Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Czytam dużo PDF-ów – czy powinienem kupić czytnik? A jeśli tak, to jaki?

oasis-landscape

Takie pytanie pojawia się regularnie w komentarzach, dostaję je w mailach, albo widzę na forach dyskusyjnych.

Ktoś, dla kogo książką elektroniczną jest PDF pyta, czy przyda mu się czytnik. Bo nie chce już wpatrywać się w komputerowy monitor, bo próbował na tablecie, a od niego też oczy bolą. Bo chciałby zabrać swoje pliki wszędzie ze sobą.

A przecież słyszał, że e-papier jest znacznie przyjaźniejszy dla wzroku, że lepiej mieć dedykowane urządzenie. Chce więc kupić czytnik. Tymczasem na tym blogu piszemy o formatach EPUB i MOBI – i podkreślamy, że czytniki stworzono specjalnie dla nich.

Czy zatem warto kupić czytnik, jeśli chcemy czytać pliki PDF?

Niełatwo odpowiedzieć na to pytanie. Bo są różne te pliki, różne sposoby ich czytania, odmienne możliwości czytników – a jednocześnie też inne nasze oczekiwania. Ale postarajmy się wszystkiemu przyjrzeć.

Czy na pewno potrzebujesz PDF?

Adobe_PDF_icon

Zacznijmy od tego, że samo założenie może być złe. Dzisiaj śmieję się z siebie, bo moja ostateczna decyzja o kupnie pierwszego Kindle w czerwcu 2010 wynikała z… pojawienia się oprogramowania w wersji 2.3, które ułatwiało czytanie PDF-ów.

Czytać się da, ale szału nie ma – mówił kolega. I to była prawda. A ja nawet nie próbowałem PDF czytać, gdy dowiedziałem się, że Kindle obsługuje format Mobipocket, czyli ten sam, którego używałem przez 2 lata na telefonie.

I tak zostało – gdy pojawiły się wreszcie księgarnie z legalnymi książkami – te szybko odkryły potęgę czytników i dzisiaj większość tytułów z polskich księgarni kupimy w formatach EPUB i MOBI.

Dzisiaj z plików PDF korzystam w paru przypadkach:

  • Gdy nie mam tej książki w wersji na czytniki – oczywiście – i gdy dostępny plik nie da się przekonwertować bez znaczących strat;
  • Gdy mam do czynienia ze skanami;
  • Gdy zależy mi na układzie książki.

Ale… w żadnym wypadku nie robię tego przy pomocy sześciocalowego czytnika.

6 cali a wielki PDF

Podstawowa rzecz, o której nie wolno zapomnieć – pliki PDF w przeważającej większości przeznaczone są do druku. Ekran czytnika o najpopularniejszej dziś wielkości 6 cali jest zazwyczaj znacznie mniejszy niż książka, choćby w formacie A5.

Jeśli pliki PDF chcemy czytać na czytniku w ich oryginalnej formie – oznacza to, że próbujemy na dużą kartkę patrzeć przez małe okienko, którym jest ekran czytnika.

Wyobraźmy sobie, że obraz w muzeum mamy oglądać przez lornetkę. Staniemy blisko -zobaczymy tylko fragmenty – możemy odsunąć się daleko, zobaczymy wtedy może i cały obraz – ale i wtedy nie dostrzeżemy szczegółów. Tak to właśnie wygląda, choć producenci czytników mają trochę sposobów.

4 sposoby czytania PDF na czytniku

Czytniki oferują kilka możliwości odczytania plików PDF.

1. Plik PDF w oryginale

Tutaj nie ma żadnej filozofii – plik wypełnia cały ekran, co często sprawia, że czcionka jest zbyt mała.

Większość czytników ma funkcję obrotu ekranu i czytania w poziomie, co pozwala na dostosowanie szerokość PDF do wysokości ekranu czytnika.

Jest to tzw. tryb landscape i sprawia on, że długość wiersza (12 cm dla 6 cali) przypomina już niewielką książkę i te sześć cali aż tak bardzo nie przeszkadza. To jednak nadal wystarczy tylko, gdy mamy plik PDF w jednej kolumnie o niewielkich rozmiarach.

Większość czytników dotykowych umożliwia powiększanie PDF wyświetlanego w oryginale i przesuwanie go palcem – podobnie jak na tabletach. Niestety, z racji na wolniejsze odświeżanie ekranu e-ink, taka nawigacja jest wolniejsza, na niektórych czytnikach wręcz frustrująca. Trudno więc polecać taki sposób czytania.

2. Tryb kolumnowy

Jak sama nazwa wskazuje – chodzi o czytanie tekstów, które w pliku PDF zostały umieszczone w kilku kolumnach.

Zasada działania trybu kolumnowego jest następująca:

  • albo czytnik dzieli ekran na dwie pionowe części i pozwala je czytać osobno,
  • albo podobnie jak na tabletach – klikamy w kolumnę, a ta powiększa się do szerokości całego ekranu.

Wtedy kliknięcie w przycisk „następna strona” – lub dotknięcie ekranu sprawia, że „wędrujemy”  po kolumnach.

Z mojej recenzji Kindle Paperwhite 2 przeklejam filmik pokazujący jak tryb kolumnowy działa na Kindle.

Oto pokazana na filmie strona książki – raczej mało czytelna na ekranie sześciocalowym.

Dwa dotknięcia – i oto treść kolumny wypełnia nam całą szerokość ekranu.

 

To rozwiązanie jest bardziej uniwersalne, choć nie zapewnia 100% skuteczności, bo czytnik może nie rozpoznać czy coś jest właściwą kolumną.

3. Reflow

Reflow (rozpływ, przepływ) to konwersja pliku w locie do formy liniowej – ma ją większość czytników, z wyjątkiem Kindle i Kobo.

Co nam daje reflow pokazałem kiedyś porównując Onyxa i Kindle.

Przykładowa książka w trybie reflow na Onyksie jest znaczne bardziej czytelna niż na Kindle po przekręceniu ekranu.

Czy zatem mamy magiczny sposób na to, aby czytać każdego PDF-a?

Otóż nie – co robi czytnik, to wyciąga tekst z całej książki i prezentuje go w postaci liniowej. Jeśli książka ma prosty układ – wychodzi to nieźle, ale jeśli ma kilka kolumn, tabelki, ramki, podpisy pod obrazkami – jest już gorzej.

Ta sama książka co wyżej, tym razem PocketBook Aqua. Mamy prostą tabelkę.

pb-tabelka-full pb-tabelka-reflow

Przy widoku całego PDF tabelka jest czytelna (choć trochę za mała) – w trybie reflow zostaje sam tekst i nie bardzo wiadomo, co czego dotyczy.

W praktyce wygląda to tak, że jeśli natrafimy na podobny przypadek, trzeba zmienić tryb przeglądania, wziąć lupę (czasami), obejrzeć tabelkę i wrócić do wygodnego czytania w reflow.

Zresztą nawet w przypadku ciągłego tekstu możemy mieć rozerwane słowa i akapity.

pb-1kol-reflow

Reflow nie działa oczywiście w przypadku gdy mamy PDF w postaci wskanowanych obrazów – bo wymaga dostępu do tekstu.

Wspomnę jeszcze, że Amazon ma usługę polegającą na mailowej konwersji plików PDF. Jeśli na adres naszego czytnika wyślemy plik z tekstem „Convert” w temacie wiadomości, wtedy na czytnik trafi wersja MOBI. Działa to mniej więcej podobnie do trybu reflow na innych czytnikach, czyli rezultaty są dość losowe, zdarzały mi się też przy tej metodzie problemy z polskimi znakami.

4. Konwersja w programie zewnętrznym

Skoro z czytaniem PDF jest taka mordęga, pzostaje jeszcze przerobienie PDF-a na format przyjazny czytnikom.

Pierwsza uwaga – popularne narzędzie do konwersji różnych formatów (DOC, HTML, RTF) do EPUB i MOBI czyli Calibre dość słabo sobie radzi z plikami PDF. Nie umie na przykład wycinać numerów stron i rozrywa akapity.

Lepiej korzystać z takich narzędzi jak:

  • wspomniany w artykule o szybkiej konwersji Mobipocket Creator – używam go tylko do zrobienia pliku .html, bo ostateczny MOBI tworzę potem przy pomocy Calibre.
  • również opisywany 4 lata temu PDF to EPUB – on jest wciąż darmowy i potrafi generować też pliki na Kindle.

Z produktów płatnych, dość dobrze z konwersją PDF radzą sobie programy do rozpoznawania tekstu firmy Abbyy – czyli FineReader oraz PDF Transformer. Będą jedynym wyjściem, jeśli dysponujemy wyłącznie skanami, bez wyodrębnionego tekstu. Nowe wersje mogą nawet zapisywać formaty EPUB, starsze zapisywały HTML, którego można było potem dalej obrabiać.

No i niestety słowo klucz – dalsza obróbka. Im bardziej skomplikowany PDF, tym więcej będzie roboty z dostosowaniem go do naszych potrzeb.

Jakie PDF-y przeczytamy na czytniku?

Bardzo dużo zależy od tego, z jakiego rodzaju plikiem mamy do czynienia.

PDF 1-kolumnowy

Zwykła książka z jedną kolumną. Czytanie takiego PDF na czytniku 6″ nie powinno sprawić wielkich trudności, w przypadku gdy tekst jest za mały, można czytnik przekręcić, w ostateczności skorzystać z konwersji lub funkcji reflow.

Taki PDF da się przerobić raczej bezboleśnie do formy tekstowej, o ile nie zawiera specjalnego formatowania czy tabelek.

Jak ocenić czy plik nadaje się do konwersji lub trybu reflow? Otwórzmy go na komputerze w programie Adobe Reader i wciśnijmy CTRL+4. Włączy nam się funkcja dopasowania do ekranu. Mniej więcej tak będzie wyglądał po konwersji – ten wygląd będzie jeszcze można poprawić.

Artykuły naukowe

Większość artykułów z czasopism naukowych ma format składający się z jednokolumnowego abstraktu oraz tekstu w dwóch kolumnach.

To idealne zastosowanie do opisanego wyżej trybu kolumnowego. Tutaj pokażę przykładowe screeny, które zrobiłem kiedyś dla pewnej Czytelniczki, która zastanawiała się czy coś da jej przesiadka z Kindle Keyboard na Paperwhite.

Tak wyglądała pełna strona

voyage-pelna

A tak kolejne kolumny.

voyage-kolumna0voyage-kolumna1

Jak widać – czytać można całkiem wygodnie, choć w miejscach gdzie akurat jest obrazek na całą stronę, trzeba będzie i tak przewijać ręcznie.

Jeśli nasz czytnik nie ma trybu kolumnowego lub jest on niewygodny – są też narzędzia, które opisałem kiedyś w artykule PDF się nie konwertuje? To go przerób!

Szczególnie wygodny jest cut2col – na podstawie PDF-a złożonego z kilku kolumn tworzy on nowy plik – nadal PDF – ale złożony już z jednej kolumny.

Plik 2-kolumnowy w cut2col

Co ważne – ten sposób działa także dla artykułów będących skanami.

Dokumentacja, analizy, ustawy

Kolejny zestaw zapytań, które dostaję, pochodzi od specjalistów różnego rodzaju. Na przykład administratorzy sieci chcą mieć pod ręką manuale, prawnicy – ustawy, orzeczenia i umowy, korpoludki – różne procedury, normy ISO itd. To są często grube tomiszcza i aż się prosi, aby je mieć w formie elektronicznej.

Tutaj dużo zależy od sposobu w jaki korzystamy z takiego tomu.

Czytniki nadają się najlepiej do uważnego i ciągłego czytania tekstu. Nawet jeśli musimy sobie powiększyć kolumnę, to do nawigacji przechodzimy co minutę czy dwie, co można przeżyć. Znacznie gorzej w sytuacji gdy w takim PDF chcemy coś znaleźć czy szybko go przejrzeć w poszukiwaniu określonego miejsca.

Dlatego jeśli naszym modelem korzystania z tekstu jest nie tyle uważne czytanie, co szybkie znalezienie paru akapitów – tutaj znacznie lepiej spisze się tablet.

Co ze skanami?

Często chodzi o czytanie plików, które mają postać wskanowanych obrazów:

  • Magazyny i czasopisma, często w wersji A4
  • Podręczniki, skrypty.
  • Archiwalia z bibliotek cyfrowych.

Obrazów czytnik nie przetworzy – zatem tryby reflow czy kolumnowy, które potrzebują tekstu nie zadziałają prawidłowo.

No, a magazyny i inne gazety dostępne łatwo na chomikach i innych tego typu portalach można sobie spokojnie odpuścić. Nie ma dziś czytnika, na którym da się je komfortowo czytać. Te gazety są przystosowane do czytania w pełnym rozmiarze – zwróćmy uwagę na to, że mają zwykle 2 lub 3 kolumny i tekst, który na czytniku 6″ będzie zwyczajnie za mały. A zabawa z powiększaniem i przesuwaniem szybko nam się znudzi.

Inna sprawa z podręcznikami. Te, nawet pochodzące ze skanów, zwykle mają jedną kolumnę, dlatego ich czytanie powinno być całkiem komfortowe.

Parę lat temu kolega jechał na rozmowę kwalifikacyjną z Warszawy do Poznania i chciał sobie powtórzyć w drodze podręcznik z mechaniki. Pożyczyłem mu swojego starego Kindle 2 – i był zachwycony. W ogóle, w pociągach zauważam wielu studentów wpatrzonych w podręczniki na czytnikach.

Wracając do skanów czasopism – przyznaję, że znacznie lepiej (choć też nie idealnie) mi się z nich korzysta na iPadzie. Przykładowo ściągnąłem sobie kiedyś archiwalne numery starego magazynu Brum, którego pamiętałem z początku lat 90. Tam na każdej stronie bywało mnóstwo kolumn, układ był bardzo nowatorski, tak że nawet w papierze czasami ciężko się było połapać. Tu liczy się przede wszystkim nawigacja w obrębie strony – w której tablety biją na głowę czytniki!

Jak spisują się czytniki?

Wspomniałem już parę razy, że czytniki mają różne możliwości, jeśli chodzi o ten format.

Onyx i PocketBook – mają zdecydowanie najlepszą obsługę plików PDF. Przykładowo na PocketBooku można wybrać jeden z czterech trybów czytania – wybieramy je z menu w górnym prawym rogu, które się aktywuje po dotknięciu ekranu.

PDF w pełnej postaci możemy oglądać z dopasowaniem szerokości lub całej strony. Możemy też włączyć tryb kolumnowy, albo reflow, zwany tu rozpływem.

Inna sprawa, że nie zawsze łatwo do tych wszystkich opcji dotrzeć. Pouczający jest przykład testu PocketBooka Aqua na blogu bezdruku.pl, gdy początkowo autor nie znalazł opcji reflow i bardzo czytnik skrytykował…

Korzystając ze standardowej aplikacji Onyx Reader (na Onyxach) pamiętać trzeba, że mamy tam dwie opcje powiększania: pierwsza dotyczy całej strony – a druga samego tekstu – i to ta druga włącza tryb reflow.

Kindle – na obecnie dostępnych dotykowych modelach działanie PDF wbrew pozorom nie jest takie złe. Przede wszystkim strony wczytują się szybko, w zasadzie podobnie do książek MOBI. Działa bardzo dobrze wyszukiwanie, podkreślenia i zakładki, a także słownik. Trudniejsza jest nawigacja, bo nie ma tu już funkcji PageFlip znanej z normalnych e-booków.

Kobo – obsługa PDF jest zdecydowanie najsłabsza, brak reflow, trybu kolumnowego, a powiększanie jest dość mozolne. Wiele osób ceni sobie nieco większy ekran w modelach Aura HD i H2O, bo rozmiar 6,8″ to jednak więcej miejsca i wielkość zbliżona do formatu A6.

Ja na podstawie doświadczeń z Onyxa Lynx, z ekranem o tej samej wielkości mogę powiedzieć, że nie widziałem wielkich korzyści w stosunku do czytników 6″ – no, ale doświadczenia mogą być inne.

Dobre porównanie obsługi dużego Kobo i Kindle pokazuje test Goodereader – od 11 minuty:

Z tym że autorzy filmu błędnie określają tryb kolumnowy w Kindle jako „reflow”, wspominają też o braku podglądu powiększonej strony – to zostało wprowadzone w oprogramowaniu 5.4.5.

Trzeba też wspomnieć, że zaawansowani użytkownicy, którzy nie boją się ingerencji w oprogramowanie instalują na Kindle i Kobo program Koreader, który ma funkcję reflow. W przypadku Kindle wymaga to niemal niemożliwego w nowych wersjach jailbreaka, w Kobo jest chyba nieco łatwiej.

Kiedyś omawiałem też ranking marek czytników wg obsługi PDF, przygotowany przez amerykańskiego blogera. Tam wygrały Onyx i PocketBook, następne było Sony, potem Kindle, na końcu Kobo i Nook.

A może większy ekran?

Na czytniku 10-calowym można już wygodnie czytać każdego PDF-a 1-kolumnowego, a i sporo dwukolumnowych, nawet jeśli czytnik nie ma takiego trybu.

Parę lat temu sprawiłem sobie Kindle DX – mimo rozmaitych wad i wolnego działania, po pierwszych stronach pożegnałem się z czytaniem PDF na mniejszych ekranach.

Kindle DX z młodszymi braćmi: Touch i Keyboard

Swoje wrażenia opisywałem tu w kilku artykułach, np. DX, korzystanie i PDF albo DX po pół roku i ostatni raz przy przecenie na DX w październiku 2013.

Problem z czytnikami o większym ekranie jest taki, że ich… prawie nie ma na rynku!

Kindle DX został już ostatecznie wycofany z produkcji (da się czasami zdobyć po niezłej cenie egzemplarze używane), w sprzedaży znajdziemy:

  • Onyx Boox M96 (10 cali)
  • PocketBook InkPad (8 cali)
  • Cybook Ocean (8 cali)

Niestety, recenzje tych czytników, o ile się pojawiają, nie są do końca pozytywne. M96 krytykowano za wolniejsze działanie niż na mniejszych Onyxach, InkPada za niedoróbki w oprogramowaniu. Pewną nadzieją był Cybook, którego premierę odkładano przez długi czas – ale niedawno na GoodEreader model Ocean dostał ocenę 3,5/10, choć sam producent wyprodukował sążnisty komentarz z polemiką…

Miałem swego czasu obiecanego InkPada do testów, może wreszcie uda się to przeprowadzić. W tym momencie – jeśli naprawdę czytasz duże PDF-y i nie potrzebujesz super-szybkiego działania, to chyba najlepszym wyborem jest M96, do nabycia na stronie ArtaTechu za 309 euro, czyli około 1300 złotych.

Ponad rok temu zadebiutował wielki 13-calowy czytnik Sony, przeznaczony wyłącznie do PDF. Dostępny jest w ograniczonej liczbie tylko w Stanach i Japonii, a cena rzędu 3000 złotych (+ ew. koszty sprowadzenia) sprawia, że trudno go w ogóle rozpatrywać, jako alternatywę.

A może jednak tablet?

Mam od prawie roku iPada Air i na nim jak najbardziej otwieram pliki PDF. Na przykład podręczniki do Photoshopa z księgarni Ebookpoint w ich przeglądarce. Albo różne raporty czy magazyny w płatnej aplikacji GoodReader. W wolnych chwilach przeglądam skany starych Młodych Techników o których wspominałem przy artykule o pirackiej hipokryzji.

No właśnie, ale nie czytam. Chyba najdłuższy tekst który przeczytałem w całości w PDF na iPadzie liczył sobie 12 stron. Jeśli wezmę swojego starego Kindle DX – to jest ogromna różnica na korzyść e-papieru pod względem wyglądu tekstu i przyjazności dla oczu.

Dlatego nie napiszę tutaj, ze tablet jest idealnym narzędziem do korzystania z PDF. Owszem – będzie po prostu wygodniej nad takim tekstem pracować, nawigować, powiększać – ale w wygodzie czytania wygrywają czytniki.

Podsumowanie

Spróbuję zebrać wszystko o czym pisałem powyżej.

  1. Upewnij się, czy na pewno potrzebujesz PDF, czy książki które chcesz przeczytać w tym formacie nie są dostępne w formatach czytnikowych.
  2. Sześciocalowy czytnik ma najczęściej znacznie mniejszy ekran niż książka drukowana (której odpowiednikiem jest PDF), stąd wszystkie problemy z czytaniem tego formatu.
  3. Czytniki mają różne tryby wyświetlania plików, jest też możliwa konwersja do formatu czytnikowego.
  4. Najwięcej jednak zależy od rodzaju pliku. Te jednokolumnowe powinniśmy przeczytać, może pomóc przekręcenie ekranu i reflow. Na dwukolumnowe jest tryb kolumnowy i specjalne narzędzia do przeróbki. Gorzej ze skanami czy wielokolumnowymi magazynami.
  5. Pamiętaj, że czytnik jest urządzeniem do czytania, szybkie przeglądanie i wyszukiwanie może być trudniejsze niż na tablecie – na którym z kolei czyta się gorzej.
  6. Najlepsze doświadczenie w lekturze PDF dają czytniki duże, o ekranie 8-10 cali, są jednak dość drogie i bywają krytykowane.

Czy powinieneś kupić czytnik do plików PDF? Nie ma niestety prostej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Liczy się też osobiste doświadczenie. Najlepiej zatem pożyczyć czytnik od kogoś znajomego, wrzucić tam parę swoich plików i spróbować poczytać.

I jeszcze ankieta.

Czy na swoim czytniku czytasz pliki PDF?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

 

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki, Rynek czytników i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

52 odpowiedzi na „Czytam dużo PDF-ów – czy powinienem kupić czytnik? A jeśli tak, to jaki?

  1. Mariusz "murek" Urbanek pisze:

    I ja również zastanawiam się, czy nie kupić sobie tabletu do podręczników informatycznych w pdf-ach – nie musiałbym ciągle przełączać się pomiędzy oknami żeby coś przeczytać a potem sprawdzać w programach. Bardzo dużo takich książek dostępnych jest w Internecie właśnie w tym formacie (udostępnianych przez autorów, więc legalnych, chociaż oczywiście nie wszystkie).
    Pozostaje jeszcze jedna opcja Robercie, o której nie wspomniałeś – wydrukowanie takiego pliku, co przy cenach najlepszych książek ekonomicznie może się sprawdzić, ale tracimy na mobilności.
    I wiesz co jeszcze Robercie? Zauważyłem, że nieco trudniej uczy mi się z ebooków, jestem wzrokowcem i papier daje mi możliwość zapamiętania układu na stronie – łatwiej mi wtedy wygrzebać coś z pamięci. Ale być może tylko ja tak mam. Dodam tylko szybko, że uwielbiam e-Ink i mój czytnik uważam za absolutnie najlepszy gadżet elektroniczny, jaki kiedykolwiek kupiłem.
    Artykuł nie rozwiązał co prawda mojego problemu – nie mam 600+ zł na DX-a, więc nadal nie wiem co zrobię, ale i tak fajnie się czytało

    1
    • redradek pisze:

      „Ale być może tylko ja tak mam.”
      wątpię…
      U mnie (mimo niezmierzonej miłości do Kindle): PDF (w szczególności naukowy) = Nexus 7 (względnie PDF X-Change na lapku).

      0
    • Wojtek_TM pisze:

      Nie, nie tylko ty tak masz.

      Zaobserwowałem to kiedyś (jeszcze przed zakupem Kindla) czytając ten sam tekst na telefonie i komputerze (na aplikacji Kindle). Zauważyłem wtedy, że zaczynam gubić się. Te same fragmenty tekstu były raz w lewym górnym lub prawym dolnym rogu ekranu.
      Na jednej stronie znalazłem kiedyś ciekawą radę: z czytnika zapamiętujemy tak samo jak z książki papierowej, pod warunkiem że robimy takie same (tradycyjne, pisane) notatki ;)

      A propos porzucenia PDFów – w przypadku książek o programowaniu tylko nieliczne wyjątki w formacie mobi lub epub dają się czytać bez problemów – jeśli fragment kodu jest dłuższy, to po zawinięciu długich linijek, mało co z niego rozumiem. Dlatego w przypadku książek o programowaniu wolę PDFy, choć małe literki powodują, że mój wzrok się bardziej męczy. Dlatego w pracy korzystam z wydrukowanych PDFów.

      2
      • Bla pisze:

        Ale naprawdę czytnik 10″ w większości rozwiązuje te problemy. Odpalam PDF, więc znika problem, z zapamiętywaniem pozycji tekstu, bo zawsze wygląda tak samo.
        Poza nielicznymi pozycjami litery są wystarczająco duże, żeby dało się je wygodnie czytać, choć nie ukrywam że wolałbym w końcu mieć możliwość kupienia czytnika 13″.
        Jedyny odczuwalny minus, to trudniejsze niż w przypadku papieru skakanie od fragmentu do fragmentu.
        Co do pracy/nauki, to w przypadku książek wymagających ćwiczeń praktycznych i tak wygodniej jest odpalić program na 1 monitorze, PDF na 2 i sobie czytać i ćwiczyć. A jeśli czytamy coś czysto teoretycznego, to siedzenie przy komputerze nie umywa się do wygody czytnika.
        Z papierem to nie wiem czy tak wygodnie jest rozłożyć przed sobą kilka książek i skakać między nimi, trzeba mieć cholernie duże biurko i małpią zręczność, żeby się kartki nie przewracały itp. ;) W tym momencie znów wolę komputer z 2 monitorami, jednak przeszukiwanie PDF jest wygodniejsze i szybsze, niż grzebanie po książkach w poszukiwaniu fragmentu tekstu.

        0
    • Maks pisze:

      Dokładnie, do nauki ebook się nie nadaje. Jedynie wydruk (też tak robiłem). Szybki dostęp do kilku książek, robienie notatek odręcznie poprawia zapamiętanie, kolorowe podkreślenia markerem. Tego czytnik nie da…

      0
    • Mickey. pisze:

      Jak chcę porobić zadania z książki o GIMP, to na laptopie mam PDF, a program na dodatkowym monitorze podłączonym do lapka. Tak, wiem, że to droższe i mało praktyczne rozwiązanie, ale być może nie korzysta już z pieca i monitor stoi zapomniany. Albo używany monitor za grosze. :)

      1
      • Doman pisze:

        Jak ktoś nie ma drugiego monitora może posiłkować się wirtualnymi pulpitami, na linuksie praktycznie wbudowane, na windowsie można doinstalować. Często pracuję na 4 pulpitach: 1. praca, 2. efekty pracy (jeżeli to nie WYSIWYG), 3. dokumentacja, 4. prokastynacja.

        0
        • Mariusz "murek" Urbanek pisze:

          Jest to jakieś rozwiązanie, muszę kiedyś wypróbować opcję z drugim monitorem ja czasami po prostu mam dwa laptopy odpalone (starszy z pdfem lub kursem a nowszy z narzędziem). Czym się różni wirtualny pulpit od alt+tab w Windowsie? Od razu dodam, że alt+tab u mnie się nie sprawdza, Windows potrafi się delikatnie przycinać przy częstych przeskokach nawet na niezłych laptopach, co jest dość irytujące.

          1
          • Haz111 pisze:

            Wirtualne pulpity to najlepszy wynalazek ludzkości od czasów koła ;) Na różnych pulpitach masz otwarte różne programy. Może zwyczajny user nie zauważy różnicy, ale kiedy podczas pracy muszę mieć otwartych 7-8 programów, a połowa z nich ma więcej niż jedno okno to dodatkowe desktopy są wybawieniem. Np. na jednym otwieram programy główne, menadżery plików itp, na drugim programy do grafiki którą w międzyczasie muszę edytować, a na trzecim komunikację ze znajomymi. Zwyczajny alt+tab wymięka… :D

            0
    • Sebastian pisze:

      Niestety mam tak samo. To niestety nie jest złudzenie i jest niezwykle upierdliwe, bo nie można się szybko cofnąć w konkretne miejsce i czegoś powtórzyć i wykorzystać naszej naturalnej zdolności.

      0
  2. Achromatyczna pisze:

    Witam. Posiadam czytnik Kindle Paperwhite II od 3 miesięcy i jeszcze nigdy nie udało mi się skorzystać z trybu kolumnowego. Po szybkim, dwukrotnym puknięciu na kolumnie, czytnik również szybko, dwukrotnie przewraca stronę. Nie wiem, o co może chodzić. Ten tryb się gdzieś włącza, podwójne kliknięcie wymaga jakichś szczególnych umiejętności, których ja nie posiadam?
    Pozdrawiam

    0
  3. gk01 pisze:

    Jeszcze jeden sposób i praktyczny przykład: PDF jako komiks.
    PDF zawierający wskanowane obrazy skonwertowany do formatu MOBI.

    Użyte narzędzia:
    1. Briss do redukcji marginesów w PDF-ie
    2. Ghostscript do konwerski PDF-a na obrazy
    3. Kindle Comic Converter do konwersji na EPUB
    4. Kindlegen – konwersja do MOBI.

    Jest to przewodnik Józefa Oppenheima „Szlaki narciarskie Tatr Polskich i główne przejścia na południową stronę” wydany w 1936 roku w Krakowie (zresztą do dzisiaj aktualny i uznawany jako podstawa). Dzięki komiksowemu formatowi udało się wykorzystać marginesy i dzięki temu daje się dobrze czytać nawet na 6-cio calowych ekranach.

    Plik MOBI na czytniki Kindle (testowany na Kindle Classic i Paperwhite).
    Plik EPUB na pozostałe czytniki (nie testowany).

    [link do chomikuj profilaktycznie usunięty, można znaleźć po nicku autora]

    1
    • Lidejo pisze:

      Administratorze, alert! Oppenheim zmarł w 1946 roku i jego utwory nie będą w domenie publicznej jeszcze przez 2 lata.

      Chociaż może skoro można ściągać MT z Chomika to i na taki proceder da się przymknąć oko? Zaiste, piracka hipokryzja.

      0
      • Maks pisze:

        Jeżeli nie ma spadkobierców, właścicieli praw autorskich, nie trzeba czekać tyle lat. To, że na chomikuj, nie znaczy, że pirackie i nielegalne.

        0
      • Maks pisze:

        Publikację w djvu udostępnia Małopolska Biblioteka Cyfrowa:
        „B. Udostępnianie materiałów archiwizowanych w MBC
        Publikacje (książki, czasopisma i inne materiały) archiwizowane w MBC należą do domeny publicznej lub podlegają ochronie prawa autorskiego. Zostały udostępnione zgodnie z prawem, co oznacza, że:
        1. Każdy użytkownik ma prawo swobodnego dostępu do materiałów przechowywanych w MBC, jeśli nie mają one zabezpieczeń wynikających z decyzji właściciela praw majątkowych.

        2. Kopia dokumentu może być zgodnie z prawem:

        § wykonywana na własny użytek;

        § wykonywana dla celów edukacyjnych i badawczych z powołaniem się na źródło.

        3. Kopię należy opatrywać dokładnym adresem bibliograficznym wykorzystując w tym celu link do zacytowanego obiektu.

        4. Jeśli autor czy wydawca zgodził się na inny zakres wykorzystania dokumentu, to informacje o tym znajdują się w opisie bibliograficznym w polu PRAWA.”

        Zatem w celach edukacyjnych rozpowszechnianie kopii dozwolone, nie ściągałem więc nie wiem, czy w tych plikach na chomikuj jest info link do źródłowego materiału, ale jeżeli jest, to wygląda na 100% legalne.

        0
        • Lidejo pisze:

          To że użytkownik może wykonać kopię, nie oznacza że może ją udostępniać. W licencji nie ma mowy o udostępnianiu.

          Wszystkie skany z MBC objęte prawem autorskim (np. Przekrój) mają znak wodny i raczej trudno byłoby go usunąć.

          0
          • Maks pisze:

            W sumie pewnie masz rację.
            Pytanie czy Robert powinien sam zgadywać co jest chronione prawem autorskim i kasować linki, czy też domyślnie odrzucać wszystkie komentarze z linkami. A może czekać na info od właściciela praw autorskich i po wypełnieniu stosownego formularza, dopiero wtedy kasować link.
            Swoją drogą próbowałem kiedyś zgłosić chomikuj piracką wersje książki polskiego autora, ale nie mogłem, bo nie jestem właścicielem praw autorskich, a jak na fb wydawnictwa zapytałem czy mają jakieś program współpracy, zgłaszania pirackich linków, to odpisali, że mają swój system, jak nie to nie, niech się ….

            0
            • Lidejo pisze:

              Na pewno na widok domeny chomikuj.pl powinna się zapalić lampka. A sprawdzenie roku śmierci autora zajmuje 2 sekundy. Notabene tą książkę można bez problemu znaleźć poza chomikiem. Być może mylnie uznano, że jeśli autor nie zostawił spadkobierców, prawa autorskie majątkowe wygasły (wtedy przejmuje je Skarb Państwa).

              0
      • Robert Drózd pisze:

        Sprawa nie jest w 100% pewna, więc link usunąłem.

        @Lidejo – ściągać można wszystko, nie można wszystkiego udostępniać, natomiast przykład z MT podawany w tamtym artykule dotyczył przede wszystkim „szarej strefy” w prawie autorskim – nikt tych wydań już dziś oficjalnie nie wznowi, publikować teoretycznie nie można jeszcze przez kilkadziesiąt lat, ale szanse, że właściciel praw się zgłosi są znikome.

        0
  4. Magdalaena pisze:

    Próbowałam czytać komiksy na kindle i niestety trudności przekraczają przyjemność – zawsze kończyło się na czytaniu na laptopie. Decydował brak koloru i nieintuicyjne przeglądanie okienek.

    Mam też pytanie – czy znacie jakiś sensowny program do edycji pdf – np. do tego, żeby przerzucić tabelkę z pdf do excela?
    Ostatnio męczyłam się z cennikiem kuchni z IKEI i w końcu nawet ściągnęłam sobie próbną wersję Adobe Acrobat XI. Ale kiedy próbowałam zapisać plik jako arkusz albo jako dokument, rozwalał formatowanie, nie radził sobie z polskimi literami itp.
    Skończyło się na wyciągnięciu czystego tekstu i sformatowaniu go na nowo.

    0
    • Cyber Killer pisze:

      Nie ma czegoś takiego jak logiczna edycja pdf. Możesz edytować pdf, ale jako obrazek, np w Inkscape. Dostaniesz tekst w formie pojedynczych linii, w obiektach tekstowych. Można to skalować, przesuwać, obracać, itp. O tabelkach w ogóle zapomnij, to są linie tekstu i kreski. Pdf po prostu nie zawiera w sobie żadnych informacji o tym jaki logicznie content zawiera.

      Wszystkie programy którze rzekomo potrafią logicznie edytować pdfy albo robią zgadywankę (z różnym skutkiem), albo używają osadzonych dodatkowych formatów pliku w pliku pdf (które zwykle nie są zawarte).

      0
      • Athame pisze:

        A znasz jakieś programy tego typu? Oczywiście pdf nie zawiera informacji o logicznej strukturze dokumentu, ale edytor potrafi rozpoznać co jest nagłówkiem, sekcją, akapitem itp. a jeśli się pomyli to można go poprawić (choć myli się nieczęsto). Co do tabelek to brednie. Wszystko zależy od rewizji pdf, a od 1.5 tabelki są tabelkami, a nie jakimiś kreskami i liniami tekstu.

        I jeszcze jedno: pdf to coś w rodzaju kontenera – może zawierać obrazek, tekst, animację, formularz czy jakieś inne elementy, ale sam w sobie jest rodzajem archiwum. To że edytujesz go jako obrazek to jest własnie rzekoma edycja, a nie prawdziwa.

        PS. Acrobat’a nie wystarczy mieć – trzeba jeszcze umieć użyć, a to nie jest takie oczywiste jak mogłoby się wydawać.

        0
  5. gakal pisze:

    A ja powiem tylko jedno:
    posiadam Pocketbook Inkpad’a i jestem niesamowicie zadowolony. Jako, ze czytam bardzo duzo PDF’ow (matematycznych), czytnik sprawdza sie znakomicie. Czasami jak cos mam za male, albo skany, to tryb landscape i jest juz dobrze. Jedyne co, to troszke wolne dzialanie, ale juz sie przyzwyczailem.

    0
    • Marcin pisze:

      Jak wygląda PDF w formacie A4 na tym czytniku? Czy w trybie portrait litery nie są za małe? Nigdzie nie mogę znaleźć takich screenshotów.

      Co to znaczy że trochę wolne działanie? W porównaniu z jakimś innym czytnikiem?

      0
  6. KecajN pisze:

    Kupiłem Kindle DX właśnie z myślą o czytaniu PDFów. W moim przypadku chodzi głównie o literaturę fachową (informatyka), która w zasadzie nie występuje w innej postaci (zdarzają się już publikacje w EPUB ale często nie są dobrze sformatowane – dotyczy to głównie tabelek i rysunków). Konwersja nie wchodzi w grę (musiałbym poświęcać na to swój cały czas z uwagi na liczbę dokumentów).
    Oryginalne oprogramowanie DX nie nadawało się do niczego. Po zainstalowaniu wersji 3.2.1 (wymaga to zrootowania systemu) było tylko ciut lepiej. PDFy czytam w miarę wygodnie od czasu zainstalowania Kindle PDF Viewer (ostatnio zamienionego na Liberator’a, który ma więcej możliwości konfiguracji). Nie jestem w pełni zadowolony ale jest to rozwiązanie spełniające większość moich potrzeb.

    0
    • Bla pisze:

      Ja już jakiś czas temu zakupiłem do tego samego celu Pocketbook Pro 912 i jestem zadowolony. PDF czyta się na nim wygodnie, chociaż nie pogniewałbym się na jeszcze większy ekran lub rozdzielczość, ale widocznie na to musimy jeszcze poczekać. Póki co i oprogramowanie i sam czytnik spisują się dobrze, możliwość robienia notatek i zaznaczania fragmentów też może się przydać.

      0
  7. Namiot pisze:

    Posiadam Onyxa Storię. Wybrałem ten model właśnie z myślą o czytaniu PDF (na czytnik z dużym ekranem nie było mnie stać, poza tym to mniej wygodne nosić taką cegłę). Ogólnie daje rade w trybie landscape, ale największy problem jest z PDF-ami 2-kolumnowymi. Czytając ten tekst zachwyciły mnie możliwości tej funkcji, bo sądząc z printscreenów jest to to, czego mi właśnie brakowało. Z stąd moje pytanie, czy ktoś zna program do czytania na androida z tą funkcją i działałby dobrze na Storii?

    0
  8. danan72 pisze:

    Trzeba też wspomnieć, że zaawansowani użytkownicy, którzy nie boją się ingerencji w oprogramowanie instalują na Kindle i Kobo program Koreader, który ma funkcję reflow. W przypadku Kindle wymaga to niemal niemożliwego w nowych wersjach jailbreaka

    W przypadku Kindle jest również możliwość odblokowania trybu Reflow zaimplementowanego w oficjalnym oprogramowaniu ale z nieznanych przyczyn ukrytego przez programistów (tzw. „Text-Only Display”). Moim zdaniem sprawdza się on lepiej niż Koreader.
    Oczywiście do jego odblokowania też jest konieczny jailbreak.

    0
  9. dam pisze:

    „Calibre dość słabo sobie radzi z plikami PDF. Nie umie na przykład wycinać numerów stron i rozrywa akapity.”

    To akurat można dosyć łatwo załatwić za pomocą wyszukiwania i zastępowania wyrażeń regularnych przy konwersji. Jeśli chodzi o rozerwane akapity to w pdfach w większości wynika to z tego, że tekst jest przygotowany pod konkretny rozmiar strony więc pod koniec wiersza danej strony pojawia się zazwyczaj htmlowy znacznik (czyli przerwa) jak to robie tak, że w „Wyszukaj i zamień” w oknie konwersji, znajduje te znaczniki po kropkach, pytajnikach, wykrzyknikach (czyli tam gdzie przerwa powinna być) i oznaczam go w szczególny sposób np. wyrażenie „\. ” zamieniam na „. ” (ten ukośnik przed kropką musi być jako oznaczenie tego, że chodzi nam faktycznie o kropkę, a nie coś co kropka oznacza w wyrażeniach regularnych), nastepnie kasuje za pomocą zmiany pozostałych na puste pole. Brzmi to skomplikowanie, ale wszystko dzieje się w jednej konwersji, na dodatek mam te polecenia zapisane w oddzielnym pliku:
    https://dl.dropboxusercontent.com/u/108381857/break.csr
    albo gdy zamiast znacznika mamy znaczek akpitu
    https://dl.dropboxusercontent.com/u/108381857/paragrafy.csr

    Ten pierwszy działa w 90% przypadków. Taki plik wczytujemy w oknie konwersji w dziale „Znajdź i zamień” jest tam przycisk Wczytaj.

    Gorzej jest z numerami stron, te w każdym pliku są jakoś inaczej osadzone. Kod pliku można podejrzeć po kliknięciu ikonki w Wyszukaj i zamień. Najłatwiejsza sytuacja jest jeśli numery stron są w jakimś specjalnym kontenerze np. 234, wówczas dodajemy do tych wyszukaj i zamień [0-9][0-9][0-9] zamieniamy na puste pole, jesli nie to trzeba trochę pokombinować. Więcej o wyrażeniach regularnych http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyra%C5%BCenie_regularne.

    To brzmi może trochę skomplikowanie, ale po kilku konwersjach, mi nie zajmuje to więcej niż 5-6 minut na plik.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      No, nie mówię, że tego nie da się zrobić, właśnie regexpami (zresztą Calibre ma jeszcze opcję do rozpoznawania akapitów i można poeksperymentować z jej parametrami) – ale jeśli Mobipocket Creator robi mi w parę sekund HTML o lepszej jakości, nie widzę potrzeby żeby to poprawiać w Calibre, tym bardziej że w Calibre i tak jest parę rzeczy do zrobienia, jak np. spis treści na podstawie nagłówków.

      0
  10. kamil pisze:

    Hej, ja mam ostatnio taki problem z kindle paperwhite 1, że przy co drugiej-trzeciej zmienionej stronie, czytnik powraca do strony poprzedniej, albo przeskakuje o 2-3 strony dalej. Jest to bardzo irytujące bo zmieniając stronę gubię się w którym momencie jestem i zamiast 1 dotknięcia wychodzą 3, 4. Dodam, że dużo teraz czytam jeżdżąc w tramwaju, stojąc na przystanku, gdzie temperatura chyba nie jest korzystna dla elektroniki. Czy to może być przyczyną? Macie tak na swoich czytnikach?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      To się dzieje przy obu sposobach zmiany strony (dotknięcie, przeciągnięcie?) Wydaje mi się, że jeśli sytuacja się powtarza, to oznacza awarię czytnika :( Z tego co pamiętam na PW1, czasami zdarzało się mi zmienić stronę nie w tym kierunku co chciałem, ale zdarzało się to raz na parę dni.

      0
      • kamil pisze:

        Niestety dzieje się to przy obu sposobach zmiany strony i właśnie najczęściej przy niskiej temperaturze bo wtedy się odświeża wolniej i przeskakuje. 20 miesięcy już go mam więc po gwarancji.

        0
  11. Marcin pisze:

    ja używałem kindle 2 ale doszedłem do wniosku że mi się nie przydaje, więc sprzedałem i kupiłem tablet 10 cali na Windzie. Polecam.

    0
  12. Ja nie mogłem się przyzwyczaić do czytania na moim kindle paperwhite 2. Wolałem czytać już na swoim telefonie jeżeli zaszła taka konieczność, w przypadku posiada wersji tylko elektronicznej. Jakoś nie mogę się przesiąść z książek, męczą mnie oczy. Może to kwestia czytników za niską kwotę?

    0
  13. Jacek pisze:

    Odnośnie M96tki, którego jestem posiadaczem od 4 tygodniu to polecam obejrzenie testów na youtubie. Ja czytnik kupiłem do pdfów i według mnie się w tej roli sprawdza. Aplikacja neoreader bardzo ułatwia czytanie tekstów wielokolumnowych.

    0
  14. sss pisze:

    Jak do tej pory jedyny czytnik z tych które widziałem, który potrafił poprawnie wyświetlić wszystkie PDFy i dało się komfortowo czytać to Nook Simple Touch. Jest jeden haczyk: trzeba go zrootować i zainstalować zewnętrzną aplikację (konkretnie Apv).

    0
    • Cacek pisze:

      No i właśnie taki Nook z jakością podświetlenia taka jak choćby PW1 to by było mistrzostwo. Miałem okazję ostatnio mieć w ręku Nooka (1) z podświetleniem i w porównaniu właśnie do PW1 to jest przepaść jeżeli chodzi o podświetlenie… niestety.

      0
  15. Cyber Killer pisze:

    Taka rzecz: niech wszyscy w końcu zapamiętają, że wszelkie przeróbki pdfów nie będą działać ładnie nigdy. To jest format wynikowy, nie do obróbki, efektywnie jest to obrazek wektorowy, z obiektami tekstu (w formie pojedynczych linii, nie ma akapitów wcale) itp. Najlepsze co można zrobić to faktycznie duży czytnik, żeby się cała strona mieściła, nalepiej A4.

    Dodam też taki edge case dla pdfowych (ale nie tylko) ebooków – gry fabularne (RPG). Ostatnimi laty łatwiej je kupić elektronicznie niż na papierze, ale do użycia podczas gry to wersja elektroniczna nie nadaje się wcale. Wiele razy podczas gry trzeba na zaraz znaleźć jakś regułę z podręcznika, który ma 100-300 stron i nie ma lepszej opcji niż go mieć wydrukowany & zbindowany/oprawiony. Szukanie po dokumentach elektronicznych kuleje, zwyczajne kartkowanie sprawdza się wielokrotnie lepiej. Czasem widzę ludzi jak prowadzą grę z lapkiem na kolanach (czasem też u takich grałem) – porażka. Zanim cokolwiek znajdzie w podręczniku to mijają całe minuty. No, ale to taki szczególny wypadek :-).

    0
  16. Kamil pisze:

    Bardzo fajny artykuł.
    Od dłuższego czasu zastanawiam się nad kupnem czytnika PocketBook Inkpad 840.

    Mam kilka wątpliwości:

    Miesiąc temu zamówiłem PocketBook w jednym z marketów ale okazało się, ze „ich dostawca nie potwierdził terminu dostawy i że dostarczenie może okazać się niemożliwe”.

    Dość mało jest testów tego urządzenia w porównaniu do Kindle.

    Pomimo, że czytam dużo pdf-ów, może powinienem sformatować je do formatu mobi lub epub i wybrać Kindle.

    Mało jest informacji o tym jak PocketBook inkpad radzi sobie z formatami mobi oraz epub.

    Czy znacie jakiś wiarygodny obiektywny test tego urządzenia? Czy warto go rozważać? Czy jest ktoś w stanie rozwijać moje wątpliwości?

    0
  17. mulat pisze:

    Do pdf polecam M96, czytnik działa bardzo płynnie. Czytanie pdf to czysta przyjemność, do tego mamy dostęp do Google Play i wielu aplikacji.
    To jest mój trzeci czytnik ale pierwszy z tak dużym ekranem, robi różnicę.

    0
  18. MNICH pisze:

    Czytanie pdf-ów wcale nie wydaje mi się uciążliwe, wbrew opiniom niektórych posiadaczy czytników. Warunkiem komfortowej lektury jest jednak posiadanie sprzętu z ekranem dotykowym, co znacznie ułatwia bieżące przybliżanie i oddalanie tekstu. Do tego niezbędny jest również tryb landscape. Wówczas nie będzie nam potrzebny żaden program do konwersji książek na alternatywne formaty względem formatu PDF (sam czytam zeskanowaną książkę, gdzie poszczególne strony pozostają stricte obrazami). Jeśli zaś urządzenie nie posiada ekranu dotykowego oraz trybu lanscape czytanie pdf-ów będzie denerwujące. Swoje doświadczenia opierałem na czytniku Kindle Paperwhite I, który doskonale poradził sobie z tym zadaniem.

    0
    • Cyfranek pisze:

      posiadanie sprzętu z ekranem dotykowym, co znacznie ułatwia bieżące przybliżanie i oddalanie tekstu – jeżeli przez ciągłe przybliżanie i oddalanie tekstu definiujesz nieuciążliwe czytanie książki, to niestety zupełnie nie mogę się z Tobą zgodzić.

      0
      • MNICH pisze:

        Faktycznie, napisałem dość płytką opinie dotyczącą książek formatu pdf na posiadanym przeze mnie czytniku ebooków. Nieuciążliwe czytanie poprzez ekran dotykowy i tryb landscape stanowi dla mnie również szybkie przerzucanie stron oraz możliwość sprawnego przesuwania wybranej części strony książki we wszystkich ustalonych kierunkach, aby uzyskać dowolne położenie tekstu. Ekran dotykowy Kindle Paperwhite pozwala także kilkukrotnie przybliżać tekst prostymi ruchami palców, umożliwiając wówczas wytworzenie optymalnej wielkości czcionki. Niemniej wypowiedź stanowi wyłącznie moją subiektywną opinię, z którą nie trzeba się zgadzać.

        0
        • Cyfranek pisze:

          Kindle w trybie poziomym faktycznie sprawdza się z większością tekstów „zaklętych” w PDFy. Zmiana ekranu za ekranem (nawet jeśli kolejne strony tekstu są pokazywane częściowo) jest sprawna i zapewnia przyzwoity komfort czytania. Ale dość często napotkać można dokument np. formatu A4 złożony małą czcionką i tutaj nic nie da się zrobić poza wspomnianym przybliżaniem fragmentów i ciągłym przesuwaniem strony po ekranie – tu dla mnie kończy się nieuciążliwe czytanie niestety. Ale oczywiście każdy sam dla siebie definiuje warunki czytania… Tu się zgadzamy :)

          0
          • MNICH pisze:

            Szczerze mówiąc zwolennicy i przeciwnicy pdf-ów na czytnikach mają swoje rację. W mojej ocenie osoby niewymagające bezproblemowo i przyjemnie będą odczytywały pdf-y, choć wiadomo, że komfort czytania książek w innych formatach jest znacząco lepszy, bo nie ma konieczności powiększenia obrazu i ciągłego przesuwania fragmentów stron. Jeśli ktoś jest bardziej wymagający, wrażliwy czy nerwowy będzie oczekiwał maksymalnego komfortu, a zatem także idealnych formatów przystosowanych typowo pod kątem czytników ebooków. Generalnie żyjemy w czasach w których większość produkowanych elementów posiada niemal perfekcyjną jakość, stąd nasze wysokie wymagania i czepianie się szczegółów. Jeśli mamy do wyboru świetne formaty jak AZW czy mobi oceniamy dobre pdf-y jako średniawe. Dlatego raz jeszcze podkreślam, że stronnicy uważający czytanie pdf-ów na czytnikach ebooków za komfortowe oraz stronnicy będący przeciwnego zdania mają rację (kwestia wymagań) :D

            0
            • Cyfranek pisze:

              Istnieje też alternatywa, w postaci czytników lepiej radzących sobie z PDFami, niż Kindle :)

              0
              • Athame pisze:

                Chyba tylko 13″ Sony. PocketBooki mają dobrą obsługę, ale słabą wydajność – szczególnie przy wielowarstwowych PDF-ach, czyli praktycznie wszystkich kolorowych magazynach. W tym przypadku wolę Kindle, który działa kilkukrotnie szybciej. O reszcie czytników nawet nie wspomnę.

                0
  19. Cyfranek pisze:

    O reszcie czytników nawet nie wspomnę. – Tak, PocketBoooki często nie wyrabiają przy dużych plikach. Ale dają szansę czytania tego, w czym inne czytniki zawodzą. A co do innych, to ostatnio Cybook Muse Frontlight zyskał moje uznanie. Choć trochę słabiej się sprawuje w PDFach niż PocketBooki.
    Sony 13″ to inny świat.

    0
  20. Andrzej pisze:

    Osobiście do PDF polecam czytnik z dużym ekranem np. kindle DX (sam używam). Sony 13″ lub Onyx Boox MAX pewnie wyświetla jeszcze lepiej ale cena :(.

    @Cyber Killer – też mam takie doświadczenia z MG, którzy wertują elektroniczne podręczniki do RPG na lapkach, spowalniają grę i psują klimat.
    Na szczęscie grałem też z  osobami które lepiej znają podręcznik do systemu, który prowadzą i znajdują błyskawicznie to czego potrzebują.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.