Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

E-booki w abonamencie czy na sztuki? Wasze odpowiedzi w konkursie Legimi

Ostatniego dnia lutego pisałem, że liczba e-booków w abonamencie Legimi przekroczyła 4000 egzemplarzy. Zaprosiłem też do dyskusji w komentarzach, a księgarnia obiecała nagrody dla autorów najciekawszych wypowiedzi.

Zanim podam zwycięzców, warto podkreślić jedną rzecz. Wpis zatytułowałem prowokacyjnie „jesteś za czy przeciw?” – ale w przypadku abonamentu na e-booki nie chodzi o alternatywę albo-albo. Przejście na abonament nie zwolni nas z kupowania e-booków, choćby dlatego, że nie wszystkie są jeszcze tak dostępne. Ale wydaje mi się, że osoba kupująca e-booki może skorzystać na abonamencie. O tym jeszcze na końcu artykułu, na razie ogłoszę zwycięzców.

Przypomnę, że wybrani autorzy otrzymają:

  • miesięczne abonamenty Legimi (opcja bez limitu – czyli najwyższa)
  • oraz doładowanie konta Legimi na 25 zł – można je wykorzystać na zakup dowolnych książek (EPUB/MOBI) w księgarni

Wyróżnione wypowiedzi

Wspólnie z Arturem Wasilewskim z Legimi zdecydowaliśmy się nagrodzić autorów siedmiu komentarzy.

Łukasz Sporyszkiewicz:

Mam Kindle Classic i myślę coraz częściej o następcy. Znając ekosystem Amazona kusi mnie coś nowego. Propozycja Legimi wydaje mi się bardzo atrakcyjna, tym bardziej że nie jestem osobą która wraca do książek. Problemem są treści: większość ebooków w mojej biblioteczce pochodzi Woblinka (Znak) lub Publio (Agora) oraz Czarne. Z tego co wiem, to żadnej z nich nie ma w ofercie Legimi.

Z drugiej strony… czytniki Onyxa nie są systemowo ograniczone jedynie do księgarni, więc czytanie pozycji niedostępnych w Legimi nie stanowi problemu. Paradoksalnie Kindle jest w tym przypadku bardziej ograniczającym wyborem.

Reasumując… wybieram dostęp abonamentowy, bo w tym przypadku jest bardziej elastyczny od amazonowego.

Iwona:

myślę, ze im więcej jest różnych ofert tym lepiej, i pomysł spodobał mi się. Nie wszystkie książki potrzebuję mieć na własność, wiele wystarczy przeczytać jeden raz. To jest idealne rozwiązanie dla minimalistów, nie trzeba nic gromadzić. Ten artykuł tak mnie przekonał, że rozpoczęłam właśnie okres próbny. Książki najcenniejsze dla mnie i tak lubię mieć na papierze. Póki co będę testować na telefonie i wówczas zastanowię czy warto kupić czytnik inny niż kindle i większy abonament. Ale mam taki abonament w serwisie muzycznym i korzystam, i jest to świetne rozwiązanie. Czy lepiej mieć abonament czy kupować ebooki? Na to się nie da odpowiedzieć. Zależy co się akurat chce przeczytać i w jakiej formie jest dostępne. Abonament faktycznie działa jak biblioteka, i możemy trafić na coś czego byśmy może nie przeczytali i to jest fajne.

(i druga wypowiedź)

Tak się przyglądam tej dyskusji i myślę, czy to pytanie ma sens. Czy jak ktoś ma kablówkę to znaczy, ze nie pójdzie do kina, albo nie kupi płyty DVD? Czy jak ktoś ma deezer czy Spotify to znaczy, ze nie kupi sobie ukochanej płyty? Kupiłam Kindle, żeby móc czytać naukowe książki anglojęzyczne, które często są znacznie tańsze w wersji cyfrowej, lub można je wypożyczyć za parę dolarów. Kupuję trochę beletrystyki, ale powiedzmy bardziej „literackiej”. Lubię czytać kryminały, żeby odpocząć, ale nie chce mi się ich kupować, bo jak poznam już zagadkę, to nie będę czytać drugi raz. Podobnie jak nie będę 10 razu oglądać serialu z kablówki, głównie z braku czasu. Są różne formy, do różnych rzeczy. Nie zawsze chodzi o to, żeby mieć dużo i tanio liczy się też wygoda i prostota. Dobrze, żeby oferta była różnorodna. Natomiast przy obecnych cenach ebooków kupowanych osobno i czytaniu powiedzmy jednego, czy dwóch „czytadeł” na miesiąc abonament ma jakąś tam rozsądną cenę.

Magdalaena:

W lipcu 2013 r. bezpłatnie testowałam ofertę abonamentową Legimi. Na pierwszy rzut oka pomysł był wspaniały – stała opłata i możliwość czytania nieograniczonej ilości książek.
Szwankowały jednak szczegóły – czytanie na ekranie smartfona, nawet tak dużego jak SGS III, było uciążliwe, bo na górze i nad dole strony pojawiały się marginesy i „marnowała się” prawie połowa powierzchni ekranu. W dodatku po przeczytaniu jednej książki, okazało się, że nie bardzo mogę znaleźć dla siebie nowe fajne pozycje w bibliotece.

Równoległe testy z programem Kindle for Android okazały się dużo lepsze – ujęła mnie możliwość synchronizowania lektury pomiędzy równymi urządzeniami i możliwość kupowania książek anglojęzycznych, czasami w promocyjnych cenach, ale zawsze łatwo i szybko. Dlatego we wrześniu 2013 r. zamówiłam Kindle Classic.

Z pewnym żalem patrzę więc na obecną ofertę Legimi, która wygląda dużo lepiej niż poprzednia wersja – jest więcej książek, chociaż ciągle brakuje współczesnej beletrystyki po angielsku. Działa też synchronizacja między urządzeniami, a cena 25 zł czy 33 zł wygląda dość przystępnie. Od lat intensywnie korzystam z biblioteki i nie mam potrzeby posiadania wszystkich książek, które czytam, zwłaszcza że ebooki i tak wydają mi się dość ulotne.

Gdybym mogła korzystać z abonamentu Legimi na moim czytniku, na pewno wypróbowałabym tę ofertę, ale niestety …

Aggie:

Pomysł Legimi uważam za bardzo trafiony. Jeśli mówimy, że na czytniku mamy ze sobą swoją domową biblioteczkę, to używając abonamentu Legimi można powiedzieć, że nosimy ze sobą całą bibliotekę publiczną i w dowolnym miejscu i momencie wypożyczamy sobie to, co nas interesuje.

Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do abonamentu za czytanie książek, jednak widzę, że Legimi się cały czas rozwija i w tej chwili, gdybym nie miała czytnika Kindle, to zapewne zainwestowałabym w taki, który wspiera aplikację Legimi. Wbrew pozorom płacąc abonament wydawałabym znacznie mniej na książki niż teraz, nawet płacąc te niecałe 33 zł miesięcznie. Poza tym płaciłabym za to, co rzeczywiście czytam. W tej chwili kupuję w cenach promocyjnych (od 9,90 zł do ok. 16 zł) kilka książek miesięcznie, bo „ciekawy tytuł i kiedyś przeczytam…a nie wiadomo, czy i kiedy znów będzie na niego promocja”. Legimi ustrzega nas przed impulsowymi zakupami. Chcemy coś przeczytać, to nie czekamy na promocję, tylko bierzemy to z wirtualnej półki. A fakt, że nie mamy tej książki na własność? Osobiście nie przeszkadza mi to zbytnio. Wypożyczając z biblioteki też nie mamy książki na własność – przeczytamy i oddamy. Jeśli książka jest rzeczywiście wartościowa, to po przeczytaniu pobiegniemy do księgarni, aby ją nabyć. Analogicznie widzę czytanie z Legimi.

Abonament Legimi ma przyszłość i jest to bardzo interesująca alternatywa. Moim zdaniem jest ona skierowana po pierwsze do osób zaczynających przygodę z czytnikiem, po drugie do osób chcących zaoszczędzić na kupowaniu książek, po trzecie do osób czytających bardzo dużo (chociaż oferta jest interesująca również dla czytających dwie książki miesięcznie).

Do aplikacji Legimi dodałabym tylko możliwość podkreślania i robienia notatek, a następnie możliwość wyeksportowania tych pokreśleń.

Adalbert:

Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest mieszana propozycja, tzn. z jednej strony korzystać z oferty abonamentowej, a z drugiej kupować wybrane ebooki w sensowej cenie. Uogólniając będzie to zależało od tego jak silne poczucie własności ma dana osoba. W dużym uproszczeniu oferta abonamentowa jest odpowiednikiem tradycyjnej biblioteki, różni się od niej tym, że mamy tu jednoczesny dostęp do wszystkich pozycji w ofercie, a także tym, że dostęp do danej pozycji mamy tak długo jak płacimy abonament. Dzięki propozycji abonamentowej możemy przeczytać daną pozycję i sprawdzić czy jest na tyle wartościowa, żeby nabyć ją do swojej biblioteczki. Pozwoli nam to uniknąć nie trafionych zakupów oraz stworzyć własną bibliotekę bestsellerów. W obecnej ofercie brakuje mi możliwości innej płatności niż tylko kartą w pozostałych planach abonamentowych, poza najdroższym. Dziwię się, że Legimi nie ma jakiegoś chwytliwego hasła dla swojej usługi, typu: u nas znajdziesz świat marzeń lub koszmarów od 6,99.

YuukiSaya:

Z góry uprzedzam, że poniższa wypowiedź jest opinią chorobliwego chomika książkowego (zbieżność z pewnym portalem niezamierzona).

Oferta abonamentowa z pewnością jest ciekawa, ale… I tu mamy kilka przeszkód:
1. Konieczne urządzenie obsługujące aplikację – wszyscy fani Kindla lub innego czytnika niż Onyx mają utrudnione zadanie, a zmuszać ich do czytania na ekranie LCD czy TFT… *ehm* to chyba nie tu, prawda?
2. Dostęp jest ograniczony czasowo (zgodnie z założeniem abonamentu), wymagałoby to więc pewnej samodyscypliny lub żonglerki „czy tę długą książkę to ja mogę na swoim limicie przeczytać?”. W życiu bywa różnie – w wakacje mam czasu dużo na czytanie, pracując nie zawsze, czasem wpadam w ciąg, czasem poza kwadransem w autobusie nie włączam czytnika. Za dużo myślenia a czytanie ma być dla mnie przyjemnością.
3. Kupując ebooka dzisiaj, mogę go spokojnie przeczytać dopiero za rok, nie pali się (Dukajowy Lód czeka od sierpnia… przeceniłam swoje możliwości…). Nawet jak księgarnia go wycofa, to on jest gdzieś u mnie na dysku (lub w backupie). Jak Legimi będzie zmuszone wycofać konkretną pozycję z przyczyn licencyjnych, no to już jej sobie nie poczytam. I wcale nie bywa to rzadkie a gwarancji nikt nie da, prawda?
4. Księgarnie mogą sobie pisać w regulaminach co chcą, a ja i tak lubię grzebać w plikach. Czasem żeby coś poprawić, a czasem z czystej ciekawości pt. „jak wygląda kod…”.
5. Calusia moja biblioteczka jest w calibre i tam ją sobie organizuję po swojemu, taguję, cykluję, metadanuję, sortuję, oglądam kolorowe okładeczki z mordką śliniącą się na myśl o czytaniu tych dobroci. Jak mi mało to idę do prywatnej biblioteczki i macam papierowe wydania. Pewnych fetyszy się nie zwalcza ;)

Ja nikomu nie bronię, żeby nie było, ale o ile przyjęłam wieści z zaciekawieniem (w końcu mowa o książkach), to nie wystartowałam do testów.

iBoy:

Legimi daje nam możliwość czytania w abonamencie. Jeśli mi się nie podoba to po prostu nie korzystam. Fali krytyki nie rozumiem. Fajnie, ze jest możliwość potestowania przez kilka dni. Każdy może się przekonać, czy Legimi to dobra alternatywa dla „tradycyjnego modelu sprzedaży ebooków”. Ja skorzystałem z okresu próbnego,przeczytałem 2 ebooki i zrezygnowałem z powodu słabej oferty. Niestety oferta ebookpoint to dla mnie główny argument zakupu Kindla. Legimi pokazuje trochę inną model biznesowy. Popieram to zdecydowanie. Być może za 2-3lata wytyczą nowe standardy ebookowego biznesu ? Oglądam teraz „House of Cards” od Netflixa, który kilka lat temu był niszowym dostawcą internetowej telewizji. Dziś jest producentem,jednego z najlepszych seriali . Legimi jako platforma dla selfpublishingu jawi mi się nieco jako taki Netflix dla moli książkowych. Życzę i tego z całego serca.

Podsumowanie, czyli różne scenariusze

Abonament na jakieś dobro kultury daje nam dostęp do tego dobra, a nie jego posiadanie. Jeśli abonament mamy na stałe, to będzie niemal równoważne, bo do książki można wrócić. Ja traktuję Legimi trochę jak wielką bezprzewodową bibliotekę – a nikt nie krytykuje bibliotek papierowych (tak samo w swoim czasie wypożyczalni płyt i kaset), że wypożyczają tylko na jakiś czas. Nie zdążysz przeczytać – sorry, ale musisz przedłużyć, albo płacisz kary. W przypadku dóbr cyfrowych jest lepiej – mamy postęp tak długo, jak płacimy.

W tym momencie największym ograniczeniem dla Legimi jest obsługa tylko dwóch modeli czytników z Androidem. Jeśli ktoś już ma czytnik – a jest spora szansa, że to któryś z Kindle – nie wyda kilkuset złotych na kolejny. Choć będzie to już opcja za jakiś czas przy zmianie czytnika, lub kupnie dla kogoś z rodziny.

Widzę kilka możliwości wykorzystania abonamentu Legimi:

  • Maksymalista – kupuje abonament bez limitu, zostawia sobie 10-20 złotych dodatkowo na te e-booki, które nie są objęte (w ramach abonamentu Legimi zwraca też 5 złotych w postaci kasy na zakupy) – wtedy wydając około 50 złotych ma dostęp do mnóstwa tytułów, a jednocześnie gwarancję, że nie wyda wiele więcej niż miesięczny budżet.
  • Tester – kupuje najniższy abonament (czyli Legimi 300) i za 6,99 zł ma dostęp do bardzo wygodnej przeglądarki książek, którą może potraktować jako „poszerzony darmowy fragment”. To właśnie proponował Adalbert – dzięki Legimi możemy uniknąć kupienia nietrafionej książki w promocji czy poza nią – bo zawsze możemy ją przejrzeć w aplikacji.
  • Optymalista – ma jeden ze średnich abonamentów np. Legimi 1000 albo 1500 – wtedy Legimi używa do czytania nowości z beletrystyki, które normalnie kosztują po 20-25 złotych. Jednocześnie wciąż śledzi promocje, kupuje książki specjalistyczne.

Ja jestem najbliższy tego ostatniego podejścia – nie przerzucę się w całości na abonament, ale w sumie dlaczego miałbym kupować kolejną powieść znanego autora, skoro mogę ją przeczytać w aplikacji?

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

13 odpowiedzi na „E-booki w abonamencie czy na sztuki? Wasze odpowiedzi w konkursie Legimi

  1. kamil pisze:

    z zupełnie innej beczki i nie na temat. Zapewne też w nieodpowiednim miejscu. Proszę mi wybaczyć i źle nie odebrać – nie mam intencji urazić kogokolwiek – ale czy jest szansa na rozszerzenie problematyki tej strony o inne czytniki, o omówienie targów Salon du Livre czy nowym projekcie Sony?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Nawet nie mam pojęcia co to są za targi, więc szansa, że ja to opiszę jest niewielka… :-) Ale zawsze chętnie zapraszam do wpisów gościnnych.

      0
  2. Magdalaena pisze:

    Serdecznie dziękuję za wyróżnienie – zobaczymy, jak się sprawdzi abonament!

    0
  3. YuukiSaya pisze:

    Normalnie aż nie wierzę! Ale dziękuję, dziękuję, z wrażenia mało nie podeptałam kota ;) Wzięłam się do przeglądania oferty Legimi, zarówno pod kątem testowania abonamentu, jak i zakupów. Kto wie, może jeszcze przyjdzie mi odszczekać co napisałam wcześniej ;)

    0
  4. zipper pisze:

    Abonament to przyszłość dystrybucji cyfrowej. Nie zlikwiduje i nie zastąpi ona dystrybucji zwykłej, nie takie jest jej zresztą zadanie ;-) Z początkiem takie oferty spotykają się z oporem ze strony użytkowników – no ale jak to, nie na własność? Ale z czasem ten opór maleje. Tak samo było w przypadku filmów i muzyki. A obecnie platformy takie jak Netflix, Deezer czy Spotify rozkwitają i z roku na rok powiększają swoją ofertę i grono użytkowników.

    Większość użytkowników po prostu nie wraca do raz przeczytanej książki. Tyczy się to przede wszystkim osób, które czytają beletrystykę. Nie jest więc im tak naprawdę potrzebny dostęp do książki na zawsze. Rozwiązanie abonamentowe daje im szansę na dostęp do większej liczby pozycji w jednej, płaskiej ofercie cenowej.

    Osobom, które mają spory przemiał wśród książek i nie czytają na zasadzie „muszę przeczytać konkretnie TĘ książkę”, jest to oferta bardzo dobrze skrojona.

    PS. Gratulacje dla zwycięzców ;-)

    0
    • JB pisze:

      Abonament to przyszłość – zgoda. Sam korzystam ze Spotify. Porównajmy jednak ceny.
      Ile kosztuje godzina słuchania dziennie, gdyby kupować poszczególne piosenki, a ile w abonamencie? Przewaga abonamentu jest tu kolosalna. Czytając godzinę dziennie już nie dostrzeżemy takiej przewagi abonamentu (jeśli będzie w ogóle widoczna).
      JB

      0
  5. Wielkie dzięki za wyróżnienie. Życzę Legimi sukcesu rynkowego, a sam zabieram się za przeglądanie oferty ebooków.

    0
  6. Dziękuje bardzo za wyróżnienie I nagrodę ;)

    0
  7. Doman pisze:

    Na stronie Wyborczej jest artykuł o abonamencie i Legimi (wywiad z właścicielem, obawy przeciwników itp.)
    Pojawiają się też dane o wynikach finansowych (chyba pierwszy raz w kontekście e-booków)

    0
  8. 8 o'clock pisze:

    Gratulacje dla laureatów!
    Pozazdrościłam i odnowiłam kartę biblioteczną za rogiem :D

    0
  9. Aggie pisze:

    Bardzo dziękuję za wyróżnienie :)

    0
  10. Iwona pisze:

    Ja też dziękuje za nagrodę, a artykuł z „wyborczej” faktycznie ciekawy. No i jak miło słyszeć, że Legimi jest z Poznania!

    0
  11. zajeBEASTY 2.0 pisze:

    Zaktualizowałem się do wersji 2.0 – powinienem teraz rzadziej pisać głupoty i mniej zrażać do siebie ludzi. Wszelkie ewentualne bugi i poprawki proszę zgłaszać na adres: issewen@gmail.com. Na życzenie udostępniam pełną listę zmian mojej nowej wersji. No i przede wszytkim – Gratulacje dla zwycięzców! (żeby nie było, że wpis nie na temat:)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.