowej w wersji elektronicznej. Dobry produkt, dobrze wypozycjonowany i łatwo dostępny – myślę, że to są elementy kluczowe przyczyniające się do dobrej sprzedaży tej pozycji.

Twoje książki dostępne są też w papierze. Jaką formę preferują czytelnicy?

Myślę, że osoby mające problem zdrowotny, który sprawia im duży dyskomfort, szukają jak najszybszego jego rozwiązania. Skoro e-booka można zacząć czytać już po 5 minutach od dokonania jego zakupu, zaś na wersję papierową trzeba czekać aż kilka dni, to wybiera się e-booka. W pewnym sensie można to porównać do czasu oczekiwania na wizytę u kardiologa prywatnie i na NFZ. Niemniej na 3 sprzedane książki w wersji elektronicznej schodzi jedna książka w wersji papierowej.

Jaka jest rola wydawcy (Escape Magazine) w Twoim przypadku? Czym Ty się zajmujesz, a czym wydawca?

Moje zadanie sprowadza się do dostarczenia rękopisu do Wydawcy. Wydawca zajmuje się korektą, składem książki, projektem okładki, podejmowaniem działań marketingowych, obsługą płatności i reklamacjami.

Czy sam fakt pisania ma wpływ na Twoją praktykę lekarską? Czy wśród swoich pacjentów trafiasz na osoby, które najpierw przeczytały książkę?

Tak, pisanie ma duży wpływ na moją praktykę lekarską. Żeby móc napisać wartościowego e-booka muszę najpierw porządnie się oczytać, zebrać swoje doświadczenia i sporo rzeczy przemyśleć.

W trakcie tego procesu w mojej głowie porządkuje się wiele spraw. Dzięki temu potem, gdy siadam naprzeciw Pacjenta więcej wiem, mogę lepiej się z nim komunikować i w efekcie być lepszym lekarzem. Magia słowa pisanego sprawia, że dzwonią i piszą do mnie Pacjenci z odległych zakątków. Część z nich decyduje się nawet przyjechać do Wrocławia.

Gdy zadałeś mi to pytanie, to przypomniałem sobie Pacjenta, o którym opowiem. Swego czasu zgłosił się do mnie mężczyzna lat 50 z ostrym napadem dny moczanowej, co znaczy „po polsku” z bolącym, spuchniętym paluchem u stopy. Po wejściu do gabinetu i zajęciu miejsca przy biurku Pan oznajmił, że wie co mu dolega i że on „tylko po receptę”. Wyszukał rozpoznanie w internecie, nawet książkę sobie nowoczesną o tym kupił i podsunął wydrukowanego na drukarce e-booka o dnie moczanowej mojego autorstwa. Następnie pyta się mnie czy kiedykolwiek słyszałem o takiej chorobie? Odpowiedziałem grzecznie, że nazywam się Konrad Kokurewicz i że akurat tak się składa, że ma przyjemność z autorem tej książki. Zdziwienie jakie zarysowało się w chwilę potem na jego twarzy jest nie do opisania. :)

Czy jest coś, co byś zrobił dziś inaczej zaczynając pisanie i wydawanie e-booków?

Trudne pytanie. Pisząc e-booka o refluksie nie spodziewałem się, że będzie cieszył się on aż tak dużą popularnością i nie miałem w planach pisania kolejnych poradników. Gdybym drugi raz zaczynał od początku, to zadbałbym o to aby wszystkie poradniki były wydane od razu pod wspólną nazwą „Serii z wędką” i nie traciłbym czasu na szukanie innego wydawcy niż EscapeMagazine.pl

Dziękuję za rozmowę. Pozdrawiam zdrowo!

Odsyłam jeszcze do strony autora.


No i parę słów podsumowania. Wprawdzie EscapeMagazine istnieje od wielu lat, ale chyba nigdy o tym wydawnictwie i księgarni tutaj nie pisałem. Powód oczywisty – brak formatów dla użytkowników czytników. Dawno temu prowadziłem intensywną wymianę maili z Patrycją Kierzkowską, która szefuje wydawnictwu – do plików EPUB/MOBI przekonać się nie dała. :-)

Źródła sukcesu książek Konrada łatwo chyba wytłumaczyć:

  • Zajął się tematem, który jest dla wielu osób bardzo ważny, a jednocześnie dość niszowy. Był w tym temacie pierwszy – a dzisiaj jeśli wpiszemy „choroba refluksowa przełyku ebook”  w Google – to pierwsze 10 wyników rzeczywiście prowadzi do jego książki. Dlatego jeśli nawet powstaną inne, konkurencyjne poradniki – trudniej im będzie się przebić.
  • Zaproponował porządny produkt – to też bariera dla konkurencji, bo trudno coś lepszego napisać.
  • Do promocji e-booków  przyczynili się mocno partnerzy Escape, którzy w wielu miejscach (w tym na Chomikuj.pl) umieszczają opisy książki i darmowe fragmenty.
  • A że nie ma formatów czytnikowych? W takiej sytuacji – zgodzę się z Konradem, że najważniejsze jest dotarcie do informacji, a nie jej forma. Ktoś, kto cierpi na konkretne schorzenie wyda chętnie 30 zł na plik PDF, bo to i tak znacznie mniej niż godzina konsultacji u specjalisty. Poza tym ludzie poszukujący informacji o refluksie czy dnie moczanowej to często nietypowy e-czytelnicy. Założę się, że dla wielu osób publikacja na temat ich choroby będzie pierwszym e-bookiem, którego kupili.

Jak się zatem okazuje – nie ma jednej prawdy o rynku e-booków. Nawet jeśli widzimy księgarnię, która ma „tylko PDF” – to wcale nie oznacza, że nie może odnieść sukcesu.

Escape Magazine nie uczestniczy w walce o użytkowników czytników. Księgarnia działa tak, jakby nie dotknęła jej e-bookowa rewolucja ostatnich lat. Oczywiście ta strategia działa przede wszystkim dla unikalnych na rynku poradników, nie da się jej zastosować np. dla powieści.

A czy Wam zdarzało się kupować kiedykolwiek pliki wyłącznie w formacie PDF? Mi tak, choćby w Złotych Myślach, albo w wydawnictwie WAM, które dopiero od niedawna ma e-booki. Jak się nie ma co się lubi, to się czyta co się ma.

Dla rozgrzania dyskusji, ankieta:

Czy kiedykolwiek kupiłaś/eś e-booka wyłącznie w formacie PDF?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

25 odpowiedzi na „Kilkanaście tysięcy e-booków sprzedanych przez jednego lekarza w Escape Magazine

  1. Tofi pisze:

    A kiedy te bestsellery pojawią się w formacie czytnikowym?

    0
    • Haz111 pisze:

      Te bestsellery nie są produktem kupowanym przez typowego użytkownika czytników. Targetem są raczej osoby chore i ich znajomi. Prawdopodobieństwo, że osoba będąca targetem jest jednocześnie posiadaczem czytnika jest zbyt małe żeby opłacało się wydawnictwu tworzenie wersji epub/mobi.

      Po prostu – za mało nas w stosunku do ogółu społeczeństwa.

      0
  2. YuukiSaya pisze:

    W sumie kiedyś format pdf był jedynym słusznym dla publikacji poradnikowych. Pamiętam, jak kiedyś małą grupką koleżanek kupiłyśmy takowy dotyczący kosmetyków mineralnych. I to po angielsku. Dla grupy pasjonatek najważniejsza była wiedza jaką mogłyśmy wynieść, a że było to lat temu co najmniej 5, to o formatach czytnikowych wtedy nie słyszałam i pdf był naturalnym wyborem. Ok, wyboru nie było. Swoją drogą wygląda na to, że to był mój pierwszy w życiu ebook nabyty drogą kupna.

    0
  3. Eczytacz pisze:

    Czytałem kiedyś jakiś wpis na blogu lub wywiad z Patrycją Kierzkowską i też pamiętam, że raczej z rezerwą jeśli nie z niechęcią odnosiła się do czytników i formatów czytnikowych. Z drugiej części to taka literatura poradnikowa ze sporą liczbą obrazków i ilustracji, kiepsko prezentowałaby się na czytniku.
    Na wydawnictwo warto zwrócić uwagę z paru względów:
    – jest dziełem jednej osoby,
    – skupia się na polskich autorach,
    – koncentruje się na publikacjach elektronicznych.

    0
  4. Wacek Kanalia pisze:

    Refluks to przewlekła choroba, nie ma cudownej książki która ją wyleczy. Najprawdopodobniej nie ma tam nic więcej niż powie nam gastroenterolog albo znajdziemy to wszystko w internecie….. ale wiadomo najłatwiej naciąga się chorego..

    0
    • Robert Drózd pisze:

      I oczywiście ponad 300 komentarzy pod książką pewnie zostały zmyślone, bo według eksperta z internetu, który pewnie nie zajrzał nawet do darmowego fragmentu, żadna książka nie pomoże.

      0
      • Wacek Kanalia pisze:

        Tak się składa że przeczytałem…… i nie tylko to bo zmagam się z refluksem od lat. nie ma tam nic odkrywczego. nie mówię że to książka zła, po prostu jestem uczulony na te wszystkie slogany „Czy wiesz, że choroba refluksowa przełyku u 90% Pacjentów jest wyleczalna?”, „Sprawdź, jak możesz samodzielnie wyleczyć refluks”…. niestety rzeczywistość nie jest tak różowa. jak dla mnie jest to zbyteczne robienie nadziej ludzi. ale nie od dziś wiadomo czego chory nie zrobi w walce z chorobą…. a komentarze :) bądźmy poważni, znam ludzi którzy „takie” komentarze piszą za pieniążki.

        0
        • ewelina piasecka pisze:

          Może jesteś w grupie 10% osób, u których refluks trzeba leczyć operacyjnie co było napisane w książce.

          Ja kupiłam ebook dla Taty (używa ipada) i po tygodniu diety był wniebowzięty i cały Klub Seniora chciał pożyczyć ten ebook. To była moja najlepsza inwestycja w zdrowie Taty. Za 10 zł dokupiłam u wydawnictwa wersję papierową (jak masz ebook kupiony u nich to możesz dokupić papierowe wydanie za koszt druku i wysyłki) i książka poszła w obieg, a potem została w bibliotece klubu. I prawie wszystkim refluks przeszedł, a Doktor jest tam czczony jak Bożek ;)

          0
          • BioBuster pisze:

            książka poszła w obieg
            a Doktor jest tam czczony jak Bożek

            Ja oczywiście rozumiem, że technicznie jak najbardziej wystarczy kupić jedną książkę i tym sposobem pomóc całej grupie. I w pełni rozumiem też ograniczone zasoby finansowe Klubu Seniora.
            Ale wciąż, żal mi trochę Doktora.

            0
            • czytelnik pisze:

              Myślę, że dla prawdziwego doktora najważniejsze jest to, że pomógł pacjentowi. Pieniądze i inne korzyści są tylko miłym dodatkiem.

              0
              • Simplex pisze:

                Też tak myślę, w końcu doktor nie musi jeść, mieć gdzie mieszkać, i tak dalej. Żywi się satysfakcją, że pomógł pacjentowi.

                0
            • ewelina piasecka pisze:

              Książka została oddana do legalnie działającej biblioteki. Czy to oznacza, że źle zrobiłam? I źle postępują osoby, które korzystają z bibliotek? Czy biblioteki powinny być zlikwidowane?

              0
              • Krzysztof pisze:

                Nie przejmuj się :) Zawsze znajdzie się ktoś kto po prostu lubi ponarzekać…

                0
              • BioBuster pisze:

                A to właśnie napisałem? Że źle zrobiłaś? Przekornie pytam, bo wiem, że nie napisałem nic takiego. Wręcz przeciwnie, wyraziłem zrozumienie, tak dla ograniczonych funduszy klubu seniora jak i dla oszczędnego załatwienia sprawy przez zakup jednej książki dla biblioteki.

                Natomiast jak widać skoro sama idziesz w swojej wypowiedzi w tę stronę, to masz z tym jakiś problem, dylemat, czy faktycznie to tak powinno być zorganizowane. Ten dylemat również rozumiem.

                0
  5. RobertP pisze:

    Kupiłem kiedyś w PDFie dwa ebooki Pawła Wimmera (w Złotych Myślach). Innej formy nie było, a autor ma internecie ogromne poważanie i szacunek, na który ciężko zapracował słynnym kursem HTMLu, blogiem i prezentacją swoich pasji językowych.

    0
  6. Jolkka pisze:

    Cóż, zazwyczaj książki kupuje się dla zawartości (pomijam konsumpcję na pokaz, raczej nie dotyczy e-booków). W przypadku ważnego tematu forma jest znacząco mniej istotna niż treść :)
    IMHO, lepiej też wydać porządnie książkę tylko jako pdf, niż zrobić 3 formaty, z czego 2 będą się sypać (przypadek jakiejś psychologicznej publikacji, gdzie ramki się wlewają w środek tekstu, więc nic się nie da czytać).

    0
  7. KecajN pisze:

    Dosłownie w zeszłym tygodniu kupiłem „Dnę moczanową” w wersji papierowej. O istnieniu elektronicznej nie miałem pojęcia, bo z góry założyłem, że poważnych (i legalnych) publikacji tego typu po prostu nie ma… :-(
    PDF nie jest moim ulubionym formatem ale z uwagi na posiadanie DXG również za bardzo mi nie przeszkadza.

    0
  8. ketyow pisze:

    Nie działa mi ankieta (ani głosowanie, ani wyniki) na Chrome i Operze, nie wiem czemu, jeśli to u mnie tylko to dajcie cynk, poszukam co się niedoaktualizowało.

    Co do pytania – nigdy nie kupiłem tylko ebooka w PDF, choć raz byłem blisko, bo książka potrzebna była mi do pracy inżynierskiej, a wiadomo że w książce papierowej z rysunków użytku raczej nie będzie. Więc PDF był koniecznością. Nie jestem pewien czy Wolters Kluwer dało bundla druk + PDF samo z siebie, czy po moich namowach (chyba to drugie) i po dalszych moich namowach udało się wyprosić plik epub (korzystam z mobi, ale konwersja to już małe piwo). Kupno PDF i papieru było w promocji, ale bundle epub + PDF + druk kosztował okładkowe 230 zł, więc coś tam i tak sobie odbili na tym, ale chodzi mi o to generalnie, że czasami po prostu walczyć.

    Pierwszy mój mail do nich pozostał bez odpowiedzi całkowicie, ale za jakiś czas napisałem znowu i teraz szczęśliwie książkę mogę czytać w ebooku, a fragmenty potrzebne do cytowania mogę wykorzystać z PDF, tak samo jak mogę szybko wyszukać potrzebne miejsca w tekście, co jest niemożliwe w papierze.

    Mógłbym się czepiać, że na KAŻDEJ stronie PDF jest moje imię i nazwisko, część ilustracji i wykresów jest czarno-biała i niskiej jakości, co czyni je bezużytecznymi kiedy np. linie nachodzą na siebie i jak są trzy szare, to nie wiadomo który wykres co przedstawia, a epub był puszczony prostą metodą konwersji bez wnikania w plik wynikowy, więc tabelki są poucinane w dużym stopniu, ale tak naprawdę i tak dostałem to czego okropnie potrzebowałem, więc podobnie jak w przypadku tych pacjentów – jeśli potrzeba jest większa, zmusimy się i do czytania z ekranu, i przymkniemy oko na inne niedociągnięcia. Co nie znaczy, że nie byłoby fajnie, jakby ktoś w tą wieloformatowość sam z siebie zainwestował, jak i w poprawę jakości plików (nie rozumiem czemu w pdf przekonwertowano wiele wykresów do czarno-białego).

    Mam też natomiast przypadek, kiedy żałuję że nie kupiłem PDF – kupiłem w Helionie książkę do programowania mikrokontrolerów i nie dość, że wydrukowano ją na makulaturze, sklejono tandetnie, część rysunków jest również nieczytelna przez niską jakość, to po jednym czytaniu beznadziejny klej puścił i książka rozpadła się na kawałki, a jeszcze była tak sformatowana, że część tekstu wchodzi „w środek” strony, więc trzeba ją naprawdę szeroko otworzyć, co często kończy się źle. Przyzwyczajony do twardej oprawy i porządnego wykonania wydawnictwa BTC, miałem do siebie przeogromny żal. No i niestety bundla z PDF nie było.

    0
    • ketyow pisze:

      I opcja edycji też mi się nie wyświetla.

      0
    • SStefania pisze:

      U mnie też ankieta nie działa, Firefox here.
      Co do pytania, to oczywiście, że kupiłam kiedyś dwa PDFy, które potrzebowałam przeczytać na zajęcia na studiach, elektronicznie było szybciej i taniej, a przecież oczywiście, że dużo bardziej interesował mnie znany format, który da się odtworzyć na PC, o tym, czym jest epub i mobi dowiedziałam się dopiero po zakupie czytnika, w sierpniu tego roku :)

      0
  9. Bukwa pisze:

    Kupilem kilka podrecznikow RPG w PDF. W zasadzie w tym obszarze nie zdarzaja sie ksiazki w epub, a szkoda.

    0
  10. asymon pisze:

    Ja swojej mamie ebook w pdf (też poradnik zdrowotny, tylko autor inny) po prostu wydrukowałem i zbindowałem :-)

    0
  11. szarografit pisze:

    Ja mam czytnik Sony PRS-T1 i kupuję oraz ściągam różne darmowe PDFy bez obrzydzenia ;-)
    Mnie i mojemu czytnikowi PDF niegroźny – reflow, panie! :-)
    A PDFy składające się ze skanów (robię takie z książek niedostępnych w sieci) również czyta się wygodniej niż papier.
    Wybór czytnika dopasowałem do spodziewanych treści to teraz treści nie muszę dopasowywać do czytnika :-)
    Pozdrawiam czytnikowców!

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.