Śnieg za oknem, koniec regularnego biegania. Przesiadam się więc na rowerek stacjonarny. Gorzej, że takie ćwiczenia zawsze mnie nudziły, nawet gdy oglądałem TV. Ale teraz mam przecież Kindle!
Dwie mocne gumki, rozłożenie okładki, tak aby to ona była przytrzymywana, no i gotowe.
Na początek sezonu zimowego przejechałem 40 minut czytając na zmianę 3 świeżo zakupione lub skonwertowane pozycje.
Inna sprawa, że są też rowery ze specjalnymi podstawkami na książkę, ale jak widać, bez nich też można się obyć… :-)








Przyznaję, że chyba poręczniej czytać niż książkę …
A jakby na wiosnę przenieść ten pomysł na normalny rower :)
Pingback: VrooBlog » Vroo biega – część VI: Koniec roku