Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Last Minute: Kindle Paperwhite III za ok. 520 zł, Kindle 8 za ok. 260 zł!

E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników – premiera i moja recenzja

Dziś ma miejsce premiera książki Bartosza Danowskiego: E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników. To pierwszy polski poradnik na temat e-czytania.

Premierę zapowiedziałem już 5 września, przedstawiłem wtedy spis treści i założenia dotyczące książki. Teraz przyszedł czas na dokładniejszą recenzję.

Przypomnę, że jest to pierwsza książka Helionu, gdzie do egzemplarza papierowego jest dołączony kod na e-booka. W ten sposób możemy się dowiedzieć o książkach elektronicznych – a gdy zdecydujemy się na czytnik, kontynuować już lekturę w tej formie.

O autorze i koncepcji książki

Bartosz Danowski jest chyba najbardziej płodnym autorem Helionu, który w ciągu kilkunastu lat wypuścił kilkadziesiąt tytułów poradnikowych. Kiedyś mieliśmy nawet na Świecie Czytników jego tydzień autorski, wspomniałem wtedy że łączna sprzedaż jego książek wynosi ponad 300 tysięcy. Pisał o korzystaniu z Windows i różnych programów, składaniu pecetów, o HTML, o pozycjonowaniu, a także o grze w Minecrafta.

Czasami zapuszcza się w inne rejony – ponieważ zajmuje się też inwestycjami w nieruchomości, na początku roku opublikował wspólnie z żoną Zarabiaj na nieruchomościach. Praktyczny poradnik, jak kupić, wyremontować i wynająć mieszkanie, a niedługo wyjdzie książka o podobnej tematyce: Jak mądrze kupić mieszkanie, dom lub działkę. Poradnik praktyków.

W biografii Bartka na stronach Ebookpoint czytamy, że pisze z myślą o Czytelnikach, stara się aby przekaz w jego książkach był prosty i zrozumiały dla każdego odbiorcy.

I to chyba się zgadza. Sądzę, że byłby w stanie napisać poradnik na dowolny temat dotyczący technologii. :-) Nic dziwnego, że Helion po tym, gdy ja milczałem – o tym będzie osobny artykuł – poprosił go o przygotowanie książki o e-czytaniu.

Założenie poradnika jest jasne i ujęte w tytule. To nie ma być „Biblia e-czytania” wyczerpująca temat, a przewodnik, który pozwoli zabrać się za e-booki osobom, które dotąd nie miały z nimi wielkiej styczności. O tym zresztą od razu świadczy objętość książki – 160 stron w papierze, 2300 lokacji na Kindle – nie jest to dużo, tym bardziej że sporą część stanowią ilustracje.

Opis na stronie księgarni kończy się w sposób podniosły: Uwaga! To może być ostatnia książka, którą przeczytasz w wersji papierowej! Czy faktycznie? Przyjrzyjmy się bliżej jej zawartości.

1. Wprowadzenie do tematu

Pierwszy rozdział „Wprowadzenie do świata e-booków” to wyjaśnienie różnych pojęć na temat książek elektronicznych. Najpierw – czym właściwie jest e-book i jakie są najpopularniejsze formaty. Potem – zalety i wady książek elektronicznych – to taki szybki przegląd argumentów, jeśli jeszcze nie przekonaliśmy się do tej formy lektury.

Ważną rzeczą jest dość szczegółowe opisanie zabezpieczeń e-booków i podkreślenie, że Polska jest wyjątkiem, bo większość wydawców zrezygnowało z DRM. Wspominam też o tym w moim przewodniku nt. książek.

Następnie przechodzimy do konkretów – jak czytać e-booki? Można użyć czytnika programowego – padają propozycje różnych programów, jednak autor podkreśla, że najlepszy jest czytnik sprzętowy. Mamy też krótkie wprowadzenie do możliwości marek Kindle oraz PocketBook – będą one omówione dalej.

2. O kupowaniu e-booków

Drugi rozdział to „Jak kupić e-book” – większą jego część zajmuje dość łopatologiczne przejście przez proces zakładania konta oraz zakupu w księgarniach Ebookpoint oraz Empik. Dobrym pomysłem jest zachęcenie do przetestowania księgarni „na sucho” – poprzez pobranie darmowego e-booka. Autor wspomina też o serwisie Wolne Lektury, który słusznie znalazł się na pierwszym miejscu mojej listy 10 serwisów z darmowymi książkami.

Mam tylko jedną uwagę – w wielu miejscach książki autor wspomina o sposobach płatności – przy polskich księgarniach mówi m.in. o karcie kredytowej. Uważam to za błąd, utrwalający przekonanie, że „w internecie można płacić tylko kartą kredytową”. Z tym przekonaniem walczę na Świecie Czytników od dawna – bo większość dzisiejszych kart płatniczych nie ma problemu z płatnością w sieci. Gdyby w książce wszystkie określenia „karta kredytowa” zastąpić przez „karta płatnicza” – nie byłoby problemu.

Rozdział o e-bookach wieńczy omówienie porównywarek cen e-booków – jest m.in. zrzut ekranowy z naszej porównywarki i wzmianka o alertach cenowych.

Jest nawet zrzut ekranowy strony książki Słowik.

Przy omawianiu różnych korzyści dla czytelnika trochę nie popisał się redaktor, bo dowiadujemy się, że Zdarzają się również przeceny sięgające kilkuset procent. To byłaby faktycznie rewolucja. :-)

3. Teraz Kindle

Największy rozdział książki (prawie 40 stron) to „Czytnik Amazon Kindle”. Zacytuję zresztą wstęp:

W internecie oraz w tradycyjnych sklepach znajdziesz wiele modeli czytników stworzonych z myślą o e-bookach. Jednak pierwowzorem, a zarazem jednym z najlepszych urządzeń tego typu, jest produkt firmy Amazon należący do rodziny Kindle. Czytniki Kindle charakteryzują się bardzo dobrym wykonaniem, ciekawymi funkcjonalnościami oraz atrakcyjnymi cenami. Dodatkowo warto pamiętać o tym, że Amazon regularnie organizuje promocje, dzięki którym wymarzony czytnik możemy kupić jeszcze taniej.

Nic dodać nic ująć. Następnie mamy porównanie najważniejszych dostępnych dzisiaj modeli – jest m.in. tabelka z cechami, oczywiście mocno uproszczona w stosunku do tej, którą znajdziecie na blogu.

Zgadzam się z Bartkiem, jeśli chodzi o rekomendację:

Jeżeli dopiero zaczynasz swoją przygodę z e-bookami i nie wiesz, czy spodoba Ci się ich czytanie na dedykowanym czytniku, możesz sięgnąć po podstawowy, najtańszy model. Jeśli jesteś bardziej wymagającym użytkownikiem, dobrym rozwiązaniem będzie model Paperwhite.

Zabrakło mi tylko podkreślenia, jak istotne w wyborze między Kindle 8 oraz Paperwhite jest światełko (patrz przewodnik wyboru). Inne ważne stwierdzenie to:

Ciekawostką jest to, że w przeciwieństwie do tabletów czy smartfonów czytniki e-booków nie starzeją się tak szybko. Oznacza to, że czytnik bez problemu będzie Ci służył przez lata, a producent będzie go wspierał (poprzez aktualizacje oprogramowania) przez długi czas.

Następnie mamy krótkie omówienie sposobów zakupu oraz… odesłanie do przewodnika zakupu na Świecie Czytników, co mogę jak najbardziej pochwalić. ;-) Choć to oczywiście czynność, którą też można by opisać szczegółowo – tak samo jako zakupy e-booków.

Gdy kupimy czytnik, trzeba zacząć od wstępnej konfiguracji – łączenia z siecią, logowania i rejestracji (omawiałem to choćby na przykładzie Paperwhite). I tutaj jest chyba mój największy zarzut wobec książki. Otóż z niewiadomych dla mnie powodów autor zdecydował się na użycie zrzutów ekranowych z… Kindle Classic! Czyli modelu, który nie jest produkowany od trzech lat, którego wcześniej nie omawiał i przede wszystkim – który ma zupełnie inne oprogramowanie niż dostępne dzisiaj czytniki. To wszystko inaczej teraz wygląda. Owszem, kroki są podobne, ale osoby początkujące, które porównują zawartość książki z tym, co mają na swoich czytnikach – mogą poczuć się skonsternowane.

Tym bardziej że ilustracje z Classica będą też dalej przy omawianiu korzystania z czytnika. Przyznaję, że kompletnie tego nie rozumiem. Wygląda to tak, jakby Bartek zaczął książkę pisać jakoś w 2013, potem to przerwał i teraz wykorzystał zebrane materiały.

Znacznie lepsze wrażenie przynosi kolejny podrozdział, poświęcony wgrywaniu książek na czytnik. Powoli, krok po kroku przedstawione są czynności, które należy wykonać. Szczególnie wartościowe jest dla mnie omówienie wysyłki bezprzewodowej, łącznie z konfiguracją maila Kindle na stronie Amazonu oraz w księgarniach – nadal Ebookpoint i Empik. To jest coś, z czym początkujący mają nieraz problemy – a support polskich księgarni ma sporo roboty z wyjaśnianiem. Teraz będą mogli odesłać też do poradnika.

Tak wyglądają przykładowe dwie strony.

Kilka kolejnych stron to skrótowy opis obsługi czytnika, sprowadzający się głównie do omówienia jak zmieniać strony – tutaj na szczęście autor wspomniał też o czytnikach dotykowych, choć bez ważnej funkcji Page Flip pozwalającej skakać po rozdziałach, a wprowadzonej w 2013 wraz z Paperwhite II.

Następuje słowo podsumowania:

Zamiast dokładnie opisywać obsługę czytnika, chciałbym Cię zachęcić do tego, byś samodzielnie spróbował się zapoznać ze swoim urządzeniem.

I ja się z tym generalnie zgadzam, bo najlepiej poznawać technologię przez jej używanie – ale potrafię sobie wyobrazić że podczas „prób zapoznania” ktoś gubi się w nawigacji. Np. dochodzi do ostatniej strony książki i nie wie, jak wrócić na początek. Albo klika w link i nie wie jak się cofnąć (i znaleźć miejsce w którym czytał!), bo autor nie wspomniał o przycisku „Wstecz” w menu głównym czytników dotykowych.

Trochę dziwnie brzmi też fragment odsyłający do instrukcji.

Jeżeli jednak będziesz miał z czymś problem, sięgnij do instrukcji czytnika. W niniejszej książce świadomie zrezygnowałem z tworzenia pełnej instrukcji obsługi. W moim odczuciu nie miałoby to większego sensu, ponieważ z czasem obsługa poszczególnych modeli urządzeń może się zmienić. Inna może być również lista funkcji oferowanych przez proste modele czytnika i tych zapewnianych przez najdroższe urządzenia.

Może autor ma wgląd w przyszłość i wie, że w grudniu 2017 pojawi się polska wersja Kindle z polskojęzyczną instrukcją. Jak dotąd nie ma jednak takiej oficjalnej publikacji, więc wypadałoby opisać funkcje takie jak słownik (na szczęście jest nasze FAQ) czy podkreślenia. Tak samo nietrafione jest ostatnie zdanie – bo wszystkie obecne Kindle od K8 do trzykrotnie droższego Oasis mają to samo oprogramowanie i niemal te same funkcje.

Rozdział kończy omówienie programowych czytników Kindle – czyli Kindle for PC, Kindle Previewer oraz aplikacji dla Androida oraz iOS. Autor wspomina, że aplikacje na urządzenia mobilne mają również swoje dedykowane maile i można je wykorzystywać do bezprzewodowego wysyłania książek. To ważne, bo wiele osób o tym nie wie.

4. Nie tylko Kindle

Czwarty rozdział to „PocketBook — bardzo dobra alternatywa dla czytnika Kindle”. Autor w samym wstępie podkreśla, że na urządzeniach Kindle świat się nie kończy — na rynku
można znaleźć wiele innych czytników, które są warte uwagi.

I jest to bardzo słuszne, o tym samym wspominam tu wielokrotnie. Gdy porównywałem tutaj cztery najpopularniejsze marki czytników, zwracałem uwagę na to, że są to różne systemy, różne możliwości i sposoby obsługi. Bartek pisze o tym że w ofercie PB znajdziemy urządzenia wodoodporne, czy z większym ekranem, a także że czytają więcej formatów niż Kindle. Zabrakło mi wspomnienia o lepszej obsłudze PDF – no i jakiegoś poradnika, który czytnik wybrać. Jeśli możemy pomóc czytelnikowi ograniczyć cierpienia związane z paradoksem wyboru, czemu tego nie zrobić?

Autor pokazuje następnie konfigurację PocketBooka na przykładzie swojego czytnika Touch Lux 2. Wypadałoby wspomnieć, że od paru lat możemy już kupić model Touch Lux 3, którego zresztą testowałem. Po wstępnych ustawieniach przechodzimy do omówienia sposobów wgrywania plików na czytnik.

I podobnie jak przy Kindle najbardziej wartościowy wydaje mi się opis sposobu wysyłki bezprzewodowej na PocketBooka – oraz konfiguracji księgarni (na przykładzie Ebookpoint). Cały proces jest dość trywialny, ale w paru miejscach można się wyłożyć.

Na następnych stronach mamy przegląd funkcji czytnika – przede wszystkim związanych z czytaniem. Wyobrażam sobie, że świeży posiadacz PB po prostu ma otwartą obok książkę i przechodzi przez kolejne kroki.

5. I dodatki

Ostatni, piąty rozdział: „Przydatne informacje” to pięć artykułów na tematy, które faktycznie mogą być przydatne, albo i wcale:

  • Omówienie aplikacji mobilnych polskich księgarń – ograniczające się do Ebookpoint oraz Empiku.
  • Opis aplikacji Adobe Digital Editions – na końcu jest krótka wzmianka o Calibre.
  • Omówienie konwersji z EPUB do MOBI – co ciekawe, przy pomocy programu Kindle Previewer.
  • Zachęta do… dodawania e-booków zakupionych gdzie indziej do półki księgarni Ebookpoint (ktoś z tego korzysta?)
  • Konfiguracja chmury Dropbox w Ebookpoint oraz dość szczegółowy opis ustawienia wysyłki z Dropboxa do Google Drive przy pomocy serwisu IFTTT.com. To chyba jedyna rzecz, której akurat ja nauczyłem się z tej książki. Choć czy faktycznie potrzebna początkującym? Wolałbym to zamienić np. na opis Instapaper, albo szersze przyjrzenie się Calibre.

Książkę uzupełniają informacje o tym jak pobrać omówione w niej programy z serwisu Dobre Programy – oraz dość szczegółowy indeks tematyczny. Taki indeks to bardzo dobry pomysł, jeśli ktoś nie chce czytać całej książki. Niestety znajdziemy go wyłącznie w papierze (lub wersji PDF) – czytelnicy wersji MOBI i EPUB mogą się oprzeć na spisie treści, który jest dość szczegółowy.

Podsumowanie

Podobnie jak Cyfranek, który w swojej recenzji miał sporo uwag, obawiam się, że ten mój artykuł może zostać potraktowany jako katalog pretensji. Dodatkowo ktoś mógłby mi zarzucić, że skoro nie wydałem swojej książki, to teraz pastwię się nad czyjąś. Ale to nie tak.

Uważam, że dla kogoś „zielonego” w temacie e-booków lektura poradnika Bartosza Danowskiego to znacznie lepsza inwestycja swojego czasu niż banalne artykuły w prasie komputerowej czy „gadżetowej”. Nieraz piętnowałem tutaj zbytnie uproszczenia czy pseudo rankingi prasowe. Artykuły mogą prowadzić do głupich decyzji, tutaj tak nie będzie, nawet jeśli coś można było omówić lepiej.

Książka ma przekonywać do e-booków i do zakupu czytnika. Ma przekonywać, że e-czytanie jest rzeczą dość prostą i że każdy sobie poradzi z kupnem książki, albo konfiguracją czytnika. I to się jej udaje. Ze spraw szczegółowych bardzo przydatne będą opisy wysyłki plików na czytnik – cieszę się, że nie będę musiał kogoś prowadzić za rękę, tylko odeślę go do tej książki. Szkoda tylko, że parę tematów – takich jak poruszanie się po książce – zostało omówione po łebkach, ale na pewno po jej przeczytaniu osoba początkująca będzie w stanie zacząć czytanie.

Nie dziwię się, że poradnik ukazuje się we wrześniu. Już za parę tygodni nastąpi przedświąteczna gorączka zakupowa. W wielu domach czytniki będą prezentem na gwiazdkę, albo pod choinkę. I nie jest wcale złym pomysłem, aby książka E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników była dodatkiem do czytnika Kindle lub PocketBook. Tym bardziej że kosztuje poniżej 20 złotych – mniej niż większość akcesoriów do czytników.

A jeśli czegoś w książce zabrakło – to już obdarowany sobie doczyta za darmo na Świecie Czytników. :-)

Kupiliście ten poradnik? Ciekaw jestem, co co nim sądzicie. Zapraszam do komentarzy.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korzystanie z Kindle, Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

34 odpowiedzi na „E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników – premiera i moja recenzja

  1. AS pisze:

    Nie czytałem książki, więc nie mam wyrobionego zdania, ale nie uważam powyższej recenzji za rodzaj katalogu pretensji, wręcz przeciwnie. Myślę, że jest to wręcz zachęta dla wielu osób do dokonania zakupu tej pozycji.

    Jeśli chodzi o Kindle Preview, konwertuje on epuby w sposób rewelacyjny, zachowując większość ustawień pierwowzoru. Calibre jest w tym kapryśny. Wadą Kindle Preview jest zbyt mała tolerancja na pewne niedociągnięcia formatu epub pod kątem formalnym. Ale odrobina doświadczenia z Sigilem i problem znika.

    3
    • Robert Drózd pisze:

      Kindle Previewer korzysta po prostu z kindlegen, czyli oficjalnego narzędzia Amazonu, z którego korzystają też wydawcy. Korzystanie jest o tyle proste, że sprowadza się do przeciągnięcia epuba na okno KP, pewnie dlatego zostało opisane. Szkoda, że nie było więcej słów o Calibre – ale o tym da się osobną książkę napisać.

      2
      • Bartosz Danowski pisze:

        Uznałem, że KP jest lepszym rozwiązaniem niż Calibre. Za takim wyborem stał profil odbiorcy książki. Im prościej i bardziej intuicyjnie tym lepiej. W przypadku Calibre to nie takie oczywiste. Świadomie nie chciałem w to wchodzić i straszyć Czytelnika.

        3
  2. Anu pisze:

    Nienawidzę tego typu pozycji, są jak kij od szczotki na balu mistrzów tańca. W dobie internetu, grup dyskusyjnych, blogów itd, całkowicie archaiczne.

    I całkowicie nieskuteczne. To widać po autorze bloga, który nie skorzystał z poradnika „Jak zarobić milion złotych w trzy miesiące” i sam nie napisał poradnika o e czytaniu:)

    No ale wiara w szamanizm kwitnie i ma co najmniej 300 tys. wyznawców tylko w kościele skarbnicy wszechwiedzy Danowskiego.

    4
    • HerC pisze:

      Eh… ile razy trzeba tłumaczyć, że są osoby, które oddychają bez pomocy internetu i smartfona. Przecież ciągle współistnieje kilka pokoleń – nie tylko generacja Z, Y, C…

      14
    • Błażej pisze:

      @Anu:
      Wyjątkowo głupi komentarz, wybacz.
      Świat naprawdę wygląda trochę inaczej, niż się Tobie wydaje.
      Pora zdjąć klapki z oczu.

      6
    • Robert Drózd pisze:

      Wyjaśnij jedną rzecz – skoro w dobie internetu wszystko mamy w sieci, to dlaczego poradniki papierowe/e-bookowe wciąż się sprzedają? Bo ludzie nie wiedzą, że mogą wszystko znaleźć w Google?

      A może dlatego, że w Google jest wszystko i nic, a potrzebują jednego spójnego poradnika.

      3
  3. Pati pisze:

    Nie, z tego co piszesz nie ma tam słowa na temat czytników Kobo z który ja korzystam od lat i niewiele na temat Calibre, który to dla większości jest podstawowym programem do konwersji i edycji książek.

    2
    • Tomek pisze:

      Cóż, jak słusznie Robert zauważył, opisywanie interfejsu starszego Kindle może świadczyć o tym, że autor pisał tekst kilka lat temu a teraz, wracając do niego, zapomniał, że jest już zdezaktualizowany i wypadałoby go uaktualnić o to co aktualnie znajduje się na rynku (e-czytniki) i czego się używa (tu mam na myśli akurat programy, zwłaszcza Calibre, jeden z najbardziej znanych i najczęściej używanych programów który wcale nie jest taki straszny w obsłudze na jaki wygląda). Dziwi trochę to wszystko bo skoro autor popełnił w przeszłości książki o komputerach to powinien sobie doskonale zdawać sprawę jak szybko do przodu mknie technologia. Owszem, zawsze ktoś może mi zarzucić „jak Ci się nie podoba to czemu sam nie napiszesz książki?”. No cóż, może i byłbym w stanie, wiem jednak, że gdybym to robił to starałbym się aby czytelnik dowiedział się o wszystkich e-czytnikach dostępnych na naszym rynku no i opisał szerzej Calibre (dla mnie to jeden z programów „must-have” jeśli chodzi o e-booki). Ja taką książkę dałbym komuś kompetentnemu, przed jej wydaniem, do konsultacji. Gdyby to był Robert, jestem pewien, że książka byłaby na piątkę i sam rekomendowałbym ją albo kupił i rozdawał moim najbliższym których chciałbym przekonać do e-czytników ;)

      0
      • Athame pisze:

        „Calibre (dla mnie to jeden z programów „must-have” jeśli chodzi o e-booki).”

        A dla mnie „zbędny śmieć”. Sprawdziłem kilka(naście) miesięcy temu, nie spodobał mi się, wyleciał z dysku i nie wraca.

        2
  4. Czytoholik.pl pisze:

    Bardzo spodobało mi się hasło promocyjne: ” To może być ostatnia książka, którą przeczytasz w wersji papierowej!” – niemal tak właśnie stało się u mnie od momentu, gdy zakupiłem czytnik. Od prawie 3 lat przeczytałem zaledwie kilka książek papierowych, a niemal setkę w wersji elektronicznej.
    Co do wpisu, to nie odebrałem go jako katalogu pretensji, czego obawiał się autor. To rzetelne przedstawienie tego, co można znaleźć w opisywanej książce. Niestety ja nie przepadam za poradnikami tego typu.

    1
  5. Jo Anna pisze:

    Nie czuję się targetem, ale dla bardziej analogowych ludzi może i się sprawdzi pod choinką do kindla.

    0
  6. teodor pisze:

    „A jeśli czegoś w książce zabrakło” – to jedynie skonsultowania jej treści z autorem Świata Czytników przed wysłaniem do druku :)

    2
  7. Darth Artorius pisze:

    Karta kredytowa, płatnicza ? A po co ? Płaci się za ebooka przelewami np. Mtransfer albo Blikiem. Jeśli ma ktoś konto w banku, z reguły w prosty sposób może kupić ebooka.

    2
    • Tomek pisze:

      mTranferem czy Blikiem nie zapłacisz w Amazonie. A określenie „karta płatnicza”, jak słusznie zauważył Robert, byłoby bardziej adekwatne niż „karta kredytowa” które to może dawać błędne przekonanie, że koniecznie trzeba mieć KK aby kupować w internecie. Warto byłoby tu wspomnieć o kartach debetowych, eKartach czy kartach pre-paid albo serwisach typu PayPal i przy okazji wspomnieć o tym jak ważna jest ostrożność w zakupach internetowych jeśli chodzi o płatności.

      0
  8. AdamK pisze:

    Pominięcie czytnika inkBOOK (jedynego w zestawieniu z Kindle, Pocketbook, który posiada dużą wartość w postaci ptwartego Androida), to imho duży błąd lub celowe ominięcie.

    0
    • Athame pisze:

      Pominięcie czytnika, który posiada gwarancję jedynie teoretyczną jest słusznym posunięciem.

      2
      • AdamK pisze:

        Twój komentarz nic nie wniósł do dyskusji.
        Doskonale wiesz, że producent posiada (na terenie całej UE) 2-letnią gwarancję, a w Polsce jeszcze door-to-door. Amazon, czy PB tego nie dają.

        0
        • Athame pisze:

          Gwarancję teoretyczną. Spróbuj zgłosić pęknięcie ekranu (zdarza się samoistnie), to dostaniesz rachunek w wysokości ceny nowego czytnika.

          0
          • Tomek pisze:

            I co z tego? Mimo wszystko uważam, że AdamK ma rację. Popatrz na to z innej strony… Kindle’a można np. kupić używanego na Amazonie. Często taki czytnik wygląda zupełnie jak nowy, też dostajesz gwarancję ale… jeśli zdecydujesz się z niej skorzystać, Amazon nie wymieni Ci czytnika tylko dostaniesz zwrot kasy. Czy to znaczy, że nie warto o takim czytniku pisać? O czytnikach warto wspominać, co nie znaczy, że warto je rekomendować. Warto jednak aby potencjalny nabywca był świadom co warto kupić a co warto omijać szerokim łukiem.

            1
            • Athame pisze:

              A może autor chciał po prostu uniknąć sytuacji, w której byłby posądzany o polecanie wadliwych czytników*?

              Poza tym sprawa jest prosta – jest Kindle (lider) i reszta świata. Resztę świata reprezentuje PB i to w zupełności wystarczy. Kindle wyróżnia się swoim specyficznym ekosystemem, natomiast cała reszta jest w zasadzie podobna do siebie.

              * Wniosek na podstawie publicznie zgłaszanych pretensji.

              2
              • Tomek pisze:

                Mam dziwne wrażenie, po Twoich dwóch odpowiedziach na moje posty, że jesteś autorem owej książki (piszącym oczywiście pod innym nickiem).

                0
              • Athame pisze:

                Nic podobnego. Zarówno ja, jak i autor książki, jesteśmy znanymi (z imienia i nazwiska) różnymi osobami.

                0
              • asymon pisze:

                Tomku, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, możesz sam ustalić personalia Athame. Są np. na jego blogu, do którego link znajdziesz przy naprawdę minimalnym wysiłku.

                0
              • Robert Drózd pisze:

                Potwierdzam, że Athame nie jest autorem tej książki, a jego dane znajdziesz choćby w moim katalogu osób/firm zajmujących się konwersją. :)

                0
    • asymon pisze:

      Napisz może, co instalujesz na inkbooku bo nie mam czytnika i nie mogę się dostać do sklepu Midia. Serio pytam, co poza appkami do czytania da się zainstalować?

      0
      • AdamK pisze:

        Mam model Prime. Korzystam z inkBOOK Apps. Mam Feedly, Pocket oraz APKPure jako alternatywę Google Play. Innych aplikacji na czytniku nie potrzebuję.

        0
        • asymon pisze:

          Dzięki, a kojarzysz czy można jakoś przejrzeć ofertę aplikacji w przeglądarce, bez posiadania czytnika? Strona typu Google Play, bo albo nie można, albo nie umiem znaleźć.

          Czy te wymienione przez ciebie (Feedly) są przystosowane do ekranów e-ink, bo ZTCP w Legimi był z tym kłopot.

          0
          • AdamK pisze:

            inkBOOK Apps jest mobile-only tj. zobaczysz tylko to na czytniku. Nie ma opcji przeglądania katalogu via przeglądarka internetowa.

            Wszystkie aplikacje w katalogu to wersje na smartfony i tablety Android. Jedynie Pocket, z racji tego, iż jest wykorzystywany również w czytnikach Kobo (jako Read it later [o ile mnie pamięć nie myli]) posiada pewne udogodnienia, która ułatwiają pracę na urządzeniu z e-papierem, ale żeby było tak idealnie jak w systemowej aplikacji inkReader do czytania e-książek, to jeszcze trochę brakuje.

            Najczęściej korzystam z Pocket i jestem zadowolony. Feedly najczęściej korzystam na tablecie.

            1
            • asymon pisze:

              To w takim razie już ostatnie pytanie ;-)

              Czy są dostępne na inkpady appki sklepów (poza Legimi), np. Ebookpoint, Publio, Woblink, Nexto?

              0
              • AdamK pisze:

                W inkBOOK Apps znajdziesz Legimi i Nexto. Resztę (na tę chwilę) należy pobrać samodzielnie spoza tegoż sklepu np. instalując ‚klona’ Google Play – APKPure.com. Za pomocą tegoż klona możesz przeglądać ten sam katalog, co w Google Play i instalować mnóstwo różnych aplikacji.

                Obecnie w inkBOOK Apps widzę:

                Amazon Kindle
                Biblos (?)
                Helicon Reader
                InkbookDictionary
                Kobo eBooks
                Legimi
                Nexto.pl
                NOOK
                Pocket
                Skoobe
                The Endless Bookcase
                tolino
                Welbild.de

                1
              • Robert Drózd pisze:

                Tu się za dużo nie zmieniło od czasów moich testów pierwszego inkbooka: http://swiatczytnikow.pl/test-czytnika-inkbook-onyx-czesc-ii-aplikacje-i-android/ – działa np. aplikacja Nexto czy E-Kiosku.

                0
    • Robert Drózd pisze:

      Myślę, że nie wymieniając innych czytników autor chciał uniknąć paraliżu decyzyjnego, który by czekał początkującego. Za ominięcie celowe można oczywiście uznać przemilczenie tematu Legimi – co jednak mnie nie dziwi, biorąc pod uwagę to, że Helion z Legimi nie współpracuje.

      0
  9. Kondrart pisze:

    Skrótowo. Człowiek pisze poradniki typu: „Zarabianie na nieruchomościach” nie odróżniając karty kredytowej od debetowej. Czyli delikatnie mówiąc bywa nienajlepiej przygotowany do tematów, o których pisze. Teraz napisał o ebookach. Może mu się udało? Ja nie będę sprawdzał. Poczekam na poradnik: „Jak samemu polecieć na Marsa i się tam osiedlić” oparty na doświadczeniach autora.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.