Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Jak nie kupić zablokowanego czytnika Kindle?

klodka

W serwisach aukcyjnych i ogłoszeniowych znajdziemy coraz więcej ofert używanych czytników Kindle. Niestety, zdarzają się też czytniki zablokowane przez Amazon. Zarabia na tym wielu cwaniaków.

Taki wpis pojawił się kiedyś na forum eKsiążki:

mam ogromny problem kupiłem dzisiaj na gumtree czytnik, sprzedawca zapewniał, że jest w 100% legalny, przywiózl z UK itd. Jednak gdy nie mogłem się zarejestrować skontaktowałem się z pomocą amazona no i wszystko wyszło na jaw. Dowiedziałem się, że czytnik może być zgubiony lub skradziony no i co dalej?

Nie jest to odosobniony przypadek. „Lost or stolen” – w taki sposób Amazon tłumaczy, co się stało z czytnikiem, jeśli wejdziemy na czat, albo wyślemy im maila z pytaniem dotyczącym egzemplarza z konkretnym numerem seryjnym.

Co oznacza blokada?

Ano brak możliwości rejestracji czytnika w Amazonie.

Tracimy możliwość:

  • wysyłania książek mailem na czytnik
  • korzystania z kolekcji
  • ściągania – nawet darmowych – książek z Kindle Store
  • skorzystania z potencjalnej gwarancji lub pogwarancyjnej wymiany czytnika.

dwa źródła „zablokowanych” czytników:

  1. Jeśli Kindle zaginie lub zostanie skradziony, możemy powiadomić o tym Amazon. Czytnik zostanie zablokowany przez konsultanta. Warto go potem wyrejestrować z konta.
  2. Jeśli wymieniamy Kindle w ramach gwarancji, Amazon zwykle wyrejestruje starego i każe nam go odesłać. Czasami jednak konsultanci po prostu każą… zanieść stary czytnik do utylizacji, szczególnie gdy z naszego opisu wynika, że uszkodzenie jest nienaprawialne…

Ten drugi przypadek najczęściej wykorzystują cwaniacy. Zgłaszają do Amazonu awarię, a jeśli mają szczęście, to nie muszą odsyłać. Stary czytnik wtedy sprzedają, nie zawsze się nawet kryjąc.

Czasami w opisie ogłoszenia czy aukcji znajdziemy enigmatyczne określenia, że czytnik został wyrejestrowany przez Amazon, albo że ma jakieś problemy. To niemal na 100% oznacza, że został zablokowany.

Czy kupować takie czytniki?

Poniżej znajdziecie przykład opisu akurat w miarę uczciwego wobec kupującego, bo sprzedawca nie ukrywa że sprzedaje zablokowany sprzęt:

Czytnik został wymieniony przez amazon na nowy ale jako że nie chcieli zwrotu uszkodzonego czytnika postanowiłem go tutaj wystawić od złotówki. Czytnik najprawdopodobniej został zablokowany przez amazona i internet 3G moze nie dzialać ale ja tego nie sprawdzałem ze względu na nieczytelny ekran. Może także nie działać rejestracja czytnika u amazona z tych samych powodów – również nie sprawdzałem. Na pewno jednak działają książki wgrane do pamięci i czytnik poza uszkodzonym ekranem zachowuje się w pełni normalnie, jest wykrywany po podłączeniu do komputera, sieć wi-fi też zdaje się działać.

W takim przypadku „widziały gały co brały”, jeśli nie przeszkadza nam bycie nie fair wobec Amazonu, możemy sobie taki czytnik kupić, ekran wymienić i cieszyć się tańszym czytaniem.

Nie zalecam tego, bo popyt rodzi podaż i amatorów łatwego zysku na uszkodzonych czytnikach będzie więcej. Na anglojęzycznych forach znajdziemy dziesiątki skarg na zablokowane czytniki kupione przez eBaya oraz Craiglist. Coraz więcej będzie i u nas, pojawiła się nawet jedna firma (!) która zablokowane Kindle sprzedaje.

Pamiętajmy, że kupując zablokowany czytnik jesteśmy potencjalnie wspólnikami złodziei. Bo nie mamy żadnej pewności czy jego poprzedni właściciel nie został okradziony. Zresztą, nawet jeśli chodzi „tylko” o czytnik wyrejestrowany przez Amazon, czy kradzieżą nie można nazwać czerpania korzyści materialnej z czytnika, który należało wyrzucić? Sprzedawca w tym przypadku oszukał Amazon, wykorzystując to, że konsultanci nie traktują nas jak oszustów i biorą na dobrą monetę każdą deklarację użytkownika.

Jak sprawdzić czy Kindle nie został zablokowany?

Nie ma niestety idealnego sposobu na „zdalne” sprawdzenie czy oferowany nam czytnik nie został zablokowany.

Kilka podpowiedzi może pomóc:

  • Pytać o historię urządzenia. Jeśli ma wady, to jakie? Sprawdzać, czy na zdjęciu jest całe urządzenie, czy nie ma widocznych uszkodzeń?
  • Pytać wprost o to, czy Kindle będzie można zarejestrować na Amazonie. To nie są najczęściej zawodowi oszuści, cwaniaczek szybko zacznie kręcić, że on nie wie i tak dalej.
  • Spytać o numer seryjny, potem wejść na czata amazonowego i spytać czy Kindle o tym numerze nie jest „blacklisted”.
  • Można poprosić o adres mailowy urządzenia i wysłać na niego plik, który odczyta sprzedawca, no ale nie mamy żadnej gwarancji, że dostaniemy namiary właściwego Kindle, podobnie jak to, że numer seryjny okaże się tym prawdziwym.
  • Najlepiej umówić się na odbiór osobisty w miejscu gdzie jest WIFI (chyba że kupujemy model z 3G), ewentualnie udostępnić sobie na chwilę z telefonu. Przy przekazaniu czytnika rejestrujemy go od razu na swoim koncie (Menu – Settings – Deregister/Register), a jeśli się nie da – odmawiamy odbioru.

Przede wszystkim warto pamiętać, że podejrzanie tanie okazje są zwykle… podejrzane.

Ja osobiście kupowałbym używanego Kindle tylko w jednym z dwóch przypadków:

  • odbiór osobisty, gdy mogę zarejestrować czytnik,
  • znam dobrze sprzedawcę i mam do niego zaufanie.

W innych przypadkach zalecam poszukanie innej oferty.

Źródło zdjęcia: freeimages.com

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kupno Kindle. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

58 odpowiedzi na „Jak nie kupić zablokowanego czytnika Kindle?

  1. J. pisze:

    Należy też pamiętać, że w razie nabycia takiego zablokowanego czytnika mamy prawo do zwrotu gotówki z tytułu niezgodności towaru z umową. Oczywiście jeśli sprzedający nie poinformował nas wcześniej o tym problemie.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      W przypadku kupna od firmy – większość to jednak oferty osób prywatnych.

      0
      • J. pisze:

        Nawet wtedy chroni nas prawo! Nadal jest to towar niezgodny z opisem.

        0
        • artoff pisze:

          Chroni nas wtedy KC, a nie przepisy konsumenckie a jedyna drogą egzekwowania pozostaje sąd, bo rzecznik praw konsumenta w sytuacji zakupu od osoby prywatnej nie pomoże. Inna drogą jest zgłoszenie do prokuratury przestępstwa np 286 KK, mnie kiedyś pomogło.

          0
    • keiran pisze:

      tylko jesli sprzedajacy to firma

      0
      • J. pisze:

        Rękojmia działa również wobec sprzedających nie będących firmą.

        0
        • Ce pisze:

          Mylisz się nie działa, dotyczy jedynie firm. Co najwyżej możesz wystawić negatyw.

          0
          • martyna pisze:

            Działa rękojmia. Jedynie kupujący nie jest konsumentem, ale to nie oznacza, że nie ma żadnej ochrony dla niego. Wszystko wynika z przepisów.

            0
  2. Jakub pisze:

    Ja miałem podobną sytuację do opisywanej – w kwestii zwrotu. Reklamowałem na czacie czytnik przeznaczony na rynek japoński (reklamacja) ze względu na martwy piksel. Konsultant nie mógł mi przesłać standardową procedurą zamiennika, musiałem złożyć nowe zamówienie, którego wartość została obniżona do zera (wliczając podatek i przesyłkę). Stary czytnik mogłem zachować, bez trudności przerejestrowałem go na żonę. Najlepsze jest to, że oba czynniki mają różne terminy gwarancji, to znaczy ten nowy ma pełny rok gwarancji :-) I jak tu nie być fanboyem Amazonu?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      No, z japońskim to jest tak, że dla Amazonu to jest zupełnie inny produkt – jeden z czytelników podesłał mi dłuuugą historię walki o reklamację, możliwe że ją opublikuję. Na szczęście 4 GB Paperwhite kupimy bez problemu dziś z Niemiec (i tam procedura gwarancyjna jest prostsza), nie trzeba kupować czytników pochodzących z Japonii.

      0
      • Jakub pisze:

        To ja podsyłałem. W komentarzu był skrót :)

        0
        • Robert Drózd pisze:

          Haha :) To przepraszam, nie patrzyłem na podpis. :)

          0
        • Adam pisze:

          Hej,

          wlasnie walcze z japonskim Amazonem. Tez mam Kindla z tamtego rynku niestety padl wyswietlacz. Wszystko ok, chetnie wymienią ale wysylka tylko na teren Japonii :/ … jezeli to nie problem proszę podeślij na maila (ajot at me.com) jak Ci się to udało. Z gory dziękuje i przepraszam za off-top :)

          0
          • gpb pisze:

            Możesz skorzystać z usług firmy, która odbiera paczkę w Japonii i przesyła ją do Polski. Koszt to około 50 zł (wysyłka pocztą lotniczą).

            0
            • Adam pisze:

              dzieki za dobre checi ale chyba nie da rady, wydaje mi sie ze juz mialem taka z nimi rozmowe, ale wymagaja adresu osoby fizycznej … ale temat jeszcze zbadam troche juz trwa jak z nimi walcze ;)

              0
              • Jakub pisze:

                Adam, mnie również odesłano do japońskiego Amazonu. Gdy tylko dostałem maila, że wyślą mi zamiennik, ale wyłącznie na japoński adres, przerejestrowałem się z powrotem na amazon.com. Raz jeszcze spróbowałem na czacie i udało się! Powiedziałem konsultantowi prawdę, że japońskiego Kindla kupiłem w Polsce. Nie mógł mi wysłać replacementu, ale pokierował mnie w ten sposób, że zamówiłem nowy czytnik, a konsultant obniżył cenę do 0 zł. Jest to nowy czytnik z nową gwarancją. Stary czytnik nie został oznaczony jako uszkodzony.

                0
      • SS pisze:

        Trochę to absurdalne usprawiedliwiać takie zachowanie w stosunku do produktów japońskich a potępiać sprzedawców w przypadku czytników np. z USA. Może warto się zdecydować na jakąś wersję, bo w takim przypadku artykuł traci rację bytu…

        0
        • Robert Drózd pisze:

          W skrócie: Amazon przyjmie reklamację czytnika kupionego w Niemczech, nie przyjmie reklamacji czytnika kupionego w Japonii.

          0
          • SS pisze:

            Nie zrozumieliśmy się – dlaczego Jakub nie wyrzucił/zutylizował starego, uszkodzonego czytnika? W myśl tezy zawartej w artykule tak powinien był zrobić. I nie chodzi tu o kwestię gwarancji a sposób postępowania – w jednym przypadku traktowany jako wręcz kradzież („czy kradzieżą nie można nazwać czerpania korzyści materialnej z czytnika, który należało wyrzucić?”) a w drugim w pełni usprawiedliwionym sposobem wykorzystania czytnika przez inną osobę mimo jego stwierdzonej wady.
            Owszem, artykuł zwraca uwagę na kwestię blokowanych czytników-i tu spełnia swoją rolę; z ocenami jednak byłbym powściągliwy.

            0
            • Jakub pisze:

              Mi nie kazali wyrzucać: 01:22 AM PDT Sabatini: I apologise for the time this has taken.
              You may dispose the old Kindle at your convenience.

              1
  3. Marek Bohdziewicz pisze:

    Chciwość od zawsze rządzi światem, a głupota jest powszechna.

    0
  4. erkagie pisze:

    Tak w skrócie: fajny, rzeczowy artykuł.

    0
  5. Jacek pisze:

    Dla mnie jest jeszcze trzeci przypadek: konkretnego modelu nie da się kupić inaczej i trzeba zaryzykować.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      No ja nie neguję tego, że ktoś może chcieć kupić czytnik z klawiszami i używka jest jedynym sposobem – nie widzę zresztą nic złego w kupowaniu używanych Kindle. Ale to nie oznacza, że trzeba kupować te zablokowane.

      0
  6. mjm pisze:

    W sytuacji, gdy na świecie dziennie produkuje się ogromne ilości elektrośmieci, pisanie, że wykorzystywanie czytnika, co do którego ktoś w korpo wyliczył, że statystycznie nie opłaca się płacić za przetransportowanie go za ocean i naprawę, jest oszustwem, budzi we mnie ogromny niesmak i zażenowanie.

    0
  7. BG pisze:

    Ja widzę tylko jeden powód dla którego można kupić taki czytnik – nie ma już w normalnej sprzedaży tego modelu. Po tym jak ukradziono mi mojego poprzedniego Kindla (z dość sporą biblioteką, której część nie miała kopii oraz ważnymi notatkami – straconymi na zawsze) i po tym, jak go od razu zablokowała nigdy bym się nie zdecydowała na taki zakup.
    Zdecydowanie nie polecam (mimo zapewnień sprzedawców ryzyko, że czytnik był kradziony jest spore)!

    0
  8. RobertP pisze:

    „Najlepiej umówić się na odbiór osobisty w miejscu gdzie jest WIFI (chyba że kupujemy model z 3G), ewentualnie udostępnić sobie na chwilę z telefonu. ”

    A Kindle łapie taki hot-spot? Kiedyś były jakieś problemy z ad-hoc, ale może ja stary jestem.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Obecnie większość telefonów, przynajmniej z Androidem, tworzy normalny punkt dostępowy, a nie ad-hoc i nie ma tu problemów z połączeniem przez Kindle.

      0
  9. jaguarek pisze:

    Do punktów „tracimy możliwość:” można chyba dodać także brak możliwości ustawienia zegara. Jeśli mnie pamięć nie myli, to zegar mogłem ustawić dopiero po rejestracji Kindla. Podejrzewam, że „sprzedający” może robić pełen reset urządzenia, co zaskutkuje powrotem do ustawień fabrycznych łącznie z wyzerowaniem zegara.
    Mogę się mylić, bo nie miałem potrzeby resetowania pełnego.
    Jeśli się mylę, to poprawcie mnie…
    Cóż kolekcje i zegar to takie lekko poniżej pasa chwyty Amazonu by zarejestrować czytnik.
    Odezwą się głosy, że muszą tak robić, bo sprzedają urządzenie bez zysku. Nie nie muszą, i nie sprzedają bez zysku – zysk jest i mogą robić ze swoim urządzeniem co chcą.
    C’est la vie.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Nie wiem czy rozpatrują to w ogóle w taki sposób – rejestracja w Amazonie jest dla nich naturalnym stanem urządzenia.

      Co do funkcji niedostępnych, chyba należałoby dodać Vocabulary Builder, ale musiałbym to sprawdzić.

      0
  10. KonradK pisze:

    Jeśli ktoś zainstaluje Duokana i będzie korzystać głównie z niego, to zmartwieniem pozostaje utrata mozliwości skorzystania z potencjalnej gwarancji lub pogwarancyjnej wymiany czytnika i wysyłka na maila.

    Książki (darmowe i nie) może ściągać do Kindle for PC (for MAC), importować do Calibre itd. , bo Duokan, tak czy inaczej, nie obsługuje DRM Amazonu. Zresztą to samo można (nie mówię „wolno”; był cały artykuł na ten temat) robić i bez Duokana.

    0
  11. Mateusz "Koovert" Wołczyk pisze:

    Robert!
    Z całym szacunkiem dla Twojej dotychczasowej twórczości, i pozostałych tez, ale
    czy kradzieżą nie można nazwać czerpania korzyści materialnej z czytnika, który należało wyrzucić?
    NIE!

    0
    • KonradK pisze:

      Zgadzam się, tym bardziej że po wyrzuceniu (najlepiej wkrótce po) można wyjąć ze śmietnika.

      0
    • SS pisze:

      NIE! rownież się pod tym podpisuję – to zbyt daleko idąca teza.

      0
    • Robert Drózd pisze:

      A jak to nazwiesz?

      Cudownym rozmnożeniem czytników za kasę Amazonu?

      Bo ja kradzieżą, albo jeśli to za mocne słowo – oszustwem.

      0
      • KonradK pisze:

        Ja to nazwę „utylizacją”.
        A jeżeli opis usterki był zgodny ze stanem faktycznym, nazwę to „niewyłudzeniem”.

        P.S.

        Tracimy możliwość:
        […]
        ściągania – nawet darmowych – książek z Kindle Store
        […]

        nazwę zaś „niedopowiedzeniem”. Faktycznie tracimy możliwość ściągania na ten czytnik i dla tego czytnika. Wciąż możemy ściągać do i dla Kindle for PC, czy Kindle for Mac.

        0
      • h. pisze:

        czyli jak sprzedam puszke po piwie to jestem zlodziejem, bo powinienem ja wyrzucic? albo jak 2x uzyje 1-razowej torebki (no bo sklep tylko 1 raz na mnie zarobi…). a wysypiska przetwarzajace wyrzucone odpady to juz zupelnie przestepczosc zorganizowana :D.

        o ile zgloszenie nie dotyczylo fikcyjnej usterki (czyli de facto wyludzenia drugiego czytnika) nie ma zadnego problemu. jesli nastapilo wyludzenie, to i tak wyludzajacym jest osoba zglaszajaca usterke, a my co najwyzej wspieramy ten niecny proceder zapewniajac zbyt.

        kupujac czytnik pochodzacy z kradziezy nie jestesmy wspolnikami zlodzieja, tylko paserami (swiadomymi lub nie, w zal. od tego czy wiedzielismy skad pochodzi urzadzenie, KK to rozroznia i przewiduje rozne wysokosci kar).

        0
      • mjm pisze:

        Ja to nazwę rozsądkiem i brakiem idiotycznego marnotrawstwa.

        A jak nazwać sytuację, gdy korporacja zamiast zapłacić za transport i utylizację zepsutego sprzętu, przerzuca to na nas?
        Cwaniactwo, złodziejstwo?

        0
  12. SS pisze:

    Co oznacza blokada? – Ano brak możliwości rejestracji czytnika w Amazonie.
    Tracimy możliwość:
    wysyłania książek mailem na czytnik – to nie tragedia – zostaje kabel :)
    korzystania z kolekcji – można ją prowadzić poza kindle – soro już podłączamy czytnik do komputera :)
    ściągania – nawet darmowych – książek z Kindle Store – myślę że wytrawny „czytacz” także literatury obcojęzycznej zakupi czytnik nowy z taką właśnie możliwością :)
    skorzystania z potencjalnej gwarancji lub pogwarancyjnej wymiany czytnika – jakość kindle stoi na wysokim poziomie, więc roczna gwarancja szybko mija ;)

    Reasumując, wbrew pozorom, zakup czytnika bez możliwości rejestracji nie jest taką złą sprawą – pod warunkiem że kupujemy od sprzedawcy który uczciwie podchodzi do sprawy i jest to nasz świadomy wybór:)

    0
    • Lidejo pisze:

      A ja kupiłem pół roku temu używany Kindle Classic i nawet nie sprawdzałem, czy jest zablokowany, bo od razu wiedziałem, że Amazon mnie nie interesuje. Zresztą później i tak padł. Zaczęło się od kresek na ekranie, później pół ekranu artefaktów i któregoś dnia zasnął na wieki.

      0
  13. Sylwia pisze:

    Tak przy okazji.
    Wszyscy domownicy mają czytniki ale nie są one zarejestrowane na jedną osobę.
    Ostatnio kupiłam ebooka w amazonie, którego też chciałby przeczytać mąż.
    Czy naprawdę musi kupować swoją kopię, nie ma innej możliwości?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      W nowych dotykowych Kindle jest opcja Family Library – umożliwia ona zalogowanie na jednym czytniku przez dwie osoby, więc mąż może mieć dostęp do Twoich książek.

      Inna sprawa, że w tym przypadku lepiej mieć jedno konto rodzinne, a z książek i tak zdejmować DRM.

      0
      • Sylwia pisze:

        Czyli w ustawieniach:
        Households and Family Library klikam Invite an adult, wybieram two separate accounts i podaję maila i hasło osoby, którą zapraszam?

        0
      • Pamela pisze:

        To ja się podłączę:
        – czy zadziała to dla magazynów?
        – co jeśli ja mam Kindle’a 5 a, mój mąż PW (chyba 1)?

        Chciałabym się z nim dzielić magazynem, który subskrybuję w Amazonie, a ze zdejmowaniem DRMa jakoś nie mogę sobie poradzić…

        0
  14. Darth Artorius pisze:

    Tak mi przyszło do głowy, że Amazon i Apple mają wiele wspólnego. A Kindle to taki iPad. Dobrze że iTunes nie jest potrzebne (iAmazon) bo Kindle czyta pliki po kablu. No ale ePub nie czyta (tak jak iPod nie czyta Flac). Rejestracje są konieczne.
    No i technologicznie zarówno Kindle jak i iPad są technologicznie zaawansowane i dość niezawodne.

    Amerykanie lubią te zamknięte systemy. Wszystko na tacy i tylko w jednym sklepie.

    0
    • Ocelot pisze:

      Czasami się zastanawiam czy to nie dobre podejście Amazona, tzn . „zamknięcie” czytnika na jedno środowisko. I czy nie powinno być jeszcze bardziej restrykcyjne, zwłaszcza jak się czyta przechwalanie się „jak to wyłudziłem” nowy czytnik od naiwnego konsultanta „podłej” korporacji, która robi wszystko dla zysku, albo „zrecyclingowałem” śmieci na allegro.
      Kupującym też się dziwię. Nie stać cię na czytnik z pewnego źródła, to może kup tańszy innej firmy? Czytnik to nie towar pierwszej potrzeby nie musisz go mieć. Nie musisz mieć go też natychmiast, oszczędź i kupisz później. Kupujesz z podejrzanego źródła wspierasz oszusta albo złodzieja.
      Dziwić się potem, ze ludzie traktują ebooki jako coś bez wartości: „To nie Książka nie będę za to płacił”.

      0
      • smolny pisze:

        ?????? Nie czaję logiki tych wywodów. Gdyby firma na tym cwaniactwie istotnie traciła, to by się przed tym broniła. A może gdyby potraktowała nas na tyle poważnie, żeby normalnie wejść na polski rynek, to atrakcyjność „czarnego rynku” by spadła? Np spolszczenie interfejsu na nasz rynek, i już padaki z zagranicy byłyby mniej chodliwe. No ale może i atrakcyjność samego Kindla też by spadła, bo nie trzeba by kombinować (z zakupem, z rejestracją nie „tu” tylko „tam”), przestałby być przedmiotem pożądania o utrudnionej dostępności. Lokalne przedstawicielstwo szybciej by też zauważyło ew. cwaniakowanie, i zarządziło bezwarunkowe odsyłanie wadliwych Kindli (tańsze niż za ocean, bo do lokalnych „centrów logistycznych”). Zależności są pewnie – jak zwykle – złożone, ale póki główny zainteresowany olewa problem, to może jednak dla Amazona problemu nie ma (ciekawe jaki jest odsetek rzeczywistych wyłudzeń)? Jak zresztą wskazuje tytuł i treść tego wpisu, problem jest najwyżej dla kupujących (niektórych i to w sumie niewielki). Jak potencjalnie przy każdym zakupie second-hand.

        1
        • Ocelot pisze:

          >?????? Nie czaję logiki tych wywodów. Gdyby firma na tym cwaniactwie istotnie traciła, to by się przed tym broniła.
          Tzn. mogę wyłudzać bo firma rozpisze mój rachunek na miliony klientów którzy nawet tego nie zauważą? No tak :|.
          Pytanie czy dla Amazona jesteśmy, atrakcyjni finansowo? Co właściwie Amazon miałby u nas sprzedawać? Książki? Przy naszym rynku książek? Sprzęt? Obniżając za bardzo ceny zostałby zablokowany przez ustawy antymonopolowe. Ebooki? Raczej nie ma co liczyć na znaczące przeceny od zagranicznych wydawców, a polskie musiały by być bez DRM. Te kilka dzieciąt/set kindli rocznie?
          Z drugiej strony może zadowoli się pozycją jednego z wielu sprzedawców internetowych w naszym kraju.

          0
          • smolny pisze:

            Jak napisałem – nie wiem ile z tych wyłudzeń to rzeczywiste („chcę dostać nowego Kindle, nie oddając starego”), a ile permisywne („mam trefnego Kindle, firma przysłała nowego, i zostawiła mnie z padaką, bo tak im wychodzi taniej”). No właśnie, widocznie wychodzi im taniej taka postawa, niż wejście na rynek bo nie „jesteśmy atrakcyjni finansowo”. Czyli tak sobie wykalkulowali. Czemu postawa Amazonu (która jest znowu punktem wyjścia „problemu” – nie byłoby go, gdyby odbierali uszkodzony sprzęt) ma tylu adwokatów, a zabieramy się za moralne ocenianie marginalnych finansowo pojedynczych przypadków? Nie odnoszę się do kradzionego, bo to oczywista oczywistość.

            0
  15. Zazwyczaj bardzo cenię wpisy na tym blogu, ale akurat ten jest kompletną bzdurą.

    Należy rozróżnić dwie zupełnie niezależne kwestie. Jeżeli sprzedawca oferuje zablokowane urządzenie, zatajając ten fakt przed kupującym, to popełnia przestępstwo oszustwa z art. 286 kodeksu karnego. Jeśli, co gorsza sprzęt był skradziony, to nabywca może zostać oskarżony o paserstwo.

    Jeżeli jednak czytnik Kindle jest oryginalny, nie został skradziony, a sprzedawca poinformował nabywcę o fakcie jego zablokowanie, to guzik nam wszystkim do tego. Z moją własnością mogę zrobić to, co chcę, a Amazonowi powiedzieć: go fu** yourself.

    Obrót sprzętem używanym jest uzasadniony ekonomicznie i ekologicznie. Dlatego zakup używanych, nawet zablokowanych czytników Kindle to dobry uczynek. Złym uczynkiem jest jedynie zakup kradzionych oraz oszukiwanie nabywców przez sprzedawców.

    1
    • Robert Drózd pisze:

      Tu nie chodzi o obrót sprzętem używanym. Jeśli ktoś kupił nowego Kindle, to starego może odsprzedać, to normalna rzecz.

      Ale jeśli urządzenie jest zablokowane i nie zostało skradzione/zagubione – oznacza to tylko tyle, że konsultant Amazonu uznał je na tak uszkodzone, że nadaje się tylko do wyrzucenia. Amazon uwierzył w ten sposób klientowi, a ten go okłamał i teraz czytnik sprzedaje. W ten sposób Kindle się cudownie rozmnożyły – kosztem producenta klient ma nowy czytnik i zarabia jeszcze na starym.

      Złym uczynkiem jest jedynie zakup kradzionych oraz oszukiwanie nabywców przez sprzedawców.

      A nie jest złym uczynkiem oszukiwanie producenta przez nabywców i uzyskiwanie w ten sposób czytnika, który można opchnąć?

      Owszem, może być też tak, że np. ktoś zgłasza usterkę nie aż tak wielką, ale konsultant nie każe czytnika odsyłać – np. gdy trzy lata temu zgłaszałem problem z baterią, to ze starego czytnika dalej dało się korzystać. Czy bym go wtedy wyrzucił? Pewnie nie, po prostu dałbym go komuś w rodzinie.

      I jeśli Ty piszesz Amazonowi „go fu** yourself” – to Amazon widząc cwaniactwo jego klientów z Polski to samo może powiedzieć nam. Nie można sprzedawać w kraju, w którym tylu klientów chce firmę zrobić w wała.

      0
  16. Piotrek pisze:

    Powie mi ktoś jak rozpoznać czytnik z rynku japońskiego?
    Czytałem, że jest możliwość odblokowania reklam za darmo ale nie dotyczy to właśnie czytników na rynek japoński. Czy np taki sferis lub x-kom będą miały czytniki z niemiec?

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.