Nowość: Włącz alerty cenowe na e-booki i kupuj taniej!

Anatomia afery chmurowej: jak blogerzy i redaktorzy portali namieszali nam w głowach

spidersweb-nie-wyslesz-na-kindle2

W sobotę ogłosiłem koniec „afery” związanej z rzekomym wprowadzeniem przez Amazon opłat za wysyłkę plików na Kindle. Pliki w niedzielę i dzisiaj przychodziły już bez problemu.

Ale do tego tematu dziś jeszcze wracam.

Niby nic się nie zdarzyło, nastąpiła pomyłka. Jednak nie wszystko jest w porządku. Informacja poszła już w sieć, wprowadziła w błąd tysiące osób i mimo sprostowań – teraz nadal będzie się telepała w świadomości tych, którzy do wyjaśnienia nie dotarli.

Dlaczego tak szybko ludzie uwierzyli w niesprawdzone informacje? Problem tkwi w modelu działania dzisiejszych portali i blogów technologicznych, które są zresztą do siebie coraz bardziej podobne.

Jedna uwaga: nie chciałbym, aby ten tekst – acz oparty na konkretnym przypadku – został potraktowany jako atak na którykolwiek portal, lub jego autorów. Nie chodzi mi nawet o ten konkretnie temat, ale o to, jak autorzy podchodzą do rzeczy dla nas ważnych.

Problem 1: szybko, szybko!

Zasadą internetowego dziennikarstwa dzisiejszej doby jest „Strzelaj, potem pytaj”. Na pytania nie ma czasu, trzeba o danej sprawie napisać jako pierwszy, bo inaczej zrobi to konkurencja. Bycie pierwszym to szansa na to, że zostanie się głównym źródłem do kopiowania przez inne portale, do dzielenia w mediach społecznościowych i tak dalej.

Komunikat dotrze tym szybciej, im bardziej jest jednoznaczny i konkretny. Tam gdzie na wiadomość jest 140 znaków nie ma miejsca na wątpliwości. Do monitorowania Twittera i Facebooka używam świetnego serwisu Sotrender. I co widzę wśród wskazówek?

Tweety, w których używałeś znaków ... angażowały średnio 1.9 razy mniej obserwujących niż te, w których ich nie było. Staraj się wykorzystywać je jak najrzadziej.

Jeśli użyję znaku wielokropka, wtedy zaangażowanie wokół wpisu będzie dwa razy mniejsze. To nie jest wymysł jakiegoś eksperta, tak mówi statystyka. Trzeba strzelać, a nie prowadzić dyskusje. I stąd mamy…

Problem 2: wyciąganie pochopnych wniosków

„Afera chmurowa” w Polsce zaczęła się tak, że oto Piotr Grabiec, redaktor bloga Spider’s Web nie dostał w czwartek wysłanych na czytnik plików.

Skojarzył to szybko z informacją prasową Amazonu o zmianie zasad działania Cloud Drive i jeszcze szybciej wysmażył newsa o jednoznacznym tytule: Nie wyślesz już książki w mobi na Kindle za darmo. Amazon właśnie zrobił klientom brzydką niespodziankę.

Tytuł nie pozostawił żadnych wątpliwości. Podobnie wstęp – brzydka korporacja każe nam płacić.

Jeff Bezos właśnie sprawił, że atrakcyjność urządzeń z rodziny Kindle z perspektywy polskiego czytelnika właśnie mocno zmalała. Jeśli korzystaliście wcześniej z wysyłania książek kupionych w polskich księgarniach na czytniki drogą bezprzewodową to od teraz będziecie musieli za tą przyjemność zapłacić.

Sam autor ze smutkiem stwierdził, że trudno – musi, to zapłaci i na tym sprawa wydawała się zamknięta.

Ale chwileczkę, gdzie Amazon napisał, że opłaty za Cloud Drive jest równoznaczne z opłatami za Send To Kindle? Przecież to są odrębne usługi. Czemu nic na ten temat nie było w informacji prasowej, czemu nic się nie zmieniło na stronach Send To Kindle? Może to zwykła awaria?

Przemek Pająk, czyli szef Spider’s Web tłumaczył mi podczas naszej późniejszej dyskusji, że wysłali zapytanie do Amazonu, ale wiadomo jak oni odpowiadają. Wiadomo – z opóźnieniem i często nie na temat. Ale czy brak odpowiedzi ma oznaczać, że już pozamiatane i należy wrzucić artykuł w tak jednoznacznym tonie? 

Informacja o tym wpisie dotarła do mnie w czwartek po południu, gdy wybierałem się akurat na piwo z kolegą. Na telefon spływają maile, privy na Facebooku i oznaczenia w komentarzach.

fb-swiat-czytnikow-17-wiadomosci

W międzyczasie jeszcze kilka telefonów od zaniepokojonych księgarni.

I co charakterystyczne – większość pytała – Robert, czy to prawda? Przeczytali o tym w portalu, po czym szukali potwierdzenia.

Czytałem i ja – i nie bardzo rozumiałem o co chodzi, bo wprawdzie kątem oka widziałem wzmiankę z jakiegoś amerykańskiego portalu, ale przecież to było o Cloud Drive, z tego bezpośrednio nasi czytelnicy nie korzystają. Ja bym pewnie o tym nowym modelu opłat na Świecie Czytników nawet nie napisał, bo to nie jest dla Was istotne, mało kto w Polsce używa Kindle Fire i tych usług.

Wreszcie musiałem zrezygnować z wybrania się na wieczorne spotkanie Aula Polska, gdzie miało być wystąpienie CDP, wrócić do domu i usiąść nad tematem, czego efektem był artykuł opublikowany jakieś trzy godziny później.

Problem 3: bezrefleksyjne kopiowanie

No, ale mleko się rozlało. Oryginalny artykuł ze Spider’s Web miał już z tysiąc lajków, mnóstwo udostępnień i wywołał lekką panikę wśród użytkowników Kindle.

Co więcej, uaktywnili się redaktorzy, czy raczej „media workerzy” z innych portali, których praca nierzadko polega na streszczaniu znalezionych w sieci newsów, aby przypadkiem ich nie zabrakło w portalu dla którego piszą. Oczywiście często przy okazji „zapomina się” o oryginalnym źródle, co też kiedyś napiętnował Przemek. Wiadomość została zatem wiele razy powtórzona, z tym samym przesłaniem.

Pewnym wyjątkiem od tego bezrefleksyjnego powtarzania był artykuł w wyborcza.biz, który pojawił się dopiero następnego dnia i zawierał m.in. moje wątpliwości (z linkiem). Acz tytuł był też dość sensacyjny i nie bardzo związany z treścią.

Główny sprawca zamieszania po paru godzinach (i po wielu komentarzach z uwagami) dodał aktualizację, wnoszącą jednak trochę wątpliwości.

Na chwilę obecną na czytnikach do których mam dostęp sprawa prezentuje się tak, że bez włączenia testowego okresu płatnej chmury wysyłanie plików nie działa. Zaczyna działać po jego włączeniu, a wnioski z tego wyciągam takie, jakie wyciągam. Pozostaje mieć nadzieję, że Amazon to poprawi i wysyłanie bez chmury będzie możliwe, na co zresztą liczę.

Było już jednak za późno.

Gdy dwa dni później, w sobotę rano, sprawa się ostatecznie wyjaśniła, sprostowania poszły na kilku portalach – Tomasz Popielarczyk na Antywebie nawet przeprosił za wprowadzanie w błąd. Ale już na przykład artykuł z Wirtualnych Mediów sprostowany nie został i po wsze czasy będzie straszył: „Amazon zmienia opłaty w Cloud Drive, koniec darmowych e-booków na Kindle”…

Żeby było jasne – podobnie bezrefleksyjnie zareagowało kilka blogów za granicą, ba – Krzysiek Szumny prowadzący konkurencyjnego eKundelka, czyli człowiek orientujący się w tym wszystkim równie dobrze jak ja, wrzucił wspomnianego wcześniej newsa na Wykop. Potem wyjaśnił, że kategoryczny ton artykułu go zmylił.

Problem 4 i najważniejszy: brak wizji

Jak to się stało, że jeden news (powtórzony wiele razy) wywołał taki odzew?

Swoją pierwszą aktualizację Piotr zaczyna od stwierdzenia: Dzięki wszystkim za komentarze! Cieszy, że jest tyle fanów e-książki wśród czytelników Spider’s Web. 

Bo chyba sam był zaskoczony rozmiarami popularności artykułu. Użytkowników Kindle mamy w Polsce jednak dobrze ponad sto tysięcy i spora część czyta różne serwisy technologiczne – zresztą liczba udostępnień mówi sama za siebie.

Otóż okazało się, że to nie jest kolejny news, nad którym przechodzimy do porządku dziennego. Temat dotknął po prostu spraw dla wielu ludzi bardzo ważnych.

Do bezprzewodowej wysyłki książek, gazet czy artykułów na Kindle przyzwyczailiśmy się tak mocno, że jeśli coś się z nią dzieje, czujemy, że zagrożone są nasze czytelnicze zwyczaje. Dla wielu osób np. codzienny numer Gazety Wyborczej, albo cotygodniowa Polityka czy lista artykułów z Instapaper są już stałym rytuałem. Powrót do kabelka – choć zawsze możliwy – wydaje się być powrotem do jakiejś przedpotopowej ery.

Konsekwencje ewentualnego wprowadzenia opłat omawiałem w swoim pierwszym artykule, pytając „Gdyby jednak?”. Z jednej strony 12 dolarów za rok to nie są jakieś wielkie pieniądze, wiele osób wkurzy się, ale zapłaci i będzie nadal korzystało.

Już po wyjaśnieniu całej sprawy, tak napisał w jednym z komentarzy Rafał Gdak:

Moje oburzenie wynika z tego, że na podstawie lektury tekstu na SW sam o mało nie włączyłem sobie triala Cloud Drive, usługi, której w ogóle nie potrzebuję. Po okresie próbnym albo bym bulił dalej, myśląc że CD jest konieczne, by korzystać z send to Kindle, albo musiał wyłączać usługę. Postawcie się w położeniu czytelników. Tylko i aż tyle oczekuję.

Z drugiej strony – w komentarzach w internecie widziałem pełno kolejnych wątpliwości – że ktoś np. kupił czytnik w prezencie swoim dziadkom i jak ma teraz to załatwić, albo sam nie może skorzystać z karty, bo jest niepełnoletni, a tu wysyłał sobie artykuły. I tak dalej.

Równie zaskoczone były księgarnie, które przecież również dostawały mnóstwo zapytań (pliki nie przychodziły ostatecznie przez około 40 godzin) i musiały to jakoś klientom wyjaśnić. Oto przykładowy wpis z naszego profilu na FB:

Ale ta zmiana dotyczy też polskich księgarń! Ja mam abonament gazety w publio.pl i pliki już na mój czytnik nie dochodzą!

A weź tu wytłumacz komuś, że teraz za usługę, którą miał za darmo trzeba będzie zapłacić… Woblink zdecydował się nawet dodać do strony z ustawieniami pobierania informację, że aby skorzystać z wysyłki na Kindle, należy założyć konto w Cloud Drive.

Oczywiście pojawiły się też tradycyjne wypowiedzi „antyamazońskie”, że to zła firma jest i „antykindlowskie”, że należy unikać „zamkniętego systemu Kindle”, jak gdyby inne czytniki problemów z aplikacjami do chmury nie miały.

O to właśnie mam największy żal do autorów. Czy trudno było przypuścić, że wzmianka o zmianie tak ważnej dla wielu osób wywoła taką reakcję?

Drodzy autorzy, taki był efekt waszych tekstów: zasialiście w ludziach niepewność dotyczącą usługi, której Amazon zmieniać nie zamierza. Memy żyją swoim życiem i plotki o tej „płatnej wysyłce” będą teraz powtarzane już przez wiele miesięcy.

Portale o tym zapomną, tam jest kilkadziesiąt newsów dziennie. A tymczasem pasjonaci e-czytania będą musieli wyjaśniać, że sprawa ma się zupełnie inaczej.

Dodam jeszcze – choć to jest jest w sumie oczywiste – że na dokładniej tej samej zasadzie (szybko, pochopnie i bezrefleksyjnie) działają manipulacje w różnych mediach. Cóż prostszego wrzucić plotkę o nielubianym powszechnie polityku, sprostowanie umieści się za trzy dni, a tymczasem śmieszne obrazki zdążą się rozejść. Zastanówcie się nad tym, zanim zalajkujecie kolejny. Ile nieprawdziwych informacji tym samym rozpowszechniacie?

Podsumowanie

Zastanawiałem się długo czy o tym pisać – bo przecież Was to interesuje w mniejszym stopniu. Chciałbym jednak, byście wiedzieli, jak podchodzę do tematów, takich jak niniejsza „afera”.

Na początku byłem tym wszystkim bardzo wkurzony, o czym świadczy choćby status jaki napisałem na FB.

Hm, czy mogę już napisać, że inne portale piszą bzdury o tej płatnej wysyłce na kindle, czy jeszcze poczekać? Zawsze może okazać się, że to ja piszę bzdury.

Pewnie mnie poniosło – nie powinienem używać określenia „bzdury”, za to urażonych autorów przepraszam. No i sam nie byłem pewien czy mam rację. Związek awarii z nową usługą był bardzo prawdopodobny – i mogło to wyglądać w ten sposób, że się popsuło i tak pozostanie przez długie tygodnie.

Przy podsumowaniu trzech lat Świata Czytników wspominałem, że mimo wszystko łapię się do szufladki „blogosfery”. Definicja bloga zakłada podejście osobiste, które się dla mnie bardzo liczy. Zakładam też jednak odpowiedzialność autora za to co pisze i za efekt, jaki będzie miał jego tekst wśród czytelników. Zresztą ignorancja jest na tym blogu mieczem obosiecznym. Im gorzej coś opiszę, tym więcej będzie więcej komentarzy i maili z pytaniami.

Dlatego, jeśli nie jestem pewien, wolę pokazywać wszystkie dostępne fakty, a nie tylko zajawkę, dającą się skrócić do 140 znaków. Szkoda, że założenia autorów w innych serwisach są jednak inne.

Czytaj dalej:

Artykuł był przydatny? Jeśli tak, zobacz 6 sposobów, na jakie możesz wspomóc Świat Czytników. Dziękuję!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korzystanie z Kindle, Ogłoszenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Hosting: Zenbox

84 odpowiedzi na „Anatomia afery chmurowej: jak blogerzy i redaktorzy portali namieszali nam w głowach

  1. Nie ma to jak dobre źródło informacji. A w sprawie „kundelków” to twoja strona jest najlepsza. Widziałem na facebooku, że portale sprzedające ebooki cię cytowały.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      No oni mieli jeszcze trudniej, bo my tu sobie piszemy, a oni musieli odpowiadać na maile i telefony klientów, którzy zgłaszają awarię i potencjalnie mogą się obrazić na księgarnię. :-) Dlatego jeśli cokolwiek mogło pomóc w uspokojeniu klientów, to tego się trzymali.

      0
      • Vetinari pisze:

        Spidersweb i Antyweb to już od jakiegoś czasu dno i wodorosty, na 1 merytoryczny artykuł przypada 5 z głupotami i totalną nieznajomością tematu.

        0
  2. Pola pisze:

    A ja się bardzo cieszę, że u Ciebie znalazłam rzetelne wyjaśnienie całej sprawy.

    Pewnie gdyby nie pierwszy artykuł na SW to z opóźnieniem dostrzegłabym brak „Wyborczej” na Kindle’u; napisałam jednak do Amazona, porozmawiałam na chacie z konsultantem, który mnie uspokoił i wyjaśnił, że jest chwilowy problem i że niebawem będzie naprawiony. Szkoda, że dziennikarz ze SW tego nie zrobił. No ale liczą się kliknięcia, lajki, udostępnienia…

    0
  3. YuukiSaya pisze:

    Ładnie Robercie rozpracowałeś historię tej afery, chociaż powiedzmy sobie szczerze – u nas ten ‚ficzer’ jest mega bajerem i nie do końca wierzymy, że jest za darmo, w cenie urządzenia, dlatego można do zabrać ot tak, dla pieniędzy. Czytałam różne komentarze i często przewijały się teksty o monetyzacji usługi Send-to-Kindle. Buractwo? A jak się do jasnej anielki mamy zachować jak u nas przeważająca większość sprzedawców na nas pod ogonem, no to wypracowaliśmy zasadę „nie ufam, wezmę ile się da i uciekam”. Do Amazonu przez to podchodzimy jak dziki lud do zapalniczki.

    Mamy więc kilka elementów:
    – brak zaufania do korporacji jako takich – dziś jest za darmo, jutro każą zapłacić
    – brak wiedzy i rozróżnienia między usługami i chmurami – mailem przez chmurę to jedno i to samo, tak?
    – i dochodzimy do gorącego niusa, który pada na podatny grunt nieufnych klientów, słabo orientujących się w usłudze, w poście napisanym bardzo konkretnie, pewnie, żadnej niepewności, tak jest i basta

    A ludzie sami się ponakręcali i w efekcie „jaka piękna katastrofa”. A ile takich bzdur wyssanych z palca krąży odnośnie poważnych tematów? Niektóre wywołały całkiem realne reakcje. Badacze mediów mają całe tony materiału, wybierać, przebierać…

    0
    • Robert pisze:

      ja bym dodał jedną jeszcze cechę – według mnie podstawową – brak umiejętności rozmawiania ze zrozumieniem w społeczeństwie
      my plotkujemy, oskarżamy i krzyczymy …
      nikt (albo prawie nikt – Robert !!! ;-) ) nie ma ochoty zrozumieć problem, przedstawić go i rozwiązać ….

      0
    • Robert Drózd pisze:

      No bym się nie zdziwił, gdyby Amazon to wprowadził – w końcu ich celem jest sprzedać czytnik i maksymalnie potem zarobić na czytelniku w całym okresie jego życia.

      Jeśli kiedyś się zorientują, że na wschód od Odry jest taki kraj, gdzie ludzie nie tylko biegają z paczkami pod Wrocławiem, ale także kupują Kindle i korzystają z księgarni wysyłających książki przez ich usługę – to mogą wprowadzić opłaty. Na szczęście to wciąż pozostaje prosta usługa dla Amerykanów, chcących wysłać na swój czytnik notatki z wykładów, a my korzystamy z tego trochę na zasadzie efektu gapowicza.

      0
      • Robert pisze:

        bardziej widzę scenariusz typu – przesyłka za darmo ale niepozostawiająca śladu na serwerach Amazonu – czyli wyślesz plik i jedyną jego kopię otrzymasz na swój czytnik
        w tym wypadku chmura dała by możliwość utrzymywania kopi swych zbiorów i mogłaby być płatnym dodatkiem …

        0
  4. igawron pisze:

    Od razu przypomniał mi się skecz o „bezrobotnym Murzynie z Alabamy”
    Można o tym przeczytać np na http://kazmierczak.mmt.net.pl/polityka/murzyn-w-podkoszulku.html
    Pozdrawiam!

    0
  5. Wojciech pisze:

    Albo jest, dajmy na to, w Czechach święto narodowe i parada wojskowa, i weź to, człowieku, opchnij jako niusa. „Czechy: parada wojskowa w święto narodowe”? No litości, ze dwa kliknięcia by były, dwa jakieś żebrokliki, ale wy – hyc – i tytuł: Uzbrojeni żołnierze na ulicach Pragi. I hula, żre, chłepce jak podupcone.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Zacytujmy dalej, bo przecież warto:

      Przy czym rzecz też w tym, że nie wiadomo, czy chodzi o Pragę czeską, czy może jednak tę bliższą ciału, bo warszawską, więc tym chętniej junik-juzer kliknie sprawdzić. Jeśli na Słowacji rząd upadnie, to nie piszecie, że na Słowacji upadł rząd, tylko piszecie, że „sąsiad Polski na krawędzi”, bo jeślibyście napisali, że ten sąsiad Polski to Słowacja, toby się pies z kulawą nogą nie zainteresował, bo to, co się dzieje na Słowacji, interesuje wyłącznie studentów słowacystyki i niektórych czechofilów, którzy w swoim czechofilstwie mają słowackie rozszerzenie. A tak: „sąsiad Polski”, proszę bardzo – może to Niemcy? – zastanowi się taki junik-juzer – o proszę, wypierniczyli się szkopiska, a taki ładny kraj, he, he, równe ulice, ładnie pomalowany, szkoda. – A może Rosja? – myśli junik-juzer – a to proszę, doigrali się kacapy, nosił wilk razy kilka. – A może Czechy? – znowuż juzer kombinuje – też by nie było źle, zarozumiałe pepiki, oddajcie Zaolzie, a nie piwo pijecie po hospodach z peną na dwa palce.

      O, to bardzo delikatna i zniuansowana robota takie wymyślanie tytułów.

      http://ha.art.pl/prezentacje/proza/4324-siodemka-fragment-1-
      http://ebooki.swiatczytnikow.pl/ebook/9788364057625,ziemowit-szczerek–siodemka.html

      0
  6. Lan Pham pisze:

    Najgorsze jest jednak to, że redaktorzy Spidersweb nie dostrzegają, że zrobili coś nieprawidłowo — zerknijcie do komentarzy pod ich głównym artykułem, ale także pod tym sprostowaniem. Są święcie przekonani, ze odwalili dobrą robotę i do końca bronią swoich przekonań. Przykro mi to mówić, ale jakość polskiej blogosfery/dziennikarstwa jest coraz gorsza. Nie, nie jest mi głupio generalizować pomimo, że nadal czasami są jakościowe treści (swiatczytnikow),

    0
    • Mnie też strasznie boli zachowanie redakcji SW. Moim zdaniem news Piotra Grabca nie trzyma się standardów warsztatowych. Pozwolę sobie odesłać do dyskusji, która wywiązała się na profilu kumpla (wyartykułowane jest też zadowolenie red. nacz. SW spowodowane tekstem Grabca).
      https://www.facebook.com/RafalGdak/posts/10202527157579899

      PS. Podoba mi się że przynajmniej Antyweb potrafił przeprosić za tego typu wpadki.

      0
      • Robert Drózd pisze:

        W sumie fragment wypowiedzi Rafała dokleiłem do tekstu, bo nie wspomniałem o ludziach, którzy sobie triala aktywowali.

        0
      • Lan Pham pisze:

        @Łukasz, dzięki za link do wątku. To się generalnie robi niepokojące kiedy w odniesieniu do „przeprowadził wszelkie potrzebne weryfikacje”, kontakt ze źrodłem nie wchodzi w definicję „potrzebnych weryfikacji”, a wyższy priorytet miały tweety i posty szarej wkurzonej masy z forów dyskusyjnych.

        0
  7. Jakub Chrzaniuk pisze:

    Niestety portale typu technopudelka działają na zasadzie zbierania klików pod artykułem (aby potem chwalić się milionem UU dziennie) i nie wróżę rychłej poprawy w tym względzie.

    0
  8. R pisze:

    „z piwo z kolegą” – taka tam literowka. A artykuł bardzo dobrze podsumowujacy, ja o aferze dowiedzialem się z SC i od samego poczatku tak jak pisales byłem pewien ze to chwilowa awaria.

    0
  9. Gregnar pisze:

    Mnie w całej afery przeraziło podejście ludzi wyzywających Amazon od złodziei i oszustów. Jak wiadomo Kindle są sprzedawane na granicy opłacalności i zarobek ma być z książek. Jak w Amazonie zauważą, że tabelki im się zgadzają to pierwsze co zrobią tu utrudnią korzystanie z książek konkurencji. Czy naprawdę tak ciężko zrozumieć, że firma to nie organizacja charytatywna?

    0
    • Szczerze pisząc wprowadzenie tego typu opłat przez Amazon byłoby uprawnione i usprawiedliwione. Co do stylu można by podyskutować. …

      0
    • pioterg666 pisze:

      A ja nie wiem skąd ta wszędzie powielana opinia o tym, że Amazon sprzedaje czytniki „po kosztach”. Skoro potrafią zrobić promocję np z 70 na 50€, to znaczy że przy nominalnej cenie mają co najmniej 40% marży (o ile te promocyjne 50€ to jest sprzedaż po kosztach, a nie z tylko pomniejszoną marżą).

      0
      • Gregnar pisze:

        Bo są serwisy które rozkładają sprzęt na czynniki pierwsze i liczą ile bebechy mogą kosztować? Wystarczy poszukać w sieci.

        0
        • smolny pisze:

          „ile bebechy mogą kosztować” a ile rzeczywiście kosztują może się różnić kilkukrotnie (choćby cena sztuki w detalu vs. sztuki przy zakupie kontenera). A może to twierdzenie to tylko kryptoreklama, i część budowania religii Kindle?

          0
        • pioterg666 pisze:

          Aha, czyli że Amazon jak sprzedaje czytnik w promocji to uprawia dumping cenowy i sprzedaje poniżej kosztów wytworzenia?

          0
    • smolny pisze:

      @Gregnar:
      „Jak wiadomo Kindle są sprzedawane na granicy opłacalności” Skąd to wiadomo? Czy może policzyłeś i wiesz, jak szeroka jest ta granica (ile procentowo lub kwotowo Amazon zarabia na czytnikach)? Jak widzę inni też o to pytają, więc nie jest to wiedza powszechna (nawet tutaj :)

      0
  10. Cyber Killer pisze:

    Ja tam uważam że dobrze się stało – mam nadzieję że dzięki tej akcji chociaż kilka osób odstąpiło od kupna czytnika od złoamazonu i zamiast tego wybrało coś od lepszych producentów popierających standardowe formaty.

    0
    • kayoob.good pisze:

      ” i zamiast tego wybrało coś od lepszych producentów „…
      Moze jakis przyklad na to „coś”, bo brzmi to jakos nieprzekonywujaco.

      0
      • tzigi pisze:

        Proszę: Onyx, na przykład Angel Glow (już dawno wycofany ze sprzedaży, ale pozostający świetnym urządzeniem) czy Lynx – czytniki, które umieją otworzyć legalny, oficjalny, pdf (i tak, musi to być pdf – cytowanie mobi/epuba w pracy naukowej to prosta droga do rozwścieczenia recenzentów) z książką naukową ważący ponad gigabajt. „Cudowny” Kindle wywala przy tym brak pamięci.

        0
        • martyna pisze:

          Zbawienie dla tych milionów cytujących książki naukowe z pdf (swoja drogą pierwsze słyszę o zakazie cytowania innych formatów, no ale ok).

          Może polecając urządzenie bierzmy pod uwagę też potrzeby użytkownika, co działa w obie strony.

          0
          • tzigi pisze:

            Gdzie napisałam „zakaz”? Nie, zakazu formalnego nie ma. Jest tylko pewność, że w recenzji dostanie się zapis: „proszę poprawić cytowanie do formatu stron z książki”.

            Ależ oczywiście, biorę pod uwagę potrzeby użytkownika – zawsze opisując znajomym czytniki mówię, że jeśli chcą czytać wyłącznie kupione legalnie ebooki w mobi i nie mieć z nimi problemów, to Kindle będzie ok rozwiązaniem – ale tylko wtedy.

            0
        • Dark Passenger pisze:

          A czy wiadomo ile osób czyta ponad gigabajtowe książki naukowe?
          W każdym systemie znajdzie się jakaś grupa, której z jakiegoś powodu nie pasuje jakieś rozwiązanie. Dlatego mamy różnorodność systemów i modeli. Dlatego każdy znajdzie coś dla siebie. Kindle jest zły, ale tylko dla Twoich zastosowań. Komuś innemu może np. przeszkadzać żółty zafarb podświetlenia Lynxa. Ważne, by być zadowolonym z własnego wyboru, a nie krytykować wyborów innych.

          0
          • tzigi pisze:

            Podałam przykład lepszego czytnika od Kindle’a pod względem tego, że Onyxy wspierają więcej formatów. Nie krytykuję wyborów innych – niech każdy, kto ma ochotę żyć z Kindlem, kupuje Kindle’a. Ja to raczej odradzam – no chyba, że Kindle ma służyć jako sposób wygodnego interagowania z legalnie kupionymi plikami mobi, bo wtedy jest to dobre urządzenie.

            Tylko jakoś potem regularnie dostaję wiadomości od bliższych i dalszych znajomych: pozazdrościłe/am ci czytnika, internet polecał Kindle’a i teraz nic na nim nie mogę zrobić, bo on czyta tylko jakieś badziewne mobi i wszystko muszę konwertować.

            Dlatego kiedy tylko mogę, krytykuję Kindle – żeby ludzie wiedzieli, że to wcale nie jest lek na całe zło i czytnik idealny. To tylko bardzo wygodne okienko na (głównie) beletrystykę w mobi.

            0
            • Dark Passenger pisze:

              Przecież to, iż Kindle czyta tylko mobi wiadomo już przed zakupem, a nie po jego dokonaniu :)
              Praktycznie każda księgarnia sprzedaje niemal każdą książkę w multiformacie, po zakupie ściągam oba i nie ma dla mnie znaczenia, który z nich czyta lub będzie czytał mój czytnik. Bo wszystko mam w mobi i epub. Na dzień dzisiejszy to zaspokaja moje potrzeby. Sporadyczne pdf czytam na tablecie.
              A co do czytnika idealnego: nie ma takiego, są tylko te, które najbardziej nam pasuję :)

              0
              • asymon pisze:

                (szepcze) myślę że tu może chodzić o dobra walające się bezpańsko na chomikuju…

                0
              • Cyber Killer pisze:

                I właśnie ten mobi jest problemem dla wszystkich! Dla producentów bo musza 2 formaty dostarczać, dla księgarni bo więcej przestrzeni potrzebują na pliki, dla kupujących bo oba te powody podbijają cenę ebooka. Jest też kwestia tego że Amazon wykorzystuje swoją pozycję monopolisty i „zniechęca” autorów do sprzedawania ebooków w innych sklepach, więc dostępność wielu tytułów w epub jest jeszcze większym problemem. Tak długo jak kindle nie będzie obsługiwać standardowego formatu jakim jest epub, tak długo będzie to najgorsza seria czytników na planecie.

                A przykładu lepszego czytnika umyślnie nie podałem, bo wtedy zaczyna się wchodzenie w szczegóły i drobiazgi jak widać powyżej, podczas gdy prawdziwym problemem jest brak otwartości technologicznej.

                0
              • martyna pisze:

                „I właśnie ten mobi jest problemem dla wszystkich! ”

                Dla mnie nie. Ale może dla wszystkich poza tym. Tak czy siak, zawsze mogę się uśmiechnąć, tak na widok fanbojów, jak i krzyżowców przeciwko konkretnym urządzeniom.

                Swoją drogą, polecanie czytnika do „legalnie kupionych ebooków” jest trochę smutne, zwłaszcza od osoby sugerującej związki ze środowiskiem naukowym. Może to ma coś wspólnego z kondycją polskiej nauki.

                0
            • smolny pisze:

              @martyna:
              Jeśli pijesz do @tzigi, to cytuj dokładnie: „legalnie kupionymi plikami mobi”. Ja to rozumiem tak, że przy kupnie plików mobi (i tylko wtedy) rzeczywiście Kindle może więcej niż niektóre inne czytniki.
              Dalsze wnioskowanie @martyny na podstawie przeinaczonego cytatu jest niezdrowe.

              0
          • HuFu pisze:

            Nie chodzi o to ile osób czyta gigabajtowe książki tylko że jak się już pisze jakieś oprogramowanie to należy to robić dobrze. PDF ma taką architekture, że nie trzeba go ładować w całości do pamięci dlatego można czytać pliki większe niż rozmiar pamięci. Kindle próbuje ładować zawsze cały plik do pamięci bez względu na rozmiar pliku. To czy ktoś z tego będzie korzystał nie zmienia faktu, że oprogramowanie Kindla do PDF jest źle napisane.

            0
      • Mól Książkowy pisze:

        Kobo Aura HD, Kobo H2O

        0
  11. Dinth pisze:

    Nie do konca sie zgadzam z tym „szybko szybko”. Od kilku lat subskrybuje przedewszystkim anglojezyczne serwisy, a polskojezyczne czytam tylko jako uzupelnienie. Zauwazylem ze polskojezyczne zwykle maja kilkudniowe opoznienie w stosunku do anglojezycznych co prowadzi do kuriozalnych sytuacji.
    Dzien 1 – na anglojezycznych serwisach (Ars technica, Gizmondo, Techradar, etc) wybucha jakas afera.
    Dzien 3 – afera sie konczy, jest prostowana, etc.
    Dzien 4 – ktorys z polskojezycznych serwisow kopiuje z anglojezycznego artykul z dnia 1. W polskojezycznym internecie wybucha afera – mimo ze na zachodzie zostala juz wczesniej sprostowana.
    Dzien 5-6 – polskojezyczne serwisy prostuja informacje… albo i nie

    0
    • g pisze:

      Tutaj dotykasz kolejnego problemu: wiele portali po prostu polega na kopiuj do google translate -> „przetłumacz” -> wklej.
      Jakość tłumaczeń jest często fatalna, ewidentnie wskazuje na automat.

      0
  12. Magdalaena pisze:

    Ja przeczytałam newsa na fejsie, przeraziłam się i poleciałam szukać Twojej notki, bo ufam Ci bardziej niż Spiderwebowi

    0
    • anj pisze:

      Ja miałem tak samo. Po przeczytaniu artykułu na gazeta.pl domyślałem się, że jak zwykle pewnie ktoś coś źle zrozumiał i czekałem na jak zwykle rzetelne informacje na swiatczytnikow.

      0
  13. joly_fh pisze:

    To się nazywa problem pierwszego świata: będę musiał używać kabelka!

    0
    • pioterg666 pisze:

      To się nazywa ignorancja – pisać o czymś o czym się chyba nie ma pojęcia. Było to opisywane już chyba setki razy, że wgrywanie przez kabelek pozbawia sporej części funkcjonalności. Ale co tam – nie znam się, ale się wypowiem, nie?

      0
      • Mól Książkowy pisze:

        A możesz wskazać te utracone funkcjonalności?

        0
        • pioterg666 pisze:

          Mógłbym Cię odesłać do wcześniejszych wątków – ale proszę. Dla mnie najważniejszy (acz nie jedyny) minus wgrania po kablu – brak synchronizacji między urządzeniami. Czytam w domu na czytniku. Jestem gdzieś w mieście, w kolejce u lekarza, czekam na autobus, mam nudne spotkanie w pracy – wyciągam telefon i czytam od miejsca gdzie skończyłem w domu. Potem wracam do domu i czytam od miejsca gdzie skończyłem na telefonie. Bez ‚kartkowania’. Drugi taki minus – mam rodziców, którzy z komputerami sobie średnio radzą a mieszkają 450km ode mnie. Wrzucam im książki na czytnik zdalnie i nie ma problemu. Ludzie pisali też o innych, ale o te inne pytaj ludzi :)

          0
        • asymon pisze:

          Synchronizacja i możliwość pobrania „z chmury” plików kupionych poza amazon.com – o to była cała afera, bo początkowo wyglądało na to, że może to stać się płatne.

          0
  14. Paweł pisze:

    Generalizując, w dzisiejszych mediach, nie tylko blogach/forach itp, informacja musi być podana szybko, bez sprawdzenia czy jest prawdziwa czy nie: „bo może być prawdziwa i inni byli pierwsi”. A jeśli się informację podało, to należy o niej z ekspertami podyskutować.

    Ostatni przykład to katastrofa samolotu Germanwings. Ostatnio w TVN24 redaktor pytał eksperta, co on myśli co co-pilot myślał jak wlatywał w górę. I w ogóle skąd taki pomysł wlatywania w górę samolotem. Paranoja.

    Coraz gorzej, za dużo plotek, za mało sprawdzonych informacji.

    0
  15. KBKBKB pisze:

    Blogeraza — zaraźliwa odmiana portalozy, bezlitośnie uprawiana przez pudelki typu Spidersweb czy Antyweb (choć ten drugi przynajmniej potrafi uderzyć się w pierś).

    W poszukiwaniu klików technoblogopudelki czy inne modoblożki upodabniają się do poziomu obecnej polityki (lub mediów jak kto woli) w naszym kraju — gadać dużo, bez ładu i składu, byle co, wypierać się wszystkiego i nigdy, ale to przenigdy się nie przyznawać do popełnionego błędu, chyba że dzięki temu wzrosną kliki, sprzedawać się w każdym calu, odwracać kota ogonem nawet tam gdzie się nie da, bocznikować niewygodne tematy lub je ignorować, a przede wszystkim zalać wszystkich pustosłowiem i to nie swoim, bo przecież jest przeklepane najczęściej z innych portali.

    Kiedyś się mówiło o dzieciach Neo. Potem o gimbazie. Technopudelki to ich potomstwo — najgorsze z możliwych, wyprane do cna z jakichkolwiek zasad, a przede wszystkim z logicznego myślenia. Liczy się tylko kasa, kasa, kasa. Hipokryzja goni hipokryzję poganianą hipokryzją.

    Technopudelki miast krzewić świadomość wśród ciemnego ludu, pogłębiają tylko technologiczne średniowiecze w naszym biednym kraju. Potem ci biedni „informatycy” muszą tłumaczyć użytkownikom co jak wygląd naprawdę, żeby nie byli spaczeni tymi pudelkowymi idiotyzmami.

    Co gorsza, to działa. Czasem jak widzę ten zalew bezkrytycznych komentarzy pod tymi blogonotkami to tylko wypada się cieszyć, że jest taka tłuszcza, bo pozwala niewielkim wysiłkiem zarabiać na ogólnej ignorancji i niewiedzy.

    Piszę to, wiedząc, że być może zbawię takim komciem jedną zagubioną duszę, choć akurat tu przychodzą bardziej świadome ludki, ale zawsze ktoś z zewnątrz może tu zawitać i pod wpływem moich wypocin przestanie w końcu wciągać tę pudelkową papkę i zacznie w końcu myśleć sam.

    W sumie się potwierdza, że ci bardziej oczytani, czyli ownerzy czytników, w większości krytycznie się pod wpisem Grabca wypowiadali. Nie łudzę się jednak, wszak autor wstydu nie ma, co widać po kolejnych wpisach, więc nauki na przyszłość nie wyciągnie. Kasa, kasa, kasa.

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Mówiłem że nie chcę atakować tutaj konkretnych portali. SW przeglądam od czasu do czasu – teraz mają magazyn we Flipboardzie, bardzo lubię np. felietony Piotra Lipińskiego, no a o e-czytaniu piszą sporo (również na splay.pl) i to jakoś popularyzują. Do wpisów Piotra Grabca o Kindle nie miałem też dotąd zastrzeżeń, co najważniejsze – on w tym przypadku pisze o tym, z czego sam korzysta.

      Ja ten format „technopudelka” nawet rozumiem, bo jeśli chcą mieć ponad milion UU miesięcznie to nie da rady tego zrobić będąc specjalistycznym blogiem dla geeków. W artykule pokazuję problemy jakie się z tym wiążą i tyle.

      Choć osobiście wolałbym aby było więcej blogów, które wyjaśniają technologię dla normalnego człowieka, a nie tylko opowiadają o premierze S6 podczas gdy najpopularniejszym telefonem z Andkiem w Polsce pozostaje sprzęt klasy S3 mini. ;-)

      0
    • Ropuch pisze:

      Właściciele, posiadacze, na litość boską.
      Przed germanizacją i rusyfikacją się obroniliśmy.
      Przed „anglicyzacją” również damy radę się obronić.

      0
    • asymon pisze:

      Niemniej nie ma 100% pewności, że to była awaria. Może był plan integracji&unifikacji. ale po zamieszaniu ktoś w amazonie podjął decyzję, że „Personal Documents” jednak nie wliczają się do chmury. Kto wie?

      0
  16. Simplex pisze:

    „Pewnym wyjątkiem od tego bezrefleksyjnego powtarzania był artykuł w wyborcza.biz, który pojawił się dopiero następnego dnia i zawierał m.in. moje wątpliwości (z linkiem). Acz tytuł był też dość sensacyjny i nie bardzo związany z treścią.”

    Warto dodać, że wyborcza tez sprostowała i przeprosiła: http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,17675999,Amazon_jednak_nie_zmienia_regul__Cloud_Drive_wciaz.html

    0
  17. Karpeek pisze:

    No dobra, wszystko fajnie, cieszę się, że te plotki okazały się nieprawdziwe. Nie zmienia to faktu, że kupiłam w piątek trzy książki (jedną na Woblinku, dwie na Virtualo) i od tegoż piątku bezskutecznie próbuję sprawić, by zaistniały na moim Kindle’u. A robiłam to na różne sposoby:

    1. Wysyłałam na Kindla bezpośrednio z półki na W i V
    2. Wysyłałam na kindlowego maila
    3. Kopiowałam po kablu

    Dodam, że robiłam to w ten sam sposób i do tego samego folderu (Documents), co od dwóch lat, od kiedy mam czytnik i do tej pory skutecznie wgrałam na niego już setki plików.

    Ad. 1 i 2 – tak, mam włączone WiFi
    Ad. 3 – w czasie połączenia kablem, gdy czytnik funkcjonuje jako dysk zewnętrzny, na monitorze kompa widać, że pliki znajdują się na czytniku. Po odłączeniu kabla, gdy odpalam czytnik, plików nie widać.

    Jestem totalnie skołowana. Pierwszy raz to mam i jakoś tak zbiegło się z chmurową aferą. Komuś z Was też się to przydarzyło? Wiecie, jak można to naprawić?

    0
    • Robert Drózd pisze:

      Kluczowy jest punkt 3 – jeśli nawet po przesłaniu kablem czytnik nie widzi plików, to coś jest nie tak, albo z plikami albo z czytnikiem i nie ma co bawić się z chmurą.

      Spróbowałbym zainstalować program Calibre – wrzucić tam pliki i przesłać na czytnik przy pomocy funkcji „Prześlij” tego programu. Spróbuj też przekonwertować plik w Calibre (z formatu MOBI na MOBI) i zobaczyć to coś da.

      0
  18. mmm777 pisze:

    Amazon – delikatnie mówiąc – też się nie postarał…
    Emaila z informacją o zmianach w Cloud dostałem PO tym, gdy wchodząc tam zobaczyłem, że są zmiany.
    Cóż, zapewne mieli problem, jak napisać że darmowe stało się płatne – tak by klient się ucieszył :)

    0
  19. Seremity pisze:

    Uważam, że Amazon nie jest tu bez winy. Wprowadzając takie opłaty mogli przewidzieć, że ludzie będą się martwić o personal documents, które Amazon jakiś czas wcześniej zintegrował z cloude drive. Gdyby była jasna informacja, że w tej kwestii nic się nie zmienia (która o ile dobrze pamiętam pojawiła się jakiś czas później), to nie byłoby całej afery.
    Dodatkowe nałożenie się na tę sytuację awarii wysyłki (albo, co moim zdaniem nawet bardziej prawdopodobne, buga Amazonu polegającym na nie zrobieniu wyjątku dla cloude drive przy opcji send to kindle) mogło spowodować, co spowodowało. Jest spora szansa, że gdyby nie ta awaria (lub też bug), to żaden artykuł by nie powstał.

    0
  20. Marek pisze:

    Nie będzie to wielkie pocieszenie, ale: widziałem nagłówki tych alarmistycznych tekstów wklejane na Facebooku i nawet nie zaglądałem do nich, bo czekałem na to, co napiszesz tutaj.

    0
  21. Andrzej pisze:

    A ja akurat z Send to Kindle nie korzystam (kabelek mi wystarcza), więc zrobiłem sobie herbatkę i poświęciłem 20 minut na pośmianie się z tych wszystkich osób, którym nagle zawaliło się życie, bo Amazon mógłby pobierać od nich opłaty. Niektórzy to jednak mają problemy.

    0
    • Jakub pisze:

      Mi też do niedawna wystarczał kabelek, ale… odkryłem możliwość synchronizacji postępu w lekturze pomiędzy urządzeniami i nagle Send To Kindle stało się niezbędne :-)

      0
      • wit pisze:

        Ja mam tak samo :) Przez długi czas myślałem, że synchronizacja działa tylko z książkami z Amazon-u.

        0
  22. wujo444 pisze:

    A wszystko się rozbija o beznadziejny poziom blogerów (bo nazwanie ich redaktorami uwłacza osobom piastującym to stanowisko) SW.

    Sam przeczytałem „Amazon wprowadza opłaty za Cloud Drive…” i tu przestałem, bo wiedziałem, że dotyczy to usługi, z której nie korzystam.

    0
  23. Janusz pisze:

    Od paru miesięcy korzystam ze swiataczytnikow, czerpiąc stąd sporo informacji. Jednak mimo wszystko odczuwam sporą tendencyjność (w kierunku gloryfikacji najsłuszniejszego serwisu i najlepszych czytników). Tak jak w tym artykule, gdzie ja jako Problem 0000 postrzegałbym jednak działania Amazonu (wprowadzenie opłat w połączeniu z prawie dwudniową awarią), i brak wyjaśnień ze strony Amazonu. Cała reszta „problemów” mieści się (niestety) w obecnej normie działania „dziennikarzy”, i tworzenie na ten temat kolejnego artykułu służy wyłącznie dotarciu do (jeszcze) większej liczby odbiorców z negacją Problemu 0000. Tak wg mnie.

    0
  24. Marcepan pisze:

    NIC SIĘ NIE STAŁO! Nie było żadnej awarii! A jeśli nawet była, to nie była awaria a feature za który warto zapłacić! Litości…
    Akurat w czwartek wieczór próbowałem kupić książkę i mało apopleksji nie dostałem próbując samodzielnie dojść co jest nie tak. Jedynie dzięki tej niedobrej gazeta.pl dowiedziałem się że jednak problem jest. Ze strony Amazonu oczywiście nie było żadnego problemu, co widać w komunikatach. Brzydcy blogerzy!

    0
    • pioterg666 pisze:

      I wg Ciebie z tych blogów dowiedziałeś się prawdy? O tym że jest awaria czy raczej o tym że usługa stała się płatna? Bo ja np znam 2 osoby które od razu wykupiły abonament za 12$ po przeczytaniu tych jakże rzetelnych artykułów. Pewnie takich łosi było więcej. Im powiedz, jacy to blogerzy są super cacy.

      0
      • smolny pisze:

        Dla mnie to świadczy raczej o poziomie informacji źródła – Amazonu. Gdyby tam była rzetelna informacja, nie byłoby żadnego problemu. I gdyby nie awaria (lub celowe ograniczenie) również Amazonu, i pliki normalnie trafiały do odbiorców. Zapytaj te 2 osoby, czy powyższe nie miało wpływu na ich decyzję? Bo jeśli „od razu wykupiły abonament za 12$ po przeczytaniu tych jakże rzetelnych artykułów”, to nie blogerzy są winni :)
        Ponadto podoba mi się sugestia, że być może Amazon planował wprowadzić opłaty dla wszystkich, a wycofał się rakiem dzięki szumowi rozpętanemu m.in. przez super cacy blogerów ;)

        0
  25. Marcepan pisze:

    Gdyby „cacy” blogerzy nie podnieśli dzikiego wrzasku to nadal nie można by wysyłać plików na e-mail. Wszyscy nadal przeprowadzaliby uspokajające rozmowy na amazońskim czacie. Na światczytników pojawiałyby się komentarze typu „a u mnie działa”, „sprawdź „Docs””, „odznacz „PDA”. „Wejdź przez UK lub DE”.
    Winien jest ten kto krzyknął „pali się!”, a podpalacz jest w porządku bo się wycofał ze swego pomysłu.

    0
    • pioterg666 pisze:

      Ciekawe gdzie Amazon napisał, że czyni usługę „send to Kindle” płatną i w jaki sposób się z tego potem wycofał… :-) mam wrażenie, że nawet nie przeczytałeś ani tego wpisu, ani tych „aferowych”, bo troszkę mylisz fakty. Ale luz, Twoja sprawa przecież.

      0
      • Janusz pisze:

        „Afera chmurowa” w Polsce zaczęła się tak, że oto Piotr Grabiec, redaktor bloga Spider’s Web nie dostał w czwartek wysłanych na czytnik plików” – początek tego artykułu. Czemu nie dostał? Podobnie jak inni, niewątpliwie z winy Amazonu. Dopiero dalej, po zaistnieniu tego FAKTU, jest miejsce na interpretacje, co rzeczywiście się stało. Wobec braku rzetelnej info od „podpalacza”, gdy „pliki nie przychodziły ostatecznie przez około 40 godzin”, były nerwy i czas na różne, również nad- interpretacje. „mam wrażenie, że nawet nie przeczytałeś ani tego wpisu, ani tych „aferowych””, a nawet jeśli, to religia Kindle nie pozwala na dostrzeżenie faktu, że to Wielki Amazon puścił bąka.

        0
        • pioterg666 pisze:

          Tak, nie dostał plików niewątpliwie z winy Amazonu. Ale kto mu kazał robić takie nadinterpretacje i jeszcze się dzielić z nimi z tysiącami internautów? I nie wiem o jakiej religii mówisz, ja nikogo nie wybielam, za to Ty za wszelką cenę chcesz komuś udowodnić winę. Usługa StK jest darmowa. Nie wiem czy właściciel ma obowiązek specjalnego informowania o tym fakcie. Tym bardziej jak leży pół systemu IT :) Może byłoby miło z ich strony jakby dali znać – nie dali i co z tego? Dostałeś kiedyś info z sieci komórkowej, że padł nadajnik? (albo cały system jak ostatnio w Orange). Dostawałeś info od Google, Microsoftu, Apple jak padały ich usługi? Być może, ja np. nie dostałem nigdy. I do nikogo pretensji nie miałem. Ty widać lubisz mieć, Twój problem.

          0
          • Janusz pisze:

            Na szczęście nie mój :) Nie mam nic wspólnego z Amazonem, Microsoftem, Applem, Orangem. Na niniejszą aferkę patrzę z boku, a komentuję tylko po to aby przywrócić jakąś proporcję między bąkami Amazonu i ich (zaledwie) interpretacjami. Podobał mi się spokój z jakim Robert próbował wyjaśnić sytuację (choć nawet on miał problemy z uzyskaniem info od Amazonu), nie podoba mi się obecne „odwracanie kota ogonem”.

            0
            • pioterg666 pisze:

              To były tylko przykłady usługodawców, którzy mogą nawalić, nie musiałeś brać tego dosłownie. Masz pewnie jakiegoś dostawcę internetu, chyba że w inny sposób materializujesz literki tu na forum ;) Nigdy nie nawalił? Masz też jakieś konto pocztowe – zawsze działało bezproblemowo? Przykładów można podać więcej, ale nie o to chodzi. Zrozum, że nikt nie odwraca kota ogonem. Spidersweb i inni którzy powtarzali ten wpis zasiali klasyczną panikę. Nieuzasadnioną! Skojarzyli zupełnie niepowiązane fakty. Równie dobrze mogli to skojarzyć z plamami na Słońcu, obwieścić koniec świata i wzywać do masowych samobójstw. Trafność skojarzeń byłaby całkiem podobna. Powtórzę – tak, Amazon dał ciała z awarią (chociaż nie była to pierwsza, ani druga, ani też pewnie ostatnia taka awaria), ale nadinterpretacja ludzka była w tym przypadku zwyczajnie szkodliwa.

              0
  26. t3d pisze:

    Ostatnio zauważam sporo artykułów które pasują do kanału RSS „bez promocji” a ich tam nie ma. Ten także się do nich zalicza (było jeszcze coś o Dukaju m.in.).

    0
  27. Misiek pisze:

    Nawet gdyby wprowadzono opłatę za tę usługę.. Wielka mi rzecz 50zl. Dwie picce. Raz na rok? Grosze.

    0
  28. marcin pisze:

    reasumując
    Panie Robercie,jak zawsze,dobra robota.Tak trzymać!
    podpisono
    stały czytelnik

    0
  29. marcin pisze:

    tak na marginesie
    po niefortunnym występie „redaktora” spiderw zamieściłem notkę z linkiem do Pańskiego
    artykuły w tej sprawie. Reakcja-mój komentarz został bezczelnie usunięty…

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się proszę z zasadami komentowania. Jeśli chcesz mieć swój obrazek przy podpisie, zarejestruj swój adres mailowy na stronie gravatar.com.

Zapisz się także do newslettera Świata Czytników


Komentarze do tego artykułu można śledzić także w formacie RSS.