Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Ile naprawdę kosztują nas książki papierowe?

Jednym z pierwszych e-booków, który przeczytałem w całości po kupieniu Kindle była The Joy of Less, czyli Radość (posiadania) mniej. Jest to poradnik dotyczący minimalistycznego życia, a ściślej – uproszczenia i uporządkowania naszego życia.

Minimalizm nie polega na wyrzucaniu wszystkiego i życiu jak pustelnik. Chodzi bardziej o to, by posiadać tylko to co jest dla nas ważne i nie gromadzić dla samego gromadzenia. Właśnie książki są takimi przedmiotami, które często „kolekcjonujemy”. Pamiętacie te wszystkie ozdobne wydania Mickiewicza czy też innych klasyków, które kupuje się po to by stały na półce? Równo ułożone tomy często służą po prostu za dekorację czy też dowód aspiracji posiadacza do rzeczy wyższych.

Co w tym złego? Lubimy się wszak otaczać przedmiotami, które wprawiają nas w dobre samopoczucie. Gorzej, że gusta nam się zmieniają, a książki… zostają. Na ich miejsce przychodzą nowe – ale nie bardzo wiemy, co zrobić ze starymi. No bo co można zrobić?

  • Wynieść do piwnicy. Ale u mnie już w piwnicy jest parę kartonów z książkami, komiksami i rocznikami „Młodego Technika” z lat 80.
  • Odnieść do antykwariatu. Antykwariaty są jednak pełne klasyki za parę złotych i nie przyjmują wszystkiego. Żal serce ściska, gdy odwiedzam sobie np. warszawski antykwariat na Solcu. Wydając 100 złotych mógłbym tam kupić tyle, że bym nie wyniósł. Ale nie kupię, bo już nie mam miejsca.
  • Oddać do biblioteki. Jednak biblioteki też są przepełnione, albo darów od czytelników nie przyjmują, albo też są wybredne i wybierają tylko te pozycje, których nie mają.
  • Sprzedać na Allegro. Ale tylko na rzadsze i ciekawsze pozycje jest popyt. Inne będą leżały.
  • Oddać przez jeden z serwisów takich jak podaj.net. Na podaju mam konto, kilkanaście książek oddałem, w zamian wziąłem (dla mnie) lepsze – system działa. Ale nie jest to metoda do czyszczenia półek, bo dużo czasu upłynie aż wszystko rozdamy.
  • Wyrzucić. Ale wielu z nas jest tak wychowanych, że jakoś nie pasuje nam wyrzucanie książek.

Często sprzedawanie książek nie ma dla nas wymiaru finansowego (bo kokosów na tym nie zrobimy) a właśnie egzystencjalny – sprzedajemy, oddajemy, wyrzucamy po to, aby mieć miejsce na inne książki.

Warto jednak sobie uświadomić ile kosztuje nas trzymanie książek. Nie robimy takiej kalkulacji, gdy mamy książek 20, ale gdy 200 lub 2000, to owszem:

  1. Weźmy regał o szerokości 1 metra i głębokości pół metra. Do tego pół metra przynajmniej z przodu regału, aby zapewnić do niego dostęp. Taki regał zajmuje wtedy przynajmniej metr kwadratowy mieszkania, który kosztuje np. 5 tysięcy złotych.
  2. Ile na tej przestrzeni możemy zmieścić książek? W zależności od regału i tego jak bardzo upychamy to od 50 do 200. I łatwo policzyć, że trzymanie pojedynczej książki kosztuje nas od 25 do 100 złotych! Tak, tę kwotę powinniśmy doliczyć do ceny książki papierowej.
  3. Ktoś powie, że te koszty są wydumane, bo i tak je ponieśliśmy kupując czy wynajmując mieszkanie o takiej powierzchni. Jasne, ale jeśli z książkami się nie będziemy chcieli rozstać, to my te koszty faktycznie poniesiemy przy następnej przeprowadzce! Bo aby to wszystko zmieścić, będziemy musieli wybrać mieszkanie większe o miejsce zajmowane przez książki.

Swoją drogą, warto tę kalkulację zrobić też dla innych rzeczy.

Na czym polega praktyczny minimalizm? Jak wspomniałem wyżej, nie chodzi o to, aby wszystko wyrzucać, żyć z jedną książką, macbookiem i trzema parami gaci, jak chwalą się blogowi minimaliści. Chodzi o taki poziom „nasycenia rzeczami”, który zapewni nam odpowiednią higienę psychiczną i codzienny spokój. I w zasadzie tyle. Więc mogę mieć dużo książek, ale muszę sobie poradzić z tymi, które zajmują mi miejsce dla tych, które są dla mnie w tym momencie faktycznie ważne.

Dlatego też coraz częściej mając do wyboru e-book i papier, wybieram e-booka, bo wiem, że egzemplarz papierowy po przeczytaniu do niczego mi się nie przyda, a nie jest tyle wart, aby leżał u mnie na półce. Wiadomo, e-booka nie mogę sprzedać, ani legalnie oddać. Ale sam fakt, że nie zajmuje mi on miejsca sprawia, że mogę nigdy takiej potrzeby nie mieć.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Mój Kindle i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

24 odpowiedzi na „Ile naprawdę kosztują nas książki papierowe?

  1. Rain pisze:

    Naprawdę ciekawe podejście, szczerze mówiąc nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Chyba czas zrobić trochę porządku w pokoju!

    0
  2. lukaszz pisze:

    Jest jeszcze opcja oddać do biblioteki. Jeżeli chodzi o klasyków to nie powinno być z nią problemu (zwłaszcza jeżeli chodzi o biblioteki szkolne)

    0
  3. Ja mam na to inne rozwiązanie, które się świetnie sprawdza. Książki po przeczytaniu dzielę na te, które chcę zachować (czyli kiedyś do nich wrócę) i jednorazówki. Dla jednorazówek mamy w mieszkaniu specjalną półkę. Każdy, kto nas odwiedza, może sobie wziąć przy jednej wizycie jedną książkę (ale tylko jedną!) z półki „jednorazówek”. W ten sposób ja oddaję książki w dobre ręce, a jednocześnie nie ponoszę kosztów trzymania książek, do których bym nie wrócił.

    PS. Problem zaczyna się wtedy, jak już brakuje miejsca na te książki, które chcę zachować, co od pewnego czasu się dzieje :)

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Chyba najtrudniejsza w takiej sytuacji jest uczciwa ocena, czy książka będzie potrzebna czy nie. Ja mam tak z wieloma takimi, które w momencie kupna miały być potrzebne, ale w zasadzie do nich nie zajrzałem.

      0
  4. 25-100 zł ?!? Możesz podać na serio jakiś przykład jak to wyliczyłeś?

    A co do posiadania książek na półce to 3 rzeczy:
    – jako dekoracja dobrze wygląda
    – jako dekoracja mówi wiele o właścicielu – nieraz się zdarzyło, że goszcząc kogoś książki na półce były zalążkiem ciekawego dialogu
    – książki na półce też nierzadko pożyczam szerząc to, co sam uważam za dobre (choć z egzekucją zwrotów jest gorzej).

    Jeśli miałbym mieć pustą ścianę albo jakieś plakaty czy coś, to już wolę te zakurzone książki. Poza tym nadal mam wiele książek, których nieprzeczytałem, a niestety zakładając, że Kindle nie jest niezniszczalny – któregoś dnia się przydadzą :]

    0
  5. Mando pisze:

    A ja tam jestem typem zbieracza. Moja kawalerka wygląda jak magazyn i mi to nie przeszkadza. Mojej małżonce może trochę bardziej ale mi nie:-) Książki mam w kilku rzędach na półkach, to co się nie mieści jest w kartonach i lubię mieć taki jubel w domu. I absolutnie nie przeliczam tego na cenę mieszkań. No bez przesady :-) To równie dobrze mógłbym w klitce metr na metr zamieszkać :-). Jak chodzę w odwiedziny do innych to też zawsze przeglądam półki z książkami. Zresztą masy rzeczy nie zastąpią mi elektroniczne wersje. Choćby komiksów na nich nie poczytam, albumów nie przejrzę. Co nie zmienia faktu, że w wielu przypadkach mając do wyboru papier a ebooka, wybiorę to drugie. Są tytuły i autorzy, których chcę nadal kolekcjonować, a są takie, których nie potrzebuję i w zupełności wystarcza mi wersja elektroniczna. Jak dla mnie podstawowym plusem ebooka jest fakt, że jest dostępny od ręki. Kupuję, przelewam, ściągam i czytam, omijając najbardziej uciążliwą część zakupów – oczekiwanie na przesyłkę i użeranie z Pocztą Polską.

    0
  6. inkognit pisze:

    na plus książek można zaliczyć ich wartość jako izolacja akustyczna – ściany wewnętrzne , i termiczna – ściany zewnętrzne ….
    a tak na poważnie często miałem problemy ze zlokalizowaniem moich książek …
    szczególnie po 3 przeprowadzce … ilość kartonów mnie przerosła …
    i gdzie tu szukać tej jednej … w której piwnicy …
    potem zacząłem kolekcjonować na kompie skany – OCR – txt
    ale czytanie na monitorze to nie jest dla mnie miłe …
    teraz mogę na jednym Kindelku pomieszczę Uuuu… uuuuu.. uuu i jeszcze trochę …
    i całość zawsze mogę zabrać ze sobą na wyjazd – bez zastanawiania się na co będę miał tym razem ochotę …
    no i podoba mi się opcja dzieł zebranych w Amazonie całość twórczości za 1,5L często są tam pozycje trudne do znalezienia w innym miejscu (Verne – 27 książek)…
    tak to zacząłem łączyć minimalizm przestrzenny z pasją zbieracza …..

    0
  7. W pisze:

    Gdy się jeszcze weźmie pod uwagę przeprowadzki, to już zupełnie „pulpa drzewna” jest na przegranej pozycji.

    0
  8. adanadhel pisze:

    A mnie zaintrygowała subtelnie zareklamowana pozycja „The Joy of Less” i zamówiłem sobie sampla …
    Minimalizm jako taki nie jest nutem filozoficznym, ale w wielu kierunkach, choćby u cyników, można spotkać się z tezami, że dobra materialne tylko nas zniewalają i nie są przyczynkiem do szczęścia, lecz wręcz przeciwnie …
    Jednak idąc tym tropem, Kindelek nie jest niczym innym, jak kolejnym przedmiotem, jakże dla nas cennym, który nas zniewala. Ale jeśli takie zniewolenie może dać przyjemność … to czemu nie :)

    0
  9. eee pisze:

    Co do klasyków i beznadziejnych jednorazówek może i wystarczy wersja elektroniczna, ale na cała reszta, a zwłaszcza podręczniki i książki naukowe to tylko w wersji papierowej jeśli ktoś chce takie pieniądze odzyskać. Klientów znajdzie.

    0
    • inkognit pisze:

      dlaczego „klasyków i beznadziejnych jednorazówek” ???
      pierwsze co zamówiłem to Tolkien … no ok może i klasyka … ale w końcu mam całość w „zeszycie” mogę idąc do kibelka postanowić że tym razem przypomnę sobie ten albo inny fragment …
      z drugiej strony mam trochę literatury fachowej – i znowu nie muszę brać ze sobą całego plecaka książek gdy nie wiem czy przypadkiem pozycją którą zostawię w domu będzie TĄ konieczną dzisiaj ….

      generalnie myślę że nie ma co walczyć z „papierem” czy z „kundlem”
      jedno i drugie ma swe dobre i złe strony
      i świetnie się wspólnie dopełniają

      0
  10. waltharius pisze:

    Nie podoba mi się taki minimalizm :d
    Książka papierowa jest po prostu piękna. Kindle nigdy tego nie osiągnie. Rozumiem jednak, że postęp wymusi powolne wymieranie tradycyjnych książek, jednak tym bardziej uważam że powinniśmy kultywować tradycję szanowania i zbierania dobrych książek papierowych. Pułka pełna książek jest wizytówką właściciela. Kindle nic nie mówi o właścicielu :) Tyle tylko, że ma kasę i lubi gadżety. Dodatkowo, że stać go na to, aby nie czytać nowości po Polsku ;-)
    A kwota, którą podałeś odnośnie „utrzymania” książek jest niwelowana przez klimat jaki regał pełen dobrej literatury tworzy w pokoju.
    Mnie nie przekonało takie podejście do tematu.

    0
  11. peter pisze:

    Nie zbieram „przydasiów” i zachęcam innych do uporządkowanego życia pozbawionego niepotrzebnego balastu.

    Gdy pewnego dnia książek było już za dużo, wpadłem na pomysł, by oddawać nieczytane książki do miejskich bibliotek. Zanoszę nawet całkiem drogie, nowe i poczytne tytuły po góra 3 „skanach”, których nie chce mi się wystawić na allegro. W ten sposób wielu ludzi korzysta, a jak wiadomo, biblioteki nie są już tak wspierane finansowo jak za komuny.

    Tak więc, proszę, nie wyrzucajcie, nie sprzedawajcie i nie oddawajcie za pół darmo książek, które da się czytać. Książka, która stoi na półce w domu, zaspokaja tylko estetyczne i lekko egoistyczne potrzeby właściciela. Ta, która stoi w bibliotece, zaspokaja potrzeby intelektualne tysięcy. Pomóż innym !

    1
  12. asymon pisze:

    A mi się marzy drukarnia „on demand”, jeśli nie utoniemy w odmętach prawa autorskiego, myślę że dożyjemy czegos takiego.

    W skrócie: idziemy do księgarni/biblioteki/budki, stoi tam automat drukarski. Za 10 zł (*) drukujemy na papierze A5 z twardszą, tekturową okładką, może być zbindowane. Po przeczytaniu wyrzucamy do kosza, bo na półce wyglądać nie będzie. Taki jeszcze tańszy paperback. Jak chcemy postawić na półce, kupujemy normalnie w księgarni.

    Koszt to:
    – prawa autorskie
    – papier+toner
    – amortyzacja sprzętu
    – serwis (drukarka byłaby samoobsługowa)

    (*) I pewnie dlatego się nie przyjmie, wydawcy i sprzedawcy podniosą krzyk że musi kosztować 30 zł bo pójdą z torbami.

    0
  13. No ok, z minimalizmem …
    ale człowiek to nie tylko materia … ale też dusza.

    I o ile dla ciała minimalizm to minimum rzeczy materialnych …
    … a dla „duszy” minimalizm w naszych danych … tych gromadzonych elektronicznie, nie tylko zdjęciach, muzyce na mp3 … i wszystkiego co tam gromadzimy na naszych przepastnych terabajtowych dyskach … także e-bookach :)

    Kiedyś było uzależnienie od rzeczy materialnych … a teraz niematerialnych …

    Czyż minimalista „z prawdziwego zdarzenia” nie powinien przeformatować też swój dysk ;)

    PS
    No i trzeba by też zadać pytanie:
    Ile naprawdę kosztuje nas czytanie e-booków?
    (W końcu Kindle też za darmo nie jest i nie będzie na wieki … co 2-3 lata pewnie albo się zepsuje, przeżyje … i trzeba będzie wymienić podobnie jak przestarzały komputer).

    0
  14. Pingback: Pakiet moich skrótów » Blog Archive » Ile kosztuje nas trzymanie książek

  15. Pingback: Co nowego: Kominek o Kindle, kolekcje vs Calibre, Amazon z Androidem, Notatnik, Recenzja w Presskurier | Świat Czytników

  16. Michal pisze:

    Właśnie po to mamy działki. Książki przeczytane wywozi się na działkę i tam, za 10-20 lat, znowu je z przyjemnością przeczytamy ;-)
    Oczywiście mowa o książkach z ery przed zakupieniem Kindle ;)

    0
  17. Pingback: Książkowy minimalizm + recenzja Kindle’a | Minimalista21.pl

  18. Mikołaj Zacharow pisze:

    U mnie ta sytuacja (nieświadomie) pojawiła się wpierw w temacie gier komputerowych. Odkryłem platformę Steam niecały rok temu gdzie mogę kupować gry komputerowe, raz, że taniej (często w promocjach są za śmieszne pieniądze), a dwa, że mogę z nich korzystać na całym świecie bez noszenia płyt ze sobą i martwienia się o to, czy dzisiaj gra sprzed 5 lat dalej będzie się instalować i działać. Oczywiście, nie odsprzedam ich, ale nie zajmują miejsca, a zapisane stany gry online, dostępne w każdej chwili są błogosławieństwem (ilu graczy straciło ważny save po formacie dysku?).

    Teraz czekam na mojego Kindle 3G i już widzę sposób jak tu pozbyć się zawartości co najmniej kilku półek i zrobienie z nich ciekawszego użytku.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.