Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Dzień Domeny Publicznej 2012 – czyli nowe e-booki już dostępne, m.in. pierwszy tom Prousta

Dzień Domeny Publicznej

Koalicja Otwartej Edukacji świętuje co roku Dzień Domeny Publicznej.

Zgodnie z prawem autorskim obowiązującym w Polsce prace literackie, dzieła sztuki, utwory muzyczne itp. chronione są od momentu ich stworzenia aż do 70 lat od śmierci autorów. Po tym czasie wygasa prawo autorskie, a utwór wchodzi do tzw. domeny publicznej. Można powiedzieć, że zostaje w ten sposób uwolniony z rygorów prawa autorskiego.

W tym roku do domeny publicznej weszły utwory osób, które zmarły w roku 1941. Są to więc utwory Jamesa Joyce’a, Jamesa Frazera, Rabindranatha Tagore, Mariny Cwietajewej, Virginii Woolf, Roberta Baden-Powella, Henri Bergsona, Ignacego Paderewskiego, Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Emila Zegadłowicza czy Maksymiliana Marii Kolbego.

Oznacza to, że od 1 stycznia możemy ich wszystkie utwory skanować, przetwarzać i publikować całkowicie legalnie. Pamiętajmy, że dotyczy to tylko oryginałów – np. w przypadku Joyce’a – osobne prawa autorskie dotyczą tłumaczeń.

Samo świętowanie tego dnia budzi we mnie mieszane uczucia. To jest dość makabryczne, świętować 70 lat od czyjejś śmierci, tym bardziej że w wielu przypadkach były to osoby zamordowane przez Niemców czy Rosjan.

Niestety, to nam fundują twórcy prawa autorskiego, przedłużający coraz bardziej ochronę praw. Teraz jest 70 lat, ale mówi się już o 90 czy o 100 latach. O tym jak to się zmieniało i kto ma w tym tak naprawdę interes, przeczytać można w książce „Wolna kultura”, którą opublikowałem rok temu w formatach czytnikowych.

Pierwsze e-booki już są!

Serwis Wolne Lektury, o którym już kiedyś pisałem zapowiedział dzisiaj pierwsze e-booki spośród domeny publicznej w 2012:

W tym roku do domeny publicznej przeszły między innymi dzieła Boya-Żeleńskiego, który – o czym nie wszyscy wiedzą – był nie tylko autorem skandalizujących w swoim czasie książek, ale przede wszystkim niezmordowanym tłumaczem, dzięki któremu możemy czytać po polsku niemalże całą klasykę literatury francuskiej. Dziś na Wolnych Lekturach publikujemy pierwszych kilkanaście pozycji.

Oprócz tekstów autorstwa Żeleńskiego – „Flirtu z Melpomeną” czy „Marysieńki Sobieskiej”– zamieszczamy także liczne tłumaczenia. Wśród nich znajdziecie m.in. „Wielki Testament” Villona, „Skąpca”„Mieszczanina szlachcicem” Moliere’a, „Rozprawę o metodzie” Kartezjusza, „Kandyda” Voltaire’a, „Ubu króla” Jarry’ego, „Spowiedź dziecięcia wieku” Musseta czy „W stronę Swanna” z cyklu „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta. W kolejnych tygodniach będziemy sukcesywnie publikować kolejne tomy w tłumaczeniu Boya.

W czasach, gdy byłem ambitnym młodym człowiekiem, nabyłem sobie pierwszy tom cyklu Prousta w twardej oprawie, z nadzieją, że uda mi się go zmęczyć. Nie udało się. Kolejne podejście zrobię już na Kindle. :-)

Właśnie w przypadku Prosta liczy się to co pisałem o tłumaczeniach – pisarz zmarł w 1922 i jego dzieła w oryginale są już od dawna dostępne – ale trzeba było czekać do 1941 na uwolnienie polskiego tłumaczenia.

Zabawy domenowe

O Dniu Domeny Publicznej możemy przeczytać więcej w serwisie domenapubliczna.org.

Dzisiaj w klubie Znajomi Znajomych w Warszawie odbędzie się też impreza z tej okazji. W planach krótkie wystąpienia m.in. dyrektora Biblioteki Narodowej, panel dyskusyjny oraz remiksy utworów Paderewskiego.

Zaproszenie na Dzień Domeny Publicznej 2012

Jeśli się wyrobię, to postaram się tam wpaść. W poprzednich latach spotkania były organizowane w Bibliotece Narodowej, ale nie przyciągały tłumów, więc w tym roku postanowiono przenieść się do klubu. :-)

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

16 odpowiedzi na „Dzień Domeny Publicznej 2012 – czyli nowe e-booki już dostępne, m.in. pierwszy tom Prousta

  1. Hoko pisze:

    Boże Boże, za jakie grzechy te numerki w kwadratowych nawiasach? Przecież to się nie nadaje do normalnego czytania.
    A wreszcie akt ten tak zrośnięty jest w naszej wyobraźni i pamięci z melodią, rytmem Mozartowskiego[425] menueta!

    Chwała Panu, że w Prouście tylko dziewiętnaście sztuk.

    Skoro są wersje w różnych formatach, to może by tak wersję bez przypisów? Przecież w oryginalnych książkach ich nie ma, i tak naprawdę nikomu nie są one potrzebne, a tylko wyrywają z toku lektury.

    0
  2. jonatankoot pisze:

    No dobra, nie spróbowałem Prousta na papierze, to zrobię to na Kindlu :)

    0
  3. Kraftsman pisze:

    Mam jedno ważne zastrzeżenie do tej notatki. Należy pamiętać, że tłumaczenie jest co do zasady odrębnym utworem prawa autorskiego. Wygaśnięcie praw autorskich do utworu głównego, nie powoduje wygaśnięcia praw autorskich do jego tłumaczenia, które to prawa przynależą z mocy ustawy tłumaczowi. Może być zatem tak (i zwykle tak jest), że utwór oryginalny wejdzie do domeny publicznej a jego tłumaczenie NIE. W takim przypadku można swobodnie korzystać z utworu w oryginale, ale korzystanie z wersji polskiej będzie wymagało zgody tłumacza lub osoby na którą tłumacz prawa autorskie przeniósł (np. wydawcy).

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Ależ ja właśnie o tym pisałem – Ulisses Joyce’a wszedł w tym roku do domeny publicznej, a tłumaczenie Macieja Słomczyńskiego, który zmarł w 1998 wejdzie dopiero w 2068…

      Tak samo Proust zmarł w 1925, ale tłumaczenie Boya zostało uwolnione dopiero teraz.

      Najbardziej jaskrawe jest to w przypadku tłumaczeń Szekspira, Homera, albo Biblii. :-)

      0
    • dobromila pisze:

      A co w takim razie z tłumaczeniem, gdy tłumacz zmarł przed autorem? Mnie wychodzi, że trzeba dalej czekać do siedemdziesięciolecia śmierci twórcy oryginału. A z tego co piszesz wynikało by, że nie, bo jak odrębny to odrębny.

      0
      • Robert Drózd pisze:

        No tak, w tym przypadku trzeba traktować tak samo i tłumacza i autora.

        0
      • Kraftsman pisze:

        To dobry przykład. Tłumaczenie utworem „odrębnym” ale „zależnym”. „Zależność” polega na tym, że korzystanie z niego wymaga zgody twórcy oryginału (pod warunkiem, że prawa autorskie do oryginału ciągle trwają). Zatem jest tak jak napisał Robert Drózd.

        0
  4. Robert Drózd pisze:

    Niestety, Proust na Wolnych Lekturach jest niekompletny…

    W stronę Swanna kończy się zdaniem:
    „List ten nie byłby tak bardzo przerażał pana Legrandin, gdyby miał absolutną pewność — jaką mógł był mieć w istocie, znając charakter mojej babki — że z niego nie skorzystamy.”
    które jest na 143 stronie mojego wydania papierowego (Proszynski i Ska 2001) które ma 407 stron.

    Wygląda na to, że opracowano tylko pierwszą część pierwszego tomu…

    0
  5. inkognit pisze:

    niestety nie wszystkie książki z „Wolnych” można kupić – dostać w dobrej jakości
    ja poszukiwałem książki – Anglia i Szkocja. Przypomnienia z podróży roku 1820-1824 odbytej
    – Krystian Lach Szyrma
    znalazłem ją w dwóch sklepach z e bookami – a jakość ? no cóż pozwolę sobie pokazać :

    Tom I.1

    Okoliczności zrziiilzily żc wypatiio uiinijjizc, dziesięć dni zabawić w(eniiiadbizcżliśin mieście Pikardyi. ]Va pochwalę iego okolic nie wiele można powiedzieć; z natury swoiey nie maią nic powabnego. Wystawiała wielką płaszczyznę,któreygrunt iest wapnisly i kamienny, gdzie pracowita ręka rolnika i staranna n-prawa nie wiele mogły dokazać. jliasto same opasane iest wysokiemi watami podlng sztuki Vaubana i ma warownią, gdzie stoi znaczna załoga dla zastojiienia brzc-gów od niebespieczeństwa; a chociaż wydaie się obszcr-hóm, Indnos’c iego wynosi ledwie10,000mieszkańców.

    przepraszam za objętość ale to lepiej uzmysławia o czym piszę
    jedna z księgarń – która udostępniała te książkę ( a raczej 3 tomowe dzieło) bezpłatnie, po moim mailu wycofało książkę i dostałem od nich przeprosiny
    od drugiej księgarni – która książkę to sprzedawała – wciąż czekam na odpowiedź … czas do jutra rana …
    to tak ku przestrodze kupującym – sprawdzajcie fragment książki – choć nie wszystkie księgarnie mają taką możliwość ….

    0
  6. Anka pisze:

    a Boya-Żeleńskiego to już nie łaska poczytać ? ;) ja wolę Marysieńkę Sobieską B-Ż, niż tego Prousta, którego zmęczyłam bardziej ze snobizmu, niż z potrzeby ducha i przekonania, ale młoda wówczas byłam, Boya polecam na zasadzie cudze chwalicie swego nie znacie, a także- nie dajcie sie upupić ;)

    0
  7. kwiatek pisze:

    Pamiętajcie, że prawa autorskie – w dużym uproszczeniu – dzielą się na prawa majątkowe i osobiste; te o których tu piszecie, nazywając je bardzo nieprecyzyjnie ‚prawem autorskim’ to prawa autorskie majątkowe i do nich stosuje się omawiana wyżej zasada 70 lat od śmierci autora. Odnośnie osobistych praw autorskich, które rządzą się zupełnie innymi zasadami (przede wszystkim brakiem możliwości wygaśnięcia i zrzeczenia się) odsyłam do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.