Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Autorze, wyklikaj sobie oceny

Aktualizacja 12.11.2012: poniżej jest też stanowisko Virtualo.

Piotr Lipiński, autor reportaży „Piąta komenda” oraz „Humer i inni” postanowił pochodzić po rankingu najczęściej ocenianych książek w Virtualo.

Oto co zobaczył:

Virtualo - sortowanie wg oceny

Co to ma być?! Kim są ci autorzy i skąd te tytuły?

Piotr następująco skomentował to na swoim blogu:

Na pierwszym miejscu pod względem ocen znajdziemy „100 zabaw dla dzieci 3-letnich” wydawnictwa „Siedmioróg” – 2576 ocen! Ocena łączna oczywiście „bardzo dobry”. Wygląda na to, że organizowanie zabaw dla trzylatków stało się jakoś niedawno narodową pasją. Przynajmniej wśród czytelników ebooków. Wydawnictwo zresztą ma w ogóle znakomite wyczucie rynku. Jego tytuły muszą doskonale trafiać w czytelnicze gusta, bo należą do najczęściej ocenianych. Na przykład szalenie popularna autorka Marty Fox, którą widzimy w prawym dolnym rogu.

Jeszcze ciekawsze są dzieła pana dr Zbigniewa Osiaka, którego książki o fizyce przyciągają rzekomo setki ocen. Szczególna Teoria Względności – 392 oceny, a co tam.

Osiak w Virtualo

Zgodzić się można z komentarzem Piotra.

Czytelnik papierowych książek, który spojrzałby na ten ranking, utwierdziłby się w przekonaniu, że czytelnicy ebooków są rzeczywiście, delikatnie mówiąc, jacyś dziwni. I poszedł wąchać swoje papierowe książki.

Źródło tych ocen nie ulega wątpliwości. Każdy może sobie wybrać książkę i klikać przez parę godzin kasując za każdym razem cookie, tak aby dobić do 300 czy 500 ocen. Pan Osiak i paru innych autorów stwierdziło że trzeba zainwestować trochę czasu w promocję. :-)

To jest problem wszystkich platform, także tych największych. W Booklips przeczytamy historię R.J. Ellory’ego, znanego także w Polsce autora thrillerów, który zakładał fałszywe konta w Amazonie, aby umieszczać pozytywne recenzje swoich książek. Bywały też bardziej bezczelne akcje – np. strona Getting Book Reviews, gdzie za 499 dolarów można było kupić 20 recenzji. Zresztą to samo oferują polskie firmy „marketingu szeptanego” jeśli chodzi o wpisy na forach…

Gdy patrzę na „darmochę z Kindle Store”, to widzę często 10 ocen na 5 gwiazdek – „ta książka zmieniła moje życie” i jedną na dwie gwiazdki – „strata czasu” i zwykle ta ostatnia jest jedyną prawdziwą. Wielu self-publisherów zachęca swoich fanów, żeby coś od serca napisali – no i piszą.

Stawka jest wysoka – na książki bez recenzji i oceny nikt już nie zwróci uwagi. Tak więc powinny one być, a najlepiej, żeby zacząć od pozytywnych. Poproszenie czytelników nie jest przecież żadnym oszustwem…

Na stronie głównej książkowego portalu nakanapie.pl najbardziej wyróżnionym wątkiem jest „Uczciwość przede wszystkim”:

Od początku naszych działań przyświecało nam, by w serwisie nakanapie.pl był jasny podział na to, co jest wynikiem działalności czytelników oraz na to, co jest wynikiem działalności wydawnictw. Jednak w ostatnim czasie obserwujemy wzmożona aktywność ze strony tych drugich, jak i agencji PR/buzz/social marketing, gdzie podejmuje się próby zachwiania tego jasnego podziału. Tym działaniom się sprzeciwiamy – nie tylko jako redakcja serwisu, ale także zwykli czytelnicy, aktywnie korzystający na co dzień z serwisu. W związku z tym reagujemy i będziemy reagowali na wszelkie praktyki marketingu szeptanego oraz wpływanie na użytkowników, jak i treści, w celu utajonej formy reklamy oraz wspomagania marketingowego umieszczonych u nas książek.

Na LC sami użytkownicy zabrali się za wyszukiwanie podejrzanych opinii.

Ta choroba dociera wszędzie. Jak reagować? Można systemowo – i niezbyt mądrze. Amazon ostatnio… usuwa hurtem recenzje pisane przez pisarzy, nawet jeśli piszą pod swoim nazwiskiem, np. Joe Konrath utracił ponad 50 takich recenzji.

Niestety skuteczna jest tylko moderacja ręczna, sprawdzanie powiązań między kontami, śledzenie (i ew. blokowanie) publicznych proxy. To jednak kosztuje dużo czasu i chyba nikt nie może sobie pozwolić na 100-procentową skuteczność. Zresztą z punktu widzenia platformy często lepiej mieć więcej tych ocen niż mniej – dlatego wydaje mi się, że wiele serwisów (szczególnie stricte handlowych) na takie praktyki patrzy między palcami…

Aktualizacja z 12 listopada:

Publikuję następujące stanowisko Virtualo.

Budując sklep, chcieliśmy umożliwić głosowanie jak największej grupie osób, które zetknęły się z książką – czy to papierową, czy z e-bookiem. Nie wzięliśmy pod uwagę niebezpieczeństwa, że niektórzy Autorzy, z którymi współpracujemy w ramach projektu self-publishingu lub inne osoby, mogłyby wprowadzać Czytelników w błąd, nabijając sztuczną liczbę ocen. Podważa to zaufanie do nich i stanowi praktykę, której nie popieramy. Po zweryfikowaniu prawdziwości głosów i po kontakcie z zainteresowanymi stronami, zawyżone oceny zresetujemy. Apelujemy również do osób, które uważają, że tworzenie sztucznych rankingów ma sens, aby powstrzymały się od takich praktyk, bo nie są one uczciwe w stosunku do Czytelników. Dodatkowo zmodyfikujemy nasz system do wystawiania ocen, żeby zapobiec takim sytuacjom na przyszłość. O sprawie poinformowaliśmy również wydawnictwo Siedmioróg, które zobowiązało się wyjaśnić zaistniałą sytuację po swojej stronie.

Wyważone i takie, jakiego można oczekiwać. Dodam, że celem wpisu nie była krytyka platformy, tylko takich praktyk. W końcu mało kto próbuje wszystkich metod sortowania wyników, co zrobił wspomniany na początku artykułu Piotr. :-)

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki na czytniki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

23 odpowiedzi na „Autorze, wyklikaj sobie oceny

  1. p.j. pisze:

    Prostą metodą blokowania nabijania statystyk byłby jednorazowy kod na komentarz dołączony do zakupionego egzemplarza. Aby zaś zachęcić ludzi do podzielenia się swoją opinią wykorzystanie kodu mogłoby dawać jakiś mały bonus lub rabat przy zakupie kolejnych pozycji. Ocen byłoby znacznie mniej, ale za to pochodziłyby od osób które książkę kupiły. Większa byłaby też szansa, że ocena będzie dotyczyć oferowanego wydania – zła redakcja czy brak korekty może zepsuć przyjemność z czytania arcydzieła i warto takie przypadki wychwytywać i piętnować w trosce o jakość kolejnych edycji.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Amazon ma coś takiego jak „verified purchaser” – jeśli recenzujesz książkę kupioną u nich, to jest to zaznaczone przy recenzji. Tak samo chyba „real person” – jeśli ten ktoś dokonał choć jednego zakupu w Amazonie i podpisuje się imieniem i nazwiskiem.

      0
    • leszekomega pisze:

      Moim zdaniem takie podejście jest bez sensu, bo ktoś kto kupił/przeczytał z innego źródła nie może się podzielić opinią na temat książki.

      Najlepszym sposobem na poznanie oceny danej pozycji są po prostu niezależne portale gdzie masz swoje konto i oceniasz publikacje. Polecam biblionetka.pl. Oczywiście istnieje możliwość, że ktoś założy konto tylko po to by ocenić daną pozycję, ale jak widzisz, że ktoś ma konto z ocenionymi kilkoma książkami i to jeszcze jednego wydawnictwa to sprawa jest jasna, a nikt chyba nie będzie miał takiej determinacji by zakładać 100 kont, na każdym ocenić 100 pozycji, by „uwiarygodnić” konto, a potem zacząć nabijać statystyki wybranej książki.

      0
  2. Na całe szczęście w Amazonie jest znaczek – zweryfikowana (oznacza, że opinia wystawiona jest przez osobę, która pozycje kupiła) dlaczego nie można ograniczyć tego jak w PS VITA STORE? Ktoś kto nie kupił pozycji nie może dodać opinie (dotyczy to też wersji demo)

    0
  3. A my narzekamy na to, że Empik napisał kilka recenzji Pyrusa na Twojej stronie ;)
    A poważnie pisząc to mocno słabe, ludzie naprawdę czytają komentarze i sugerują się nimi, często nie wiedząc, że są nabijani w butelkę…

    0
  4. przemek skoczyński pisze:

    Ale te systemy nawet normalnie nie funkcjonują prawidłowo; na LC jest mnóstwo recenzji, w których autor pisze tekst pochwalny formatu A4, po czym nie daje żadnej gwiazdki (chyba w ramach idei, że sztuki się nie ocenia) i zaniża masakrycznie średnią. Są też wpisy typu „daję 1 gwiazdkę, bo to reportaże, a ja nie lubię reportaży”. Jaka tu wiarygodność?

    0
  5. Ego czuka pisze:

    Ja zawsze sprawdzam jeszcze co piszą na forach – wtedy można śmiało kupować – niemalże w ciemno. Zjawisko nabijania ocen zna już z serwisów zachodnich, dlatego skutecznie się wyleczyłem z polegania wyłącznie na nich.

    0
  6. Robert pisze:

    Na początku swej działalności Publio zaradziło małej ilości komentarzy organizując konkurs na najlepszą recenzję. Główna wygrana iPad. Pojawiło się mnóstwo komentarzy. Zabieg był czysto marketingowy – wystawiając recenzję nie musiałeś zakupić książki. Co dziwniejsze nie przyznano też głównej nagrody – przynajmniej oficjalnie.

    0
  7. Kosma pisze:

    Oprócz recenzji książki warto byłoby ocenić jakość wydania elektronicznego, bo ta często jeszcze pozostawia wiele do życzenia – to ostatnio spotkało mnie z książkami Nienackiego: brak znaków dialogowych, „ogonków” itp.

    0
  8. Marcin pisze:

    Zastanawiam się właśnie, czy mogę napisać pozytywny komentarz na temat tego artykułu… ;)

    0
  9. asymon pisze:

    Z opisu książki: Energia w STW:
    „Przedstawiono nowe relatywistyczne wyrażenia dla energii kinetycznej, spoczynkowej i całkowitej różniące się od powszechnie stosowanych analogicznych wyrażeń. W szczególności wykazano, że wartość energii spoczynkowej jest o połowę mniejsza od wartości wynikającej z zasady równoważności masy i energii Einsteina. Najpopularniejszy wzór fizyki jest niepoprawny!”

    I dziękuję za uwagę. Ciekawym podpowiadam, że istnieje na tym świecie wielu świrów, mających jeden cel w życiu: udowodnić, że Einstein się mylił.

    0
    • Vim88 pisze:

      Bo się mylił;p
      Choć, oczywiście nie w przypadku tego wzoru, ale w przypadku mechaniki kwantowej, którą Einstein nie chciał zaakceptować (słynne stwierdzenie „Bóg nie gra w kości”).

      0
      • asymon pisze:

        Ale ja przecież tym piszę… Przeczytaj jeszcze raz cytat, który przytoczyłem. Nie mylił się. Kropka.

        Doktor Zbigniew Osiak może produkować swoje teksty, może je nawet sam publikować. Ale każde poważne wydawnictwo mu te „rewelacje” odsieje po konsultacjach merytorycznych.

        Czy może nabijać oceny w virtualo? Moim zdaniem nie, jest to oszukiwanie potencjalnego czytelnika. I może coś jeszcze, ale powstrzymam się przed oceną stanu psychicznego nieznanych mi ludzi tylko na podstawie ich zachowania w internecie.

        A tego że Einstein uparcie brnął w błędne, jak się poniewczasie okazało, teorie nikt przecież nie neguje.

        0
  10. GZ pisze:

    To jeszcze inny aspekt – lubimyczytac.pl został ostatnio kupiony przez wydawnictwo Znak. No i jak w takim momencie podejsc do bezstronnosci?

    0
  11. Kosma pisze:

    Wczoraj umieściłem komentarz pod zakupioną w Publio książką dodając, że zauważyłem sporo błędów edytorskich, napisałem też do wydawcy książki. Dzisiaj wydawca odpisał zobowiązując się poprawić błędy. Natomiast Publio odpisało, że uwagi przekazało wydawcy, że poinformują mnie kiedy będę mógł pobrać poprawiony plik oraz zaproponowano mi w formie rekompensaty za darmo wybraną przez mnie pozycję. Czyli, jak widać, warto i należy umieszczać opinie o zakupach.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Dokładnie – i tak trzeba robić. Niestety wydawcy… często nie czytają swoich e-booków. Zlecają komuś konwersję i liczą że jest wszystko załatwione. Sprawy nie ułatwia mnogość urządzeń – to że EPUB działa na czytniku X z softem Y, nie znaczy, że będzie działał gdzie indziej itd.

      0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.