Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

I znowu ten VAT na e-booki. Trybunał Sprawiedliwości UE nakazuje Luksemburgowi i Francji jego podwyższenie

Tematyki podatku VAT na e-booki mam już serdecznie dość. Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy jednak kolejną porażkę w walce o jego obniżenie.

Mam dość, bo przecież od czterech lat pozostaje mi pisać to samo. Książki elektroniczne są opodatkowane wyższą stawką niż książki papierowe (w Polsce 23% zamiast 5%). Jest to jedna z przyczyn wysokich cen e-booków, szczególnie jeśli patrzymy na ceny „okładkowe”.

Według europejskiej legislacji, dostarczenie książki elektronicznej jest usługą, a usługi nie można niżej opodatkować, koniec tematu. Niektóre kraje europejskie próbowały to zmieniać, ustawiając niższą stawkę na własną rękę – m.in. Francja czy Luksemburg – i już dwa lata temu zostały postraszone przez Komisję Europejską.

Teraz swoje pięć groszy dorzucił Europejski Trybunał Sprawiedliwości, który potwierdził zdanie Komisji. Według informacji prasowej:

The Court points out, first of all, that a reduced rate of VAT can apply only to supplies of goods and services covered by Annex III to the VAT Directive. That annex refers in particular to the ‘supply of books … on all physical means of support’. The Court concludes that the reduced rate of VAT is applicable to a transaction consisting of the supply of a book found on a physical medium. While admittedly, in order to be able to read an electronic book, physical support (such as a computer) is required, such support is not included in the supply of electronic books, meaning that Annex III does not include the supply of such books within its scope.

Moreover, the Court finds that the VAT Directive excludes any possibility of a reduced VAT rate being applied to ‘electronically supplied services’. The Court holds that the supply of electronic books is such a service. The Court rejects the argument that the supply of electronic books constitutes a supply of goods (and not a supply of services). Only the physical support enabling an electronic book to be read could qualify as ‘tangible property’ but such support is not part of the supply of electronic books.

Dalej następuje dodatkowe potępienie Luksemburga. Nie chce mi się tłumaczyć, ale argumenty są te same od lat.

I przepraszam za polityczny komentarz: widać, jak nieruchawą i zbiurokratyzowaną organizacją jest Unia, gdzie przez wiele lat nikt nie umie przeprowadzić zmiany w dyrektywie VAT, a kraje, które działają na korzyść swoich obywateli i rynku są stawiane do pionu.

Z Polskiej Izby Książki otrzymałem kopię listu otwartego, którego do naczelnych władz europejskich (szefów Parlamentu, Rady i Komisji Europejskiej) wystosowali solidarnie przedstawiciele organizacji branżowych.

 

list-ue

Tak go uzasadniają:

Wyrażamy w nim głębokie przekonanie, że wartość książki nie zależy od jej formatu i sposobu, w jaki udostępniana jest czytelnikom. Nalegamy, aby Komisja Europejska szybko dostosowała prawo do postępu technologicznego oraz zlikwidowała utrudnienia dla rozwoju rynku e-booków. Działania te doskonale wpisałyby się do jej Programu Prac, w którym możemy przeczytać: „Przeszkody dla cyfryzacji są barierami dla miejsc pracy, dobrobytu i rozwoju”.

Czy to coś da? Oczywiście że nie.

Tymczasem cieszmy się, że przynajmniej nasze księgarnie rozumieją rolę ceny dla końcowego odbiorcy i w ten sposób możemy czytać dość tanio. Pamiętając jednak, że z każdych wydanych 10 złotych netto, dodatkowe 2 złote 30 groszy musimy dołożyć do państwowej kasy.

 

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

44 odpowiedzi na „I znowu ten VAT na e-booki. Trybunał Sprawiedliwości UE nakazuje Luksemburgowi i Francji jego podwyższenie

  1. Tomek pisze:

    „Pamiętając jednak, że z każdych wydanych 10 złotych, 2 złote 30 groszy idzie do państwowej kasy.”
    Mały błąd:
    x*1.23 = 10zł
    x = 10/1.23
    x = 1.87
    Matematyka :)

    0
    • Jarek pisze:

      x=8,13

      0
    • R pisze:

      I po co uczysz się tej matematyki w szkole przecież nigdy Ci się to w życiu nie przyda :P

      0
    • Robert Drózd pisze:

      Eh. Nie czułem się chyba najlepiej jak pisałem ostatni akapit. Można to wytłumaczyć tak, że próba zrozumienia Trybunału wyłączyła u mnie logiczne myślenie. :)

      0
    • Andrzej pisze:

      Oczywiście to wszystko przy założeniu, że przy takim podatku utrzyma się cena. Bo księgarnia może stwierdzić: ze starym VATem sprzedajmy za 10 zł, a z wyższym ta sama książka to juz 12 zł kosztuje.

      0
  2. rudy102 pisze:

    List otwarty? Na łapówkę trzeba by się zrzucić, wtedy by posłuchali.

    0
  3. Elephant69 pisze:

    To nie Vat jest problemem w cenie ebooków tylko cena. W ebok nie ma kosztów papiery, druku, transportu, składowania. , ew. przemiału a cena niewiele się różni od egzemplarza papierowego. Ebook nie powinien kosztować więcej niż 10-15 pln netto, a wtedy 3-5 pln Vat nie jest problemem.

    0
    • Artur pisze:

      Koszt papieru, jego druku, transportu i składowania jest zaskakująco niski w przeliczeniu na egzemplarz książki.

      0
    • Staszek Krawczyk pisze:

      Duża część kosztów książek to dystrybucja – na polskim rynku często około 50%, podobnie w Stanach Zjednoczonych lub Wielkiej Brytanii (i to zakładając, że nie trzeba było dodatkowo płacić za promocję). Do tego VAT stanowiący blisko 20% ceny okładkowej. Z pozostałych 30% trzeba opłacić pracę autorów, redaktorów, korektorów, składaczy (swoją drogą pamiętajmy, że dobra wersja elektroniczna powinna mieć własne opracowanie edytorskie), często ilustratorów i tłumaczy*. I nagle okazuje się, że koszt papieru, druku, transportu i składowania w porównaniu do pozostałych kosztów to jakiś margines. A nawet nie zaczęliśmy jeszcze mówić o zysku – albo stracie – samych wydawców…

      * Zestawienie oczywiście uproszczone, bo jedni otrzymują trochę złotówek za każdy sprzedany egzemplarz (np. pisarze), a drudzy dostają z góry ustaloną kwotę (np. korektorzy). Ale nie ma co tutaj wchodzić w szczegóły.

      0
      • Krzysiek pisze:

        Ale jaki masz koszt dystrybucji ebooka? Przecież serwer www księgarnia i tak musi mieć, to że transfer czasem spory to koszt pomijalny przy dzisiejszych cenach hostingu. Spora część kosztu dystrybucji przerzucona jest na klienta (posiadanie sprzętu – komputera, opłata za łącze, prąd itd – od wszystkiego bulę VAT). Takie pitu pitu. Ja rozumiem, że każdy chce zarobić ale poza kosztem promocji i zyskiem o jakich innych składowych ceny można mówić?

        0
        • Staszek Krawczyk pisze:

          To skrót myślowy – byłoby ściślej, gdybym na początku komentarza napisał o „dużej części ceny końcowej”, a nie o „dużej części kosztów”. Też sądzę, że dystrybucja elektroniczna kosztuje mniej niż tradycyjna*, a więc ten kawałek tortu mógłby być mniejszy (chociaż nie podejmę się szacowania, o ile mniejszy). Inną kwestią jest to, czy może się zdarzyć coś, co skłoni dystrybutorów do obniżenia marż – tutaj jestem sceptykiem, chyba że będziemy mieli wstrząs sejsmiczny w rodzaju wejścia Amazonu na rynek z dumpingowymi cenami (co też może mieć różne skutki dla rynku, ale to już inna sprawa).

          * Przy czym „mniej” nie znaczy „nic”, gdyż trzeba opłacać np. infrastrukturę informatyczną.

          0
          • Doman pisze:

            Nie mam dostępu do żadnych insider data, ale mam przeczucie, że to o czym piszecie: hosting, infrastruktura to akurat mniejsza część kosztów sklepu/dystrybutora.Droższe pewnie są praca programisty, obsługa płatności, soft do znakowania wodnego itp.

            0
        • aaa pisze:

          Pracowałem w wydawnictwie i faktycznie książka elektroniczna kosztowała nas trochę mniej, ale w ostatecznym rozliczeniu oprócz tego, co pisał Staszek Krawczyk wchodzi jeszcze cena promocji i jest ona niezależna od tego, czy książka jest e-bookiem. I mówię Wam… to dopiero są koszty ;)

          0
    • Robert Drózd pisze:

      O tym była już dyskusja. W cenie książki jak i ebooka więcej niż druk stanowi marża dystrybutora i promocja. Dzisiaj praktycznie każdą książkę w dużym nakładzie wydrukujesz za parę złotych.

      0
      • zipper pisze:

        to chyba tym gorzej dla wydawców? Przecież koszta dystrybucyjne ebooków to są grosze w porównaniu do kosztów magazynowania transportu ekspozycji, zwrotów, przemiału i innych związanych z dystrybucją kosztów książki papierowej

        0
        • BioBuster pisze:

          Ale to tak mówisz z konkretnymi danymi, czy na zasadzie „wydajemisię bo u siebie trzymam pliki na dysku za 200 zeta a na książki papierowe musiałem kupić regał za 500”?
          Pytam bez złośliwości, z prawdziwym zainteresowaniem jak w skali roku wygląda kwestia kosztów przechowania powiedzmy 300 tysięcy książek przeciętnej wielkości vs koszt zapewnienia infrastruktury hostingu dla 100 pozycji wydawniczych. Tym bardziej jeśli z uwzglęnieniem na ubywanie/wymianę asortymentu w przypadku papieru oraz przybywanie i konieczność utrzymywania dostępu do rosnącej liczby egzemplarzy pliku dla przybywających klientów w przypadku elektronicznej.

          Zauważ też, że zmniejszone faktyczne koszta dystrybucji (czyli te, które ponosi dystrybutor) nie oznaczają zmniejszenia kosztów dystrybucji które dystrybutorowi płaci wydawca.
          Ilu w tej chwili jest dystrbutorów plików na rynku, trzech?

          0
          • asymon pisze:

            I czy nie są to przypadkiem ci sami dystrybutorzy, którzy zajmują się książkami papierowymi?

            Choć coraz więcej wydawnictw wpada na pomysł, że własny sklep z ebookami jest łatwiejszy i tańszy w utrzymaniu niż własna sieć księgarni.

            0
            • BioBuster pisze:

              Pytanie retoryczne :-)

              edit: Ale własny sklep wydawnictwa z e-bookami, to wcale nie oznacza ominięcia dystrybutora.

              0
          • zipper pisze:

            Biorąc pod uwagę jak dużo osób w Polsce kupuje ebooki, to koszt hostingu nie jest wielki, bo i transfer jest mały.

            Myślę, że coraz więcej wydawnictw pójdzie drogą literackiego i będzie otwierać własne sklepy. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tak wysokiej marży sklepów internetowych przy tak niskich kosztach.

            a koszt magazynowania papieru jest spory, dlatego znacznie bardziej opłaca się zmielić niż trzymać.

            0
  4. NL pisze:

    A nie jest to po prostu pokłosie sprzedawania licencji zamiast fizycznego egzemplarza czy też pojedynczej (chociażby formalnie) kopii na własność? Skoro kupując nie stajesz się właścicielem, to trudno się spierać, że nie mówimy o usłudze…

    0
    • Cyber Killer pisze:

      Gdyby wyraźnie sprzedawano licencje to licencja jest czymś „materialnym”. To mogłoby być tutaj dziurą w przepisach dzięki której można by ebooki sprzedawać z materialnym VATem. Trzeba by tylko dawać każdemu userowi pisemną (łatwe do cyfrowego wygenerowania) licencję do każdego pliku i gotowe.

      0
  5. AJ pisze:

    BTW, Publio cały czas twierdzi w regulaminie, że sprzedaje pliki. Ale co to zmienia.

    0
  6. Grzegorz pisze:

    Idąc tokiem rozumowania unii, że dostarczenie ebooka jest usługą to kupno papierowej też jest usługą.
    Kasjerka podając nam książkę (czy kasując pieniążki za nią) wykonuje dla nas usługę.
    Chora unia…

    0
    • g pisze:

      A co dopiero jak się papierową ksiązkę kupuje przez internet! To dopiero usługa nad usługi jest. Pal sześć książkę i jej treść, dostarczenie się liczy. Wnioskuję o 23% stawkę VAT na książki papierowe!!

      0
    • GK pisze:

      Argumenty za tym, by traktować sprzedaż wartości niematerialnych i prawnych bez nośnika jako usługę a nie dostawę są naprawdę solidne, zresztą nie do końca jestem przekonany czy to akurat pomysł Unii. Rozwiązania są dwa, albo rezygnujemy ze stawki preferencyjnej na książki papierowe i podnosimy podatek na nie albo wprowadzamy bardzo restrykcyjny DRM który pozwoli w ścisły sposób powiązać sprzedaną licencję z kupującym.

      0
      • Usher pisze:

        A znaku wodnego to niby nie da się powiązać z nabywcą?
        I co to znaczy „restrykcyjny DRM” – wymagający każdorazwoego połączenia z serwerem? Przecież to właśnie będzie usługa, a nie towar.
        Towarem jest plik zabezpieczony znakiem wodnym możliwy do przechowywania i czytania ofline.

        0
  7. Ariel pisze:

    Podobno we Francji jak wyślesz ebooka zapisanego na CD to już można dać niższy VAT. Masz „fizyczny” ebook.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Tak, to jest do obejścia. Plik na CD mógłby być np. do odebrania w siedzibie, a w chmurze wisiałaby sobie kopia zapasowa. Choć podejrzewam, że gdzieś w ustawie o VAT jest wymóg zrealizowania tej fizycznej dostawy, a nie tylko możliwości odbioru. Jakby to mieli jednak na CD wysyłać to z oszczędności na VAT nic by nie wyszło, z wyjątkiem b. dużych zamówień.

      0
  8. Maks pisze:

    Po prostu ktoś odważny powinien rozdzielić na: książka w postaci cyfrowej i tu cena książki z 5% podatkiem + usługa dostarczenia jednolita dla wszystkich książek z podatkiem 23%.

    Swoją drogą gdyby rządzący dotrzymali słowa, nie byłoby problemu i wszystko byłoby z 15%, więc bez różnicy eksiążka czy książka.

    0
    • g pisze:

      Ubawiłeś mnie tym dotrzymywaniem słowa przez rządzących :) Ale fakt, miało być 3×15%…

      0
      • faure pisze:

        Chyba nalezy przypomniec (bo dla niektórych „5 lat temu” to już prehistoria) że to nie za „anonimowych” rzadzących tylko za PO i tuska, która obiecywała obniżenie do 15% a podniosła z 22% na 23%.

        0
        • GK pisze:

          Tyle, że „obniżenie” vat-u do 15% jest de facto podwyższeniem go dla zdecydowanej większości płacących…

          0
  9. Rudzielec pisze:

    Skoro Unia mogła uznać marchewkę za owoc, a ślimaka za rybę to chyba może również uznać e-booka za książkę?

    0
  10. Aleksandra pisze:

    Orzeczenie Trybunału nie jest zaskakujące, sędziowie muszą się po prostu trzymać przepisów prawa, w tym wypadku dyrektywy VAT-owskiej. Z wprowadzeniem stawki obniżonej w dyrektywie problem jest taki, że w przypadku kwestii podatkowych na zmianę przepisów unijnych muszą się zgodzić wszystkie państwa członkowskie (obowiązuje tzw. jednomyślność), a prawda jest taka, że tylko kilka państw widzi potrzebę wprowadzenia stawki obniżonej na e-booki (to było dyskutowane kilkakrotnie na różnych forach UE). No i przede wszystkim takiej potrzeby nie widzi póki co Komisja Europejska, a to ona ma inicjatywę ustawodawczą. Poza tym sprawa niestety wpisuje się w szerszy kontekst dyskusji o stawkach obniżonych. Politycznie rzecz biorąc ruszenie tematu stawek na e-booki oznacza dyskusję o stawkach obniżonych na całą masę innych kategorii, tego zaś państwa się boją, bo to jak puszka Pandory. Kilka lat temu taka dyskusja miała miejsce i niestety żadnych szans na porozumienie, bo wtedy każdy próbuje załatwić swój interes. Sama jestem posiadaczką Kindla, kupuję sporo książek i chętnie widziałabym obniżony VAT, ale znam też realia tej drugiej, instytucjonalnej strony, stąd mój post. Inna sprawa, że mam poważne obawy na ile kupujący odczuliby korzyści ze stawki obniżonej, to trochę tak jak było z obniżaniem akcyzy na paliwa przy ich wysokiej cenie – obniżkę „zjedli” sprzedawcy, konsumenci nie mieli szansy odczuć różnicy w cenie. No ale powiedzmy, że to ostatnie jest kwestią dyskusyjną.

    0
  11. Maciej pisze:

    Dojdzie do tego że będziemy kupować ebooki na pendrive zrobionych z papieru. Koszt takiego pendrive to ok 3pln.

    0
    • Rudzielec pisze:

      Jak dojdzie koszt przesyłki i opłata za pendrive to pewnie wyjdzie drożej niż z 23% VAT-em. Przynajmniej przy kupowaniu pojedynczych książek.

      0
  12. Grzegorz pisze:

    Z drugiej strony zakup tradycyjnej książki to cena książki (+ 5% VAT) + koszt wysyłki – dostarczenia – usługa (+ 23% VAT).
    Ebooki można by sprzedawać cena ebooka jako książka (+ 5% VAT) + koszt dostarczenia np wysyłka pliku na maila – usługa symbolicznie np. 1 zł (+ 23% VAT).

    0
    • Winetoo pisze:

      Oczywiście że można, ale tego nie chcą wydawcy! Problemem nie są przepisy ale to że wydawcy nie chcą nam sprzedawać cyfrowej wersji książki tylko usługę dostępu do treści. Bo gdyby nam sprzedawali cyfrową wersję książki to my byśmy taką książkę moli legalnie pożyczać i odsprzedawać w nieskończoność.

      To nie unia jest zła i to nie przepisy są przestarzałe – to wydawcy chcą blokować możliwość pożyczania i odsprzedaży.

      Przy okazji zastawialiście się co się stanie gdy właściciel kindle umrze? Czy można legalnie odziedziczyć czyjąś bibliotekę?

      0
      • Maks pisze:

        Nie można odziedziczyć cyfrowej treści, swego czasu jakiś zagraniczny celebryta burzył się na iTunes, że nie może przekazać w spadku kolekcji muzyki. Usługi się nie dziedziczy. I najpierw niby oszczędzamy, bo ebooki tańsze (przynajmniej w Polsce), ale po śmierci (nie żyjemy wiecznie) rodzina ma jedynie „pirackie” kopie, taka prawda…

        Myślę, że z każdym rokiem ten problem będzie bardziej zauważalny, kiedy wartość naszych cyfrowych bibliotek będzie większa. Póki mamy eksiążek za kilkaset zł to nie myśli się o tym, ale po kilku latach wydamy na eksiążki kilka tysięcy, wtedy zaczyna mieć znaczenie…

        0
  13. Rudzielec pisze:

    A swoją drogą czy to nie będzie korzystne jeśli zostanie wprowadzona ustawa o jednolitych cenach książek? Wszak e-book to nie książka, więc rabacik można dać ;) Zakładając oczywiście, że ustawodawcy wykażą się pewną konsekwencją, z czym, jak wiadomo, różnie bywa.

    0
  14. dc pisze:

    Skoro ebook to plik, którego prawnie nie posiadam, nie mogę sprzedać, pożyczyć i muszę bawić się z DRMem to nie rozumiem czemu ktoś miałby korzystać z niższej stawki VAT. A niższy VAT to głównie darmowy rabat dla sprzedawcy.

    0
  15. asymon pisze:

    Byłem dziś w Carrefourze Reduta (Warszawa) i  na pierwszym miejscu listy książkowych bestsellerów jest… Kolorowanka Podłogowa XXL, wybrana zabawką roku 2013, dystrybucja FK Olesiejuk.

    Sprawdziłem, kolorowanka faktycznie posiada ISBN, więc jest książką. Czyli jak ktoś jest obrotny, to sobie poradzi nawet z 23% VAT ;-)

    0
    • Maks pisze:

      Mało tego na liście bestsellerów magazynu Książki jest nie książka, w większości puste kartki na własne notatki. Na mój gust jest to wyłudzenie nie tylko niższego VATu, ale również opłaty reprograficznej (wypłaty uzależnione od sprzedanego nakładu). Ta nie książka powinna mieć VAT 23% jak organizer z poradami.

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.