Za drogo? Ustaw alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Czytnik – sprzęt dla miłośnika książek czy dla hackera?

hacker-niebiesko

Czytniki to urządzenia proste, właściwie celowo uproszczone. A jednocześnie – jeśli ktoś chce, może sobie korzystanie z nich utrudnić.

Zacznę od tego, dlaczego napisałem ten artykuł. Otóż spotykam się czasami ze sprzecznymi reakcjami czytelników bloga. Dla niektórych artykuły, które tu zamieszczam są niezwykle skomplikowane, bo przecież oni chcą tylko czytać, a ja im serwuję jakieś tematy z kosmosu.

Inni z kolei narzekają, że piszę tutaj wyłącznie o sprawach podstawowych i konsekwentnie od paru lat nie poruszam choćby tematu jailbreaka na Kindle.

Każdy czytnik musimy dostosować do własnych potrzeb. Ale skalę tych zmian podzieliłbym na trzy poziomy.

1. Zwykła konfiguracja czytnika i usług

To są rzeczy podstawowe, które robimy po pierwszym uruchomieniu czytnika – czyli zmiany wielkości tekstu, wygląd ekranu głównego, konfiguracja WIFI. Przynajmniej w teorii powinno być to dostępne łatwo z interfejsu czytnika i nie wymagać specjalistycznej wiedzy.

Niezwykle ważne są tu ustawienia domyślne, bo wielu czytelników nie będzie zmieniało niczego – tylko od razu zaczną czytać. Dlatego też, jeśli czytnik nie działa przyzwoicie „out of the box” czyli po wyjęciu z pudełka, to może oznaczać duży problem z jego użytkowaniem.

Zbyt często przy niektórych markach czytników zdarzało się, że ta prosta rzecz nie była taka prosta i na forach pojawiały się narzekania np. na działanie sieci, albo obsługę programu do czytania czy innych funkcji.

Przykładowo twórcy czytników Onyx i PocketBook chcieliby zapewne, aby użytkownicy korzystali z wbudowanych w te czytniki chmur, a w przypadku PB – z wysyłki bezprzewodowej. Starają się to opisać jakoś w instrukcjach. Ale dla początkującego użytkownika konfiguracja chmury nie jest taka oczywista, może też tak być że zmiana po stronie dostawcy chmury wymaga aktualizacji oprogramowania na czytniku.

Sprawa jest trochę łatwiejsza w przypadku wysyłki mailowej na Kindle: jakoś polskim księgarniom udaje się wyjaśnić, czym jest adres czytnika i jak należy autoryzować nadawcę – choć ile mają zapytań od klientów w tej sprawie, to sami wiedzą. Amazon świadom, że niektórzy ich klienci nawet tego etapu nie przejdą, stworzył aplikację Send To Kindle. Po jej uruchomieniu i zalogowaniu się pozostaje wybierać po prostu nazwę czytnika na który wysyłamy plik, nie przejmując się jakimiś mailami.

2. Ustawienia nieoczywiste i zaawansowane

Do tej grupy zaliczę:

  • różne ustawienia nieoficjalne: np. dla klawiszowych Kindle – zmniejszenie marginesów (przez edycję pliku), podobnie dla Kobo (przez patch lub zmiany ustawień z pliku).
  • tworzenie plików specjalnie pod nasz czytnik – jeśli np. w Calibre tworzymy sobie MOBI specjalnie pod Kindle, albo KEPUB (odmiana plików EPUB) dla Kobo.
  • wgrywanie własnych czcionek lub osadzanie czcionek w e-bookach.
  • głębokie ustawienia zaawansowane – np. tworzenie reguł CSS dla aplikacji do czytania na Onyksie.
  • na czytnikach z Androidem – wybór aplikacji do czytania i innych, z których będziemy korzystać.

Wspólną cechą tych wszystkich ustawień jest to, że nie znajdziemy ich w instrukcjach. Oficjalna instrukcja do Onyxa T68 Lynx (o ile taka istnieje) wspominać mogłaby o dostępie do Google Play, ale nie o tym co z niego ściągnąć – i czy MoonReader jest lepszy od Aldiko i czy w ogóle warto instalować cokolwiek poza domyślnym zestawem. To zresztą podobny dylemat co posiadaczy tabletów – jakbyśmy sprawdzili ile osób używa głównie wbudowanych aplikacji (np. przeglądarka, youtube, muzyka), wyniki byłyby interesujące.

Użytkownicy chcący zmieniać czytnik na tym poziomie szukają pomocy w serwisach takich jak Świat Czytników, lub na różnych forach dyskusyjnych, pytają znajomych itd.

Jeszcze jedna cecha tych ustawień – raczej krzywdy sobie i czytnikowi nimi nie zrobimy, co najwyżej np. poprawiony e-book będzie wyglądał gorzej. Jest to jednak zwykle odwracalne.

3. Głęboka ingerencja w system

Ten poziom oznacza zmiany, których nie zakładał producent, czasami wręcz ich zabrania, lub je utrudnia. Pod klapą każdego czytnika mamy system operacyjny – zwykle Linux albo Android, jeśli się do niego dostaniemy, możemy z czytnikiem robić cuda – na ile tylko sprzęt pozwoli.

Przede wszystkim mamy więc jailbreak, który w przypadku Kindle pozwala na instalację wielu aplikacji np. KoReader lub całego alternatywnego oprogramowania Doukan. Dają one obsługę takich formatów jak EPUB czy DJVU, albo tryb reflow w PDF. Jailbreak w przypadku Onyxa z Androidem pozwala na obejście domyślnej nakładki systemowej. Zdarzało się, że jak w przypadku Nooka – dopiero JB odblokowywał ukryte możliwości. Są też sposoby na odblokowanie Androida na Kobo.

O niektórych ciekawszych zastosowaniach wspominałem, choćby o podpięciu Kindle do Raspberry Pi i wykorzystaniu czytnika w roli monitora.

Twórcy takich ingerencji mają dogłębną znajomość systemów operacyjnych czy oprogramowania czytników i z dobroci serca opisują je na forach dyskusyjnych, np. Mobileread. Większość potencjalnych użytkowników nie umiałaby dojść do tego samodzielnie. Dlatego najczęściej kopiują po prostu sekwencję czynności z forum.

Ale jeśli konfiguracja naszego czytnika jest nieco inna – oznacza to często wchodzenie na ziemię nieznaną, ewentualnie szukanie zawianych śladów pozostawionych przez poprzedników. Komuś się dana sztuczka udała, opisze ją na forum, my to znajdziemy, dostosujemy do swoich potrzeb – i opiszemy lub nie. Bardzo często jest też tak, że dana modyfikacja działa tylko z konkretną wersją oprogramowania – taki Amazon zmieni jedną cyferkę i użytkownicy zostają na lodzie. Albo narzekają, że przestało działać, licząc, że dobre dusze pomogą.

Gorzej jest – gdy sekwencja czynności z forum powoduje różne efekty uboczne – z których najmocniejszym może być tzw. zbrickowanie czytnika, czyli trwałe uszkodzenie  oprogramowania. Parę lat temu widziałem taki przypadek, że oto pewien polski blog opisał – kopiując temat z zagranicznego forum sposób zrootowania Kindle. Pod wpisem widziałem komentarze zrozpaczonych czytelników, którzy zamiast czytnika mają teraz gustowną podstawkę pod doniczki. Choć trzeba przyznać, że choć to przypadki rzadkie (a starsze czytniki Kindle dają się odbrickować), to prawdopodobieństwo problemów jest odwrotnie proporcjonalne do wiedzy technicznej użytkownika.

Argumentem, który akceptuję jest ten, że ktoś chce mieć w jednym urządzeniu stabilność Kindle i dodatkowe możliwości jakie daje JB. Sporo osób korzystało też w swoim czasie z opcji polonizacji, ba, nawet niektórzy sprzedawcy na Allegro wgrywali te modyfikacje. No, ale trzeba mieć świadomość, że nie jest to rozwiązanie dla każdego.

W przypadku Kindle mamy od pewnego czasu już „pozamiatane”, albowiem od wersji oprogramowania 5.6.x dla Kindle, jailbreaka po prostu zainstalować się nie da. Można to oczywiście obejść, z tym że konieczne staje się połączenie się z czytnikiem przez port szeregowy… Użytkownik takiego rozwiązania staje się już nie tylko hackerem „programistycznym”, ale również sprzętowym.

Aktualizacja z 23 sierpnia 2016 – powyższy akapit jest w tym momencie nieaktualny, albowiem pojawiły się programowe jailbreaki dla nowych Kindle – link do wątku w MobileRead. Niemniej – sytuacja w każdej chwili może ulec zmianie, gdy np. Amazon z kolejną aktualizacją znów zablokuje możliwość JB.

Dla kogo pisać?

Wspomniane trzy poziomy nakładają się nieco na grupy użytkowników czytników, które kiedyś wyróżniałem. Najwięksi kombinatorzy wywodzą się z tej pionierskiej, „technologicznej” grupy. Im większa popularność sprzętu wśród zwykłych ludzi – tym mniejsza chęć (i umiejętności) do tego, aby je dostosowywać. To dlatego stosunkowo proste czytniki Amazonu zdobyły światową popularność, a na drugim miejscu na świecie jest Kobo, które również ma swoje ograniczenia.

I oto dlaczego nie piszę o rozwiązaniach z trzeciej grupy. Zakładam, że jeśli ktoś używa Kindle i z jakiegoś powodu „musi” wgrać jailbreak – to powinien mieć też wiedzę, aby sobie poradzić w przypadku problemów. Tym samym – ponieważ polskich opisów jest niewiele – oznacza to konieczność lektury stron anglojęzycznych. Kto się nie czuje na siłach, powinien rozważyć po prostu inne modele niż Kindle – jeśli z jakiegoś powodu chcesz czytać EPUB-y to albo je konwertuj do MOBI w wersji „both”, albo kup po prostu Onyxa czy PocketBooka.

Ciekaw jestem, jak Wy modyfikujecie swoje czytniki i na którym poziomie pozostajecie.

Dlatego ankieta:

Na jakim poziomie dokonujesz zmian w czytniku?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

 

Autor zdjęcia: Brian Katt, CC BY SA 3.0

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korzystanie z Kindle, Rynek czytników i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

58 odpowiedzi na „Czytnik – sprzęt dla miłośnika książek czy dla hackera?

  1. Jailbreak. Jedno zastosowanie dla mnie – ludzkie zarządzanie kolekcjami w nowych modelach.

    0
  2. ihor pisze:

    Kiedyś bawiłem się w JB – bardziej dla sportu, niż z rzeczywistej potrzeby.
    – zainstalowałem własne tapety – ale te pliki, które sobie wybrałem kiepsko wyglądały na ekranie Kindle, więc darowałem sobie opcję
    – możliwość odczytu przez Kindle plików EPUB – super sprawa… dwa,trzy lata temu. Teraz praktycznie każda e-księgarnia ma w ofercie MOBI, więc z EPUB-em widuję się naprawdę rzadko.

    0
  3. Grzegorz pisze:

    Przy pierwszym uruchomieniu swojego Kindle’a ustawiłem w nim czcionkę i… to tyle. Internet mam w czytniku wyłączony i nie widzę potrzeby, aby go włączać. Nie widzę też sensu w jakiejkolwiek ingerencji w pliki z książkami. Jak dla mnie czytnik idealny powinien mieć możliwość ustawienia czcionki, sprawdzenia znaczenia danego zwrotu w słowniku i wyboru książki z listy znajdujących się na urządzeniu (oraz jej usunięcia). I tyle. Internety, aplikacje, oświetlenie, ekran dotykowy? To jak dla mnie totalnie zbędne bajery.

    0
  4. Franek pisze:

    Mam króciótkie pytanie.
    Jaki może być powód tego, że czasopismo wysłane na Kindla nie jest dla czytnika czasopismem tylko „zwykłą książką”? Dotychczas nigdy nie miałem takiego problemu.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Czasopismem jest dla Kindle tylko gazeta kupiona w Kindle Store. Pojedyncze numery np. Gazety Wyborczej z Publio albo Polityki Cyfrowej są traktowane jako „docs” czyli pliki własne.

      0
  5. Klawiszowy pisze:

    Ja po prostu muszę nagrzebać w systemie… Oryginalny system w kompie jak go kupiłem nie został odpalony, w telefonie wytrzymał jakieś 3 godziny, w czytniku dłużej jakieś 2 dni… PB jest mocno podatny na zabawy w kodzie… im głębiej w pliki systemowe tym fajniej.

    0
  6. vaeta pisze:

    Artykuły z trzeciej grupy nie miałyby aż tak dużej użyteczności tutaj jak na specjalistycznych grupach:
    * ludzie z np. pierwszej grupy (względem umiejętności) faktycznie mogą sobie zrobić krzywdę
    * przed własnym wdrożeniem warto ocenić zakres rzeczywistych/potencjalnych problemów oraz skutków ubocznych (a tutaj „techniczne” komentarze niknęłyby w zalewie „nietechnicznych”)

    Może taki pomysł? Tabelka na podstawie przecięcia wymiarów:
    * czytniki (modele, rodziny)
    * funkcjonalności ogólne (np. obsługa MOBI), funkcjonalności specyficzne (np. zarządzanie kolekcjami wspomniane powyżej)
    * trudność: pierwsza..trzecia grupa + „nie da się” i „out of the box”
    Taki syntetyk skracający czytelnikowi czas spędzony z googlem.

    0
  7. Teresa pisze:

    Czytniki, jak sama nazwa wskazuje, są do naprawiania oprogramowania i zmieniania czcionek, marginesów i odstępów, czasem do sprawdzania, czy działa wi-fi. A jak ktoś się uprze, to jeszcze można sprawdzić, czy na pewno jest wodoszczelny.

    0
    • danan72 pisze:

      Ja zmodyfikowałem oprogramowanie swojego Kindle właśnie po to aby CZYTANIE książek było dla mnie przyjemniejsze i wygodniejsze. Gdyby producent czytnika zadbał o to, aby możliwe było wpisanie wszystkich polskich znaków diakrytycznych przy pomocy klawiatury ekranowej, pozwolił dowolnie zmieniać marginesy i wielkość czcionki oraz wgrać własny font, to nie ingerowałbym w jego soft. Hackowanie dla samego hackowania nie ma sensu, ale dostosowanie oprogramowania czytnika do własnych potrzeb wcale nie jest sprzeczne z jego podstawowym przeznaczeniem.

      0
  8. Akiko pisze:

    Na Kobo można zmienić marginesy bez wgrywania patcha. Chyba chodziło o nagłówek i stopkę? Bardzo łatwo można się ich pozbyć dodając 1 linijkę tekstu w config file. Ja nie używam kepubów i ich nie generuję w calibre bo Kobo bardzo dobrze czyta zwykłe epuby z polskich księgarni. Bardziej grzebię w kodzie książek (każdy wydawca uważa za punkt honoru umieścić swój ulubiony font), ale z automatu w calibre przy konwersji. Pozbywam się między innymi czcionek bo lubię font Georgia (jeden z wielu domyślnych na Kobo). Tekst epub mam od samej góry do dołu ekranu.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      No tak. Chodziło mi np. o to narzędzie:
      http://www.mobileread.com/forums/showthread.php?t=220171

      0
      • Akiko pisze:

        Wiem, zajrzałam tam ale nie chciało mi się rozgryzać no i brzmi przerażająco. Nie potrzeba wcale tego robić, można kupić epub w polskiej księgarni, załadować i działa bez problemu. A jak się chce mieć pełny ekran to dopisać FullScreenReading=true (dokładna instrukcja gdzie i jak na MR, tu tylko przyklad) i ma się to (ekran mojego H2O) bez żadnego patcha, grzebania i bólu głowy.

        http://www.mobileread.com/forums/attachment.php?attachmentid=139062&d=1433635273

        0
        • mietek - fan Świata Dysku :) pisze:

          No tak, zabrzmiało strasznie, ale jest banalnie proste w wykonaniu. Sam mam Glo z wgranym patchem, dzięki czemu mam mnóstwo opcji zmienionych dla mojej wygody. Ogólnie rzeczywiście Kobo bardzo fajnie sobie radzi z epubami, ale ja konwertuję je do kepubów bo lubię statystyki, które są dostępne przy użyciu tego formatu i liczbę stron do końca rozdziału w stopce. A poza tym również usuwam wszystkie wbudowane w ebooki fonty i do tego często różne obrazki. Np. w wielu ebookach ze świata dysku każdy słoń, który jest na początku rozdziału był osobnym plikiem – marnowanie miejsca..

          0
        • kwiatek pisze:

          Przecież, żeby wyłączyć stopkę i nagłówek w kobo nie trzeba obecnie nic modyfikować, ani za pośrednictwem patcha, ani poprzez edycję pliku konfiguracyjnego – wystarczy wejść w ‚reading settings’ i po prostu wyłączyć nagłówek i stopkę. Nie pamiętam, w której wersji oprogramowania dodali tę opcję, ale na pewno parę miesięcy temu, więc H2O powinno ją mieć od początku (a na pewno ma w najnowszym oprogramowaniu 3.15 czy 3.16).

          0
          • Akiko pisze:

            Ja zostałam przy 3.11 i te modyfikacje robiłam w październiku zeszłego roku, wtedy H2O miało 3.7 prosto ze sklepu i tej opcji nie było. 3.15 narazie nie wgram, poczekam na następny f.w. No to jeszcze łatwiej. Zauważyłam że ja tak pośrodku, grzebać po godzinach absolutnie mi się nie chce ale jak u @airs, punkty od 1 do 4 muszą być, co zresztą załatwia bulk convert w calibre.

            0
          • Robert Drózd pisze:

            O proszę, o tym nie wiedziałem, z Kobo mam tylko Mini, a on chyba nie ma tej funkcj również w wersji 3.

            0
  9. Teresa pisze:

    Jak ktoś myśli, że czytniki są do czytania, to się myli. One są do zmieniania fontów od dołu do góry ekranu. Można jeszcze pozmieniać stopki i samemu sobie poustawiać numery stron. Np. jak ktoś woli mieć numer po lewej stronie, to może sobie go przenieść ze środka na lewo.

    0
    • vaeta pisze:

      Ludzie mają bardzo różne potrzeby. Pewnie spotkałaś się z sytuacją, kiedy jakaś osoba ma inne gusta kulinarne niż Ty a jest nadal interesująca i kulturalną osobą. Z wykorzystaniem czytników jest podobnie.

      0
      • Teresa pisze:

        Zgadzam się z tym, że czytnik można wykorzystywać do różnych rzeczy, co nie zmienia faktu, że posiadanie czytnika czyni posiadacza człowiekiem kulturalnym, albowiem liczy się zamiar czytania. ;-)

        0
        • asymon pisze:

          To prawda, daje to też niezłe możliwości kamuflażu, ktoś myśli, że czytam książkę, a ja na zhakowanym kindle włamuję się na firewalla, najlepiej emacsem przez sendmail, wiadomo.

          0
  10. Piotr pisze:

    Ostatnio znalazłem fajny „hack” dla PW2 z najnowszym softem. Zmienia on rozmiar czcionek na bardziej racjonalne, większa jest szansa że znajdziemy swój rozmiar. Nie potrzeba do tego żadnych jailbreak’ów ani rootowania. Wypakowujemy z archiwum, wgrywamy jeden plik FONT_RAMP do katalogu głównego, restartujemy kundla i gotowe.
    http://www.mobileread.com/forums/showthread.php?p=3088641#post3088641

    0
  11. olmeca pisze:

    Jedyne co chciałem zmienić w swoim Kindle to własne tapety, ale niestety spóźnione moje zapędy ostudziła ostatnia aktualizacja

    0
  12. Anna Ma. pisze:

    Kiedy dostałam Kindle w swoje ręce, utworzyłam konto użytkownika i nigdy, przenigdy nie skorzystałam z maila. Zawsze przerzucam książki na czytnik po kablu i cała moja ingerencja w pliki ogranicza się do używania Calibre. W sam czytnik zaingerowałam poprzez kupienie mu okładki. I już.

    0
  13. Dark Passenger pisze:

    Najpoważniejszą ingerencją w mojego Kindle jest wgrywanie do niego książek.

    0
  14. mikeyoski pisze:

    Dzięki temu blogowi mogłem sobie w końcu w classicu poustawiać marginesy pod swoje potrzeby. Wielkie dzięki za to :)

    0
  15. Domi pisze:

    Jeszcze niedługo po studiach, to aż mnie nosiło, żeby do młynka do kawy podpiąć Raspberry, a na routerze mieć własny system. Kindle też miało swoje przygody i w sumie nie wiem, kiedy to się stało, ale teraz wszystko jest na ustawieniach domyślnych, a ja sobie myślę „Panie, nie po to tyle płacę, żeby jeszcze przy tym dłubać po godzinach.”

    0
  16. KecajN pisze:

    Dopiero dzięki JB mój Kindle DXG zaczął się nadawać do użytku… Classica i Voyage jak na razie nie modyfikowałem.

    0
    • Qfwfq pisze:

      Udało ci się uzyskać na DXG polskie znaki diakrytyczne? (chyba że „JB” nie obejmuje duokana…)

      0
    • Robert Drózd pisze:

      No, DX był jedynym Kindle, gdzie zrobiłem jkailbreak, ale po to aby zainstalować oprogramowanie z Keyboarda.

      @Qfwfg – a jaki problem ma DX z polskimi znakami? Nie ma ich tylko w spisie książek (podobnie jak na Kindle 2) – ale jak wgrałem soft 3.2.1 to już były.

      0
      • W. pisze:

        W periodykach nie było polskich znaków w wielu miejscach, podobnie w ogóle w przeglądarce WWW. Na Kindle 2 wystarczył na to jailbreak i font hack na oprogramowaniu 2.5.*.

        0
      • Qfwfq pisze:

        Robert, nie mam softu 3.2.1 bo słyszalem, że spowalnia system i zżera baterię. Nie wiem: może powinienem zignorować te pogłoski? Na moim DXG mam duokana, który nie pokazuje polskich znaków (nigdzie – ani w spisie treści ani w zawartości pliku…) A co daje soft z keyboarda? Bo Duokan daje możliwość czytania pdf\djvu i (chyba) wszystkiego innego. Tylko polskich znaków nie pokazuje (mówię o plikach mobi/epub)…

        0
        • Robert Drózd pisze:

          DX od początku nie był rekordzistą pod względem trzymania na baterii. Ale z wyłączonym 3G i przy sporadycznym używaniu trzyma parę tygodni, co mi wystarcza.

          0
  17. czytelnik pisze:

    Czy jest jakas modyfikacja do Paperwhita która da pasek postępu czytania w książce taki jak był w Classic ? W Paperwhite jest czas do końca albo lokacje a ja wolę wizualny pasek postępu z zaznaczonymi rozdziałami jak był o kiedyś. Generalnie jakoś lepiej mi się używało classica i jedyne co jest lepsze w Paperwhite to oświetlenie choć też jego jakością nie jestem zachwycony. Widać na dole ekranu lekkie smugi światła i ekran ma dość zimny kolor podświetlenia. Dotykowy ekran nie jest tak czuły jak w smartfonie i czasami nie wykrywa dotyku i muszę dotykać jeszcze raz, ale też czasami się zdarza że coś dotknę przypadkiem i zmienia mi się strona mimo, że nie chciałem. Klawisze były dużo pewniejsze. A wyższej rozdzielczości ekranu w Paperwhite wcale nie zauważyłem, mam nawet wrażenie że ekran z Classica był lepszy mimo ustawienia tcyh samych czcionek i odstępów. Gdyby tak się dało dodać światełko do Classica byłby czytnik idealny.

    0
  18. golem14 pisze:

    Na tym dla Żony trzeba było spolszczenie, więc z konieczności… Testowałem też tam Doukana ale to sport dla sportu na Classicu. Wywaliłem. Łatwiej mi epuby i pdfy przerobić do mobi. Na swoim nic nie robiłem, poza marginesami.

    0
  19. rudy102 pisze:

    Jak taki temat się pojawił to mam pytanie.
    Czy po jailbreaku da się na Kindle Classic po odwróceniu ekranu poziomo przeglądać PDF-y tak, aby przy końcówce strony zaczynała się od razu następna? Jak z opcją „enable scrolling” w Adobe Reader na komputerze?
    Wiem, że jest reflow, ale ta opcja mnie kompletnie nie interesuje.

    0
  20. airs pisze:

    Należę do ludzi, którzy „od zawsze” włamują się do czytników ;) Jest to podyktowane potrzebą dostosowania czytanego tekstu do swojego smaku (ew. zasad typografii), tak aby czytanie beletrystyki było jak najbardziej przejrzyste i żebym mógł zapomnieć, ze mam w ręku czytnik i „zaczytać się” (nie mylcie z „konsumpcją treści”).

    Od czytanego tekstu wymagam:
    1. Odpowiedniej dla mnie wielkości i kroju czcionki, która koreluje z charakterem tekstu i wpisuje się w jego „nastrój”. Ostatnio bardzo mi się spodobał projekt „linux libertine” (http://www.linuxlibertine.org/index.php?id=86&L=1) – dwa kroje na licencjach GPL i OfL :)
    2. Zrównoważonych przestrzeni wokół tekstu, czyli odpowiednich marginesów i interlinii.
    3. Wyróżnienia akapitów poprzez wcięcie lub światła pomiędzy nimi.
    4. Justowania do obu stron z zastosowaniem dzielenia wyrazów według reguł danego języka.
    5. Mile widziane ewentualne przypisy u dołu strony (ekranu).
    6. Rozdziały, lub części tekstu mogły by rozpoczynać się inicjałem.
    7. Czasem rażące są pozostałe na końcu linii wąskie samotne litery, lub krótkie pojedyncze linie z poprzedzającego akapitu, przeniesione na nową stronę.
    Pierwsze 4 punkty są „obowiązkowe” ale da się spełnić je wszystkie na czytniku.
    Jeśli wydawcy o takie „szczegóły” nie dbają (a daje im takie możliwości format ePUB), to staram się uzyskać je samodzielnie w jak największym stopniu.
    Do tego był mi potrzebny jailbreak na Kindlu, lub root w Linuxie czy Androidzie.

    Pierwszymi czytnikami na polskim rynku, które pozwalały na w miarę dobre opanowanie tekstu, nawet „gołego” TXT, były Onyx-y, dzięki użyciu programów FBReader (spolonizowany przez t3d z forum eksiazki) czy CoolReader. Potem doszlusowały do nich PocketBooki. W międzyczasie wgrywałem na Kindla (jeszcze w wersji keyboard) i polonizowałem projekt FBKindle (później pojawił się Duokan).

    Jednak najlepsze pole do takich działań jest w systemie Android, dzięki różnorodności programów, często przenoszonych z innych platform.
    Wśród nich, jeszcze z czasów „przedsmartfonowych” (PDA, WinCE, PC) istnieje program AlReader, który spełnia wszystkie w/w punkty, łącznie z przypisami u dołu strony :) Powstała i jest rozwijana jego wersja na Androida (również odmiana dostosowana do ekranów e-ink), do której zrobiłem polską lokalizację (tłumaczenie we współpracy z autorem).
    Fajnym projektem jest obsługujący wiele formatów KoReader, który powstał jako port na Kindle (jailbreak), ma też wersje na zhakowane Kobo i Androida, ale jest jeszcze w mało zoptymalizowanej wersji „beta”.

    Dopóki konkurencja nie zmusi wydawców do zadbania o dobre przygotowanie estetyczne tekstów, uwzględniające możliwości czytników, trzeba sobie jakoś radzić od drugiej strony :p

    0
    • danan72 pisze:

      Potwierdzam – Linux Libertine to świetna czcionka. Na MobileRead można znaleźć specjalną wersję zoptymalizowaną dla czytników – wygląda ona doskonale nawet na starszych ekranach z rozdzielczością 800×600.

      0
    • Janusz pisze:

      „Dopóki konkurencja nie zmusi wydawców do zadbania o dobre przygotowanie estetyczne tekstów, uwzględniające możliwości czytników, trzeba sobie jakoś radzić od drugiej strony”.
      Szkoda, że odpowiednie opcje nie są dostępne w czytnikach „out of the box”, że trzeba kombinować.

      0
  21. AS pisze:

    Mój Kindle Touch (K5) nie posiada żadnych modyfikacji. Modyfikuję jednak książki. Pobieram ze sklepów wersje ePub, które następnie otwieram w Sigilu i modyfikuję style CSS tak, aby mieć minimalny odstęp między wierszami, czyli 1,2em, wcięcie pierwszej linii akapitu na poziomie 1,5em oraz domyślną wielkość czcionki, jako 1em. Jeśli w książce nie ma przenoszenia wyrazów, uzupełniam ten brak w Calibre. Tak zmodyfikowany plik otwieram w KindlePreviewer, który przy okazji robi konwersje do mobi w standardzie KF8 i classic, zachowując narzucone atrybuty. A później tylko SendToKindle…

    0
  22. h pisze:

    Wgrałem haka na samym początku, dla polskich znaków w notatkach i wyszukiwarce (chciałem też zaobaczyć inne rozmiary fontów i marginesów). Zrobiłem „katalogi” z polskimi znakami jak „Powieści”. Po aktualizacji oprogramowania możliwość używania polskich znaków, dodatkowych marginesów i wielkości literek znikły (co oczywiste), ale nazwy katalogów pozostały. Nie wgrywałem drugi raz Jailbreaka, przyzwyczaiłem się. Ale za brak polskich znaków w Kindle, rzucam na twórców czytnika klątwę rozedmy płuc.

    0
  23. Krok pisze:

    A jakie masz Robercie czytniki?

    0
  24. Ron pisze:

    Mój kindle keyboard zawiesił się i zatrzymuje się zawsze w tym samym miejscu paska postępu ładowania systemu. Próbowałem resetu z ustawień systemowych ale nic to nie daje. Ma ktoś jakiś pomysł na ratunek?

    0
  25. Athame pisze:

    „Linux albo Android”? Przecież Android to też Linux.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Wiem, ale chyba jak będziesz miał dostęp do systemu to na Androidzie odpalisz aplikacje .apk, a na Linuksie już chyba nie?

      0
      • Athame pisze:

        PS. Przy okazji popraw to zdanie: „Uużytkownik takiego rozwiązania staje się już nie tylko hackerem „programistycznym”, ale również sprzętowym.”

        0
      • Athame pisze:

        Przy okazji popraw to zdanie: „Uużytkownik takiego rozwiązania staje się już nie tylko hackerem „programistycznym”, ale również sprzętowym.”

        0
    • asymon pisze:

      Tak, a MacOSX to BSD :-)

      0
      • Athame pisze:

        Otóż nie! MacOSX to Darwin + nakładka. Android zaś to: Linux + Bionic + Dalvik. OS X ma korzenie historyczne w BSD, a Android wciąż korzysta z kernela Linux.

        0
  26. skleroza pisze:

    mi brakuje sposobu pisania aplikacji pod zjailbrekowany system. mam kindle z internetem i chcialbym miec np. aplikacje do pogody. uzywam tego raz na kilka dni, alebylo by milo gdyby dalo sie to w prostej formie zrobic, albo czytac newsy bez reklam i blyskajacych reklam na e-inku

    niegdzie nie znalazlem jakiegos przykladowego programu i makefile.

    0
  27. mg pisze:

    Do duokan’a nie wolno mieć jailbreak’a (k keyboard). Działa i ma nawet wbudowany ocr:)
    Jedyny minus… to zmiana języka z domyślnych krzaków na jakiś ludzki i brak ładnych czcionek.

    0
  28. Tst pisze:

    Czesto odblokowywanie to sztuka dla sztuki. Czasem jednak glebokie zmiany daja bardzo oczekiwane opcje. W czasach kiedy legimi nie mialo jeszcze czytnika za zlotowke udalo mi sie zmusic taniego nook simple touch do dzialania z ich apka dla czytnikow.
    Wymagalo to polaczenia wiedzy ludzi z xda, jednego z krajowych forow czytnikowych i sporo kombinowania wlasnego, ale okazalo sie mozliwe. I, co zaskakujace, bylo calkiem uzywalne.
    Najpowazniejszy problem to skandalicznie krotki czas pracy baterii. Ladowanie czytnika najdalej co dwie doby jest pewna upierdliwoscia, ale i tak lepsze to, niz czytanie na telefonie.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.